Witam . Przeszłość zapukała do mnie bardzo silnie . Z tym , że nie wiem jak powinnam postąpić nie wiem co podpowiada moje serce.
Nie jestem z moim ex 9 miesięcy mamy dziecko . Rozstaliśmy się z wielu powódek . Najgłówniejszą był zapał do narkotyków i wyzwiska z jego strony . Po rozstaniu najpierw nie mieliśmy kontaktu całkowicie on miał melanżowy czas następnie mieliśmy troszkę i później ponownie nie . I do rzeczy ostatnio się widzieliśmy wyznał iż bardzo nas kocha że pragnie być z nami . Przekonywał mnie że już nie bierze amfetaminy tylko pali zielsko , że to nic złego że on to lubi i bla bla cały wywód na ten temat . Z tym że ja nie wiem czy potrafię to zaakceptować ( czy mogła bym znosić teksty typu głupia jesteś chyba chora itp dla niego to nic takie odruchowe) czy potrafię zaufać a przede wszystkim nie wiem czy jeszcze go kocham . Nie wiem czy ja mam za duże wymagania i po prostu nie ja odciełam się od niego czy pozwoliłam mu na normalne życie beze mnie z kimś kto ma normalne poglądy . Jak byście postąpili w tej sytuacji ? Dali byście szanse?
Podobne tematy
Nie.
Masz za male wymagania.
Nie wyobrazam sobie zycia z kims takim... no chyba, ze chciala bym je zmarnowac ![]()
Do tego tatus ktory pali zielsko bo lubi... bez komentarza ![]()
Nie
Oczywiście, ze nie! Tak będzie lepiej i dla Ciebie i dla dziecka. Wyzwiska będą się powtarzać coraz częściej i z biegiem czasu będą coraz gorsze. Nie wyobrażam sobie by mój partner, ojciec moich dzieci "jarał zielsko"! Nie angażuj się w to, bo możesz zniszczyć sobie życie.
O, widze ze nowy pomysl na interpunkcję ![]()
Błagam pomocy. Nie radzę sobie z uczuciem ze może zniszczyłam coś co mogło być piękne przez swój lęk brak wiary ze koniec wycofałam się. Pisał mowil mi tak pięknie jak nigdy w życiu ... powiedziałam ze nie zaakceptuje jarania. To powiedział ze z tym koniec . Tylko ja miałam taką blokadę ze ciągle się bałam ze robi to nadal i mnie z tym oszukuje. Do tego była jego brązowa o która poprosiłam by ograniczyli kontakt bo to ona mu wpajała ze trawa nic takiego ze jak sobie będzie jaral to nic takiego i jak tylko słyszałam jej imię to miałam dość. Wycofałam się z lęku ze strachu ze mi mówi tak mimo wszystko i tak będzie jarac i ze ona nadal będzie tak w jego życiu czułam się ciągle mniej ważna od niej że ona jest bardziej rodzina niż my. Jejku proszę mi pomóżcie powiedzcie czy przez swój brak wiary w to ze nie cpa straciłam go ? Czy powinnam być ufniejsza i zaryzykować
8 2015-09-20 10:01:10 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2015-09-20 10:03:32)
Znam ludzi co palą codziennie. Pomimo tego potrafią codziennie pójść do pracy i zarabiać w miesiącu ponad 2 średnie krajowe
Wg. mnie Marihuana jest "lepsza" od np. alkoholu po którym czasem można coś bardzo głupiego zrobić. Jak ktoś pali papierosy to tak samo się truje a może i bardziej.
Ja akurat wolę się tylko piwka napić ale czasami (raczej rzadko) w towarzystwie zdarza się zapalić
to nie jest nic złego - taki rozweselacz sytuacyjny
. Zwykle jak częstują to odmawiam bo mnie to poprostu nie kręci ![]()
Błagam pomocy. Nie radzę sobie z uczuciem ze może zniszczyłam coś co mogło być piękne przez swój lęk brak wiary ze koniec wycofałam się. Pisał mowil mi tak pięknie jak nigdy w życiu ... powiedziałam ze nie zaakceptuje jarania. To powiedział ze z tym koniec . Tylko ja miałam taką blokadę ze ciągle się bałam ze robi to nadal i mnie z tym oszukuje. Do tego była jego brązowa o która poprosiłam by ograniczyli kontakt bo to ona mu wpajała ze trawa nic takiego ze jak sobie będzie jaral to nic takiego i jak tylko słyszałam jej imię to miałam dość. Wycofałam się z lęku ze strachu ze mi mówi tak mimo wszystko i tak będzie jarac i ze ona nadal będzie tak w jego życiu czułam się ciągle mniej ważna od niej że ona jest bardziej rodzina niż my. Jejku proszę mi pomóżcie powiedzcie czy przez swój brak wiary w to ze nie cpa straciłam go ? Czy powinnam być ufniejsza i zaryzykować
Dziewczyno widze ze na sile chcesz sobie spaprać zycie i liczysz ze ktos z forum Cie dodatkowo do tego zacheci. To na pewno nie bede ja. Cpanie i palenie zielska to jedno a drugie to wyzwiska ktorymi predzej czy pozniej Cie znowu obrzuci i wiesz o tym doskonale. Tak niskie masz poczucie wartosci ze uwazasz ze zaslugujesz tylko na taki syf?
Masz dziecko, pomysl jaki zywot mu zgotujesz z takim " tatusiem" i przestan patrzec na ta sytuacje z perspektywy swojego uzaleznienia od tego faceta tylko z perspektywy dobra swojego dziecka!
Serio uważasz się za tak nieatrakcyjną i ogólnie niefajną by musieć do niego wracać?
11 2015-09-20 12:58:05 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2015-09-20 12:59:52)
On w ogole placi na dziecko czy tylko tak w czynie spolecznym chce uscielic sobie gniazdko?
Chcesz proby?
Probuj...
Niech przychodzi do was, stara sie itd.
Pol roku proby. Mozesz mu zrobic test kiedy zechcesz.
Koniec z "kolezanka".
Jak cos zrypie-koniec z wami.
Proste? Proste. Nie bedziesz miala wyrzutow, ze cos ominelas, ze nie dalas szansy i inne pierduty.
Szczerze? Nie wierze, ze sie zmienil, ze cokolwiek z tego bedzie...
Skoro jednak masz watpliwosci-sprobuj, tylko nie wciagaj w to dziecka. Jak nie wyjdzie ( 90% ) to tylko ty pocierpisz.
Powodzenia.
Jeśli było tak, że od samego początku ćpał i wyzywał a ty nie chciałaś tego widzieć bądź po prostu liczyłaś na to "że go zmienisz" to jak najbardziej wracaj do niego, gdyż w tym przypadku obaj jesteście siebie warci.
Bo jeśli chodzi o dziecko, to już je skrzywdziłaś płodząc je z takim facetem.
Na Twoim miejscu ucięłabym wszelkie kontakty z tym panem, zajęła dzieckiem i sobą, bo tylko z tego może być dobra przyszłość, ale trzeba dać jej szansę
Nie nalezy dawac zadnej drugiej szansy.To jest chory zwiazek,w ktorym Ty bylabys zawsze ofiara,a on -katem.Jemu ten uklad odpowiada,dlatego nie dziwie sie,ze proponowal Ci dalsza zabawe w ten beznadziejny,wyniszczajacy uklad.To,ze dzielisz sie z nami swoimi przemysleniami,ze watpisz,probujesz ocenic z boku ta sytuacje-to juz duzy krok.
