Załóżmy, że mężczyzna pije piwo niemal codziennie, ale w małych ilościach, nie tyle żeby się upić. Właściwie nigdy nie jest pijany. W dodatku często pije piwo "damskie" Czy taki ktoś może być alkoholikiem? Dodam, że jeśli proponuje wyjście, to jest to właśnie wyjście na piwo. Preferuje też imprezy, na których jest dostęp do alkoholu. Trochę więcej wypija np. przy grillu, kiedy inni też piją. Kiedyś opowiadał, że po pracy poszedł do kolegi, a tam było "oczywiście piwko". A innym razem, że po pracy pracownicy urządzili sobie "imprezę", że wszedł do chłodni, a tam było tyyyyyle piwa. Mówił to z przejęciem w głosie.
Podobne tematy
Wydaje mi się,że tak.Zwykle utożsamiamy sobie alkoholika z obszczanym żulem,czy kimś kto twarzą "spoczywa" w sałatce,albo pije tanie nalewki.
Widać musi codziennie dostarczyć organizmowi jakąś dawkę alkoholu,a to już uzależnienie.
Picie szkodliwe na pewno, czyli takie, które prędzej czy później prowadzi do uzależnienia. Może on pije te babskie piwka, żeby sam siebie oszukiwać, że to nic takiego. To, że gada o alkoholu z ekscytacją też jest bardzo niepokojące.
Ja też gadam o piwie ze ekscytacją i piję je często. A to dlatego, że degustuje coraz to nowe smaki. Nie upijam się. Nie kupuję piwa po to żeby się uwalić tylko spróbować co innego. Alkoholik to człowiek, który pić musi. Ja mogę odstawić i nie pić wiele miesięcy. Alkoholikiem więc nie jestem.
Ja też gadam o piwie ze ekscytacją i piję je często. A to dlatego, że degustuje coraz to nowe smaki. Nie upijam się. Nie kupuję piwa po to żeby się uwalić tylko spróbować co innego. Alkoholik to człowiek, który pić musi. Ja mogę odstawić i nie pić wiele miesięcy. Alkoholikiem więc nie jestem.
To chyba muszę Cię zmartwić, na stan mojej wiedzy alkoholikiem może być człowiek, który pije np. tylko na urlopie, a przez cały rok nie. Degustuje - wmawiaj sobie tak dalej.
6 2015-08-30 19:12:11 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-08-30 19:13:14)
Ja sobie nic nie wmawiam. Ja mam w rodzinie najbliższej alkoholika i doskonale wiem, jak wygląda alkoholizm.
Tak właśnie. Degustuję. Jest masa piw z browarów craftowych które chcę spróbować i próbuję. Tak szukam tam określonych smaków, aromatów, nut smakowych. Jak piwo mi wybitnie nie smakuje wylewam do zlewu i go nie dokańczam. Nie piję dla procentów, a dla doznać smakowych. Bo piwo może smakować bardzo dobrze i całkiem inaczej niż to szeroko dostępne w marketach. Jak nie mam nic nowego dostępnego to najczęściej nie piję wcale. Rzadko się zdarza żebym dwa razy wypił to samo piwo.
Aby móc mówić o uzależnieniu od alkoholu muszą wystąpić minimum trzy z poniższych objawów. Do objawów należą:
Silna, natrętna potrzeba spożywania alkoholu (głód alkoholowy).
Upośledzona zdolność kontrolowania picia alkoholu (trudności w unikaniu rozpoczęcia picia, trudności w zakończeniu picia albo problemy z kontrolowaniem picia do wcześniej założonego poziomu).
Picie alkoholu w celu złagodzenia albo zapobieżenia alkoholowemu zespołowi abstynencyjnemu oraz subiektywne poczucie skuteczności takiego postępowania.
Objawy abstynencyjne (drżenia mięśniowe, nadciśnienie tętnicze, tachykardia, nudności, wymioty, biegunki, bezsenność, rozszerzenie źrenic, wysuszenie śluzówek, wzmożona potliwość, zaburzenia snu, nastrój drażliwy lub obniżony, lęk).
