Cześć, mam problem, albo chorobe psychiczna ;-) Mieszkam w bloku juz 5 lat Bo tak postanowilosmy z mezem ze zaraz po slubie idziemy na swoje. Pochopna decyzja Kredyt na 20 lat... Mieszkanie piekne duze, z pieknym widokiem z balkonu, osiedle nowe, noo nie jedna osoba by mi pozazdroscila, a ja jak co roku na wiosne I lato przezywam ze nie postawilismy domu tylko kisimy w bloku, rodzicow mam blisko maja duze podworko, ale tu mieszka moje rodzenstwo z rodzina i jeszcze jak ja przyjade z rodzina to jest Jeden chaos... Czasami siadam I wyje jak bobr ze nie wzielismy wiecej Kredytu I nie postawilismy malego domku... Bo cholernie brakuje tego malego podworeczka tylko tyle..
1 2017-05-17 16:38:12 Ostatnio edytowany przez kaspi86 (2017-05-17 16:39:33)
A ja bym chciała mieć własne, choćby ciasne mieszkanko w bloku. Nie musiałabym martwić się o opał. O wywóz szamba. I o całą resztę. Mniej do sprzątania, brak ogrodu do pielenia. Święty spokój.
HEHE...Mam bardzo podobną sytuację.Całe życie wychowywałam sie w domku jednorodzinnym aż w koncu poszłam na swoje bo dzieci,bo czas najwyższy...itd-no i mieszkam w bloku.Piękne nowe osiedle,wszystko nowe,nasz e własne mieszkanko jednak też uważam że 'kisimy' sie w tym mieszkaniu jak sardynki w puszce.Powoli zaczynam nie lubiec tego mieszkania i zaczynam czuc w nim jak w więzieniu.I tez mamy kredyt na nasze m;)Z tym że my za 2 lata możemy sprzedać to mieszkanie i wyprowadzić sie gdzie indziej i tak chcemy zrobić ze względu nawet na nasze dzieci.Szalę przeważa tez fakt,że niby nowe osiedle,wszystko na pozór ładnie i cacy a jednak ci ludzie co tu mieszkaja są straszni-tak mało kontaktowi,w ogóle nie są otwarci ani mili-raczej takie gbury.Moja córeczka nawet nie ma się z kim pobawić bo kazdy chowa swoje dziecko z daleka,mieszkam tu 3 lata i nadal na spacery chodze sama bo żadna mama nie chce się zakumplować.A tak wyszłabym do swojego ogródeczka,dzieci by sie bawiły a ja bym sobie coś tam dziubala w ziemi...oj brakuje mi tego...
Czasami siadam I wyje jak bobr ze nie wzielismy wiecej Kredytu I nie postawilismy malego domku... Bo cholernie brakuje tego malego podworeczka tylko tyle..
Sam problem rozumiem, bo nie wyobrażam sobie zamienić mojego domu na mieszkanie.
Jednak samo "wycie jak bóbr" problemu nie rozwiąże.
Pozostało Ci albo pogodzić się z sytuacją (w końcu masz piękne mieszkanie), albo działać (spłacić kredyt, wziąć nowy i wybudować dom/domek).
Chyba, że chciałaś się tylko wyżalić
To rozumiem i współczuję.
Doris- u mnie wrecz przeciwnie, znam prawie wszystkich. Jest super duzy plac zabaw, moj Syn ma tu przyjaciol, kolegow z ktorymi chetnie spedza czas. Ja kolezanki te mniej I bardziej zaufane ;-)
Luc - troche sie wyzalilam ale to nie zmienia mojej postawy :-) moze kiedys uda nam sie sprzedac mieszkanie I wziac Kredyt na dom. Noo chyba ze wygram w lotka ;-) hmm ale jest problem Bo nie gram :-p
Jednak samo "wycie jak bóbr" problemu nie rozwiąże.
Nic dodać, nic ująć. To jest do zrobienia, ale trzeba w tym kierunku podjąć jakieś kroki. Kiedy ja czułam się źle w swoim poprzednim miejscu zamieszkania, to pewnego, pięknego dnia po prostu podjęłam decyzję, porozmawiałam z mężem, przejrzałam oferty, a dwa dni później już oglądałam to mieszkanie, z którego teraz piszę - trafiło mi się, jak ślepej kurze ziarno, w dodatku w idealnym momencie, więc nie było na co czekać. Przy czym to nie było najrozsądniejsze, co w tamtej chwili mogliśmy zrobić, ale przecież raz się żyje
. Co prawda obecnie powolutku przyzwyczajam się do myśli, że chyba ponownie potrzebuję czegoś innego, ale że nie jestem do tego jeszcze w pełni przekonana, to nic w tym kierunku nie robię, jeśli jednak dojrzeję do zmiany, to się za nią po prostu wezmę.
Bo cholernie brakuje tego malego podworeczka tylko tyle..
