Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 337 ]

Temat: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Cześć, postanowiłem napisać na kobiecym forum, bo może tutaj znajdę jakieś porady, które być może zaważą na losie mojego małżeństwa. Ogółem nie chce się rozwodzić z żoną - żal mi przede wszystkim córki (ma niecałe 4 lata), ale dłużej nie mogę tak żyć. Jestem nieszczęśliwy od lat i moje wszelkie próby ratowania małżeństwa po prostu upadły. Głównie przez brak chęci mojej żony do podjęcia jakiejkolwiek pracy nad związkiem. Po prostu wygląda to tak jakby się usadowila wygodnie w domu I myśli że tak będzie całe życie. A ja mam tego serdecznie dosyć. Ale po kolei.
1. Oboje mamy po 33 lata. Znamy się od ok. 16 lat i prawie tyle samo ze sobą jesteśmy. Od 7,5 roku jesteśmy małżeństwem.
2. Mamy 3,5 letnia córkę, która była wyczekiwana i zaplanowana. Bardzo ja kochamy i oboje chcielibyśmy mieć więcej dzieci- żona na pewno jedno ja najchętniej z dwójkę.
3. Mieszkamy w dużym mieście mamy dwupokojowe mieszkanie, które w naszym przeświadczeniu jest trochę za małe i mieliśmy plany aby je zmienić.
4. Obecnie tylko ja pracuję.  Żona rok temu nie dogadała się z szefem i w efekcie zwolniła się z pracy. Nie musze dodawac ze bez porozumienia ze.mna. Ogółem nie chciała słyszeć o przejściu na cały etat, czego jej szef wymagał. I to pomimo że mieliśmy po jej przejściu na caly etat starac sie o wieksze mieszkanie. Tak zasadniczo mielsimy ustalone. Ale zona stwierdziła że ona nie da rady na cały etat pracować. Ostatecznie zwolniła się za porozumieniem stron.
5. Przez ostatni rok żona siedziała w domu I przez długi okres czasu udawała że szuka pracy. Ogółem opiekowała się dzieckiem bo córka często chorowala. Zasugerowałem jej że nie jest w domu aby opiekować się dzieckiem tylko, aby szukać pracy- to jest jej priorytet itd. Nie raz się zdarza że córka jest w przedszkolu A moja zona w domu siedzi i nie może się wyrobić z niczym. Tzn. Zrobi pranie, coś ugotuje, ale np. W kuchni taki syf zostawi, że nawet nie ma gdzie sobie kanapki ukroic.
6. Ogółem nie zarabiam tyle, aby nasz budżet na dłuższą metę wytrzymał dalsze siedzenie żony w domu. Na szczęście mamy jakieś oszczędności to czasami ten budżet tak reperujemy, ale bardzo tego nie.lubię,  gdy podbieramy z oszczędności. Niby żona dostała pracę od września br i ma iść pracować.
7. Niestety od kwietnia narzeka na dolegliwości wskazujące że prawdopodobnie ma boreliozę. Dlatego mam obawy czy w ogóle w tej pracy wytrzyma. A nie jest to ciężka robota fizyczną tylko biurową. Sam również mam biurową, która przez długi okres czasu byla niedoceniany przez żonę i jej rodzinę. Chodzi o to, ze żona pochodzi ze wsi i w jej rodzinie jest kult pracy fizycznej. Co oznacza mniej więcej tyle że jeśli siedzisz przy kompie w pracy to nie pracujesz. Zarobki mam ok,  sporo ponad srednia krajową, ale jednak ciągle trochę brakuje- m.in przez brak gospodarności żony.
8. Starałem się budżet podreperowac, dlatego tne koszty. Kupiłem rower, który wprawdzie kosztował trochę, ale kupiłem go za moja juhileuszowke z pracy, której się nie spodziewałem. Pozwala mi to na zaoszczędzenie paliwie ok. 200 zl miesięcznie. Poza tym podpisałem inna umowę na telefony komórkowe, dzięki czemu zamiast 150 zł płacimy 50 zł. Ponadto staram się zawsze wyszukiwać okazje czy podczas zakupów.zywnoaciowych czy innych. Ganiam rodzinę aby wylaczala światło bo moja żona potrafiła np. Włączyć 3 lampy w kuchni A potem przyjść do pokoju i oglądać telewizję przez godzinę.
9. Wynioslem z domu oszczędność ale umiarkowaną. Nie jestem sknera i lubilem mojej zonie kupowac ciuchy czy biżuterie lub zabierac ja na jakis wyjazd np na weekend. Ale ona niczego nie szanuje i nie docenia. Łańcuszek złoty ktory jej kupiłem zostal zerwany bo dala corce.do zabawy. Kosmetyki ma drogie gdzie puder kosztuje np. 300 zł. Też dała córce do zabawy. To samo okulary przeciwsłoneczne itd.
10. Nie znoszę wyrzucania żywności. Moja żona ogółem ma to w pompie. Potrafi ugotować nowy obiad i to pomimo tego że w lodówce jest stary niezjedzony z wczoraj lub sprzed np. 2 dni. Potem bez żadnego żalu te jedzenie wyrzuca. A mnie szlag trafia. Po prostu nie potrafię zrozumieć że nie może spojrzeć do lodówki zrobić przegląd co jest, co trzeba zjeść itd. Ona woli sobie nowe ugotować.
11. Przez pierwsze 1,5 roku po urodzeniu córki robiłem wszystko. Chodziłem do pracy. Przechodziłem z pracy sprzątałem po księżniczce, bo przecież ona nie mogła bo się dzieckiem opiekuje. Nie raz wchodziłem do domu i miałem prawie wręczane dziecko. Gotowałam obiady, sprzątałem także po żonie. Karmilem dziecko, kąpałem, usypialem, myłem i gotowałam butelki, przebieralem itd. Na drugi dzień przechodziłem i znowu to samo. Bo moja zona nawet nie potrafiła w kuchni po sobie posprzatac. Nawet śmieci nie.umiala wyrzucić. Jak jej kiedyś zwróciłem uwagę aby wyrzuciła plastik bo nie jest ciężki to była na mnie oburzona. Cały czas oczywiście mi wmawiala że ja sobie tylko rachuneczki place i siedzę przy komputerze. A kiedyś dałem jej do zapłacenia rachunek za telefon i Oczywiście nie zapłaciła i prawie nam telefony odcieli.  Ogółem przez te 1,5 roku robiłem praktycznie wszystko- załatwiłem sprawy, robiłem zakupy itd. A jak ona to komentuje do dzisiaj? Że.to nic takiego bo przecież mężczyźni tak dzisiaj robia. Tak oczywiście na pewno 100% facetów tak robi.
