Witajcie.
Postanowiłam wreszcie się zebrać i napisać na forum. Nie wiem skąd u mnie ten pomysł, ale to już chyba lekki akt desperacji i chęć anonimowości ...
Otóż gdy poznałam mojego obecnego męża oboje zdecydowaliśmy, że nie będziemy mieć dzieci (ja mam PCOS i niedoczynność tarczycy - ale wszystko tak leciutko bez cięższych powikłań) więc wydawało się to rozsądne i pewne, że nie zajdę w ciąże.
Lata mijają, życie ma swoje tempo a ja... ja zapragnęłam dziecka. Obudził sie we mnie instynkt (mam 26 lat). Czuje SILNA a nawet BARDZO SILNA potrzebe być mamą... I wiem, że jest to możliwe, jesli przestane brać antykoncepcje i spróbuje. Mozliwe ze będzie trzeba jeszcze dodatkowe metody ale o to będę się martwic potem. Teraz martwie się o to JAK to powiedzieć i czy W OGÓLE mówić mojemu mężowi, który nie chce mieć dzieci i nigdy nie chciał
I to nie dlatego, ze ich nie lubi. Po prostu i "nie"... ale widze jakim byłby wspaniałym ojcem jak np. jesteśmy u znajomych, jak się bawi z ich dziećmi, jak mnie poucza jak nosić maleństwo, żebym mu krzywdy nie zrobiła... Czyli w nim tez coś jest... Ale wciąż powtarza- dziecko to kłopot, jak dobrze ze my ich nie mamy ![]()
I mam dwie opcje- porozmawiać z nim o tym... I jeśli sie nie zgodzi to zabijać w sobie tę potrzebę ![]()
Albo mu nie powiedziec i okłamać, że wpadliśmy jakimś CUDEM!
I jedna i druga opcja mnie przeraza. Bo nie chce usłyszeć "Nie ma mowy. Wziąłem z Tobą ślub bo tak jak ja nie chciałaś dzieci" lub męczyć się do końca z sumieniem, że go oszukałam.
Moze któraś z was miała podobny problem ?
Musze nakreślić, ze mąż jest młodszy o rok ode mnie. Wiem, że to jeszcze kwestia dojrzałości... ale ja już dosc długo hamuje w sobie ten instynkt i czuje, ze zaraz wybuchnę
nie mam siły czekać aż on dojrzeje... Jesli w ogóle- bo podobno większość mężczyzn najlepiej postawić przed faktem dokonanym...
Sama nie wiem... Dlatego napisałam.
Może wasze rady, opinie i doświadczenie pomoże mi podjac mądra i uczciwą decyzję!.
Podobne tematy
najlepiej jeśli szczerze z mężem porozmawiasz
nie uciekaj się do kłamstwa bo kłamstwo ma zawsze krótkie nogi i albo się wyda albo będziesz się męczyć z wyrzutami sumienia
ja mam partnera duzo starszego od siebie i u mnie było tak że, on ma już dorosłą córkę a ja mam dwójkę dzieci z poprzedniego małżeństwa i są już w wieku nastoletnim
ponieważ mój partner jest duzo starszy ode mnie nie chciał mieć wspólnego dziecka bo bał się że nie zdąży wychować, a ja zaczęłam myśleć o wspólnym dziecku
któregoś dnia nagle mi mówi że chce spróbować i co ja na to?? czy zgadzam się na maluszka???
mówię mu ze ja się zgadzam, że jestem gotowa na trzecie dziecko i zaczęłam go zapewniać że na pewno wszystko nam się poukłada i będzie w porządku wszystko
i tak oto jestem w 23 tygodniu ciąży
mówi się że tylko krowa nie zmienia poglądów więc najlepiej jest szczerze porozmawiać
wyjaśnij mu co czujesz i że bardzo chcesz dziecka
może on to przemyśli i jesli jest optymistą to sam się przekona ![]()
3 2015-08-11 14:39:06 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-11 14:41:46)
Albo mu nie powiedziec i okłamać, że wpadliśmy jakimś CUDEM!
Mam nadzieję, że żartowałaś.
