Nie wiem od czego zacząć. Jest 5.00 rano a mój świat chyba właśnie się skończył. Nie wiem po co to piszę, może liczę , że mi ulży? Że usłyszę coś co mi pomoże ? Może po prostu nie mogę spać....
MY. Już przy samym tym słowie właśnie się rozkleiłam, już nie ma my, jest po prostu ja i on.
Poznaliśmy się przez znajomych. Umówiliśmy się na randkę - on ugotował obiad, wino, był czarujący. Tak pięknie mówił o swojej rodzinie , która mieszka na wsi - sam jest piłkarzem , którzy zawsze kojarzyli mi się z zadufanymi lalusiami więc może to mnie ujęło. Już na pierwszej randce spaliśmy ze sobą. Zaczęliśmy się spotykać ale nic KONKRETNEGO, myślałam, że w tym wieku nie trzeba zadawać pytania CZY CHCESZ ZE MNĄ CHODZIĆ ?
Zakochałam się po 2 tyg... on spotykał się ze mną co 2,3 dni. Wiadomo, każdy miał swoje życie. Spotykaliśmy się tylko u niego, on gotował, oglądaliśmy filmy. Szybko zaczął mówić do mnie kotku, myszko. Było mi z nim naprawdę cudownie.
Krótko po tym dowiedziałam , się , że chodził na dyskoteki, przytulał inne laski...ok - nie mieliśmy nic na wyłączność. Po tym jak umawialiśmy się już 3 tyg dowiedziałam się , że po dyskotece - powiedział mi , że idzie z kumplami itd. Tak było. Uchlał się niesamowicie i zaprosił swoją "byłą" - tak naprawdę tylko koleżankę od sexu do siebie na noc. Dowiedziałam się o tym od pracującej z nią koleżanki...
Byłam u niego - wzięłam niektóre rzeczy, które tam zostawiłam - wielka kłótnia itd. itp. Wtedy to wydawało mi się bardzo ważne bo chyba nikt nigdy mnie tak nie potraktował. Płakałam, przeżywałam. A on pisał, nalegał o spotkania. Mówił, że już długo do nikogo nie czuł tak mocno itd. Los chciał, że tak o mnie walczył, że zmiękłam.
Zeszliśmy się. Nasza znajomość objawiała się powoli , wychodziliśmy gdzieś razem - raczej poza miasto. Później przedstawił mnie pierwszym kolegom z drużyny już oficjalnie jako dziewczyne, z którą się spotka. Nie jako koleżanke jak nazywał wszystkie inne.
HAZARD.
Jako, że byliśmy już jakiś razem, zostawiał mnie sam w domu swoim jak wychodził itd. Korzystałam z jego laptopa a , że wiadomo ciekawość - przejrzałam historię. Znalazłam dużo stron bukmacherskich itd. Szybko okazało się , że ma długi na ok. 30 tysięcy. Bałam się mu długo powiedzieć o tym , że wiem ale wkońcu z nim porozmawiałam i stwierdziliśmy , że będziemy z tym walczyć. Oczywiście zagrał po kilku dniach. Obiecywał, obiecywał. Nie minął tydzień. Najgorsze , że KŁAMAŁ. Zawsze to ja musiałam się o tym dowiedzieć. I tak kilka razy. W końcu miałam dostęp do wszystkich jego kont itd. Nie grał 2 miesiące, później znowu zdażyło mu się zagrać. Wiedziałam, że łatwo nie będzie. Mówił, że gra bo chce spłacić te 30 tys. Zarabiał ok 6 tys miesięcznie więc nie miałby większego problemu żeby to spłacić z pensji, trochę cierpliwości. W końcu jakoś udało mi się go "zająć" i nie grał kolejne 3 miesiące.
MIESZKANIE
I tutaj pojawiła się sytuacja kiedy musiałam zadecydować, czy zostawiam WSZYSTKO i decyduję sie dalej z nim być i wyjeżdżam z nim do nowego miasta( z powodu nowego klubu). Kochałam go, więc zostawiłam wszystko.
