Jeżeli będzie coś nie jasne pytajcie, nie będę opisywała ze szczegółami bo nie starczyło by miejsca. Byliśmy ze sobą 3 lata. Pełne zaufanie, zakochani szczerą prawdziwą miłością w sobie, on niewidzący żadnej innej dziewczyny po za mną, byłam dla niego tylko ja najważniejszym sensem w życiu.Wspólny czas spędzaliśmy tylko ze sobą. To była nasza pierwsza prawdziwa miłość. Dzieliła nas mała odległość ale nie mogliśmy widywać się na tu i teraz. Cieszył się bardzo na myśl że zacznę studiować w mieście gdzie meszka i właśnie kiedy zaczął się październik popsuło się. To było dla mnie nie do przyjęcia kiedy poprosił przerwę bo ale jak to? To znaczy nie miałam wyjścia i po ok.2 tygodniach stwierdził że już będzie dobrze. Byliśmy ze sobą ale nie zachowywał się jak wcześniej, pisał a raczej odpisywał na sms-a wcześniej ich mnóstwo otrzymywałam, przyjechał parę razy do mnie co było i tak dla mnie radością,ale pomimo mówił ze jest dobrze tak nie było. Nie chciałam tak chciałam czuć że naprawdę kocha zaczęłam dociekać o co chodzi i nagle stwierdził po wcześniejszych zapewnieniach że będzie dobrze, że potrzebuje jeszcze trochę czasu ale wie że chce być ze mną powiedział że jednak to koniec. Nie dochodzi to do mnie. Powiedział że żałuje że chciała tej przerwy ale coś mi się nie chce w to wierzyć. Gdyby chciał by próbował a on tak się poddaje-tak to postrzegam Mam podejrzenia że jest z kimś choć przeczy, ta dziewczyna za nim wiem że chodziła,ciągle pisała, mi mówił że nie mam być o co zazdrosna że jak by chciał to by z nią był wcześniej ale nie chce bo to nie to ale moje podejrzenia nie są bezpodstawne. Zresztą dlaczego nagle tak zmienił zdania skoro miało być już dobrze. Poradżcie
jak wy to postrzegacie patrząc z boku? czy on się pogubił czy to koniec?on nie jest pewny swoich odpowiedzi i za dużo też nie chce mówić podaje te same przyczyny które nie wydają się być powodami pewnymi
Podobne tematy
Droga kruszynko. Ja byłam ze swoim partnerem 2,5 roku. W ciagi tego czasu mielsiśmy 2 przerwy, zawsze z jego powodu i zawsze argumentował to słowami: "nie wiem co czuje, potrzebuje czasu, nie wiem czy jestem gotowy, czuję się ograniczony". Teraz uslyszałam to 3 razy i przyznam, że mam nadzieje, że ostatni bo nie chce znac juz tego człowieka. Zniszczył mnie psychicznie. Aktualnie jestem wrakiem człowieka. Rozumiem Twoja stytuację i przyznam, że takie zachowanie mnie dziwi. Jak dla mnie to oni wycofują sie kiedy zaczyna robić się na parwdę poważnie. Czemu? Niewiadomo. Może przeraża ich perspektywa, że już nie będą mieć innej, może sa dzieciakami, które nie chca sie angazować na całe życie. Może nie są gotowi na coś poważnego i uświadamiają to sobie dopiero po takim czasie.
Jeśli chodzi o mojego ex uważam, że ma on problem sam ze sobą, sw swoimi emocjami, ze potrafi tylko się angażowac na początku kiedy są motyle w brzuchu, adrenalina, coś nowego a jak przychodzi rzeczywistość życie ucieka. teraz poradziłabym pu psychologa, no ale to już nie jest moja bajka.
Co ci mogę poradzić? Czekać. Ja czekałam, dałam mu 2 szansy a i tak dostalam po tyłku. Teraz wiem, że nie było warto, ale nie żaluje podjętych decyzji. Zrobiłam wszystko by to ratować, nistety swoim kosztem i jeszcze długo bedę musiała ponosić tego konsekwencje. Tobie zyczę wytrwałości i silniejszego charakteru. Popękany wazon nie spełnia już swojej pierwotnej roli, a każde takie rozstanie, każde takie słowa sa rysami na twoim sercu.
nie wiem jak się zachować? nie było u nas kryzysów nagle, to tak nagle i niespodziewanie przyszło, dla mnie powody które podawał były błahe, że było monotonnie ale to przecież obydwoje powinniśmy dbać o to żeby nie był, to on kiedy chciałam gdzieś wyjść proponował żebyśmy zostali w domu bo nie może się mną nacieszyć. Walczyłam i nie wiem czy nadal warto. Po co mówił że chce być ze mną że potrzebuje czasu i nagle stwierdził że jednak nie i to wtedy kiedy wiedziałam że widuje się poprzez znajomych właśnie z tą dziewczyną. Dlaczego nie powie że ktoś jest?
Jka dla mnie to oni panicznie boją się mówić wielu rzeczy wprost. Boja sie naszych łez, że ulegną. Sama nie wiem. U mnie to zawsze wyglądało tak, że było ok, coś czułam że sie dzieje, ale On zapewniał, że się mylę. Widzieliśmy się, witaliśmy normalnie a za 10 min jak grom z nieba, nie wiem co czuje, chyba nie kocham, koniec... Ja trafiłam na dzieciaka i Ty chyba też. Nie wiem czy warto czekac, skoro on ma juz inną. Z nia mu nie wyjdzie i wróci do Ciebie, z braku laku i kit dobry. Bolesne ale prawdziwe. Jak sie czułam jak taki kit, a nawet gorzej. Jedyne co to na Twoim miejscu jakby chcioał wrócic bym mu poiwedziała teraz Ty sie staraj i mnie do tego przekonaj i poczekała co będzie robił. Jak sie postara to może warto, a jak nie to sama wiesz co to znaczy. Zero seksu, zero wiekszego zainteresowania, to on ma walczyć. A jak wybierze ja to krzyż na drogę, powodzenia( bo uważam, że nie wielno nikomu zyczyć źle, co by sie nie stało, kiedyś coś nas łączyło), gruba krecha i zaczynasz życ od nowa, po swojemu.