Zmieniona (najczęściej zwiększona) tolerancja alkoholu (ta sama dawka alkoholu nie przynosi oczekiwanego efektu, potrzeba spożywania większych dawek alkoholu dla wywołania oczekiwanego efektu).
Zawężenie repertuaru zachowań związanych z piciem alkoholu do 1-2 wzorców.
Postępujące zaniedbywanie alternatywnych do picia przyjemności, zachowań i zainteresowań.
Picie alkoholu mimo oczywistej wiedzy o jego szczególnej szkodliwości dla zdrowia pijącego.
Nie spełniam żadnego z punktów.
Ja sobie nic nie wmawiam. Ja mam w rodzinie najbliższej alkoholika i doskonale wiem, jak wygląda alkoholizm.
Tak właśnie. Degustuję. Jest masa piw z browarów craftowych które chcę spróbować i próbuję. Tak szukam tam określonych smaków, aromatów, nut smakowych. Jak piwo mi wybitnie nie smakuje wylewam do zlewu i go nie dokańczam. Nie piję dla procentów, a dla doznać smakowych. Bo piwo może smakować bardzo dobrze i całkiem inaczej niż to szeroko dostępne w marketach. Jak nie mam nic nowego dostępnego to najczęściej nie piję wcale. Rzadko się zdarza żebym dwa razy wypił to samo piwo.Aby móc mówić o uzależnieniu od alkoholu muszą wystąpić minimum trzy z poniższych objawów. Do objawów należą:
Silna, natrętna potrzeba spożywania alkoholu (głód alkoholowy).
Upośledzona zdolność kontrolowania picia alkoholu (trudności w unikaniu rozpoczęcia picia, trudności w zakończeniu picia albo problemy z kontrolowaniem picia do wcześniej założonego poziomu).
Picie alkoholu w celu złagodzenia albo zapobieżenia alkoholowemu zespołowi abstynencyjnemu oraz subiektywne poczucie skuteczności takiego postępowania.
Objawy abstynencyjne (drżenia mięśniowe, nadciśnienie tętnicze, tachykardia, nudności, wymioty, biegunki, bezsenność, rozszerzenie źrenic, wysuszenie śluzówek, wzmożona potliwość, zaburzenia snu, nastrój drażliwy lub obniżony, lęk).
Zmieniona (najczęściej zwiększona) tolerancja alkoholu (ta sama dawka alkoholu nie przynosi oczekiwanego efektu, potrzeba spożywania większych dawek alkoholu dla wywołania oczekiwanego efektu).
Zawężenie repertuaru zachowań związanych z piciem alkoholu do 1-2 wzorców.
Postępujące zaniedbywanie alternatywnych do picia przyjemności, zachowań i zainteresowań.
Picie alkoholu mimo oczywistej wiedzy o jego szczególnej szkodliwości dla zdrowia pijącego.Nie spełniam żadnego z punktów.
Dobrze, że masz taką wiedzę. Te objawy, które podajesz to jest już poważne stadium. Jeśli faktycznie próbujesz to ok. Czasem trudno zauważyć tę cienką granicę, a poźniej równia pochyła.
Właściwie to alkoholizm jest dość skomplikowany. Owszem ktoś kto pije codzienne, nie upijając się, może być alkoholikiem, ale z drugiej strony, ktoś kto pije często, upijając się nie będzie alkoholikiem. Z mojej wiedzy na temat alkoholizmu wynika, że tak naprawdę dużą wagę mają emocje. Z tego co zauwazyłam, to bardzo duże znaczenie (jak nie całkowite) ma to, dlaczego pijemy. Dojrzały, poukładany "emocjonalnie" człowiek, nawet jak czasem przesadzi z piciem, to nie jest alkoholikiem. Taki człowiek umie powiedzieć sobie: stop. na jakiś czas i kontrolować picie. Tzn. jeśli picie nie przeszkadza w pracy, w normalnym funkcjonowaniu w rodzinie itp. to nie widzę problemu. Oczywiście to muszą widzieć osoby z boku, bo sama osoba pijąca może mieć dość wypaczony obraz albo nawet jak dostrzega sygnały, będzie sama siebie (i innych przy okazji ) oszukiwać. Także, jeżeli ten twój kolega jest w porządku w życiu zawodowym i prywatnym, to nie jest alkoholikiem.
