Smartfon - cichy zabójca emocji? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Smartfon - cichy zabójca emocji?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: Smartfon - cichy zabójca emocji?

O smartfonach już było, ale dziś chciałabym podyskutować nie o ich wpływie na relacje międzyludzkie, które coraz bardziej ograniczają się do kontaktu na odległość, ale o emocjach.

Mam naturę obserwatorki i niestety coraz częściej zauważam, że te wszystkie cuda, jakie dała nam dzisiejsza technika, odbierają nam wartość chwili i... zabijają nasze emocje. Z jednej strony w pewien sposób zatrzymują je, bo przecież zawsze możemy wrócić do obrazów i dźwięków, które być może czas zatarłby w naszej pamięci, a z drugiej zamiast coś naprawdę przeżyć, skupić się na koncercie, cieszyć chwilą, kiedy obcujemy z przyrodą czy w pełni poczuć jakiś ważny moment z kimś bliskim, to kręcimy, kręcimy, kręcimy. Czar chwili oczywiście pryska, a – tak z ręką na sercu - ile razy ktoś wróci do kręconego na tym przykładowym koncercie filmu, w dodatku zwykle kiepskiej jakości (jeśli nie obrazu, to na pewno dźwięku)? Raz, dwa razy, a może nigdy? A jednak w ten sposob tracimy coś, co już nigdy się nie powtórzy. 

Do przemyślenia tego tematu skłoniły mnie nie tylko własne obserwacje, ale także list, a właściwie apel, skierowany do uczestników jednego z koncertów. Otóż pan, który przyszedł posłuchać swojego idola był nie tylko zażenowany, ale i oburzony postawą ludzi, którzy zamiast cieszyć się tym, że mogą obcować z muzyką na żywo, niemal face to face z wielką gwiazdą, w świetnej scenerii, to jakby za punkt honoru postawili sobie, aby koncert nakręcić. Nie jeden, dwa fragmenty, ale nierzadko całość. Pal sześć, że sami być może stracili coś niepowtarzalnego, ale przy okazji przecież zakłócali odbiór tym, którzy stali obok, a którzy zamiast widzieć scenę widzieli światełka urządzeń i machające przed oczami czyjeś ręce. Las rąk.

Zgadzacie się ze mną? Wasze wnioski i obserwacje są podobne czy może sami zamiast na przeżyciach wewnętrznych chętnie skupiacie się na uwiecznieniu tego, co dzieje się wokół? Jeśli tak, to nie żal Wam tych chwil, które bywają bezcenne, a które tak łatwo zabić?

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

Osobiście sobie chwwale wszelkie smartfony ,tablety itp. Bardzo przydatne.
Nie widzę nic złego w uwiecznianiu czegoś jeżeli wolno .
Chyba,że chodzi Ci o takie bardziej skupienie się na smartfonie w czasie koncertu aby ten koncert nagrać niż na faktycznym przezywaniu muzyki .Wtedy to głupota. To tak jakby pojechać do Egiptu nie aby odpocząć i po zwiedzać ,ale pochwalić się ,że się tam fizycznie było i zrobiło 1726387 zdjęć.

3 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-28 23:50:24)

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

Ja uwielbiam smartfony dlatego ze ratuja czlowiekowi d*** w niejednej sprawie. I pozwalaja wlasnie nie myslec o takich drobnych "problemach".
Smartfon  uratowal mi tylek jak zapomnialam w ktorej sali mam egzamin - wlaczylam strone wydzialu i sprawdzilam.
Smartfon uratowal mi tylek jak sie zgubilam w obcym miescie w obcym kraju. A mam orientacje w terenie zalosna.
Jakby nie smartfon, to tego egzaminu bym nie napisala a na samolot bym za cholere nie zdazyla.
Smartfon pozwala nie myslec o tym ze trzeba wszystko zaplanowac wczesniej bo potem nie bedzie jak. Smartfon pozwala zdobywac informacje na biezaco. Rezerwowac bilety w podrozy, sprawdzac trase itd. Kiedys trzeba bylo robic to duzo wczesniej i wlasnie tracic czas - musze sprawdzic dokladnie droge w domu, bo nie moge w podrozy itd.
A uwiecznianie? Ja chetnie uwieczniam, ale nie 24 godziny na dobe. Robie kilka zdjec i odkladam telefon. I koniec.

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

4

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
rossanka napisał/a:

Chyba,że chodzi Ci o takie bardziej skupienie się na smartfonie w czasie koncertu aby ten koncert nagrać niż na faktycznym przezywaniu muzyki .Wtedy to głupota. To tak jakby pojechać do Egiptu nie aby odpocząć i po zwiedzać ,ale pochwalić się ,że się tam fizycznie było i zrobiło 1726387 zdjęć.

Tak, dokładnie o to mi chodzi. Są ludzie, którzy zamiast naprawdę cieszyć się chwilą, coś przeżyć i dzięki temu zapamiętać, skupiają się na tym, aby nakręcić albo sfotografować, a przy tym nie znają umiaru.
Ja sama najbardziej pamiętam te chwile i sytuacje, które wywołały emocje i to właśnie te emocje wydają mi się w tym wszystkim najcenniejsze. Niemniej może jestem starej daty i to ja jestem dziwna big_smile.

O, podam przykład z życia wzięty - kilka tygodni temu pojechałam ze znajomymi na wycieczkę. Ja chodziłam po górach, zachwycałam się widokiem, cieszyłam tym, że moge obcować z naturą, a kiedy miałam ochotę głośno podzielić się wrażeniami, to nie miałam z kim, bo znajomi najczęściej właśnie robili kolejne zdjęcie, oglądali to, co już zdążyli uchwycić i obowiązkowo wrzucić na FB albo - co gorsza - prosili, aby coś tam im pstryknąć, ale żeby pstryknąć, to musiałam czekać, bo oni przecież najpierw musieli przyjąć odpowiednią pozę lub gdzieś się wdrapać - żeby było efektowniej. W rezultacie wycieczkę przeżyłam sama, a towarzystem poczułam się nieco zmęczona. Nawet bardziej niż nieco.

