Nie wiem czy dobrze umieściłem ten post bo to pierwszy mój post tutaj, jak coś jest źle to z góry przepraszam.
Mam nietypowy problem i trochę wstydliwy, bardzo proszę o poważne odpowiedzi.
Mam 22 lata. Kilka miesięcy temu poznałem 18 letnią dziewczynę, od kilku miesięcy się spotykamy, niecały miesiąc oficjalnie jesteśmy parą. Jest jeden problem i nie wiem jak podejść do tematu. Z tego co zauważyłem ona należy do osób raczej mocno potliwych, praktycznie zawsze jak się spotykamy ma pod pachami mokrą bluzkę i to czasami mocno. To nie jest dla mnie akurat żaden problem, ale zapach już tak. Mówiąc wprost to strasznie od niej śmierdzi potem, do tego stopnia że po jej wyjściu muszę długo wietrzyć pokój, teraz ze względu na porę roku oczywiście problem jest jeszcze bardziej dokuczliwy.Jak wychodzimy gdzieś do znajomych czy na miasto po prostu się krępuje bo ten zapach jest okropny. Nie mam pojęcia jak się zabrać do rozmowy z nią na temat tego problemu. Chce jej pomóc ale w taki sposób by nie poczuła się urażona w końcu nie jesteśmy w związku od lat tylko od kilku tygodni i obawiam się że zbytnia bezpośredniość wpłynie negatywnie na naszą relację a ja ją naprawdę pokochałem i nie chcę rozpadu tej relacji.
W jaki sposób podejść do tej sprawy?
Jak jesteś w związku i nie możesz normalnie o takich rzeczach pogadać, to słaby ten związek.
Zapach może mieć kilka źródeł:
-dieta (w tym zbyt słabe nawadnianie)
-leki
-zły dobór kosmetyków (nadużywanie antyperspirantu, zatykające się pory)
-niskiej jakości ubrania (materiał i barwniki)
W taką pogodę to normalne być spoconym.
Po prostu weź ją pod boczek i powiedz tak:
>>>> Kochanie, uwielbiam cię i uwielbiam spędzać z tobą czas, ale martwi mnie zapach twojego potu. Wszyscy się pocimy, ale tak intensywny zapach jest bardzo nieprzyjemny może świadczyć o tym, że masz jakąś infekcję skóry, źle zbalansowaną florę bakteryjną, problemy z wątrobą lub źle dobranymi kosmetykami, które zatykają twoje pory. <<<
W zależności jak zareaguje, tak możesz poprowadzić rozmowę w danym kierunku.
Nie wiem czy dobrze umieściłem ten post bo to pierwszy mój post tutaj, jak coś jest źle to z góry przepraszam.
Mam nietypowy problem i trochę wstydliwy, bardzo proszę o poważne odpowiedzi.
Mam 22 lata. Kilka miesięcy temu poznałem 18 letnią dziewczynę, od kilku miesięcy się spotykamy, niecały miesiąc oficjalnie jesteśmy parą. Jest jeden problem i nie wiem jak podejść do tematu. Z tego co zauważyłem ona należy do osób raczej mocno potliwych, praktycznie zawsze jak się spotykamy ma pod pachami mokrą bluzkę i to czasami mocno. To nie jest dla mnie akurat żaden problem, ale zapach już tak. Mówiąc wprost to strasznie od niej śmierdzi potem, do tego stopnia że po jej wyjściu muszę długo wietrzyć pokój, teraz ze względu na porę roku oczywiście problem jest jeszcze bardziej dokuczliwy.Jak wychodzimy gdzieś do znajomych czy na miasto po prostu się krępuje bo ten zapach jest okropny. Nie mam pojęcia jak się zabrać do rozmowy z nią na temat tego problemu. Chce jej pomóc ale w taki sposób by nie poczuła się urażona w końcu nie jesteśmy w związku od lat tylko od kilku tygodni i obawiam się że zbytnia bezpośredniość wpłynie negatywnie na naszą relację a ja ją naprawdę pokochałem i nie chcę rozpadu tej relacji.
W jaki sposób podejść do tej sprawy?
Ja osobiście jestem zwolenniczką prostych rozwiązań czyli powiedzenia wprost. Jeśli się jednak obawiasz, że dziewczynę zrazisz do siebie, to możesz delikatnie nawiązać do tematu. Gdy ktoś przy mnie otwierałby okna albo zapalał świece zapachowe albo opowiadał o niemiłym zapachu w windzie dałby mi tym do myślenia. Być może twoja dziewczyna boryka się z problemem nadpotliwości, z którym sobie nie radzi.
Jak jesteś w związku i nie możesz normalnie o takich rzeczach pogadać, to słaby ten związek.
Zapach może mieć kilka źródeł:
-dieta (w tym zbyt słabe nawadnianie)
-leki
-zły dobór kosmetyków (nadużywanie antyperspirantu, zatykające się pory)
-niskiej jakości ubrania (materiał i barwniki)W taką pogodę to normalne być spoconym.
Po prostu weź ją pod boczek i powiedz tak:
>>>> Kochanie, uwielbiam cię i uwielbiam spędzać z tobą czas, ale martwi mnie zapach twojego potu. Wszyscy się pocimy, ale tak intensywny zapach jest bardzo nieprzyjemny może świadczyć o tym, że masz jakąś infekcję skóry, źle zbalansowaną florę bakteryjną, problemy z wątrobą lub źle dobranymi kosmetykami, które zatykają twoje pory. <<<
W zależności jak zareaguje, tak możesz poprowadzić rozmowę w danym kierunku.