Jeśli brakuje Ci tylko podwóreczka, to może kupcie sobie działkę rekreacyjną, która będzie gdzieś w pobliżu, a gdzie będziesz mogła mieć choć namiastkę własnej przestrzeni. Ja wiem, że to nie to samo, ale przynajmniej koszt jest relatywnie niewielki. Z drugiej strony, jeśli na zamianę mieszkania na dom nie macie możliwości/już nie chcecie się zdecydować (sytuacje są w końcu różne), może warto poszukać i skupić się na plusach mieszkania w bloku, a te jak najbardziej można znaleźć - mniej pracy, bo odpadają wszystkie czynności związane z remontami zewnętrznej bryły budynku, pielęgnacją ogrodu, ogrodzenia, nie trzeba martwić się o opał, zimą odśnieżać.
Ja się wychowałam w bloku i dla mnie to jest porażka. Blok jest ok, kiedy jest się w wieku młodzieżowym/studenckim, dużo znajomych, imprezy na miejscu, ma swoje plusy, ale nie dla rodziny z dziećmi - choć każdy ma swoje zdanie i upodobania...
Ja też się "kisiłam" w bloku. Mogłabym wymienić miliony minusów mieszkania w bloku których ludzie z domów nigdy nie zrozumieją i uwierzcie mi, że opał to pikuś przy nich. Dlatego rozumiem autorkę.
My mieliśmy z mężem wybór, albo mieszkanie (duże miasto) i bycie od razu "na swoim", albo zostać u teściów w domu i się budować. Ani przez chwilę nie pożałowałam drugiej decyzji, ten dom to moje marzenie. Nie chciałam nawet słyszeć o mieszkaniu.
Nowe domy to już nie są domy które budowało się 30 lat temu, komfort mieszkania w nowym domu jest porównywalny do bloku, bez tych wszystkich blokowych minusów.
Jeżeli dla kogoś prace koło domu, w ogrodzie są męczącym obowiązkiem, to być może blok jest dla niego. Różne są gusta. Ja uwielbiam takie prace, dla mnie to czysta przyjemność i odpoczynek.
Autorko nawet sobie nie wyobrażasz, jak ja Cię rozumiem! Nie martw się, przecież to że tam mieszkacie nie oznacza, że tak już musi być do końca życia. Ludzie zmieniają miejsca zamieszkania i nikt z tego powodu nie robi dramatu. Mieszkanie zawsze można sprzedać, lub wynająć a z czynszu spłacać kredyt. Pomyśleć o budowie. Tyle życia jeszcze przed wami
Mieszkałam najpierw w kamienicy z rodzicami, potem dwa mieszkania przeszliśmy z mężem, teraz mamy dom. Dom to jest coś czego nie zamienię na nic innego, same koszty utrzymania są mniejsze niż czynsz w mieszkaniu. Mamy piec i elektryczne ogrzewanie plus kominek więc opał dla mnie minusem wcale nie jest. A te plusy! Przestrzeń, własny ogród, brak sąsiadów! Nie zastanawiaj się dziewczyno, mieszkania można sprzedać z kredytem, sprzedawaj i bierz się za budowę, lepszy mały ciasny dom niż duże mieszkanie! Takie jest moje zdanie
9 2018-11-26 11:29:21 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-11-26 12:00:50)
A my zdecydowaliśmy się na mieszkanko ale stan deweloperski, zawsze chciałam urzadzic wszystko według swojego planu i mam nadzieje ze nic mi nie zaburzy tego zamiaru heh poki co do odbioru naszego mieszkania w SPAM jeszcze trochę bo jesteśmy dopiero z trzeciego etapu, ale na szczęście nie ma pospiechu
Moim zdaniem rozwiązanie jest jedno: spłata kredytu, przeprowadzka do teściów, wynajęcie mieszkania, wzięcie kolejnego kredytu, budowa domu.
Ciesz się że chociaż masz duże mieszkanie ![]()
Całe życie wychowałam się w bloku i to ostatnia rzecz w której chciałabym skończyć, dlatego zdecydowałam się na budowę domu. Właśnie założyłam wątek "mam dość budowy domu" haha...
Przeczytaj jak masz czas i docen to mieszkanie. Chociaż po części cię rozumiem, żyje nadzieją że jak budowa się skończy to w końcu będę szczęśliwa. Dom dziś to nie dom 30lat temu, piece bezobsługowe, domki niewielkie, kosiarki wygoda a grill we własnym ogrodzie, bez martwienia się że sąsiad zza ściany zadzwoni po policję bo za głośno nieoceniony. Jak jest Ci bardzo źle zawsze możesz pogadać z mężem o zakupie jakiejs działki na zadupiu, choćby po to żeby pojechac tam w weekend. Można też rozważyć rozpoczęcie budowy a w przyszłości sprzedaż mieszkania i dokończenie, tylko na ten czas miejsce żeby się zatrzymać. Ja ogólnie jestem zdania że miejsce zamieszkania to nie dziecko, zawsze można je zmienić. To tylko budynek a życie trwa znacznie dłużej niż 5 lat
Domek to piękna sprawa:) Musicie spłacić kredyt i zacząć od nowa. Mam znajomych, którzy również prawie 400tys zapłacili za mieszkanie, a teraz żałują..