Kammiś, jasne, że smartfony są przydatne i nierzadko ratują nas z opresji, sama je za to uwielbiam, ale nie na tym tym razem chciałam się skupić wink.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

5

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
Olinka napisał/a:
rossanka napisał/a:

Chyba,że chodzi Ci o takie bardziej skupienie się na smartfonie w czasie koncertu aby ten koncert nagrać niż na faktycznym przezywaniu muzyki .Wtedy to głupota. To tak jakby pojechać do Egiptu nie aby odpocząć i po zwiedzać ,ale pochwalić się ,że się tam fizycznie było i zrobiło 1726387 zdjęć.

Tak, dokładnie o to mi chodzi. Są ludzie, którzy zamiast naprawdę cieszyć się chwilą, coś przeżyć i dzięki temu zapamiętać, skupiają się na tym, aby nakręcić albo sfotografować, a przy tym nie znają umiaru.
Ja sama najbardziej pamiętam te chwile i sytuacje, które wywołały emocje i to właśnie te emocje wydają mi się w tym wszystkim najcenniejsze. Niemniej może jestem starej daty i to ja jestem dziwna big_smile.

O, podam przykład z życia wzięty - kilka tygodni temu pojechałam ze znajomymi na wycieczkę. Ja chodziłam po górach, zachwycałam się widokiem, cieszyłam tym, że moge obcować z naturą, a kiedy miałam ochotę głośno podzielić się wrażeniami, to nie miałam z kim, bo znajomi najczęściej właśnie robili kolejne zdjęcie, oglądali to, co już zdążyli uchwycić i obowiązkowo wrzucić na FB albo - co gorsza - prosili, aby coś tam im pstryknąć, ale żeby pstryknąć, to musiałam czekać, bo oni przecież najpierw musieli przyjąć odpowiednią pozę lub gdzieś się wdrapać - żeby było efektowniej. W rezultacie wycieczkę przeżyłam sama, a towarzystem poczułam się nieco zmęczona. Nawet bardziej niż nieco.

A, to wkurzajace. Ale ludzie robili zdjecia, wdrapywali sie i przyjmowali pozy jeszcze dlugo przed wynalezieniem smartfonow. 16 lat temu tez sie wdrapywali i cykali foty tongue

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

6

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
Olinka napisał/a:
rossanka napisał/a:

Chyba,że chodzi Ci o takie bardziej skupienie się na smartfonie w czasie koncertu aby ten koncert nagrać niż na faktycznym przezywaniu muzyki .Wtedy to głupota. To tak jakby pojechać do Egiptu nie aby odpocząć i po zwiedzać ,ale pochwalić się ,że się tam fizycznie było i zrobiło 1726387 zdjęć.

Tak, dokładnie o to mi chodzi. Są ludzie, którzy zamiast naprawdę cieszyć się chwilą, coś przeżyć i dzięki temu zapamiętać, skupiają się na tym, aby nakręcić albo sfotografować, a przy tym nie znają umiaru.
Ja sama najbardziej pamiętam te chwile i sytuacje, które wywołały emocje i to właśnie te emocje wydają mi się w tym wszystkim najcenniejsze. Niemniej może jestem starej daty i to ja jestem dziwna big_smile.

O, podam przykład z życia wzięty - kilka tygodni temu pojechałam ze znajomymi na wycieczkę. Ja chodziłam po górach, zachwycałam się widokiem, cieszyłam tym, że moge obcować z naturą, a kiedy miałam ochotę głośno podzielić się wrażeniami, to nie miałam z kim, bo znajomi najczęściej właśnie robili kolejne zdjęcie, oglądali to, co już zdążyli uchwycić i obowiązkowo wrzucić na FB albo - co gorsza - prosili, aby coś tam im pstryknąć, ale żeby pstryknąć, to musiałam czekać, bo oni przecież najpierw musieli przyjąć odpowiednią pozę lub gdzieś się wdrapać - żeby było efektowniej. W rezultacie wycieczkę przeżyłam sama, a towarzystem poczułam się nieco zmęczona. Nawet bardziej niż nieco.

To rozumiem. Niedawno byłam z kolezanka na wyjeździe.Lubię zdjęcia,robię ich dużo,ale ona robiła je NONSTOP!
Z wycieczki nie pamiętam rozmów z nią,jakiś emocji tylko robienie zdjęcia 24 pagórkowi,54chacie,234 widoczkowi.
W efekcie szlam na trasie głównie sama a ona 20 metrów przede mną lub za mną i cykala dosłownie wszystko.Beznadzieja. Nie podobało mi się i się zmeczylam.

7

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

Na koncertach jestem raczej rzadko, tylko jak ktoś mnie wyciągnie. Ale jeździłam na zawody PŚ/LGP w skokach i LŚ w siatkówce. Co prawda nie robiłam tam zdjęć ze smartfonem, ale zawsze brałam aparat i zdjęć było mnóstwo. W ogóle nie odbierałam tego jako coś, co mi przeszkadza w oglądaniu. Czasem też jakiś filmik nakręciłam, ale rzadko, bo zdjęcia lubię, wywołuję, mam kilkadziesiąt albumów, a filmu do nich nie wsadzę. I tak, często do nich wracam, oglądam. Tak samo jak mam ze 200+ autografów na kartkach w albumie - też nie były wzięte po to, żeby "mieć", bo przeglądam często. Wiem, że to już nie do smartfonów, ale np. mam też na dużej fladze Austrii - wisi w pokoju na ścianie, na czapce - leży na pianinie, na małych flagach - stoją w kubku na pianinie itd. Więc zdjęcia tak samo - nie przestają mnie obchodzić tuż po zawodach. Czasami, jak mam zdjęcie z jakimś skoczkiem, którego "loffciam" bardziej niż innych, to wywołuję, zabieram ze sobą na zawody i daję do podpisania - te trafiają do ramek.
A emocje? Nie wiem, dla mnie przy skokach są ogromne mimo robienia zdjęć. Ale ja zawsze to przeżywałam, nawet jak jako mała dziewczynka przed TV oglądałam. Fotografowanie niczego mi nie odbiera, w końcu zrobienie kilkunastu zdjęć to jest moment, a potem oglądam dalej... a potem znowu... big_smile

