netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jej depresja po jej rozstaniu

18 odpowiedzi5 248 wyświetleńzałożony przez bedzie_dobrze, 05.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jej depresja po jej rozstaniu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: Jej depresja po jej rozstaniu

Cześć!
Byliśmy ze sobą od 3,5 roku, od 1,5 byliśmy zaręczeni od 0,5 roku mieszkaliśmy ze sobą, na przyszły rok mieliśmy zaplanowany ślub, od dwóch miesięcy nie jesteśmy już ze sobą. Ona ma obecnie 24 lata, ja 25. To tak po krótce.

Nasz związek nie był łatwy, związane to było z licznymi problemami, które pojawiały się głównie po stronie mojej byłej narzeczonej. Ona (tak będę o niej pisał) pochodzi z rozbitej rodziny, rodzice rozwiedli się, gdy miała 8 lat, w dodatku w domu pojawiał się alkohol. Po rozwodzie rodziców zamieszkała z mamą, dziadkami i bratem, dziadek też nie stronił od alkoholu.

W momencie gdy się poznaliśmy mieszkała z mamą i babcią, po kilku miesiącach babcia zmarła, później mama ze względów finansowych wyjechała do Niemiec, przyprowadził się brat Onej z rodziną, jednak po prawie roku wyprowadzili się po poważnej kłótni z Oną (do dziś nie utrzymują kontaktu). Została sama w domu, ale pomagałem jej z tym domem, wprowadziłem się jednak dopiero pół roku temu.

Ostatnie miesiące były dla nas ciężkie, ja łączyłem pracę na pełny etat ze studiami zaocznymi, które kończyłem w lipcu, Ona pracowała zdalnie jako tłumacz i też miała obronę w lipcu (licencjat). Wiązało się to z ogromem pracy, stresem, do tego dochodził dom, który jest w kiepskim stanie i masa obowiązków z tym związana. W lipcu się obroniliśmy, ale przyszedł ciężki okres u mnie w pracy i nie było w zasadzie możliwości na odetchnięcie.

W naszym związku nie kłóciliśmy się zbyt wiele, było parę większych starć przez te 3,5 roku, ale szybko się godziliśmy i staraliśmy rozmawiać później o powodach kłótni, znajdować wspólne rozwiązania. Generalnie sporo rozmawialiśmy, też na trudne tematy, choć w ostatnich miesiącach trochę mniej, nakręcaliśmy się obowiązkami i nie było jakby czasu na pielęgnowanie związku.

Teraz przechodzę do sedna sprawy. Pod koniec lipca, po trudniejszym dniu w pracy usłyszałem, że Ona nie jest już pewna, że nie wie czy chce ze mną być. Tak nagle bez ostrzeżeń, mimo, że codzienie mówiła, że mnie kocha, że jest szczęśliwa. Trafiło to we mnie jak grom z jasnego nieba. Ustaliliśmy, że zrobimy sobie tydzień przerwy od siebie żeby sobie to wszystko przemyśleć i spotkamy się po tym tygodniu, żeby zastanowić się co dalej. Minęły trzy dni, a Ona czekała na mnie pod pracą i powiedziała, że chce żebyśmy byli razem i po prostu coś jej się pomieszało, był to piątek więc wpadłem na pomysł, żeby wyskoczyć na jakiś spontaniczny weekend. No i pojechaliśmy, było cudownie, jej też się podobało, ale 2 dni po powrocie usłyszałem znowu, że Ona raczej nie chce ślubu, a gdy trochę przycisnęłem, żeby się zdecydowała o co jej chodzi, to usłyszałem, że ten związek chyba nie ma sensu.