12. Po upływie 1,5 roku od urodzenia dziecka- moja zona najpierw była na macierzyńskim, potem wymogla na mnie zgodę na przejście na wychowawczy- odezwał się do niej szef, aby przyszła do pracy na pół etatu. Ona nie chciała, ale wyszedłem z założenia że już najwyższy czas aby się ogarnela bo w domu się zasiedziala i zaczęła się jak hrabina zachowywać. Poszła do tej pracy i wtedy zaczęła.mi dopiero robić sceny. Ogółem miała do mnie żal że.musi do pracy chodzić. Zaczęła mi ublizac itd. Jej mamusia też ja podjudzala. Ostatecznie pomiędzy klotniami zaczęła przebakiwac o drugim dziecku. Oboje chcieliśmy dziecko, tylko że pierwsze było poczęte w wyniku naszej miłości. Oboje je chcieliśmy i marzylismy o nim. A moja zona ubzdurala sobie drugie dziecko bo chciała się z pracy wyrwać i pójść na zwolnienie. Ja twardo stałem że musi przejść na cały etat popracować 3-6 miesięcy i trzeba nowe mieszkanie kupić. Poza tym nie oszukujmy się zawsze miałem za malo seksu. Nie raz się zdarzało się kochalismy się raz na 2 tygodnie. Jak zaszła w ciążę to w ogóle przestaliśmy się kochać żeby przypadkiem nie doprowadzić do jakieś infekcji itd. Czyli przez prawie 8 miesięcy nic. Potem jak trzeba było poród wywoływać, to ok. A po porodzie nie nalegalem byłem zachwycony córka. Ale w każdym razie 2-3 miesiące po porodzie chyba po raz pierwszy się kochalismy. Ale.potem to już tak rzadko następowało że czasami 1 w miesiącu się zdarzało. Moja żona oczywiście zasłanial się dzieckiem lub złym samopoczuciem czy zmęczeniem. Ja to rozumialem, ale codziennie? Z.tego względu powiedziałem że albo propagujemy nad naszym życiem małżeńskim albo nie ma mowy o dziecku. Bo ja nie mam ochoty resztę życia być odsuwany, bo w odpowiednim momencie już oddałem te dwa najważniejsze strzały.
13. Prosiłem ja wielokrotnie że musimy sobie poświęcać trochę czasu, bo inaczej milosc umrze itd. Kiwala glowa mówiła że mnie kocha i że jej zależy A potem znowu to samo. I nawet nie chodziło o seks, ale o wspólne spędzanie czasu. Nie wiem wyglądało to tak jakby nasze malzenstwo miala gdzies.
14. Chciałem ja trochę rozgrzać. Kupowałem jej jakaś seksowna bieliznę. Proponowałem jakies urozmaicenia w łóżku. No Ale uznała że bielizna to dla mnie prezent A nie dla niej. Przykro m sie zrobilo, bo jak rozmawialem z nie jedna koleżanka to mi mówiły że to Zajebiscie jak im facet kupi seksowna bieliznę. Że się czuja seksownie itd.
15. Wielorkotnie mowiłem jej że chodzi też o jej inicjatywę. Że nigdy ona niczego nie wymyśli. Złapałem się na tym że w sumie ona nigdy mnie nigdzie nie zaprosiła przez te 15 lat. Jak jej matka do nas przyjezdzala to nawet nie wpadla na to aby ja poprosic zeby z Mala zostala a my sobie gdzies wyjdziemy. Kiedys jej to wypomnailem to nastepnym razem kino mi zaproponowala- wow to sie wysilila. A jej matka na drugi dzien poejchala sobie do drugiej córki w tym samym mieście i cały dzień chodziły po sklepach na jakieś masaże czy coś i potem na obiad do knajpy. A potem na trzeci dzień wszyscy z zwalali się do nad i jeszcze trzeba było dla ich obiad gotować. Dodam tylko że siostra mojej żony jest bardzo nastawiona na siebie osoba. Nie ma.dzieci i nigdy nie myśli o innych. Kiedyś się żony zapytałem dlacz3go ona nie ugotuje dla.nas obiadu tylko my musimy dla nich A one się po restauracjach w swoim gronie woza. Zawsze wszytko ja organizowalem. A ona nic. Zasłania się jak zwykle zdrowiem zmęczeniem albo tym że nie chce marnować pieniedzy. Odpowiadalem jej że jak tak dalej pójdzie to nie będzie żadnych pieniędzy bo nasz związek się rozpadnie. I znowu niby jej zalezalo i kowala głowa i dalej tak samo.
16. Moja zona jest dość irytująca osoba. Ogółem dla otoczenia. Jest maruda. Potrafi człowieka zameczyc bo ciągle się o coś martwi. Do tego ciągle jej coś śmierdzi i mało co jej smakuje. Jest mocno wybredna chyba dlatego ze ja tak nauczylem.  Za dużo jej pod gebe gotowego podstawialem. A kiedy przestałem to zaczęła się wkurzac. Nawet jej rodzice już maja dosyc tego jej marudzenia. Poza tym ciągle jest zmęczona i  ciągle by tylko spała.
17. Jak przestaliśmy spędzać ze soba czas jako malzenstwo to jedyny kontakt był właśnie przez te jej marudzenia, ale ja nie.mialem ochoty ciągle tego samego słuchać. Dlatego się pewnie trochę odseparowalem.
18. Od początku 2017 moze od końca 2016 roku zacząłem jej przebakiwac że jestem nieszczęśliwy i nie chce tak dalej żyć. Że mi się nie podoba nasze małżeństwo i chciałbym żebyśmy coś zmienili w innym razie nie dam rady i się rozwiedziemy. Na początku to bagatelizowala i mnie wysmiewala że bzdury wymyślam. Potem w sierpniu 2017 r. Rzucila te prace, to już w ogóle nam się zaognilo. A parę lat wcześniej już jedna pracę rzuciła, studia podyplomowe też rzuciła przez co byliśmy w plecy ok 2000 zl. Oczywiście również wtedy się z moim zdaniem nie liczyła.
19. Moja zona jest osoba niezdecydowana. Nigdy nie ma swojego zdania. Tzn ma ale często muszę je z niej wyciągać. Najczęściej mi mówi: nie wiem. Najlepiej nie podejmować decyzji. Często ja musiałem podjąć decyzję bo inaczej tkwili byśmy w marazmie. Wszystko ok gdy decyzja jest trafna. Ale jak tylko pojawiają się negatywne skutki to wiesza na mnie psy. Ze to moja.wina bo se wymyśliłem itd.
20. Od razu pusze, ze nie jestem święty. Potrafię być wredny i jej dogryzac i odgrywać jej się. Potrafię ja zaatakować itd. Ale uważam że ona całkowicie przekroczyła wszelkie granice. Mogę.o tym później napisać, bo w sumie i tak w tym poscie już dużo napisałem. Ogółem sprawa wygląda dzisiaj tak. Ja mam totalnie dosyc. Powiedziałem jej że nie ma mi nic do zaoferowania, bo prać sprzątać gotować sam sobie mogę. Seksu nie uprawiamy już chyba od 2 miesięcy. A ja totalnie nie mam ochoty. Jestem na etapie takim że zaraz nie będę mógł nawet na nią spojrzeć. Po prostu mam jej dosyć. Ciągle mi jednak leży na sercu dobro mojego dziecka. I tylko to mnie powstrzymuje przed rozwodem. I tylko to powoduje ze jeazcze gdzies tam mam nadzieje że może się zmienić.