Ja znowuż mieszkam w bloku (i to wieżowcu
i nie wyobrażam sobie, żebym miała się przeprowadzić do domu. Owszem, przydałoby się więcej miejsca, to na pewno, ale... tutaj jest mi wygodnie. Kto miałby myć te wszystkie okna w domu i zajmować się ogródkiem?! Raczej nie ja ![]()
Ja znowuż mieszkam w bloku (i to wieżowcu
i nie wyobrażam sobie, żebym miała się przeprowadzić do domu. Owszem, przydałoby się więcej miejsca, to na pewno, ale... tutaj jest mi wygodnie. Kto miałby myć te wszystkie okna w domu i zajmować się ogródkiem?! Raczej nie ja
Bo to zależy kto co lubi.
Zajmowanie sie ogódkiem to dla mnie hobby, frajda, najwiekszy fun.
Od kwietnia do pazdziernika mam co robic i jest super.
Zimą jest kiepsko bo zimno i na ogrodku nie ma co robić.
Ja na ten przykład nie wyobraża sobie spędzania czasu w knajpach lub na oglądaniu telewizji. Telewizora (fizycznia jako urzadzenia) nie mam juz 10 lat - tak wiec każdy ma inne potrzeby.
Cześć, mam problem, albo chorobe psychiczna ;-) Mieszkam w bloku juz 5 lat Bo tak postanowilosmy z mezem ze zaraz po slubie idziemy na swoje. Pochopna decyzja Kredyt na 20 lat... Mieszkanie piekne duze, z pieknym widokiem z balkonu, osiedle nowe, noo nie jedna osoba by mi pozazdroscila, a ja jak co roku na wiosne I lato przezywam ze nie postawilismy domu tylko kisimy w bloku, rodzicow mam blisko maja duze podworko, ale tu mieszka moje rodzenstwo z rodzina i jeszcze jak ja przyjade z rodzina to jest Jeden chaos... Czasami siadam I wyje jak bobr ze nie wzielismy wiecej Kredytu I nie postawilismy malego domku... Bo cholernie brakuje tego malego podworeczka tylko tyle..
Ja chętnie przeniosłabym się do mieszkania w bloku. Mimo wszystko mniej pracy związanych z domem.
Mieszkałam najpierw w kamienicy z rodzicami, potem dwa mieszkania przeszliśmy z mężem, teraz mamy dom. Dom to jest coś czego nie zamienię na nic innego, same koszty utrzymania są mniejsze niż czynsz w mieszkaniu. Mamy piec i elektryczne ogrzewanie plus kominek więc opał dla mnie minusem wcale nie jest. A te plusy! Przestrzeń, własny ogród, brak sąsiadów! Nie zastanawiaj się dziewczyno, mieszkania można sprzedać z kredytem, sprzedawaj i bierz się za budowę, lepszy mały ciasny dom niż duże mieszkanie! Takie jest moje zdanie
Brak sąsiadów? Gdzie to? Bezludna wyspa ... ![]()
18 2019-09-09 12:03:34 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-09-09 13:45:06)
Ja podczas przeprowadzki z domu rodzinnego do mieszkania w bloku też czułam kamień na sercu, większość rzeczy które chciałam ze sobą zabrać musiałam zostawić w magazynach (w moim przypadku było to daj już spokój z tym spamem magazynów) bo nie było na nie miejsca w takim malutkim metrażu
Skoro mieszkanie jest duze i przestronne a brakuje ci zieleni to nie masz jakiś parków w poblizu?
Temat stary, ale słyszy się nie raz takie dylematy. Proponuję zakup działeczki.
rozumiem depresje gdybys mieskała w malej klitce z żelbetowej płyty w peerelowskim bloku, ale majac ladne i nowe przestrzenne mieszkanie? Masz duzy balkon?
Co się przy takiej przeprowadzce przydaje PRALKA!!, materac, taboret (w razie gdybys musiala cos zamontować, przyczepic firanke, usiasc sobie xd jakas komoda na ubrania, (jak wolisz gotowac to kuchenka i lodowka) jesli nie, zawsze mozesz jesc jakis czas na miescie. Zdecydowanie jakis talerz i sztucce. Jak gotujesz to wiadomo patelnia i garnek (lepiej wziac wiekszy zeby sie pozniej nie wkurzac) To chyba takie najwazniejsze, wg mnie reszta moze poczekac. No i przy urzadzaniu warto jest skorzystać z pomocy projektanta, ewentualnie przejrzeć sobie takie projekty: https://marengo-architektura.com/blogs Ciekawe pomysły można znaleźć na tym blogu ![]()