Macie wszyscy rację chyba chciałam na życzenie zniszczyć sobie życie. Bardzo cenne są dla mnie te rady , narazie czuję się wykończona psychicznie jego postępowaniem. Tu on coś zrobił bo znów cpal to zaraz wytyka mi moj błąd bo za dużo o "kolejach" z pracy opowiadałam Ale ja mu po prostu chciałam opowiedzieć sytuację z mojego zycia i o adoratorze bo chciałam żeby wiedział i jak zwykle mogłam przemyśleć. . Poza tym gdy mówię mu ze nic między nami już nie będzie on ze jak zwykle robię z niego najgorszego i inne teksty ze to nie kocham , próbuje mi wtedy wjechać na uczucia. A za chwile zachowuje się jak byśmy byli para mysli ze tak jest i ma do mnie pretensje ze z mojej strony nie. Ah chciała bym być taka stanowcza. Chyba muszę się stanowczo odciąć . Tym bardZiej ze dowiedziałam się jak bardzo był pochłonięty tym swinstwem. On palił kilka razy DZIENNIE.
Nie. Osoba paląca zielsko nie nadaje się na ojca ani partnera.
Był cudowny ,wspaniały , starał się . Więc postanowiłam zaproponować że będę robiła testy , jego odpowiedź była negatywna stwierdził że wiem iż on tego nienawidzi , że nie będzie żadnych testów . Więc stwierdziłam że nic nie może być bo ja tak nie mogę , wtedy on zaczął wywody że ważniejsze dla mnie testy że wszystko tym psuje , gdybym go kochała to bym się nie opierała. Próbowałam mu wytłumaczyć że po tym wszystkim co przeszłam co musiałam wybaczać proszę o jedno poświecenie ,że jeśli się kocha to aby mieć przy sobie rodzinę to nie jest wyczyn (już sama nie wiem czy powinnam odpuścić ) , ale on oczywiście swoje że testy dla mnie najważniejsze i że jak chce to mój wybór. Więc wybrałam nie ma szans odcinam się przestałam pisać wtedy on czy jestem z siebie zadowolona . I teraz jest tak że on by chciał bardzo ale o testach nie ma mowy a jak się nie zgadza mnie tym wszystkim obarcza ,że to moja wina . Czy odpuścić faktycznie te testy ? Jeśli nie jak się odciąć faktycznie tak by nie miał do mnie pretensji , że to moja wina ?
Nie tylko testy, ale faceta sobie odpuść.
Jest narkomanem, a taki zrobi wszystko, wmówi wszystko, żeby osiągnąć swój cel.
Nieleczony idzie powoli na dno i tam pociągnie Ciebie.
Jeśli chcesz spróbować z nim życia ponownie, to żądaj leczenia z uzależnienia.
To trwa około roku, a i tak pewności żadnej nie ma, że do nałogu nie wróci.
Uzależniony będzie bronił wszystkiego, co ma związek z substancją wywołującą haj, bez czego on już chyba żyć nie potrafi.
Nie marnuj swojego życia, a także życia dziecka.
Przesyłam Tobie mailem link do forum o uzależnieniach.
Poczytaj i otwórz oczy.
Czy ty masz jakies deficyty w rozumowaniu? Facet Toba manipuluje a Ty jeszcze sie zastanawiasz. Nie chce testow bo nie jest czysty ale przeciez tego Ci nie powie jak kazdy uzalezniony...jak pijak ktory ledwo trzyma sie na nogach ale twierdzi ze nic nie pil. Co wiec robi? Manipuluje pierfidnie Toba wmawiajac ze gdybys go kochala to bys nie chciala testow i wogole to wybaczalabys wszystko bicie i ponizanie tez. Wkoncu z milosci umrzec tez piekna sprawa nieprawdaz? Szkoda tylko ze on z milosci nie zrobil nic z tego co powinien. Za uzaleznienie jest juz skreslony ale za ta manipulacje tymbardziej zasluzyl na kopa w d..e. koniec kropka
Ja też nie widzę nic złego w paleniu. W piciu też nie, wszystko jest dla ludzi. Ale w sobotę na imprezie -co jakiś czas. A nie codziennie.
Bardziej niż tym przejełabym się faktem że nie miał kontaktu z dzieckiem.
Widocznie nie dojrzał. Nie pakuj się w to, poczekaj, zachęcaj do tego by nauczył się być ojcem.
Już właśnie mam ogromny deficyt w jakimkolwiek myśleniu , mam taki przypływ naprzemiennych myśli ,że mnie to wykańcza . Z jednej strony to jaki potrafi być cudowny z drugiej ,że nie zgodził się na tamto . Wykańcza mnie jak on się próbuje przytulać przymilać , a ja jestem na nie . Czuję się wrednie. On mi uświadamia ,że on się stara ja jestem oschła . Dlaczego nie mogę wyłączyć uczuć . Nie chce nam zniszczyć życia a z drugiej strony martwię się że dziecko tak za nim jest a ja pozbawiam go szansy na normalny dom. Że to się w końcu skończy i nie będę już miała nad czym się zastanawiać . Już go nie będzie w naszym życiu . Płacze ciągle płacze nie umiem naprawdę myśleć racjonalnie. Jestem zmęczona bo po części jestem świadoma , że to nie ma sensu . To tak jak z Waszymi wypowiedziami gdy je czytam wiem że macie racje i zapala mi się normalne "światełko " wiem że nie ma to prawa bytu . I wtedy pojawia się wypowiedź ,że trawa nic takiego i burza w głowie ożywa . Chciała bym chyba wcale nie myśleć . Mam tylko Was z którymi mogę o tym "porozmawiać "
Umieram dziś powoli nie mam sił podnieść się z łóżka, wstać nie mam siły myśleć ani nawet płakać. Wczoraj byłam umowiona A tak się złożyło że jak miałam już wychodzić przyjechał on. To mówię ze zostanie z małym on był taki strasznie smutny ze wychodzę , miał łzy w oczach później mi napisał wiadomość wycofał się całkowicie . Już się nie będzie staral. . Ja wiem , że wszyscy sadzicie ze jestem głupią krerynka macie rację to samo o sobie myślę. Tylko przykro mi ze tak wczoraj wyszło. Jest jeszcze jedno pewien mężczyzna chcę się spotykać A ja mam blokadę czuję jak bym ojca dziecka zdradzala. Proszę o jAkieś wsparcie strasznie się pogubilam. Bardzo miprzeżywam
Strasznie jęczysz, wiesz o tym? Aż wstyd- czy na facetach twój świat zaczyna się i kończy?
Zacznijmy od tego, że fatalnie wybrałaś sobie faceta na ojca dla własnego dziecka. Przecież ty do końca życia nie odczepisz się od niego, bo on z racji tego, że macie dziecko, co jakiś czas będzie cię nachodził. On coraz bardziej bedzie się staczał i proporcjonalnie do tego coraz bardziej bedzie chciał znowu się ciebie uczepić. Ty jesteś, jak widać,bardzo litościwą osóbką, więc wiele on nie bedzie musiał robić, by znowu cię omotać.