Chcąc nie chcąc mam tę wiedzę. Bo mam brata alkoholika i przez niego przeżyłem naprawdę dużo złego. On nie pije od dwóch lat, ale 20 lat życia przewalił. To prawda, że alkoholik to nie jest tylko zarzygany i zaszczany menel z rynsztoka, ale alkoholikami są też prezesi wielkich firm itd. I prawda jest to co piszesz. Można pić codziennie, a nie być uzależnionym, a można pić na jakiś czas i być uzależnionym. Kluczowy jest tu element kontroli. Wiem ile mogę wypić i tego nie przekaraczam. Wiem, że nie mogę wypić to nie piję. Zdarza się też sporo dni, że po prostu nie mam ochoty na alkohol nawet na imprezie zakrapianej i nie piję. Granica jest cienka. Fakt.
A czy umie nie pić jakiś czas?
Ja też gadam o piwie ze ekscytacją i piję je często. A to dlatego, że degustuje coraz to nowe smaki. Nie upijam się. Nie kupuję piwa po to żeby się uwalić tylko spróbować co innego. Alkoholik to człowiek, który pić musi. Ja mogę odstawić i nie pić wiele miesięcy. Alkoholikiem więc nie jestem.
Nie chce cie obrazac ani podważać tego co mowisz
Ale mnie rozbawiles, to ze kilka miesiecy wytrzmac mozesz to o niczym nie swiadczy jak tykp o twojej silnej woli:)
Spytaj sie ludzi co pija, i przestaja na rok kilka lat, czemu wracaja
Spytaj sie
Ja tez kiedys s8e nie upijalem, ta gran8ca jest widoczna zawsze po fakcie, gdy jest za późno
Ą do menela mi daleko wizualnie, tylko czy opakowanie jedt tu wazne, raczej nie
Jak glowa staje sie " chora" to juz na zawsze
Codzienne picie piwa musi ale tez nie musi niczego swiadczyc,
Pewne jest natomiast jest to ze jest sie blizej niz dalej, alkoholizmu chronicznego
Poki co mozna by rzec ze to czyste uzaleznienie, ale odpowiedni krok do alkoholizmu, niestety
12 2015-08-30 20:52:28 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2015-08-30 21:06:28)
Załóżmy, że mężczyzna pije piwo niemal codziennie, ale w małych ilościach, nie tyle żeby się upić. Właściwie nigdy nie jest pijany. W dodatku często pije piwo "damskie" Czy taki ktoś może być alkoholikiem? Dodam, że jeśli proponuje wyjście, to jest to właśnie wyjście na piwo. Preferuje też imprezy, na których jest dostęp do alkoholu. Trochę więcej wypija np. przy grillu, kiedy inni też piją. Kiedyś opowiadał, że po pracy poszedł do kolegi, a tam było "oczywiście piwko". A innym razem, że po pracy pracownicy urządzili sobie "imprezę", że wszedł do chłodni, a tam było tyyyyyle piwa. Mówił to z przejęciem w głosie.
Znam alkoholika i dla mnie przypadek który opisałaś właśnie mówi o alkoholiku.
Trzeba sobie uświadomić jedno, że alkoholizm alkoholizmowi nie jest zawsze równy, jeden alkoholik będzie każdego dnia spożywał wódkę a następnie rozwalał przystanki po skończonej libacji, zaś gdzie drugi alkoholik będzie tylko codziennie "degustował" sobie whisky do wieczornej lektury.