Dzięki za pomysł na rozpoczęcie rozmowy, przyda się ![]()
tomol napisał/a:Nie wiem czy dobrze umieściłem ten post bo to pierwszy mój post tutaj, jak coś jest źle to z góry przepraszam.
Mam nietypowy problem i trochę wstydliwy, bardzo proszę o poważne odpowiedzi.
Mam 22 lata. Kilka miesięcy temu poznałem 18 letnią dziewczynę, od kilku miesięcy się spotykamy, niecały miesiąc oficjalnie jesteśmy parą. Jest jeden problem i nie wiem jak podejść do tematu. Z tego co zauważyłem ona należy do osób raczej mocno potliwych, praktycznie zawsze jak się spotykamy ma pod pachami mokrą bluzkę i to czasami mocno. To nie jest dla mnie akurat żaden problem, ale zapach już tak. Mówiąc wprost to strasznie od niej śmierdzi potem, do tego stopnia że po jej wyjściu muszę długo wietrzyć pokój, teraz ze względu na porę roku oczywiście problem jest jeszcze bardziej dokuczliwy.Jak wychodzimy gdzieś do znajomych czy na miasto po prostu się krępuje bo ten zapach jest okropny. Nie mam pojęcia jak się zabrać do rozmowy z nią na temat tego problemu. Chce jej pomóc ale w taki sposób by nie poczuła się urażona w końcu nie jesteśmy w związku od lat tylko od kilku tygodni i obawiam się że zbytnia bezpośredniość wpłynie negatywnie na naszą relację a ja ją naprawdę pokochałem i nie chcę rozpadu tej relacji.
W jaki sposób podejść do tej sprawy?Ja osobiście jestem zwolenniczką prostych rozwiązań czyli powiedzenia wprost. Jeśli się jednak obawiasz, że dziewczynę zrazisz do siebie, to możesz delikatnie nawiązać do tematu. Gdy ktoś przy mnie otwierałby okna albo zapalał świece zapachowe albo opowiadał o niemiłym zapachu w windzie dałby mi tym do myślenia. Być może twoja dziewczyna boryka się z problemem nadpotliwości, z którym sobie nie radzi.
Prawdopodobnie ma taki problem, bo u niej to pocenie jest cały czas nawet bez żadnego wysiłku czy na przykład gdy jest chłodniej.
6 2023-07-15 09:36:35 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-07-15 09:45:46)
Jak jesteś w związku i nie możesz normalnie o takich rzeczach pogadać, to słaby ten związek.
Co za bzdura i brak delikatności. Nawet nie rozumiesz na czym polega problem.
W kazdym mozliwym temacie.
tomol napisał/a:Nie wiem czy dobrze umieściłem ten post bo to pierwszy mój post tutaj, jak coś jest źle to z góry przepraszam.
Mam nietypowy problem i trochę wstydliwy, bardzo proszę o poważne odpowiedzi.
Mam 22 lata. Kilka miesięcy temu poznałem 18 letnią dziewczynę, od kilku miesięcy się spotykamy, niecały miesiąc oficjalnie jesteśmy parą. Jest jeden problem i nie wiem jak podejść do tematu. Z tego co zauważyłem ona należy do osób raczej mocno potliwych, praktycznie zawsze jak się spotykamy ma pod pachami mokrą bluzkę i to czasami mocno. To nie jest dla mnie akurat żaden problem, ale zapach już tak. Mówiąc wprost to strasznie od niej śmierdzi potem, do tego stopnia że po jej wyjściu muszę długo wietrzyć pokój, teraz ze względu na porę roku oczywiście problem jest jeszcze bardziej dokuczliwy.Jak wychodzimy gdzieś do znajomych czy na miasto po prostu się krępuje bo ten zapach jest okropny. Nie mam pojęcia jak się zabrać do rozmowy z nią na temat tego problemu. Chce jej pomóc ale w taki sposób by nie poczuła się urażona w końcu nie jesteśmy w związku od lat tylko od kilku tygodni i obawiam się że zbytnia bezpośredniość wpłynie negatywnie na naszą relację a ja ją naprawdę pokochałem i nie chcę rozpadu tej relacji.
W jaki sposób podejść do tej sprawy?Ja osobiście jestem zwolenniczką prostych rozwiązań czyli powiedzenia wprost. Jeśli się jednak obawiasz, że dziewczynę zrazisz do siebie, to możesz delikatnie nawiązać do tematu. Gdy ktoś przy mnie otwierałby okna albo zapalał świece zapachowe albo opowiadał o niemiłym zapachu w windzie dałby mi tym do myślenia. Być może twoja dziewczyna boryka się z problemem nadpotliwości, z którym sobie nie radzi.
Prawdopodobnie ma taki problem, bo u niej to pocenie jest cały czas nawet bez żadnego wysiłku czy na przykład gdy jest chłodniej.
Rozumiem, ze chcesz zalatwic sprawe delikatnie, bez mówienia wprost.
Idź z nią na plażę i zobacz czy ten problem tam też występuje.
Bo jest bardzo duża szansa że temat dotyczy ubrań.
Młode dziewczyny kupują w sieciówkach modne, ale słabej jakosci ubrania.
Niektórzy mogą się w takich ubraniach spłacić i nic, ale często jak ktoś poci się mocniej, zwłaszcza jak się stresuje, co wpływa na zapach potu: stres..
Dobrej jakości kosmetyki też mają znaczenie..
Więc żeby nie było tematu:
Powinna kupić bawełniane rzeczy 100% bawełna, jedwab, len
Mniej się pocić, przez mniej stresu, czyli wyluzować.
Zainteresować się tematem zmniejszenia potliwoisci u kosmetyczek.
Jack Sparrow napisał/a:Jak jesteś w związku i nie możesz normalnie o takich rzeczach pogadać, to słaby ten związek.
