netkobietyWszystkie działy
Studia, sesja i życie studenckie

Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

49 odpowiedzi9 567 wyświetleńzałożony przez a830, 29.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

1

Temat: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Witam. Jestem tu nowa. Zakładam wątek, by się wyżalić i zasięgnąć porady, mam nadzieję, że wybrałam odpowiedni dział.
Przejdę od razu do rzeczy.
W tym roku zdawałam maturę. Nie zdałam matematyki, zdałam dopiero w sierpniu, na poprawce. Świadectwo dostałam w środku września, większość uczelni nie prowadziła już rekrutacji na studia dzienne, więc nie miałam okazji załapać się na żaden lepszy kierunek. Dodam, że zaoczne nie wchodziły w grę bo zwyczajnie nie stać mnie na taką "imprezę" : ]
Mimo to moja mama wywęszyła, że na Uniwersytecie w naszym mieście prowadzą jeszcze rekrutację na filologię słowiańską. Byłam średnio zadowolona, kiedy mama zaczęła mnie na te studia namawiać, ale koniec końców zgodziłam się i wzięłam udział w rekrutacji. Teoretycznie do wyboru były 4 języki, ale jak się okazało, już 1 października przydzielili nas do określonych grup, a głównym kryterium był nabór. Ja dostałam się z trzeciego, więc wrzucili mnie na filologię macedońską.
I co się stało? Wracałam do domu ze łzami w oczach, perspektywa studiowania tego języka mnie przeraziła, jako że wcześniej nie miałam z nim żadnego kontaktu, poza tym wydawał mi się trudny jak i mało przyszłościowy.
Już pierwszego dnia stwierdziłam, że rezygnuję. Oczywiście mama namawiała mnie, żebym została i nie rzucała tych studiów. Jednak stało się, to był impuls, pojechałam po papiery i tym sposobem siedzę teraz całymi dniami, użalam się nad sobą i zastanawiam, czy dobrze zrobiłam.
Patrząc na to z punktu widzenia, a raczej myślenia o przyszłości, rzeczywiście język mało przydatny, można studiować dla pasji lub połączyć z innym kierunkiem - mnie nie stać, żeby opłacić drugi kierunek, a w trybie dziennym już dwóch studiować nie można.
Jednak teraz dopadają mnie myśli typu "nie wiem co dalej", mama ma dalej do mnie żal o to, że rzuciłam te studia, ciągle słyszę, że nie mam ambicji, co jest nieprawdą, bo uważam, że owe ambicje posiadam.
Moja obecna sytuacja wygląda tak, że zapisałam się na studium policealne, ale wiem, że to może nie wystarczyć, czuję pewien niedosyt, że znajomi studiują, a ja zostałam z niczym.
Chciałabym za rok poprawiać dodatkowe przedmioty maturalne i iść na studia, które sobie wymarzyłam, ale co chwilę słyszę od rodziców, że przecież i tak już na studia nie wrócę, skoro nie poszłam na nie zaraz po maturze, że mam się nie łudzić i moja motywacja do czegokolwiek w takich chwilach spada.
Sama już nie wiem co dalej, nie mam do kogo zwrócić się z tym problemem, mam wrażenie, że nikt z mojego otoczenia mnie nie rozumie, co gorsza, każdy ma to w głębokim poważaniu.
Nie wiem już co robić, na co się nastawiać, wiem, że chcę iść na studia, ale dopadają mnie czarne myśli, boję się, że rodzice nie pozwolą mi iść na nie, że coś im odbije i każą mi iść do pracy i nie będę miała szansy na wykształcenie. Moja obecna sytuacja jest straszna, mam wielkiego doła i ogromny żal do siebie, że rzuciłam te studia po pierwszym dniu, czasem się zastanawiam, czy nie zrobiłam źle.
Jakie jest wasze zdanie na ten temat? gdybyście byli na moim miejscu, co byście zrobili?

2

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Dokładnie to samo, co Ty;)
Uczysz się dla siebie- nie dla innych. Powinnaś robić, to co lubisz i co chcesz robić. Przezimuj ten rok, może znajdź jakąś pracę na tymczasem, odpocznij od wszystkiego, a od nowego roku weź się ostro i udowodnij rodzicom, że jesteś ambitną kobietką, nie spoczywającą na laurach wink
Trzymam za Ciebie kciuki, główka do góry, będzie ok smile

3

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

To jest TWOJE zycie i TWOJA edukacja. Wolalabys siedziec w lawce uczac sie czegos co cie po prostu nie interesuje, nie przez miesiac czy 2, a przez kilka lat??
Jezeli to nie bylo to czego oczekiwalas/chcialas, to moim zdaniem dobrze zrobilas, ze zrezygnowalas. Na studia nie idzie sie tylko po to by cos robic ze swoim czasem. Zdecyduj co tak na prawde chcesz robic i skladaj papiery na studia za rok.
Teraz nie uzalaj sie nad soba, tylko zorganizuj sobie czas. Zacznij chodzi na jakies warsztaty, naucz sie czegos nowego, idz do pracy i zdobadz jakies doswiadczenie, moze nawet wyjedz za granice, by troche zarobic i nauczyc sie nowego jezyka. Mozliwosci sa nieograniczone. Tylko nie siedz zamknieta w czterech scianach.
Rodzice uwazaja, ze juz na studia nie pojdziesz? Porozmawiaj z nimi, przedstaw im jak sytuacja wyglada z twojego punktu widzenia, pokaz im, ze ten rok wcale nie bedzie zmarnowany.
Jednak pamietaj, ze jakakolwiek decyzje podejmiesz to bedzie decyzja podjeta przez ciebie i dla twojego dobra.

Pozdrawiam

4

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
lewa4444 napisał/a:

Dokładnie to samo, co Ty;)
Uczysz się dla siebie- nie dla innych. Powinnaś robić, to co lubisz i co chcesz robić. Przezimuj ten rok, może znajdź jakąś pracę na tymczasem, odpocznij od wszystkiego, a od nowego roku weź się ostro i udowodnij rodzicom, że jesteś ambitną kobietką, nie spoczywającą na laurach wink
Trzymam za Ciebie kciuki, główka do góry, będzie ok smile

Też rzuciłaś w tym roku? I co teraz robisz? Z jakiej przyczyny rzuciłaś?
Sorry za to przesłuchanie, ale bardzo jestem ciekawa i jakoś mi lżej, że nie jestem jedna jedyna wink
Szkoda, że w otoczeniu nie mam takich osób, wszyscy studiują a ja jedyna mało ambitna co rzuciła studia roll

5

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
Beautiful Nightmare napisał/a:

To jest TWOJE zycie i TWOJA edukacja. Wolalabys siedziec w lawce uczac sie czegos co cie po prostu nie interesuje, nie przez miesiac czy 2, a przez kilka lat??
Jezeli to nie bylo to czego oczekiwalas/chcialas, to moim zdaniem dobrze zrobilas, ze zrezygnowalas. Na studia nie idzie sie tylko po to by cos robic ze swoim czasem. Zdecyduj co tak na prawde chcesz robic i skladaj papiery na studia za rok.
Teraz nie uzalaj sie nad soba, tylko zorganizuj sobie czas. Zacznij chodzi na jakies warsztaty, naucz sie czegos nowego, idz do pracy i zdobadz jakies doswiadczenie, moze nawet wyjedz za granice, by troche zarobic i nauczyc sie nowego jezyka. Mozliwosci sa nieograniczone. Tylko nie siedz zamknieta w czterech scianach.
Rodzice uwazaja, ze juz na studia nie pojdziesz? Porozmawiaj z nimi, przedstaw im jak sytuacja wyglada z twojego punktu widzenia, pokaz im, ze ten rok wcale nie bedzie zmarnowany.
Jednak pamietaj, ze jakakolwiek decyzje podejmiesz to bedzie decyzja podjeta przez ciebie i dla twojego dobra.

Pozdrawiam

Nie planowałam takich studiów jeżeli o to chodzi... ale nie wiem, czy by mi się spodobało, czasem myślę, że jednak jest szansa, że by mi się koniec końców spodobało i bym została bo planowałam studia filologiczne, ale moim marzeniem była filologia hiszpańska albo rosyjska.
I właśnie to jest problem, że nie mam nawet towarzystwa, taka ironia losu, ale moi najlepsi znajomi wyjechali na studia i jedyne co teraz robię to siedzę przed komputerem i udzielam się na różnych forach, tyle moich kontaktów ze światem, bo ci, co zostali - najbliższa rodzina i dalsi znajomi, w ogóle mnie nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć. Więc zabijam sobie czas na rozmowach z obcymi ludźmi.

6

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
a830 napisał/a:
lewa4444 napisał/a:

Dokładnie to samo, co Ty;)
Uczysz się dla siebie- nie dla innych. Powinnaś robić, to co lubisz i co chcesz robić. Przezimuj ten rok, może znajdź jakąś pracę na tymczasem, odpocznij od wszystkiego, a od nowego roku weź się ostro i udowodnij rodzicom, że jesteś ambitną kobietką, nie spoczywającą na laurach wink
Trzymam za Ciebie kciuki, główka do góry, będzie ok smile

Też rzuciłaś w tym roku? I co teraz robisz? Z jakiej przyczyny rzuciłaś?
Sorry za to przesłuchanie, ale bardzo jestem ciekawa i jakoś mi lżej, że nie jestem jedna jedyna wink
Szkoda, że w otoczeniu nie mam takich osób, wszyscy studiują a ja jedyna mało ambitna co rzuciła studia roll

Nie, studiów nie rzuciłam, ale przerwałam naukę w technikum i nie dla tego, że mi się tam nie podobało, ale dlatego, że życie obrało mi inny tor- macierzyństwo...
Ale tak naprawdę, to jeszcze wtedy, ucząc się w tej szkole nie wiedziałam, co chcę w życiu robić, kim chcę być.Uczęszczałam tam raczej dla zabicia czasu, z nadzieją, że nabiorę wiatru w żagle i odnajdę swój cel. Szczerze mówiąc, to jest tak do dziś i to jest mój najgorszy ból. Wiem, że stać mnie na więcej, niż osiągnęłam, że powinnam zdobywać wiedzę, ale nie wiem w jakim kierunku. Póki co, bawię się w mamę i zabijam czas pracując, choć to, co robię niestety nie jest moim wymarzonym zajęciem sad
Jeśli Ty wiesz, co chcesz w życiu robić i co da Ci satysfakcję, to nie rezygnuj z dalszych planów, spełniaj się, decyduj o życiu Ty, a niech życie nie decyduje za Ciebie wink

7

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
lewa4444 napisał/a:
a830 napisał/a:
lewa4444 napisał/a:

Dokładnie to samo, co Ty;)
Uczysz się dla siebie- nie dla innych. Powinnaś robić, to co lubisz i co chcesz robić. Przezimuj ten rok, może znajdź jakąś pracę na tymczasem, odpocznij od wszystkiego, a od nowego roku weź się ostro i udowodnij rodzicom, że jesteś ambitną kobietką, nie spoczywającą na laurach wink
Trzymam za Ciebie kciuki, główka do góry, będzie ok smile

Też rzuciłaś w tym roku? I co teraz robisz? Z jakiej przyczyny rzuciłaś?
Sorry za to przesłuchanie, ale bardzo jestem ciekawa i jakoś mi lżej, że nie jestem jedna jedyna wink
Szkoda, że w otoczeniu nie mam takich osób, wszyscy studiują a ja jedyna mało ambitna co rzuciła studia roll

Nie, studiów nie rzuciłam, ale przerwałam naukę w technikum i nie dla tego, że mi się tam nie podobało, ale dlatego, że życie obrało mi inny tor- macierzyństwo...
Ale tak naprawdę, to jeszcze wtedy, ucząc się w tej szkole nie wiedziałam, co chcę w życiu robić, kim chcę być.Uczęszczałam tam raczej dla zabicia czasu, z nadzieją, że nabiorę wiatru w żagle i odnajdę swój cel. Szczerze mówiąc, to jest tak do dziś i to jest mój najgorszy ból. Wiem, że stać mnie na więcej, niż osiągnęłam, że powinnam zdobywać wiedzę, ale nie wiem w jakim kierunku. Póki co, bawię się w mamę i zabijam czas pracując, choć to, co robię niestety nie jest moim wymarzonym zajęciem sad
Jeśli Ty wiesz, co chcesz w życiu robić i co da Ci satysfakcję, to nie rezygnuj z dalszych planów, spełniaj się, decyduj o życiu Ty, a niech życie nie decyduje za Ciebie wink

Wybór szkoły średniej tak naprawdę nie zaważa w większości przypadków na dalszym życiu. Potem możesz iść całkiem inną drogą.
Rozumiem... czyli inna sytuacja niż moja, myślałam, że Ty też rzuciłaś studia ; ]

8

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Szkola średnia może być jednocześnie zawodową.
Więc może wpłynąć moim zdaniem jakoś chociażby na C.V..