W marcu br mieliśmy 7 rocznicę ślubu. Moze i to bylo chamskie, ale W ramach prezentu procz kwiatow dałem jej projekt pozwu rozwodowego i zapytslem czy tego chce. Na marginesie dodam ze ona o rocznicy zapomniała zreszta jak zawsze. Powiedzialem ze nie chce się rozwodzić i nie chce tego pozwu wysyłać ona w sumie uznała podobnie. Ale kurde i tak nic się nie zmieniło. W międzyczasie miała urodziny- kupiłem jej prezent oficjalny i nieoficjalny. Tym drugim był wibrator. Ktory wyprobowalismy. Ponadto zabrałem ja do knajpy na sushi bo bardzo lubi. Niby było tak fajnie. Potem na.przelomie maja i czerwca zabrałem rodzinę do Grecji na wakacje. Ogółem co roku wyjedlzdzamy za granicę plus do tego mamy kilka mniejszych wyjazdów w weekendy.
Zapomniałem napisać, co dość istotne że pod koniec kwietnia 2018 zmarła moja mama. I wiecie że ja i tak bardziej przeżyłem kryzys w moim związku, fakt rzucenia pracy przez moja żonę niż śmierć mamy? Wprawdzie teraz ta śmierć.do mnie wraca, ale.jakos sobie radzę. Za.to w moim małżeństwie nie mogę w ogóle polegać na.zonie i to całkowicie mnie rozbija. Ona nawet jak mi jakies awantury robi to nawet nie beirdze pod uwage ze kwartal temu moja mam zmarla. Gdyby jej sie to przytrafilo to pewnie skonczylaby w psychiatryku. Nie raz zdarzało się że żona mi do pracy dzwoniła i o coś awanturę wszczynala przez co przez 3 godziny się z nerwów trzaslem i nie mogłem się.uspokoic.
Jak wczoraj z nią gadałem powiedziałem że mam jej dosyc jej marudzenia, tego że nic jej nie smakuje, wszystkich krytykuje, Wszystko jej śmierdzi i w ogóle zawsze wszystko jest źle. Że jedynie córka ja przed rozwodem broni. Mówiłem że może jeszcze jest szansa żeby nas ratować. A ona nawet się do tego nie odniosła. Jakbym rzucał grochem o ścianę. Powiedziałem że mnie nie kocha i swojego dziecka też nie bo tak postępując rozbija naszą rodzinę.