Cóż, ustaliliście z mężem, że dzieci mieć nie będziecie.
Ty zmieniłaś teraz zdanie.
Masz 3 wyjścia.
Pierwsze, to szczera rozmowa z mężem i zaakceptowanie jego decyzji, jaka by nie była.
Druga, to wrobienie go w dziecko (ohyda!).
Trzecie, to odejście od męża i poszukanie kogoś, kto da Ci dziecko.
Aha, posiadanie dzieci nie ma nic wspólnego z dojrzałością. Niektórzy ludzie nie chcą mieć dzieci, co nie oznacza, że są niedojrzali. Po prostu nie chcą i tyle.
4 2015-08-11 14:39:30 Ostatnio edytowany przez shaxpera (2015-08-11 14:40:38)
Ojoj jak ja Ci zazdroszcze ! Piekna sprawa!!!
Będziesz miała dzidziusia!!!
)
Właśnie mąż jest raczej pesymistą który liczy każdy grosz. A dziecko to "dużo groszy"... Okropnie się boje takiej rozmowy. Bo jeśli on odpowie "nadal nie chce dziecka", to pewnie w ogole przestaniemy się kochać (a i tak robimy to juz wystarczająco rzadko!) ... i moje szanse spadna do zera
((
Cyniczna... nie chce go wrabiać. Wiem, że pewnie czeka mnie rozmowa... ale tak bardzo sie jej boje:(((
5 2015-08-11 14:39:53 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2015-08-11 14:42:04)
Powinnaś z mężem po prostu porozmawiać. Być moze on też już przestał być taki radykalny w tej kwestii.
Wpadka z premedytacją jest dla mnie niedopuszczalna. Owszem są mężczyźni, którzy się w dziecku zakochają,ale są też tacy,w których uczucia ojcowskie nie obudzą się nawet wtedy, gdy dziecko będzie na świecie. Wtedy zazwyczaj "sprytna" mama zostaje sama z dzieckiem i ma pretensje do całego świata.
Jeśli mąż jednak nadal będzie podtrzymywał, że dzieci mieć nie chce to mssz dwa wyjścia. Albo się z tym pogodzisz i odpuscisz dzieci albo będziecie musieli się rozstać.
Czy to nieuczciwe zmienić zdanie? Nie. Każdy człowiek się zmienia, dojrzewa, czasem wydarzy sie coś co wpłynie na myślenie. Nieuczciwe jest jedynie ukrywanie i okłamywanie a niedopuszczalne zmuszenie świadomie lub podstępem do zmiany zdania drugą stronę
Macie racje... powinnam porozmawiać ... Lecz jego odmowy nie uda mi się tak łatwo zaakceptować
jak mu to powiedzieć ? Prosze pomóżcie mi ułożyć mądrą mowe ![]()
Musisz mu powiedzieć, że wiesz, że na co innego się umawialiscie, ale natura zaczęła się w tobie odzywać. Zaczęłaś odczuwać instynkt macierzyński i chciałabyś mieć dziecko. Nie chcesz go do niczego zmuszać, ale chcesz być szczerabo to zbyt poważna sprawa aby przemilczeć. Zapytaj go co czuje po twoim wyznaniu.
Ojoj... aż mnie żołądek rozbolał... Spróbuje tak mu powiedzieć. No i nie wiem jaki moment wybrać. Ja jestem zawsze taka w gorącej wodzie kąpana i jakby tu obok mnie siedział to pewnie juz bym powiedziała, a nie chce tego spalić ![]()
Ojoj... aż mnie żołądek rozbolał... Spróbuje tak mu powiedzieć. No i nie wiem jaki moment wybrać. Ja jestem zawsze taka w gorącej wodzie kąpana i jakby tu obok mnie siedział to pewnie juz bym powiedziała, a nie chce tego spalić
Przecież to Twój mąż, którego kochasz i który Cię kocha, a nie Książę Walii... Po prostu mu to powiedz.
