Witam wszystkich użytkowników tego forum.
Bardzo chcę z Wami podzielić się 'problemem', i uzyskać zewnętrzny pogląd.
Otóż, mój mężczyna jest bardzo nerwowym człowiekiem, szybko się ponosi, traci cierpliwość i się złości. Ja w niektórych momentach boję się zwrócić mu uwage, bo obawiam się konsekwencji jego zachowania. Wczoraj właśnie doszło do takiej dyskusji, gdzie ja wyraźiłam, że męczy mnie to, że ciągle mówi, że jestem nieśmiałą osobą. Poruszyłam ten temat, gdyż byliśmi na imprezie, i On przy wszystkich powiedział, że jestem nieśmiała, a to tylko dlatego, że nie odpowiedziałam na pytanie dotyczące, czy chcę jeszcze jedno piwo. Prawda jest taka, że ja nie słyszałam tego pytania, i dlatego nic nie odpowiedziałam. Nie lubię, gdy mi zarzuca, że jestem niesmiała przy wszystkich, bo to mnie tym bardziej blokuje. Czuję się wtedy tak, jakby mnie zamykał w takim pudełku 'nieśmiałości', z którego ja wyjść nie mogę. Jestem osobą spokojną, szczególnie, gdy spotykam się z ludzmi których wcześniej nie znałam, lubię obserwować, zobaczyć jak się zachowują, i nie zawsze wiem jak się wtrącić w rozmowy które mnie nie dotyczą, bądź są związane z pracą... Ale po jakimś krótkim czasie, gdy już wyrobię sobie całokształt towarzystwa, zaczynam się rozkręcać i nabierać więcej pewności siebie. On z kolei, ciągle tłumaczy moją - powiedzmy - 'wycofaną' osobować nieśmiałością. Ja nie mówię, że bycie nieśmiałym jest jakimś wykroczeniem karygodnym, i zdaję sobie sprawe tego, że ludzie mogą mnie tak odebrać, nie kłapię dziobem, żeby zapchać ciszę, ale też nie jestem zadufana w sobie i rzadko kiedy kogoś oceniem. Przykro mi, że przy wszystkich ciągle mówi, że jestem nieśmiała, może nie daje sobie sprawy z tego, jak to na mnie wpływa i jak bardzo mnie blokuje. Doszło do tego stopnia, gdzie ja w jego nieobecności o wiele bardziej się otwieram i rozmawiam, niż gdy On przy mnie stoi.
Dziś rano wyszedł bez słowa. Przykro mi, że tak zaczął się dzień, i zastanawiam się czy faktycznie aż tak zawiniłam zwracając mu uwagę w bardzo rozsądny i spokojny sposób. Wiem, że jest nerwowy, i często wybucha, ale to nie chodziła o to, żeby na nim psy wieszać, lecz wytłymaczyć mniej więcej dlaczego ja się tak blokuje i dlaczego takie mówienie przy wszystkich, że jestem nieśmiała mnie męczy.
Jestem otwarta na wszelkie odpowiedzi w tej kwestii. Już przeprosiłam za swoje zachowanie, mimo tego, że wiem, że zrobiłam to, żeby załagodzić sytuację i nie ciągnąc tego oga za sobą.