Nieskończone studia i co dalej... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nieskończone studia i co dalej...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

Temat: Nieskończone studia i co dalej...

Witajcie. Mam 23 lata, skończyłam 2 lata st. inż., ale dalej nie pójdę. Nie daję sobie na nich rady, 2 lata robiłam w trzy, bo nie pozdawałam ćwiczeń czy egzaminów. Nie znam się na tym, robienie projektów mnie przerasta, jestem cała spocona, dostaję drgawek, serce wali jak szalone, kiedy mam zacząć, bo wiem, że będzie trudno, że jedynie fuks mnie uratuje. Większość przedmiotów zdaję za drugim, a najczęściej trzecim terminem, mam same tróje.
Poszłam na studia, bo wszyscy idą, bo tak trzeba, bo nie studiują tylko idioci... Wybrałam zbyt trudny kierunek, dostałam się, a później ledwo dawałam radę. Nie byłam w stanie uczyć się niczego na pamięć, przed egzaminami siadałam z notatkami i przez godzinę uczyłam się 6 linijek. Doszło do tego, że na ostatnim semestrze robiłam wszystko na ostatnią chwilę, dzień przed albo w tym samym dniu, bo wiedziałam, że uwalę nawet jak usiądę wcześniej. Wczoraj był ostatni termin z przedmiotu, z którego miałam warunek. Wyszłam z domu, wsiadłam do autobusu, przejechałam dwa przystanki i wysiadłam. Zwymiotowałam za przystankiem, rozpłakałam się i wróciłam do domu...
Nie chcę tam wracać, mam okropne lęki, boję się. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie mam żadnej merytorycznej wiedzy, nie potrafię robić projektów, wszystkie mają błędy. Nie mam pojęcia jak miałabym pisać pracę inżynierską.
Zastanawiam się co poszło nie tak? W podstawówce czerwone paski, w gimnazjum 2-gi najlepszy wynik w szkole z testów, w liceum średnia powyżej 4.0, matura wysoko (chociaż zdawałam głównie podstawowe przedmioty). A studia okazały się klapą.
Wyjście z tego autobusu jest jednoznaczne z zakończeniem etapu studiów.
Całą dzisiejszą noc przepłakałam. Najgorsze jest to, że nie z żalu, strachu co będzie, bo poczułam taką ulgę jakiej już dawno nie czułam.
Studia sprawiły, że byłam wiecznie zestresowana i niespokojna, nawet robiąc coś zwykłego, jak oglądanie filmu, prasowanie ubrań, ciągle myślałam o nich, jak dam radę, co dalej? Wiecznie się martwiłam, wiecznie o nich myślałam, a teraz czuję ulgę. I jednocześnie strach: bo co powiem rodzinie? znajomym? Nawet nie wiecie jak mi okropnie wstyd... oni kończą powoli studia, a ja nawet do połowy nie dotrwałam sad Jestem nikim - nie mam wykształcenia ani dobrej pracy. Ale po tych studiach i tak nie miałabym szansy na pracę w zawodzie. Gdzie z takimi ocenami? Ale miałabym papierek i jednocześnie dowód, że coś robiłam. W tej chwili mam 23 lata, kilka dorywczych prac i maturę. Tyle, co 19-latkowie po szkole... I, paradoksalnie, czuję ulgę.
Boję się, nie powiem, że nie... Pracę pewnie jakąś znajdę, mieszkam w dużym mieście, ale chyba potrzebuję otuchy od kogoś? Nie piszcie mi, że źle zrobiłam, że trzeba było zawrócić i pójść na egzamin. Nie zrobiłam tego i na powrót już za późno... Po prostu chciałam się wygadać, bo nie mam komu wypłakać się w rękaw.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Hej, doskonale Cię rozumiem.

Ja jezdziłam do szkoły ( mam 25 lat ) , gdzie uczyłam się z osobami na dobrych stanowiskach( byli starsi ) , po rozmowie czułam ogromne doświadczenie, inteligencje. Ja czułam się gorsza sad

Czułam , że sobie nie radzę. Cały czas się stresowałam, bałam się odezwać , ech.. dobrze , że mam to za sobą.

W dniu wyjazdu na zajęcia zażywałam tabletki uspokajające ( dość silne ) , raz się ogromnie popłakałam. Rady typu będzie dobrze nie pomogą sad

Musisz to po prostu przetrwać. Ja zawaliłam, nie pojechałam na egzamin, ciągle go pzrekładałam- za miesiąc mam ostatni termin , ale wiem ,ze nie pojadę. Nie jestem w stanie.

Chciałam na siłę mieć lepsze wykształcenie ! chciałam na siłę być taka sama jak inni.. ale to tylko dla mnie męczarnia.

Wsłuchaj się w siebie. Przemyśl wszystko na spokojnie. Pomyśl - dlaczego tak reagujesz? I podejmij decyzję.

Zyczę wytrwałości ! smile Trzymaj się.

Dobro zawsze wraca :-)

3 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2015-09-15 22:04:20)

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Cześć
Na początek nie przejmuj się opinią rodziców, nasi rodzice wychowywali się w czasach kiedy to człowiek po byle jakiej uczelni co kończył byle jaki kierunek często lądował na kierowniczym stanowisku. Dzisiaj czasy są inne i uwierz mi, że miałem dostęp kiedyś w przedsiębiorstwie do szuflady gdzie lądowały cv ludzi ubiegających się o stanowisko.. pracownika pomocy biurowej. Nawet sobie nie wyobrażasz ile ludzi miało tam wypisane "studia trzeciego stopnia".
Co chcę przez to powiedzieć? A no to, że w dzisiejszych czasach studia to tylko dodatek do wszystkich kompetencji zawodowych pracownika, nawet wykładowcy na mojej uczelni często pokazywali mam badania z których to wynikało, że w 70% przypadkach pracodawcy przy wyborze nowego pracownika zwracali uwagę w głównej mierze na takie rzeczy jak doświadczenie zawodowe, języki, kursy itp. a pozostałe 30% to wysokość posiadanego wykształcenia.
Dlatego nie płacz, że studiach Ci nie poszło. Studia to tylko dodatek do tego wszystkiego a nie podstawa, mój znajomy pięknie napisał maturę, złożył papiery na jakieś studia chemiczne, dostał się na nie i ani razu się na nich nie pojawił. Zatrudnił się jako marynarz u zagranicznego armatora i co miesiąc płacą mu w euro, chłopak żyje teraz jak pączek w maśle. Dlatego Ty też pomyśl teraz o innych rozwiązaniach. Może jakiś kurs z urzędu pracy? Albo praca za granicą a może jakiś staż gdzieś żeby to nabrać doświadczenia? Studia możesz zacząć na nowo za rok albo jak będziesz mieć 40 lat, będziesz mogła iść na prywatne albo państwowe, zaoczne albo dzienne jak tylko będzie Ci się chciało smile pamiętaj studia to tylko dodatek, one nigdy nie uciekną.

4

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Nie załamuj się, masz DOPIERO 23 lata. Jesteś po prostu człowiekiem, który odrobinę się pogubił - nie ma w tym nic złego, to się zdarza. Czy zawsze chciałaś iść na ten kierunek, czy była to bardziej decyzja tzw. "rozsądna" ("czyli tak naprawdę interesuje mnie coś innego, ale ten kierunek jest lepszy")?

I teraz pomyśl sobie tak, wyobraź to sobie po prostu. Kończysz te studia w wielkich bólach, zniszczona stresem i zmęczona życiem w wieku 25u lat i robisz to przez CAŁE ŻYCIE. Bo praca też jest stresująca - są terminy, ludzie "pod Tobą" czasem nawalają i musisz ich gonić, by wszystko było na czas. I żyjesz taka struta i obrzydzona swoim zawodem - nie ma nic gorszego. Jeśli wiesz, że to nie jest to, to była to odpowiednia decyzja. A rodzinie oznajmij spokojnie i szczerze jak nam tutaj - to wystarczy. Myślisz, że nie zauważyli jak się męczysz?