A ja uważa, że powinnaś to zrobić dość łagodnie tzn nie mówić odrazu zmieniłam zdanie chce mieć dziecko tylko zacząć rozmowę na inny temat i wtedy przejść do sedna. Jak na wejściu powiesz odrazu o dziecku może to odebrać jako atak i pretensje
Cyniczna... ale ja nawet przed księciem Walii bym sie tak nie stresowała niz przed moim męzem by mu o tym powiedziec
- teraz rozumiesz powage sytuacji ![]()
Ilo- tak wlasnie mysle... tylko zupelnie nie wiem jak zaczać ta rozmowę ... on bardzo sie boi określen "porozmawiajmy poważnie"... brzmi groźnie. Wiec jak powinnam zaczać ? Od przemysleń , uczuc a potem potrzeb ?
12 2015-08-11 16:49:09 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2015-08-11 16:53:18)
Ojoj... aż mnie żołądek rozbolał... Spróbuje tak mu powiedzieć. No i nie wiem jaki moment wybrać. Ja jestem zawsze taka w gorącej wodzie kąpana i jakby tu obok mnie siedział to pewnie juz bym powiedziała, a nie chce tego spalić
Jejku bez przesady. Czego tu się bać. Przecież Cię nie zje. Ty się boisz, że usłyszysz niepomyślne dla siebie fakty, a to będzie wymagało ponownego zdefiniowania waszego małżeństwa. Spójrz na to jednak z drugiej strony. Taka rozmowa nie oznacza definitywnych decyzji, natomiast jest potrzebna żebyście byli wobec siebie szczerzy. Nie obrażaj się na męża jeśli powie, że zdania nie zmienił. Daj sobie i jemu czas na przemyślenie.
A moment każdy jest dobry. Nie zwlekaj bo tylko Twój strach narasta.
Ja tam zawsze walę prosto z mostu. Im szybciej z siebie wyrzucę tym lepiej. Jak dla mnie żadne podchody nie mają sensu.
Jeśli w rodzinie jest jakieś małe dziecko lub w srod znajomych możesz powiedzieć np a wiesz ze dziecko ( na przykład) Magdy dziś zrobiło pierwszy kroczek? Chyba natura się we mnie odzywa bo coraz częściej myślę o dziecku itpitp
Nie wiem, jakim facetem jest Twój mąż, ale mojego by takie krążenie wokół tematu tylko wkurzyło.
Mężczyźni lubią kawa na ławę, a nie jakieś aluzje, kombinowanie.
Jeej... powiedziałam mu ! Ojejku ! Jak to wyszło... spontanicznie ! ![]()
Dzisiaj rano wstaliśmy, ale ja coś "nie w sosie"... długo nie spałam wczoraj bo układałam w głowie taką rozmowę (i oraz kolejny sie przekonuje ze układanie swoją drogą a gadanie swoją
)
No i on w pewnym momencie rano pyta :
-Ty jesteś w ciąży?
-Nieee...
-Chcesz mieć dziecko?- a ja na to nie mogłam sie opanować i uśmiechnęłam się ... A on zaczał się tak fajnie śmiać (bo chyba myślal że ja żartuje
) ... I w sumie powiedziałam mu wszystko w prost. Ale w taki luźny i troszke zabawny sposób. A on nie zdenerwował się. Nie krzyczał i nie krytykował. Powiedział miedzy innymi "Zaskoczyłaś mnie... wiesz ze ja dzieci nie lubie. Nie chce mieć. Nie jestem dojrzały na tyle. Nie umiem być głową domu... ale wrócimy jeszcze do tematu jak wróce z pracy..."... no i naturalnie powiedział ze on owszem myślał o dziecku ale jak bedzie miał 100lat
, a potem powiedział- ze mozemy zaadoptować jak bedziemy miec 40 lat... Ogólnie zabawna rozmowa, pełna uśmiechów, mało niezręczna.
Ale szczerze, sama nie wiem co o tym myśleć. Czy sie zgodzi czy nie. Bo na razie stanęło na tym, ze nie. Ale ja sie nie poddaje:) Bo to nie było NIE z wykrzyknikiem... tylko takie małe skromne ...nie? ...
Czekam dziś na jego powrót z pracy i... zobaczymy co dalej wyniknie ![]()
Zgodzi się.