bo jest zwykłym tchórzem albo nie wie czy ta dziewczyna sie z nim związe na "powaznie" lub woli mieć kochankę i "dobrą żonkę" ciebie heh bo wtedy facet czuje sie facetem! beznadzieja i tyle! i tak jest zawsze zdradzić im łatwo ale zeby podjąć jakąś poważną decyzje co do związku to nagle maja dwie lewe ręce itp
Moim zdaniem byliscie tak zwiazani ze soba, zawsze zakochani, ze zabraklo przestrzeni, facet sie udusil, a jak facet ma za dobrze, za cieplo, ucieka. A najgorsze dla nas jest to, ze nie powie wprost, ze to koniec, tylko zwodzi, bo tak naprawde nie wiem jak argumentowac, ze mu zrobilo sie za ciasno. A my jestesmy tak naiwne, ze chodzimy za nim, pytamy, czekamy az mu przejdzie.
To on o mnie ciągle się starał choć nie musiał bo okazywałam mu jak go kocham, to on ciągle bał się że go zostawię, że nie jest mnie wart obiecywał ze nigdy mnie nie zostawi,zawsze będzie dla mnie jest pewien swojego uczucia jak niczego innego, ze zawsze będzie mocno kochał bo wie że po czasie jak byśmy nie byli ze sobą może okazać się że to była prawdziwa miłość. Mówił to tak jak by był pewien że chce być ze mną i bał się tylko tego czyja też będę chciała .Jak tu później komuś zaufać? Wiem że to było szczere ale dlaczego tak nagle zmienił się skoro pomiędzy nami aż tak się nie zmieniło po prostu nasz związek był bardziej dojrzalszy a on stwierdził wtedy że to monotonnia. Właśnie kiedy zaczęłam tak jak on traktować ten związek czyli studiowanie w mieście gdzie mieszka, więc i planowałam na stancji zamieszkać i on nie mógł się tego doczekać a kiedy to przyszło zaczął się odsuwać. Nie obiecywałam ze razem do końca życia bo to są już słowa znaczące dużo on twierdził że tak mówi bo jest tego pewien teraz to tak boli. On podjął ta decyzje tak nie jasno, zrobiliśmy sobie przerwę żeby odpocząć ale twierdził że kocha. Póżniej że nie wie ale chce być ze mną tylko nie etraz i nagle stwierdził że nie. Tak jak by od kogoś to zależało ? Ja znam go więc wydaje mu się że jak tego nie zauwarzam i mi wystarczy odpowiedż że niecuje tego co dawniej ale dlaczego nie czuje?
Bo jest kretynem i tyle. Nie masz co tu pisać, że mówił o wielkiej miłości itd. kazda z nas to przerabiała tutaj!. Nie liczą się słowaaaa!!! Liczą się czyny. Co z tego, że ci milion razy powie, że kocha i że jesteś najwazniejsza jak i tak odejdzie. Obudź sie dziewczyno. Oni mówią wiele, a robia mało. Twój tez taki jest. I im szybciej sie o tym przekonasz tym lepiej dla Ciebie. Pisanie bajek zostawmy profesionalistom.
noami jak przeczytałam twój komentarz to o tym samym myślałam, było już za dobrze, brak przestrzeni, on poznał młodsze dziewczynyktóe za nim zaczełybiegać i spodobało mu się to, odreagowuje. Ale ja go ciągle usprawiedliwiam... bo ufam że to tylko chwilowe i w sercu ma mnie wciąż
10 2009-12-19 17:03:37 Ostatnio edytowany przez olina22 (2009-12-19 17:05:50)
No właśnie, są mężczyźni, którzy boją się deklarować, boją się kiedy coś już wygląda zbyt poważnie, a oni nie są pewni i boją się podjąć takich zobowiązań, z których potem trudno będzie się wycofać. Tak jest jednak tylko do chwili kiedy nie dojrzeją do poważnego związku (choć niektórzy niestety nigdy nie dochodzą w życiu do takiego momentu). Mężczyźni w zdecydowanej większości są jak duże dzieci, ale trudno się dziwić, bo przecież potem zamyka się wielka księga życia i otwiera nowa, więc trudno mieć pretensje, że chcą mieć stuprocentowe przekonanie co do słuszności swej decyzji. Czasem jest tak, że szukają czegoś jeszcze, żeby się przekonać, że dokonali właściwego wyboru. Wiem, że to nie brzmi optymistycznie, ale człowiek pewny swego już nie szuka, wie, że z tą właśnie osobą chce dzielić życie, nagle wszystko staje się łatwe i proste, znikają wątpliwości, rozterki.
Kochane dziewczyny, widocznie to jeszcze nie ,,ten" czas dla Waszych panów. Nic na siłę, czasem naprawdę warto zaczekać. Bo czy na pewno Wy chcecie tkwić w takiej niepewności, trwać w związkach, w których druga strona nie jest pewna swoich uczuć? Przypuszczam, że za tę chwilę złudzeń w przyszłości przyszłoby Wam płacić zbyt dużą cenę. Życzę Wam lepszego jutra i słusznych decyzji dzisiaj. Powodzenia!