Wiesz, co chciałabyś teraz robić? smile
I nie martw się, będzie dobrze!

5

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Studia to nie jest mus. Ja potrzebowałam 3 lat, żeby to zrozumieć. I poszłam. Nie dla wyższego wykształcenia, nie dla robienia wrażenie etc. Poszłam dla siebie, bo lubię ten kierunek.
Teraz Ty odwróć sytuację - nie czujesz studiów, nie lubisz tego, co studiowałaś. I potrzebowałaś 3 lat, żeby dojrzeć do tej decyzji. I dobrze. Nauczyłaś się siebie, zobaczyłaś, że pewne rzeczy nie są dla Ciebie.
Będą gadali, oczywiście. Mi też mówili, że skoro wybrałam LO, mam maturę to trzeba iść do przodu i zrobić studia, z kolei ja nie chciałam. Poszłam wtedy, kiedy ja tego chciałam. I Ty zrób tak samo - będziesz chciała wrócić na studia - ok. Nie będziesz chciała - też dobrze. Nikt za Ciebie nie przeżyje życia. Rób to, co uważasz za słuszne dla CIEBIE, nie dla innych.

'I can feel the magic floating in the air
Being with you gets me that way...'

6

Odp: Nieskończone studia i co dalej...
igla16 napisał/a:

Teraz Ty odwróć sytuację - nie czujesz studiów, nie lubisz tego, co studiowałaś. I potrzebowałaś 3 lat, żeby dojrzeć do tej decyzji. I dobrze. Nauczyłaś się siebie, zobaczyłaś, że pewne rzeczy nie są dla Ciebie.

Właśnie - nauczyłaś się siebie, to kolejny plus. Może nie całkowicie, ale teraz na pewno wiesz więcej. Pomijając fakt, że nie są to zmarnowane lata, bo na studiach też pewne informacje przyswoiłaś. Nigdy nie wiesz, co przyda się w przyszłości, a nauka nigdy nie idzie w las. Tak samo Twoje dobre oceny i wyniki na wcześniejszym etapie edukacji. Teoretycznie na oceny nikt nie patrzy - one naprawdę guzik pracodawcę obchodzą, ale są ważne dla Ciebie. Bo te oceny świadczą o tym, że jednak posiadasz nie tylko wiedzę specjalistyczną, ale też ogólną, której strasznie w dzisiejszych czasach ludziom brakuje. Na pewno jesteś inteligentną osobą, tylko wrażliwą po prostu.

7

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Dziękuję za odpowiedzi. Myślałam, że zostanę zjechana, bo po części sama doprowadziłam do tego stanu - ucząc się na ostatnią chwilę nie było szans na pozytywne zaliczenia. Nie wiem dlaczego tak się działo... po prostu nie mogłam zasiąść do notatek czy projektów. Odkładałam na później, bo wiedziałam, że nawet jak się postaram, to i tak nic z tego nie będzie... Moi znajomi studiowali dalej, a ja miałam wiecznie problemy.
Wczoraj czułam ulgę, a dzisiaj jestem potwornie zestresowana tym, co będzie dalej.

ZywiecZdroj napisał/a:

Czułam , że sobie nie radzę. Cały czas się stresowałam, bałam się odezwać , ech.. dobrze , że mam to za sobą.
W dniu wyjazdu na zajęcia zażywałam tabletki uspokajające ( dość silne ) , raz się ogromnie popłakałam. Rady typu będzie dobrze nie pomogą sad

Skąd ja to znam... Na zajęciach siadałam z tyłu i modliłam się, żeby mnie nikt o nic nie pytał, żeby jak najszybciej wrócić do domu. Na samym końcu tabletki przed zajęciami to była norma sad
Nie byłoby mi tak źle, gdybym chodziła na imprezy, wyjeżdżała gdzieś, spotykała ze znajomymi, zamiast się uczyć. Ale siedziałam w domu...

bujamwoblokach napisał/a:

Cześć
Na początek nie przejmuj się opinią rodziców, nasi rodzice wychowywali się w czasach kiedy to człowiek po byle jakiej uczelni co kończył byle jaki kierunek często lądował na kierowniczym stanowisku. (...)

Moi rodzice nie mają dobrego wykształcenia, dopiero ja w naszej rodzinie poszłam na studia. Bardzo im zależało, żebym skończyła dobrą szkołę i znalazła dobrą pracę, po to, żeby było mi w życiu lżej niż im. Pomagali mi jak mogli.

daenerys7 napisał/a:

Czy zawsze chciałaś iść na ten kierunek, czy była to bardziej decyzja tzw. "rozsądna" ("czyli tak naprawdę interesuje mnie coś innego, ale ten kierunek jest lepszy")?
(...)
Wiesz, co chciałabyś teraz robić? smile

To była decyzja tylko i wyłącznie rozsądna - nigdy nie chciałam iść na studia, ale dobrze się uczyłam, więc... Poszłam na te, bo na początku dostałam stypendium.
Chciałabym pracować, zawsze chciałam, ale boję się tego, że w szukaniu pracy odpadnę w przedbiegach. Nie mam wykształcenia, a doświadczenie tylko dorywcze. Zapewne więcej mają osoby, które po maturze poszły do pierwszej pracy, więc teraz mają przynajmniej co wpisać w CV, kiedy mogę "pochwalić" się wyłącznie nieskończonymi studiami i pracami dorywczymi.
Ale po studiach też nie pracowałabym w zawodzie. Za duża konkurencja, zwłaszcza, że mnóstwo osób na roku leciało na 4 i 5.

igla16 napisał/a:

Studia to nie jest mus. Ja potrzebowałam 3 lat, żeby to zrozumieć. I poszłam. Nie dla wyższego wykształcenia, nie dla robienia wrażenie etc. Poszłam dla siebie, bo lubię ten kierunek.
Teraz Ty odwróć sytuację - nie czujesz studiów, nie lubisz tego, co studiowałaś. I potrzebowałaś 3 lat, żeby dojrzeć do tej decyzji. I dobrze. Nauczyłaś się siebie, zobaczyłaś, że pewne rzeczy nie są dla Ciebie.
Będą gadali, oczywiście. Mi też mówili, że skoro wybrałam LO, mam maturę to trzeba iść do przodu i zrobić studia, z kolei ja nie chciałam. Poszłam wtedy, kiedy ja tego chciałam. I Ty zrób tak samo - będziesz chciała wrócić na studia - ok. Nie będziesz chciała - też dobrze. Nikt za Ciebie nie przeżyje życia. Rób to, co uważasz za słuszne dla CIEBIE, nie dla innych.

Tego się właśnie boję, że będą gadali. Moi rodzice nie wiedzą, jaka była sytuacja, znajomi też nie. Myślą, że nie zdałam, bo ktoś mnie nie przepuścił, miałam pecha albo coś takiego - nie wiedzą, jak reagowałam na każdą godzinę, którą musiałam tam spędzić. Póki było w miarę ok nic im nie mówiłam, później się wstydziłam.

A teraz o planach - chcę jak najszybciej znaleźć jakąś pracę (na razie jakąkolwiek). Nie chcę pasożytować na rodzicach, już i tak dość we mnie zainwestowali. Poza tym boję się ich rozczarowania... Na pewno nie pójdę na żadne kursy, do szkoły etc. Czas wziąć za siebie odpowiedzialność i zacząć pracować.
Nie mam dużych atutów: office w małym paluszku (potrzebne na studiach), AutoCAD (kurs podstawowy), książeczka sanepidowska, angielski na średnim poziomie, dogadać się dogadam, ale nic więcej. Zastanawiam się gdzie zacząć składać takie CV... wszelkie sklepy, McDonalds? Później podszkolę angielski i poszukam szkoleń.
Szczerze mówiąc, myślałam, że jakoś skończę te studia (przynajmniej inżyniera) i martwić o pracę będę się później.
Dzięki za otuchę.