Myślę, że b. Cię kocha.
Jakie to miłe i pocieszające! Chciałabym, żeby te słowa się sprawdziły bo jest we mnie ogrom nadziei ze sie zgodzi...
No i zadzwoniłam jeszcze do Niego i powiedziałam mu coś w stylu "Nie bój się Dawid, ja nie zrobie nic bez Twojej wiedzy więc nie musisz się mnie bać"... podziękował
)
Zadzwonił... powiedział to czego się najbardziej obawiałam. parafrazując i cytując jego wszystkie słowa razem "Nie chce mieć dzieci. predzej popełnie samobójstwo niz bede miał dziecko. Dziecko sprawi ze strace sens zycia. Nie zrobie Ci dziecka."... Potem porównał dziecko do seksu przedmałżeńskiego. Co było mega głupie... Bo stwierdził, ze ja sie kieruje emocjami i nie przemyślałam tego
... I ze osoby ktore przed slubem uprawiają seks tez sie kkierują emocjami i potem żałują i robią coś złego (bo my jestesmy ogolnie temu przeciwni...). No a ja mu odpowiedziałam, zeby mi nie porównywał popełnienia grzechu do błogosławieństwa jakim jest dziecko.
Nie ważne... tak czy siak. Załamałam się teraz.
I teraz nie wiem jak opanowac tę silną potrzebe
((
19 2015-08-12 11:27:12 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-12 11:35:23)
No cóż, stało się. Nie chce, to nie chce.
Teraz Ty musisz sobie odpowiedzieć na pytanie - dziecko z innym facetem, albo związek bez dziecka z obecnym.
Przyznam, że jestem zdziwiona, byłam pewna, że się zgodzi.
20 2015-08-12 12:20:03 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2015-08-12 12:21:21)
Wnioskuję, że Twój mąż wierzący. To nie wie,że według kościoła jednym z głównych celów małżeństwa jest prokreacja? No ale to nie na temat.
Po pierwsze to myślę, że takich decyzji nie podejmuje się w jeden dzień. W tobie gotowość do macierzyństwa też dojrzewała przez długi czas a od męża wymagasz decyzji już, teraz, natychmiast. Dla mnie sam fakt, że od razu nie zaprzeczył chęci posiadania dziecka oznacza,że być może gdzieś tam w głębi serca nie jest do końca pewny. Powiedział też, że jeszcze nie jest gotowy.
Odnoszę wrażenie, że po zgodzie twojego męża chciałaś sie od razu zacząć starać o dziecko. Może twój mąż też to tak odebrał?
Myślę, że rozmowę trzeba skończyć. Dopytaj męża czy nie chce mieć dziecka teraz czy w ogóle nie chce go mieć. Bo kilka lat można zaczekać, ale trzeba wiedzieć, że jest na co.
Jeśli mąż kategorycznie odmówi to nie pozostaje niz innego jak przemyśleć sobie czy bedziesz w stanie żyć z mężem bez dziecka.
Mówiłam mu ze nie musi być TERAZ. Ze nawet moze jak zaczniemy sie teraz starac to za dwa lata dopiero sie urodzi. Wytłumaczyłam mu ze mezczyźni maja inaczej niż kobiety.
Nie pozostaje mi nic innego jak zabić w sobie to co nosze. Zycie moje bedzie jałowe i bez sensu. Bede wracac do pustego domu gdzie mąż nie chce mi poświęcić tyle czasu ile ja tego potrzebuje. Tyle ile poświęciłoby mi dziecko... Ja po prostu mam w sobie za dużo miłości by mój mąż mógł to udźwignąć ![]()
Nie wiem czy kiedykolwiek zmieni zdanie. Ale nie wiem czemu moja nadzieja nadal jest. On jest typem człowieka który nie lubi jak się go o coś prosi- nawet jak ma posprzatac, czy przykręcić lustro lub wymienić żarówkę. Nie lubi takich "nalegań". Woli coś zrobić sam od siebie by mnie zaskoczyć, sprawić przyjemnośc. Moze któregoś dnia wróce z pracy a on powie- chce mieć z Tobą dziecko ...