9

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Droga a830, dobrze myślisz. Te studia, z których zrezygnowałas, to zajęcie dla hobbystów. Moja młoda kuzynka skończyła bałkanistykę i pracowała w sklepie przez parę lat. Czy naprawdę trzeba nauczyć sie po macedońsku, żeby znaleźć pracę w sklepie? Potem kuzynka całkowicie zmieniła profil. Porobiła kursy zawodowe, dzięki czemu znalazła pracę, a teraz studiuje zaocznie kierunek związany z pracą. Jej pierwsze studia do niczego jej się nie przydały, to był stracony czas.
Wykorzystaj ten rok do przygotowania się na studia, które oprócz tego, że będą wymarzone to jeszcze przyszłościowe!

10 Ostatnio edytowany przez asienka88 (2011-10-30 10:45:20)

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

a830 nie Ty jedna na tym świecie rzuciłaś studia. Moim zdaniem lepiej zrezygnować od razu niż się męczyć. Opiszę CI moją sytuację.  Poszłam na studia dzienne- zarządzanie, ale ten kierunek tak naprawdę nigdy nie był moim wymarzonym po miesiącu studiowania zrezygnowałam- mówiłam to nie dla mnie, to bez sensu itd. Gdy wróciłam do domu czułam się podobnie jak ty- inni studiują a ja głupia gąska siedzę w domu. Dowiedziałam się, że są jeszcze wolne miejsca na pedagogice opiekuńczo-wychowawczej więc poszłam- to był dopiero koszmar- całe 3 dni wytrzymałam. Zrezygnowałam. Zrozumiałam że takie studiowania "na siłę" nie ma sensu. Bardzo się tym wszystkim podłamałam. Wiedziałam, że zawiodłam rodziców a przede wszystkim sama siebie. I tak jak Tobie teraz wtedy mi też nie było łatwo. Pomogła mi moja mama- mimo tego że ją zawiodłam przecież nie przestała mnie kochać wręcz przeciwnie pragnęła mi jak najbardziej pomóc widząc jak mi z tym wszystkim źle. Zarejestrowałam się jako osoba bezrobotna w UP. Po jakimś miesiącu dostałam się na roczny staż jako pracownik biurowy- w tym czasie myślałam co tak naprawdę bym chciała robić w życiu i teraz studiuję administrację:)  Tak więc kochana głowa do góry. Spróbuj znaleźć jakąś pracę nawet na umowę zlecenie zawsze będziesz miała jakieś doświadczenie do wpisania w CV. Spróbuj podszkolić angielski lub jakiś inny język który lubisz. I pamiętaj że to e ktoś studiuje nie znaczy że jest lepszy od nas, bo liczy się to co mamy w środku, to jacy jesteśmy dla innych a nie to jakie szkoły ukończyliśmy.

11

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
marena7 napisał/a:

Droga a830, dobrze myślisz. Te studia, z których zrezygnowałas, to zajęcie dla hobbystów. Moja młoda kuzynka skończyła bałkanistykę i pracowała w sklepie przez parę lat. Czy naprawdę trzeba nauczyć sie po macedońsku, żeby znaleźć pracę w sklepie? Potem kuzynka całkowicie zmieniła profil. Porobiła kursy zawodowe, dzięki czemu znalazła pracę, a teraz studiuje zaocznie kierunek związany z pracą. Jej pierwsze studia do niczego jej się nie przydały, to był stracony czas.
Wykorzystaj ten rok do przygotowania się na studia, które oprócz tego, że będą wymarzone to jeszcze przyszłościowe!

Też pytałam mamy, gdzie jej zdaniem mogłabym pracować po macedońskim, sama nie znała odpowiedzi na to pytanie, ale stwierdziła, że w końcu to studia, będę miała wyższe wykształcenie, to lepsze niż średnie. A teraz skoro rzuciłam to już na pewno nic nie osiągnę i to już dla mnie koniec. Mimo że wiem, że nie powinnam się przejmować to dołuje mnie strasznie takie gadanie i nie mam przez to motywacji do niczego.

12

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
asienka88 napisał/a:

a830 nie Ty jedna na tym świecie rzuciłaś studia. Moim zdaniem lepiej zrezygnować od razu niż się męczyć. Opiszę CI moją sytuację.  Poszłam na studia dzienne- zarządzanie, ale ten kierunek tak naprawdę nigdy nie był moim wymarzonym po miesiącu studiowania zrezygnowałam- mówiłam to nie dla mnie, to bez sensu itd. Gdy wróciłam do domu czułam się podobnie jak ty- inni studiują a ja głupia gąska siedzę w domu. Dowiedziałam się, że są jeszcze wolne miejsca na pedagogice opiekuńczo-wychowawczej więc poszłam- to był dopiero koszmar- całe 3 dni wytrzymałam. Zrezygnowałam. Zrozumiałam że takie studiowania "na siłę" nie ma sensu. Bardzo się tym wszystkim podłamałam. Wiedziałam, że zawiodłam rodziców a przede wszystkim sama siebie. I tak jak Tobie teraz wtedy mi też nie było łatwo. Pomogła mi moja mama- mimo tego że ją zawiodłam przecież nie przestała mnie kochać wręcz przeciwnie pragnęła mi jak najbardziej pomóc widząc jak mi z tym wszystkim źle. Zarejestrowałam się jako osoba bezrobotna w UP. Po jakimś miesiącu dostałam się na roczny staż jako pracownik biurowy- w tym czasie myślałam co tak naprawdę bym chciała robić w życiu i teraz studiuję administrację:)  Tak więc kochana głowa do góry. Spróbuj znaleźć jakąś pracę nawet na umowę zlecenie zawsze będziesz miała jakieś doświadczenie do wpisania w CV. Spróbuj podszkolić angielski lub jakiś inny język który lubisz. I pamiętaj że to e ktoś studiuje nie znaczy że jest lepszy od nas, bo liczy się to co mamy w środku, to jacy jesteśmy dla innych a nie to jakie szkoły ukończyliśmy.

Wiem, że nie ja jedna skończyłam, ale jestem osobą ambitną w moim mniemaniu (matka uważa inaczej) i brak kontynuacji nauki jest dla mnie rzeczą przykrą.

13

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Moim zdaniem Twoja mama troszkę histeryzuje - ale nie mogę powiedzieć, że tak zupełnie jej nie rozumiem. Rozumiem po części i Ciebie, i mamę smile Ona po prostu się martwi, zazwyczaj rodzice mają już "obmyśloną" drogę życiową dla swoich dzieci i ciężko im przełknąć fakt, że owe dzieci mogą mieć zupełnie inny pomysł na siebie. Nie zmienia to faktu, że na Twoim miejscu postąpiłabym dokładnie tak samo. Uważam, że studiowanie tylko po to, żeby mieć dyplom wyższej uczelni dobre jest ewentualnie dla ludzi, którzy kompletnie nie mają pomysłu na siebie i nie wiedzą, co chcieliby robić. Natomiast Ty, jak sama napisałaś, masz jakiś swój wymarzony kierunek - więc śmiało staraj się zdać za rok! A do tego czasu najlepiej idź do jakiejś tymczasowej pracy, żeby mama nie miała poczucia że trzyma w domu "darmozjada" wink

Ja sama poszłam na swoje upragnione studia dopiero trzy lata po maturze. W międzyczasie dwa razy zaczynałam inne kierunki studiów, ale to nie było "to". Moja mama również panikowała, prosiła, groziła wink Aż w końcu powiedziała, że nie będzie utrzymywać nieuczącej się i niepracującej dorosłej córki, więc poszłam do pracy. Absolutnie nie żałuję: teraz mam studia, które naprawdę lubię, stałą pracę, którą również lubię i w końcu poczucie, że robię w życiu to, co chcę, a nie coś "z przypadku".

14

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

U mnie było tak, rodzice wypchnęli mnie na ukochaną informatykę chociaż prosiłem, żeby tego nie robili bo wiedziałem, że po prostu nie dadzą rady na to płacić, a w regionie perspektywa pracy dla studenta była marna i tak się stało byłem zmuszony zrezygnować po roku. Szukałem dalej pracy jakiej popadł i załapałem się do sklepu z zaopatrzeniem budowlanym pomogłem rodzicom spłacić kredyt i zastanawiałem się, jakie mnie czekają perspektywy z ówczesna pensją 800 czy 900 zł na miesiąc. Otóż pewnego miesiąca miałem tego tak serdecznie dość, zwłaszcza, że robota była średnio ciekawa (ładowanie worów itp.) i lekka nie była. Pierdyknąłem to w cholerę i usiadłem na tyłku, miesiąc później zastanawiałem się WTF jest z tym życiem, że nie można po prostu uczciwie żyć.

Nadal uwielbiałem informatykę toteż siedziałem nadal przy kompie zacząłem uczyć, się i uczyć coraz więcej na własną rękę po pół roku zacząłem łapać pierwsze zlecenia tak po prostu z forów z polecenia innych itp. I tak dotarłem do miejsca gdzie zarobki są niezłe ale mimo to nadal siedzę na tyłu przed monitorem zastanawiając się jak to życie się nadal potoczy bo nadal bogaczem nie jestem i raczej nie będę.

Mogę Ci tylko poradzić NIE PODDAWAJ się moi znajomi też wyjechali zostałem sam i jeden mój kolega w podobnej sytuacji. Wielu rzeczy można się samemu nauczyć popatrz na to tak dziś się nauczysz a potem już tylko formalność na studiach będzie albo będziesz miała więcej czasu dla siebie.

Jak chcesz pogadać polecam się można ze mną o wszystkim pogadać, a sam też nie bardzo mam z kim, posyłam Ci moje GG na email.

