Potrzebuję trzeźwego spojrzenia osoby trzeciej.
Znam go od 10 miesięcy. Traktowałam go niemal jak przyjaciela (mimo, że nie wierzę w taką przyjaźń, ale mieszkamy 400 km od siebie, więc kontakt był przede wszystkim elektroniczny). Ponad tydzień temu rozmawialiśmy po raz ostatni (o pierdołach, nic specjalnego). Po tym już się do mnie nie odezwał.
Wcześniej bardzo często się kłóciliśmy. Kiedyś też przyznał, że jest mną zainteresowany (ja nie byłam), ale zakończyliśmy ten temat, i długo było normalnie (były te kłótnie o różne rzeczy, ale nie bezpośrednio przed jego zerwaniem kontaktu ze mną).
Probowałam smsami, na FB, Skype, i nic. Strasznie mi z tym źle, ale nienawidzę czekać... chyba czas skasować jego numer i tak dalej.
Jak myślicie, czemu tak postąpił?