Miłość - powszechnie uważana jest za uczucie dające szczęście, radość, zadowolenie. Ale czy tak jest zawsze?
Jak sądzicie?
Podobne tematy
przecież miłość nie oznacza tylko radości. kochając kogos niezależnie czy to druga połówka czy rodzice czy przyjaciele, cały czas będziemy odczuwac strach o nich, radość na pewno ale i smutek, rozpacz. właśnie na tym polega miłość by trwac z druga osoba i w szczęściu i w nieszczęściu
ale w głębi serca czuje się szczęście ze można odczuwać to wszystko właśnie z druga osoba
3 2015-10-17 14:59:16 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-10-17 15:00:10)
Ja krótko: Bo w tym cały tkwi ambaras żeby dwoje chciało naraz ![]()
A ja słowami piosenki - miłość ci wszystko wybaczy, smutek zamieni ci w śmiech, miłość tak pięknie tłumaczy: zdradę i kłamstwo i grzech. Choćbyś ją przeklął w rozpaczy, że jest okrutna i zła, miłość ci wszystko wybaczy, bo miłość mój miły to ja itd ![]()
Ja krótko: Bo w tym cały tkwi ambaras żeby dwoje chciało naraz
Dokladnie
Pełnia szczęścia to kochać i być kochanym.
Ja się nie zgodzę z tym że miłość wszystko wybaczy, dla mnie bardzo ważnych aspektem jest duma i szacunek do samej siebie, więc ktoś kto by mnie upadlał w jakikolwiek sposób byłby pogoniony.
Sądzę, że to w dużej mierze od nas samych zależy jaka dla nas będzie ta miłość. Też mnie nie ruszają tłumaczenia, że kogoś miłość unieszczęśliwia, bo mąż bije, pije, wyzywa itp. Taka kobieta samą siebie unieszczęśliwia i wmawia sobie, że to miłość. Tak jak napisała Małpa69, trzeba przede wszystkim mieć szacunek do siebie. Jeśli my same siebie nie kochamy, to niby jakim cudem ktoś taki może wiedzieć jak to jest kochać innych? Dla mnie to zawsze jest toksyczne.
Miłość jest błogosławieństwem, pod warunkiem, że jest to miłość odwzajemniona, zdrowa i oparta na zdrowych zasadach. Sądzę, że tam, gdzie te trzy punkty zostają spełnione, mamy do czynienia z uczuciem, które daje szczęście.
Miłość toksyczna, miłość mylona z przyzwyczajeniem albo strachem przed byciem samą/samym - to przekleństwo, nie szczęście.
9 2015-10-17 21:31:33 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2015-10-17 21:33:00)
Miłość jest to coś pomiędzy błogosławieństwem a cierpieniem. Tak mi się wydaje.
Jedni otrzymują błogosławieństwo, a drudzy cierpienie. Takie życie niestety.
A czy można się uodpornić na miłość? ![]()
Zgadzam się, że zdrowy związek daje szczęście. Nie wyobrażam sobie np być w związku, gdzie byłabym nieszanowana, zawsze na to zwracałam uwagę, umiem wymagać. Dlatego tak, mój związek spełnia moje wymagania i uważam, że jest zdrowy. Problemy się pojawiają, wiadomo, ale takie problemy życiowe i takie naturalne, a nie takie, że tworzy jej partner, który byłby toksyczny - wtedy to nie ma sensu. Życie wystarczająco czasem rani, dlatego nie ma co dokładać sobie cierpienia kiepskim facetem. Zdrowa miłość daje za to radość, sprawia, że czujemy się razem wspaniale, bezpiecznie, to wspaniałe uczucie.
Czy da się uodpornić na miłość?EasyRider88, może tak, ale wtedy, gdy jesteś zamknięty w sobie i za bardzo nie poznajesz kobiet. Wtedy nie masz możliwości za bardzo w żadnej się zakochać, bo jesteś mocno na dystans. Jednak w większości przypadków jednak człowiek potrzebuje drugiej osoby, takiej, która naprawdę będzie kochała i zwykle ten opór topnieje, tak sądzę.
A czy można się uodpornić na miłość?
Chodzi Ci o pozostawanie obojętnym na miłość, czyli zupełne zamknięcie się na to uczucie? Czy może o uodpornienie się na czyjąś miłość skierowaną w naszą stronę? Sprecyzuj, proszę
.
W większości przypadków raczej przekleństwo,głównie chodzi o instynkt przetrwania,a jak już się rozmnożymy,to trzeba walczyć o każdy dzień istnienia,czy to razem,czy osobno,bo po tym,jak miną chwile zakochania,ludzie trwają w związku,ze względu na dzieci/ kredyt,lub
trzymając fason,bo przecież nie wypada wyjść na nieudacznika,prawdziwa miłość tak na prawdę rzadko się zdarza,ale ludzie mimo wszystko jej szukają ,niczym świętego graala.