Hej. Mam pewien problem i nie wiem jak sie go wyzbyc. Otóz problemem jest to, ze strasznie duzo mysle i analizuje. Stresuje sie przez to i nie moge dobrze sypiac. Rozmawialam o tym z przyjaciółmi i oni są zdziwieni ze takie glupoty nie pozwalają mi sie zrelaksować.
Czwartek godzina 15, a ja nie potrafie sie wyluzować, bo mysle o tym, ze na drugi dzien musze wstawac przed 6. Mysle o tym, co musze zrobic (a są to takie pierodly jak np umyc glowe co mi zajmuje duuuzo czasu laczine z ukladaniem bo mam duzo wlosow) jeszcze przed pójsciem spac. Stresuje sie myslac o tym, ze musze wstac i nawet jak rano wstaje nie do pracy tylko na jakis fajny wyjazd to i tak jestem zdenerwowana, boli mnie glowa, wali mi serce.
Często w nocy budze się w walącym sercem. Ostatnio mialam koszmar, snia mi sie jacyś martwi ludzie. Chodze podirytowana, zgnuśniala, znużona, nie chce mi sie z nikim gadac.
Uwielbiam długo spać i mieć duzo czasu wolnego. Np jak mialam miesiac "urlopu" to bylam zrelaksowana dość, a jak mam wiecej obowiazków i nie mam czasu na odpoczynek to sie stresuje. a te godziny które mogłabym przeznaczyć na odpoczynek są zajmowane przez mysli o niefajnych rzeczach. Mam tego dosc, ciagle boli mnie głowa.
Przychodzę do domu i irytuje mnie to, że moja mama do mnie cokolwiek mowi, wchodze po pracy do domu, szykuje ciuchy na jutro, ogarniam sie i zamykam w pokoju i chce świętego spokoju. Nie potrafie sie zrelaksować, nawet jak włączę film to mysle o tym ze jutro musze rano wstac.
Lubie szykowac sie na spokojnie, miec wszystko poukładane, przygotowane, nawet lepiej sie czuje jak maluje sie na spokojnie a nie rano kiedy nie mam na nic czasu. Wyliczam sobie godziny snu. Np jestem na miescie, jest godzina 18, a ja licze o ktorej bede w domu ile zajmie mi ogarniecie sie i ile bede spala.
męczy mnie to, chcialabym się wyluzować a po prostu nie mogę.
wkurzaja mnie obowiazki takie jak wyjscie na zakupy do biedronki czy gotowanie obiadu
Nie wiem czym jest to spowodowane. Mam 24 lata i generalnei jestem pogodną osobą, ale zawsze lubilam spedzac takie luzne chwile sama ze soba, zaszywajac sie w pokoju, ale teraz jest to juz przesadą tak mysle.
Lubię swoją prace, generalnie swoje zycie, zadowolona jestem ze zmian jakie w nim zachodza. Moze męczy mnie to ze moj chlopak teraz wyjechal, przy nim jestem spokojniejsza ale nawet jak był to mialam problemy ze snem.
Mysle by brac jakies leki ziołowe, Nervomix czy cos w tym stylu?
Czy ktos umie mi poradzic cos na takie zachowania? jak wyzbyc sie takich mysli?