Ja chyba żyje z głową w chmurach... ale jedno jest pewne- dwóch bardziej różnych ludzi jak my - nie znam...
Dokładnie to samo sobie pomyślałam co Lee Bee. Zakładając, że jest bardzo wierzącym i praktykującym katolikiem (sądząc po jego nastawieniu do sexu przedmalzenskiego) to nie powinien w ogóle zbliżać się do ciebie w celu innym niż prokreacja
. Poza tym kościół nakazuje się rozmnażać :-)
Musisz się głęboko zastanowić na sensem trwania w małżeństwie, które w tym przypadku skazane jest na porażkę. Nawet jeżeli z nim zostaniesz to prędzej czy później podświadomie wylejesz na niego całą frustrację związaną z niezaspokojona potrzebą macierzyństwa. Pomijam fakt, ze ta potrzeba będzie tylko narastac, szczególnie w tym momencie. Cos czego nie możemy mieć staje się jeszcze bardziej atrakcyjne.
Przykro mi, nie zazdroszczę ci tej sytuacji. Kolejne potwierdzenie,,że powiedzenie nigdy nie mów nigdy, jest ponadczasowe.
Woli popełnić samobójstwo niz mieć potomka? Chyba sie trochę chłop pogubił
Po takich slowach nie oczekiwałabym nagłej zmiany i chęci zostania ojcem. Przykro mi, ale wiedzialas z kim się związujesz.
Ta bardzo się różnimy i zycie w takim małżeństwie bedzie trudne. Ale nie wyobrażam sobie rozwodu. Kocham go bardzo. On mnie też. I skoro juz tyle rzeczy różniących nas pokonaliśmy to moze i ta pokonamy... tylko ze to kolejny raz gdy to ja musze zmieniać nastawienie.
Dla Niego dziecko to przeszkoda. On nawet mówił mi kiedys kiedyś ze drażnią o butelki, zabawki i jakieś wózeczki związane z dziećmi. Dlatego teraz tak bardzo bałam sie tej rozmowy.
Nie wiem jak zabić w sobie potrzebe bycia mamą.
Czy może ginekolog ma jakąś magiczną pigułkę na to?
Autorko, a od jak dawna ty sama wiesz, ze chcesz dziecka?
Nie ma takich pigułek. Ale musisz sobie przewartościować swoje małżeństwo i zastanowić się czy jesteś w stanie spędzić resztę życia z tym człowiekiem i bez dzieci. Bo jeśli nie, to rozwiązanie jest jedno. Niemniej jednak znam przykłady ludzi, którzy nie chcieli mieć dzieci, a dziś za nimi szaleją.
Czarno to widzę autorko. Ty się tego pragnienia nie wyzbedziesz a on, nawet jeżeli się nagnie to będzie miał pretensje.
walcze z tą checią mniej więcej od ponad pół roku, mozliwe ze juz prawie rok... ale powoli walke przegrywam.
Tez to czarno widze
((
skoro nie ma pigułek to nie wiem jakie są metody by przestać chcieć dziecka ???
Mam deja vu.
Justyna opowiadaj!!!
31 2015-08-12 18:38:10 Ostatnio edytowany przez ola_15 (2015-08-12 18:42:23)
Autorko, może nie zniechęcaj się tak łatwo. Uważam, że twój partner jeszcze będzie nad tym myślał, ponieważ zasiałaś w nim ziarno niepewności. Być może za jakiś czas on również zauważy jakieś dobre strony rodzicielstwa. Co ci szkodzi wrócić do tematu za np 2 miesiące. Ty zmieniłaś zdanie, skąd wiesz, że i on nie zmieni?
No i może zapytaj go (nie teraz, za jakiś czas) czy nie chce mieć dziecka absolutnie nigdy, czy tylko teraz, a potem dopuszcza taką myśl.
Dzięki za wasze wsparcie. Jest nieocenione i daje mi więcej nadziei niz rozmowa z mężem. A teraz nie potrzebuje niczego bardziej jak własnie nadziei.