Co za bzdura i brak delikatności. Nawet nie rozumiesz na czym polega problem.
Nie no pewnie. W związku nie można powiedzieć o zapachu potu, ale pewnie od kleszczy po spacerze po lesie to się sprawdzą bez problemu, nie? Albo jak jedno wyląduje z tak ostrą grypą żołądkową, ze będzie walić pod siebie, to na pewno drugie bez zająknięcia podwinie rękawy do roboty.
Weź mnie nie osłabiaj.....
Ela210 to czasem nie tylko kwestia składu materiału, ale i użytej chemii do barwienia. Ja już dawno się przerzuciłem na ciuchy z certem OEKOTEX własnie z tego powodu.
Mogę też polecić ałun. U mnie świetnie daje radę, bo działa antyseptycznie, a nie ma własnego zapachu, nie podrażnia mnie i nie blokuje porów. Nawet jak się zapocę jak prosiak na westernie, to nie śmierdzę.
10 2023-07-15 09:51:00 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2023-07-15 09:51:51)
.
11 2023-07-15 09:57:42 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-07-15 10:03:02)
Gary napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:Jak jesteś w związku i nie możesz normalnie o takich rzeczach pogadać, to słaby ten związek.
Co za bzdura i brak delikatności. Nawet nie rozumiesz na czym polega problem.
Nie no pewnie. W związku nie można powiedzieć o zapachu potu, ale pewnie od kleszczy po spacerze po lesie to się sprawdzą bez problemu, nie? Albo jak jedno wyląduje z tak ostrą grypą żołądkową, ze będzie walić pod siebie, to na pewno drugie bez zająknięcia podwinie rękawy do roboty.
Weź mnie nie osłabiaj.....
Tylko się pogrążasz.
Chodzi o to:
Rozumiem, ze chcesz zalatwic sprawe delikatnie, bez mówienia wprost.
Masz problem Tomol, nie ma delikatnego sposobu. Możesz ten problem ująć bardzo delikatnie ale to wyłącznie od niej zależy jak to przyjmie.
Rozumiem, ze chcesz zalatwic sprawe delikatnie, bez mówienia wprost.
Idź z nią na plażę i zobacz czy ten problem tam też występuje.
Bo jest bardzo duża szansa że temat dotyczy ubrań.
Młode dziewczyny kupują w sieciówkach modne, ale słabej jakosci ubrania.
Niektórzy mogą się w takich ubraniach spłacić i nic, ale często jak ktoś poci się mocniej, zwłaszcza jak się stresuje, co wpływa na zapach potu: stres..
Dobrej jakości kosmetyki też mają znaczenie..
Więc żeby nie było tematu:
Powinna kupić bawełniane rzeczy 100% bawełna, jedwab, len
Mniej się pocić, przez mniej stresu, czyli wyluzować.
Zainteresować się tematem zmniejszenia potliwoisci u kosmetyczek.
Dokładnie chce to załatwić w delikatny sposób, tak na prawdę jesteśmy ze sobą oficjalnie ok 3 tygodni, nie znamy się na tyle długo bym mógł powiedzieć to wprost bez skrępowania bo obawiam się jej reakcji.
Co do ubrań to nie znam się za bardzo, ale nie zauważyłem by chodziła w jakiś sztucznych materiałach, są to po prostu zwykle podkoszulki jakie nosi większość z nas.
Problem jest cały czas nawet jak siedzimy u mnie w pokoju na totalnym luzie więc nie wiem czy to kwestia stresu...
Rozumiem, ze chcesz zalatwic sprawe delikatnie, bez mówienia wprost.
Idź z nią na plażę i zobacz czy ten problem tam też występuje.
Bo jest bardzo duża szansa że temat dotyczy ubrań.
Młode dziewczyny kupują w sieciówkach modne, ale słabej jakosci ubrania.
Niektórzy mogą się w takich ubraniach spłacić i nic, ale często jak ktoś poci się mocniej, zwłaszcza jak się stresuje, co wpływa na zapach potu: stres..
Dobrej jakości kosmetyki też mają znaczenie..
Więc żeby nie było tematu:
Powinna kupić bawełniane rzeczy 100% bawełna, jedwab, len
Mniej się pocić, przez mniej stresu, czyli wyluzować.
Zainteresować się tematem zmniejszenia potliwoisci u kosmetyczek.
Dokładnie chce to załatwić w delikatny sposób, tak na prawdę jesteśmy ze sobą oficjalnie ok 3 tygodni, nie znamy się na tyle długo bym mógł powiedzieć to wprost bez skrępowania bo obawiam się jej reakcji.
Co do ubrań to nie znam się za bardzo, ale nie zauważyłem by chodziła w jakiś sztucznych materiałach, są to po prostu zwykle podkoszulki jakie nosi większość z nas.
Problem jest cały czas nawet jak siedzimy u mnie w pokoju na totalnym luzie więc nie wiem czy to kwestia stresu...
Ela210 napisał/a:Rozumiem, ze chcesz zalatwic sprawe delikatnie, bez mówienia wprost.
Idź z nią na plażę i zobacz czy ten problem tam też występuje.
Bo jest bardzo duża szansa że temat dotyczy ubrań.
Młode dziewczyny kupują w sieciówkach modne, ale słabej jakosci ubrania.
Niektórzy mogą się w takich ubraniach spłacić i nic, ale często jak ktoś poci się mocniej, zwłaszcza jak się stresuje, co wpływa na zapach potu: stres..
Dobrej jakości kosmetyki też mają znaczenie..
Więc żeby nie było tematu:
Powinna kupić bawełniane rzeczy 100% bawełna, jedwab, len
Mniej się pocić, przez mniej stresu, czyli wyluzować.