11 2009-12-19 18:45:29 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2009-12-19 18:52:54)
kruszynko, bardzo mi przykro,że cie to spotkało, tym bardziej,że mowimy o trzech latach zwiazku. Nic sie nie dzieje nagle i bez przyczyny i myslę, że przyczyna jest ta dziewczyna. Niestety słowa: potrzebuje czasu, chcę przerwy, oznaczają: :"nie chcę z toba byc", to tylko zasłona dymna aby pozbyć sie na jakis czas z oczu partnera. Chłopak jest wygodnym tchórzem, po prostu nie ma odwagi powiedzieć prawdy, gdyby miał doły, czy sie pogubił to by nie chodził na imprezy gdzie jest ta laska, raczej się też nie dusił w związku, spotykał sie z toba bo chciał a nie dllatego, że to na nim wymuszałas.
Wygląda na to,że pociaga go nowość,wolnosć. nowa dziewczyna, jest totalnie niedojrzały, nie ma odwagi powiedziec prawdy, zupełne nie liczy sie z twoimi uczuciami.Woli jak tu już ktos powiedział zostawić sobie otwarta furtke, wróci jak sie wyszaleje.Jeżeli mu wyjdzie z tamtą dziewczyną, zerwie z toba bez skrupułów.
To była wielka milosć, lecz niestety wyglada na to,że w nim sie wypala, powiem ci z własnego doswiadczenia,że jeżeli meżczyzna na etapie " chodzenia" ma wątpliwosci , to dla kobiety sygnał do odwrotu, nie zbudujesz z nim przyszłości bowiem za parę lat możesz sie spodziewać powtórki. W miłości nie ma watpliwości, albo sie kocha , albo nie kocha i jaka przerwa? Od milosci nie robi sie przerwy ! to zawsze początek końca! Na tym etapie powinnas sama to zakończyć, może by sie ocknal, tak dałaś mu czas na zabawe.
Pusć go niech idzie, nie pozwól aby z Toba pogrywał, nie proś go o nic. Odetnij sie od niego.Widocznie co jakis czas musi pogonic króliczka inaczej zwiazek powszednieje, nudzi się.
Jeżeli facet mowi kobiecie, że nie jest jej wart przeważnie tak jest w rzeczywistosci.
On sam nie wie czego chce, jest niedorzały, chce poznawać dziewczyny, bawić sie, zapewna,że cie kocha, mężczyzna który kocha dla ukochanej zrobi wszystko, po prostu spowszedniałas mu i tyle.
Niech sie wybawi ale jeżeli wróci, może cie traktowac jako przysłowiową przystań aż do następnej " przerwy" . Można sie z takim chłopakiem spotykać , ale nie na zasadzie poważnego związku, raczej nie wiaż z nim przyszlości.Nie słowa sie licza lecz czyny, posłuchaj chociaz tej rady.
maja 84 twój komentarz aż odebrałam jak igłą w serce ale chyba naprawdę muszę się ocknąć. Ja dwa miesiące już tkwię w takiej niepewności, nie wiem czy mówił że potrzebuje przerwy bo jej potrzebował czy chciał zobaczyć czy mu wyjdzie na boku, ale kiedy spytałam o tą dziewczynę bo miałam już podejrzenia stwierdził że nie mam o co się martwić i nie czuje nic do niej jest pewien ze tylko ze mną chce być ale nie teraz, może rzucał tak tylko tymi słowami żeby mi ulżyć ale po co jeżeli tak zrobił co zrobił? Chce być z nim dlatego ze przy nim byłam naprawdę szczęśliwa,był dla mnie nie tylko chlłopakiem alei najlepszym przyjacieem, spędzałam z nim urodziny, andrzejki wszystko. On wie że teraz jestem sama nie mam za bardzo z kim pogadać ale jak by to go nie ruszało nawet pogadać z nim nie mogę. Z jednej strony chciałabym powiedzieć stop ale z drugiej co dalej? On szybko zapomni w objęciach innej ja będę cierpiała , dziwi mnie też to że wiedziała że jest z kimś i tak się go przyczepiła i znów go usprawiedliwiam. Ja udaję że nic nie wiem o innej choć mówię że podejrzewam ,przeczy bez drgnięcia. Skoro mu na mnie nie zależy to co mu szkodzi się przyznać? Może dlatego że mu głupio powie mi po czasie udając że od niedawna dopiero kręcą.Czy to nie pomysł?
Normalnie nie moge juz czytać jak Ty go usprawiedliwiasz. Sama siebie chcesz przekonać, że to ze sobie poszedł prawodpodobnie do innej to nie prawda. 2 miechy go już nie ma, a Ty ciągle Go usprawiedliwiasz, kiedy on korzysta z życia i się świetnie bawi. Jak dla mnie to już tego związku nie ma i wcale bym się nie zdziwiła jakby On tez tak myślał. Oni nie analizują wsyztskiego tak jak my. Nie spotykam się z nią więc to koniec. I to prostolinijne myślenie jest w tej sytaucji akurat dobre. Szkoda zycia na czekanie. Sorrki on dla mnie ma cię gdzieś. Wiem jak to jest bo mnie też teraz już ex miał gdzieś. I boli. I płacze. I będzie jeszcze długo. Facet jest prosty! Jak sie nie chce z Tobą spotykac, to nie oznacza, że nic innego jak, że NIE CHCE SIĘ Z TOBĄ SPOTYKAĆ! Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej.
Nie zrozumiałaś wszystkiego. Od dwóch miesięcy się psuło ale przez listopad było już niby lepiej ze kocha że jeżeli już to do mnie tylko żywi uczucia, i w tym tygodniu to wszystko się potoczyło. Może dlatego go usprawiedliwiam bo go znam, nie musiałam być przez cały czas zazdrosna o nikogo. nie było problemów typu że ogląda się za innymi lub nimi interesuje. Dlaczego mi nie powie że jest z kimś powiedziałam mu żeby mi powiedział to dam sobie spokój, bo ja nie mam dowodów z jego strony tylko z jej, ale zaprzeczał.