Nie ukrywam padło dużo brzydkich rzeczy przez kilka lat kłótni ale fakt jest taki że jej rodzina jest trochę niezaradna. Jej siostrę prawie siła do nas wziąłem bo siedziała na wiosce nie.miala pracy faceta i perspektyw. Ponad Trzy tygodnie nie umiała sobie pokoju na wynajem znaleźć. A potem jak już znalazła to nam nawrzucala jak to już na szczęście nie musi się z nami męczyć. Tylko że to my się meczylismy z nią. Moja zona podobnie całe życie z nia wszystko ja zalatwialem, ja myślałem i ciagnalem ja jak te kule u nogi. A ona tylko miała oczekiwania i mnie krytykowała. A ja jej od lat powtarzam że jak ma mnie krytykować to niech to będzie konstruktywne. Czyli nie zgadzasz się z tym to daj alternatywę. I z tym jest najgorzej.
Ogółem siedzę od paru dni zdolowany i myślę że ostatnia szansa to forum oraz ewentuslnie terapia. Ale troxhe mam obawy że trafię na słabego terapeutę. Nie.ukrywam że trochę się już pogodzilem z perspektywą rozwodu, nawet z tym że moja corka na tym ucierpi. Jestem co raz blizej żeby ten pozew złożyć.

Pisałem o boreliozie. Moja żona od kwietnia br się źle czuje. Dla mnie jest to tylko nasilenie jej objawow z ostatnich 15 lat. No Ale próbuje te boreliozę zdiagnozować. Nie musze mówić że wszystko prywatnie. W ciągu niecalego miesiąca na badania poszło ok. 1500 zł A i tak nie wiadomo jeszcze nic. Nie żałuję mojej żonie pieniedzy na badania czy leczenie, ale ostatnie właśnie podczas jej napadu dzwoniła do mnie do pracy i zrobiła ni Awanturę ze wycenilem jej zdrowie na 200 zł. A dlaczego? Bo nie chciałem się zgodzić na rezonans za 600 zl. Bo moja mądra znana 23 sierpnia ma wizytę u neurologa i chciała mieć wynik na te wizytę. Mówiłem jej że na rezonans się czeka.i żeby się zainteresowała. Od początku sierpnia wiedziała że ma zrobić. Ale jej się przypomniało dopiero 10.08. A na wynik się czeka z tydzień. No i szybko szybko i że mam jej dac 600 zł. A ja na to ze na grouponach sa za 350 zl. Ale jej termin nie odpowiada bo noe zdazy ma.wizyte. A to moja wina że się nie zainteresowala? Ostatecznie kupiłem kupion za 300 zł Bo była jeszcze zniżka o 50 zł A termin jednak się znalazł na 16.08. Ale ile.mi krwi kapsuła, że jej żałuję, że ona weźmie od rodziców itd.
Tak w ogóle to non stop mnie szantazuje że komuś powie, że rodzicom naskarzy itd. Ja mam to gdzieś mam 33 lata jestem samodzielnym dorosłym mężczyzną i mam się czyichś rodziców bać? Śmieszne
Nie ukrywam że fakt że nie mam drugiego dziecka mocno mnie zasmuca. Tym bardziej że moi znajomi i sąsiedzi już idą z druga tura.dzieci. Moja żona się popisał po raz kolejny i mi pocisnela że inni to wiedza jak się za dzieci brać A.ja jak zwykle.sie zgapilem.
Heh, tylko że ja bym mógł mieć jeszcze z 10 dzieci tylko nie z nią I w tym tkwi problem. Dopóki się nie zmieni i nie ogarnie to może.dostac ode mnie tylko rozwód.
Poradzicie mi cos? Tylko prosze nie piszcie widziały galy co brały. Bo to te nie fair. Ogółem o swoim życiu decydujemy jak jesteśmy młodzi i jesteśmy idiotami. I jak chyba też tak miałem, ale cały czas.wierze ze może być dobrze.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Jest ciągle zmęczona, niczym się nie przejmuje, nie ma siły, wszystko jej śmierdzi, nic jej nie smakuje... No ja bym wysłała na wszystkie możliwe badania, włącznie z tymi hormonalnymi, neurologicznymi i psychiatrycznymi.

Jakiś powód jej zachowania musi być. Albo choruje, albo jest najzwyczajniej leniem, który jest z Tobą z braku laku.

Jeśli ją kochasz, pomóż jej się zdiagnozować, pogadaj szczerze, może faktycznie choruje.
Jeśli masz dość, to powinieneś odejść. Możesz zabrać córkę ze sobą. Nie ma sensu życia tracić dla kogoś, komu nie zależy.