W pierwszych dniach po rozstaniu byłem totalnie załamany, ustaliliśmy (z mojej inicjatywy) żeby zerwać kontakt na jakiś czas i żeby tego związku nie przekreślać, jeszcze to przemyśleć, tym bardziej, że Ona cały czas mówiła, że nie jest pewna, że to jest dobra decyzja. Zerwać kontaktu się do końca nie udało, pozostaliśmy znajomymi na facebooku, czasem mijaliśmy się gdzieś w autobusie czy na mieście (moja droga do pracy prowadzi obok jej domu), raz trafiliśmy na siebie w autobusie i trochę porozmawialiśmy o bieżących sprawach. W końcu po 2 miesiącach takiego stanu postanowiłem się z nią spotkać, uznałem, że doszedłem już do siebie i minęło trochę czasu więc to będzie dobry moment. Przyznam, że miałem nadzieję, że uda się na nowo rozbudzić w niej uczucie. Wczoraj poszliśmy na "randkę", było świetnie, dobrze nam się rozmawiało i przez cały wieczór było bardzo przyjemnie, nie rozmawialiśmy o rozstaniu, o tym co było przed tym, można powiedzieć, że "randka" byłaby udana. Niestety moje oczekiwania względem tego wieczoru chyba wzrosły i przystałem na jej propozycję, żeby po powrocie pójść jeszcze na spacer. Powiedziała mi wtedy, i tu zwaliło mnie z nóg, że chodzi do terapeuty, ma podejrzenie depresji, cały wieczór wydawała się taka bez nadziei, mówiła, że praca jej już nie cieszy, nie wychodzi do ludzi, nic jej nie wychodzi, psycholog twierdzi, że depresja może być pochodną wydarzeń z dzieciństwa - dlatego o nich na początku napisałem. Przyznam, że nie wiedziałem jak zareagować, podłamał mnie ten "news", no i zaczęliśmy rozmawiać o tym czego chciałem uniknąć myśląc o naszym nowym początku, czyli o rozstaniu i związku, który się zakończył. Powiedziała, że żałuje, że nie pracowaliśmy nad tym związkiem, że nie dała mi wcześniej żadnego sygnału, ani szansy, że może byłoby inaczej, a tak zareagowała za późno. Przeprosiła za to, ale powiedziała, że nie myśli, że rozstanie było złą decyzją.

Przyznam, że dziś znowu jestem roztrzęsiony. Nie bardzo wiem jak do tego wszystkiego podejść. Z jednej strony płakać mi się chce na samą myśl, że osoba, dla której byłbym w stanie zrobić wszystko tak cierpi, a z drugiej nie wiem czy powinienem coś robić. Mam dylemat, z jednej strony rozsądek podpowiada, żeby odpuścić - w końcu chodzi do psychologa, powinno jej to pomóc, z innymi problemami (jak np. dom) też sobie może jakoś poradzi, z drugiej strony serce podpowiada, że powinienem być przy niej w takich ciężkich chwilach i jakoś jej pomóc. Boję się jednak, że to by mnie w końcu zabiło, bo wciąż ją kocham. Nie wiem czy ten związek da się jeszcze odnowić, czy może rozstanie było związane z depresją, Ona też tego nie wie, ale nie mogłem się powstrzymać przed zadaniem na koniec spotkania pytania:
- "Czy chciałabyś się spotykać?"
- "A czy Ty byś tego chciał?"
- "Chodziło mi, żeby spróbować się "spotykać""
- "Ale jako...? Eh, nie wiem, chyba lepiej nie"
Jeszcze jedno co mnie doprowadziło do skrajnych emocji, to gdy powiedziała, że umówiła się z ojcem na spotkanie (ma z nim raczej słaby kontakt), przyjechała na miejsce i czekała na niego pół godziny, a on nie przyszedł...

Trochę się rozpisałem, zdziwię się jeśli ktoś dotarł do końca smile, a i tak nie zawarłem wielu istotnych wątków, ale chciałem się wygadać, bo przyznam, że to spotkanie zbiło mnie z toru i nie bardzo wiem co robić. Bo jeśli odpuścić, to już chyba na zawsze... Co byście zrobili w takiej sytuacji? Jak myślicie, mogę jej jeszcze jakoś pomóc, czy tylko życzyć szczęścia i udać się w swoją stronę?