8

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Nie ma się czym załamywać. Spójrz na jasne strony sytuacji - już nie będziesz się stresować każdą minutą na uczelni. Warto zdobyć wyższe wykształcenie, ale nie wtedy gdy Cię to nie interesuje i kosztuje tak dużo nerwów.
Daj sobie trochę czasu, zastanów się, co chcesz robić. Nie ma nic złego w tym, żeby czegoś spróbować, uznać że to nie dla mnie i szukać dalej. Po to mamy młodość.
Można mieć kilka dyplomów i kiepska pracę, można nie mieć wyższego wykształcenia i robić karierę - wszystko zależy od predyspozycji i motywacji smile
Twój przykład pokazuje, jak zwichrowane są wartości we współczesnym świecie - nacisk na wykształcenie, karierę, choćby to nie było to czego chcesz. Też tak miałam. Znajomi mówią o tym, jakie to ważne skończyć studia, okładki czasopism i portale internetowe krzyczą do nas nagłówkami o tym jak zrobić karierę, biznes, awansować. Jest straszne parcie na bycie człowiekiem sukcesu. Warto się od tego zdystansować. Ludzie mają różne osobowości i różne priorytety. Można zarabiać miliony i być sfrustrowanym i nieszczęśliwym człowiekiem, można żyć za najniższą krajową (nie, żebym namawiała smile) i się tym życiem cieszyć...
Ja też słyszałam, że jestem taka inteligentna, och i ach (spora przesada) więc mogłabym szukać lepszej pracy. Tyle tylko, że ja wcale nie mam ochoty brać udziału w wyścigu szczurów, więc pracuje w biurze, w którym nie awansuję na wysokie stanowisko i kobietą sukcesu nie zostanę... Za to nie zabieram pracy ze sobą do domu i nie zatruwa mi ona czasu, który mam dla siebie. Pasuje mi to, może mi się kiedyś odmieni. Rozwijam się w dziedzinach, które mnie interesują i nie szkodzi, że nie przyniosą mi dużych pieniędzy...
Piszę to wszystko dlatego, byś sobie uświadomiła, że to Twoje życie i Ty decydujesz, co będziesz robić. Nie przejmuj się aż tak opinia rodziny i znajomych. Nie masz obowiązku dostosowywać się do ich oczekiwań.
Rodzice pewnie będą się wściekać, ale warto im wytłumaczyć, że męczyłaś się na tych studiach i porzucenie ich wcale nie oznacza, że zmarnujesz sobie życie... Po prostu musisz odkryć co cie interesuje i sprawia ci satysfakcję. Masz na to czas smile
A co do pracy - możesz zacząć choćby od McDonals. Nie ma nic gorszego niż bezczynność, bez pracy ludzie wpadają w marazm i depresję big_smile

"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej".
Albert Einstein

9

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Moim zdaniem nie ma sensu studiować dla papierka, przede wszystkim dlatego, że potem właśnie będziesz czuła, że to nie dla Ciebie i stresowała się. Nie jest to zdecydowanie warte takiego stresu. Ja sama studiowałam zaocznie, ale też miałam coś takiego, tylko u mnie niby kierunek ciekawy, ale nie wiem, nie wciągnęłam się w studiowanie jak inni, dla mnie to było takie jakieś męczące. Też miałam mimo, że łatwy kierunek kulturoznawstwo sporo trójek, niektóre czwórki, czasem poprawki i czułam, że nie mam takiej prawdziwej radości ze studiowania. Dokończyłam już, zdałam obronę licencjatu, dlatego tylko, bo ogólnie kierunek łatwy, to wiedziałam, że jeszcze dam radę. No, ale nie tak jak niektórzy, że myślą gdzie tu na magisterkę, tylko miałam takie uczucie, że na razie chcę to skończyć, że uff, po obronie stres za mną i na razie studiów nie chce.

No prostu taka ulga i że na razie tego nie chcę, bo dla mnie to jakiś większy stres, no nie wiem jak to wyjaśnić. No sobie odpuściłam, fakt bliskie mi osoby poszły dalej raczej na magisterkę, ja nie, ale przecież ważniejsze jest co się czuje samemu. Teraz mam 24 lata i mam tylko ten licencjat, ale nic na siłę, może kiedyś jeszcze na coś pójdę, ale jak bym czuła, że chcę, a nie, bo tak myślę, że lepiej, bo na siłę to nie jest dobrze. U Ciebie może to też niedobrany kierunek, ale jeżeli nawet w żadnym kierunku się nie widzisz, to też nie idź na siłę. Bez tego też można znaleźć pracę, można kursy zrobić, ja się leniłam i za bardzo nie pracowałam, tu błąd, ale zmienię to, może jakieś kursy też zrobię. Czuję, że da mi to i mniejszy stres i większą wiedzę niż na studiach, gdzie często czułam się, że to wszystko jest takie mało ważne tam czego się uczymy, do tego no właśnie stresowałam się dość mocno. Bez studiów nie będziesz w niczym gorsza, tak uważam i kto chce to i bez nich będzie dowiadywał się nowych rzeczy itp, więc to naprawdę nie jest niczym koniecznym.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

10

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Racja

11

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Annika23 Studia wybrane z rozsądku okazały się pomyłką, zdarza się. Chcesz iść pracować, to idź i przy okazji zacznij się zastanowić co chciałabyś robić? Kim chcesz być? Piszesz, że miałaś dobre stopnie, więc może jest jakiś przedmiot(y), który(e) lubiłaś? Masz jakieś zainteresowania? Czy robienie czegoś sprawia Ci satysfakcję? Dobrze by było, żebyś miała jakiś pomysł na siebie i spokojnie się nad tym zastanowiła.

12

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Minęło kilka dni. Nie odzywałam się, bo wpadłam w panikę pt. "co ja najlepszego zrobiłam? co teraz będzie? jak sobie poradzę?". Ale odwrotu już nie ma i na studia na pewno nie wrócę. Żałuję lat tam spędzonych, zmarnowałam kilka lat życia i nawet głupiego "papierka" nie mam na pocieszenie, że coś w tym czasie zdobyłam. Wiem, że będę o tym myśleć jeszcze przez dłuuuuuuuuugi czas. Okropnie żałuję, że poszłam na studia, ale cóż, czasu nie cofnę... Przysiadłam porządnie, przekopałam pół internetu, przeanalizowałam każdą jedną pracę dorywczą i wolontariat, i wyciągnęłam parę wniosków. Wiem, że nie nadaję się na kobietę sukcesu, nie radzę sobie w sytuacjach, kiedy trzeba rozpychać się łokciami. A taką pracę miałabym po skończeniu studiów (pod warunkiem, że w ogóle bym ją dostała). Nie rozumiem jak mogłam być taka głupia??? Przed wyborem studiów nie zaświeciła mi się żadna lampka ostrzegawcza, nie mam bladego pojęcia dlaczego aż tak mnie zaćmiło. Gdzie ja miałam rozum? Nie ogarniam tego, serio... Przejrzałam portale z ogłoszeniami o pracę oraz obowiązki pracownika w różnych branżach i wychodzi na to, że najlepszą opcją dla mnie jest "nudna" praca biurowa. Na razie nie spełniam wymagań, ale będę kierować się w tę stronę. Póki co postanowiłam znaleźć jakąkolwiek pracę i nauczyć się porządnie języka. Excel znam bardzo dobrze, umiem i lubię pisać, nie mam kłopotów z wysławianiem się. Chciałabym zacząć jakiś kurs, żeby mieć potwierdzenie, że robię coś w tym kierunku. Nie wiem jaka będzie przyszłość, ale wreszcie przestałam się stresować, nie drżą mi ręce, nie pocą dłonie, oczy błyszczą...  Kamień spadł z serca i czuję taką ulgę... dawno nie czułam się tak dobrze. Rodzice jeszcze nie wiedzą (nikt nie wie) i postanowiłam, że powiem gdy coś ruszy do przodu, znajdę pracę, zacznę uczyć języka.

Teraz szukam kursów, na początku myślę o czymś związanym z obsługą urządzeń biurowych, programów i jakieś podstawy teoretyczne dla nie-ekonomistów, może ktoś mógłby mi coś polecić albo nakierować jak zacząć?