Droga Kruszynko, bardzo dobrze Cię rozumiem. Ja byłam w związku 3 lata i 10 miesięcy. Zerwał ze mną w tym czasie 2 razy. Nie spotykaliśmy się przez 2 miesiące. Ale po tym rozstaniu zawsze wracaliśmy do siebie i uważam, że to był błąd. Jeśli już raz nadszarpnie się zaufanie to nie ma sensu dalej być ze sobą. Do gry jeszcze wchodziła jeszcze jedna dziewczyna. Tłumaczona była jako koleżanka. Że nie mam być o co zazdrosna bo on ma tylko mnie i świata poza mną nie widzi. To ja byłam tą najważniejszą, miałam zostać jego żoną i wogóle. A co się okazało. Otóż on otaczał się wieloma dziewczynami, pisał z nimi na nk, komentował zdjęcia, pisał na skype i gg. POczątkowo nie wiedziałam o tym, ale po pewnym czasie włamałam mu się na konto i wyszło szydło z worka. Najlepsze było to , że nigdy nie wspominał że ma mnie. Robiłąm mu awantury. Uspokajał, że to nic nie znaczy. Ze ja jestem jego miłośćią. A to są jego koleżanki z grupy albo córki znajomych jego rodziców. Czuję się oszukana przez niego i zdradzona. Nie chce mieć z nim nic wspólnego, wszystko co mi się z nim kojarzyło wyrzuciłam do kosza. Zdjęcia spalone. Już nigdy do niego nie wróce bo wiem że nie warto.|
Kruszynko, zostaw tego chłopaka. I nie wracaj do niego gdy będzie prosił, bo pomimo obietnic wcale nie będzie lepiej. Bedzie gorzej. Bedzie udawał przed Tobą , jeśli jest inna dziewczyna to nie zerwie z nią kontaktu. Tylko Ty będziesz bardzo cierpieć:( zastanów się czy chcesz sobie zmarnować życie, ciągle płakać i dostać wrzodów na żołądku. Głowa do góry! Tego kwiatu jest poł światu...
Wiecie jakie teksty, które mówi chłopak sa najbardziej denerwujące?
Oto lista:
1. Przeciez ja mam swój rozum, ale ty tego nie rozumiesz, myślisz ze ja polece na skinienie jakiejś innej?
2. Jestem inny niż wszyscy faceci.
3. To tylko koleżanka z grupy, nie masz być o co zazdrosna.
4. O co ci znowu chodzi?
5. Jesteś przewrażliwiona.
Kruszynko, zapomnij!
17 2009-12-19 20:02:16 Ostatnio edytowany przez kruszynka_ (2009-12-19 20:10:04)
noami24 proszę nie mów tak,dla mnie to jest za świeże. Przeczytałaś wszystkie moje psoty ze tak uważasz
misia 169 on właśnie pomimo ze koło niego wiele dziewczyn się kręciło nie było nic pomiędzy, mówił otwarcie ze ma dziewczyne dlatego teraz nie potrafię tego zrozumieć on taki wierny i zapatrzony tylko we mnie nagle coś takiego. Jezeli chce być z kim innym niech powie że jest kto inny a nie mówi mi że teraz chce być sam. Mówił że jeździ na osiedle do kolegi oglądają filmy itp. teraz wiem ze onateż tam jest mówi mi o tym bo nie wiem że już się domyśliłam.Nie wiem jak to wszystko rozegrać żeby mu nie ułatwić-pod tym względem że pomyśli nic sobie nie zarzucam bo ona dała spokój ale znów ile mogę walczyć.
Mój były też był taki zapatrzony. Dopóki nie zaczeliśmy studiów na jednym wydziale i nie zamieszkaliśmy razem.
Wierzycie , że tacy faceci istnieją ??? http://demotywatory.pl/589620/Dziewczyny
Nie walcz bo nie warto. Ta dziewczyna wróci. Nie za miesiąc to za dwa. Ja też słyszałam mnóstwo słów, trochę czynów było ale wyszło jak wyszło.
20 2009-12-19 20:22:50 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2009-12-19 20:31:26)
kruszynko, nie chcialam ci zrobić przykrości, ale powinnas troche oprzytomniec. Myśle, że takie posty ludzi, którzy nie sa w tą sprawę zaangażowani emocjonalnie, którzy sa obiegtywni dadzą ci bardziej realne spojżenie na sprawę. Myslę, że pocieszanie, głaskanie po główce, mówienie,że chlopak się pogubil przynesie ci wiecej szkody gdyż zaczniesz sie niepotrzebnie łudzić, on cie wystarczajaco długo zwodzil my tego nie chcemy robić. Dlaczego nie mowil prawdy? bo cie nie chcial ranic mocniej, nie chcial by bylo ci przykro, to nie jest takie proste powiedzieć cos takiego komus po tylu latach,nie powiedzial bo nie mal odwagi,z drugiej strony ze zwykłego wygodnictwa, gdyż taką prawdą straci możliwosć powrotu do ciebie.
kruszynko ja ci wierzę ,że twoj związek był piekny a to byl wpaniały chłopak, ale sie zmienił niestety, inaczej se zachowywał jak był zakochany, inaczej gdy mial watpliwosci. Musisz zrozumec, że to juz nie jest ten chłopak którego pokochałas, jego uczucia uległy przewartosciowaniu.
Idealizujesz go, ale to jest całkiem naturalne, wszystkie porzucone kobiety tak robia, szczególnie jak zwiazek był dobry, bo Ty sie nie mylisz, między Wami było dobrze niestety cos niedobrego sie stało.
Nawet jak wróci, nigdy nie bedzie tak jak kiedys bo jego uczucia zmienily się, może będziecie razem ale już będzie " inny".