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

8

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
Eileen napisał/a:

Fotografowanie niczego mi nie odbiera, w końcu zrobienie kilkunastu zdjęć to jest moment, a potem oglądam dalej... a potem znowu... big_smile

Nie potrafię określić tej płynnej granicy, za którą przestaję rozumieć kręcąco-fotografujące otoczenie, bo to nie o to chodzi, że kilka zdjęć to jest jakiś dramat - wręcz przeciwnie. Fotografia jest czymś, co pozwala zachować nam wartościowe chwile na dłużej. Temat nabiera innego kształtu, kiedy ludzie zaczynają przesadzać, a przy tym wzajemnie coś sobie odbierają.

Na przykład (przykład autentyczny) para będąca na pojednawczej, romantycznej i wymarzonej wycieczce do Paryża staje pod wieżą Aifla i kiedy równo o 21.00 ta wieża rozświetla się, ona czuje się zwyczajnie tą chwilą wzruszona i poruszona, chciałaby poczuć obecność swojego mężczyzny, ale nie może, bo on zajęty jest zrobieniem milionowej tego dnia fotki. W ten sposób chwila staje się niepełna, bo zabrakło w niej tych emocji, do których porzeżycia brakowało jej bliskiej osoby. Pomijam przy tym fakt, że on chwili nie przeżył zupełnie, choć wiem, że w założeniu miała być dla niego równie ważna. Samych zdjęć poza jednorazowym epizodem podobno nie oglądają do dzisiaj.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

9

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

Kiedyś historię/opowieści przekazywano z ust do ust, starsi opowiadali młodszym siedząc wieczorem przy kominku, metoda działała stulecia, a jednak umarła. Dzisiaj ludzie coraz rzadziej ze sobą rozmawiają - nawet wczoraj w tramwaju widziałam babcię z wnuczkiem, młody stwierdził, że jego kolega ma lepszą babcię, bo ta kupuje mu za każdym razem jakiś zestaw lego, albo jakąś grę i zaczął opowiadać o tych gadżetach, a babcia siedziała cicho.
To nie jest wina smartfonów - ja, tak jak kilka osób wcześniej cieszę się, że takie malusieńkie urządzenie jest, że nie muszę brać dużego aparatu fotograficznego, pamiętacie filmy do aparatu?, baterii. W jednym małym urządzeniu mam i aparat i odtwarzacz do muzyki, i mogę się łączyć z internetem, co w podróży bywa bardzo przydatne itp.
Problem jest z ludźmi, że nie potrafią korzystać z takich dobrodziejstw, że tak jak napisałaś, zamiast cieszyć się urlopem, możliwością oderwania się od całej elektroniki, od notorycznego, ciągłego bycia "w kontakcie", nie korzystają z tego, robią tysiące zdjęć, których nawet nie oglądają, zamiast cieszyć się rozmową z sympatyczną panią ze sklepu, to wolą śledzić fb czy już jakiś znajomy skomentował nowe fotki.

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

10 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2015-08-29 14:20:41)

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

Mam zasadę: nie filmuję koncertów.To chyba zresztą jest nielegalne.
Jedyne koncerty jakie  filmuję to koncerty córki w  szkole muzycznej.I owszem,często do nich wracam i ona także.Oceniamy wtedy na spokojnie technikę,błędy i takie tam.

Używam smarfona niezbyt często do filmowania i robienia zdjęć.

Co do Egiptu-rossanko-mam taką znajomą,która twierdzi,że chciałaby się do Egiptu wybrać ale najlepiej na dwa,trzy dni.Po co? Ano,żeby porobić fotki i żeby jej syn się mógł przed kolegami w szkole pochwalić:)

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

11 Ostatnio edytowany przez Volver (2015-08-29 16:47:32)

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
Olinka napisał/a:

O, podam przykład z życia wzięty - kilka tygodni temu pojechałam ze znajomymi na wycieczkę. Ja chodziłam po górach, zachwycałam się widokiem, cieszyłam tym, że moge obcować z naturą, a kiedy miałam ochotę głośno podzielić się wrażeniami, to nie miałam z kim, bo znajomi najczęściej właśnie robili kolejne zdjęcie, oglądali to, co już zdążyli uchwycić i obowiązkowo wrzucić na FB albo - co gorsza - prosili, aby coś tam im pstryknąć, ale żeby pstryknąć, to musiałam czekać, bo oni przecież najpierw musieli przyjąć odpowiednią pozę lub gdzieś się wdrapać - żeby było efektowniej. W rezultacie wycieczkę przeżyłam sama, a towarzystem poczułam się nieco zmęczona. Nawet bardziej niż nieco.

Już od dość dawna mam nieodparte wrażenie, że większość z tak zachowujących się osób, uwiecznia te "wiekopomne chwile" tylko w jednym celu -  aby mieć czym pochwalić się bliższym i dalszym znajomym. Współcześnie zamiast przeżywać i doświadczać w pełni pięknych momentów naszego życia, skupiamy się na ich kolekcjonowaniu... potem można na FB pokazać, że też się było i niby widziało...