15

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Nie widzę w ogóle problemu: zdałaś maturę później, nie miałaś szansy zdawać na interesujące Cię studia, więc możesz na nie zdawać za rok. W tym czasie możesz faktycznie się uczyć na poprawkę i podjąć się jakiejś pracy na pełen lub niepełen etat. Zarobisz kasę, będziesz miała na cięższe czasy studenckie. A i chętniej Cię potem gdziekolwiek przyjmą, bo masz doświadczenie w pracy. Tak naprawdę same plusy, łeb do góry. Ja dostałam się na studia zaraz po maturze, 2 lata na filologii norweskiej, 3. rok na Erasmusie w Norwegii. Nie mam tytułu licencjata, powinnam się użalać nad sobą, bo nie mam dyplomu? Nie mam, to nie mam, studiuję dalej, mam jeszcze mnóstwo czasu, żeby zdobyć wykształcenie.

A tak przy okazji: czy Twoi rodzice mają wykształcenie wyższe? Moi nie mają, więc nie mogą mieć do mnie pretensji, jeśli nie ukończę studiów. Ja się przynajmniej o uniwersytet otarłam wink

16

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
kaisa_malene napisał/a:

Nie widzę w ogóle problemu: zdałaś maturę później, nie miałaś szansy zdawać na interesujące Cię studia, więc możesz na nie zdawać za rok. W tym czasie możesz faktycznie się uczyć na poprawkę i podjąć się jakiejś pracy na pełen lub niepełen etat. Zarobisz kasę, będziesz miała na cięższe czasy studenckie. A i chętniej Cię potem gdziekolwiek przyjmą, bo masz doświadczenie w pracy. Tak naprawdę same plusy, łeb do góry. Ja dostałam się na studia zaraz po maturze, 2 lata na filologii norweskiej, 3. rok na Erasmusie w Norwegii. Nie mam tytułu licencjata, powinnam się użalać nad sobą, bo nie mam dyplomu? Nie mam, to nie mam, studiuję dalej, mam jeszcze mnóstwo czasu, żeby zdobyć wykształcenie.

A tak przy okazji: czy Twoi rodzice mają wykształcenie wyższe? Moi nie mają, więc nie mogą mieć do mnie pretensji, jeśli nie ukończę studiów. Ja się przynajmniej o uniwersytet otarłam wink

Mają wink To znaczy mama ma, tata nie. Ale nie w tym rzecz. Sama chciałabym mieć skończone studia, nie chodzi o ich opinię i wykształcenie. Po prostu boję się, że za rok już nie wrócę bo oni tak mówią i że tak ich gadka się sprawdzi albo sami doprowadzą do tego, że nie będę miała możliwości powrotu.

17 Ostatnio edytowany przez asienka88 (2011-10-30 20:16:20)

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
a830 napisał/a:

Też pytałam mamy, gdzie jej zdaniem mogłabym pracować po macedońskim, sama nie znała odpowiedzi na to pytanie, ale stwierdziła, że w końcu to studia, będę miała wyższe wykształcenie, to lepsze niż średnie. A teraz skoro rzuciłam to już na pewno nic nie osiągnę i to już dla mnie koniec. Mimo że wiem, że nie powinnam się przejmować to dołuje mnie strasznie takie gadanie i nie mam przez to motywacji do niczego.

Skoro twoja mama nie wie to chyba ty tym bardziej, bo macedońskiego w szkole raczej nie uczą - więc perspektywa pracy w szkole kiepska, w firmach transportowych/spedycyjnych taki język może i jest używany więc może praca w takiej firmie, ale moim zdaniem to studia dla hobbystów.
Możesz swojej mamie powiedzieć że sam fakt posiadania wykształcenia wyższego nie świadczy jeszcze o tym jaki ten człowiek jest. Poza tym teraz przede wszystkim do znalezienia pracy liczy się doświadczenie. Myślę, że twoja mama myśli tak - skończysz studia- zdobędziesz fajną pracę za duże pieniądze....  a tak wcale nie jest. Znam bardzo dużo osób z mgr i inż. przed nazwiskiem i siedzą w domu albo pracują za niezbyt wysoką pensję. Skończenie studiów nigdy nie daje gwarancji znalezienia pracy za nie wiadomo jakie pieniądze. Poza tym to jest Twoje życie i to TY decyduj o sobie. Nie pozwól aby mama tak ingerowała w twoje życie. I olej wielkim łukiem to co mówi bo się w depresję wpędzisz dziewczyno!!!!!! Pogadaj o tym lepiej z jakąś zaufaną osoba (siostra, przyjaciółka, chłopak) a jak nie masz to pisz do nas my jesteśmy od tego żeby pomagać:)

P.s  sorry, że to napiszę ale tak mi się wydaje jakby twoja mama traktowała ludzi z średnim wykształceniem jako jakiś margines społeczeństwa, ludzi gorszych od tych "wykształciuchów". I napiszę jeszcze jedno gdyby nie było takich zwykłych ludzi - rolników, piekarzy, rzeźników itd. to wszyscy byśmy z głodu poumierali bo byśmy nie mieli co do garnka włożyć. I tym ludziom właśnie takim "prostym" i "zwyczajnym" należy się największy szacunek.

18

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Więc porozmawiaj szczerze z rodzicami i im przedstaw swój pomysł na życie. Studium policealne nic Ci nie daje - poziom jest tam koszmarnie niski i właściwie niczego nie można się nauczyć. Lepiej wykorzystaj ten rok sensownie - idź do jakiejś pracy, poszukaj jakiś kursów. Jeśli będziesz siedziała w domu to faktycznie Twoja mama będzie miała powody do biadolenia. I nie miej żadnych wyrzutów sumienia, że rzuciłaś te studia. Męczyć się przez kilka lat dla papierka - bez sensu. Równie dobrze mogłabyś się zapisać na jakieś zaoczne na malutkiej uczelni - byłoby taniej, też dostałabyś papierek i byłby on równie mało wart jak Twój dyplom filologii macedońskiej...

Aczkolwiek... wbrew pozorom absolwenci rzadkich kierunków mają szansę na bardzo dobrą pracę. Ale pod warunkiem, że studia łączą z pasją, a nie spełniają obowiązek wobec rodziców.

19

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
vinnga napisał/a:

Więc porozmawiaj szczerze z rodzicami i im przedstaw swój pomysł na życie. Studium policealne nic Ci nie daje - poziom jest tam koszmarnie niski i właściwie niczego nie można się nauczyć. Lepiej wykorzystaj ten rok sensownie - idź do jakiejś pracy, poszukaj jakiś kursów. Jeśli będziesz siedziała w domu to faktycznie Twoja mama będzie miała powody do biadolenia. I nie miej żadnych wyrzutów sumienia, że rzuciłaś te studia. Męczyć się przez kilka lat dla papierka - bez sensu. Równie dobrze mogłabyś się zapisać na jakieś zaoczne na malutkiej uczelni - byłoby taniej, też dostałabyś papierek i byłby on równie mało wart jak Twój dyplom filologii macedońskiej...

Aczkolwiek... wbrew pozorom absolwenci rzadkich kierunków mają szansę na bardzo dobrą pracę. Ale pod warunkiem, że studia łączą z pasją, a nie spełniają obowiązek wobec rodziców.

Skoro studium policealne nic mi nie daje to jestem w jeszcze gorszej sytuacji bo praktycznie nic nie mam. A pracy nie wiem gdzie szukać szczerze mówiąc, nie jestem na tyle pewna siebie, żeby iść gdzieś do restauracji/hotelu,firmy i sama zapytać, czy kogoś nie potrzebują do pracy, po prostu brakuje mi tej przebojowości, od zawsze byłam nieśmiałą osobą. W UP jestem zarejestrowana, ale na dzień dzisiejszy nie mają już staży, kazali mi się zgłosić w styczniu to "może coś dla mnie znajdą", a pracy też mi pani nie zaproponowała, bo mówiła, że jak na razie same fizyczne, nie chciała mi takich proponować widocznie, nie wiem czemu, widocznie moja postura mówi sama za siebie, poza tym niedawno wyleczyłam się z ciężkiej można powiedzieć choroby, więc prace typu magazynier odpadają.
Czasem ręce mi opadają, nie cierpię miejsca w którym mieszkam, kiedyś miałam plany, że wykształcę się i wyjadę stąd, a teraz już nie wiem, co dalej, bo z niczym świata nie zwojuję.
A co do rodziców, oni nie chcą ze mną rozmawiać. Mówią, że już jestem dorosła, to moje życie i mam sobie radzić.

20

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
asienka88 napisał/a:
a830 napisał/a:

Też pytałam mamy, gdzie jej zdaniem mogłabym pracować po macedońskim, sama nie znała odpowiedzi na to pytanie, ale stwierdziła, że w końcu to studia, będę miała wyższe wykształcenie, to lepsze niż średnie. A teraz skoro rzuciłam to już na pewno nic nie osiągnę i to już dla mnie koniec. Mimo że wiem, że nie powinnam się przejmować to dołuje mnie strasznie takie gadanie i nie mam przez to motywacji do niczego.

Skoro twoja mama nie wie to chyba ty tym bardziej, bo macedońskiego w szkole raczej nie uczą - więc perspektywa pracy w szkole kiepska, w firmach transportowych/spedycyjnych taki język może i jest używany więc może praca w takiej firmie, ale moim zdaniem to studia dla hobbystów.
Możesz swojej mamie powiedzieć że sam fakt posiadania wykształcenia wyższego nie świadczy jeszcze o tym jaki ten człowiek jest. Poza tym teraz przede wszystkim do znalezienia pracy liczy się doświadczenie. Myślę, że twoja mama myśli tak - skończysz studia- zdobędziesz fajną pracę za duże pieniądze....  a tak wcale nie jest. Znam bardzo dużo osób z mgr i inż. przed nazwiskiem i siedzą w domu albo pracują za niezbyt wysoką pensję. Skończenie studiów nigdy nie daje gwarancji znalezienia pracy za nie wiadomo jakie pieniądze. Poza tym to jest Twoje życie i to TY decyduj o sobie. Nie pozwól aby mama tak ingerowała w twoje życie. I olej wielkim łukiem to co mówi bo się w depresję wpędzisz dziewczyno!!!!!! Pogadaj o tym lepiej z jakąś zaufaną osoba (siostra, przyjaciółka, chłopak) a jak nie masz to pisz do nas my jesteśmy od tego żeby pomagać:)

P.s  sorry, że to napiszę ale tak mi się wydaje jakby twoja mama traktowała ludzi z średnim wykształceniem jako jakiś margines społeczeństwa, ludzi gorszych od tych "wykształciuchów". I napiszę jeszcze jedno gdyby nie było takich zwykłych ludzi - rolników, piekarzy, rzeźników itd. to wszyscy byśmy z głodu poumierali bo byśmy nie mieli co do garnka włożyć. I tym ludziom właśnie takim "prostym" i "zwyczajnym" należy się największy szacunek.

Już o krok od depresji jestem, na razie się trzymam, ale odkąd to się stało mam czarne myśli, mam też sporo koleżanek, które miały poprawki i one są na studiach, załapały się gdzieś dalej na dzienne, ale ja nie miałam możliwości wyjazdu na studia, a wolałabym na dzienne a nie zaoczne, bo wiadomo jak jest teraz z pracą, gdybym poszła na zaoczne to musiałabym płacić a za dzienne rodzice pokryliby mi wszystkie opłaty, jakie mogłyby być z nimi związane.