Istnieje niebezpieczeństwo,że ty niezmienna w swoich uczuciach pamietając wasze wspólne dobre chwile będziesz sie starała za dwoje, on niestety będzie mial juz inne wspomnienia, zacznie ci stawiac warunki, kazac sie zmieniac, ty bedziesz dawać z sibie wszystko on niewiele.To juz nie będzie ten sam chłopak. Nie ma znaczenia dlaczego i do kogo odszedł, ważny jest fakt, że odszedł. Coś sie gwałtowngo w jego życiu stało a skoro poprosił o przerwę jeszcze nie byl pewny, potem był rozdarty, wahał się, nie wytrzymał i odszegł. Coś się stało w momencie gdy poczułaś,że jest jakiś "inny" wiesz kiedy to było bo znasz go dobrze.
Puść go niech idzie, nie pisz, nie dzwoń. nie nachodz, zaczniesz go zwyczajnie drażnic, będzie się opedzał od ciebie,nie proś o powazna rozmowę, bo na tym etapie możesz usłyszeć coś czego nie chcesz usłyszec.Odetnij się, dawno to powinnas zrobić.Dziewczyna o niego zabiega, to mu sie najwyrażniej podoba a przy tobie tak sie nie da.Ty bądz inna nie zabiegaj o niego. Może nie bedzie wchodził w żadne związki,a raczej chce się wyszumiec. Puść go jak go kochasz niech bedzie szczęśliwy, prawdziwa miłość nie jest zaborcza, nikogo nie zmusisz by z Toba był.
Zachowaj w sercu piękne wspomnienia, nie myśl o tym związku żle, przeciez to był piekny zwiazek. Miłość niestety czasami się kończy, wypala, ale warto ją przeżywacmimo,że potem bardzo boli.
Teraz nic nie możesz zrobić tylko zaakceptować sytuację, pogodzić sie z nią, nic na siłę, nie czekaj na niego, postaraj zająć mysli czyms innym, wiem, że to trudne ale tak trzeba. Jeżeli nie wróci będziesz na to przygotowana jeżeli wróci będziesz mieć niespodzianke. Nie czekaj, bo lepsza niespodzianka, niż tkwienie w bolu i póżniejsze rozczarowanie.Jeżeli nie wróci, trudno, przynajmiej nie czekałas.
Maja 84 czy myślisz że jak on do niej wróci to coś to pomoże? Jest powiedzenie: nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki. Ja weszłam i żałuję.
22 2009-12-19 20:38:52 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2009-12-19 20:40:50)
misia 1609, myśle, że może wpasć w toksyczny zwiazek, jeżeli męzczyzna przestaje kochać, nie pokocha po raz drugi, powroty do tej samej rzeki są bardzo ryzykowne, ludzie sie rozstają na skutek różnych okoliczności: choroby, zaburzeń emocjonalnych, depresji, kłopotow, ale to sa inne przypadki, tu nie przestaje się kochac, bo to sa okoliczności. Po czyms takim powroty całkiem sie sprawdzaja. Tu chłopak najwyrażniej świetnie się czuje na wolnosci, dlatego ten powrót może byc bardzo ryzykowny.
maja84 twoje posty są naprawdę dla mnie ważne. Ale jest dla mnie jeszcze za wcześnie żeby powiedzieć odejdź nie chce od ciebie już nic bo chce chce z nim być.Pisząc że powrót może być ryzykowny co masz na mysli ryzykowny dla nas? Przez te dwa miesiące mam wrażenie jak bym tylko ja walczyła o ten związek on mówił że chce zeby było dobrze ale nic z tym nie robił. Co myślicie o tym bo tak mi doradzano żeby się odsunąć i jeżeli kocha to wróci jeżeli nie to nie wróci i będę wiedziała że przestał kochać. Przecież ludzie są niekiedy z innymi ale po czasie dochodzą do wniosku ze to był błąd chcą wrócić.
24 2009-12-19 21:12:11 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2009-12-19 21:41:48)
Ryzykowny bo tylko ty sie tu starasz, on tylko dużo mowi, zwyczajnie cie zwodzi tymi zapewnieniami milosci, całkiem możliwe,że jak wróci to na jego warunkach a to już nie będzie piekna miłosć tylko toksyczny zwiazek. To właśnie jest to ryzyko. Nie proś go, bo jak wróci to z litosci i na silę, bedzie sie zle czuł w związku , bedzie go nosiło i masz gotową powtórke.Jeżeli ma już wrócic niech to bedzie z jego nieprzymuszonej woli, na siłę przegrasz. Owszem ludzie popełniają blędy, ale jak ma sie przekonac czy robi błąd jak ciagle ma cię w kontakcie, ciagle przy sobie. nawet mu nie dałas zatęsknić.
Kochasz go prawda? Czy ukochanej osobie zrobiła bys cos takiego? trzymała w takim bólu? Nie bo kochasz niezmienie, piękna goraca milościa, on już tak z pewnościa nie kocha, to zupelnie inny chłopak niz ten którego poznałaś, tamten cie nie ranil.Zetknięcie takiej wpaniałej bezwarunkowej milosci jak twoja z taką niedojrzałą jak jego może cię zwyczajnie wyniszczać psychicznie.
Mężczyzna jest jak sprężynka napierasz , cofa sie , przestajesz przybliża sie.Pusć go, niech idzie wolny, bądz tu konsekwentna, to nie jest tak ,że jak zerwiesz kontakt on sie ddali, on już się oddalił.
Zrobi co zechce bez względu na to czy jestes z nim w kontakcie czy nie.
Wyjdz z tego dumna, dosyć proszenia i upokarzania się....zerwij kontakt całkowicie, niech on teraz pomysli...jeżeli dalej będziesz go prosisz zwyczajnie przestanie cie szanować. Jeżeli go kochasz pusć go wolno....zobaczymy co bedzie.
