Witajcie ![]()
Chciałabym podyskutować na temat, ostatnio bardzo kontrowersyjny, a mianowicie dotyczący mniejszości religijnych - konkretnie wyznawców islamu. Nie da się ukryć, że muzułmanie sprawiają w Europie dość dużo kłopotów, zwłaszcza w ostatnich czasach. Zaznaczę jeszcze, że nie chciałabym dyskutować o mniejszościach religijnych w ogóle, a jedynie o tych "ofensywnych", które chcą narzucać swoje zasady innym - a więc głównie o muzułmanach.
Skąd ten temat? A no stąd, że ostatnio coraz więcej jest doniesień, jak bardzo muzułmanie terroryzują Europejczyków.
Żeby nie być gołosłownym:
1. Pobicie młodej kobiety we Francji na plaży jedynie dlatego, że zdaniem muzułmanek "nosiła strój niegodny kobiety".
2. Gwałt na kobiecie - szefowej placówki imigracyjnej - we Włoszech przez imigrantów.
3. Zakaz noszenia przez dziewczynki (małe dzieci, odpowiednik naszej szkoły podstawowej) spódniczek i krótkich spodenek w szkole w Niemczech, bo mieszkający obok imigranci mogą przeżyć szok.
4. Słowa islamskiego imama: "Chcemy szariatu w Polsce".
5. Liczne zamachy - wymieniać nie będę, bo każdy wie, jak to wygląda.
Ostatnio też czytałam artykuł bodajże w Newsweeku, w którym autor zadawał pytanie: "Dlaczego Polacy nienawidzą muzułmanów?"
A ja zapytam inaczej - czyżby muzułmanie nie zapracowali sobie sami na to, jak są traktowani?
I pytanie do Was:
gdzie Waszym zdaniem jest granica, którą należy im postawić? Nie chodzi jedynie o granice wolności religijnej. Gdzie jest granica, w której powiemy: "Stop, nie chcemy tu was"? Zrobiła to już były premier Australii, mówiąc, że jak nie podoba im się, to powinni opuścić kraj. Poniżej cytat jego wypowiedzi:
„Dostosowywać się powinni imigranci, a nie Australijczycy. Zgódźcie się z tym albo stąd wyjeżdżajcie. Jestem zmęczony tym, że ten naród stale martwi się o to, jak nie obrazić przedstawicieli innej kultury lub jak ich nie ograniczyć. Po atakach terrorystycznych na Bali większość Australijczyków przeżyła falę patriotyzmu. Nasza kultura rozwijała się w przeciągu ponad dwóch stuleci walk, upadków i zwycięstw, kiedy miliony mężczyzn i kobiet szukały wolności. Mówimy po angielsku, nie po hiszpańsku, libańsku, arabsku, chińsku, rosyjsku czy po innemu. Dlatego, jeśli chcecie stać się częścią naszego społeczeństwa, nauczcie się naszego języka!.”
Ja osobiście uważam, że takie stanowisko jest słuszne i podobnie powinno postąpić się w Polsce.
Uważam też, że jeśli jakikolwiek imigrant próbuje podważać nasze konstytucyjne podstawy, albo faktycznie złamie prawo, to powinien być deportowany - zwłaszcza, jeśli chodzi o uchodźców z Syrii. Jestem też przeciwna ich przyjmowaniu.
A Wy co myślicie na ten temat? Obawiacie się muzułmanów? Jakie rozwiązania zaproponowalibyście, żeby rozwiązać problem z ich "panoszeniem się" i próbami wprowadzania zmian NIE U SIEBIE?