3

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Stać Was na zagraniczne wycieczki i wypady weekendowe, więc Wasza sytuacja finansowa wcale nie jest taka kiepska.

Zgadzam się z Cyngli, jeżeli badania wyjdą OK,to jest po prostu leniem, któremu fundujesz wygodne życie.

W dwupokojowym mieszkaniu nie ma, aż chyba tyle do sprzątania. Pranie robi pralka, jego powieszenie to 5 min.
Ja jestem w 9 miesiącu ciąży i od kiedy jestem na zwolenieniu mąż zawsze wraca do czystego domu i ma podany obiad. Wolę posprzątać sama a jak wróci to spędzić z nim czas, niż żeby latał z odkurzaczem.
Naprawdę nie rozumiem kobiet, które nie pracują i nie mają czasu ogarnąć domu.

4

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Dzięki za Wasze zainteresowanie i odpowiedzi.
No rzeczywiście nasza sytuacja finansowa nie jest aż tak zła. Ale ciagle podbieram z oszczednosci co mnie wkurza. Poza tym wszystko jakos funkcjonuje przez moje zaangażowanie. Przez to że mi zależy żeby gdzieś cos taniej kupić. Tak jak z tym rezonansem. Można kupić za 600 ale jak się poszuka to jest za 300. Dla mnie ona tak na dobra sprawę mogła by zostać w domu. Ale coś za coś. Ja pracuje A Ty ogarniasz w domu. Ale ona twierdziła 3 lata po porodzie, że te przemeczenie to skutek porodu, który ja wymeczył. Miala dlugi porod, jest mizernej postury, ale bez przesady przez tyle czasu chyba była w stanie się zregenerować. Tym bardziej że bardzo jej pomagałem.
Proponowałem jej psychologa. Bo uważam że ma zaburzenia psychiczne jakąś nerwicę itp. Plus jakieś jazdy niewyleczone z dzieciństwa, ale mi zarzuciła że teraz chce z niej psychola zrobić. Ogółem zawsze ma wymowkę. A uważam że nie jestem zlym mezem nie raz jak corka byla malutka to ja wyganialem z domu zeby gdzies sobie poszła. Jej siostrę namawialem żeby do kina razem poszły. I nic. A to że prace znalazła to w.sumie w dużym stopniu moja zasługa. Do tej pory była przedszkolanka w prywatnych przedszkolach. Nienawidziła tej pracy. Wracała zmęczona z bólem głowy itd. Ja też.tej pracy nie lubiłem bo była mało rozwojowa moja zona nie czuła żadnego powołania do tej roboty i do tego wracała wymeczona wkurzona i jeszcze z bólem głowy. W końcu po kilku latach po tym jak rzuciła ostatnią pracę namowilem ja na przekwalifikowanie. Mimo że jedna podyplomowke rzuciła i powiedziałem że nigdy więcej jej za kolejną nie zapłacę to jednak złapałem te obietnice. Namowilem ja na podyplomowke z administracji która zrobiła i w sumie.dzieki temu w ogóle chcieli z nią rozmawiać na stanowiskach biurowych.

Ogółem gdybym miał pewność że dziecko zostanie przy mnie a nie że będę miał widzenia raz na miesiąc, to pewnie i bym się na rozwód zdecydował. Tylko to jest Polska- jesteś ojcem to z góry jesteś zły. A jak jeszcze zaczęła by płakać że ona jest chora itd. To już kaplica. Ogółem nie zdradzam jej. Potrafię się powstrzymać mimo że miałem ileś propozycji. Po prostu jestem fair. Dopóki jesteśmy małżeństwem to jej nie zdradzę. Ale jak się rozwiedziemy to nie będę się oglądał. Najgorsze jest to że ona ma swiadomosc że mógłbym ja zdradzać i może sobie myśli że to robię. Ale nawet nie zareaguje. Inna kobieta może by się jakoś super ubrala żeby mężowi pokazać. A ja kojarzę moja zona że od 4-5 lat ciągle w tym przysłowiowym obrzyganym przez dziecko dresie. Przez ileś lat nawet jej się malować nie chciało. A przecież kosmetyki miała mega drogie. Dopiero jak raz ja.wzialem na jeden koncert spotkaliśmy tam kilka moich kolezanek z pracy. Oczywiście skomentowała co za strojnisie itd. Odpowiedziałem jej tylko że kobiety i siebie dbają. I u mnie w pracy to nic nadzwyczajnego że kobiety ładnie wyglądają. Po prostu dbają o wygląd i nic więcej.

5

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Napisałeś ładny post, w którym jasno poruszyłeś wszystkie rzeczy, które Cię bolą. To dobry początek.
Problem nie jest jednak tak oczywisty, że Ty jesteś ten dobry a ona jest ta zła. Jej dzisiejsza postawa jest konsekwencją zachowań, które były przez Ciebie akceptowane przez lata. Nie da się tego zmienić ot tak, bo Tobie zaczęło to przeszkadzać.
Dałeś jej wzór pozwu rozwodowego ( sugerując ze obecny stan to tylko jej wina ) a powinieneś rozpocząć terapie małżeńską w której będziecie uczestniczyć razem.
Na to co masz w domu dziś zapracowaliście razem i razem musicie chcieć to zmienić.
Inaczej za miesiąc lub dwa pojawi się trzecia osoba i pomoże Ci napisać ten pozew bez żadnych skrupułów..