Twój zwiazek był piekny i tak go pamietaj, miłość niestety czasami wypala sie i nie ma tu co rozpaczać bo nie każdy człowiek potrafi kochać całe życie niezmienie, nie oznacza ,że jest zły po prostu tak się czasami dzieje. Może mi teraz nie uwierzysz, ale można kochać kilka razy w życiu, nasz umysł ma to do siebie,że z biegiem czasu zapomina i właśnie czas jest tu najlepszym lekarstwem, nasze serca choć tak bardzo czasami ranione mimo blizn znowu potrafią pokochać, i właśnie to jest piekne w milości, to że może sie powtarzać. Niestety bywa niestała, ale z tym trzeba sie po prostu pogodzić.
Życzę ci spokojnego serduszka, zaakceptuj tą sytuacje , nie zadręczaj się,postaraj się chociaż bardzo ograniczyć kontakty i wybacz mu, nie dla niego, dla siebie, wybaczenie przyniesie ci duzo spokoju.
25 2009-12-19 22:16:35 Ostatnio edytowany przez kruszynka_ (2009-12-19 22:20:02)
Dlaczego ja się teraz tak zadręczam, że gdybym dała mu w czasie przerwy więcej luzu a nie ciagłe dzwonienie, spotykanie się pomimo ze nie okazywał mi czułości,zadręczam się dlaczego tego a tego nie zrobiłam, dlaczego kazałam mu o siebie się starać,dlaczego nie miałam zawsze dla niego czasu,dlaczego tak a nie tak.Ja mu nie muszę wybaczać bo jak na razie to siebie wpędzam w poczucie winy. Spędzaliśmy zawsze wspólnie całą sobotę były tylko dla nas teraz on gdzieś dobrze się bawi a ja leże na łóżku wspominając jak był przy mnie, w wyobrażeniach leży przy mnie obejmuje i szepcze ze nigdy nie zostawi. Pierwszy raz emocje tak przysłaniają moje myślenie.
No wlasnie problem jest tu, ze emocje za bardzo przesłaniają Ci myslenie...
Moim zdaniem to on teraz bawi się i sprawdza czy jest szansa na znalezienie czegoś nowego. Dlatego definitywnie nie zerwał aby w razie niepowodzenia miec do kogo wrócić. Inaczej tego nie widze, to jest jedyne sensowne wytlumaczenie. Odpowiada ci to naprawde?
Bedziesz sie cieszyć jak wróci? Nie bedziesz myslala dlatego wrócił, czy nie dlatego, ze ta inna 'nowa' może nie miala ochoty na stały zwiazek tylko na kilka dni zabawy?
Jesli Ci to odpowiada, to jedyną radę jaka moge Ci dać, to nie zabiegać teraz o niego. Jesli bedziesz do niego wydzwaniała, to on tym bardziej poczuje się ograniczany i tym bardziej bedzie chciał uciec. Udawaj obojętną i przede wszystkim nie pokazuj, ze swiat Ci sie zawalił przez niego. Bo jesli mu pokazesz, ze jestes zdołowana i smutna to podziała to na Twą niekorzyść, naprawde.
Szczerze, to teraz wydaje mi się że nawet jak by wrócił to tak bym go przyjęła udając że nie wiedziałam o innej usprawiedliwiając wszystko ale na razie to w dużej mierze emocje mną kierują i przede wszystkim miłość do niego, dlatego może moje postępowanie dla kogoś kto nie byl w podobnej sytuacji może wydawać się naiwne. Jak myślicie czy lepiej się nie odzywać tak po prostu teraz czy nie odzywać się ale wcześniej powiedzieć mu że chce na razie nie widywać się z nim , nie pisać moze wtedy bardziej sobie to uświadomi?
Własnie napisałas, ze kierują Tobą emocje. Pomysl, jesli on wroci, emocje ostygną, czy nie zaczniesz mu wszystkiego wypominać?
A jesli chodzi o to co masz robić to ja bym ci poradzila zebys sie do niego nie odzywała. prosta sprawa- on zacznie myslec, ze swietnie radzisz sobie bez niego, bedzie sie zastanawiał dlaczego. I jest szansa, ze sam zacznie sie dopytywać jak u ciebie.
A jesli bedziesz sie do niego odzywać caly czas to bedziesz w jego oczach taką bezradna myszką, ktora sobie bez niego nie radzi.
Ale przemysl to sobie wszystko, czy naprawde jest sens... Ja bym mu napewno nie dala szansy.Nawet widziec bym go nie chciała.
Kruszynko czy czytałaś może książkę " Toksyczny związek"?
30 2009-12-20 18:05:20 Ostatnio edytowany przez olina22 (2009-12-20 18:08:02)
Kruszynko, ja tak sobie czytam Twoje wypowiedzi i coraz bardziej nabieram przekonania, że Ty po prostu jesteś emocjonalnie uzależniona od swojego chłopaka. Bez niego czujesz, że świat się skończy, że nic już nie będzie miało sensu, że nikt go nie jest w stanie zastąpić. Tak jest, prawda? Od niego uzależniłaś swoje szczęście i jego obciążysz kiedy będziesz się czuła nieszczęśliwa. To dlatego jesteś w stanie wszystko znieść i wszystko wybaczyć, usprawiedliwiasz go i wypierasz ze świadomości to czego nie chcesz widzieć. Uwierz, ja to doskonale rozumiem, świetnie wiem co się czuje kiedy się tak bardzo kocha, ale jednocześnie ma się wrażenie, że to uczucie gdzieś umyka. I ta okropna bezradność... To się wszystko świetnie pisze, łatwo radzi, ale tylko wtedy kiedy jest się z boku. W Twoich słowach jest tyle rozpaczy, bezsilności, żalu... Ogromnie Ci współczuję, choć naprawdę nie wiem jak Ci pomóc. Ty w tej chwili tak naprawdę nawet nie chcesz słuchać, bo wszystkie rady osób obiektywnie patrzących na sprawę z założenia odrzucasz. A nie mogę napisać, żebyś za wszelką cenę z nim była, bo ja tego tak nie widzę. To uczucie Cię przerasta, niszczy wewnętrznie, działa destrukcyjnie. Tak nie powinna wyglądać zdrowa, dojrzała miłość. Spróbuj tak na to spojrzeć, proszę...