Często alkoholicy (którzy oczywiście mówią otwarcie, że piją tylko dla smaku i nie są alkoholikami) robiący sobie przerwy od picia zaczynają być trochę poddenerwowani albo agresywni gdyż nie dostarczają organizmowi alkoholu...
Można bardzo łatwo sprawdzić czy ktoś jest uzależniony od alkoholu.. pisze teraz o uzależnieniu bo alkoholizm to troche głębsza dziedzina ale skupmy się na uzależnieniu.
Niech taki człowiek odstawi alkohol np. na 1 miesiąc. Jeżeli będzie w stanie nie pić przez całe 30 dni i na dodatek nie będą się u niego pojawiały jakieś dziwne stany psychiczne, np. zwiększona nadpobudliwość, agresja, kłótnie itp. tzn., że na 99% osoba nie jest uzależniona od alkoholu.
13 2015-08-30 21:46:32 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-08-30 21:52:43)
Martainn napisał/a:Ja też gadam o piwie ze ekscytacją i piję je często. A to dlatego, że degustuje coraz to nowe smaki. Nie upijam się. Nie kupuję piwa po to żeby się uwalić tylko spróbować co innego. Alkoholik to człowiek, który pić musi. Ja mogę odstawić i nie pić wiele miesięcy. Alkoholikiem więc nie jestem.
Nie chce cie obrazac ani podważać tego co mowisz
Ale mnie rozbawiles, to ze kilka miesiecy wytrzmac mozesz to o niczym nie swiadczy jak tykp o twojej silnej woli:)Spytaj sie ludzi co pija, i przestaja na rok kilka lat, czemu wracaja
Spytaj sie
Ja tez kiedys s8e nie upijalem, ta gran8ca jest widoczna zawsze po fakcie, gdy jest za późno
Ą do menela mi daleko wizualnie, tylko czy opakowanie jedt tu wazne, raczej nieJak glowa staje sie " chora" to juz na zawsze
Codzienne picie piwa musi ale tez nie musi niczego swiadczyc,
Pewne jest natomiast jest to ze jest sie blizej niz dalej, alkoholizmu chronicznego
Poki co mozna by rzec ze to czyste uzaleznienie, ale odpowiedni krok do alkoholizmu, niestety
Nie muszę nikogo pytać bo mam alkoholików w rodzinie. Kwestia kluczowa. Ja nie potrzebuję alkoholu i mogę się bez niego obejść. Zrozum, że ja nie piję piwa dla alkoholu, a dla jego smaku. Ja wiem, że Tyskie, Żubr czy inny Harnaś nie mają smaku. Ale piwa typu American India Pale Ale, Witbier, Biere de Garde, czy nawet Hefeweizen mają smak. I te trunki pije się dla smaku. Nie ma dla mnie znaczenia czy mają alkohol czy nie. Znaczenie ma jak smakują. Piwo grodziskie uwielbiam. A ma 2,5%. Wypijam jedno w dzień upalny dla orzeźwienia, bo świetnie orzeźwia. Sądzę że piszemy o czym innym. Tak próbowałem nawet różne piwa bezalokoholowe. Ale są beznadziejne. Więc wolę nie pić wcale niż pić. Degustatorzy, beer geeki nie piją piwa dla procentów, a dla doznań smakowych. Ale kto nie pił piw róznych pysznych styli nigdy nie zrozumie o czym pisze. Trzeba wyjrzeć poza sikaczowe eurolagery maksymalnie odfermenotwanie i zrozumiesz, że można wypić pół szklanki piwa np. Doctor Brew American IPA, żeby poczuć te grapefruity, mango, cytrusy w smaku, tę szlachetną goryczkę która tak orzeźwia. Mmmmm niebo w gębie i orzeźwienie. Żeby zostać alkoholikiem to musiałbym zarabiać dziesiątki tysięcy złotych bo takie piwa nie kosztują 2-3 zł, a 8-15 zł za butelkę. Często 0,33 l. Dlatego najczęściej wypijam jedno-dwa tygodniowo i rzadko to samo. Serio piszemy o całkiem innych sprawach. Cienkich piw marketowych i koncernowych nie jestem w stanie nawet przełknąć. Są tak ochydne.