Zainteresować się tematem zmniejszenia potliwoisci u kosmetyczek.Dokładnie chce to załatwić w delikatny sposób, tak na prawdę jesteśmy ze sobą oficjalnie ok 3 tygodni, nie znamy się na tyle długo bym mógł powiedzieć to wprost bez skrępowania bo obawiam się jej reakcji.
Co do ubrań to nie znam się za bardzo, ale nie zauważyłem by chodziła w jakiś sztucznych materiałach, są to po prostu zwykle podkoszulki jakie nosi większość z nas.
Problem jest cały czas nawet jak siedzimy u mnie w pokoju na totalnym luzie więc nie wiem czy to kwestia stresu...
Dobrze się sprawdzają w taki upał, nie bawełniane, a typowo sportowe dla biegaczy i sportowców ![]()
16 2023-07-15 11:07:19 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-07-15 11:15:25)
Moze powiedz jej, ze Ty masz problem z poceniem sie w te upaly i czy zna jakis dobry antyperspirant albo inne sposoby aby sobie z tym poradzic bo juz Cie ten temat meczy.
Tak ja bym zrobil. Chcialbym druga osobe zmotywowac aby pomogla mi w problemie, ktory ma sama.
To powinno dac trzy benefity:
- Zrozumiesz jaki jest jej poziom wiedzy o rozwiazaniach (ktory moze byc spory) - co da Ci podstawy do wniosku o tym do jakiego stopnia ona sama jest swiadoma problemu i czy / jak bardzo chce go rozwiazac (ostatnie co chcialbys zrobic to powiedziec jej ze ma problem gdy jest go swiadoma i probowala juz niemal wszystkiego aby go rozwiazac).
- W ramach pomocy Tobie moze odkryc rozwiazanie, ktore - sama sobie uswiadomi - moze pomoc jej.
- Wspolne problemy zblizaja.
Tylko jesli ona Cie zapyta czy cos sugerujesz (ze to chodzi o nia a nie o Ciebie) to nie mozesz zostawic zadnej watpliwosci, ze tak wlasnie jest - bo przestanie czuc sie z Toba swobodnie przez co spotkania zaczna ja stresowac a ona sie zacznie zamykac.
Wtedy upewniasz druga osobe, ze jestes calkowicie powazny ze swoim problemem, ze jest dla Ciebie wstydliwy i mozesz ewentualnie dodac z zaskoczeniem skad jej watpliwosc, "mialas taki problem kiedys?".
To dość zabawne, że kolesie mówiący o potrzebie szczerości i otwartości w związku nawet nie potrafią powiedziec wprost o co chodzi tylko kluczą do tego stopnia, że nawet nie da sie połapać o co chodzi.
Większośc osób nie rozumie aluzji, a widząc u kogoś drzazgę nie zobaczą u siebie całej belki.
Wychodujcie sobie parę jajec i powiedzcie wprost. Ale nie jak cham i prostak, tylko z powagą i wyczuciem.
18 2023-07-15 11:26:29 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-07-15 11:38:17)
To dość zabawne, że kolesie mówiący o potrzebie szczerości i otwartości w związku nawet nie potrafią powiedziec wprost o co chodzi tylko kluczą do tego stopnia, że nawet nie da sie połapać o co chodzi.
Większośc osób nie rozumie aluzji, a widząc u kogoś drzazgę nie zobaczą u siebie całej belki.
Wychodujcie sobie parę jajec i powiedzcie wprost. Ale nie jak cham i prostak, tylko z powagą i wyczuciem.
Szczerosci, otwartosci i wrazliwosci.
Wrazliwosc to nie dobor slow "z powaga i wyczuciem", ktore w praktyce oznaczaja to samo.
"Jebie od Ciebie" i "myslalas nad zmiana antyperspirantu?" ma identyczna pragmatyczna wartosc - "smierdzisz i nie akceptuje tego".
Wrazliwosc to nie ubieranie tego samego w inne slowa.
Wrazliwosc to dostosowanie swoich akcji do konkretnego kontekstu.
Dlatego bedac wrazliwym zanim cokolwiek powiesz / zrobisz, chcesz dowiedziec sie wystarczajaco aby nie skrzywdzic drugiej osoby.
Co innego powiedziec osobie, ktora ignoruje swoj problem, ze ma problem, a co innego powiedziec osobie, ktora doskonale sobie zdaje sprawe ze swojego problemu, wstydzi sie go, walczy z nim i czuje sie w jego obliczu bezsilna, ze ma problem (niezaleznie jak to ubierzesz w slowa).
Nauka wrazliwosci jeszcze przed Toba Jack.
Inna kwestia to rozroznienie wrazliwosci wzgledem innych i wrazliwosci wzgledem siebie.
Ludzie, ktorzy sa wrazliwi wzgledem siebie nie sa wrazliwi wzgledem innych.
Kobiety czesto sie na to nabieraja i myla - widzac mezczyzne, ktory czuje sie skrzywdzony klotnia, placze albo mowi o tym jak go ta klotnia zabolala - mowia: "taki wrazliwy, dobry z niego facet".
Podczas gdy w rzeczywistosci oznacza to cos wrecz przeciwnego - jest wrazliwy wzgledem siebie (narcyzem wrazliwym) i kompletnym ignorantem w stosunku do cierpienia innych.
19 2023-07-15 11:29:43 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-07-15 11:30:23)
(dubel)
dzięki bardzo za odpowiedzi. Mam już mniej więcej koncepcję od czego zacząć tą rozmowę. Dziś się widzimy i postaram się ten temat poruszyć.
dzięki bardzo za odpowiedzi. Mam już mniej więcej koncepcję od czego zacząć tą rozmowę. Dziś się widzimy i postaram się ten temat poruszyć.