6

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Musisz się zastanowić, czego chcesz. Czy ratować małżeństwo i w sposób pełny się w te ratowanie zaangażować, czy odpuścić i odejść. To Twoja decyzja i musisz ją podjąć sam.

7

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Dzięki, ogółem ten pozew to było troche ultimatum. I prośba żeby się przebudzila. Trochę inicjatywy wykazała. Osobiście uważam że wina za rozpad związku jest zawsze po obu stronach. I przyznaje nie jestem święty, nie jestem ideałem, daleko mi do niego. Ale widzę przez lata jak się zmieniłem dojrzałem. Stałem się mężczyzna i czuje się mężczyzną. A ona mam wrażenie stanęła w miejscu. A ja potrzebuje kobiety nie kapryśnej dziewczynki. Macie jednak rację koniecznie trzeba zorganizowac terapie malzenska. Ale zrobię to w taki sposób że ona musi to zorganizować. Niech też coś od siebie da. A nie tylko ja zalatwiam. Dlatego dam jej zadanie- poszukać i uzgodnić że mną terapeutę i ustalić termin jeszcze w sierpniu. Jak będzie się przeciwstawiać to ja umowie i będę nalegal żeby poszła. Jak nie będzie chciała to cóż, widocznie tak miało byc- złożę ten pozew.

8 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-08-17 15:55:35)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Osobiście nie sądzę, by stawianie warunków miało coś zmienić na lepsze... Zwłaszcza, jeśli w grę wchodzi możliwość, że żona ma jakieś zaburzenia.

I wydaje mi się, że Ty podświadomie już zdecydowałeś...

9

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Autorze bardzo dobrze ze nie zgodziles sie na kolejne dziecko. Jesli zona ma problemy psychiczne lub hormonalne to ciaza moglby tylko nasilic objawy. Jesli to forma ucieczki przed praca i proba scalania na sile waszej rodziny to tymbardziej slaby pomysl.
Nie rozumiem tylko porownywania sie do znajomych. Serio to istotne kto ma juz ile dzieci?? Bo ja gdybym miala porownywac sie do znajomych to sie juz powinnam dawno powiesic jako osoba bezdzietna i nie moga miec dzieci. Posiadanie potomstwa i ilosc dzieci to kwestia indywidualna. Zalezy od zdrowia, predyspozycji finansowych, sytuacji rodzinnej. Twoja na ten moment jest koszmarna wiec ubolewanie nad brakiem drugiego dziecka jest jak ubolewanie nad zniszczonymi meblami gdy caly dom stoi w plomieniach. Na malzenstwie sie skup poki co i tak jak napisala Cyngli zastanow sie sam ktore wyjscie bedzie lepsze. Ja bedac na Twoim miejscu juz dawno bym taka kobiete pogonila ale ja to ja poza tym rozumiem ze obawiasz sie o pozniejszy niesprawiedliwy podzial opieki nad corcia.

10 Ostatnio edytowany przez Slovian (2018-08-17 16:02:49)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

No tak nie do końca. Ciągle siedzi mi w głowie moja córka. Mój brat się rozwiódł i widziałem jak jego syn to przeżył. A był wtedy starszy od mojej corki. Zlamalbym jej serce, A zaraz potem pękło by moje.
To takie dziwne mamy dziecko które jest owocem naszej miłości i fakt posiadania dziecka problem z dogadaniem się i brak możliwości kontynuowania dyskursu spowodował że ta miłość ucieka. Oczywiście nie dziecko jest winne tylko my. Nie uradzilismy tego.

Nie porównuje się do innych w kwestii dzieci. Po prostu mieliśmy inne plany i pierwotnie chcielismy wiecej dzieci. To taka presja ktora siedzi Ci w głowie. To żeby córka miała kompana do zabawy bo się lepiej będzie rozwijać itd. To nie porównywanie tylko olbrzymia chęć i niemożność posiadania. Jestem odpowiedzialnym facetem i muszę też dbać o swoją przyszłość. Nie zamierzam płacić podwójnych alimentów A nie.wierze w formule robienia dziecka na zgodę.

11

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Niech zgadnę: ona jest pierwszą i jedyną kobietą w twoim życiu i to ona ciebie wybrała. Nawet nie interesowało cię poznawanie innych kobiet i w wieku 17 lat trafiła ci się niedojda. Wtedy nie mogłeś mieć pojęcia o kobietach. Jak to się stało, że nie dostrzegłeś w niej tych wszystkich wad dużo wcześniej zanim wzięliście ślub? Ona już wtedy cię nie kochała tylko złowiła faceta. Pewnie miałeś już wtedy perspektywy na dobrze zarabiającego w przyszłości dostarczyciela kasy samca beta. Ona w ten sposób awansowała społecznie. Jedyna moja rada to chyba tylko rozwód. Przykro.