Dziękuję wszystkim za zainteresowanie tematem. Nie miałabym komu się wygadać, a tak to codziennie wchodzę i czytam po 10 razy co do mnie pisaliście smile

13

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

ja bym na twoim miejscu zrobiła już wszystko żeby te studia jakoś skończyc, nawet  jeśli nie chcesz pracować w tym zawodzie, to przynajmniej warto by było zdobyć własnie papierek, dzieki któremu masz wykształcenie wyższe. W koncu zainwestowałaś w to 3 lata ze swojego zycia…ale to twój wybór, za 10 lat to nie będzie mialo znaczenia wink

14 Ostatnio edytowany przez Annika23 (2015-10-01 12:06:52)

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Cześć. Minęły dwa tygodnie od założenia tematu. Nikt już pewnie tego nie czyta, ale traktuję to miejsce jak pamiętnik i wchodzę od czasu do czasu i czytam. Nie mogę uwierzyć jak dużo się zmieniło. Przede wszystkim zrobiłam sobie krótkie wakacje, wyjechałam na weekend i w życiu nie czułam się tak jak teraz!!! Wreszcie skończyła się bezsenność, kołatanie serca, odruchy wymiotne i lęk przed życiem. Wróciłam do prawa jazdy, które kiedyś musiałam przerwać, podjęłam leczenie (mam taki jeden problem zdrowotny, ale dopiero teraz zdecydowałam się na inwazyjne leczenie), uczę się języka (póki co sama). Jakby tego było mało czuję się jakbym dopiero skończyła 18 lat i przede mną było całe życie... smile Wiem, że to głupie, że pewnie źle zrobiłam przerywając studia, ale nigdy nie czułam się tak jak teraz. Naprawdę nigdy. Pewnie jestem naiwna, ale z dzisiejszej perspektywy uważam, że było warto. Jedyne o czym myślę to praca... Napisałam dzisiaj porządne CV i zaczynam poszukiwania.

Jaśka897 napisał/a:

ja bym na twoim miejscu zrobiła już wszystko żeby te studia jakoś skończyc, nawet  jeśli nie chcesz pracować w tym zawodzie, to przynajmniej warto by było zdobyć własnie papierek, dzieki któremu masz wykształcenie wyższe. W koncu zainwestowałaś w to 3 lata ze swojego zycia…ale to twój wybór, za 10 lat to nie będzie mialo znaczenia wink

Nie mam takiej możliwości. Niepodejście do egzaminu = wykreślenie ze studiów. Zmarnowałam 3 lata, wiem, ale trudno, czasu już nie cofnę, a studiować nie chcę.

15 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2015-10-01 13:51:17)

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Jeszcze ktoś tam czyta smile
Ogólnie cieszę się z tego, że podleczyłaś się na psychice. Zrobienie prawa jazdy i nauka języka może Tobie pomóc na rynku pracy smile
A co do tego studiowania to nie słuchaj porad typu ,,przemęczyłaś się 3 lata to powinnaś ten ostatni rok dociągnąć", ja jestem w podobnej sytuacji do Twojej, jestem już na 3 roku (ostatnim) i te 2 lata dosłownie przemęczyłem, nie raz mam tak, że na ćwiczeniach dosłownie zbiera mi się na wymioty. Tylko, że ja stwierdziłem jednak, że swoje studia dokończe ale to dlatego, że jestem facetem i może przez to jestem też bardziej odporniejszy psychicznie.
Tak więc ja rozumiem w 100% to, że przerwałaś studia i nawet, że jestem w podobnej sytuacji to powiem, że Ci zazdroszczę tego kroku wink
A tak to masz zamiar jeszcze kiedyś studiować w przyszłości czy sobie odpuściłaś na amen?

16

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Annika23,
Gratuluję Ci podjęcia mądrej decyzji smile Najważniejsze jest zdrowie psychiczne i fizyczne(które byś sobie zniszczyła stresem). Reszta sama się ułoży, zwłaszcza że wróciłaś do życia! 3 lata zmarnowałaś - i tak i nie. Bo przekonałaś się, że studia nie są dla Ciebie i poznałaś część siebie samej. Jesteś bardzo młoda a to były TYLKO 3 lata. Teraz możesz robić co tylko chcesz. Znajdź jakąkolwiek pracę, która po prostu da Ci niezależność, a jak będziesz chciała to możesz się doszkalać w inny sposób. A rodzice pewnie będą gadać, może zrobią awanturę, bo inaczej sobie wyobrażali TWOJE życie- ale no właśnie - to jest Twoje życie, jesteś dorosła i masz prawo przeżyć je tak jak chcesz. Ja skończyłam studia, które uwielbiałam. Bardzo dużo dały mi dla siebie samej ale nie pracuję w zawodzie smile I wcale z tego powodu nie płaczę (choć moja rodzina tak). Pracuję w sklepie, mam stabilną pracę i nie ciężką, w eleganckim miejscu z umową o pracę i miłą współpracowniczką. Zamykam sklep i nie muszę myśleć o pracy, nie stresuje mnie ona. I to jest cudowne. Bo ja wiem, że nie nadaję się do wyścigu szczurów. Dla mnie najważniejsza jest rodzina i w tym będę się realizować smile Chcę być po prostu szczęśliwa - i w taki sposób jak zyję teraz jestem, a nie w taki jakby chcieli inni żebym żyła. Głowa do góry! smile

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

17

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Mija miesiąc od założenia tematu. Cieszę się, że ktoś jeszcze zagląda. Nie jest kolorowo, bo podjęłam leczenie, które mnie wykańcza, choć minął niecały miesiąc, to czuję się fatalnie fizycznie... wiedziałam, że tak będzie i byłam przygotowana psychicznie na ból i niedogodności, więc zaciskam zęby i czekam na poprawę smile Robię oczywiście prawko i nieskromnie powiem, że idzie mi coraz lepiej smile Póki co w związku z leczeniem siedzę w domu i wychodzę tylko wtedy, kiedy naprawdę muszę. Pracuję dorywczo, tak jak pracowałam kiedy jeszcze byłam na studiach. Zauważyłam, że piszę tutaj kiedy coś się dzieje, no i właśnie teraz też mam problem. Nie pojechałam jeszcze po swoje papiery na uczelnię i nie mogę tego zrobić, po prostu nie mogę... Wiem, że to głupota, ale no nie mogę. Codziennie obiecuję sobie, że zajmę się tym jutro i nic... zachowuję się jak 15 latka...

bujamwoblokach napisał/a:

Jeszcze ktoś tam czyta smile
A tak to masz zamiar jeszcze kiedyś studiować w przyszłości czy sobie odpuściłaś na amen?

Na tę chwilę nie wrócę do studiowania. Poszłam na studia, "bo wszyscy idą i tak trzeba", co było największym błędem mojego życia i miałabym powtórzyć go raz jeszcze? Nigdy smile NNie wykluczam, że za parę lat okaże się, że chcę studiować, ale chcę a nie muszę - wtedy jak najbardziej. Ale teraz nie.

chomik9911
Dziękuję za wiadomość. Wiesz, ja też zawsze chciałam pracę od... do..., z której wychodzę i o wszystkim zapominam (aż do następnego dnia). W moim najbliższym otoczeniu nikt tak nie ma i wszyscy żyją pracą przez większą część życia. Ja tak nigdy nie chciałam i bardzo dobrze Cię rozumiem. Masz "prostą" fajną pracę, kontakt z ludźmi, w zimie jest ciepło, w lecie dach chroni od słońca, nie obciążasz kręgosłupa, jeszcze współpracownica jest ok, no idealne warunki dla mojej pracy smile Tylko teraz niestety model życia jest inny, wszystko szybko i szybko. Z ciekawości jeśli kiedyś tu zajrzysz może będziesz miała ochotę powiedzieć jak znalazłaś tę pracę? Skończyłaś studia i tak po prostu wysyłałaś CV i akurat się udało czy miałaś wcześniej doświadczenie na podobnym stanowisku albo jeszcze jakoś inaczej?