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

12

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

Jako osoba, która niestety jest pod telefonem 24h bo moi koledzy po fachu są w innych strefach czasowych traktuję wszelkie twory oparte na telefonii komórkowej/satelitarnej jako odpowiednik żeliwnej kuli u nogi przypinanej skazańcom, żeby nie uciekli. Moim marzeniem jest globalny cyber atak na internet i pochodne tak aby szlag go trafił na minimum 48h.
Do robienia zdjęć są lustrzanki a nie smartfony.

Vae Victis

13

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
Volver napisał/a:

Już od dość dawna mam nieodparte wrażenie, że większość z tak zachowujących się osób, uwiecznia te "wiekopomne chwile" tylko w jednym celu -  aby mieć czym pochwalić się bliższym i dalszym znajomym. Współcześnie zamiast przeżywać i doświadczać w pełni pięknych momentów naszego życia, skupiamy się na ich kolekcjonowaniu... potem można na FB pokazać, że też się było i niby widziało...

Tak, dokładnie tak. Im więcej, tym lepiej, a jak się nie pochwalimy, to tak jakby nigdy się nie wydarzyło. Inni powinni przecież puchnąć z zazdrości dokładnie tak, jak my z dumy. 

Chillgressive, ja na szczęście nie jestem do telefonu przywiązana, ale bywają takie chwile, kiedy mam ochotę wyrwać komuś jego smartfon z ręki i po prostu wyrzucić.
Jakieś dwa tygodnie temu wybraliśmy się ze znajomymi do restauracji. Była okazja, więc chcieliśmy ją uczcić. Niemniej nasi towarzysze zamiast skupić się na rozmowie i delektowaniu smakami, najpierw to wszystko, co znalazło się na stole i na talerzach uwiecznili, potem wrzucili do sieci, uroczyście informując gdzie są i z kim, a dopiero potem zabrali za konsumpcję. Mało tego, spotkanie co chwilę przerywali, bo przecież ktoś coś skomentował, ktoś o coś zapytał albo dał lajka. Dla mnie żenujące do kwadratu, nie wspominając, że na koniec poczułam po prostu niesmak.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

14

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
Chillgressive napisał/a:

.
Do robienia zdjęć są lustrzanki a nie smartfony.

Zabieranie ze soba lustrzanki jest dosc uciazliwe. Powiedzialabym nawet ze bardzo uciazliwe. Nie wyobrazam sobie targac tego w gory czy na plaze. Na zwiedzanie zreszta tez nie.
No i lustrzanki sa skomplikowane w obsludze. Juz lepsza zwykla cyfrowka.
Ale... Po co???
Jadac gdzies mialabym zabierac ze soba aparat, mp4 na droge, tableta, laptopa do korzystania w pokoju, mapy + zwykly telefon do kontaktu w razie czego? Jasne, bo dzwiganie jest super. Moge miec to wszystko w jednym malym urzadzeniu ktore malo wazy i moge je zabrac wszedzie. To chyba lepiej.
A na telefonie moge zrobic wszystko - cyknac zdjecia, posluchac muzyki, obejrzec film, poczytac ksiazki (wybralam duzy wyswietlacz), sprawdzic droge, zrobic przelew jesli trzeba.
Jedyna ich wada jest niestety bateria.

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

15

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
kammiś napisał/a:

Jadac gdzies mialabym zabierac ze soba aparat, mp4 na droge, tableta, laptopa do korzystania w pokoju, mapy + zwykly telefon do kontaktu w razie czego?

Naprawdę tego wszystkiego potrzebujesz na wakacjach? Ja efektywnie odpoczywam dopiero wtedy, kiedy nie mam dostępu do sieci, a telefon wyciszam i sprawdzam raz dziennie czy przypadkiem ktoś mnie pilnie nie poszukuje.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

16

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
Olinka napisał/a:

Jakieś dwa tygodnie temu wybraliśmy się ze znajomymi do restauracji. Była okazja, więc chcieliśmy ją uczcić. Niemniej nasi towarzysze zamiast skupić się na rozmowie i delektowaniu smakami, najpierw to wszystko, co znalazło się na stole i na talerzach uwiecznili, potem wrzucili do sieci, uroczyście informując gdzie są i z kim, a dopiero potem zabrali za konsumpcję. Mało tego, spotkanie co chwilę przerywali, bo przecież ktoś coś skomentował, ktoś o coś zapytał albo dał lajka. Dla mnie żenujące do kwadratu, nie wspominając, że na koniec poczułam po prostu niesmak.

Szczerze mówiąc to jest mega smutne... że dla większości  z nas ważniejsze jest wrażenie jakie ewentualnie możemy zrobić na innych, niż my sami i nasza przyjemność wynikająca ze spotkania przy dobrym jedzeniu w fajnym miejscu. Potem zapewne właśnie tacy delikwenci narzekają, że znajomi "nie mają czasu" na spotkania z nimi. Tylko ja się pytam, po co z takimi osobami się spotykać ?

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

17 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-29 23:13:33)

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
Olinka napisał/a:
kammiś napisał/a:

Jadac gdzies mialabym zabierac ze soba aparat, mp4 na droge, tableta, laptopa do korzystania w pokoju, mapy + zwykly telefon do kontaktu w razie czego?

Naprawdę tego wszystkiego potrzebujesz na wakacjach? Ja efektywnie odpoczywam dopiero wtedy, kiedy nie mam dostępu do sieci, a telefon wyciszam i sprawdzam raz dziennie czy przypadkiem ktoś mnie pilnie nie poszukuje.

w autokarze/w samochodzie/w samolocie miło posłuchać muzyki.
mapy potrzebuję bo nie mam orientacji w terenie :P
aparat w sumie też ale ja średnio lubie robić zdjęcia. aczkolwiek kilka zrobić warto.
zwykły telefon to wiadomo
laptopa czy tableta raczej nie potrzebuje, aczkolwiek jak byłam w Olsztynie to na szybko rezerwowałyśmy bilet na pociąg i telefon się przydał. Nie stoisz w kolejkach i masz miejscówkę.

ja jestem jak mój jeden wykładowca - cały czas in touch :D
chociaż ja nie aż tak jak on.
on jest in touch od 7 rano do 1 w nocy wieczorem. Serio. Chodzi ze smartfonem/tabletem przed oczami. Nie ważne czy zajęcia, czy spotkanie, czy wakacje on zawsze jest w kontakcie. Człowiek koło 50tki ;)
Znam też kilka osób (jedną bardzo blisko) które mają już te całe iWatches żeby być w kontakcie jak na przykład idą biegać.