2 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-10-05 18:56:19)

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu

Kiepsko było między wami, skoro o tak ważnej sprawie - podejrzeniu depresji - nic nie wiedziałeś.

Twierdzisz, że ją kochasz. Jednocześnie jednak zastanawiasz się nad tym, czy w tej chwili powinieneś ją wspierać.
Nie, nie powinieneś. Nie powinieneś tym bardziej, że Twoje wsparcie jak napisałeś zakończyłoby się Twą śmiercią.
Napisałeś, że:

(...) osoba, dla której byłbym w stanie zrobić wszystko (...)

Byłbyś w stanie? Czyżby?



Daj jej spokój. Jej jest teraz potrzebne wsparcie i życzliwa osoba obok.

3

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu

Hm sytuacja nieciekawa. Może narazie spróbuj zaoferować jej swoją pomoc, wsparcie w razie trudnych chwil. Nie zostawiaj jej teraz bo skoro piszesz, że nie ma nikogo to warto, żebyś był, żeby miała pewność, że w razie czego może liczyć na ciebie. Z czasem zobaczysz jak się ta sytuacja rozwinie. Możesz też sam porozmawiać z psychologiem.

4

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu
Wielokropek napisał/a:

Kiepsko było między wami, skoro o tak ważnej sprawie - podejrzeniu depresji - nic nie wiedziałeś.

Tak jak pisałem, ostatnie miesiące były ciężkie dla nas obojga i sam przeżywałem załamanie psychiczne, ale liczyłem, że cała ta sytuacja jest przejściowa i skończy się, kiedy wreszcie będziemy mogli wyjechać na urlop i odetchnąć trochę. Do psychologa udała się już po naszym rozstaniu, wcześniej tak jak pisałem, mówiła, że jest szczęśliwa, nie wyczułem, że jest inaczej, bo myślałem, że naszym problemem było to, że byliśmy zabiegani...

Bardzo chcę jej pomóc, ale nie jestem w stanie się odkochać, sytuacja, w której jedna osoba wciąż kocha, a w drugiej uczucie już wygasło jest wyniszczająca, przez to boję się znowu angażować, nie wiem czy faktycznie jestem w stanie być jej przyjacielem, na początku na pewno, tylko co potem? Sama mi powiedziała, że moim problemem jest to, że "jestem za dobry" i że powinienem w końcu zacząć myśleć o sobie.

Wsparcie jej zaoferowałem, powiedziałem, że może na mnie liczyć i w razie czego jestem, ale póki co żadnych konkretnych działań poza tymi słowami nie podjąłem.

5

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu

Słowa, słowa, słowa. Jeśli za nimi nie idą czyny, to nic nie znaczą.

Chcesz dbać o siebie? Dbaj. Zacznij od tego, by od tej pory nie ofiarować nikomu tego, czego nie decydujesz się dać.
Nie rób z gęby cholewy.

6

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu

Spotkanie było wczoraj, nie zdążyłem wprowadzić czynów poza tym, że byłem dla niej wczoraj i dałem jej wsparcie.

7

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu

Przeczytałam w pierwszym poście, że wszystko to wydarzyło się wczoraj. Dalej jednak o swej ewentualnej pomocy napisałeś, że:

(...) Boję się jednak, że to by mnie w końcu zabiło (...)

Nie zaryzykowałabym.

8

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu

Zawsze bierzesz wszystko dosłownie?

9

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu

Jeśli ktoś pisze o takim zagrożeniu - tak. Będąc na jej miejscu nie ryzykowałabym. Ba, unikałabym jak ognia w ten sposób oferowanej pomocy.

Egzaltacja nie jest niczym dobrym.