Nie, moja mama nie traktuje ludzi ze średnim czy zawodowym wykształceniem jak margines, ona po prostu chciała, żebym ja za wszelką cenę skończyła tą filologię macedońską żeby mieć cokolwiek i koniecznie w tym roku.

21

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

a830: To, że mają wyższe wykształcenie ma tu duże znaczenie, bo przecież nie możesz być gorsza od nich... Myślę, że stąd u nich ta presja, bo też i wstyd mieć niewykształconą córkę. Mogłabyś skończyć byle co i nie mieć pracy, ale byłabyś magistrem i byliby dumni. A jeśli będziesz miała wykształcenie średnie, założysz własną firmę i zarobisz kupę kasy, to pewnie nie, bo nie masz magistra. Wybacz, ale tak to mi wygląda, skoro Twoja mama naciska, byś studiowała macedoński, który jest jeszcze mniej przyszłościowy od mojego norweskiego. Powiem Ci z własnego doświadczenia: jeśli nie chcesz być tłumaczem, nie idź na filologię. Albo studiuj języki jako dodatek do czegoś konkretnego. Sam język niestety Ci wielu kompetencji nie daje. Tłumaczenie jest fajne, ale to bardzo niepewne pieniądze, raz masz zlecenie, raz nie. A dodatkowo wcale nie jest jakoś super płatne, jeśli nie jesteś przysięgłym. Więc wytłumacz mamie, że do niczego Ci się ten macedoński nie przyda i wolisz studiować bardziej popularny język, który da Ci jakieś możliwości (przynajmniej byś nauczycielką tego rosyjskiego lub hiszpańskiego mogła być). I że złożysz za rok. I tak już rzuciłaś te studia, więc po co to marudzenie, skoro i tak nic nie można zrobić?

22

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Po przeczytaniu Twoich ostatnich wpisów zastanawiam się po co Ci w ogóle studia? Odnoszę wrażenie, że tylko po to, żeby przez kilka latek powegetować pod skrzydłami rodziców jako grzeczna córeczka. Dziewczyno, jesteś dorosła! Weź swój los w swoje ręce. Gdybyś była samodzielna (chociażby mentalnie) to by Cię tak słowa rodziców nie dołowały.

Jak wyobrażasz sobie dorosłe życie, jeśli BOISZ SIĘ szukać pracy? Czy myślisz, że po Twojej filologii hiszpańskiej pracodawca sam zapuka Ci do drzwi i zapyta "czy zechciałaby Pani łaskawie u nas pracować"? Najwyższy czas zapomnieć o nieśmiałości i zacząć coś robić.

Nie zgadzam się z tym, że dobre studia gwarantują dobrą pracę. Można skończyć najlepszy kierunek, ale jeśli się jest życiową pierdołą to nadal będzie się siedziało w domu i ubolewało nad losem i niedobrym państwem, w którym przyszło żyć. Z kolei zaradnemu człowiekowi wystarczą byle jakie studia (albo i tylko szkoła średnia) i taki człowiek znajdzie pracę i odnajdzie się w tym "niedobrym państwie".

A830 - jeśli Twoim problemem jest nieśmiałość to zacznij z nią walczyć! To dobra okazja. Jest sporo kursów i szkoleń podnoszących samoocenę, uczących sztuki autoprezentacji. Poszukaj sobie czegoś takiego. Bo w tym momencie metrykalnie jesteś dorosła, a w rzeczywistości zachowujesz się jak mała, biedna dziewczynka, która panicznie boi się samodzielności...

23

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
vinnga napisał/a:

Po przeczytaniu Twoich ostatnich wpisów zastanawiam się po co Ci w ogóle studia? Odnoszę wrażenie, że tylko po to, żeby przez kilka latek powegetować pod skrzydłami rodziców jako grzeczna córeczka. Dziewczyno, jesteś dorosła! Weź swój los w swoje ręce. Gdybyś była samodzielna (chociażby mentalnie) to by Cię tak słowa rodziców nie dołowały.

Jak wyobrażasz sobie dorosłe życie, jeśli BOISZ SIĘ szukać pracy? Czy myślisz, że po Twojej filologii hiszpańskiej pracodawca sam zapuka Ci do drzwi i zapyta "czy zechciałaby Pani łaskawie u nas pracować"? Najwyższy czas zapomnieć o nieśmiałości i zacząć coś robić.

Nie zgadzam się z tym, że dobre studia gwarantują dobrą pracę. Można skończyć najlepszy kierunek, ale jeśli się jest życiową pierdołą to nadal będzie się siedziało w domu i ubolewało nad losem i niedobrym państwem, w którym przyszło żyć. Z kolei zaradnemu człowiekowi wystarczą byle jakie studia (albo i tylko szkoła średnia) i taki człowiek znajdzie pracę i odnajdzie się w tym "niedobrym państwie".

A830 - jeśli Twoim problemem jest nieśmiałość to zacznij z nią walczyć! To dobra okazja. Jest sporo kursów i szkoleń podnoszących samoocenę, uczących sztuki autoprezentacji. Poszukaj sobie czegoś takiego. Bo w tym momencie metrykalnie jesteś dorosła, a w rzeczywistości zachowujesz się jak mała, biedna dziewczynka, która panicznie boi się samodzielności...

Aleś Ty cięta, dotknięcie grozi utratą kończyn. W tym kraju to musisz umieć kraść i kombinować oraz mieć mocną wątrobę żeby wchodzenie w układy wytrzymała. Co do studiów to żadne Ci nie potrzebne po prostu musisz mieć wrodzoną kłamliwość, nieuczciwość i wyzysk. W przypadku kobiet nie mieć zahamowań przed robieniem kariery przez łóżko.

Dobrze podsumowałem? Masz vinnga 30 na karku ale życie to chyba z lepszej strony znasz bo ja swoje znam od tej gdzie masz jedno wielkie 0 i z tego zera próbujesz zrobić coś, a jak na razie to tylko Bóg chyba coś z niczego potrafi zrobić. Cóż ja Bogiem nie jestem więc będę tą "życiową pierdołą", która sobie próbuje jakoś poradzić nie szkodząc innym. Bo jak na razie to w tym kraju to suto żyją TYLKO Ci którzy innych mają w dupie.

Znam gościa, który ma studia i zapieprza w kopalni soli, a znam niedoroba co ma ojca z kontaktami i jest radnym naszego posranego miasta, a razem tą samą szkołę kończyli. Więc gadanie o zaradności sobie darujmy ew. zamieńmy je na złodziejstwo bo wtedy wypowiedzi będą prawdziwe.

24

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

W trakcie skrobania poprzedniego posta wyjaśniła się sprawa wykształcenia Twojej mamy. I mamy wszystko podane jak na tacy.
Wiesz jak to się nazywa WYGÓROWANE AMBICJE twojej mamy- i to co napisała kaisa_malene to sama prawda. Lepiej pochwalić się przed znajomymi córką która studiuje filologię macedońską, czyli studiuje "coś i ma mgr. niż, że rok później zaczęła studia które są jej pasją. Tylko niech nie zapomni dodać, że sama te studia Ci wybrała, że poszłaś na nie bo nie maiłaś wyboru i że wcale one nie są zgodne z twoimi zainteresowaniami. Dziewczyno obudź się ty masz 19/20 lat a słuchasz się swoich rodziców jakbyś miała 5. Możesz wziąć po uwagę ich zdanie, przy wyborze studiów ale nie kieruj się broń boże tym co Ci powiedzą.  Poszukaj sobie w internecie ile jest wpisów osób że mają zmarnowane 5 lat życia bo rodzice wybrali za nich studia- studia które w ogóle ich nie interesują. Tak było i w twoim przypadku to twoja mama dokonała decyzji, ba ona nawet sama wyszukała te studia- dzięki Bogu obudziłaś się w odpowiednim momencie. Dostałaś szansę żeby twoje życie nie wygadało tak jak tych osób więc ją wykorzystaj.

Dogadywanie że nie poszłaś na studia to podcinanie Ci skrzydeł, sprawianie że będzie Ci jeszcze bardziej brak motywacji do jakiejkolwiek formy edukacji czy pracy itd. doprowadzi Ci to tylko do wielkiego obniżenia własnej wartości,  a co za tym idzie problemami z samą sobą. Model przyczynowo- skutkowy itd. Dalej to już nerwica, depresja itd.  Myślę, że takiego życia dla siebie nie chcesz, więc weź się w garść, i może otwarcie porozmawiaj z rodzicami, bo wydaje mi się, że tego nigdy nie zrobiłaś tylko po cichutku coś tam zawsze wspominałaś o swoich wymarzonych studiach. Jak to nie pomoże to może wykrzycz im co o tym wszystkim myślisz- czasem takie stanowcze postawienie sprawy przynosi oczyszczenie atmosfery i prowadzi koniec końca do rozwiązania problemu.

Powodzenia

25

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Krewzalewa, znam życie z każdej strony, z tej bardzo mrocznej też. Tyle, że ja nigdy nie liczyłam, że mi coś z nieba (lub z innej strony) spadnie. Zawsze liczyłam na siebie. Nawet kiedy chodziłam do szkoły w jednych spodniach to nie oczekiwałam, że mi rodzice w końcu kupią drugą parę tylko myślałam jak to fajnie będzie być dorosłą i kupić sobie sama.

Nie generalizuj. Nie każdy, kto coś osiągnął jest kłamcą, oszustem lub panią lekkich obyczajów. Znam kilka osób, które dobrze sobie radzą bez studiów. Znam też kilka takich, które zupełnie sobie nie radzą, mimo mgr w kieszeni. Nie zawsze liczy się papierek. Znacznie ważniejsze rzeczy to: inteligencja, przebojowość, elastyczność, doświadczenie. Po co pracodawcy magister z wykształceniem kierunkowym, który się boi odezwać, a studia skończył, bo mamusia mu kazała? Znacznie lepszy nabytek to osoba bez odpowiedniego wykształcenia, ale bystra, chętna do nauki i umiejąca przekonać Beduina, żeby na Saharze worek piasku kupił...

26

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Dzięki za słowa pociechy, asienka88 - pewnie masz sporo racji, niedawno słyszałam nawet rozmowę mojej mamy przez telefon jak żaliła się koleżance, że "była przez 1 dzień matką studentki a teraz jest matką bezrobotnej".
Ale oni wiedzą, na jakie studia ja chciałam iść i o jakich marzyłam. Gadałam o tym z mamą, ale ona powiedziała, że tak chciał los i muszę się zadowolić tym, na co mam szansę - to były jej słowa po moim płaczu nad filologią macedońską.

27

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
vinnga napisał/a:

Krewzalewa, znam życie z każdej strony, z tej bardzo mrocznej też. Tyle, że ja nigdy nie liczyłam, że mi coś z nieba (lub z innej strony) spadnie. Zawsze liczyłam na siebie. Nawet kiedy chodziłam do szkoły w jednych spodniach to nie oczekiwałam, że mi rodzice w końcu kupią drugą parę tylko myślałam jak to fajnie będzie być dorosłą i kupić sobie sama.