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

18

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

Czytając Wasze wypowiedzi nasunęła mi się myśl, że ludzie w wielu opisanych przez Was sytuacjach nie cieszą się chwilami z wycieczki, koncertu, czy innych, a zwyczajnie smartfonem. Bawią się nim i jego możliwościami, cieszą, że znaleźli okazję do wykorzystania możliwości swojej zabawki.
Jeżeli ktoś używa smartfona do pracy, lub tak jak kammiś w celach użytkowych, jako urządzenie ułatwiające życie, to albo odczuwa przesyt, albo go nie potrzebuje w chwilach odpoczynku.
Zanim nastały smartfony też się fotografowało i filmowało. Zawsze znalazł się ktoś, kto to robił. Osobiście sfilmowałam sporo imprez i kamera nie odebrała mi frajdy z koncertów. Przeciwnie, zbliżenia pozwalały zobaczyć artystów dokładniej, obejrzeć ich sprzęt muzyczny, ubiór itd... Dzięki filmowaniu zwracałam uwagę na publiczność i emocje ludzi.
Wycieczki rzadko filmowałam, na nie lepszy jest aparat. Kilka zdjęć, które pozwalają wspominać minione chwile. Piszę w czasie przeszłym, bo od kilku lat już nie filmuję, wolę zdjęcia.
Chciałabym jeszcze podkreślić, że dzięki obiektywowi zauważa się więcej detali, szczegółów. Przywozi się, przykładowo z gór, nie tylko wspomnienia, ale też przyrodę i krajobrazy, których często nie dostrzegamy gołym okiem.
Być może różnica pomiędzy moim fotografowaniem, a miłośników smartfonów polega na tym, że wiele wycieczek, zwłaszcza tych, których przedmiotem jest natura, traktuję, jako okazję do zrobienia fajnych zdjęć. Nie spieszę się na nich, rozglądam i gdy zobaczę coś fascynującego, to pstrykam.
Smartfonem rzadko się bawię. Nie lubię nim robić zdjęć, że już o filmach nie wspomnę. Dla mnie to tylko telefon z dostępem do internetu.
Zarzucanie tablicy FB obrazami z wycieczki bądź wydarzenia, uważam za nietaktowne, a nawet głupie. Co kogo obchodzi, gdzie aktualnie jestem i co robię oraz z kim? Poza tym musiałabym wyjąć z torebki smartfona, żeby zrobić fotkę i ją opublikować - za dużo zachodu, nie chciałoby mi się;)

19

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

Dla mnie technologia jest tym zabojca i to nie cichym. Owszem latwiej o wiele rzeczy, wszystko szybciej i szybciej ale to jest wbrew naturze. Czlowiek sie rozleniwia, ma oczy wlepione w te cuda tracimy naturalny rytm zycia. Ja osobiscie wolam czasy kiedy nie bylo tego wszystkiego mimo,ze mnie osobiscie bardzo wspiera taki skype np czy whatsapp. Zadowolilby mnie jednak telefon stacjonarny z niskimi oplatami smile W kazdym razie technologia mimo swoich dobrych stron jest przeze mnie postrzegana negatywnie jako wlasnie cos co odsuwa ludzi od tego co najwazniejsze-zycie chwila.

p.s o tym,ze do nagranych filmow sie nie wraca przekonalam sie parenascie lat temu kiedy nagrywalo sie  dzieciaki. Moze kiedys dla potomnych bedzie to skarb ale tu chodzi o konkretna osobe i jej rozwoj. Poza tym jesli nie chcemy sie chwalic przed innymi tym gdzie bylismy i co zarejestrowalismy to raczej dla siebie sie nie wraca do tych nagran.

"For the wrong person you have never worth but for the right person you mean everything"

20

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

ja z niepokojem patrze na to co robia to nby cuda technii z moimi dziecmi ... ciagle tylko nos w telefonie albo komputerze, jak rodzina przyjedzie, to zjedza pierwsze danie i do pokoju patrzec w te kolorowe obrazki na monitorze ... czasami jak sie wejdzie do pokoju do nich to prawie jak zombi przed tymi komputerami siedza.. zdecydowanie smartfony to zabojcy emocji i normalnych relacji miedzyludzkich . przydaja sie jedynie w sytuacjach awaryjnych (jak np . wyzej przytoczony zapomniany numer sali egzaminacyjnej)

21

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
krystyna654 napisał/a:

ja z niepokojem patrze na to co robia to nby cuda technii z moimi dziecmi ... ciagle tylko nos w telefonie albo komputerze, jak rodzina przyjedzie, to zjedza pierwsze danie i do pokoju patrzec w te kolorowe obrazki na monitorze ... czasami jak sie wejdzie do pokoju do nich to prawie jak zombi przed tymi komputerami siedza.. zdecydowanie smartfony to zabojcy emocji i normalnych relacji miedzyludzkich . przydaja sie jedynie w sytuacjach awaryjnych (jak np . wyzej przytoczony zapomniany numer sali egzaminacyjnej)

Bo dzieciom trzeba zapewnić alternatywne atrakcje.Jak rodzina siedzi przy stole to co mają robić dzieci? Słuchać tych mega nudnych dyskusji?
Trzeba częściej a nie "czasami" wchodzić do pokoju do dzieci,trzeba mieć czas i pomysł by ciekawie spędzać z nimi czas.
Najłatwiej obwiniać technologię bo przecież to nie wina rodzica,że dziecko siedzi cały dzień przy kompie...

