Witam wszystkich. Mieszkam w UK od ok. półtora roku w przepięknym miasteczku Cambridge, które zaczyna doprowadzać mnie czasem do rozpaczy pod względem ciągłych korków oraz cen wynajmu mieszkań. Ja pracuję w March (tam pieski to szczekają wiecie czym), ale praca jaka mnie interesuje tylko w takich miejscach (rynek FMCG, dla niewtajemniczonych eksport/import warzywa, owoce). Z kolei moja druga połówka w Londynie i co najgorsze obydwoje nie chcemy z pracy rezygnować. Zjadają nas dojazdy po 3h dziennie minimum no i oczywiście finanse za mieszkanie plus transport wychodzi koło 2300 funciaków. Wiem, kwota ogromna!!! Straciliśmy cierpliwość i chcemy czegoś tańszego oraz z lepszym dojazdem w obydwa miejsca, stąd myśleliśmy o Peterborough, które jest o połowę tańsze, a przy założeniu, że będziemy mieszkać blisko stacji kolejowej do Londynu tylko 50 minut. Zna ktoś to miasto? Warto tam się przeprowadzać? Czy jest bezpieczne, ładne, jakiekolwiek? Jakie są wasze opinie, a jeśli nie tam to proszę o rady co waszym zdaniem można zrobić w takie sytuacji. buziole
Podobne tematy
Moj maz pochodzi z tego miasta i ani on ani jego rodzenstwo nie chca tam zyc i ani mysla tam wracac.
Mysle, ze to zalezy od tego czego chcecie po prostu i co kto lubi.
3 2015-09-12 10:18:43 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-09-12 10:20:57)
Ale zaraz, ty chcesz przeprowadzic sie do Peterborough i nadal pracowac w Cambridge?
Po drugie - co za problem pojechac tam na weekend i zobaczyc czy jest ladne? Ceny mieszkan itepe mozesz sprawdzic w sieci.
Z tego co ja sie orientuje Peterborough kiedys zapchane bylo polonią, nie mialo dobrej opinii, jak jest teraz - nie wiem.
Dzięki Iceni za odpowiedź. My szukamy alternatywy do Cambridge (choć wiem, że nie istnieje), ale co najważniejsze z dojazdem do March (to mała mieścina między Ely i Peterborough) oraz Londynu (słyszałam 50 minut z Pet.) Dla mnie to ważne by było ono bezpieczne i w miarę na poziomie, zadbane, jesteśmy młodzi więc jakieś bary puby z nieodstraszającymi klientami też by się przydały oraz ciche zakątki, gdyż lubię naturę. Nie mam zielonego pojęcia jak to miasto wygląda, jedyne co słyszałam, to negatywne opinie w stylu ''slumsy UK'' , ''siedlisko bezdomnych i imigrantów z bliskiego wschodu''. Czy rzeczywiście tak jest? Chciałabym rzetelnej opinii i rady czy rzeczywiście to prawda czy tylko wyssane z palca opowieści przekazywane drogą ustną. Chcemy mieszkać blisko stacji kolejowej w innym wypadku przeprowadzka nie ma sensu, gdyż chcemy oszczędzić czas oraz pieniądze, w innym układzie to strata czasu. Tylko jeśli nie Peterboro gdzie warto byłoby się rozejrzeć? Mamy czas do końca października, wtedy zmuszeni jesteśmy zmienić lokal.
Witam
Może nie w temacie,ale mam wielki problem i może ktoś na forum mi doradzić co robić.Otóz mój mąż od ponad 5 lat pracuje zagranicą ,(przyjeżdza na 2-3 dni co 2 miesiąc ,raz w roku urlop ok1tydzień latem na 2tygodnie ewentualnie na miesiąc do niego jeżdzimy),,a ja jak napewno niejedna z was jestem w polsce z dziećmi.Pomijam sprawy typu jak to samej ciężko(mieszkam na wsi -opał na zimę,dojazdyitp ) bo kto przez to przeszedł to mnie rozumie.Ale od dłuższego czasu niedaję sobie rady ze sobą za bardzo tęsknię,nie potrafie tak dłużej żyć na odległosć .dopada mnie depresja i myśli co dalej zrobić ze swoim życiem,mąż też ,widze że rodzina zaczyna sie rozpadać ,mąz nie ma juz tego kontaktu z synem co kiedyś ,on go po prostu nie zna(przerażające!)Życie przemija dzieci rosną córka jest już pełnoletnia ,syn ma 10lat,Myślę bardzo poważnie o wyjeżdzie do niego do Szwecji,ale nie wiem czy dam radę.Mąz ma stała pracę,ale ja nie znam języka a słyszałam że życie z jednej pensji jest ciężkie.Nie wiem co zrobić córka dobrze sie uczy zależy mi aby ukończyła w polsce szkołę (jeszcze 2lata),czy mam ją tutaj zostawić ,nie chce jej mącic życia,ona chce szkołę skończyć i dopiero wyjechać.
Wiem że trochę pisżę chaotycznie ale jestem w strasznym dołku nie ma 20lat tylko 40 i widze ze to jest ostatni dzwonek aby cokolwiek zrobić z naszym życiem , bo potem będzie zapóżno.Wiem że będę musiała sie nauczyć języka (z wielką chęcią).Powrót męża do polski nie wchodzi w rachubę(sprawy finansowe)
Proszę doradzcie mi,pomijam iż mieszkam sama na wsi, rodzine mam 60km od siebie lecz za bardzo niemogę na nich liczyć .