Nie generalizuj. Nie każdy, kto coś osiągnął jest kłamcą, oszustem lub panią lekkich obyczajów. Znam kilka osób, które dobrze sobie radzą bez studiów. Znam też kilka takich, które zupełnie sobie nie radzą, mimo mgr w kieszeni. Nie zawsze liczy się papierek. Znacznie ważniejsze rzeczy to: inteligencja, przebojowość, elastyczność, doświadczenie. Po co pracodawcy magister z wykształceniem kierunkowym, który się boi odezwać, a studia skończył, bo mamusia mu kazała? Znacznie lepszy nabytek to osoba bez odpowiedniego wykształcenia, ale bystra, chętna do nauki i umiejąca przekonać Beduina, żeby na Saharze worek piasku kupił...

Wybacz przegiąłem trochę, staram się unikać generalizowania ale fakt faktem popatrz na nasz rząd tam mamy 90% takich ludzi jak nie lepiej także jak by rzucić statystycznie na społeczeństwo to nie najlepiej wychodzi.

Nie znam twojego życia to też przepraszam nie powinienem był, wyczulony jestem po prostu na słowa których użyłaś, bo słyszałem je za dużo razy. Ciężko jest w tych mniejszych miejscowościach coś zdziałać. Mam jeszcze brata i nie chcę żeby mój pokichany los podzielił całe szczęście jest 5lat młodszy więc ma jeszcze trochę czasu. Więc pozostaje mi jakoś siły zbierać i iść do przodu chociaż to że znalazłem się tutaj było w sumie aktem mojej skrajnej desperacji i tego, że po prostu z roku na rok gorzej ze mną zaczyna być. Na rodziców chociaż kochani nie mogę liczyć obecnie oni liczą na mnie. Także jadę pod stromą górkę.

28

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
a830 napisał/a:

Dzięki za słowa pociechy, asienka88 - pewnie masz sporo racji, niedawno słyszałam nawet rozmowę mojej mamy przez telefon jak żaliła się koleżance, że "była przez 1 dzień matką studentki a teraz jest matką bezrobotnej".
Ale oni wiedzą, na jakie studia ja chciałam iść i o jakich marzyłam. Gadałam o tym z mamą, ale ona powiedziała, że tak chciał los i muszę się zadowolić tym, na co mam szansę - to były jej słowa po moim płaczu nad filologią macedońską.

Tym bardziej zrób po swojemu. Mnie ojciec usilnie próbował wysłać na studia do Anglii i to najlepiej na jakiś kierunek ścisły. Uparłam się przy filologii norweskiej, nie zrobiłam dyplomu, ale jestem dzięki temu w Norwegii i przymierzam się do bardziej ścisłych studiów tutaj. Sama doszłam do wniosku, że chcę zmienić typ studiów, sama zadecydowałam. I jestem bardzo zadowolona z tego wyboru, bo nawet gdybym teraz była na studiach magisterskich z np. chemii, to nie miałabym żadnej radości z tego studiowania, bo to nie ja sobie te studia wybrałam. Nie pozwól rodzicom sterować Twoim życiem, jesteś już dorosła! A wybór kierunku studiów jest bardzo ważny. Weź się w garść, znajdź pracę (wcale nie jest tak ciężko z tą pracą, musisz się tylko rozejrzeć) i spróbuj jeszcze raz za rok. To wcale nie jest takie skomplikowane. I tym bardziej postaw sobie za cel pokazać matce, że nie miała racji krytykując Cię i że świetnie sobie poradzisz, z jej błogosławieństwem, czy bez niego.

29

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Odpowiedz sobie na pytanie: Czy byłabym dziś szczęśliwa studiując filologię macedońską??? albo nie te pytanie powinno brzmieć czy moja mama byłaby szczęśliwa gdyby jej córka studiowała filologię macedońską??? Tak te pytanie tak powinno brzmieć.
Sorry, że Ci to napiszę ale twoja mama to egoistka - ona w ogóle nie bierze pod uwagę tego co Ty teraz przeżywasz, ciągle mówi o sobie o swoim rozczarowaniu, niespełnieniu, żal jej tego, że tylko przez 1 dzień była matką studentki- a gdzie w tym wszystkim jesteś TY????  gdzie są twoje uczucia, twoje żale????? Odpowiedz twojej mamy, że los tak chciał abyś studiowała tą nieszczęsną filologię macedońską jest po prostu śmieszna, zabrakło jej po prostu sensownego argumentu.Tak więc teraz los chciał abyś rzuciła tę filologię i zaczęła robić to co lubisz- nie tak???

I napiszę to jeszcze raz nie dostanie się na studia za pierwszym razem, czy nie pójście na nie z różnych powodów nie jest końcem świata. Nie ty pierwsza i nie ostatnia!!!!! I wiesz co ja poszłam na studia 2 lata po skończeniu matury i jakoś żyję i daję sobie radę, nie użalam się nad sobą jak to ja  biedna bo na studia nie poszłam od razu.

A jak Ci z tym bardzo źle to za rok zacznij studia, które będą spełnieniem marzeń twojej mamy, aby mogła pękać z dumy i chwalić się,  że jest mamą studentki takiego i takiego kierunku na takiej i takiej uczelni, tylko niech nie zapomni dodać niespełnionej , nieszczęśliwej studentki...

I zastanawia mnie tylko jedna rzecz, czy gdybyś wiedziała, że twoja mama tak będzie "cierpieć" przez to że nie poszłaś na studia czy dzisiaj też podjęła byś taką samą decyzję ???

30

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Witaj a830,
Głowa do góry wink Jeżeli naprawdę nie odpowiadał Tobie ten kierunek to dobrze ze rzuciłaś studia. Ja skończyłam kierunek, który w ogóle mi nie odpowiadał. Studiowałam ze łzzami w oczach, strasznie się na studiach męczyłam - nie warto było.  Dopiero teraz kształcę się w tym kierunku, który naprawdę jest moją pasją i w którym się odnajduję. Moja rada dla Ciebie postaraj się efektywnie wykorzystać ten rok. Zaczęłaś szkołę policealną to ją kontynuuj, powtarzaj materiał do matury, poszukaj sobie dorywczej pracy..czy tez postaraj się o staż w jakiejś firmie. W tan sposób rozwiniesz się, nie będziesz stała w miejscu, poznasz nowych ludzi. Działaj!

31

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

a830 - Nie jesteś sama smile Ja też w maju zdawałam maturę i w chwili obecnej nie studiuje, nie mniej mam w planach studia za rok. Dlaczego nie studiuje? Ponieważ zmieniły mi się plany/ priorytety, w trakcie klasy maturalnej dotarło do mnie, że droga którą obrałam nie jest tą właściwą i co za tym idzie, że studia będą dla mnie tylko 5letnią męczarnią.I stał się wielki klops bo nie miałam zielonego pojęcia co dalej przerażona przeglądałam uczelnie i kierunki studiów jednak to było jak szukanie igły w stogu siana i podjęłam decyzję o rocznej przerwie. Dałam sobie po prostu czas na zastanowienie się a z drugiej strony nie chciałam studiować czegoś żeby tylko studiować ponieważ jestem osobą która albo się w coś angażuje i robi coś na 200 % albo wcale. Jednak nie żałuje tej decyzji jak i tego , że na dzień dzisiejszy nie mogę pochwalić się statusem "studentki". Jesteśmy z jednej strony w bardzo fajnym wieku, ale też trochę w bardzo ciężki ponieważ w tym momencie musimy zdecydować co będziemy robić prawdopodobnie do końca naszego życia to nie jest łatwa decyzja. Nie powiem, czasami przychodzi chwila zwątpienia ( szukam pracy i nie jest to kolorowe zajęcie ) nie mniej jest to jakieś doświadczenie na przyszłość.
Mnie motywuje też co innego nie chce bowiem żeby za kilka lat moje przyszłe dzieci patrzały na sfrustrowaną mamę, która nie lubi swojej pracy i żałuje decyzji podjęty pochopnie bez głębszego zastanowienia takiej przysłowiowej "zapchaj dziury".
Dlatego w pełni popieram Twoją decyzje o rezygnacji ze studiów. A co do Twoich rodziców przytoczę tu pewne powiedzenie " Nikt za mnie nie umrze, więc nikt nie będzie mi mówił jak mam żyć. " To jest Twoje życie i to są Twoje decyzje.
Jeśli chcesz pogadać o blaskach i cieniach rocznego urlopu w nauce to ja jestem jak najbardziej chętna smile Pozdrawiam

32

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
Blaneczka napisał/a:

a830 - Nie jesteś sama smile Ja też w maju zdawałam maturę i w chwili obecnej nie studiuje, nie mniej mam w planach studia za rok. Dlaczego nie studiuje? Ponieważ zmieniły mi się plany/ priorytety, w trakcie klasy maturalnej dotarło do mnie, że droga którą obrałam nie jest tą właściwą i co za tym idzie, że studia będą dla mnie tylko 5letnią męczarnią.I stał się wielki klops bo nie miałam zielonego pojęcia co dalej przerażona przeglądałam uczelnie i kierunki studiów jednak to było jak szukanie igły w stogu siana i podjęłam decyzję o rocznej przerwie. Dałam sobie po prostu czas na zastanowienie się a z drugiej strony nie chciałam studiować czegoś żeby tylko studiować ponieważ jestem osobą która albo się w coś angażuje i robi coś na 200 % albo wcale. Jednak nie żałuje tej decyzji jak i tego , że na dzień dzisiejszy nie mogę pochwalić się statusem "studentki". Jesteśmy z jednej strony w bardzo fajnym wieku, ale też trochę w bardzo ciężki ponieważ w tym momencie musimy zdecydować co będziemy robić prawdopodobnie do końca naszego życia to nie jest łatwa decyzja. Nie powiem, czasami przychodzi chwila zwątpienia ( szukam pracy i nie jest to kolorowe zajęcie ) nie mniej jest to jakieś doświadczenie na przyszłość.
Mnie motywuje też co innego nie chce bowiem żeby za kilka lat moje przyszłe dzieci patrzały na sfrustrowaną mamę, która nie lubi swojej pracy i żałuje decyzji podjęty pochopnie bez głębszego zastanowienia takiej przysłowiowej "zapchaj dziury".
Dlatego w pełni popieram Twoją decyzje o rezygnacji ze studiów. A co do Twoich rodziców przytoczę tu pewne powiedzenie " Nikt za mnie nie umrze, więc nikt nie będzie mi mówił jak mam żyć. " To jest Twoje życie i to są Twoje decyzje.
Jeśli chcesz pogadać o blaskach i cieniach rocznego urlopu w nauce to ja jestem jak najbardziej chętna smile Pozdrawiam

Nie spodziewałam się, że w takim miejscu znajdę zrozumienie wśród tylu osób wink
Jak to mówią, czasem zupełnie obca, przypadkowa osoba lepiej jest w stanie zrozumieć kogoś niż osoba teoretycznie bliższa, taka, z którą widujemy się często czy też na co dzień.
Widzisz, mnie ogarnia to uczucie "nie wiem co dalej", wiem, że nie powinnam aż tak się martwić, bo mam już maturę, teraz zostaje tylko poprawić przedmioty dodatkowe na lepsze wyniki, a nawet jeżeli bym nie poprawiła to świat się nie zawali, mogę składać papiery na studia, mimo to te gadki rodziców mnie przerażają. Tutaj niektórzy piszą, że studia nie są potrzebne, że to nie wszystko, ale spoglądając prawdzie w oczy muszę stwierdzić, że przeciętnej osobie o przeciętnej osobowości i praktycznie żadnych nadzwyczajnych zdolnościach będą one pomocne, bez wykształcenia taki ,,szary'' człowiek niewiele osiągnie, a i człowiekowi na domiar przebojowemu na pewno dodatkowe wykształcenie nie zaszkodzi.
A Ty jaki miałaś pomysł na siebie, co Cię tak naszło w klasie maturalnej? ;>  Miałaś jakieś konkretne plany czy po prostu nie wiedziałaś w jakim kierunku iść i to tylko zadecydowało o przerwie?
Szczerze mówiąc, jeżeli chodzi o blaski i cienie to na razie zauważam tylko cienie. ;> Siedzę całymi dniami w domu, najlepsi znajomi powyjeżdżali, reszta ma swoje sprawy a ja całymi dniami tylko siedzę i siedzę. Chwilami już mam dość, a to gadanie jeszcze dodatkowo mnie dobija.