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

22

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

Sieć obiegło zdjęcie, które ma niezwykłe przesłanie, a przy okazji doskonale wpasowuje się w poruszony przeze mnie temat. 

Otóż dziennikarz Anoup Kaphle na Facebooku udostępnił fotografię, którą podpisał: "To zdjęcie da ci do myślenia". Wykonał ją podczas ostatniej pielgrzymki papieża Franciszka do Stanów Zjednoczonych. Na zdjęciu widać tłum ludzi, którzy czekają na przyjazd papieża, wśród nich jest starsza pani. Młodzi starają się uchwycić ten niezwykły moment na zdjęciach i filmikach, a ona, oczami pełnymi radości, spokojnie patrzy w stronę papieża. Ona nie robi zdjęć, nie filmuje, ona tę ważną chwilę zatrzymuje w swojej pamięci.

Internauci zwrócili uwagę na postawę tej kobiety, a jednocześnie się nią naprawdę zachwycili. Zachwycili się, bo fotografia doskonale pokazuje, jak bardzo współczesny świat różni się od tego sprzed zaledwie kilkunastu lat. Dziś naszą rzeczywistość oglądamy przez ekrany telefonów i tabletów, a starsza pani przeżywa prawdziwe emocje. 


                 http://puu.sh/ksOLJ/9d15a9de00.jpg

                                                                                                                           (foto: facebook)

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

23

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

H ah , w ogole smiesznie to wyglada big_smile jakby wszyscy wpatrzeni byli , bo w sumie sa, w telefony i robia do nich miny big_smile takie to surrealistyczne, taki science finction, jak inny swiat po prostu.

"For the wrong person you have never worth but for the right person you mean everything"

24

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

Jakoś tak wyszło, że mam stary telefon, zwykły, z klawiaturą, długo mi nie był potrzebny smartfon, potem jakoś tak nie zmieniłam. No cóż, teraz sama widzę, że jestem nieliczną osobą mającą telefon właśnie zwykły ;p Parę lat temu jeszcze to było trochę powszechniejszy, a teraz prawie jak jedyny ;p No, ale w końcu i sama zmienię, bo fakt smartfon na pewno często jest i wygodniejszy, niemniej nie zamierzam dawać się mu ogłupić. Myślę, że jakiś umiar w tym zachowam, bo mimo wszystko jak gdzieś jestem z kimś, to ważne są dla mnie relacje z tą osobą głównie, spędzanie czasu. W sumie takie osoby, które np na wycieczce zamiast spędzać razem czas ciągle robią zdjęcia i zwykłymi aparatami też mnie dziwią, tak jakby to była jakaś obsesja, że wszystko muszą mieć sfotografowane i co sekundę robią zdjęcia, a koleżance jakiejś swojej np odpowiadają półsłówkami. No, ale co kto lubi. Ja tam wtedy wolę spędzać czas z tą osobą, zwykłym aparatem robię zdjęcia, ale też nie co sekundę, bo dla mnie ten czas spędzony z kimś jest ważny, ale tak mam, że dla mnie bliskie mi osoby są dla mnie ważne i nie ma tak, bym je olewała dla ciągłych zdjęć. No, a fakt, teraz jak obserwuję, to wręcz załamujące czasem, że wielu ludzi jest wręcz przyklejonych do smartfonów czy tabletów. No ja będę robiła wszystko, by taka nie być, ale skoro na razie inne rzeczy też stosuję w miarę z umiarem, to i tu raczej tak będzie.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

25

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

Truskaweczko, nie jesteś osamotniona smile Jeszcze jakiś miesiąc temu mój telefon  był obiektem drwin wszelakich i niektórzy mówili mi wprost, że mogłabym się  z tym starym "parchem" wreszcie pożegnać. Mnie się jakoś specjalnie nie śpieszyło, chociaż nowy aparat czekał. W końcu telefon wymieniłam ale tylko dlatego, że stary biedak był padł. Zupełnie nie przywiązuje do takich rzeczy wagi i nie interesuje mnie, czy w tym względzie nadążam za modą i osiągnięciami techniki. Mnie te wszystkie dodatkowe funkcje aparatów telefonicznych są praktycznie zbyteczne. Nie lubię nawet przez telefon zbyt długo rozmawiać, szczególnie kiedy z daną osobą mam szanse  spotkać się  na normalne pogaduchy przy przysłowiowym winku. Zajmowanie się telefonem, odpowiadanie na korespondencje, czy dłuższe dyskusje przez telefon podczas jakiegoś spotkania, uważam za gruby nietakt. Kiedy spotykam się z kimś, to całą swoją uwagę skupiam się na tej osobie. Delektuje się spędzona wspólnie chwilą, ciekawą rozmową i tą konkretną osobą...

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

26

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
Volver napisał/a:

Kiedy spotykam się z kimś, to całą swoją uwagę skupiam się na tej osobie. Delektuje się spędzona wspólnie chwilą, ciekawą rozmową i tą konkretną osobą...

No coś Ty! yikes A nie masz potrzeby pokazać innym gdzie i z kim jesteś, co jecie czy jaką super masz tę nową fryzurę? Naprawdę??? No wiesz, żeby wszyscy wiedzieli, bo jak nie wiedzą, to jakby się nie wydarzyło...
big_smile big_smile

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

27 Ostatnio edytowany przez Volver (2015-10-02 23:18:35)

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
Olinka napisał/a:

No wiesz, żeby wszyscy wiedzieli, bo jak nie wiedzą, to jakby się nie wydarzyło...
big_smile big_smile

W sumie tak na logikę biorąc, to chyba rzeczywiście się nie wydarza skoro ja prawdopodobnie nie istnieję - nie ma mnie na facebooku... wink

A poważnie pisząc, to mam wśród znajomych tak interesujące osoby, że normalnie grzechem byłoby nie skorzystać na maksa, z dobrodziejstwa swobodnej wymiany z nimi myśli. Wielu z nich, to egzemplarze o skrajnie odmiennym od mojego  podejściu do życia, a ja od zawszę lubię poznawać świat widziany z cudzej perspektywy. Nie ma co kryć, że to właśnie ta ich odmienność zdecydowanie  poszerza moje horyzonty, dlatego ich czas mi poświęcony uważam za zbyt cenny, aby go dobrowolnie marnotrawić.