Daj znać jak ci poszło.
Trudny temat. Moja koleżanka miała podobny z chłopakiem, któremu cuchnęło z ust. Opisywała mi ten zapach jako taki, który czasem się czuje u dentysty, gdy rozwierca ząb przed wypełnieniem go plombą. Ja też jej radziłam to co wy, żeby wprost. Nie dała rady, za delikatna była. Próbowała naokoło, coś tam sugerowała, że czuć dentystą od niego, a on wtedy: ale ja dawno u dentysty nie byłem ![]()
Mnie dziwi ze tam dziewczyna nie czuje tego, zazwyczaj jak się człowiek poci to jest pierwsza osoba która czuje swój własny pot.
Może faktycznie najlepiej zacząć rozmowę od tego który antyperspirant jest dobry i sprawdzić jej stan wiedzy bo nie chce mi się wieżyc ze nikt nigdy jej nie powiedział o tym od niej śmierdzi.
Ewentualnie można kupić jakiś dobry antyperspirant i zapromowac jej na zasadzie 'Wiesz co ostatnio przez te upały ciągle się pociłem i pomyślałem ze muszę zmienić antyperspirant bo ten mój już nie dawał rady i czułem ze śmierdzę i znalazłem taki fajny mowie ci warto chcesz spróbować to i tobie kupie'.
JohnyBravo777 sranie w banie. Sugerowanie czegoś na pierdylion sposobów i na około to wyraz niedojrzałości. I osoby, która ma coś do przekazania i osoby, której to dotyczy. Bo co - nie można zwrócić uwagi DOROSŁEJ osobie na podstawowe tematy higieniczne? Bo nie daj buk się obrazi? W ten sposób to można chodzić wokół siebie przez połowę życia i niczego nie przekazać istotnego. A takie rzeczy jak zapach potu, zapach z ust są ważnymi wskazówkami diagnostycznymi. Bo może być to pierwszy objaw czegoś poważniejszego. I co - będziesz zwlekał pół roku? I zamiast płukanki się okaże, że będzie potrzebne kanałowe lub usunięcie zęba. Albo zamiast korekcji diety to ciężkie leki, bo wątroba wysiada albo układ hormonalny. W wszystko w imię wrażliwości i grzeczności.
Wiesz co? W dupie mam ja taką wrażliwość. I liczę na to samo wobec siebie.
I nie - jest ogromna różnica pomiędzy "jebie od ciebie", a "zapach twojego potu jest dość intensywny".
Trochę współczuję tej dziewczynie bo możliwe, że to nie do zapanowania niezależnie co by nie zrobiła.
Moja znajoma ma taki problem, ma to szczęście że jej pot nie wydziela zapachu ale z jakiegoś powodu nieprawdopodbnie sie poci. Trochę wyjdzie na słońce, zmęczy się i naprawdę, dosłownie pot jej z nosa kąpię, z czoła, po szyi. I wiem jak dba o higienę, o siebie a jednak to. I mówiac szczerze, nie wiem jakbym miała jej powiedzieć : ej pocisz się? Myślę, że ona to wie i napewno nie jest to coś czego łatwo się pozbyć, niby są jakieś blokery, botoks przeciwdziała, ale to musiałaby całe ciało zablokować. Zwłaszcza, że ona zawsze przeprasza za to,, że się tak poci,, no to nie jej wina przecież.
Jeśli masz wątpliwości co do jej higieny, jakości materiału, to spróbuj porozmawiać.
Ale jeśli wiesz, ze powyższe jest ok to nie wiem co się da zrobić. Niektóre leki też zmagają pocenie się.
A więc jestem już po rozmowie. Na szczęście udało się delikatnie i rozmowa nie spowodowała żadnego kwasu, ani obrazy.
Okazało się że ona o problemie wie, ale to nie takie prosta sprawa typu kupić lepszy antyperspirant czy ubrać bluzkę z odpowiedniego materiału i problem z głowy. U niej nadpotliwość jest na tyle silna że do tej pory wszystkie środki zawiodły. W sierpniu wybiera się do endokrynologa i dermatologa by szukać przyczyny tego schorzenia, oczywiście będę ją w tym wszystkim wspierał .Okazało się przy okazji że ona sama też chciała mi o tym powiedzieć żebym nie myślał że to np. z braku higieny ale podobnie jak ja się krępowała, tak więc ją trochę wyprzedziłem w podjęciu rozmowy. Dzięki wszystkim za odpowiedzi.
No i super. To powodzenia wam życzę.
A więc jestem już po rozmowie. Na szczęście udało się delikatnie i rozmowa nie spowodowała żadnego kwasu, ani obrazy.
Okazało się że ona o problemie wie, ale to nie takie prosta sprawa typu kupić lepszy antyperspirant czy ubrać bluzkę z odpowiedniego materiału i problem z głowy. U niej nadpotliwość jest na tyle silna że do tej pory wszystkie środki zawiodły. W sierpniu wybiera się do endokrynologa i dermatologa by szukać przyczyny tego schorzenia, oczywiście będę ją w tym wszystkim wspierał .Okazało się przy okazji że ona sama też chciała mi o tym powiedzieć żebym nie myślał że to np. z braku higieny ale podobnie jak ja się krępowała, tak więc ją trochę wyprzedziłem w podjęciu rozmowy. Dzięki wszystkim za odpowiedzi.
Super. Bardzo szybki obrot sytuacji ![]()
29 2023-07-17 07:03:25 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-07-17 07:04:06)
A więc jestem już po rozmowie. Na szczęście udało się delikatnie i rozmowa nie spowodowała żadnego kwasu, ani obrazy.