18

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Od razu powróci ci dobry nastrój gdy wyobrazisz sobie że studia trwają dwadzieścia lat. Wtedy dwa lata nie będą miały dla ciebie znaczenia, rozumiesz? Może kierunek nie był odpowiedni. Nie wiedziałaś dokładnie jaki będzie program. Możesz zmienić zainteresowania i pójść na to co ci bardziej odpowiada.

Czy masz kogoś bliskiego, to znaczy miłość? To jest ważne. Żeby on ciebie wspierał.

19 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2015-10-22 00:09:22)

Odp: Nieskończone studia i co dalej...
Annika23 napisał/a:

Mija miesiąc od założenia tematu. Cieszę się, że ktoś jeszcze zagląda. Nie jest kolorowo, bo podjęłam leczenie, które mnie wykańcza, choć minął niecały miesiąc, to czuję się fatalnie fizycznie... wiedziałam, że tak będzie i byłam przygotowana psychicznie na ból i niedogodności, więc zaciskam zęby i czekam na poprawę smile Robię oczywiście prawko i nieskromnie powiem, że idzie mi coraz lepiej smile Póki co w związku z leczeniem siedzę w domu i wychodzę tylko wtedy, kiedy naprawdę muszę. Pracuję dorywczo, tak jak pracowałam kiedy jeszcze byłam na studiach. Zauważyłam, że piszę tutaj kiedy coś się dzieje, no i właśnie teraz też mam problem. Nie pojechałam jeszcze po swoje papiery na uczelnię i nie mogę tego zrobić, po prostu nie mogę... Wiem, że to głupota, ale no nie mogę. Codziennie obiecuję sobie, że zajmę się tym jutro i nic... zachowuję się jak 15 latka...

To, że nie możesz wrócić na uczelnie po papiery jest czymś normalnym. Po prostu masz z nią przykre wspomnienia dlatego podświadomie chcesz się trzymać od niej jak najdalej tak więc pojechanie tam po dokumenty może wywoływać u Ciebie stres.
Odwołując się do Twojego wcześniejszego posta stwierdzam, że dobrze zrobiłaś rzucając studia, zdrowie psychiczne w dzisiejszych czasach jest na wagę złota smile Pisałaś, że się uczysz jakiegoś tam języka, rób tak dalej. Dzisiaj na rynku pracy języki (nie mam tutaj na myśli podstawowego angielskiego tongue) są pożądane przez pracodawców. Ja zacząłem się uczyć Rosyjskiego przez co jeżeli kiedyś będę chciał pracować w swojej branży, której to firma będzie nastawiona na rynki wschodnie to automatycznie odpada mi 90% konkurencji na rynku pracy big_smile
Dlatego nie załamuj się studiami, ucz się języków, kontynuuj tam swoje leczenia, rób prawko a wyjdziesz na ludzi smile

20

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Cześć Annika23, bardzo miło słyszeć, że udało ci się podjąć decyzję - kiedyś stałem przed podobnym dylematem. Trzymam kciuki i jestem z tobą !

"Wolę być prawdziwym dla siebie, nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi, niż być dla siebie fałszywym i narazić się na własną odrazę." - Frederick Douglass

Od 1 listopada przechodzę na dietę i zaczynam ćwiczyć.
Efekty (dwutygodniowo): ...
Odp: Nieskończone studia i co dalej...
Annika23 napisał/a:

Mija miesiąc od założenia tematu. Cieszę się, że ktoś jeszcze zagląda. Nie jest kolorowo, bo podjęłam leczenie, które mnie wykańcza, choć minął niecały miesiąc, to czuję się fatalnie fizycznie... wiedziałam, że tak będzie i byłam przygotowana psychicznie na ból i niedogodności, więc zaciskam zęby i czekam na poprawę smile Robię oczywiście prawko i nieskromnie powiem, że idzie mi coraz lepiej smile Póki co w związku z leczeniem siedzę w domu i wychodzę tylko wtedy, kiedy naprawdę muszę. Pracuję dorywczo, tak jak pracowałam kiedy jeszcze byłam na studiach. Zauważyłam, że piszę tutaj kiedy coś się dzieje, no i właśnie teraz też mam problem. Nie pojechałam jeszcze po swoje papiery na uczelnię i nie mogę tego zrobić, po prostu nie mogę... Wiem, że to głupota, ale no nie mogę. Codziennie obiecuję sobie, że zajmę się tym jutro i nic... zachowuję się jak 15 latka...

Skąd ja znam ten strach przed takimi mało znaczącymi działaniami. Skoro aż tak się obawiasz iść po te papiery to poczekaj aż uczelnia Ci je przyśle pocztą, bo powinni to zrobić.
Jak w ogóle sobie życie poukładałaś? Jak sobie radzisz na kursie na prawko? A pracę znalazłaś jakąś na pełen etat?

22

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Hej, nie wiem czy ktoś to przeczyta, ale mam potrzebę wypisania się i może ktoś inny trafi na ten temat z podobnym problemem, a może ktoś mi coś poradzi? nie wiem.
Z perspektywy czasu żałuję, że rzuciłam studia i nie żałuję jednocześnie. Z plusów rozwiązałam z sukcesem problemy zdrowotne, uczę się języka (do FCE), minęły bóle i problemy z sercem, śpię jak dziecko i wstaję o 7 wypoczęta i zrelaksowana, jestem spokojna. Z minusów mam kiepską pracę z kiepską płacą i umową, urwanie studiów po 3 latach oznacza 0 wartościowego doświadczenia, mimo dorywczych prac i nie mogę znaleźć nic innego, rodzina nie pogodziła się z zakończeniem edukacji i namawiają na nowe od października, wstyd przed znajomymi którzy jeszcze nie wiedzą, nie chodzę na randki i nie poznaję nowych ludzi, bo wstydzę się przerwania studiów i kiepskiej pracy. Co się zmieniło to to, że pół roku bez uczenia się i zatęskniłam za tym, poszłam do bezpłatnej zaocznej szkoły, nauka nie przynosi mi wielkich trudności, łapię wszystko w mig, jestem chwalona i budzę zdziwienie jako jedna z niewielu osób, która nie ma/miała z tym styczności w pracy czy na studiach, co bardzo mocno podniosło mi samoocenę i dopiero teraz kiedy złapałam trochę oddechu wiem, co chcę robić i że naprawdę chcę iść kiedyś na studia... Na spokojnie przeanalizowałam swoje dotychczasowe wybory jeśli chodzi o naukę i od wyboru gimnazjum po studia szłam z przypadku. Teraz wiem, że to się nie mogło udać. Co poza tym? Zdałam prawo jazdy za pierwszym podejściem i jeżdżę jak tylko ktoś pożyczy mi auto. Wiem gdzie chcę być za 5, 10 lat (nigdy nie wiedziałam). Żałuję bardzo straconego czasu, przygniata mnie, że mam 24 lata i niczego nie osiągnęłam, znajomi pokończyli studia i szukają fajnych prac, inni mają już 4-5 lat doświadczenia, jeszcze inni zakładają rodziny, wyprowadzają się od rodziców, wkrótce pewnie pojawią się dzieci, a ja jestem na poziomie 18-latków, no ale cóż za błędy się płaci. Nie wiem co jeszcze napisać, żeby nie zakończyć tak dołująco, bo dołująco na co dzień nie jest, paradoksalnie to pierwszy raz w życiu jest mi lekko w środku, niestresowo tzn. stresuję się marną pracą itp. ale jednak jakość życia teraz jest zupełnie inna, na korzyść, bo choć jest gorzej to jest lepiej (?) nie do końca wiem jak to opisać.