A swoją drogą, to ciekawe, że nie jesteś aż taka litościwa w stosunku do własnego dziecka. Żal ci dorosłego chłopa, który na własne życzenie został narkomanem, ale dziecka, to już ci nie żal. Żeby było jeszcze bardziej żałośnie, to ty nawet ubolewasz nad tym, że dziecko nie bedzie miało ojca na co dzień- to ci dopiero logika myślenia. To zamiast cieszyć, się, że chamowaty narkoman poszedł w diabły, ty z tego powodu cierpisz. Powinnaś raczej chronić swoje dziecko, a nie narażać je na zycie z takim ojcem pod jednym dachem.
Wiesz ilu jest takich narkomanów, którzy przyssani są do np. starych swoich rodziców, do żon, do partnerek, jak żerują na innych ludziach, którzy zza cholerę nie mogą się ich pozbyć, jak wymuszają kasę od starych rodziców, jak biją ich i prześladują- czy ty masz zielone pojęcie czym jest narkoman na głodzie? Ten twój jest zapewne dobrze już uzalezniony, skoro używa amfę i ma problem z agresją- powinnaś spieprzać od niego na drugi koniec świata zabierając ze sobą dziecko, a nie płakać, bo narkoman zrobił zbolałą i smutną minkę. A jaką minę miał zrobić? Miał szydzić z ciebie? Miał wyzywać cię albo podejść i walnąć z liścia? skoro on jest dzisiaj w potrzebie (chce do ciebie wrócić), to chyba logiczne jest, że on nie będzie rzucał się, jak pchła na grzebieniu, tylko bedzie się do ciebie podlizywał, by ciebie urobić. Zgiął się jak scyzoryk, bo bida zajrzała mu w dupę- nie pojmujes tego? Weź więc i przygarnij nieboraka, odkarm go, opierz, wyniańcz, a wtedy zobaczysz jego wdzięczność. Niech on tylko poczuje się znowu ciebie pewny, a ja zapewniam cię, że tak ci dowali, że z rozumem się dziewczyno nie pozbierasz. Ty bedziesz chodziła uszczęśliwiona z powodu idealnie wypełnionej przez ciebie misji, bo człowieka przecież ratujesz, niczego nie będziesz się spodziewała oprócz nagrody, rzecz jasna, a tymczasem któregoś dnia wrócisz do domu i zastaniesz go naćpanego i nawalonego jak świnię i na dzień dobry on wyzwie cię np. od kur..w albo innym epitetami, może też walnie cię czymś ciężkim w łeb.
Ale co tam jutro- jutro jest daleko, więc jakoś to będzie. Najważniejsze że on dzisiaj robi słodkie oczka i proszę bardzo, jaki to on potrafi być honorowy i jak potrafi dramatycznie załkać "wiem ze nie zasługuję na ciebie moja piękna luba dziewczyno, tylko cię krzywdzę, usunę ci się ja więc z życia i więcej mnie nie zobaczysz, bo ja niczego od ciebie nie chcę, jedyna moją troską jest tylko to żebyś ty była szczęśliwa, oh gdybym mógł cofnąć czas"itd., itd.
c.kotko hej obudź się POBUDKA.
24 2015-10-20 14:21:47 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2015-10-20 14:25:21)
Umieram dziś powoli nie mam sił podnieść się z łóżka, wstać nie mam siły myśleć ani nawet płakać. Wczoraj byłam umowiona A tak się złożyło że jak miałam już wychodzić przyjechał on. To mówię ze zostanie z małym on był taki strasznie smutny ze wychodzę , miał łzy w oczach później mi napisał wiadomość wycofał się całkowicie . Już się nie będzie staral. . Ja wiem , że wszyscy sadzicie ze jestem głupią krerynka macie rację to samo o sobie myślę. Tylko przykro mi ze tak wczoraj wyszło. Jest jeszcze jedno pewien mężczyzna chcę się spotykać A ja mam blokadę czuję jak bym ojca dziecka zdradzala. Proszę o jAkieś wsparcie strasznie się pogubilam. Bardzo miprzeżywam
Nie kochanie nie jestes glupia kretynka. Nigdy tak o sobie nie mysl. Jestes nieszczesliwa, chora / wspoluzalezniona, zylas a raczej ciagle zyjesz w patologicznym zwiazku który nizszy Ci psychike. Masz dosc problemow nie musisz jeszcze sama sie wyzywac. Wiele kobiet jest w podobnej sytuacji jak Ty i wielu udalo sie z tego wyjsc. Najlepiej gdybys poszukala terapii dla wspoluzaleznionych. Najpierw musisz pomoc sobie
PS On sie wcale nie stara. Przeczytaj co napisala oliwka, bo prawde o jego zachowaniu napisala
Jakby miał NAJMNIEJSZY zamiar dotrzymac danej obietnicy, to testy nie byłyby dla niego ŻADNYM problemem. On od samego początku nawija makaron na uszy, przychodzi do Ciebie i w żywe oczy KŁAMIE że nie będzie więcej brał/palił. Owszem, będzie i doskonale o tym wie, tylko Tobie wciska kit, oszukuje, bo narkotyki są dla niego ważniejsze niż rodzina, a do tego ma Cię za idiotkę, która to łyknie. Na Twoim miejscu w tamtym momencie wywaliłabym go z domu i ostrzegła, żeby więcej mi się na oczy nie pokazywał. Zrozum, on już wybrał, tylko odpowiedzialność i winę za ten wybór stara się zrzucić na Ciebie. To nie Twoja wina i nie Twoja odpowiedzialność, oddaj mu ją.
To nie Ty pozbawiasz dziecko szansy na normalny dom, tylko jego tatuś narkoman.
Jego starania to nie są żadne starania, tylko nędzne podrygi, a Ty nie jestes oschła, tylko postępujesz racjonalnie. Trawa to moze być nic takiego, dla kogoś kto pali raz na miesiąc, rekreacyjnie, a nie dla kogoś, kto z tej trawy nie umie zrezygnować nawet dla własnego dziecka.
W tym przypadku to jest już pełne uzależnienie.
Ileż to słyszy się dramatycznych historii z narkomanami w roli głównej. Starzy i schorowani rodzice boją się własnego syna narkomana Zamiast mieć na stare lata wsparcie we własnym dziecku, oni muszą utrzymywać wałkonia, znosić jego smród i chować przed nim grosz, a ile słyszy sie o tym, jak narkoman zakatował starą matkę albo ojca, bo nie dostał kasy na działkę. W normalnym świecie ludzie M A R Z Ą o tym, by narkoman wyprowadził się i dał im w końcu święty spokój. Przecież to tragedia mieszkać z kimś takim. Za żadne pieniądze nie chciałabym trzymać kogoś takiego pod własnym dachem. I jakby tego było taki nieudacznik potrafi kąsać rękę, ktora go karmi. To nie dość, że ja musiałabym utrzymywać cały dom na głowie, pracować na kilka etatów, żeby ze wszystkim nastarczyć, prałabym, gotowała, zajmowała się dzieckiem i wychodziłabym z siebie, żeby w domu nie zarosło brudem i grzybem, to ja za to wszystko miałabym jeszcze wysłuchiwac od darmozjada, że jestem ku...wą, szmatą, miałabym to cos zywic i hodować na własnej piersi?- no matko święta, w głowie mi sie coś takiego nie mieści. U mnie taki gostek nawet trzech dni by nie pomieszkał. Powinnaś cieszyć się, z tego, że on sobie poszedł, zacierać ręce z radosci, a nie jojczyć i labidzić. Chłop z wozu, koniom lżej. nie płacz za narkomanem- skoro on nie chce testów, to chyba widzisz wyraźnie, jakie są jego prawdziwe intencje. Nie daj zrobić z siebie dojnej krowy. Niech on idzie i poszuka sobie innej frajerki. Ty myśl o sobie i o dziecku.
