Znacie mnie tu od wielu lat.
Zakladalam temat "partner mnie nie szanuje" i kibicowalam wielu wam.
Jestem od pierwszego września na kartę nauczyciela.hit na naszym zadupiu.
Mam nianię do synka a chłopa w nosie.
Nie wpuszczam go do serca.
Kluczyk wyrzucilam od kłódki.
Ciekawe jak się ułoży...w lutym i w maju byłam w gownie.dzięki wam zaczęłam walczyć i wiele zrozumialam.dziękuje.
Chciałam was popytac jak ruszylyscie do pracy nie mając do pomocy babci ani żadnej cioci.
1 2015-09-06 21:47:51 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2015-09-06 21:50:08)
Podobne tematy
Ja pracuję w urzędzie, obie babcie daleko więc nikt mi nigdy nie mógł pomóc, na początku było bardzo ciężko ale jest coraz lepiej. Kto ma sobie poradzić jak nie my ![]()
Moja babcia daleko a druga pracuje.
Choroby przedszkolne mnie powala.
Poszlam do nowej pracy i nie chce jechać na l4.
Też się tym martwię. U mnie w pracy dużo dzieci i generalnie duża tolerancja dla nieobecności z powodu chorób dzieci, mimo że to korpo. Ale nikt nie będzie w nieskończoność tego akceptował. Może nie będzie tak źle.
Nokiaaa gratulacje!!!!!!!
Powodzenia!!!!!
Chciałam was popytac jak ruszylyscie do pracy nie mając do pomocy babci ani żadnej cioci.
Niania.
Oczywiście także wspólne i naprzemienne zajmowanie się dziećmi z mężem, ale z tego co piszesz, w Twoim przypadku to odpada.
7 2015-09-07 07:50:39 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-09-07 07:53:52)
.
Chciałam was popytac jak ruszylyscie do pracy nie mając do pomocy babci ani żadnej cioci.
U mnie to było tak: przeprowadziłam się na wieś jak moja córka szła to zerówki. Przeprowadzka była w sierpniu czyli zaraz przez rozpoczęciem roku szkolnego.
Rodzice kawał drogi ode mnie.
Mieszkając w mieście byłam przyzwyczajona do świetlic.
A tu zonk. W szkole świetlicy nie było!!!!
Na początku wogóle nie pracowałam ale to nie dla mnie, ja lubię być niezależna finansowo.
Później znalazłam taka pracę,żeby nie mieć stałych godzin i móc odbierać córkę ze szkoły.
Z czasem zaczęłam poznawać inne matki.I to one mi pomogły. Odbierały ją razem ze swoimi dziećmi. Trwało to trzy lata.
Pracę zmieniłam na fajniejszą ale też nie pracowałam codziennie .
Nie zawracałam im codziennie głowy.
W tym czasie otrzymywałam propozycje stałej pracy ale nie chciałam tych kobiet wykorzystywać na maksa więc przeszły mi one koło nosa.
naprzemienna opieka.pfffff!
w tamtym tygodniu mial miec 2 dni wolne, dupa! wezwali go do pracy, nie chcial malego dac do babci(zeby zaoszczedzic i wydac powiedzmy na domowy sprzęt chocby zepsuty mop, spalona patelnia itd). zaplacilam niani i juz.
zobaczymy jak bedzie w tym tygodniu.
na razie ok.
pozdrawiam wszystkie forumowiczki.
dzis zrobilam sobie shopping. powoli wracam do zywych:)
Nokia a dużo płacisz opiekunce?
polowe pensji. okolo 400-450.
Też się tym martwię. U mnie w pracy dużo dzieci i generalnie duża tolerancja dla nieobecności z powodu chorób dzieci, mimo że to korpo. Ale nikt nie będzie w nieskończoność tego akceptował. Może nie będzie tak źle.