Pytalam czy kiedykolwiek bedzie chciał - powiedział, ze raczej nie. On jest zawzięty. Myśle ze zdania nie zmieni. Ja bede musiała... albo zwariuje.
Za to Justyna napisałas ze deja vu ? Co to znaczy ? Miałaś podobnie ?? Błagam napisz jak sie skonczyło ????
A najgorsze ze źle myśle o naszym małżeństwie przez to wszystko
... Nie cieszy mnie to, ze bedziemy sobie jeździć na wakacje, ze bedziemy sobie kuować różźne rzeczy i żyć "wolno"... Cieszy to JEGO ... nie mnie
... Skąd u niego taka niechęć do dzieci? Przecież jak sie z nimi bawi to cały tata! Potrafi mieć cierpliwość i być zabawny ! O co chodzi!!!????
Masakra
moze ma to po ojcu ? Jego ojciec tez wyglada na takiego co nie chciał miec dzieci ;/
Wierz mi, wakacje, wolność i luksus ci się znudzi. Zwlekałam z macierzyństwem bo właśnie nie chciałam tego stracić, nadchodzi jednak moment kiedy człowiek ma dość wiecznych imprez i dąży do założenia rodziny. Żadne rajskie wakacje nie zagłuszą twojego pragnienia zostania matką.
Dobrze ze porozmawialas z mężem, odstawienie antykoncepcji bez jego wiedzy byłoby najgorszym z możliwych rozwiązań.
Niestety nie ma pigułek które by tu pomogły. Może z czasem ta potrzeba nie będzie aż taka paląca że będzie zaprzatala wszystkie Twoje myśli, ale wątpię żebyś dała radę na dłuższą metę funkcjonować w tym małżeństwie jeśli wasze priorytety aż tak się rozmijaja.
Domyślam się co czujesz bo mnie instynkt macierzyński dopadł jak miałam 22 lata, byłam jeszcze na studiach i było zdecydowanie zbyt wcześnie na macierzyństwo, ale potrafiłam przeplakac cały wieczór bo na spacerze zobaczyłam kobietę w ciąży.
Urodziłam dziecko 5 lat później i wiem ze żaden mężczyzna nie zrekompensowal by mi rezygnacji z roli matki.
Spróbuj dać mężowi jeszcze trochę czasu, nie drąż tematu, nie namawiaj, niech on sobie to wszystko poukładać w głowie.
Uważam jak dziewczyny wyżej, że instynktu macierzyńskiego nie zabijesz w sobie w żaden sposób. Będziesz czuła tylko coraz większą frustrację. Mój mąż też długo nie chciał dziecka, twierdził że go nie stać, ale ogólnie chciał tylko dopiero w przyszłości. To ja bardziej naciskałam, w końcu zaszłam w ciąże a on dwa tygodnie po porodzie przyszedł i powiedział że bardzo by chciał bym znów była w ciąży od razu
Także nigdy nie mów nigdy...
Nie zazdroszczę Ci bo to dość patowa sytuacja. Twój mąż myli się że przez dziecko straci sens życia. Moim zdaniem dopiero by je zyskał.
Życzę Ci dużo siły.
Sienna- dla mnie te rzeczy ktore wymieniłam nie mają już dzisiaj większego sensu. Nigdy rzeczy materialne dla mnie nie znaczyły nic.
Macie racje bym spokojnie poczekała... i obawiam sie tego co mówicie, ze nie zabije tego uczucia. Ale tak bardzo bym chciała nie chcieć
Rozmawialiśmy jeszcze po jego powrocie z pracy. Rozmowa już nie była łatwa, bo ja płakałam on sie denerwował. Potem sie opanowałam, ale on juz nie był spokojny.
Stwierdził, ze on nie umie w zyciu isc takim tempem jak ja. Że on dopiero czuje, ze staneliśmy na nogi (....???) a ja wystrzelam z dzieckiem. No i załamany powiedział " Już wolałbym umrzec to byś sobie znalazła partnera który by spełnił Twoje oczekiwania"... Dośc mocno przydramatyzował. Ale na mnie takie dramnaty działają. Powiedziałam mu, ze Ok... Żeby dał mi czas pogodzić się z brakiem nadziei na dziecko i normalną rodzinę. Zeby zrozumiał, ze będą dni w ktorych bede płakać i nie powiem mu dlaczego. Ale ze nie przestane czekać na dzień w którym sie zdecyduje na dziecko.