27 2015-10-21 11:41:14 Ostatnio edytowany przez c.kotka (2015-10-21 11:59:58)
Przed wczoraj zaczął być nie miły , zaczął że uważa , że testy dają mi szczęście bez różnicy na to komu je będę robić . Oczywiście nie przyjmował argumentów , że muszę dużo zapomnieć , starać się zaufać i setki innych , że tylko dlatego to zaproponowałam . Zaczął pisać z inną kobietą , odpuścił nas , jeszcze wtedy napisałam że nie dam więcej siebie tak traktować . Wczoraj już cisza , skończyło się wszystko teraz liczy się nowa znajoma. I właśnie z jednej strony się ciesze bo wiem , że nawet jeśli jakimś cudem zgodził by się na te testy to i tak całe życie żyła bym w strachu , że wyzywał by mnie już raz zdążył nazwać mnie durną i krzyczeć jak coś było nie po jego myśli . Z drugiej zaś mnie coś wewnątrz dusi , boli , że od razu odpuścił zapomniał, że naprawdę mu nie zależało , przez chwilę naprawdę myślałam , że było mu bez nas źle że zrozumiał i że to o nas chodzi nie by kogoś mieć niestety . Na nowo zaczynam budować swój świat w którym nie będzie go . W którym nie będę wiedziała co u niego w którym nie zatęskni . Ale za to wiem , że z czasem nie będzie boleć już tak wiem że moje dziecko nie będzie mówiło głupich tekstów i przebywało w nieodpowiednim towarzystwie , lecz strasznie boli to , że jakąś cząstkę mojego serca zabrał on już na zawsze nie odwracalnie , myślę że kochałam go prawdziwą miłością że byłam gotowa na wiele poświeceń za odrobinę miłości . Za każdym razem podświadomie wierzyłam , że tym razem coś się zmieni że mu zależy , że nie odpuści i za każdym razem to rozczarowanie bolało . Inna da mu to szczęście jakiego nie potrafiłam , sprawi że będzie wiedział co to miłość .
Już wcześniej miałam pisać , że nie dostałam mailem tego o uzależnieniach .
Dziękuje Wam wszystkim za to , że jesteście . Za wszystkie słowa bo każde do mnie docierają i czytam je gdy mi gorzej .
Najgorsze w tym wszystkim jest to , że gdy kiedyś postanowi się odezwać nie potrafię być obojętna , nie odpisać . Jeszcze gdy jestem w pracy myślę w miarę racjonalnie , ale w domu chciała bym się zapaść .
Pomimo tylu cierpień , wyzwisk , obojętności , kłamstw ,po prostu pomimo tego wszystkiego wiem ze nigdy już z nim nie będę ale wiem ze cała ja już na zawsze będę należeć do niego. Nigdy moje uczucie nie umrze . Mogę wyjść spotkać się z mężczyzną , ale po co? Skoro i tak całe spotkanie będę myśleć o nim, będzie mi się chciało płakać . Dlaczego nie chciał miłości rodziny , dlaczego moja miłość jest taka chora i wielka do kogoś takiego kto jej wcale nie chcę? To dla niego mogłam zmienić wszystko starać się bardziej i bardziej , ale ciągle to nie to. .Bo za dużo wymagam, bo gdybym kochała przystala bym na jego warunki. Najlepiej dla niego by było gdyby miał nas gdy mu się za widzi , gdy ma na to humor a ja powinnam być zawsze. Zrobiłam coś głupiego i strasznie dziecinnego , ale wiem ze inaczej to by się nigdy nie skończyło przychodzil by i ranil jeszcze bardziej , traktował jak przedmiot i mimo że strasznie kocham nie mogę zrobić tego mojemu dziecku dlatego powiedziałam mu ze się z kimś spotykam. Odciął się już nigdy nie wróci było to strasznie głupie ale muszę przecierpiec ten moment żeby nie zafundować dziecku huśtawki emocjonalnej . I mimo że teraz strasznie poboli to nie będzie aż taki ból gdy on rani swoimi słowami i czynami
Pomimo tylu cierpień , wyzwisk , obojętności , kłamstw ,po prostu pomimo tego wszystkiego wiem ze nigdy już z nim nie będę ale wiem ze cała ja już na zawsze będę należeć do niego. Nigdy moje uczucie nie umrze . Mogę wyjść spotkać się z mężczyzną , ale po co? Skoro i tak całe spotkanie będę myśleć o nim, będzie mi się chciało płakać . Dlaczego nie chciał miłości rodziny , dlaczego moja miłość jest taka chora i wielka do kogoś takiego kto jej wcale nie chcę? To dla niego mogłam zmienić wszystko starać się bardziej i bardziej , ale ciągle to nie to. .Bo za dużo wymagam, bo gdybym kochała przystala bym na jego warunki. Najlepiej dla niego by było gdyby miał nas gdy mu się za widzi , gdy ma na to humor a ja powinnam być zawsze. Zrobiłam coś głupiego i strasznie dziecinnego , ale wiem ze inaczej to by się nigdy nie skończyło przychodzil by i ranil jeszcze bardziej , traktował jak przedmiot i mimo że strasznie kocham nie mogę zrobić tego mojemu dziecku dlatego powiedziałam mu ze się z kimś spotykam. Odciął się już nigdy nie wróci było to strasznie głupie ale muszę przecierpiec ten moment żeby nie zafundować dziecku huśtawki emocjonalnej . I mimo że teraz strasznie poboli to nie będzie aż taki ból gdy on rani swoimi słowami i czynami
Dziewczyno naprawde znajdz terapeute albo psychologa. Zacznij si eleczyc bo szkoda Twojego zycia.
Każdy związek generuje uczucie częściowej pustki, ale to nie znaczy że trzeba się uczepić jakiegoś kretyna. Rozumiem, że jesteś młoda, ufna i wyidealizowałaś ten związek/człowieka, ale skoro wielokrotnie udowodnił Ci że się nie zmieni- to wreszcie powinnaś to zrozumieć. Jeżeli urodzenie się dziecka nie zmobilizowało go to do jakichkolwiek zmian, np. rzucenia palenia, to nie licz że nagle go olśni i stanie się idealny. Tak jak wiele osób Ci tu radziło, zostaw go w cholerę, popracuj nad rzeczami ważnymi, koniecznie w tej kolejności: 1. dziecko, 2.praca, 3.twój stan psychiczny (ustabilizowanie, może jakieś leki p/depresyjne) 4. inny związek/mężczyzni- tylko upewnij się, że to nie kolejny taki debil i znowu narkoman.
