Witam Was wszystkie bardzo serdecznie!
Na początku chciałabym się z Wami przywitać, ponieważ jestem nowa i specjalnie założyłam tutaj konto, aby posłuchać Waszych rad.
Jestem z chłopakiem prawie już 2 lata, na początku było wszystko fajnie, nawet idealnie. Wszystko zmieniło się po pół roku kiedy razem zamieszkaliśmy. Zaczął być dla mnie niemiły, czasami wulgarny i opryskliwy. Nie zwracałam na to uwagi i udawałam, że nie słyszę. Jednak było coraz gorzej. Częściej się kłóciliśmy i nie potrafiliśmy się dogadać. Podczas z jednej rozmów o polityce uderzył mnie w twarz i oblał keczupem po głowie, ponieważ nie zgadzał się z moim zdaniem. Oczywiście nie wytrzymałam i powiedziałam mu, że nie potrafi słuchać drugiej osoby i nawet jak się ze mną nie zgadza, to chciałabym, żeby mnie również wysłuchał, bo ja robię tak za każdym razem. Wkurzyłam się, rozpłakałam i zwyzywałam od ch.... itp. Nie mogłam sobie na to pozwolić. Historii takich typu jest więcej... Wszystko jest w stanie wyprowadzić go z równowagi, dosłownie wszystko. Oprócz takich incydentów niszczy bardzo często drogocenne rzeczy min.: laptopa, rozbił z całej siły o podłogę, ponieważ umówiłam się z nim, że pójdziemy razem o 23 do Mc`Donalda. Jednak wtedy studiowałam i miałam ogrom nauki a na drugi dzień cały dzień zajęć, więc grzecznie mu wytłumaczyłam jak wygląda sprawa, on na to, że ciągle go okłamuję. Wkurzył się i rzucił laptopem o podłogę. Oprócz tego w nerwach zniszczył mi telefon i telewizor. Wszystko nadawało się do wyrzucenia. Ogromną przykrość mi zrobił niszcząc telefon, który kupiłam mu na urodziny. Wzięłam specjalnie na ten cel kredyt. Kupiłam mu upragniony telefon za 1400 zł. Pewnego dnia wychodziliśmy razem z mieszkania, do 17 byłam w pracy i przed jej zakończeniem zuważyłam, że mam 14 połączeń nie odebranych. Zadzwoniłam do niego a on do mnie, że nie ma kluczy do mieszkania i to moja wina i, że mnie załatwi jak wrócę. Powiedziałam mu, że będę dopiero za godzinę. Zaczął mnie obwiniać itp Zaczęłam się śmiać do słuchawki i powiedziałam, że on jest dorosłym facetem i to on powinien pamiętać o zebraniu kluczy. Przyjechałam do domu i na klatce schodowej rzucił we mnie zniszczonym telefonem, który mu kupiłam. Wtedy płakałam cały dzień.
Inną sprawą jest jego lenistwo, nie pracuje, nie sprząta w domu, nie robi dosłownie nic. Można powiedzieć, że go utrzymuję, ciężko jest mi utrzymać nas dwoje. Nie wykazuje dosłownie żadnej inicjatywy. Ile razy bym nie posprzątała, zawsze jest bałagan, rzuca chusteczki na podłogę, wysypuje rzeczy z szafy, smarka w moje nowo wyprane ubrania. Kiedy wracam z domu rodzinnego w zlewie jest stos brudnych naczyń a blaty ubrudzone zeschniętym pomidorem. Tak jest non stop. Czasami nie wytrzymuję i przeklinam... Próbowałam odejść od niego już 2 razy, ale za każdym razem mnie przepraszał, że nigdy więcej tak nie będzie. Grozi mi, że jak odejdę to tego pożałuję. Wiem, że muszę od niego odejść, bo jest on człowiekiem bardzo agresywnym. Bije mnie praktycznie codziennie. Ja już nawet go nie kocham. Wstydzę się pójść na policję i zgłosić ten fakt. Boję się co ludzie powiedzą, co powie rodzina. Proszę o rady jak ja mam od niego uciec. Błagam...