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

28

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
Volver napisał/a:

Truskaweczko, nie jesteś osamotniona smile Jeszcze jakiś miesiąc temu mój telefon  był obiektem drwin wszelakich i niektórzy mówili mi wprost, że mogłabym się  z tym starym "parchem" wreszcie pożegnać. Mnie się jakoś specjalnie nie śpieszyło, chociaż nowy aparat czekał. W końcu telefon wymieniłam ale tylko dlatego, że stary biedak był padł. Zupełnie nie przywiązuje do takich rzeczy wagi i nie interesuje mnie, czy w tym względzie nadążam za modą i osiągnięciami techniki. Mnie te wszystkie dodatkowe funkcje aparatów telefonicznych są praktycznie zbyteczne. Nie lubię nawet przez telefon zbyt długo rozmawiać, szczególnie kiedy z daną osobą mam szanse  spotkać się  na normalne pogaduchy przy przysłowiowym winku. Zajmowanie się telefonem, odpowiadanie na korespondencje, czy dłuższe dyskusje przez telefon podczas jakiegoś spotkania, uważam za gruby nietakt. Kiedy spotykam się z kimś, to całą swoją uwagę skupiam się na tej osobie. Delektuje się spędzona wspólnie chwilą, ciekawą rozmową i tą konkretną osobą...

Aha ok wink No wśród osób młodych jak ja może mniej osób jak ja nie ma smartfona, ale też się tym nie przejmuje. Teraz może kupię następnym razem, czasem się przyda, ale też to nic takiego, że jeszcze nie mam. Od taty czasem korzystałam i korzystam ze smartfona, ale tylko w razie konieczności, np nie mam u siebie na koncie, a od taty np mogę napisać, to piszę, ale mimo że łącznie to sporo razy od niego pisałam, to zawsze pisze mi się niewygodnie, za każdym razem. Tylko ta wygoda, że będę mogła zrobić zdjęcie kiedy chce i to będzie w telefonie. No, ale klawiatura mnie tam denerwuje, o tak. No i ja też na spotkaniach całkowicie skupiam się na drugiej osobie smile Na szczęście mam jeszcze bliskie mi osoby, które np smartfona mają, ale nie zaglądają w niego przy mnie czy jak tam muszą, to tak, ale to co innego. No i tak, tak cieszymy się wtedy swoim towarzystwem.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

29

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
truskaweczka19 napisał/a:

No wśród osób młodych jak ja może mniej osób jak ja nie ma smartfona, ale też się tym nie przejmuje.

Jeśli mam być szczera, to kiedy zdarza mi się u kogoś zauważyć zwykły, zdezelowany model telefonu komórkowego, to nie patrzę na jego właściciela jak na jakieś dziwadło, a wręcz przeciwnie - jakby z automatu przyjmuję do wiadomości, że jest to jego celowy zamysł i wybór. Znaczy to mniej więcej tyle, że taka osoba nie ma potrzeby gonić za nowinkami, bo zwyczajnie nie są jej one potrzebne.

Kiedy wybieram telefon dla siebie, to nie zależy mi, aby był najlepszy, najnowszy z tych, jakie znajdę na rynku, najbardziej wypasiony i w ogóle maksymalnie "wow", ale ma spełniać te funkcje, które MI są potrzebne. Smartfon co prawda posiadam, ale właśnie dlatego, że go po prostu potrzebuję.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

30

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
Olinka napisał/a:

Jeśli mam być szczera, to kiedy zdarza mi się u kogoś zauważyć zwykły, zdezelowany model telefonu komórkowego, to nie patrzę na jego właściciela jak na jakieś dziwadło, a wręcz przeciwnie - jakby z automatu przyjmuję do wiadomości, że jest to jego celowy zamysł i wybór. Znaczy to mniej więcej tyle, że taka osoba nie ma potrzeby gonić za nowinkami, bo zwyczajnie nie są jej one potrzebne.

To ja akurat odpowiadam Twojemu opisowi smile
Ostatnio kupowałam nowy telefon - służbowy. I wybrałam sobie tradycyjną nokię na dwie karty sim, uprzednio skonsultowawszy z kolegą który miał taki sam model, czy na pewno ten aparat nie ma za dużo zbędnych bajerów smile Bo ja blondynka jestem która w dodatku nie za bardzo ogarnia nowinki techniczne ( z czystego lenistwa smile) i przyzwyczajenie ceni ponad nowoczesność. A do robienia zdjęć mam lustrzankę z fajnymi obiektywami... chociaż czasem przydałby się podręczny aparat do tzw "street foto". Bo czasem żal, że trzeba przepuścić okazję na genialne ujęcie.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

31 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-10-04 01:32:56)

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
Olinka napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

No wśród osób młodych jak ja może mniej osób jak ja nie ma smartfona, ale też się tym nie przejmuje.

Jeśli mam być szczera, to kiedy zdarza mi się u kogoś zauważyć zwykły, zdezelowany model telefonu komórkowego, to nie patrzę na jego właściciela jak na jakieś dziwadło, a wręcz przeciwnie - jakby z automatu przyjmuję do widomości, że jest to jego celowy zamysł i wybór. Znaczy to mniej więcej tyle, że taka osoba nie ma potrzeby gonić za nowinkami, bo zwyczajnie nie są jej one potrzebne.