Zrozum też, że uczucia i gadanie o "miłości", "należę do niego"- to teksty dobre na czas gimnazjum. Jesteś matką, musisz dorosnąć, facet z którym masz w dorosłym życiu tworzyć rodzinę musi być odpowiedzialny i ma zapewnić byt. Brak pracy, narkomania i przemoc, to ma być dla Ciebie oczywiste, że to margines/toksyka i dla zasady, trzeba się trzymać z dala. Czy tą wielką miłością nakarmisz siebie i rodzinę? Rodzice nie żyją wiecznie, żeby Cię utrzymywać, więc trzeba się skupić jakim działaniem będziesz mogła żyć spokojnie i szczęśliwie, nie przez najbliższy dzień, rok- tylko całe życie. A z takim facetem uwierz mi, na pewno Ci się to nie uda.
Czasem zostajemy z tym wszystkim sami z naszym bólem ,żalem .Nie ma kto nas przytulić, wesprzeć , nie ma nikogo komu można by się wyzalic. Byłam w pracy gdy dowiedziałam się przypadkiem "radosnej" nowiny- kim jest jego nowa zdobycz . Od razu zaczął szukać . A ja głupia podswiadomie wierzyłam ze zacznie walczyć ze coś zmieni ah jaka ja naiwna. Czy faktycznie przesadzilam , zawialam dziecinnoscia mówiąc , że się z kimś spotykam? Najlepsze jest to ze teraz jak bym to o coś poprosiła albo wcale by nie i odp albo napisał chyba śmieszna jesteś.. już nie będzie chciał widzieć dziecka. Bo on jak ja mówię ze między nami nic to od razu wszysto mu przechodzi przestaje się odzywać jak bysmy nigdy nie istnieli
Uważasz że to jest osoba, która mogłaby Cię wesprzeć? W ciągu niecałych 3 tygodni z zapewnień o miłości i chęci poprawy, wszedł w nową znajomość i nie chce mieć z Tobą i dzieckiem nic wspólnego? Chwilowa radość z przytulenia, wyżalenia nie zrekompensuje Ci zmarnowanego życia i bólu z powodu braku wsparcia i zrozumienia w trudnych chwilach. Jeżeli on pojawiał się w momentach kiedy to ON Ciebie potrzebował, to niech sp*** czym prędzej. Ta laska o ile nie jest totalnie tępą strzałą, też go kopnie prędzej czy później w dupę. Wtedy zapewne znowu będzie mieć czas przymilania i tłumaczenia, że "zrozumiał swoje błędy" i tym podobne brednie. C.kotka zrozum, nie upatruj problemu tam gdzie go nie ma- facet jak mu zależy, to znajdzie sposób i potrafi się starać. Nawet jeżeli powiedziałaś, że się z kimś spotykasz- to mógł po prostu starać się bardziej. Przytaknąć na Twoje oczekiwania i zapewnić Cię, że będzie robić wszystko żeby było między Wami lepiej. Skoro nie miał na to siły, ani ochoty- to tym bardziej dał Ci do zrozumienia, że nie masz co sobie nim głowy zawracać. Co do innych znajomości, nie będą Ci dawać satysfakcji, dopóki sama nie poradzisz sobie z tą relacją. Skoro żyjesz przeszłością, nie zaczniesz tworzyć przyszłości. Im wcześniej zamkniesz ten rozdział, tym szybciej będziesz szczęśliwa.
Nie. Osoba paląca zielsko nie nadaje się na ojca ani partnera.
Chyba nigdy droga Pani nie paliła ![]()
GabrielaKlym napisał/a:Nie. Osoba paląca zielsko nie nadaje się na ojca ani partnera.
Chyba nigdy droga Pani nie paliła
To tak jak z alkoholem. Raz w miesiącu jest spoko, raz dziennie niekoniecznie.
I znowu przyszedł kryzys. Od mojego ostatniego postu miałam tyle siły, radości , wiedziałam że będę szczesliwsza. I dzisiaj znowu wszystko pękło. Widziałam ze po nocy siedział na Internecie czyli albo nacpany albo był z nią.wiem że on nie myśli o mnie ze jestem przeszłością , że nawet nie obchodzi bo z kim się niby spotykam . Nic go nie obchodzi . Od razu zapomniał , wyrwał całkowicie z pamięci . Nie jestem jego żadna myślą czuję to. Ja za to jak głupia rozmyślam dzisiaj tęsknię i pragnęłam żeby zrozumiał ze mu bez nas źle ze mógł mieć wszystko , ale to wszystko da mu ona to przy niej będzie stokroć szczęśliwszy i jak kiedyś wspomni ten okres to tylko dlatego że byłam taka beznadziejna. Jak w moim życiu pojawiają się mężczyźni to nie jacyś "normalni" . Chyba powinnam być dożywotnio Ssama. Tylko żeby te myśli o nim zniknęły
I znowu przyszedł kryzys. Od mojego ostatniego postu miałam tyle siły, radości , wiedziałam że będę szczesliwsza. I dzisiaj znowu wszystko pękło. Widziałam ze po nocy siedział na Internecie czyli albo nacpany albo był z nią.wiem że on nie myśli o mnie ze jestem przeszłością , że nawet nie obchodzi bo z kim się niby spotykam . Nic go nie obchodzi . Od razu zapomniał , wyrwał całkowicie z pamięci . Nie jestem jego żadna myślą czuję to. Ja za to jak głupia rozmyślam dzisiaj tęsknię i pragnęłam żeby zrozumiał ze mu bez nas źle ze mógł mieć wszystko , ale to wszystko da mu ona to przy niej będzie stokroć szczęśliwszy i jak kiedyś wspomni ten okres to tylko dlatego że byłam taka beznadziejna. Jak w moim życiu pojawiają się mężczyźni to nie jacyś "normalni" . Chyba powinnam być dożywotnio Ssama. Tylko żeby te myśli o nim zniknęły
C.kotka nie minął nawet miesiąc od Twojego pierwszego wpisu, a Ty oczekujesz że książe na białym koniu się zjawi i porwie Cię swą miłością? To tak nie działa, szczególnie że swój czas marnotrawisz na śledzenie swego byłego, czy jest w internetach, czy nie. A co to za różnica z jakiego powodu?? Jeżeli będziesz siedzieć i dalej opłakiwać waszą "wielką miłość" , to na pewno Ci to nie pomoże, żeby myśli o nim zniknęły.
On jest teraz szcześliwy, bo jak dziecko ma nową zabawkę- a do tego uwolnił się od poważnych obowiązków, jakim jest dziecko. Kiedy zrozumiesz, że bycie samym to nie wyrok, tylko wybór- to jest szansa, że się znajdzie jakiś porządny. W przeciwnym razie bedziesz popadać w związki byle jak, byle z kim, byle jak najszybciej- desperacja w tej materii nie wróży niczego dobrego.