23 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-07-19 16:24:51)

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Takie życie, w którym przez przypadek, w wyniku presjii środowiska lub z innych przyczyn robimy coś wbrew sobie, czy są to studia, praca, związek itp. nie jest wiele warte.
Moim zdaniem miałaś szczęście, że ta nerwica na studiach Tobie to pośrednio "uświadomiła".
Jeżeli czujesz, ze chcesz iść na studia, to o ile znajdziesz naprawdę odpowiedni dla siebie kierunek to ja bym Cię zachęcał do tego.
Twój wiek to pikuś, niektórzy zaczynają życie na nowo po czterdziestce lub później, wlaśnie na wskutek błędów/powodów wymiienionych przeze mnie w pierwszym zdaniu. Męczą się potem latami bo nie chcą stracić tego co już osiągnęli mimo, że koszty są większe niż zyski...
Życzę Ci żebyś znalazła swoje miejsce w życiu, jeżeli ograniczysz tą wiszącą nad Toba presję czasu do rozsądnego minimum to będziesz na dobrej drodze.

I fajnie, że znalazłaś czas żeby powrócić do swojego wątek po tak długim czasie z tak treściwym postem.  Są tu ludzie, którzy to doceniają. Ja do nich należę i dziękuję :)

24

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Jak widac nie zawsze porzucenie studiów, to tylko same minusy.

25 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2016-08-05 07:12:05)

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Znajdź dla siebie odpowiedni kierunek studiów. Przede wszystkim zgodny z Twoimi zaintersowaniami a  jednocześnie predyspozycjami i możliwościami osobistymi. Naprawdę nie każdy musi być inżynierem, no chyba że z jakiś powodów tym nim na siłe chciałaś zostać - w takim razie pytanie z jakiego powodu wybrałaś właśnie takie studia a nie inne. Nie obraź się, ale dobre oceny w szkole na poziomie gimnazjum, czy nawet szkoły średniej to za mało, jeśli chodzi o studia, i nie jesteś ani pierwsza ani ostatnia w taki sposób rozczarowana swoją osobą.

Osobiście uważam, że obiektywnie nie ma czegoś takiego jak łatwe czy trudne studia (no może pomijając biliotekoznawstwo wink ). Po prostu każdy z nas ma inne uzdolnienia.

26

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Hej, sam nie wiem jak to jest, że wylądowałem na babskim forum. Temat znalazłem poprzez wyszukiwarkę i tak oto mogłem się wgłębić w tę dramatyczną historię. Przede wszystkim cieszę się, że powoli zaczęło się układać autorce wątku i pomyślałem, że może sam przedstawię swoją sytuację: mam 23 lata, ten kto to czytam pewnie już wie żem facet. Również student i oczywiście z problemem podobnym do Anniki. Ale może zacznę od początku. smile

Na studia wybrałem się zaraz po szkole. Jest to zaoczna inżynierka w nie jakiejś prestiżowej szkole, ale swój poziom trzyma. Z nauką nie mam jakichś wielkich problemów, raczej podchodzę do studiów bezstresowo z wyjątkiem kochanych przez nas wszystkich terminów sesyjnych. Wiadomo, za same czesne papierku się kupić nie da. Za mną już 3 rok i został jeszcze tylko jeden ostatni semestr. Ostatni, jak to pięknie brzmi. Ale chociaż 6 miesięcy wydaje się niczym to ja już jadę na dosłownie oparach swojej wytrzymałości. Dodam, że piszę tu głównie po to, ażeby samemu sobie poukładać pewne sprawy.

Parę dni po napisaniu matury rozpocząłem pierwszą pracę. Trwała ona krótko, bo jakieś 4 miesiące i polegała na czynnościach pomocniczych na produkcji. Nienawidziłem jej i chyba wtedy sobie wmówiłem, że jak nie zrobię wyższego wykształcenia to całe życie będzie tak wyglądać. Oczywiście była też presja otoczenia, chęć bycia takim jak inni i co tu dalej ciągnąć, gówniarskie myślenie. Zaraz przed rozpoczęciem pierwszego semestru zostałem bez pracy z powodu końca sezonu produkcyjnego. Już przez ostatni miesiąc rzygałem tą robotą ponieważ trzeba było na siłę szukać sobie zajęcia i nawet wyczekiwałem momentu kiedy będę mógł opuścić zakład. Jednak kiedy doszło już co do czego to troszkę przeżyłem swoje nie przedłużenie umowy i zamiast przez chwilę odpocząć, szybko wziąłem się za szukanie nowej roboty. Chodziło też o utrzymanie się na studiach. Bodajże już po dwóch dniach znalazłem coś na śmieciowej umowie i tak pracowało się przez pół roku. W między czasie studiowałem, zaliczyłem pierwszą sesję. O studiach pewnie nie będę wiele pisać, bo to nie one są głównym problemem.

Czas płynął beztrosko, ale na tej śmieciówce nie robiłem po to aby żyć, ale żeby jakoś przeżyć. Do czasu, aż wreszcie zaczęła się wiosna, a z nią szansa na trochę lepsze zarobki. Jakoś po sześciu miesiącach podziękowałem za pracę i z dnia na dzień zmieniłem stanowisko, wracając na produkcję lecz do innej fabryki. Było nawet dobrze, tak na prawdę wykonywałem jedną czynność przy taśmie i zmiana jakoś długo się nie ciągnęła. Umowa o pracę także była tylko na czas określony i po sezonie znów musiałem szukać nowej roboty. Było to gdzieś w sierpniu, więc akurat udałem się na 2-tygodniowe praktyki studenckie i zaraz po nich złapałem kolejną fuchę, tym razem na magazynie.

Tamten okres wspominam bardzo przyjemnie, chyba lepszej pracy znaleźć nie mogłem, ale niekiedy trzeba było przyjść w weekend co nie bardzo dało się połączyć ze studiami. Już wtedy wiedziałem, że są one mi nie potrzebne, no ale cóż. Wybrałem "edukacje" i gdzieś po połowie roku zmieniłem pracę i znowu wróciłem na produkcję - w jeszcze innej firmie. Nie ukrywam, że chodziło też o kasę. W między czasie skończyłem drugi rok studiów, praktyki odbębniło się na odłożonym urlopie (na szczęście wtedy był tylko tydzień) i gdzieś przed końcem 2015 roku było już ze mną na prawdę słabo. Praca na 3 zmiany, do tego przy maszynie która co chwile się zacinała. Nawet ksiądz zacząłbym przy niej klnąć. Niemniej odłożone pieniądze przeznaczyłem na samochód i nie mogłem ot tak się zwolnić. Na szczęście, z pomocą pewnej osoby udało się znaleźć coś innego i to w tak zastygniętym miesiącu jak grudzień. Jestem jej naprawdę wdzięczny. smile

A sama praca coś a'la mój kierunek, który studiuje. W której jeździ się autem po klientach i robi w terenie. Wydawać by się mogło, że wreszcie coś dla mnie, ale i tutaj zaczęły się niechciane delegacje, zostawanie po godzinach za które nikt mi nie zapłacił. Dodam, że jest to praca, w której siedzę do dziś i nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak, ale której znów mam dosyć. A jeśli się zwolnię to oznaczałoby, że te studia nie miały najmniejszego sensu. A jeśli skończę studia to i tak się zwolnię. A kiedy już się zwolnię to mnie wszyscy będą mogli w d*pe pocałować. Odczuję ulgę jak autorka. smile

Najbliższe plany są jednak takie, aby jakoś wytrzymać i obronić inżyniera. Po raz któryś powtarzam, że studia są mi nie potrzebne, ale rezygnacja z nich na 6 miesięcy przed końcem to już głupota. Bez urazy dla autorki wątku, w sumie jej sytuacja się trochę różniła od mojej. Nie wiem, może wkrótce zmienię także pracę. Umowa kończy mi się za kilka tygodni, ale kierownictwo będzie ją chciało najprawdopodobniej przedłużyć. Myślałem też o kuroniówce jednak z zasiłku i tak bym się nie utrzymał, chyba że robiąc w między czasie gdzieś na czarno. Z kolei po studiach planuję wyjechać za granicę i się odkuć na tyle żeby potem móc wrócić do domu i przynajmniej kilka miesięcy posiedzieć nie robiąc nic.

27

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Hej, niedługo miną 2 lata odkąd założyłam ten temat. Teraz piszę, bo chcę się wygadać...