33

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Ja w ogóle tak z dystansem podchodzę do tytułu magistra bo spójrzmy prawdzie w oczy teraz tytuł magistra ma co druga osoba więc nie jest to nic nadzwyczajnego. I jakoś ten tytuł nie gwarantuje mi extra życia i pracy. Prosty przykład moja ciocia bez magistra i wyższego wykształcenia otworzyła własną firmę, która bardzo dobrze prosperuje. A koleżanka po studiach z tytułem magistra ledwo wiąże koniec z końcem i pracuje dorywczo na inwentaryzacjach.
Doskonale wiem co oznacza uczucie " nie wiem co dalej" bo też mnie takie uczucie ogarnia jednak staram się myśleć pozytywnie i wiem, że nie długo będę już mogła sprecyzować swoje plany co wiem na pewno to to, że nie nadaję się na panią urzędniczkę bo by mnie chyba piorun strzelił siedząc 8 godzin w biurze przerzucając papiery po prostu nie nadaję się do tego.
Ja w zasadzie przez 4 lata technikum miałam sprecyzowane plany chciałam iść na prawo i zostać prawnikiem jednak w miarę upływu czasu dochodziłam do wniosku, że to jednak nie dla mnie ( nie będę tu przytaczać całej argumentacji bo trochę tego by było ) no i nie wiedziałam co dalej wiedziałam tylko, że prawo to nie są studia dla mnie. Moi rodzice też nie byli do końca zadowoleni w końcu prawnik to pewny zawód no i większości kojarzy się z dużymi zarobkami a moi rodzice chcą dla mnie lepszej przyszłości niż oni sami mieli, co jest jak najbardziej zrozumiałe. Jednak nie potępiali mnie za moją decyzje uszanowali ją mimo, że się z nią nie zgadzali. Widzisz same cienie powiadasz no cóż ja nie powiem, że jest różowo, ale staram się cieszyć małymi rzeczami np jak za oknem szaruga pada deszcz a brat musi wstać i wyjść a ja nie muszę się ruszać z pod ciepłej kołderki tongue to takie detale, ale jednak jakiś pozytyw z resztą co Ci mogę powiedzieć nie siedź w domu bo to faktycznie deprymuje i wcale nie pomaga poszukaj jakiejś pracy dorywczej zawszę wyjdziesz do ludzi i będziesz miała jakieś swoje pieniążki albo może jakiś wolontariat z pewnością poznasz tam fajnych ludzi opcji jest wiele trzeba tylko się odważyć. To że nie studiujesz nie oznacza, że przez rok masz siedzieć w domu i nic nie robić.

34

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
Blaneczka napisał/a:

Ja w ogóle tak z dystansem podchodzę do tytułu magistra bo spójrzmy prawdzie w oczy teraz tytuł magistra ma co druga osoba więc nie jest to nic nadzwyczajnego. I jakoś ten tytuł nie gwarantuje mi extra życia i pracy. Prosty przykład moja ciocia bez magistra i wyższego wykształcenia otworzyła własną firmę, która bardzo dobrze prosperuje. A koleżanka po studiach z tytułem magistra ledwo wiąże koniec z końcem i pracuje dorywczo na inwentaryzacjach.
Doskonale wiem co oznacza uczucie " nie wiem co dalej" bo też mnie takie uczucie ogarnia jednak staram się myśleć pozytywnie i wiem, że nie długo będę już mogła sprecyzować swoje plany co wiem na pewno to to, że nie nadaję się na panią urzędniczkę bo by mnie chyba piorun strzelił siedząc 8 godzin w biurze przerzucając papiery po prostu nie nadaję się do tego.
Ja w zasadzie przez 4 lata technikum miałam sprecyzowane plany chciałam iść na prawo i zostać prawnikiem jednak w miarę upływu czasu dochodziłam do wniosku, że to jednak nie dla mnie ( nie będę tu przytaczać całej argumentacji bo trochę tego by było ) no i nie wiedziałam co dalej wiedziałam tylko, że prawo to nie są studia dla mnie. Moi rodzice też nie byli do końca zadowoleni w końcu prawnik to pewny zawód no i większości kojarzy się z dużymi zarobkami a moi rodzice chcą dla mnie lepszej przyszłości niż oni sami mieli, co jest jak najbardziej zrozumiałe. Jednak nie potępiali mnie za moją decyzje uszanowali ją mimo, że się z nią nie zgadzali. Widzisz same cienie powiadasz no cóż ja nie powiem, że jest różowo, ale staram się cieszyć małymi rzeczami np jak za oknem szaruga pada deszcz a brat musi wstać i wyjść a ja nie muszę się ruszać z pod ciepłej kołderki tongue to takie detale, ale jednak jakiś pozytyw z resztą co Ci mogę powiedzieć nie siedź w domu bo to faktycznie deprymuje i wcale nie pomaga poszukaj jakiejś pracy dorywczej zawszę wyjdziesz do ludzi i będziesz miała jakieś swoje pieniążki albo może jakiś wolontariat z pewnością poznasz tam fajnych ludzi opcji jest wiele trzeba tylko się odważyć. To że nie studiujesz nie oznacza, że przez rok masz siedzieć w domu i nic nie robić.

A teraz już masz chociaż jakiś zarys pomysłu na siebie? tongue Już coś kombinujesz, co dalej?
Ja wiem, że nie powinnam siedzieć, ale z kolei boję się, że jak pójdę do pracy to mnie na tyle wciągnie, że nie wrócę już na studia.

35

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Ja skończyłam studia, mam mgr inż. biotechnologi i co ? i nie chcę pracować w zawodzie. Na 3 roku zobaczyłam, że to nie dla mnie i chciałam zmienić kierunek na ogrodnictwo. Zamiast tak zrobić  i nie konsultować decyzji z otoczeniem, powiedziałam mamie. I padło NIE bo to 3 lata w plecy (nasza sytuacja materialna była kiepska)  Zostałam, skończyłam, dyplom bdb i coś w rodzaju depresji. Poszłam na studia bo chciałam wyrwać się z biedy. Miałam przekonanie że takie wykształcenie gwarantuje dobre zarobki. A wcale tak nie jest. NIby mam dobre wykształcenie a tak naprawdę rozminełam się z powołaniem, mam poczucie straconego czasu.  Wracam do punktu wyjścia, odkopuję swoje zainteresowania i w tym obszarze zamierzam się rozwijać.
         Koleżanka kończy politologię- myślałam że to jej wybór a ona mówi, że jej mama chciała żeby to studiowała!?. Dziewczyna zdolna więc sobie poradziła ale nie chce mieć z tym nic wspólnego.

         TO TWOJE ŻYCIE Rób to co jest twoją pasją, jeśli do tego będą potrzebne studia to je skończysz bo sama będziesz miała determinację. Nie patrz na innych, ilu wśród nich jest takich jak ja i moja koleżanka?
   
          Życzę powodzenia w realizacji marzeń smile)

36

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
NITAY napisał/a:

Ja skończyłam studia, mam mgr inż. biotechnologi i co ? i nie chcę pracować w zawodzie. Na 3 roku zobaczyłam, że to nie dla mnie i chciałam zmienić kierunek na ogrodnictwo. Zamiast tak zrobić  i nie konsultować decyzji z otoczeniem, powiedziałam mamie. I padło NIE bo to 3 lata w plecy (nasza sytuacja materialna była kiepska)  Zostałam, skończyłam, dyplom bdb i coś w rodzaju depresji. Poszłam na studia bo chciałam wyrwać się z biedy. Miałam przekonanie że takie wykształcenie gwarantuje dobre zarobki. A wcale tak nie jest. NIby mam dobre wykształcenie a tak naprawdę rozminełam się z powołaniem, mam poczucie straconego czasu.  Wracam do punktu wyjścia, odkopuję swoje zainteresowania i w tym obszarze zamierzam się rozwijać.
         Koleżanka kończy politologię- myślałam że to jej wybór a ona mówi, że jej mama chciała żeby to studiowała!?. Dziewczyna zdolna więc sobie poradziła ale nie chce mieć z tym nic wspólnego.

         TO TWOJE ŻYCIE Rób to co jest twoją pasją, jeśli do tego będą potrzebne studia to je skończysz bo sama będziesz miała determinację. Nie patrz na innych, ilu wśród nich jest takich jak ja i moja koleżanka?
   
          Życzę powodzenia w realizacji marzeń smile)

Tyle że ja sama jeszcze tak naprawdę nie wiem, co jest moją pasją. Kiedyś chciałam być fryzjerką, ale poszłam do liceum i tym samym mogę już pomarzyć, bo teraz nawet gdybym skończyła szkołę policealną kształcącą w tym kierunku to i tak nie mam szans na wybicie się, bo są osoby, które skończyły zawodówkę+taką szkołę, więc jakie ja mam szanse...? żadne. Oczywiście mogłabym spróbować, ale myślę, że i tak nic by z tego nie wyszło, ludzie mówią, że głupi ten, kto nie próbuje, ale patrząc na realia to jednak szkoda mi czasu, trudno, tak wyszło.

37

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

a830: No to jeśli nie masz żadnej pasji i pomysłu na studia to idź zwyczajnie do pracy. Nie każdy musi mieć tytuł licencjata, czy magistra, nic na siłę. Praca to nic wstydliwego przecież! A jeśli kiedyś poczujesz, że jednak chcesz studiować, to podejmiesz studia później, ale wtedy z przekonaniem, że to jest właśnie to, co byś chciała studiować.

38

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
kaisa_malene napisał/a:

a830: No to jeśli nie masz żadnej pasji i pomysłu na studia to idź zwyczajnie do pracy. Nie każdy musi mieć tytuł licencjata, czy magistra, nic na siłę. Praca to nic wstydliwego przecież! A jeśli kiedyś poczujesz, że jednak chcesz studiować, to podejmiesz studia później, ale wtedy z przekonaniem, że to jest właśnie to, co byś chciała studiować.