Bywają też dni że myślę w MIARĘ racjonalnie. Wtedy wiem że nie chciała bym być z kimś takim . W ogóle dziwie się wtedy jak mogłam z nim być ... NIe chciała bym ani go ani środowiska w jakim się obraca, to mnie paraliżuje . Nie chcę takiego ojca dla mojego dziecka. Jak jestem samotna czuje się spokojna . Mniej nerwowa. Wiem że bez niego będzie nam lepiej . Fakt on jest szczęśliwy z nowych zabawek . Prowadzi życie jak typowy nastolatek z grupą znajomych którzy mają już takie głowy ze strach . Zachowują się jak grupki kryminalne. Bo inaczej tego nazwać nie mogę . Mimo że pragnęłam by tak nie skończył . BY miał lepsze życie. To on wybrał kobietę przy której swobodnie istnieje w tym świecie. Nawet jego brat jest z takiego marginesu . Więc jak mogłam mu pomóc się wyrwać . Przecież z brata by nie zrezygnował . Nie on . Każda wizyta z nim , była by wizytą podwyższonego ryzyka. Ale cóż może kiedyś w całości myśli o nim uda mi się wymazać . Może przestane się zastanawiać co robi , z kim jest . Przestanę analizować . Sprowadzę jego osobę do kogoś dzięki komu mam dziecko . I stanie się obojętny jak większość innych znajomych osób . tak bardzo tego pragnę .
Narkoman to juz nie czlowiek. Sa zmiany w mozgu i taka osoba nie mysli juz racjonalnie. Dla niej wazniejsze jest cpanie. Ktos pisze o ludziach cpajacych codzienie, zarabiajacych 2 srednie krajowe. To tez narkomani ale nie tulajacy sie po ulicy. alkoholizm tez jest powszechny, rowniez wsrod ludzi na stanowiskach, politykow ale nie jest powodem do nobilitacji. Dla mnie taki ktos jest automatycznie skreslony, nie moze byc nawet kolega a co dopiero partnerem.
Tylko najgorsze jest to że dla niego to ja jestem winna. Już swojej winy nie zobaczy . Bo dla niego to ja poszłam do innego . Chociaż to nie prawda to ja jestem tą najgorszą w jego mniemaniu a nie on. Że też musiał mi taki chory pomysł do głowy wtedy przyjść. Z drugiej strony to by się ciągle kręciło w kółko, nigdy nie skończyło , był by kiedy chciał , w tym czasie szukając innej . Ale mimo wszystko męczy mnie to że ma mnie za tą złą
Witam Was ponownie, wróciłam tu ponownie gdyż natknęłam się na artykuł o narkotestach, że marihuane wykrywają do 20 dni od zażycia. I nasunęły się moje rozważania jeśli on wtedy naprawdę nie kłamał i to faktycznie z wcześniejszych dni mu wtedy wyszło, a ja faktycznie nie słusznie go oskarżyłam i dopiero po tym na nowo zaczął palić.
A co do sytuacji ciągle męczy mnie to że on myśli że wtedy odeszłam do innego, że ma mnie za taka bez uczuć. On od tamtego momentu już się nie odezwał.
Witam Was ponownie, wróciłam tu ponownie gdyż natknęłam się na artykuł o narkotestach, że marihuane wykrywają do 20 dni od zażycia. I nasunęły się moje rozważania jeśli on wtedy naprawdę nie kłamał i to faktycznie z wcześniejszych dni mu wtedy wyszło, a ja faktycznie nie słusznie go oskarżyłam i dopiero po tym na nowo zaczął palić.
A co do sytuacji ciągle męczy mnie to że on myśli że wtedy odeszłam do innego, że ma mnie za taka bez uczuć. On od tamtego momentu już się nie odezwał.
Obwiniasz siebie zamiast jego.Robisz z siebie pokutnice.Dlaczego masz sama siebie tak gleboko gdzies?Dlaczego jego uczucia sa dla Ciebie wazniejsze od wlasnych?Twoj swiat kreci sie wokol niwgo?Jezeli tak,to masz duzo pracy przed soba.
Znów pompełniłam błąd, tylko tym razem zranie nim dziecko, on tyle czasu nie interesował się dzieckiem. I postanowiłam sobie ze jak zechce odwiedzić to napiszę mu tak, że jeśli chcę się pojawić w życiu dziecka i regularnie go odwiedzać to jestem jak najbardziej na tak bo tego potrzebuje, ale jeśli mają te kontakty wyglądać jak do tej pory to może lepiej jak da zapomnieć i być szczęśliwym dziecku, bo takie pojawianie i znikanie źle działa, przytoczylam trzy sytuacje w których z żalem dziecko mówiło o nim. I gdy oznajmił ze przyjedzie tak właśnie napisałaM, On oczywiście już nic i nie odwiedzi, czy przez to zranie swoje dziecko? Czy powinnam. Gdy on chcę to po prostu mówić ok i lepiej raz na dwa miesiące czy rzadziej Ale żeby był? Wcześniej bylam pewna ze jak tak napiszę to będzie najlepsze, a teraz już nie wiem, proszę doradzcie
Czy zniszczyłam dziecku szczęście? Myśląc ze tak będzie lepiej? Dziecko pyta o niego, a ja myślałam ze po prostu jak ma bywać i znikać to będzie najlepsze wyjście, teraz mam depresję,że tak postapilam
Nic nie zniszczylas, chcesz chronic to co kochasz najbardziej, uspokoj sie i przestan dreczyc. Ten palant kiedys zacznie myslec i bedzie zalowal straconych lat. Ale do niczego go nie zmusisz, patrz na swoje szczescie i spokoj, na bezpieczny i stabilny dom dla dziecka. Zajmij sie czyms i nie mysl tyle kobieto ![]()
Popatrz w jakiej hustawce jestes przez niego, szkoda Ciebie i dziecka. Idz do rodziny, znajomych, ciesz sie zyciem a na niego lej
Dziękuję Ci za odpowiedź, płakałam jak czytałam ze napisałaś,potrzebowałam odpowiedzi, myślałam że się wykończencze, zadreczalam się tym, byłam z tym sama, DZIEKUJE
Nie...
Kotka dobrze zrobilas. Prawda dziecko potrzebuje ojca ale nie takiego co wpada i wypada jak mu sie uwidzi.
Trzymam kciuki, choć z mojej znajomości życia wydaje mi się, że temat jeszcze wróci a dziecko będzie chciało mieć świadomość, że ma ojca. Będziesz potrzebował dużo siły, żeby myśleć za siebie, dziecko i za niego. Ten typ potrzebuje stale mieć jakieś zagrożenie, niepewność, nie może być pewny, że Cię ma, wtedy będzie się starał. Trzymaj do na dystans.
Dziękuję Jozefina, tak wcześniej myślałam, a teraz jestem po prostu w strasznej depresji, nie chcę podjąć złej decyzji, chciałam tylko żeby regularnie pojawiał się w życiu dziecka,a on się wycofał, strasznie mnie to wykańcza, to nigdy nie będzie miało swego końca
Dziękuję langjadwiga, on pewnie chciał by i może nas mieć ale i swój świat a ja nie jestem w stanie tego zaakceptować, to faktycznie wieczna huśtawka
Dziękuję Jozefina, tak wcześniej myślałam, a teraz jestem po prostu w strasznej depresji, nie chcę podjąć złej decyzji, chciałam tylko żeby regularnie pojawiał się w życiu dziecka,a on się wycofał, strasznie mnie to wykańcza, to nigdy nie będzie miało swego końca
Kotka ale dzieki temu widzisz jak bardzo mu na dziecku zalezy. Skoro nie chcialas jego laskawych wizyt od czasu do czasu jak sobie przypomnial to on sie obrazil i poszedl sobie. Musisz sprawe odwiedzin i kontaktow unormowac prawnie.