10

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu

Dziękuję zahir2603 za radę, zastosuję się do niej. Pozdrawiam!:)

11 Ostatnio edytowany przez bedzie_dobrze (2015-10-05 22:58:21)

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu

.

12 Ostatnio edytowany przez załamany32 (2015-10-06 12:28:03)

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu

Masz sytuację trochę podobną do mojej,ktorą kilka dni temu przedstawiłem na tym forum: http://www.netkobiety.pl/t89315.html  też pojawiła sie depresja, której nie zauważyłem, po części przyczyniłem się do jej nasilenia sad i związek też się rozpadł po 3,5 roku. Staramy się mieć dobre relacje, ale nie jest łatwo odnaleźć sie w roli "przyjaciela" osoby z ktorą spędziło się tyle wspaniałych momentów, na razie staram sie być obok i wspierać (a taka osoba wymaga dużego wsparcia) i czekam, że może będzie jeszcze lepiej, mając jednak świadomość, że wyjście z depresji zajmuje miesiące jak nie lata... Ogólnie jeśli kochasz ją ponad wszystko to bądź obok tyle ile dasz radę, ale miej świadomość, że tak naprawdę niczego nie możesz przewidzieć....

13

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu

Masz rację to nie jest łatwe. Wiem, że nie mogę od niej niczego oczekiwać, dlatego postanowiłem, że będę dla niej, będę jej pomagał w domu na tyle na ile mogę, czasem spotkam, porozmawiam, spróbuję jakoś zmotywować do terapii i motywować do wzięcia się w garść, ale będę żył swoim życiem i próbował pójść do przodu w końcu sam jeszcze do końca się nie podniosłem po rozstaniu. Nie wiem jeszcze czy te 2 rzeczy można połączyć, ale spróbuję. Wiem też, że jeśli zostanę jej przyjacielem, to w zasadzie stracę szanse na to, że jeszcze kiedyś będziemy razem, ale jeśli będę olewał ją w takim momencie to bym sobie nie darował.
Byłem wczoraj u niej i trochę pogadaliśmy, w całej sprawie jest jeszcze jeden wątek. Pod koniec naszego związku często spotykała się z kolegą z pracy. Ten kolega jest 20 lat starszy od niej, ma żonę i dziecko. Ona twierdzi, że to po prostu przyjaźń (mówiła też o tym w niedzielę, że jest dla niej prawdziwym przyjacielem) i chciałbym jej wierzyć, ale gdzieś w głębi obawiam się, że to coś więcej. Były sytuacje, że zostawała u niego do późna, kiedy jego żony nie było w domu, wprawdzie raz nawet zadzwoniła do mnie żebym do nich dołączył, ale było takich sytuacji więcej, były imprezy z ludźmi z pracy do rana, zaczęła też jeździć na rowerze górskim - to jego pasja. Raz mi w pamięć zapadły słowa kiedy jechali gdzieś z jego żoną w trójkę, że "to była dziwna sytuacja".
Wczoraj mówiła, że psycholog powiedział jej, że ma objawy typowe dla DDA, czy DDRR. Trochę szukałem na ten temat po naszym rozstaniu w kontekście tego starszego kolegi. Powiedział jej, że ma skłonność do autodestrukcji, co się potwierdza w problemach ze studiami, pracą, bratem, nie wiem czy rozpad naszego związku też można pod to podciągnąć. Powiedział też, że powiela schematy wyniesione z domu, spytałem jej skąd wyciągnął taki wniosek, ale mi nie odpowiedziała, dodam, że jej ojciec odszedł od jej matki do kobiety o ok. 20 lat młodszej. Nie wiem na ile temat DDA i DDRR jest prawdziwy i czy nie jest mitem, ale boję się, że zauroczenie do tego człowieka mogło się przyczynić do rozpadu naszego związku, oczywiście nie chcę tutaj odsuwać od siebie winy, bo wiem, że przyłożyłem się do tego rozstania za bardzo angażując się w obowiązki, a za mało w nasze uczucie.