Tak, tylko że z moim wykształceniem, a raczej jego brakiem, nie można znaleźć żadnej lepszej pracy, szukałam, ale przeglądając ogłoszenia w poszukiwaniu pracy uwaga... kelnerki (!) trafiałam i na takie, gdzie preferowane jest wyższe wykształcenie lub licencjat. Prędzej osoba po zawodówce znajdzie pracę niż osoba bez sprecyzowanego ukierunkowania, po liceum.
Nawet jeśli bym jakąś pracę teraz znalazła (bo ludzi do sprzątania, wyładowywania towaru zawsze będą potrzebować) to i tak nie będzie to na pewno zajęcie, dzięki któremu będę czuła się spełniona, wręcz przeciwnie, wiem, że stać mnie na więcej.
Poza tym nie chcę przez całe życie ciężko zapieprzać (przepraszam za wyrażenie) i to za najniższą krajową.
Wiem, że w dzisiejszych czasach i podwójne studia niczego nie gwarantują, ale na pewno dają większe perspektywy. Nawet będąc taką kelnerką w zwykłym barze a mając skończony choćby licencjat czułabym się lepiej niż na chwilę obecną, żyjąc z myślą, że nawet nie spróbowałam zrobić czegokolwiek, żeby mieć lepsze perspektywy na przyszłość.

39

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

A830, a co stoi na przeszkodzie, żebyś przez ten wolny rok posprzątała, czy poukładała towar? Im bardziej będziesz tej pracy nie lubić, tym większe są szanse, że wymyślisz, co byś tak naprawdę chciała robić. No i wtedy z radością pójdziesz za rok  na studia, żeby nie pozostawać w okropnej pracy smile

Kolejna sprawa - nie możesz negować wszystkiego przed podjęciem jakiejkolwiek próby. Jakoś nigdy nie rzuciło mi się w oczy ogłoszenie, gdzie na kelnerkę szukali osoby w wyższym wykształceniem. Jeśli Ty takie ogłoszenie widziałaś to znaczy tylko tyle, że podświadomie wyłapujesz wszystko, co by potwierdzało twoją teorię "nie mogę", "nie da się".

Ja mam zupełnie inne spostrzeżenia niż Ty. Widziałam mnóstwo sytuacji, gdzie pracodawca rozpaczliwie poszukiwał pracownika "od zaraz". I każdy miał z tym problem. Czasem pomagałam zwerbować którąś z moich koleżanek szukających pracy. W wielu zawodach wcale nie liczy się wykształcenie - aby zacząć wystarczy chęć do pracy i podstawowe umiejętności. I wcale nie mówię o pracy przy rozkładaniu towaru, ale znacznie "ambitniejszych" posadach. Wielu moich znajomych informowało mnie, że w ich miejscach pracy szukają kogoś. Z propozycji nie korzystałam, bo miałam stałą pracę, ale ofert było sporo. Czy Ty w ogóle próbowałaś popytać wśród znajomych?

Mam koleżankę trochę podobną do Ciebie. Taką zabłąkaną i nie wiedzącą, czego chce od życia. Poszła na studia "bo mamusia kazała". Rzuciła po pierwszym semestrze, bo kierunek jej nie inetersował, a egzaminy na politechnice przerosły. Dziewczyna już 3 rok siedzi w swoim pokoju (na jej szczęście mieszka z siostrą, nie matką, bo by jej chyba uszy zwiędły od kazań), próbowała iść na inną uczelnię i inny kierunek - rzuciła, studium policealne - rzuciła, propozycję pracy w biurze, gdzie pracowałam - odrzuciła 3 razy (dziewczyna inteligentna i sprytna, więc ją bardzo chcieliśmy).Jej jedynym problemem jest brak wiary we własne możliwości. Uważa, że jest głupia i do niczego się nie nadaje. Więc nawet nie próbuje. Ty wprawdzie nie uważasz, że jesteś głupia, ale z góry zakładasz, że Cię nigdzie nie zechcą. A to nieprawda. Ale nie będziesz wiedziała, dopóki nie sprawdzisz.

40

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Witam.Piszę tutaj bo nigdzie nie mogę znaleźć jakiejkolwiek pomocy i zrozumienia  a czuję że przestałam radzić sobie z życiem.Skończyłam technikum,dostałam się na wymarzone studia,które rzuciłam po niecałym tygodniu,gdyż poczułam że to jednak nie jest to.Nie wiem,może to była zła decyzja,ale wtedy poszłam,odebrałam papiery i koniec...przyszedł kolejny rok,obiecałam sobie że teraz pójdę na studia i co?I znów nie poszłam...jestem załamana że nic mi się nie udało,ciągle płaczę,mam jakieś głupie myśli,czuję się nikomu niepotrzebna.A ja chcę studiować,tylko najgorsze jest to,że ja tak sobie zakodowałam w głowie,że jeżeli teraz nie poszłam na studia,to za rok już będzie dla mnie za późno i za rok nie pójdę.Nie wiem co mam robić,z jednej strony chcę studiów a z drugiej twierdzę że za rok już za późno będzie,bo za rok to ja już powinnam być na 3 roku studiów...już nie wiem gdzie szukać pomocy,załamało mnie to że tak mi się wszystko pochrzaniło...

41

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
Patrycja21 napisał/a:

Witam.Piszę tutaj bo nigdzie nie mogę znaleźć jakiejkolwiek pomocy i zrozumienia  a czuję że przestałam radzić sobie z życiem.Skończyłam technikum,dostałam się na wymarzone studia,które rzuciłam po niecałym tygodniu,gdyż poczułam że to jednak nie jest to.Nie wiem,może to była zła decyzja,ale wtedy poszłam,odebrałam papiery i koniec...przyszedł kolejny rok,obiecałam sobie że teraz pójdę na studia i co?I znów nie poszłam...jestem załamana że nic mi się nie udało,ciągle płaczę,mam jakieś głupie myśli,czuję się nikomu niepotrzebna.A ja chcę studiować,tylko najgorsze jest to,że ja tak sobie zakodowałam w głowie,że jeżeli teraz nie poszłam na studia,to za rok już będzie dla mnie za późno i za rok nie pójdę.Nie wiem co mam robić,z jednej strony chcę studiów a z drugiej twierdzę że za rok już za późno będzie,bo za rok to ja już powinnam być na 3 roku studiów...już nie wiem gdzie szukać pomocy,załamało mnie to że tak mi się wszystko pochrzaniło...

A dlaczego rzuciłaś od razu po tygodniu? Jaki to był kierunek? Jeżeli to były Twoje wymarzone studia, to zupełnie nie rozumiem dlaczego. Mogłaś pochodzić dłużej a nie poddawać się od razu, początki podobno ZAWSZE są takie, co najmniej połowa przez pierwsze tygodnie zastanawia się "co ja tutaj robię?".
Moja sytuacja była trochę inna, bo nie były to moje wymarzone studia, tylko jedyne, na jakie miałam szansę w tym roku.
Nie wiem też, dlaczego w tym roku nie złożyłaś papierów skoro miałaś okazję... Ja teraz też jestem podłamana, bo dopadają mnie różne dziwne myśli, tak naprawdę nie wiem, czy za rok nie stanie się coś, co sprawi, że nie będę mogła podjąć studiów (nie wiem co to mogłoby być, ale różne rzeczy się zdarzają).
Wracając do Ciebie... jeżeli chcesz zacząć studia to jak najszybciej to zrób bo widzę, że masz dziwne nastawienie... Nie wiem co siedzi w Twojej głowie, ale nie rozumiem dlaczego już trzeci rok odkładasz mimo że miałaś okazję i to niejedną do zmiany/podjęcia studiów.
Sama mam z tym problem i może nie będę ekspertem ani mentorem w tej sprawie wink Na Twoim miejscu sprawdziłabym, czy w Twoim mieście są prowadzone jeszcze jakieś rekrutacje na studia zaoczne przynajmniej bo na dzienne nie ma już co liczyć na początku listopada. Ewentualnie zacząć od jakiegoś semestru zimowego, na niektórych uczelniach i kierunkach jest taka możliwość.

Tyle ode mnie, naprawdę dziwne jest to dla mnie, może inni niech się wypowiedzą...

42

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
vinnga napisał/a:

A830, a co stoi na przeszkodzie, żebyś przez ten wolny rok posprzątała, czy poukładała towar? Im bardziej będziesz tej pracy nie lubić, tym większe są szanse, że wymyślisz, co byś tak naprawdę chciała robić. No i wtedy z radością pójdziesz za rok  na studia, żeby nie pozostawać w okropnej pracy smile

Kolejna sprawa - nie możesz negować wszystkiego przed podjęciem jakiejkolwiek próby. Jakoś nigdy nie rzuciło mi się w oczy ogłoszenie, gdzie na kelnerkę szukali osoby w wyższym wykształceniem. Jeśli Ty takie ogłoszenie widziałaś to znaczy tylko tyle, że podświadomie wyłapujesz wszystko, co by potwierdzało twoją teorię "nie mogę", "nie da się".

Ja mam zupełnie inne spostrzeżenia niż Ty. Widziałam mnóstwo sytuacji, gdzie pracodawca rozpaczliwie poszukiwał pracownika "od zaraz". I każdy miał z tym problem. Czasem pomagałam zwerbować którąś z moich koleżanek szukających pracy. W wielu zawodach wcale nie liczy się wykształcenie - aby zacząć wystarczy chęć do pracy i podstawowe umiejętności. I wcale nie mówię o pracy przy rozkładaniu towaru, ale znacznie "ambitniejszych" posadach. Wielu moich znajomych informowało mnie, że w ich miejscach pracy szukają kogoś. Z propozycji nie korzystałam, bo miałam stałą pracę, ale ofert było sporo. Czy Ty w ogóle próbowałaś popytać wśród znajomych?

Mam koleżankę trochę podobną do Ciebie. Taką zabłąkaną i nie wiedzącą, czego chce od życia. Poszła na studia "bo mamusia kazała". Rzuciła po pierwszym semestrze, bo kierunek jej nie inetersował, a egzaminy na politechnice przerosły. Dziewczyna już 3 rok siedzi w swoim pokoju (na jej szczęście mieszka z siostrą, nie matką, bo by jej chyba uszy zwiędły od kazań), próbowała iść na inną uczelnię i inny kierunek - rzuciła, studium policealne - rzuciła, propozycję pracy w biurze, gdzie pracowałam - odrzuciła 3 razy (dziewczyna inteligentna i sprytna, więc ją bardzo chcieliśmy).Jej jedynym problemem jest brak wiary we własne możliwości. Uważa, że jest głupia i do niczego się nie nadaje. Więc nawet nie próbuje. Ty wprawdzie nie uważasz, że jesteś głupia, ale z góry zakładasz, że Cię nigdzie nie zechcą. A to nieprawda. Ale nie będziesz wiedziała, dopóki nie sprawdzisz.

Sprytna i inteligentna powiadasz a jednocześnie z zaniżonym poczuciem własnej wartości? Wg mnie to sobie zaprzecza ale ok ;]
Też jestem jeszcze zabłąkana i nie wiem tak naprawdę czego chcę co mnie naprawdę martwi, bo większość osób w moim wieku ma już pomysł na siebie.

43

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

a830: zgadzam się z vinngą, że faktycznie wszystko negujesz zanim spróbujesz. Nie zgadzam się jednak z Tobą, że do pracy lepszej niż sprzątanie, czy układanie towaru potrzeba studiów. Zaraz po maturze miałam możliwość zatrudnienia się w sklepie z ciuchami, byli mną zainteresowani. Jednak dostałam lepiej płatną ofertę w Niemczech. Co prawda harówka w kuchni, ale 1000 euro na miesiąc (a to był ten szczęśliwy okres, że jak wróciłam to euro podskoczyło do 5zł big_smile). Plus chciałam podszkolić niemiecki. A z kolei podczas studiów już ofertę w sklepie z ciuchami przyjęłam i pracowałam tam prawie rok, aż nie wyjechałam zagranicę. Można? Można. Trzeba jedynie spróbować.