Czy jak zacznę to prawnie to Będzie to nAjepsze dla mojego dziecka? Ja już nie wiem co robić by go nie skrzywdzić, mam żal do jego ojca ze dziecko to dla niego jakąś odskocznia, że nie tęskni za własnym dzieckiem ze nie kocha...
53 2015-12-12 21:52:31 Ostatnio edytowany przez virtuallna (2015-12-12 21:53:10)
Wierz mi, lepiej żaden ojciec niż taki... Nie walcz o niego, bo to bez sensu. Żeby walka miała sens, to głównie on powinien tego chcieć. A Ty najlepiej wiesz, że tak nie jest.
Zrób bilans (wątpliwości będą się pojawiać jeszcze jakiś czas), skup się na sobie, ustal plan - ale BEZ niego. Wypełnij czas wolny, poświęć dziecku uwagę, zrób coś dla siebie. Chociażby po to, by ten następny godny Waszego czasu dostrzegł w Tobie kogoś więcej niż tylko rozhisteryzowaną mamuśkę za wszelką cenę szukającą tatusia.
Decyzji prawnych nie podejmowałabym w afekcie. Czasem lepiej odpuścić te parę złotych alimentów i mieć święty spokój, niż użerać się pół życia z nieobliczalnym psychopatą i wykrzywiać dzieciakowi psychę.
Dziękuję Ci virtuallna, dziękuję Wam wszystkim. Wczoraj nie miałam już wcale sił, myślałam ze zaraz dostanę zawału, ale wzięłam tabletki, wyciszylam się i mamy dzisiaj. Czyli kolejny dzień do zmagań z tym co jest, z tym co było i jak być powinno, wiem ze za bardzo uznałam się nad sobą, ale wiem to teraz nie wiem jakie uczucia nastana za chwilę, jutro. Nie wiem jak to długo potrwa. Dziękuję Wam bez Was nie dała bym rady
Ja chyba popadam w calkowity obłęd, chyba tylko wczoraj było dobrze. Dzisiaj od rana dziecko coś o tatusiu, a mi znowu serce pęka, czy aby na pewno podjęłam słuszną decyzję, czy nie lepiej by było gdyby nawet odwiedzał raz na dwa miesiące, na pół roku. Ja już sama nie wiem. Zastanawiam się czy nie napisać mu czegoś w stylu ; wiesz sądziłam ze jak napiszę o regularnych kontaktach z dzieckiem, albo daniu mu szansy bez Ciebie, to na tyle Ci na nim zAleży ze wybierzesz pierwszą opcję, niestety zbytnio się pomyliłam. Nasze dziecko ciągle o tobie mówi, tęskni, jesteś dla niego ważniejszy niż on dla Ciebie. Niestety to przykre Ale prawdziwe. Szkoda ze tak bardzo myślisz o sobie zwracając uwagi na jego uczucia. To że nasze uczucie do siebie wygaslo, nie powinno oznaczać tego ze twoje wygaslo do własnego dziecka.... powinnam mu to wysłać? Czy sobie darować ? Ja naprawdę nie wiem, czasem żałuję ze nie dałam mu szansy, bo teraz nie miała bym tego dylematu, nie zastanawiała bym się czy moje dziecko przez to będzie cierpieć bo miało by nad oboje
Proszę doradzcie czy napisać,, czy darować sobie pisanie
57 2015-12-16 13:59:19 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-12-16 13:59:46)
Marihuana jest "lepsza" od np. alkoholu po którym czasem można coś bardzo głupiego zrobić.
nie bardzo rozumiem określenia "lepsza"
bo np po alko jesteś agresywny a po czymś takim uśmiechnięty jak pluszowy miś ??
bo nie śmierdzisz alkoholem ??
jedno i drugie i wiele innych to uzależnienie, jedno łatwo zdiagnozować, namacalnie
drugie dla nie wtajemniczonego trudniej, niektóre w ogóle ciężko, bo się dobrze "maskuje"
cały bałagan i konsekwencja jest w związku, w domu,
a głównie w głowie tej osoby która sobie stany emocjonalne tym reguluje
bałagan może być większy albo mniejszy, ale "lepszy" nie sądzę
do autorki
to bym gościa w "d..pe kopnął", z takimi propozycjami
chłopak Ci oznajmij że już farbki odstawił teraz maluje kredkami, swoją rzeczywistość
Ja chyba popadam w calkowity obłęd, chyba tylko wczoraj było dobrze. Dzisiaj od rana dziecko coś o tatusiu, a mi znowu serce pęka, czy aby na pewno podjęłam słuszną decyzję, czy nie lepiej by było gdyby nawet odwiedzał raz na dwa miesiące, na pół roku. Ja już sama nie wiem.
współuzależnienie to też "obłęd"
poszukaj realnej pomocy, wsparcia sama tego nie dźwigniesz, nie jesteś gotowa
rodzina, przyjaciółka, psycholog, terapia współuzależnienia tutaj proponuję szukać, rozmowy tylko Ci mieszają zbijają Cię z słusznej drogi
słusznej realnej i prawdziwej !!!
Zastanawiam się czy nie napisać mu czegoś w stylu
zdecydowanie nie marnuj czasu, energii, emocji, na pisanie to nie jest Ważne dla Ciebie teraz
żale urazy i pretensje wyrzucisz gdzie indziej, masz pod opieką dziecko,
a na siłę chcesz mieć drugie "dorosłe", czyżbyś nie miała już dostatecznie dużo na głowie ?
Ja naprawdę nie wiem, czasem żałuję ze nie dałam mu szansy...... czy moje dziecko przez to będzie cierpieć bo miało by nad oboje
Chcesz się zadawać z nieodpowiedzialną osobą, która Cię manipuluje !!, kłamie, oszukuje, grozi Ci, wymusza na Tobie emocje, zachowania!!!
robi to dla SWOJEJ KORZYŚCI, nie TWOJEJ
grasz w jego teatrzyku role!!!
chcesz żeby dziecko dołączyło do tej szopki, uważasz że to chcesz dla swojego dzieciaka
stoisz w miejscu gdzie masz wybór, chcesz się go pozbawić?? jest wiele osób które są w takiej sytuacji i żyją, cieszą się życiem wreszcie
wyboru jak zwykle musimy dokonać sami!!! na tym polega życie
c.kotka napisał/a:Ja chyba popadam w calkowity obłęd, chyba tylko wczoraj było dobrze. Dzisiaj od rana dziecko coś o tatusiu, a mi znowu serce pęka, czy aby na pewno podjęłam słuszną decyzję, czy nie lepiej by było gdyby nawet odwiedzał raz na dwa miesiące, na pół roku. Ja już sama nie wiem.
współuzależnienie to też "obłęd"
poszukaj realnej pomocy, wsparcia sama tego nie dźwigniesz, nie jesteś gotowa
rodzina, przyjaciółka, psycholog, terapia współuzależnienia tutaj proponuję szukać, rozmowy tylko Ci mieszają zbijają Cię z słusznej drogisłusznej realnej i prawdziwej !!!