12 Ostatnio edytowany przez Slovian (2018-08-17 16:28:51)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
marionetkanetka napisał/a:

Niech zgadnę: ona jest pierwszą i jedyną kobietą w twoim życiu i to ona ciebie wybrała. Nawet nie interesowało cię poznawanie innych kobiet i w wieku 17 lat trafiła ci się niedojda. Wtedy nie mogłeś mieć pojęcia o kobietach. Jak to się stało, że nie dostrzegłeś w niej tych wszystkich wad dużo wcześniej zanim wzięliście ślub? Ona już wtedy cię nie kochała tylko złowiła faceta. Pewnie miałeś już wtedy perspektywy na dobrze zarabiającego w przyszłości dostarczyciela kasy samca beta. Ona w ten sposób awansowała społecznie. Jedyna moja rada to chyba tylko rozwód. Przykro.

Tak trochę nie do końca. Nie miałem problemu z dziewczynami w wieku tych 16-18 lat. Byłem z kilkoma dziewczynami przed nią. Seksu z nimi nie uprawialem, może takie czasy. Ale miałem różne przygody, kobiece/dziewczece ciało jak na mlokosa znałem calkiem dobrze. Przed nia bylem z dziewczyną prawie rok, jeszcze wcześniej z inna kilka miesięcy. Poza tym trochę przygod na imprezach z różnymi dziewczynami. Mojej żonie niby zawsze się podobałem. Zaprosiła mnie na studniówkę i po studniowce zacząłem do niej przychodzić. W sumie to ja ją wybralem, ale podobałem jej się. Może na początku trochę oglądałem się za innymi. Ale potem już nie. Na studiach była dziewczyna z mojego roku ktora robiła do mnie maślane oczy ale ja zignorowałem. Moja żona (wtedy dziewczyna) to widziała i robiła mi straszne sceny zazdrości mimo że unikalem na.sile kontaktów z ta dziewczyna- bo jak unikać kogoś z kim masz zajęcia w jednej sali.
Co do kwestii czy nie widziałem wcześniej. Trochę widziałem ale jak masz 20 pare lat to nie myślisz tak samo gdy masz 30 parę. Zresztą dużo facetów ma tak że to ich ujmuje że mają taka bezbronna istotke która muszą się zaopiekować, której muszą.bronic. Tylko wiesz teraz jesteśmy już kilkanaście lat starsi to co mnie kiedyś ujmowalo smieszylo nieraz teraz już.nie jest śmieszne. Bo gdy wracam z pracy zmęczony A tu znowu syf w chacie i zarzuty że.nic w domu nie robię. Wtedy już mi nie jest do śmiechu mimo że mi mówi że ona nie mogła tego zrobić bo jest zmęczona bo przecież jest taka mała i nie ma tyle.sily. za to ja jestem duży więc.mam to zrobić.
A nie oszukujmy się czuje się w 100% mężczyzna. Odpowiedzialnym za rodzinę za jej byt itd. Dojrzałem i w sumie oczekiwałem czegoś podobnego po żonie.

13

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Slovian napisał/a:
marionetkanetka napisał/a:

Niech zgadnę: ona jest pierwszą i jedyną kobietą w twoim życiu i to ona ciebie wybrała. Nawet nie interesowało cię poznawanie innych kobiet i w wieku 17 lat trafiła ci się niedojda. Wtedy nie mogłeś mieć pojęcia o kobietach. Jak to się stało, że nie dostrzegłeś w niej tych wszystkich wad dużo wcześniej zanim wzięliście ślub? Ona już wtedy cię nie kochała tylko złowiła faceta. Pewnie miałeś już wtedy perspektywy na dobrze zarabiającego w przyszłości dostarczyciela kasy samca beta. Ona w ten sposób awansowała społecznie. Jedyna moja rada to chyba tylko rozwód. Przykro.

Tak trochę nie do końca. Nie miałem problemu z dziewczynami w wieku tych 16-18 lat. Byłem z kilkoma dziewczynami przed nią. Seksu z nimi nie uprawialem, może takie czasy. Ale miałem różne przygody, kobiece/dziewczece ciało jak na mlokosa znałem calkiem dobrze. Przed nia bylem z dziewczyną prawie rok, jeszcze wcześniej z inna kilka miesięcy. Poza tym trochę przygod na imprezach z różnymi dziewczynami. Mojej żonie niby zawsze się podobałem. Zaprosiła mnie na studniówkę i po studniowce zacząłem do niej przychodzić. W sumie to ja ją wybralem, ale podobałem jej się. Może na początku trochę oglądałem się za innymi. Ale potem już nie. Na studiach była dziewczyna z mojego roku ktora robiła do mnie maślane oczy ale ja zignorowałem. Moja żona (wtedy dziewczyna) to widziała i robiła mi straszne sceny zazdrości mimo że unikalem na.sile kontaktów z ta dziewczyna- bo jak unikać kogoś z kim masz zajęcia w jednej sali.
Co do kwestii czy nie widziałem wcześniej. Trochę widziałem ale jak masz 20 pare lat to nie myślisz tak samo gdy masz 30 parę. Zresztą dużo facetów ma tak że to ich ujmuje że mają taka bezbronna istotke która muszą się zaopiekować, której muszą.bronic. Tylko wiesz teraz jesteśmy już kilkanaście lat starsi to co mnie kiedyś ujmowalo smieszylo nieraz teraz już.nie jest śmieszne. Bo gdy wracam z pracy zmęczony A tu znowu syf w chacie i zarzuty że.nic w domu nie robię. Wtedy już mi nie jest do śmiechu mimo że mi mówi że ona nie mogła tego zrobić bo jest zmęczona bo przecież jest taka mała i nie ma tyle.sily. za to ja jestem duży więc.mam to zrobić.