Kiedy wybieram telefon dla siebie, to nie zależy mi, aby był najlepszy, najnowszy z tych, jakie znajdę na rynku, najbardziej wypasiony i w ogóle maksymalnie "wow", ale ma spełniać te funkcje, które MI są potrzebne. Smartfon co prawda posiadam, ale właśnie dlatego, że go po prostu potrzebuję.

To fajnie, że tak uważasz smile Ja też tak oczywiście uważam, tak tylko piszę, że bardzo dużo ludzi ma smartfony i może jestem nieliczna co nie mam, ale owszem, to nie zmienia faktu, że nie jestem dziwaczką. Po prostu tak mi odpowiadało i ok, nie ma w tym nic dziwnego, cieszę się, że tak uważasz i pewnie sporo innych osób też tak uważa, więc żaden problem, racja. A na spotkaniach u Ciebie ze znajomymi to przesadzają we wchodzeniem na smartfony? U mnie jak pisałam na szczęście póki co nie hehe, ale w sumie jedna osoba jest taka, że spotkanie z nią i miła rozmowa, ale zaraz i tak pokazywanie smartfona i setki rzeczy na fb, początkowo to fajne, coś tam można podpatrzeć, ale za długo męczy i tak było.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

32

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?
truskaweczka19 napisał/a:

A na spotkaniach u Ciebie ze znajomymi to przesadzają we wchodzeniem na smartfony?

Co prawda sporadycznie, ale owszem, zdarzyło mi się kilka razy, przy czym takie spotkania są dla mnie na tyle męczące, że rozmówców na przyszłość skreślam i kolejnym razem nie daję się namówić. Jeśli się z kimś spotykam, to oczekuję spędzenia tego czasu ze mną i skupienia uwagi na rozmowie (albo na celu, w jakim się umówiliśmy), a nie z setką innych osób równocześnie. Jeśli tak się nie dzieje, to czas uważam za stracony, a mi jest szkoda na marnowanie go z kimś, czyje towarzystwo nic do mojego życia nie wnosi. Ja sama szanuję swoich rozmówców i tutaj liczę na wzajemność.

Jakiś czas temu opisywałam (w innym wątku) spotkanie z dawno niewidzianą koleżanką. Żeby sprawić jej przyjemność, zabrałam ją w góry (ponad 60 km od nas) do jej, mojej zresztą także, ulubionej chatki. To była zima, w chatce panował cudowny klimat, był półmrok, świece na stole, w kominku palił się ogień. Zamówiliśmy coś do picia, ona wzięła jakieś jedzonko i... zamiast być przyjemnie, to zaczęło się - fotka ze mną, fotka z moim mężem, fotka z nami wspólnie i fotka solo, potem kolejna i kolejna, do tego fotka z kominkiem w tle, przy barze, z kubkiem herbaty w ręku i podczas jedzenia, przy czym połowa tych parszywych fotek od razu lądowała na FB yikes.
Ona na koniec stwierdziła, że był to najlepszy wieczór podczas całego jej pobytu w kraju, a ja tylko w duchu pomyślałam: nigdy więcej!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

33

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

Uważam tak samo smile

Faktycznie zgroza, to normalnie jak robienie zdjęć celebrytom, że jedno zdjęcie takie ujęcie, kolejne inne, no ale wtedy to jest uzasadnione. No gdyby zrobiła jedno, dwa zdjęcia, że tam sobie tam jest czy coś to jak dla mnie nie ma problemu, bo ok, chce pokazać gdzie jest, jeszcze nie taka tragedia, sama tego nie uskuteczniam, ale jedno czy dwa zdjęcia to fakt nic takiego. No, ale jak to jest masa zdjęć to już inna sprawa i masz rację, bardzo męczące hmm No aż tak to nie miałam z nikim, oby nigdy brr. A ona pewnie zawsze na portale wrzuca wiele zdjęć, ludzie pewnie sami patrzą i myślą, że przesadza ;p No i masz rację, wtedy nie ma jak skupić się na spotkaniu. Niektórzy przesadzają i o każdej emocji czy o tym co robią piszą prawie ciągle, jakby bez tego to się nie działo, coś w tym jest. Jedni chcą zwyczajnie podzielić się czasem tym co robią, ok, nic strasznego, normalne, a inni za to chwalą się co chwila, prześcigają chyba z innymi kto ma "lepsze" życie, a i to jest zgubne też dlatego, bo jak czytałam ostatnio w takim artykule, to powoli chyba są sytuacje, że złodzieje mogli wykorzystać poniekąd fb, obserwują, że u tej osoby co wstawia wiele zdjęć np nie wiem pokazujących jej bogactwo, gdzie ktoś ciągle się chwali, potem niektórzy też jakby dają znać na fb, że są na urlopie. No i czasem i dla złodziei to "informacja". Policja niektóre sprawy podobno z tym wiąże i kto wie, oprócz głupoty, przesadnego chwalenia się też może to kiedyś do czegoś złego czasem prowadzić.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

34

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

Jest jeszcze coś, czego pozbawiają nas możliwości smartfonów. Gdy wykonujemy na wycieczce, wyjeździe zdjęcia zwykłym aparatem i nie publikujemy ich na FB, mamy okazję spotkać się z rodziną i znajomymi, żeby je obejrzeć i skomentować wyprawę.

35

Odp: Smartfon - cichy zabójca emocji?

To prawda, dlatego ja osobiście jak będę miała smartfona, to myślę, że będę wolała porobić zdjęcia, ale nie wstawiać ich od razu na FB, zwłaszcza, że na wyjeździe i tak lubię odpocząć od takich rzeczy, tylko po przyjeździe, po pokazaniu zdjęć bliskim najpierw, bo to ma swój urok i jest świetne smile

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Smartfon - cichy zabójca emocji?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021