Hej!
Zwracam się do Was z niezbyt przyjemnym problemem. Chodzi o pocenie się. A bardziej o jego "zapach". Bywały u mnie momenty dosyć silnego pocenia się, ale antyperspiranty dawały radę. Od jakiegoś czasu, mniej więcej od odstawienia antykoncepcji, czuję, że ciągnie się za mną nieprzyjemny smrodek. Dbam o higienę, użyłam już różnych środków - efekt jest ten sam. Plamy pod pachami mam od zawsze. W trakcie okresu jest koszmar - wielkie plamy pod pachami plus nieprzyjemny zapach. Może nie jest on silny, bo nie jest ponoć mocno wyczuwalny. Tak przynajmniej twierdzą najbliżsi.
Dodam, że lubię pikantne potrawy, dobrze znoszę upały(geny ojca Bułgara robią swoje
), palę papierosy. I jakieś dwa miesiące temu wróciłam do uprawiania sportu.
Używałam już różnych specyfików, golę oraz myję się pod pachami, noszę bawełniane i przewiewne ciuchy - efekt jest zawsze taki sam. Nie wiem już, z której strony ugryźć temat. Wcześniej, przez chwilę, miałam taki problem w okresie dojrzewania, ale skończył się w okolicach 16 roku życia. Szybko pojawił się problem, ale równie szybko minął.
Znacie jakieś dobre produkty, które pomagają w zwalczeniu tego problemu? Testowałam kilka lat temu i Etiaxil, i Antidral - bez skutku. Pociłam się koszmarnie, nieprzyjemny zapach również utrzymywał się. Strasznie mi to przeszkadza, póki co nikt jeszcze nie zwrócił mi uwagi. Jestem mocno uczulona na "śmierdziuchów", więc sam fakt, że może ode mnie nieco śmierdzieć, wprawia mnie w zakłopotanie. Szczególnie, że dbam o siebie i poza tym krótkim epizodem, nie było problemów ze "smrodkiem".