Zacznę może od najważniejszego. Ten ostatni rok był pierwszym i zarazem jedynym czasem, kiedy czułam się tak dobrze psychicznie i fizycznie. Dopiero z perspektywy czasu widzę, jak kiepskie miałam wcześniej życie. Byłam wiecznie zestresowana, często źle się czułam, miałam kołatania serca, wszystkiego się bałam... Takie było całe moje życie od czasów przedszkola, prawie 20 lat.

Potem rzuciłam studia, przez pierwszy rok było strasznie, ale ostatnie 12 miesięcy było najlepszym czasem w moim życiu.
Nigdy wcześniej nie byłam tak spokojna i rozluźniona jak teraz. Pierwszy raz udało mi się sypiać regularnie po 8 godzin. Zniknęła bezsenność, wstaję codziennie o tej samej porze, niezależnie od tego, czy pracuję, czy mam dzień wolny, mam więcej energii i przede wszystkim wstaję uśmiechnięta (pierwszy raz w życiu!). Niedawno też poznałam kogoś i jest to pierwszy facet, którego tak bardzo lubię i przy którym tak dobrze się czuję. Nawet będąc w związku nie czułam się tak, jak przy nim. Jeszcze nie wiem, czy będzie z tego coś więcej, czy zostaniemy parą, ale na ten moment jest świetnie. Najlepsza relacja z innym człowiekiem, jaką do tej pory utworzyłam. A gdy go zapytałam, co mu się we mnie spodobało przy pierwszym spotkaniu, to powiedział, że spokój i taka cicha pewność siebie. I to było o mnie! smile

Co zaś się tyczy pracy, to nadal pracuję tam, gdzie pracowałam, z wciąż kiepską umową. I właśnie tu rodzi się mój problem. Ponieważ z moim wykształceniem i doświadczeniem ciężko znaleźć coś innego, postanowiłam w tym roku iść na studia zaoczne.
I boję się, jak cholera... przede wszystkim tego, że tamto wszystko wróci, że znowu sobie nie poradzę i znowu będę musiała coś rzucić.

28

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Być może Twoje wcześniejsze problemy brały się z tego, że czułaś presję rodziny, starałaś się sprostać ich oczekiwaniom. Teraz wzięłaś sprawy w swoje ręce, zaczęłaś żyć dla siebie, wyciszyłaś się. Czas  na następne wyzwania. Życie składa się z sukcesów i porażek, ale porażki nie są tragedią tylko lekcją. Dlatego nie bój się wyzwań. Jeśli masz upatrzone jakieś studia dla siebie to spróbuj, jesteś teraz silniejsza, dojrzalsza.

29

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Może to kwestia studiów, ale nie oszukujmy się. Studia w tym momencie to już nie jest konieczność. Jeśli podjęcie pracy będzie dla Ciebie bardziej satysfakcjonujące to nie ma nad czym się zastanawiać. Trzymam za Ciebie kciuki!

30

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Ja ze swojej perspektywy nigdy więcej nie poszłabym na studia. Powtarzam teraz trzeci rok bo nie uzyskałam zaliczenia z seminarium i ciągle jest to samo. Promotor nie odpisuje, nie ma z nim kontaktu a jak już odpisze po 2 miesiącach to cię tylko zjedzie, nie ma jak pisać pracy bo faceta tak na prawdę nie ma a dziekanat rozkłada ręce. Poza tym mści się na mnie, bo w zeszłym semestrze byłam na niego na skargę po tym jak mnie zjechał za to, że chciałam mu oddać pierwszy rozdział. Niestety chodzę na prywatną uczelnię i za studia płacą mi rodzice, więc nie mogę sobie pozwolić na to, żeby ich nie skończyć. Stres z tym związany jest nie do opisania. Nie można się na niczym skupić, myśleć, nic zrobić bo cały czas w głowie są studia, popaprany promotor i ten ogromny ciężar. Jak otwieram pocztę, żeby sprawdzić czy mi łaskawie odpisał to się boje, że otworze wiadomość a tam znowu będzie coś chamskiego. Przez tą szkołę i stres związany z tym głupim facetem straciłam ciążę, a mimo to muszę się podnieść, pisać do tego gnojka, upominać się i łudzić się że może dziś odpisze. Kiedyś bardzo chciałam pracować w przedszkolu i mimo że jestem na pedagogice to mam inną specjalność, która pozwala mi tylko na pracę w żłobku. Miałam robić magistra, aby móc do tego przedszkola iść, ale patrząc na to co się dzieje wolę siedzieć całe życie na kasie i użerać się z klientami niż iść dalej na studia.

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Moim zdaniem ten nacisk na studiowanie jest nieuzasadniony. Byle jakie studia nie zapewnią dobrej pracy. Można zawsze pójść do pracy, a jak się zastanowicie co chcecie robić, to możecie dopiero wtedy podjąć jakieś studia zaoczne.  No chyba, że ktoś chce studiować jakiś kierunek  medyczny, który jest realizowany tylko w formie studiów stacjonarnych, to już musi się zdecydować.

32 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2017-07-30 21:22:39)

Odp: Nieskończone studia i co dalej...
Annika23 napisał/a:

Ten ostatni rok był pierwszym i zarazem jedynym czasem, kiedy czułam się tak dobrze psychicznie i fizycznie. Dopiero z perspektywy czasu widzę, jak kiepskie miałam wcześniej życie. Byłam wiecznie zestresowana, często źle się czułam, miałam kołatania serca, wszystkiego się bałam... Takie było całe moje życie od czasów przedszkola, prawie 20 lat.

Annika23 napisał/a:

I boję się, jak cholera... przede wszystkim tego, że tamto wszystko wróci, że znowu sobie nie poradzę i znowu będę musiała coś rzucić.

Temu warto się głębiej przyjrzeć. Skąd pochodzą te lęki i jak im zaradzić, nie tylko w perspektywie studiów, ale całości samopoczucia, życia. Fakt, że przez większość życia czułaś się niepewna i zestreswana ma korzenie w Twoim domu, wychowaniu. Na początku wątku pisałaś o sobie negatywnie, że nie posiadłaś żadnych umiejętności, że będziesz mieć problem ze znalezieniem pracy, że nie dajesz rady etc.
Znaleźć źródło tych leków i je przerobić; zlokalizować, nazwać, poznać i uwolnić się od nich. Negatywne doświadczenie ze studiami potraktuj jako lekcję i wyciągnij z niej wnioski na temat siebie samej. Podejrzewam, że na początku nie było źle: wybrałaś praktyczny i przyszłościowy kierunek, same studia zmieniły Twój styl zycia. W którym momencie pojawił sie problem i warto go zrozumieć.

Chodzi mi to abyś nie zamykała tego rozdziału jako "3 stracone lata", ale doświadczenie z którego się uczysz, wyciągasz wnioski, poznajesz siebie. Rozumiesz?

W przeciwnym razie w innych stresujacych sytuacjach zycia (a są one niestety nieodzowną częścią życia) możesz mieć podobne objawy.

Fakt, że mimo tak złego doświadczenia ze studiami, chcesz się jednak kształcić bardzo dobrze o Tobie świadczy, jesteś ambitna, chcesz od życia więcej. Tak trzymaj! Jeśli oswoisz lęki, nabierzesz pewności siebie to otworzy się przed Tobą wiele możliwości.

33

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

na studia zawsze możesz wrócić, nie ma rzeczy niemożliwych.

34

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale moja przyjaciółka też rzuciła studia po kilku latach. Oczywiście nie chciałam jej dodatkowo dołować, więc nic negatywnego jej nie mówiłam, ale na początku sama myślałam, że popełniła błąd, zmarnowała tyle lat itd. W każdym razie ona poszła do pracy na cały etat i to takiej, którą zdaje się lubi - jak widać studia nie są konieczne, żeby znaleźć fajną pracę. Teraz zamierza od października iść na nowe studia, tym razem zgodne z jej zainteresowaniami - idzie na hotelarstwo, a wcześniej była na kulturoznawstwie jakimśtam, bo to doradziła jej mama. W sumie po wszystkich tych wydarzeniach zaczęłam ją podziwiać, mało kto rezygnuje z czegoś, co może i nie jest szczytem jego marzeń, ale już to zna i jest bezpieczne. Ona się postawiła rodzinie, która jęczała nad jej porzuconymi studiami, zaczęła pracę, dziś myślę, że dobrze zrobiła i jest bardzo dzielna smile Powodzenia!