A on powiedział, ze nie chce zebym sie tak męczyła i ze on cos wymyśli...
Co?
"Nie wiem".
Ja też nie wiem co on wymyśli bo sytuacja jest patowa- jak napisałyście.
Jeszcze w trakcie rozmowy zapytał mnie "Ale PO CO nam dziecko ? PO CO???" ... on jakby nie rozumie po co ludziom sa dzieci... a ja powiedziałam tak jak czułam :
"To po co brałeś ze mną slub? "
"Bo Cię kocham"
"A ja chce miec dziecko z miłości! Bo chce kochac więcej i więcej !"...
Przyklepał to minuta ciszy.
Jestem ciekawa jak akcja sie rozegra... bo u nas jak jest temat na patelnie wrzucony to nawet jak płomień przygaśnie na chwile to temat nadal gorący a jego zapach czuć w całym mieszkaniu...
A tak swoją drogą... zastanawiam sie czy on teraz w ogole bedzie chciał sie ze mna kochać ?
ps... i choć dobrze zrobiłam bedac z nim szczera... to mam momentami niegrzeczną myśl, ze mogłam go oszukac i zrobić kontrolowana wpadkę;/ ... głupie myśli.
Twój mąż również ma rację, skoro oboje zdecydowaliście, że pozostaniecie bezdzietną parą to teraz niestety do ciebie należy decyzja co zrobić. Ja osobiście nie poświęciłabym dziecka dla dobra związku. Ile lat jesteście razem? Moja znajoma bardzo chciała mieć dziecko, jej mąż nie. Po długim czasie dał się namówić na dziecko pod warunkiem, że to ona będzie je wychowywać. On nie ma ani czasu ani ochoty. Teraz to dziecko ma jedenaście lat, ojciec nie jest do niego wrogo nastawiony ale też nigdy nic dla tego dziecka nie zrobił, nawet kanapki! Chcesz tak żyć? I nie licz na to, że dziecko go odmieni bo to nie jest regułą.
Sienna ... zdaje sobie z tego sprawę. Dlatego wybralam szczerość a nie wrabianie. Bede pokornie czekac- może któregoś dnia mnie zaskoczy. Albo ktoregoś dnia ja sama się zaskoczę, ze nie chce miec dzieci... cokolwiek przyjdzie... bedzie lesze niz to co jest teraz.
Shaxpera co u Was? Temat dziecka wrócił w Waszych rozmowach?
Cześć. Długo mnie nie było.
Temat wracał co jakiś czas, ale mój jest nieugięty. Ja też staram się w sobie zabijac tę potrzebę. I prawie mi się udaje, bo niedawno sie dowiedziałam, ze cierpie na zaburzenia osobowosci , wiec nie chciałabym fundować dziecku takiej rozrywki ![]()
Przykro mi, że tak to się potoczyło.. Skąd taka diagnoza? rozumiem, że już wcześniej coś się z Tobą działo, że zdecydowałaś się na wizytę u psychiatry/psychologa?
Tak. Całe życie cos się działo. Ale teraz jak wydawało mi się, ze wyszłam na prostą to wyszło, że jadnak nie. I nie waryo po prostu wydawać dziecko ktore mogłoby w tym uczestniczyć. Okromna szkoda, ale moze łatwiej mi sie będzie z tym uporac...
W ogóle dzięki, ze pytasz :*
Medycyna jest teraz na takim poziomie, że przy dobrym dobraniu leków można normalnie funkcjonować! Nie wiadomo co przyniesie przyszłość. Ważne jest, że jesteście razem, wspieracie się (mam nadzieję) i możesz liczyć na męża. Niestety ma on prawo nie chcieć dziecka,o czym mówił od początku.. trudne to wszystko.. 3maj się. Daj czasem znać co słychać :*