44

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
kaisa_malene napisał/a:

a830: zgadzam się z vinngą, że faktycznie wszystko negujesz zanim spróbujesz. Nie zgadzam się jednak z Tobą, że do pracy lepszej niż sprzątanie, czy układanie towaru potrzeba studiów. Zaraz po maturze miałam możliwość zatrudnienia się w sklepie z ciuchami, byli mną zainteresowani. Jednak dostałam lepiej płatną ofertę w Niemczech. Co prawda harówka w kuchni, ale 1000 euro na miesiąc (a to był ten szczęśliwy okres, że jak wróciłam to euro podskoczyło do 5zł big_smile). Plus chciałam podszkolić niemiecki. A z kolei podczas studiów już ofertę w sklepie z ciuchami przyjęłam i pracowałam tam prawie rok, aż nie wyjechałam zagranicę. Można? Można. Trzeba jedynie spróbować.

No tak, ale nie chcę do końca życia pracować w sklepie z ciuchami.

45

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

tzn wtedy wydawało mi się że jest to ten wymarzony kierunek,jednak gdy się tam znalazłam to rzeczywiście moje pierwsze pytanie było "co ja tutaj robię?".ten kierunek to turystyka i rekreacja.no zrezygnowałam,teraz czasu nie cofnę,wtedy nie żałowałam że rezygnuję,wyrzuty sumienia przyszły jakoś kilka miesięcy temu...
w tym roku nie złożyłam nigdzie papierów,gdyż nie chcę studiować w moim małym mieście,gdzie jest tylko jedna mała uczelnia z kilkoma kierunkami,prawda jest taka że chcę się stąd wyrwać,a nie miałam kasy na to.szukałam pracy od października zeszłego roku i dopiero teraz udało mi się załapać gdzieś,dlatego w tym roku nigdzie nie poszłam,no i drugi rok mi przeleciał...może gdybym miała większe wsparcie i ktoś popchnąłby mnie trochę w tym kierunku to udałoby się coś zrobić w tym roku,ja jednak wiedziałam że bez większej kasy nie wyjadę stąd i dlatego tak zrobiłam...a teraz mam jakiegoś mega doła,jakieś cholerne załamanie,bo wydaje mi się że już mnie ominęła szansa na studia,za rok będę miała już 22 lata i jak dla mnie to wtedy już powinnam być na półmetku studiów a nie je dopiero zaczynać...wiecie,no chodzi mi o to że mam wrażenie że wtedy to już za późno będzie...

46

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
kaisa_malene napisał/a:

a830: zgadzam się z vinngą, że faktycznie wszystko negujesz zanim spróbujesz. Nie zgadzam się jednak z Tobą, że do pracy lepszej niż sprzątanie, czy układanie towaru potrzeba studiów. Zaraz po maturze miałam możliwość zatrudnienia się w sklepie z ciuchami, byli mną zainteresowani. Jednak dostałam lepiej płatną ofertę w Niemczech. Co prawda harówka w kuchni, ale 1000 euro na miesiąc (a to był ten szczęśliwy okres, że jak wróciłam to euro podskoczyło do 5zł big_smile). Plus chciałam podszkolić niemiecki. A z kolei podczas studiów już ofertę w sklepie z ciuchami przyjęłam i pracowałam tam prawie rok, aż nie wyjechałam zagranicę. Można? Można. Trzeba jedynie spróbować.

Jeszcze coś dopiszę... jak byś się czuła, jakbyś żyła w otoczeniu, gdzie każdy z Twoich rówieśników poszedł na studia, a Twoją jedyną ambicją byłoby dostanie pracy w sklepie? Jak mniemam za kilka lat i do pracy w sklepie będą potrzebne studia, patrząc na to wszystko co się teraz dzieje, mam wrażenie, że wszystko zmierza ku temu.

47

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
Patrycja21 napisał/a:

tzn wtedy wydawało mi się że jest to ten wymarzony kierunek,jednak gdy się tam znalazłam to rzeczywiście moje pierwsze pytanie było "co ja tutaj robię?".ten kierunek to turystyka i rekreacja.no zrezygnowałam,teraz czasu nie cofnę,wtedy nie żałowałam że rezygnuję,wyrzuty sumienia przyszły jakoś kilka miesięcy temu...
w tym roku nie złożyłam nigdzie papierów,gdyż nie chcę studiować w moim małym mieście,gdzie jest tylko jedna mała uczelnia z kilkoma kierunkami,prawda jest taka że chcę się stąd wyrwać,a nie miałam kasy na to.szukałam pracy od października zeszłego roku i dopiero teraz udało mi się załapać gdzieś,dlatego w tym roku nigdzie nie poszłam,no i drugi rok mi przeleciał...może gdybym miała większe wsparcie i ktoś popchnąłby mnie trochę w tym kierunku to udałoby się coś zrobić w tym roku,ja jednak wiedziałam że bez większej kasy nie wyjadę stąd i dlatego tak zrobiłam...a teraz mam jakiegoś mega doła,jakieś cholerne załamanie,bo wydaje mi się że już mnie ominęła szansa na studia,za rok będę miała już 22 lata i jak dla mnie to wtedy już powinnam być na półmetku studiów a nie je dopiero zaczynać...wiecie,no chodzi mi o to że mam wrażenie że wtedy to już za późno będzie...

To mogłaś przeczekać, miesiąc, dwa pochodzić i ewentualnie potem zrezygnować gdyby rzeczywiście okazało się, że to nie to.
Ale masz rację, nie cofniesz czasu, ja też nie. Trzeba coś wymyślić, trzeba żyć dalej. wink
Też chciałabym się wyrwać, ale wiem, że wyjazd na studia nie wchodzi w grę. Mam chociaż to szczęście, że u mnie w mieście dużo uczelni i kierunków, można wybierać, ale też nie cierpię miejsca, w którym przyszło mi żyć.
Widzisz.. z pracą jest ciężko, ale i tak każdy wmówi Ci, że czekają na Ciebie z otwartymi rękami.  Co do studiów, to może zacznij za rok jak będzie możliwość i jeżeli tak Ci na tych studiach zależy to zrób tylko licencjat albo idź na zaoczne i do pracy jeśli coś Ci się uda znaleźć.
Dziwię się Tobie, mogłaś zacząć od razu, zrobić licencjat (3 lata wbrew pozorom szybko zlatują) i na mgr wyjechać, poszukać pracy i studiować zaocznie. ja bym tak chciała zrobić, jak się uda.

48 Ostatnio edytowany przez Blaneczka (2011-11-03 03:41:52)

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

No jakieś tam plany chodzą mi po głowię, ale nie jest to nic konkretnego, ale jeszcze trochę czasu mam smile Zobaczymy jak to się wszystko poukłada. Wiesz ja też miałam/ mam takie obawy wiadomo praca = niezależność, własne pieniądze, ale studia mimo wszystko są dla mnie ważne dlatego sądzę,że nie zrezygnuje z nich. To jest kwestia tego co jest dla Ciebie priorytetem.
Nie masz się czym przejmować,że nie wiesz co chcesz robić ja uważam, że zdecydowanie za szybko jesteśmy postawieniu przed decyzją jak ma wyglądać nasze życie. Uważam też, że proces kształcenia w naszym kraju jest za długi (pomijam tu podstawówkę, bezsensowne gimnazjum i szkołę średnią). Moim zdaniem dużo lepsze były by 3 intensywne lata i mniej teorii a duuużo więcej praktyki niż 5 lat. Nie chcę tu rzecz jasna uogólniać bo niektóre kierunki faktycznie muszą potrwać np medycyna. Więc spokojnie nie martw się nie długo wpadniesz na to co chcesz robić. I muszę Ci powiedzieć, że naprawdę nie jesteś sama takich osób jest dużo więcej tylko oni zamiast zastanowić się nad tym co chcą robić z braku pomysłów wybierają byle jakie kierunki żeby tylko coś studiować. W gruncie rzeczy bardzo niewielka grupa ludzie wie co chce robić. Dlatego uważam Twoją decyzję za bardzo dojrzałą bo ktoś inny męczył by się na tym macedońskim a potem płakał za zmarnowanymi latami.
Nie patrz też na znajomych to żaden wstyd pracować w sklepie ba takie osoby są niezbędne są też takie osoby, które uwielbiają tą pracę i świadomie nie poszły na studia. Więc jeśli nie masz innej opcji idź rozkładać towar do sklepu czy sprzedawać to nie jest praca do końca życia a też na pewno jakieś cenne doświadczenie.

Odnoszę też trochę takie wrażenie, że uważasz siebie bez wykształcenia wyższego jak gorszą (podejrzewam, że tutaj swoje zrobiła presja i żale mamy ) możesz pracować jako kelnerka byle mieć ten  chociaż licencjat znam naprawdę kilka osób z magistrem ( swoja drogę nie wiem jakim cudem)  a jak otworzą usta to aż wstyd przykład luźna rozmowa przyszedł temat historii i zapytaliśmy kolegę o datę pierwszej wojny św. drugiej a ja tak kretyńsko zapytałam a datę trzeciej znasz? I on próbowałam sobie przypomnieć i z pewnością by mi ją podał  neutral gdyby koleżanka nie skwitowała tego zdaniem : idioto 3 wojny nie było.  Był bardzo zdziwiony. I osoby bez mgr. a są oczytani i wszechstronni w wielu dziedzinach i swoją znajomością np. historia czy literatury zadziwili by nie jednego profesora. Dlatego naprawdę tytuł mgr nie czyni nas lepszym czy ważniejszym. ;-)

49

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
a830 napisał/a:
kaisa_malene napisał/a:

a830: zgadzam się z vinngą, że faktycznie wszystko negujesz zanim spróbujesz. Nie zgadzam się jednak z Tobą, że do pracy lepszej niż sprzątanie, czy układanie towaru potrzeba studiów. Zaraz po maturze miałam możliwość zatrudnienia się w sklepie z ciuchami, byli mną zainteresowani. Jednak dostałam lepiej płatną ofertę w Niemczech. Co prawda harówka w kuchni, ale 1000 euro na miesiąc (a to był ten szczęśliwy okres, że jak wróciłam to euro podskoczyło do 5zł big_smile). Plus chciałam podszkolić niemiecki. A z kolei podczas studiów już ofertę w sklepie z ciuchami przyjęłam i pracowałam tam prawie rok, aż nie wyjechałam zagranicę. Można? Można. Trzeba jedynie spróbować.

No tak, ale nie chcę do końca życia pracować w sklepie z ciuchami.

Ale ja tu mówię o Twojej obecnej sytuacji: masz rok w plecy, więc idź sobie pracę znaleźć i złóż na studia za rok. Poza tym sama pisałaś, że nie wiesz co jest Twoją pasją, a praca w sklepie wcale nie jest zła. Jaką zatem pracę byś chciała, skoro nie wiesz nawet co Cię interesuje? A odnośnie bycia odludkiem na tle znajomych: a jak ja mam się czuć jako jedna z bardzo niewielu wśród moich znajomych bez skończonego licencjatu po 3 latach studiów?

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026