14

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu
bedzie_dobrze napisał/a:

Byłem wczoraj u niej i trochę pogadaliśmy, w całej sprawie jest jeszcze jeden wątek. Pod koniec naszego związku często spotykała się z kolegą z pracy. Ten kolega jest 20 lat starszy od niej, ma żonę i dziecko. Ona twierdzi, że to po prostu przyjaźń (mówiła też o tym w niedzielę, że jest dla niej prawdziwym przyjacielem) i chciałbym jej wierzyć, ale gdzieś w głębi obawiam się, że to coś więcej. Były sytuacje, że zostawała u niego do późna, kiedy jego żony nie było w domu, wprawdzie raz nawet zadzwoniła do mnie żebym do nich dołączył, ale było takich sytuacji więcej, były imprezy z ludźmi z pracy do rana, zaczęła też jeździć na rowerze górskim - to jego pasja. Raz mi w pamięć zapadły słowa kiedy jechali gdzieś z jego żoną w trójkę, że "to była dziwna sytuacja".

No i się wyjaśniło, zacząłem jej pomagać, później coraz więcej i się dowiedziałem, że byłem naiwny. Sypiała/sypia z tym gościem, o którym wspominałem w cytacie. Dowiedziałem się o tym w zeszłym tygodniu i teraz to ja chyba potrzebuję pomocy...

15

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu
bedzie_dobrze napisał/a:
bedzie_dobrze napisał/a:

Byłem wczoraj u niej i trochę pogadaliśmy, w całej sprawie jest jeszcze jeden wątek. Pod koniec naszego związku często spotykała się z kolegą z pracy. Ten kolega jest 20 lat starszy od niej, ma żonę i dziecko. Ona twierdzi, że to po prostu przyjaźń (mówiła też o tym w niedzielę, że jest dla niej prawdziwym przyjacielem) i chciałbym jej wierzyć, ale gdzieś w głębi obawiam się, że to coś więcej. Były sytuacje, że zostawała u niego do późna, kiedy jego żony nie było w domu, wprawdzie raz nawet zadzwoniła do mnie żebym do nich dołączył, ale było takich sytuacji więcej, były imprezy z ludźmi z pracy do rana, zaczęła też jeździć na rowerze górskim - to jego pasja. Raz mi w pamięć zapadły słowa kiedy jechali gdzieś z jego żoną w trójkę, że "to była dziwna sytuacja".

No i się wyjaśniło, zacząłem jej pomagać, później coraz więcej i się dowiedziałem, że byłem naiwny. Sypiała/sypia z tym gościem, o którym wspominałem w cytacie. Dowiedziałem się o tym w zeszłym tygodniu i teraz to ja chyba potrzebuję pomocy...

I tak oto księżniczki stają się żabami hmm
Przykro mi, że Cię to spotkało. Jedyny plus z tego jest taki, że wreszcie wiesz o co chodziło tak naprawdę. Oczywiście najlepiej by było teraz, gdybyś całkowicie zerwał z nią kontakt (żadnych nawet fejsbuczków) i w spokoju doszedł do siebie. Odpadają Ci już dylematy typu "Ukochana ma depresję, chcę być przy niej". Możesz powolutku zacząć odbudowywać swoje życie uczuciowe.