Niestety nie tylko kruszynka jest uzależniona... Patrzcie jestesmy uzależnione od swoich byłych, jesteśmy ćpunami na odwyku. Dosłowanie. Odstawiamy byłych. I tak jak narkomanami i nami rzuca, czujemy bezsilność i myslimy tylko o jednym. Nie wolno nigdy więcej nam się tak uzależnić!! To jest chore. Czy Ci faceci są tego warci? Moim zdaniem nie. Oni dla nas tyle by nie zrobili. Ba! Pewnie nawet nie pomyśleli jak my sie teraz czujemy, jak sobie radzimy. A my? No żałość. Niestety.
No właśnie. Oni pewnie teraz szaleją w najlepsze, flirtują a nas mają głęboko w d...
onlina22 czytając twoją wypowiedź dostrzegłam w niej odzwierciedlenie siebie ja nawet nie ejstem wstanie wyrazić jak się czuję, nie wiem jak si.ę zachowywaćchciałąbym mu napisać że walczylam ile mogłam i więcejnie dam rady że jeżeli będzie chciał to się odezwie ale nie potrafie sie na to zdobyć po drugie nie chce żeby to tak zabrzmiało nie daję rady już walczyć jak chcesz to się odewzwij ja będę czekała. Napsize coś więcej później teraz nie jestem w stanie... dziewczyny jestem taka bezradna jak nigdy.
Kruszynko rozumiem Twoje cierpienie , mnie tez niedawno żucil chlopak zreszta tez po raz drugi,tez nie raz w myslach go bronilam , mialam nadzije ze jednak wroci przekona sie że jednak mnie kocha, ale to jest tylko nadzieje . Trzeba zadac sobie pytanie czy nawet jezeli by wrocil po raz enty to na czym by sie opieral ten zwiazek? bo napewno nie na solidnych fundamentach, a domu na piasku nie zbudujemy.Nie moze tak byc ze jak facetowi jest zle to sobie odchodzi , jak mu sie polepsza to przychodzi. Bo widzisz za pierwszym razem jak odszedl nie moglam dac sobie rady plakalam , cierpialam , wspominalam alwe gdy juz bylo nieco lepiej juz troche doszlam do siebie to wrocil do mnie , obiecywal , mielismy plany i...nagle znow odszedl i znow mamy powtorke z rozrywki bo co zdarzylam wtedy podleczyc rany to one znow sie otworzyly wiec znow mamy cierpienie , placz, rozmyslanie ,tylko widzisz to wszystko jest nie warte , bo oni nie placza za nami a to sie odbija tylko na naszym zdrowiu.Kruszynko jedziemy na tym samym wozku ja tez bardzo cierpie nie ma dnia zebym nie myslala o nim ale co z tego jak to dziala tylko w jedna strone .Trzymaj sie .Ps mam nadzieje ze kiedys te nasze łzy zamienia sie na uśmiech , ze to co zle to minie i otworzy sie przed nami inny ciekawy rozdzial w zyciu :-).
Poradźcie bo albo nie myślę racjonalnie albo jestem tak zakochana. Wiem że ma inną i to dla niej zrezygnował z naszego związku i skoro mi nie chce o tym powiedzieć to jak mam to traktować, niepoważnie czy on chce udawać takiego w porządku a może boi się mojej reakcji co jest najbardziej prawdopodobne? Jeszcze jedno czy jeśli mówił że z ta dziewczyną nie chciałby być bo nie czuję do niej nic jest koleżanką to kłamał ? Nie zrozumiem chyba tego a naprawdę chciałabym może byłoby mi łatwiej.
Kruszynko, obawiam się, że nikt z nas nie zna odpowiedzi na Twoje pytania:(( My nie wiemy co nim kieruje, ani czy kłamał. Tak naprawdę odpowiedź może Ci dać tylko on sam...
Tylko że on nie potrafi ze mną porozmawiać zachowuje się tak jak by ta rozmowa odpowiedzi na pytania dlaczego, co się stało były niemożliwe, jakby chciał uciec od tego tylko mu może tak lepiej ale jak ja mam się czuć skoro nie wiem co się stało że tak postępuje.
Rozumiem Cie Kruszynko bardzo dobrze...sama przez To przechodziłam i wygrałam. Sytuacja była bardzo podobna pojawiła sie inna (bardzo dyskretnie) i jego dawny zapał zamarł. Chciał czasu by sobie wszystko poukładać i "zrozumieć" JA sie zgodziłam a on ten czas wykorzystywał dla niej i na imprezy...Potem powiedział że to koniec. Byłam z nim 2 lata kiedy to sie zaczeło i zjawiła sie "ona". Na poczatku ich "związku"wymuszałam spotkania, rozmowy, robiłam wszystko by to sie tak poprostu nie zakonczyło, a od niego słyszałam tylko"nie wiem, czas pokaże" w końcu posłuchałam rad przyjaciół i zaczełam żyć, bawic sie, spotykać z ludzmi, umawiać na radnki i przestałam pisać, dzwonic, interesować sie(na siłe)...najważniejsze jest zająć sie czyms ,wierz mi na słowo! by te wspomnienia tak nie bolały...Zzainteresował sie mna inny facet dałam mu szanse choć kochałam innego... kiedy moj "Kochany" sie o tym dowiedzial, poczuł że stracił mnie na zawsze, zaczał znow pisac, zerwał z tą dziewczyna, ja z tym chłopakiem i zaczelismy na nowo...poczatki bardzo były bolesne, nic nie obiecywał pisał też z innymi, ja byłam bardzo wyrozumiala i cierpliwa (wkoncu czekałam pół roku na niego). Później było o wiele lepiej wiele poważnych rozmów rozwiazało moje problemy z nim.