c.kotka napisał/a:Zastanawiam się czy nie napisać mu czegoś w stylu
zdecydowanie nie marnuj czasu, energii, emocji, na pisanie to nie jest Ważne dla Ciebie teraz
żale urazy i pretensje wyrzucisz gdzie indziej, masz pod opieką dziecko,
a na siłę chcesz mieć drugie "dorosłe", czyżbyś nie miała już dostatecznie dużo na głowie ?
c.kotka napisał/a:Ja naprawdę nie wiem, czasem żałuję ze nie dałam mu szansy...... czy moje dziecko przez to będzie cierpieć bo miało by nad oboje
Chcesz się zadawać z nieodpowiedzialną osobą, która Cię manipuluje !!, kłamie, oszukuje, grozi Ci, wymusza na Tobie emocje, zachowania!!!
robi to dla SWOJEJ KORZYŚCI, nie TWOJEJgrasz w jego teatrzyku role!!!
chcesz żeby dziecko dołączyło do tej szopki, uważasz że to chcesz dla swojego dzieciaka
stoisz w miejscu gdzie masz wybór, chcesz się go pozbawić?? jest wiele osób które są w takiej sytuacji i żyją, cieszą się życiem wreszcie
wyboru jak zwykle musimy dokonać sami!!! na tym polega życie
Niedobry, jestem z Ciebie dumna. Noz kurcze, dumna jestem jak nie wiem co :-)
Kotka DARUJ sobie pisanie. NICZEGO tym nie zalatwisz i NIKOMU tym nie pomozesz. On na chwile obecna nie potrzebuje kontaktu z Toba i dzieckiem wiec sie o ten kontakt nie pros. Nie wiem ile lat ma Twoje dziecko ale jesli tatus bedzie tylko pojawial sie i znikal jak jemu sie zechce to narobisz tym wiecej zlego w psychice dziecka niz teraz. Przestan zyc w zawieszeniu. Unormuj swoja i dziecka sytuacje prawna: Kontakty z ojcem, alimenty. Przestan zyc poczuciem winy, juz mu dosc szans dawalas, on ich nie potrzebuje teraz wiec sie nie kontaktuje a Ty ciagle czekasz. Odetnij sie od jego szopki, zacznij zyc wlasnym zyciem. Idz poszukaj pomocy. To sie nazywa wspoluzaleznienie i to sie leczy.
60 2015-12-16 17:15:21 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-12-16 17:17:07)
Niedobry, jestem z Ciebie dumna. Noz kurcze, dumna jestem jak nie wiem co :-)
dziękuję chodź nie do końca wiem za co,
za prawdę?? za to ze jakbym o sobie pisał?? za zdrowy rozsądek chyba
??
dziele się tym co mam
mam nadzieje że wiesz ile (rodzinę, mnie) te "okulary" kosztowały, prawie życie
żona ma podobnej natury problem troszkę bardziej pochowany, nie klasyczny, także mam "studium przypadków" zaprzeczeń w domu, zawsze mogę podszkolić braki ![]()
mam nadzieję ze z tych sprzątań coś pozostanie, pojawiają się pierwiosnki
co też mam nadzieje autorka postu doświadczy
bo rozwiązanie jest w zasięgu długości jej "ręki"
,
ja odczuwam jakbym się urodził na nowo i jest to piękne uczucie, przeważa wszystko i wciąga
a problemy są, były i będą, jednak można je z
rozkminiać
pozdr
Jelsi chcesz dziecku zrobić pieklo z zycia jestes na najlepszej drodze.Dziwię się,że masz w ogóle jakiekolwiek watpliwości. Czynny narkoman to realne zagrożenie dla ciebie i dziecka.
Witam Cie. Nawet nie mysl o tym zeby do niego pisac... To jest ojciec dziecka? To zwykly "paparuch" Ty nie podciagaj swoich potrzeb pod potrzeby dziecka. To nie jest dla niego ojciec. Co z tego ze pyta o niego. O Mikolaja tez pyta, chociaz ten sie zjawia raz w roku bo dziecku kojarzy sie pozytywnie tudziez....paparuch moze sie postara, da prezent, gdzies zabierze, no co by nie bylo, ale nie jest ojcem. Dziecko tego nie rozumie, w przypadku kiedy ojca nigdy nie bylo. Co innego gdy byl ojciec, wstawal w nocy, karmil, przewijal, i byl polowa rodzica. Ty kobieto nie kombinuj w ten sposob. Czy dasz wiare ze mozna zyc konstruktywnie bez zbednych oszolomow w zyciu?
Kurde... Tak sie zaczelam zastanawiac, moze to temat na inny watek , ale godny poruszenia. Ojciec jakby nie bylo jest polowa rodzica. Dlaczego to ojcowie nie opiekuja sie dziecmi np.po rozstaniu rodzicow tylko matki. Kochajacy rodzic stara sie byc jak najczesciej ze swoim dzieckiem, nie wazna plec. Tu pytanie co chcesz osiagnac na tych odwiedzinach? Gdyby isc za natura, matka chowa, ojciec lozy. Na oboje. A jezeli nie to dziecko, w bety i do ojca. To jest rozdzic. W tym przypadku to jest cpun i to odpada... ale ogolnie czemu nie?(na probe, czym to pachnie) Tu chodzi o to ze ojciec jest w pelni prawa rodzicem, a jesli ma wpelni prawa, ma tez obowiazki. Jezeli ojciec tylko lozy i odwiedza dziecko pownien miec ograniczona wladze rodzicielska, i nie byc wpelni tata, tylko paparuchem. Tu dziewczyna pelni role rodzica 24/h i martwi sie ze dziecko nie ma ojca. To dziecko nie ma ojca. Nie ten jest ojcem ktory sodzil, ale ten ktory wychowal.
Dzieki Waszym ostatnim odpowiedzia stanełam na nogi, miałam taki super czas, jak sobie o nim przypomniałam to tylko jak o "paparuchu"- te określenie zostanie u mnie na dlugo, bardzo wzięłam sobie do serca Wasze słowa i to o nich rozmyślałam, skupiłam się na dziecku, ale żeby ten stan za długo się nie utrzymywał coś musiało się "wydarzyć". Byłam sobie w markecie i chciałam wyciągnąć telefon a tam patrze i łączy z nim. Oczywiście od razu się wylaczylam ale teraz dobijam się ze on jest peeny że ciagle o nim myśle, a swoją drogą nawet nie oddzwonił, taka glupia sprawa a mnie dobija, pewnie smial sie ze nie zapomnialam
.... ale teraz dobijam się ze on jest peeny że ciagle o nim myśle, a swoją drogą nawet nie oddzwonił, taka glupia sprawa a mnie dobija, pewnie smial sie ze nie zapomnialam
kręcenie filmów zostaw filmowcom ![]()
na jednym zdarzeniu niefortunnym, oparłaś cały ciąg myślowy, zauważ, pojawiły się pytania, odpowiedzi, i emocje
sama sobie kręcisz, bata na siebie
i co najlepsze pewnie zabrało Ci to trochę czasu i energii, która mogła być gdzieś indziej ulokowana
TU i TERAZ jest ważne, nie iluzja do przodu
pozdr