16

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu

bedzie_dobrze - jesteś bardzo wartościowym facetem smile Zerwij kontakt z tą toksyczną dziewczyną i poszukaj sobie kogoś wartościowego, ta dziewczyna to jest kompletne zero, patrzę na to z boku i widzę. Ty jesteś zakochany, zaślepiony, "miłość jest ślepa", każdy z nas to przeżył. Zakończ tę znajomość, a zapewniam Cię że za 2 lata będziesz się zastanawiał co Ty widziałeś w takiej bezwartościowej osobie, w dodatku bez żadnej moralności (seks z żonatym dziadem 20 lat starszym), toksycznej, z problemami psychicznymi, niedojrzałą osobowością, bawiącą się ludźmi, która sama nie wie czego chce.
A na przyszłość rada taka: szukaj kobiety zdrowej psychicznie bez żadnych depresji i innych wymyślonych schorzeń, żeby po prostu zwracać na siebie uwagę, budzić litość ludzi i się nimi bawić. To są bardzo toksyczne męczące osoby. Mój ex był taki, też wieczna depresja, ciągle jakieś problemy psychiczne. Jak całkowicie zerwałam z nim kontakt niemal rok temu to dopiero widzę w jakim szambie tkwiłam.
Tyle fajnych mądrych samotnych kobiet na świecie, że naprawdę nie musisz być jakimś męczennikiem i płakać za kimś kto nie jest tego warty. Szkoda życia po prostu.

17

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu

Zerwałem kontakt przed Sylwestrem (pożegnałem się z nią, jej mamą, życzyłem szczęścia, usunąłem numer i fejsbuczka smile), chciałem tak symbolicznie zakończyć rok i wejść w nowy z czystym kontem i z nowymi celami, dodatkowo w Sylwestra mijały 4 lata naszej znajomości... ale zaczęła pisać (oczywiście "żałuje, zerwała tamten kontakt, wie, że to był jej największy błąd" itd.), później się spotkaliśmy i trochę odpłynęliśmy. W końcu jednak oboje uznaliśmy, że warto przynajmniej na jakiś czas zerwać kontakt, bo teraz byśmy się tylko ranili. Bardzo ją dotknęło to, że jej nie chcę znać, z tym, że to nie do końca prawda, nadal ją kocham, spędziliśmy razem świetne 3 i pół roku, łączy nas masa wspomnień, nadal się świetnie dogadujemy, no ale w związku potrzeba też wytrwałości i widzę, że to nie ma przyszłości, ale co innego rozum, co innego serce...
Teraz mam idealną okazję do tego, żeby o niej zapomnieć, za 3 tygodnie przeprowadzam się do innego miasta. Mam teraz dużą potrzebę wychodzenia do ludzi, poznawania nowych osób, mam nadzieję, że samotność w nowym miejscu mnie nie ogarnie.
Dzięki Wam za słowa wsparcia, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będę tu mógł napisać, że jest ok i podniosłem się z tego bagna smile.

18

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu

A ja uważam że nie powinieneś jej w tym momencie pomagać i że powinieneś się odsunąć Na drugi plan. Jej dzieciństwo nie jest twoją winą. To psycholog albo psychoterapeuta musi jej pomóc wyleczyć się z depresji.
Raz że ty też jesteś po prostu zwykłym człowiekiem i nie znasz się na temacie a dwa że jesteś zaangażowany, twoja pomoc Mogła by być nieskuteczna a może nawet szkodliwa.
Daj jej czas niech chodzi na terapię.
Ponadto Gdybyś teraz jej pomagał to stracisz wszelkie szansę na związek z nią w przyszłości

19

Odp: Jej depresja po jej rozstaniu
pannapanna napisał/a:

A ja uważam że nie powinieneś jej w tym momencie pomagać i że powinieneś się odsunąć Na drugi plan. Jej dzieciństwo nie jest twoją winą. To psycholog albo psychoterapeuta musi jej pomóc wyleczyć się z depresji.
Raz że ty też jesteś po prostu zwykłym człowiekiem i nie znasz się na temacie a dwa że jesteś zaangażowany, twoja pomoc Mogła by być nieskuteczna a może nawet szkodliwa.
Daj jej czas niech chodzi na terapię.
Ponadto Gdybyś teraz jej pomagał to stracisz wszelkie szansę na związek z nią w przyszłości

Przeczytaj lepiej parę ostatnich postów autora, bo Twoje rady są już mocno nieaktualne wink

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jej depresja po jej rozstaniu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026