Niech taki człowiek odstawi alkohol np. na 1 miesiąc. Jeżeli będzie w stanie nie pić przez całe 30 dni i na dodatek nie będą się u niego pojawiały jakieś dziwne stany psychiczne, np. zwiększona nadpobudliwość, agresja, kłótnie itp. tzn., że na 99% osoba nie jest uzależniona od alkoholu.
Ostatnio nie piłem 8 miesięcy i nie wpłynęło to w żaden sposób na moje zachowanie. A nie piłem, bo nie było żadnych piw kraftowych w mieście. A byle czego nie piję. Bo nie piję by się napić, ale po to by delektować się smakiem. Teraz piję bo Tesco wprowadziło akcję na piwa kraftowe. Więc zamierzam spróbować tyle ile się d.a
14 2015-08-31 14:45:15 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-08-31 14:46:07)
daj Ci Bóg, ![]()
żebyś na doznaniach smakowych skończył, pozostał ![]()
ale twoja, teoria, historia
trochę się ma nijak do tego co autor postu, chciał się dowiedzieć
bo póki co wie, no właśnie,
nikt Ci nie wmawia żeś alkoholik ![]()
a bronisz się jakbyś rzeczywiście coś przeskrobał ![]()
miłego dnia
peace&love
Nie po raz pierwszy widzę na forum, jak ktoś pisze "lubię napić się piwa wieczorem", a inni użytkownicy odpisują "jesteś alkoholikiem, biegnij jak najszybciej do grup wsparcia".
Kochani, mamy 18+ lat więc w świetle prawa MOŻEMY NAPIĆ SIĘ PIWA.
Nie wmawiajcie ludziom, którzy lubią napić się piwa wieczorem, że są alkoholikami. Dla mnie opisywany przez Autorkę przykład też nie jest przejawem alkoholizmu.
Szukam dziewczyn, które walczą z chorobą alkoholową lub/i bulimią i chcą z tego wyjść. Ja jestem taką osobą i bardzo często brakuje mi kogoś do kogo mogłabym zadzwonić, z kim mogłabym się spotkać, wypłakać, pogadać. I wzajemnie. Taka grupa wsparcia tylko bez tych całych regułek. Po prostu nie chcę być z tym sama, a czasem jest mi tak strasznie ciężko. Wiem, że masa jest takich osób i tak samo jak ja nie wiedzą już co mają robić. Wierzę, że znajdę bratnie dusze, które chcą żyć normalnie i być szczęśliwie. Mam 26 lat, mieszkam w Łodzi.
Szukam dziewczyn, które walczą z chorobą alkoholową lub/i bulimią i chcą z tego wyjść. Ja jestem taką osobą i bardzo często brakuje mi kogoś do kogo mogłabym zadzwonić, z kim mogłabym się spotkać, wypłakać, pogadać. I wzajemnie. Taka grupa wsparcia tylko bez tych całych regułek. Po prostu nie chcę być z tym sama, a czasem jest mi tak strasznie ciężko. Wiem, że masa jest takich osób i tak samo jak ja nie wiedzą już co mają robić. Wierzę, że znajdę bratnie dusze, które chcą żyć normalnie i być szczęśliwie. Mam 26 lat, mieszkam w Łodzi.
Stwórz odrębny wątek. Tutaj może zostać niezauważony.
Szukam dziewczyn, które walczą z chorobą alkoholową lub/i bulimią i chcą z tego wyjść. Ja jestem taką osobą i bardzo często brakuje mi kogoś do kogo mogłabym zadzwonić, z kim mogłabym się spotkać, wypłakać, pogadać. I wzajemnie. Taka grupa wsparcia tylko bez tych całych regułek. Po prostu nie chcę być z tym sama, a czasem jest mi tak strasznie ciężko. Wiem, że masa jest takich osób i tak samo jak ja nie wiedzą już co mają robić. Wierzę, że znajdę bratnie dusze, które chcą żyć normalnie i być szczęśliwie. Mam 26 lat, mieszkam w Łodzi.
