Witajcie!
Nie wiem czy takich tematów nie było tysiące, ale jakoś nie mogę znaleźć..Mam poważny problem, jestem dość załamany i zniechęcony, by spotykać się na randki z kobietami. Od jakiegoś czasu poznaje kobiety głównie w necie, na portalach i problemów żadnych nie ma, rozmawiamy, po jakimś czasie jest ten etap że warto się spotkać na żywo.
Jednak ja od pewnego czasu nie mam po prostu siły, ochoty i w ogóle..Z resztą ciężko mieć jakąś motywację chęć do działania gdy mimo wkładanego wysiłku efektów nie ma..
Ale do rzeczy..
Od jakiegoś czasu - były to 4 randki z 4 oddzielnymi kobietami, te spotkania przebiegają bardzo źle..planujemy wspólne zakupy, jakiś wypad na imprezkę, albo zwykłe spotkani w kawiarni, a kończy się tym że na żywo zrobimy spacerek 15-20 min i koniec, miło było poznać.
Rozmowy podczas takich spotkań są TRAGICZNE...mam wrażenie że jestem jakimś komisarzem z komendy miejskiej i przesłuchuje jakiegoś świadka..np "Dzisiaj byłaś na rano w pracy?" - odpowiedz dziewczyny: "No tak jakoś, jakoś tak rano" albo "Co lubisz robić w wolnym czasie"? - "A różnie książka, czasem do kina, wszystko zależy od sytuacji"..
Takich pytań było tysiące ode mnie i może 4-5 od niej. Pozostałe randki z innymi kobietami przebiegały podobnie w mniejszym lub większym stopniu.
Nie wiem na czym to polega, czy ja nie pociągam tych kobiet fizycznie i z musu tak spacerują by za chwilę szybko ucieć..trudno powiedzieć, na profilu randkowym mam dosyć dobre zdjęcia bo starałem się z 200 ujęć wybrać 2-3 na prawdę dobre i moze przez to w tzw "realu" ta fizyczność jest gorsza?
Nie rozumiem tego za bardzo, ale no pojawiła się u mnie taka niechęć, może też obawa (?) że kolejne spotkania z nowymi kobietami też takie będą skoro te cztery takie były.
Myślicie że tutaj coś można doradzić? Czy po prostu szukać dalej? ale skąd wiadomo czy nie będzie masakrycznie podczas takich spotkań, bo nie ma co ukrywać takie randki są kiepskie, źle się człowiek czuje, ma ochotę uciec bo ma wrażenie że na siłę kogoś przymusił by się umówił i porozmawiał od niechcenia.
Po prostu tak jak np kogoś nie znamy, przychodzimy do nowej pracy ale jest fajna rozmowa, nawet jakieś żarciki, albo na weselu nie znamy wszystkich ale się poznajemy to się wszystko rozkręca, tutaj tak bardzo "drętwo", bez jakiegoś polotu, wymiana zdań na zasadzie 100 pytań do..i nic więcej.
Z tym że to że w ogóle są takie przypadki to norma, nie ma o czym mówić, wiadomo zdarza się, ale żeby na 4 przypadki za każdym razem było to samo?..