A teraz nie wiem czy nie popełniłam błedu czekając... To nie jest juz TO samo co dawniej, ta iskra sie u niego wypaliła, zauroczenie mineło... zrobiło sie poprostu nudno a ja w głebi serca nadal nie potrafie mu wybaczyc tego ze Wczesniej nie wybrał mnie, nie chciał mnie i wybrał inna...Związek sie poprostu psuje...
Pisze Ci to dlatego że i Ciebie może to spotkać, trzymam kciuki by tak sie nie stało:) Rozumiem przez co przechodzisz bo jak widzisz miałam podobna sytuacje, zajmij sobie cały czas zacznij spotykac sie z ludzmi i nie siedz w domu! to chyba najlepsze...by nie wspominac...
I nie pisz do niego nie dzwon, bedzie zaciekawiony czemu to robisz...on ma poczuc Cie stracił...wtedy Wróci:)
dokładnie. Jesli poczuje, ze wyrwałaś się z jego objęć to zacznie sie zastanawiać dlaczego jest Ci tak bez niego dobrze. I wtedy byc moze sie zainteresuje. A teraz jak dzwonisz itp... bedzie uciekał.
Dziewczyny chyba tak zrobię przestane się odzywać tylko wcześniej chce mu napisać że ile mogłam to ja walczyłam niech wie że nie zrezygnowałam bo nie po prostu ile mogłam to zrobiłam.
GorzkaCzekolada chciałabym być z nim tylko nie wiem czy nie za dużo się już wydarzyło, tzn. czy będę potrafiła zaufać tymbardziej że mówi że o wszystkim mi powiedział i nic więcej nie ma do powiedzenia a ja wiem ze jest inna i gra takiego pokrzywdzonego, któremu ciężko z tym że mnie skrzywdził i przekonuje że teraz chce być sam tylko ja wiem że nie jest ale on nie wie o tym. Nie wiem co o tym myśleć, chyba zostaje mi odsunąć się choć tak dużo chcialbym powiedzieć o tak wiele zapytać.
Kruszynko, jeśli wrócicie do siebie to będzie problem z zaufaniem. Niby bedziesz chciała od nowa zaufać, ale gdzieś w głębi duszy coś Cię będzie blokowało. I wtedy podczas kłótni wybuchnie to z Ciebie ze zdwojoną siłą. Znów będą łży, słowa przeprosin i próba ponownego zaufania. Wiem to z własnego doświadczenia. próbowałam zaufać, ale zawsze gdzieś tam była ta obawa, że on z nów z nią pisze i często gdy się kłóciliśmy wypominałam mu to a on się złościł. Teraz dochodzę do wniosku, że gdy już doszło do tego, że pisał z tą inną i zerwał wtedy ze mną (choć oczywiście nie powiedział, że ma inną i że z nią będzie chodził) to trzeba było mi nie wracać. Zaoszczędziłabym sobie łeż, smutku i nerwów.
A jeśli chodzi o Twojego byłego chłopaka, być może nie chce się przyznać , że ma inną, żeby ludzie myśleli, że on taki biedny, pokrzywdzony i zagubiony, i zeby nie odciąć sobie drogi od Ciebie w razie gdyby tamta się nim znudziła lub na odwrót.
Trzymaj się ciepło Kruszynko, wierzę że dasz radę:)
Droga Kruszynko...Możesz napisać mu że o wszytstkim wiesz, wiesz że jest inna, i że dla Ciebie to że nie powiedział Ci prawdy est bardziej krzywdzące niż to że sie z nią widuje..Powiedz że życzysz mu szcześcia z nia:) i Ty już dajesz spokój, bo to jest jak walka z wiatrakami...Napisz że wiele dałaś z siebie By to sie tak poprostu nie zakończyło ponieważ dla Ciebie on był naprawde ważny i BEdzie nalepiej dla was Jak Cie nie bedzie, niee bedziesz sie juz narzucac itp... takie cos da mu do myślenia... Zobaczysz ze jak dostanie tego typu wiadomosc odezwie sie do Ciebie za jakis czas...pod warunkiem oczywiscie że i ty dasz rade wiecej nie robić nic... a jak sie odeziwe...nie okazuj mu zbyt dużego zainteresowania udawaj mniej wiecej obojętna...
Niech To wszytsko co sie stanie zależy od niego, wkońcu To on ma do Ciebie wrócić:)
Nie spodziewałabym się że po czymś takim mogę tak walczyć o ten związek, ale kiedy przez 3 lata nie było żadnych zachwiań z jego strony to nie byłam niczego pewniejsza niż tego że chce i będzie chciał być ze mną. Nie napiszę że wiem o innej bo wiem to z takich źródeł o których nie mogę mu powiedzieć chyba że będzie to pewne a on będzie przekonywał że do końca był w porządku i nie było innej.To wszystko się wydaję takie łatwe tylko boję się jak coś takiego mu napisze to może być tak potraktowane że mi nie zależy i później tak obrócone że ja dałam spokój temu związkowi a on odejdzie z poczuciem że to była moja decyzja. Nie wiem co napisać żeby do niego trafiło bo słowa typu kocham , cierpię, brakuje mi ciepie, miałeś być tylko dla mnie jakby już do niego nie docierały ale kiedy spytałam czy mam zapomnieć o nim powiedział że nie , ze teraz mu mnie nie brakuję, rozmów , spotkań ale wie że to się w nim odezwie -chyba ze to były kolejne słowa pocieszenia dla mnie.