Zamieszkaliśmy razem, było nam raz dobrze, raz źle - wiadomo. W końcu nadeszła mała kłótnia bo ON był zazdrosny o kolegów z pracy - pisali coś do mnie na facebooku ale to były czysto koleżeńskie rozmowy. NIGDY bym go nie zdradziła - za bardzo go kocham. On to "wywęszył'', wyolbrzymił w swojej głowie i jak sie później okazało ZAGRAŁ.
HAZARD C.D.
Nie raz...grał przez tydzień (sprawdzałam historie kont). Najpierw jak się pytałam zarzekał się , że nieee, że za bardzo mnie kocha. Że już raz postawiłam mu ultimatum itd. Że nie chce mnie stracić. Po tej rozmowie grał jeszcze 3 dni - jawnie mnie oszukiwał i już nie wytrzymałam ! Przepłakałam długo, wykrzyczałam mu wszystko w twarz. Oczywiście się bronił - powiedział, że bał się , że mnei straci jak się przyzna. Że nie potrafił tego powstrzymać itd. Że to był impuls - impuls trwający 2 tyg ?
NIE ROZUMIE MNIE, nie potrafi być w związku
Po tej ogromnej kłótni o hazard. Już naprawdę nie miałam sił... Aaaah zapomniałam wspomnieć , że zaraz po przeprowadzce pożyczyłam mu 7 tysięcy na spłatę tych najgorszych kredytów - bo to nie były normalne kredyty tylko chwilówki itd. Ja po przeprowadzce zostawiłam wszystko - dobrze płatną pracę, znajommych, rodzinne miasto. A on mi się tak odwdzięczał.
MECZE, Dyskoteki, Oszukiwanie
I tak mieszkaliśmy razem, on wyjeżdżał na mecze, nawet jak wracał prosto z autobusu to po 10 piwach... nie chciało mi się nawet z nim gadać. Czasem pozwalałam jeszcze po wygranym meczu iść mu gdzieś z kumplami. Mówił 2 godzinki... A wracał po 4...5...a ja czekałam. Żadnej wiadomości, SMSa. Sama nie chciałam się narzucać . Przeszliśmy raz przez to ogromną kłótnie, o to ,że on nie rozumie , że ja czekam, że się martwię. Obiecywał... i po miesiącu znowu wyszedł na piwo o 19.00 mówił, mi że będzie 2 godziny. Ja stwierdziłam , że bądź nawet 4 ale mi nie kłam. Powiedział, że przed 00.00 NAPEWNO będzie ale raczej koło 21, 22. Wrócił po 2 w nocy...znowu bez smsa, nic. WIELKA kłotnia, jak zawsze blabla.
DZIŚ
Wracał z wyjazdowego meczu. Spytał , że wrócą o 00.00 i czy na 2 godzinki gdzieś nie wyskoczymy. Powiedziałam, że dziś już nie mam ochoty, myć włosów, szykować się itd. I też powiedziałam , że nie lubię tych "dziewczyn" - same piękne paniusie na utrzymaniu swoich piłkarzyków. Powiedział, że on chce iść ze mną, razem się pobawić itd. Ale tak naprawdę od pół roku nie zaprosił mnie nigdzie sam...zawsze tylko jak koledzy idą z dziewczynami to żeby nie było, że mnie nie zabrał. I ja powiedziałam , że dziś serio nie ale , że może iść sam tylko niech mi udowodni , że potrafi wrócić o czasie i niech będzie o tej 2.00. I powiedział, że nie. Że nei chce sie kłócić , że mnie kocha, że chciał iść ze mną a tak nie pójdzie. No i ja ok 23.00 poszłam spać i wysłałam mu wiadomość , na facebooku , że idę spać i że czekam na niego i buziaki. Poszłam spać. Budzę się - wchodzi do domu chwiejym krokiem - 2.00. Ale przecież nie miał iść... do tego poszedł się wykąpać ? Nigdy nie kąpie się po powrocie z meczu bo kąpią się po meczu. I już po pierwsze - zdenerwowałam się , że nie potrafi dotrzymać słowa - bo powiedział, że nie pójdzie. I po drugie, że może mnie zdradził ? NAPRAWDĘ się zdenerwowałam , chyba miałam atak paniki - może wam wydawać się to żałosne ale gdybyście oddały komuś całe życie , starały się rozmawiać o problemach a nic by nie docierało? I zaczęły się jego płacze jak zwykle , że przecież napisałam , że może być do 2.00 , że się wykąpał bo biegł do mnie bo z bankomatu nie mógł gotówki wyjąć i żeby zdążyć na 2.00. Ale mnie tak bolało to, że on kolejny raz nie potrafi dotrzymać słowa...Leżeliśmy tak, płakaliśmy razem. On zasnął. Poszłam przeszukać jego portfel żeby upewnić się , że nie miał gotówki i znalazłam co... KUPON BUMACHERSKI...