Okazało się że ona o problemie wie, ale to nie takie prosta sprawa typu kupić lepszy antyperspirant czy ubrać bluzkę z odpowiedniego materiału i problem z głowy. U niej nadpotliwość jest na tyle silna że do tej pory wszystkie środki zawiodły. W sierpniu wybiera się do endokrynologa i dermatologa by szukać przyczyny tego schorzenia, oczywiście będę ją w tym wszystkim wspierał .Okazało się przy okazji że ona sama też chciała mi o tym powiedzieć żebym nie myślał że to np. z braku higieny ale podobnie jak ja się krępowała, tak więc ją trochę wyprzedziłem w podjęciu rozmowy. Dzięki wszystkim za odpowiedzi.
Tomol, niestety w praktyce wchodzi tylko ostrzyknięcie botoksem gruczołów potowych, jest to zabieg bolesny i o działaniu jedynie okresowym (trochę też kosztuje).
Trochę (ale tylko trochę) łagodzą problem antyperspiranty, ale trzeba wymieniać zanim organizm się przyzwyczai. Niestety, osoba z dużą nadpotliwością musi "wpisać sobie w koszty" częstszą niż inni zmianę ciuchów na świeże. Nadpotliwość najbardziej daje się we znaki w czasie procesu dojrzewania, więc jeśli Twoja dziewczyna ma 18 lat to może już lepiej nie być (choć w skrajnych przypadkach wszystko się ostatecznie reguluje koło 19-20 roku życia). No cóż... sam pamiętam koleżankę ze studiów: naprawdę ładna dziewczyna i zalatywało od niej potem mocno. Mam też to niestety ja i moja córka. Jeśli za dwa lata nie będzie lepiej, to zostanie albo botoks albo doraźne minimalizowanie skutków.
Nie wiem czy dobrze umieściłem ten post bo to pierwszy mój post tutaj, jak coś jest źle to z góry przepraszam.
Mam nietypowy problem i trochę wstydliwy, bardzo proszę o poważne odpowiedzi.
Mam 22 lata. Kilka miesięcy temu poznałem 18 letnią dziewczynę, od kilku miesięcy się spotykamy, niecały miesiąc oficjalnie jesteśmy parą. Jest jeden problem i nie wiem jak podejść do tematu. Z tego co zauważyłem ona należy do osób raczej mocno potliwych, praktycznie zawsze jak się spotykamy ma pod pachami mokrą bluzkę i to czasami mocno. To nie jest dla mnie akurat żaden problem, ale zapach już tak. Mówiąc wprost to strasznie od niej śmierdzi potem, do tego stopnia że po jej wyjściu muszę długo wietrzyć pokój, teraz ze względu na porę roku oczywiście problem jest jeszcze bardziej dokuczliwy.Jak wychodzimy gdzieś do znajomych czy na miasto po prostu się krępuje bo ten zapach jest okropny. Nie mam pojęcia jak się zabrać do rozmowy z nią na temat tego problemu. Chce jej pomóc ale w taki sposób by nie poczuła się urażona w końcu nie jesteśmy w związku od lat tylko od kilku tygodni i obawiam się że zbytnia bezpośredniość wpłynie negatywnie na naszą relację a ja ją naprawdę pokochałem i nie chcę rozpadu tej relacji.
W jaki sposób podejść do tej sprawy?
Umyj ją ^^ lub wspólny prysznic.
Pot zdrowej osoby nie śmierdzi. Można mieć plamy pod pachami wielkości jabłka i zupełnie nie wydzielać żadnego zapachu.
Jeżeli ktoś cierpi na nadpotliwość i śmierdzi to albo nie dba o higienę, albo ma jakieś schorzenie: nerki/wątroba/zakażenie bakteryjne/brak jakichś enzymów, itd.
Dobrze, że dziewczyna wybiera się do lekarza.
32 2023-07-17 13:05:08 Ostatnio edytowany przez 2odiak (2023-07-17 13:05:29)
tomol napisał/a:Ela210 napisał/a:Rozumiem, ze chcesz zalatwic sprawe delikatnie, bez mówienia wprost.
Idź z nią na plażę i zobacz czy ten problem tam też występuje.
Bo jest bardzo duża szansa że temat dotyczy ubrań.
Młode dziewczyny kupują w sieciówkach modne, ale słabej jakosci ubrania.
Niektórzy mogą się w takich ubraniach spłacić i nic, ale często jak ktoś poci się mocniej, zwłaszcza jak się stresuje, co wpływa na zapach potu: stres..
Dobrej jakości kosmetyki też mają znaczenie..
Więc żeby nie było tematu:
Powinna kupić bawełniane rzeczy 100% bawełna, jedwab, len
Mniej się pocić, przez mniej stresu, czyli wyluzować.
Zainteresować się tematem zmniejszenia potliwoisci u kosmetyczek.Dokładnie chce to załatwić w delikatny sposób, tak na prawdę jesteśmy ze sobą oficjalnie ok 3 tygodni, nie znamy się na tyle długo bym mógł powiedzieć to wprost bez skrępowania bo obawiam się jej reakcji.
Co do ubrań to nie znam się za bardzo, ale nie zauważyłem by chodziła w jakiś sztucznych materiałach, są to po prostu zwykle podkoszulki jakie nosi większość z nas.
Problem jest cały czas nawet jak siedzimy u mnie w pokoju na totalnym luzie więc nie wiem czy to kwestia stresu...Dobrze się sprawdzają w taki upał, nie bawełniane, a typowo sportowe dla biegaczy i sportowców
Tak, ale w przypadku komfortu i też warunkiem jest by taka koszulka była dobrze dopasowana, by w 100% spełniała swoją rolę.