35

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Cześć, przypomniałam sobie o tym wątku i postanowiłam dopisać chyba już ostatnią wiadomość, głównie dla osób, które obecnie mają podobne dylematy do moich sprzed tych kilku lat. Tak więc - NIE ŻAŁUJĘ PORZUCENIA TYCH STUDIÓW, bo one nie były dla mnie. Żałuję, że zamiast nich nie poszłam na inny kierunek, choćby zaocznie, bo dziś pewnie miałabym je już skończone i z głowy smile Ale nie żałuję, że porzuciłam studia, które do mnie nie pasowały i wpędziły w okropny stan, jeśli chodzi o psychikę.

Dzisiaj studiuję zaocznie to, co mnie interesuje. Nie mam rewelacyjnych ocen, a nawet zdarzył mi się warunek, bywa też, że przedmioty, których się uczę mijają się z tym, czego rzeczywiście chciałabym się uczyć, ale przynajmniej studiuję coś, co mnie interesuje.

Pracuję w biurze. Rzuciłam moją wcześniejszą pracę bez perspektyw, a nowej szukałam miesiąc albo półtorej. A tak się bałam, że utknę w tej kiepskiej na zawsze wink że nikt mnie nigdzie indziej nie zatrudni albo do końca życia będę np. pracować fizycznie. Myliłam się. Mam fajną pracę, choć niezwiązaną z zawodem, w którym się kształcę.

W życiu prywatnym też się poukładało. Jestem w dwuletnim związku, zaręczyłam się. Nie zostałam starą panną z kotami, której nikt nie chce, bo nie ma studiów wink Co więcej - mój partner jest wykształcony i ma tzw. dobrą pracę. Nie odrzucił mnie przez to, że nie miałam studiów, a pamiętam, że tego też się bałam.

Co mogę więcej napisać... Każdemu, kto ma podobny dylemat, życzę, by miał odwagę postąpić tak, jak podpowiada serce. Być może uda Ci się skończyć kierunek, który rozpocząłeś (i to by była chyba najlepsza opcja), aczkolwiek jeśli postanowisz jednak zrezygnować, to świat się na tym nie kończy smile Można potem znaleźć pracę niefizyczną, można poznać kogoś i związać się. Można mieć fajne życie. Nie jest ono zarezerwowane tylko dla tych, którzy działają jak w zegarku i kończą dzienne studia przed 25 rokiem życia, znajdują pracę, potem biorą ślub, a po dwóch-trzech latach mają dziecko.

W świecie jest miejsce i dla takich jak my, którzy nie odnaleźli się i z jakichś tam względów zboczyli z utartego schematu smile
Pozdrawiam!

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

A ja pamiętam ten wątek doskonale (nawet się wypowiadałem kiedyś) i cieszę się, że udało Ci się wyjść z tej całej opresji smile
Chociaż osobiście uważam, że masz jakąś ,,nerwicę" na tle studiów. W kółko jakieś teorie spiskowe odnośnie tego czy studia będą ukończone czy nie.
Dajcie sobie ludzie na luz z tymi studiami. Ja też żałuje, że nie skończyłem zaocznych zamiast dziennych bo już dawno byłbym w lepszej sytuacji materialnej no ale trudno.
No i super, pozdrawiam.

37

Odp: Nieskończone studia i co dalej...
Annika23 napisał/a:

Witajcie. Mam 23 lata, skończyłam 2 lata st. inż., ale dalej nie pójdę. Nie daję sobie na nich rady, 2 lata robiłam w trzy, bo nie pozdawałam ćwiczeń czy egzaminów. Nie znam się na tym, robienie projektów mnie przerasta, jestem cała spocona, dostaję drgawek, serce wali jak szalone, kiedy mam zacząć, bo wiem, że będzie trudno, że jedynie fuks mnie uratuje. Większość przedmiotów zdaję za drugim, a najczęściej trzecim terminem, mam same tróje.
Poszłam na studia, bo wszyscy idą, bo tak trzeba, bo nie studiują tylko idioci... Wybrałam zbyt trudny kierunek, dostałam się, a później ledwo dawałam radę. Nie byłam w stanie uczyć się niczego na pamięć, przed egzaminami siadałam z notatkami i przez godzinę uczyłam się 6 linijek. Doszło do tego, że na ostatnim semestrze robiłam wszystko na ostatnią chwilę, dzień przed albo w tym samym dniu, bo wiedziałam, że uwalę nawet jak usiądę wcześniej. Wczoraj był ostatni termin z przedmiotu, z którego miałam warunek. Wyszłam z domu, wsiadłam do autobusu, przejechałam dwa przystanki i wysiadłam. Zwymiotowałam za przystankiem, rozpłakałam się i wróciłam do domu...
Nie chcę tam wracać, mam okropne lęki, boję się. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie mam żadnej merytorycznej wiedzy, nie potrafię robić projektów, wszystkie mają błędy. Nie mam pojęcia jak miałabym pisać pracę inżynierską.
Zastanawiam się co poszło nie tak? W podstawówce czerwone paski, w gimnazjum 2-gi najlepszy wynik w szkole z testów, w liceum średnia powyżej 4.0, matura wysoko (chociaż zdawałam głównie podstawowe przedmioty). A studia okazały się klapą.
Wyjście z tego autobusu jest jednoznaczne z zakończeniem etapu studiów.
Całą dzisiejszą noc przepłakałam. Najgorsze jest to, że nie z żalu, strachu co będzie, bo poczułam taką ulgę jakiej już dawno nie czułam.
Studia sprawiły, że byłam wiecznie zestresowana i niespokojna, nawet robiąc coś zwykłego, jak oglądanie filmu, prasowanie ubrań, ciągle myślałam o nich, jak dam radę, co dalej? Wiecznie się martwiłam, wiecznie o nich myślałam, a teraz czuję ulgę. I jednocześnie strach: bo co powiem rodzinie? znajomym? Nawet nie wiecie jak mi okropnie wstyd... oni kończą powoli studia, a ja nawet do połowy nie dotrwałam sad Jestem nikim - nie mam wykształcenia ani dobrej pracy. Ale po tych studiach i tak nie miałabym szansy na pracę w zawodzie. Gdzie z takimi ocenami? Ale miałabym papierek i jednocześnie dowód, że coś robiłam. W tej chwili mam 23 lata, kilka dorywczych prac i maturę. Tyle, co 19-latkowie po szkole... I, paradoksalnie, czuję ulgę.
Boję się, nie powiem, że nie... Pracę pewnie jakąś znajdę, mieszkam w dużym mieście, ale chyba potrzebuję otuchy od kogoś? Nie piszcie mi, że źle zrobiłam, że trzeba było zawrócić i pójść na egzamin. Nie zrobiłam tego i na powrót już za późno... Po prostu chciałam się wygadać, bo nie mam komu wypłakać się w rękaw.

Dawno nie czytałem tak zgrabnie opisanego doświadczenia.
Humanistką powinnaś zostać, Anniko.
Młodziutka jeszcze jesteś. Zgłoś akces gdzie indziej. Tam, gdzie Twoje miejsce przez następne kilka semestrów powinno być.
I głowa do góry.
Pozdrawiam serdecznie. smile

facet po przejściach

38

Odp: Nieskończone studia i co dalej...

Teraz są jeszcze drugie tury w dużych miastach na pierwszego stopnia, próbuj może na jakieś społeczne, albo humanistyczne. Ale najpierw sprawdź plany studiów, opinie o uczelniach. Może próbuj na zaoczne. Porób sobie też testy predyspozycji, pomyśl w czym byłaś dobra w liceum, co lubiłaś.

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nieskończone studia i co dalej...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018