Kasiu, próbowałaś terapii? Jest w Łodzi kilka miejsc. Pomogą Tobie, nie bój nic. Potrwa to trochę, ale jeśli tylko będziesz chciała, poradzisz sobie. Potem, gdy się dźwigniesz z pewnością kogoś znajdziesz do wspólnych rozmów.
Szukam dziewczyn, które walczą z chorobą alkoholową lub/i bulimią i chcą z tego wyjść. Ja jestem taką osobą i bardzo często brakuje mi kogoś do kogo mogłabym zadzwonić, z kim mogłabym się spotkać, wypłakać, pogadać. I wzajemnie. Taka grupa wsparcia tylko bez tych całych regułek. Po prostu nie chcę być z tym sama, a czasem jest mi tak strasznie ciężko. Wiem, że masa jest takich osób i tak samo jak ja nie wiedzą już co mają robić. Wierzę, że znajdę bratnie dusze, które chcą żyć normalnie i być szczęśliwie. Mam 26 lat, mieszkam w Łodzi.
Idź na kurs prawa jazdy z porannymi jazdami, na siłownię rozwijać swoje ciało, do koła naukowego pracować nad umysłem. Po co Ci kółko gospodyń wiejskich użalających się nad sobą, która ma gorzej? Znajdź pasję, dzięki której alkohol nie tylko nie będzie ważny, ale i zacznie Ci w jej wykonywaniu przeszkadzać. Alkohol to Twój wróg, więc lej go w mordę. Tym razem dosłownie.
daj Ci Bóg,
żebyś na doznaniach smakowych skończył, pozostał
ale twoja, teoria, historia
trochę się ma nijak do tego co autor postu, chciał się dowiedzieć
bo póki co wie, no właśnie,nikt Ci nie wmawia żeś alkoholik
a bronisz się jakbyś rzeczywiście coś przeskrobał
miłego dnia
peace&love
Jak już to pijak bardziej:P
Ostatnio nie piłem 8 miesięcy i nie wpłynęło to w żaden sposób na moje zachowanie. A nie piłem, bo nie było żadnych piw kraftowych w mieście. A byle czego nie piję. Bo nie piję by się napić, ale po to by delektować się smakiem. Teraz piję bo Tesco wprowadziło akcję na piwa kraftowe. Więc zamierzam spróbować tyle ile się d.a
Jeżeli jesteś w stanie przez 8 miesięcy nie pić alkoholu i przez to nie wchodzisz w stany nerwowe itp. to znaczy, że nie jesteś alkoholikiem
gorzej jakby Tobą telepało, ciągle byś chodził wkurzony to wtedy tak.
Martainn napisał/a:Ostatnio nie piłem 8 miesięcy i nie wpłynęło to w żaden sposób na moje zachowanie. A nie piłem, bo nie było żadnych piw kraftowych w mieście. A byle czego nie piję. Bo nie piję by się napić, ale po to by delektować się smakiem. Teraz piję bo Tesco wprowadziło akcję na piwa kraftowe. Więc zamierzam spróbować tyle ile się d.a
Jeżeli jesteś w stanie przez 8 miesięcy nie pić alkoholu i przez to nie wchodzisz w stany nerwowe itp. to znaczy, że nie jesteś alkoholikiem
gorzej jakby Tobą telepało, ciągle byś chodził wkurzony to wtedy tak.
Czyli gość który nie pije 8 miesięcy i jest wkurzony, bo ma ochotę na ledwo jedno piwo - jest alkoholikiem? Nie wiem czy bardziej chore, czy smutne?
bujamwoblokach napisał/a:Martainn napisał/a:Ostatnio nie piłem 8 miesięcy i nie wpłynęło to w żaden sposób na moje zachowanie. A nie piłem, bo nie było żadnych piw kraftowych w mieście. A byle czego nie piję. Bo nie piję by się napić, ale po to by delektować się smakiem. Teraz piję bo Tesco wprowadziło akcję na piwa kraftowe. Więc zamierzam spróbować tyle ile się d.a
Jeżeli jesteś w stanie przez 8 miesięcy nie pić alkoholu i przez to nie wchodzisz w stany nerwowe itp. to znaczy, że nie jesteś alkoholikiem
gorzej jakby Tobą telepało, ciągle byś chodził wkurzony to wtedy tak.