Różnica polega na tym, że bawełniane chłoną jak gąbka, to typowy kumulator i w ostateczności nabawisz się otarć, natomiast tkanina techniczna ( poliester , lycra + elastan), wilgoć wyrzucają na zewnątrz. Nie mniej jednak w jednym i drugim przypadku zapach będzie czuć.
Wybrales sobie skunksa to masz. Kup jej zestaw dezodorantow plus mydlo.
To dość zabawne, że kolesie mówiący o potrzebie szczerości i otwartości w związku nawet nie potrafią powiedziec wprost o co chodzi tylko kluczą do tego stopnia, że nawet nie da sie połapać o co chodzi.
Większośc osób nie rozumie aluzji, a widząc u kogoś drzazgę nie zobaczą u siebie całej belki.
Wychodujcie sobie parę jajec i powiedzcie wprost. Ale nie jak cham i prostak, tylko z powagą i wyczuciem.
Czy to nie Ty pisałeś w kategoriach >>zachowania OK<<, jak ktoś potrzebował 15 lat, żeby wyjawić swojemu partnerowi wstydliwe rzeczy ze swojej przeszłości, a teraz uważasz, że w 3 tygodniowym związku najlepiej wprost i bez ogródek rzucić partnerowi, że krótko mówiąc - śmierdzi? :-/
Czyli siebie można chronić latami przed wyobrażonym odrzuceniem partnera wskutek „nieprzyjemnej prawdy”, ale partnerowi można od razu pocisnąć „nieprzyjemną prawdę”.
Co do meritum, zgadzam się z Tobą. Wszystko można z wyczuciem przekazać bez zbędnej zwłoki. Nawet znając kogoś kilka tygodni posiada się już przeważnie dość wiedzy na jej temat, żeby to zrobić właśnie z wyczuciem. Niektórym wystarczy aluzja, a innym można bardziej bezpośrednio coś powiedzieć.
A ja nie zgodzę sie tutaj z nikim.
Sprawa i tak jest przegrana.
dlaczego?
Bardzo fajnie na podobna sytuacje odpowiedziała madoja:
Bardzo podoba mi się ta wypowiedź
Ale!
...rzeczywiście sama - jako kobieta - przyznaję, że jesteśmy takie pierdolnięte
Dla nas krytyka wyglądu jest czymś niewyobrażalnie strasznym, chyba straszniejszym od zdrady. Takie słowa zostają w nas do końca życia. Możemy tysiąc razy słyszeć że jesteśmy piękne i szybko o tym zapominamy, ale usłyszymy raz że brzydkie - pamiętamy o tym na wieki. To nam zabiera radość życia, pewność siebie, chęć na seks.
Np. moja koleżanka raz od exa usłyszała że ma płaskie cycki, a on woli duże. Do dziś nie zdejmuje stanika przy facetach gdy idzie z nimi do łóżka.
Na pewno z młodości pamiętacie jakiegoś kolegę który miał ksywę Gruby, innego Łysy, itd. Ja sama znałam kilku "Grubych". Ale nazwać tak kobietę? Filmik "gruba, pijesz?" stał się viralem, jako coś nietypowego, oburzającego kobiety (choć śmieszy to facetów).
Kobieta przez jedną uwagę od faceta jest w stanie marzyć o operacji plastycznej.
Pewnie znacie też historie, gdy laska prosi faceta by ocenił ją w skali 1-10, a potem jest wielka drama bo powiedział "9". To nie do przyjęcia dla kobiety, ona chce być piękniejsza od innych kobiet.
(mądra kobieta takich głupich pytań nie zadaje, ale niestety są kobiety które zadają... A facet powinien wtedy kłamać, jeśli chce zachować związek)
A dlaczego? Bo - mniej lub bardziej - doskonale zdajemy sobie sprawę z tej prostej prawdy życiowej, że uroda to nasza główna karta przetargowa w kontaktach damsko-męskich. Kobieta, której urodę się podważa, czuje się niewartościowa, nieistotna, beznadziejna.
Faceci tego nie rozumieją, wiem.
Wiec co nie powiesz, jak to nie powiesz, jak delikatnie itp.
Juz zawsze będzie miała w głowie, że dla ciebie śmierdziała.
Gdzie logika?
Uzupełniając wypowiedz madoji.
Nie doszukuj sie jej w kobiecie.
Zgadzam się że nadpotliwosc a zapach potu to zupełnie różne sprawy.
Stąd trop dotyczący jakości ubrań i higieny też.
I stresu..
Ludzie, litości!
Czym innym jest krytyka wyglądu a czym innym informacja o aktualnym parametrze nawet niezwiązanym z wyglądem, jak zapach. Przecież wystarczy zajrzeć do neta z pytaniem, czy pot ma zapach, żeby się dowiedzieć, że nie ma, więc przykry zapach potu wskazuje na jakiś problem medyczny albo problem z higieną. Na oba są zapewne sposoby.
A i tak trzeba być nieźle zakompleksionym, żeby wziąć sobie do serca i na całe życie czyjąś uwagę dotyczącą wyglądu :-/ No powiedzmy, że ktoś by mi powiedział, że mam niefajne nogi, a ja doskonale wiem, że nogi mam super, bo długie i zgrabne, więc chyba bym tylko się żachnęła na coś takiego. Ale jakbym była zakompleksionym dziewczęciem to może już nigdy w życiu nie zalożxłambym krótkiej kiecki.
38 2023-07-17 17:53:28 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-07-17 17:54:30)
Wybacz Magdalena, ale nie wszystkie 18 latki są Tobą. Niektóre, a może nawet wiele, weźmie sobie mocno do serca takie uwagi.