Wiedział, że kontroluje go w internecie więc grał stacjonarnie. Kupon był na 40zł - jeden dzień. Nie wiem ile grał... I już pękłam. Wiem , że już 2 razy dawałam mu OSTATNIĄ SZANSĘ. Poczułam się jak najgorszy śmieć.... przez ten cały czas pytałam go czy gra - on mówił, że za bardzo mnie kocha, że już nie gra , że go nie ciągnie. TERAZ okazało się,że cały czas mnie oszukiwał - wiedząc, że ma jeszcze jakieś 10 tys długu w tym 7 tys u mnie...
Poszłam, obudziłam go - z ledwością , chyba jeszcze pijany - rzuciłam mu tym w twarz i powiedziałam , CO TO JEST ?!??!?!?!
On tylko powiedział dobra , wiem. I zasnął.
A ja siedzę w drugim pokoju i zalewam się łzami. Oddałam mu wszystko, całą siebie...a on to wszystko wyrzucił do Kosza.
Nie wiem czy komuś to się będzie chciało czytać, nie wiem czego od Was oczekuje
. Może potrzebuje po prostu zrozumienia.
W SKRÓCIE ON :
- przez pierwszy miesiąc naszego spotkania spotykał się z 3 dziewczynami na raz
- miał 30 tysięcy długu przez hazard
- nie umię dotrzymać słowa, mówi, że wróci o 2.00 wraca o 4.00
- gra cały czas w hazard, oszukuje mnie
- nigdy nie widzi problemu, zawsze sie tłumaczy, kręci jak może na swoją korzyść
- płacze, przeprasza, mówi , że jestem wszystkim dla niego po czym robi to samo
- dba o mnie, to on płaci za mieszkanie, jedzenie, podwozi mnie wszędzie gdzie chce, wspiera mnie w mojej pracy, razem robimy zakupy, gotujemy, wyjeżdżamy
- pije alkohol - różnie 2,3 piwa dziennie, na wyjazdach po powrocie 7- 12
JA:
- zostawiłam wszystko dla niego, przeprowadziłam się do innego miasta
- pożyczyłam mu 7 tys zł na spłatę długów
- gotuję mu obiadki, piekę ciasteczka
- wybaczyłam mu to , że spotykał się z 3 na raz na początku
- wybaczyłam mu kilka razy te powroty kilka godzin po ustalonej godzinie
- akceptuje jego 2, 3 piwka na wieczor
- pozwalam mu wychodzic do klubow z chlopakami jesli powie mi dokladnie i wroci o tej godzinie
- wybaczylam mu to , ze tyle razy mnie oszukal
Chyba najgorsze jest to , ze on tak klamie...to nalogowy klamca, klamie o hazardzie , o tym co bylo kiedys o jego kontaktach z dziewczynami...robi wszystko żeby wyszło na jego korzyść.
A JA GO KOCHAM.
Teraz trudno będzie mi się samej przeprowadzić. Zostawić go po tym jak razem mieszkaliśmy... powinnam ?
Przepraszam za nieskładność...za długość... pisałam to co leżało mi na sercu a to mała część tego co czuje... a on śpi. I wie , że to koniec.