Czyli gość który nie pije 8 miesięcy i jest wkurzony, bo ma ochotę na ledwo jedno piwo - jest alkoholikiem? Nie wiem czy bardziej chore, czy smutne?
Ja bym rzekl ze w takiej sytuacji bardziej smutne niz chore ![]()
Jak jedno piwo mogl9 by takie stany wywoływać ![]()
Czyli gość który nie pije 8 miesięcy i jest wkurzony, bo ma ochotę na ledwo jedno piwo - jest alkoholikiem? Nie wiem czy bardziej chore, czy smutne?
Jeżeli ktoś przykładowo przez 5, 7, 8 czy tam więcej miesięcy nie jest w stanie wytrzymać bez alkoholu/papierosów to znaczy, że na 99% jest od tych substancji uzależniony ![]()
Dla mnie przykładowo alkohol mógłby w ogóle nie istnieć. Jeżeli ktoś pije sobie od czasu do czasu i mógłby spokojnie zrobić przerwe półroczną od używek, tzn. że nie jest w ogóle uzależniony. Ostanio piłem alkohol po kilku latach całkowitej abstynencji ale nie wypiłem z takiego powodu, że czułem się niekomfortowo z powodu braku alkoholu w organizmie a z tego powodu, że była taka mini okazja i to wszystko ![]()
Jeżeli ktoś przez 8 miesięcy nie jest w stanie wytrzymać bez piwa i to w takim stopniu, że zaczyna chodzić wkurzony tzn., że w jakimś stopniu (mniejszym bądz większym) jest uzależniony od tego alkoholu.
pomocnikgargamela napisał/a:Czyli gość który nie pije 8 miesięcy i jest wkurzony, bo ma ochotę na ledwo jedno piwo - jest alkoholikiem? Nie wiem czy bardziej chore, czy smutne?
Jeżeli ktoś przykładowo przez 5, 7, 8 czy tam więcej miesięcy nie jest w stanie wytrzymać bez alkoholu/papierosów to znaczy, że na 99% jest od tych substancji uzależniony
Dla mnie przykładowo alkohol mógłby w ogóle nie istnieć. Jeżeli ktoś pije sobie od czasu do czasu i mógłby spokojnie zrobić przerwe półroczną od używek, tzn. że nie jest w ogóle uzależniony. Ostanio piłem alkohol po kilku latach całkowitej abstynencji ale nie wypiłem z takiego powodu, że czułem się niekomfortowo z powodu braku alkoholu w organizmie a z tego powodu, że była taka mini okazja i to wszystkoJeżeli ktoś przez 8 miesięcy nie jest w stanie wytrzymać bez piwa i to w takim stopniu, że zaczyna chodzić wkurzony tzn., że w jakimś stopniu (mniejszym bądz większym) jest uzależniony od tego alkoholu.
Mylicie się Panowie. Jeżeli ja postanowię sobie, że nie będę jadł produktów zwierzęcych przez pół roku, to zwykła zawziętość sprawi, że wytrzymam, ale po upływie tego okresu rzucę się na mięso, bo je uwielbiam. To, że nie będę go jadł 6 miesięcy nie będzie jednak znaczyło, że nie jestem mięsożercą.
To samo alkoholik - uprze się, to nie będzie pił nawet i rok. Ale później, kiedy causa odpadnie - wróci do picia.
Jeśli to jeszcze nie jest alkoholizm, to jest to na pewno dobry wstęp do niego.
Facet, który wyraźnie alkoholu szuka, nie umie bawić się bez niego jest na najlepszej drodze do alkoholizmu.