Z pozoru normalne, więc forma ich przekazania ma znaczenie jak najbardziej.
Na pewno miałaś takie koleżanki w tym wieku.
Co innego dorosła kobieta , lat 2parę, 30 +
Ludzie, litości!
Czym innym jest krytyka wyglądu a czym innym informacja o aktualnym parametrze nawet niezwiązanym z wyglądem, jak zapach. Przecież wystarczy zajrzeć do neta z pytaniem, czy pot ma zapach, żeby się dowiedzieć, że nie ma, więc przykry zapach potu wskazuje na jakiś problem medyczny albo problem z higieną. Na oba są zapewne sposoby.
A i tak trzeba być nieźle zakompleksionym, żeby wziąć sobie do serca i na całe życie czyjąś uwagę dotyczącą wyglądu :-/ No powiedzmy, że ktoś by mi powiedział, że mam niefajne nogi, a ja doskonale wiem, że nogi mam super, bo długie i zgrabne, więc chyba bym tylko się żachnęła na coś takiego. Ale jakbym była zakompleksionym dziewczęciem to może już nigdy w życiu nie zalożxłambym krótkiej kiecki.
Tak, w ogóle jesteś przezajebista, a jak pierdzisz to rozlega się odgłos ćwierkania ptaków i roztacza woń bzu. Tak jest bez wątpienia...
Wybrales sobie skunksa to masz. Kup jej zestaw dezodorantow plus mydlo.
Juleczko, mam prośbę: czy mogłabyś choć w co drugim poście nie pisać w stylu tępej karyny z ciemnej, podkarpackiej wsi?
Wybacz Magdalena, ale nie wszystkie 18 latki są Tobą. Niektóre, a może nawet wiele, weźmie sobie mocno do serca takie uwagi.
Z pozoru normalne, więc forma ich przekazania ma znaczenie jak najbardziej.
Na pewno miałaś takie koleżanki w tym wieku.
Co innego dorosła kobieta , lat 2parę, 30 +
No dobra, ale przecież te 18-latki też dojrzewają i dorastają.
Nawet jak ktoś rzuci durną uwagę osobie, która znajduje się w okresie szczególnego uwrażliwienia na jakimś punkcie i wówczas to mocniej dotknie niż powinno, to ten okres uwrażliwienia i tak przemija. Chyba że ktoś hoduje w sobie kompleks i pielęgnuje go, aby stale był widoczny. Ostatecznie, to każdy wybiera co w sobie karmi.
Bez przesady z tą traumą na całe życie po krytyce wyglądu ![]()
Ja kiedyś usłyszałam na randce: dlaczego nie malujesz paznokci jak normalne kobiety?
I wrzuciłam ten tekst do szufladki "żenujące teksty randkowe". Nie mam traumy i czuję się normalną kobietą.
I dalej nie maluję paznokci w tygodniu.
Rosną mi jak szalone, po 5 dniach mam taki odrost, jaki zazwyczaj ma się po 2 tygodniach. Musiałabym wywalać z 700 zł na miesiąc na samo malowanie paznokci u manikiurzystki.
Więc maluję sama w piątek po pracy i w niedzielę zmywam. W tygodniu nie mam na to czasu. Taka ze mnie zaniedbana, nienormalna kobieta ![]()
Kobiety czesto sie na to nabieraja i myla - widzac mezczyzne, ktory czuje sie skrzywdzony klotnia, placze albo mowi o tym jak go ta klotnia zabolala - mowia: "taki wrazliwy, dobry z niego facet".
Podczas gdy w rzeczywistosci oznacza to cos wrecz przeciwnego - jest wrazliwy wzgledem siebie (narcyzem wrazliwym) i kompletnym ignorantem w stosunku do cierpienia innych.
tu akurat sie nie zgodze, sa wrazliwi mezczyzni wzgledem siebi i wzgledem innych.
Kobiety czesto sie na to nabieraja i myla - widzac mezczyzne, ktory czuje sie skrzywdzony klotnia, placze albo mowi o tym jak go ta klotnia zabolala - mowia: "taki wrazliwy, dobry z niego facet".
Podczas gdy w rzeczywistosci oznacza to cos wrecz przeciwnego - jest wrazliwy wzgledem siebie (narcyzem wrazliwym) i kompletnym ignorantem w stosunku do cierpienia innych.
"Ignorantem nazywamy osobę, która nie ma podstawowej lub nawet jakiejkolwiek wiedzy w jakiejś dziedzinie. To słowo używane jest w znaczeniu pejoratywnym."
https://polszczyzna.pl/ignorant-kto-to- … my-slownik
Moja znajoma przetestowala tysiace rzeczy, przelazila tysiace specjalistow, przerobila tysiace badan i nikt nie znalazl przyczyny.
Gdy w maju polecialysmy na Majorke musialam kupic cos do skory atopowej, bo skleroza nie boli i zapomnialam swojego kremu.
Tamtejszy lekarz polecil, abym w drogerii kupila sobie krem. Kosztowal 6 euro.
Troche sie obawialam, ale coz... i pomoglo.
Zachecona aprobata mojej skory zasugerowalam kolezance dezodorant, bo ona ma duzy problem z nadpotliwoscia.
Kupila, koszt 5 euro. Pocila sie troche mniej, ale co najwazniesze, po 3 dniach jej pot przestal wydzielac tak okrutny zapach.
Poszukaj produktow:
Instituto Español Pieles Atópicas.
Nie wiem czy mozna dostac w PL, ale zwyczajnie sprawdz. Tylko z tej serii probowalam.
Wybrales sobie skunksa to masz. Kup jej zestaw dezodorantow plus mydlo.
Durna cipa.