Zazdrość jest oznaką zaborczości i to też świadczyło źle o twojej wtedy dziewczynie. Poza tym tu nie chodzi o znajomość kobiecego ciała tylko duszy a właściwie charakteru i odczytanie właściwych symptomów zanim podjąłeś życiową decyzję. Tego zabrakło. Jeśli miałeś możliwości to trzeba było randkować do np 25 roku życia z różnymi kobietami i je poznawać.

14

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Racja miałem przygody z dziewczynami/kobietami ale nie poznałem wtedy ich toku rozumowania. Mysle ze nawey do tego 25 roju zycia nic wiecej bym sie nie dowiedzial. Teraz wiem o wiele więcej. Tym bardziej że pracuje głównie z kobietami. Mam dobry kontakt z jedna koleżanka. Jest rozwiedziona między nami nic nie ma I nigdy nie będzie, mamy to omówione, po prostu się lubimy. Myślę że sporo jej zawdzięczam w kwestii zrozumienia kobiecej psychiki. W każdym razie jestem całkowitym przeciwieństwem jej byłego męża. Nie raz mi mówiła że za takiego męża jak ja dała by się pokroic i że moja zona powinna dziękować opatrzności że z nią jestem. A tak jak pisałem w żaden sposób do mnie nie robi podchodow itd. Ale jednak raczej radzi mi żebym sobie dał spokój i się rozwiodl.

15

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Slovian napisał/a:

Racja miałem przygody z dziewczynami/kobietami ale nie poznałem wtedy ich toku rozumowania. Mysle ze nawey do tego 25 roju zycia nic wiecej bym sie nie dowiedzial. Teraz wiem o wiele więcej. Tym bardziej że pracuje głównie z kobietami. Mam dobry kontakt z jedna koleżanka. Jest rozwiedziona między nami nic nie ma I nigdy nie będzie, mamy to omówione, po prostu się lubimy. Myślę że sporo jej zawdzięczam w kwestii zrozumienia kobiecej psychiki. W każdym razie jestem całkowitym przeciwieństwem jej byłego męża. Nie raz mi mówiła że za takiego męża jak ja dała by się pokroic i że moja zona powinna dziękować opatrzności że z nią jestem. A tak jak pisałem w żaden sposób do mnie nie robi podchodow itd. Ale jednak raczej radzi mi żebym sobie dał spokój i się rozwiodl.

Nie chcę zmieniać tematu, ale czy nie mógłbyś się zainteresować tą kobietą, poznać ją lepiej. Ja nie sugeruje żadnego romansu. Ona może zachowywać się z rezerwą bo nie chce wchodzić do twojego życia z butami. Zresztą jeśli się rozwiedziesz może aktywniej się tobą zainteresować. Ja nie jestem orędownikiem rozwodów, ale skoro ten błąd już popełniłeś łącząc się z kobietą, która cię nie szanuje to pozostaje pytanie czy chcesz w tym tkwić czy coś zmienić, bo ani ty ani żona swoich charakterów nie zmienicie. Po prostu nie pasujecie do siebie. Ty jesteś za dobry a ona to wykorzystuje.

16

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Ogółem to niemożliwe. Parę lat temu już sobie wszystko wyjasnilismy. Ja nie będę teraz zdradzal żony A ta kobieta i tak ma już narzeczonego, plany życiowe z nim itd. Nawet po ewentualnym rozwodzie nie ma szans. Po prostu to moja koleżanka. A jest naprawdę ładna kobieta i chyba jestem jedynym facetem na którym nie zrobiła wrazenia. Raz że nie potrzebowałem innej kobiety to i nie szukałem, dwa że to nie mój typ zupełnie, A trzy że to koleżanka i nie patrzę na nią w ten sposób. Dla mnie jest aseksualna mimo że mężczyznom się bardzo podoba. Do tego stopnia że kiedyś nawet zacząłem się zastanawiać czemu mi się nie podoba i czy ze mną wszystko w porządku. Ale tak jest lepiej przynajmniej nie wzdycham do kogoś z kim się widzę na co dzień.

17

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Slovian napisał/a:

Pisałem o boreliozie. Moja żona od kwietnia br się źle czuje. Dla mnie jest to tylko nasilenie jej objawow z ostatnich 15 lat. No Ale próbuje te boreliozę zdiagnozować. Nie musze mówić że wszystko prywatnie. W ciągu niecalego miesiąca na badania poszło ok. 1500 zł A i tak nie wiadomo jeszcze nic..

Nie chcę sugerować, że Twoja żona symuluje, jednak dziwne jest to, że w ciągu 15 lat nie udało się jej zdiagnozować w kierunku boreliozy - 15 lat!
Wiadomo, jak działa nasza służba zdrowia, ale w przypadku przewlekłej choroby (o ile jest ona faktem) można wcześniej zaplanować wizyty u lekarza, podobnie jak badania i cierpliwie poczekać w kolejce nie generując aż takich kosztów. To nie jest nagły wypadek, kontuzja, gdzie pacjent jest zmuszony do badań i zabiegów na cito, więc musi korzystać z prywatnej opieki.
Twoja żona faktycznie jest wygodną kobietą, pozbawioną wyobraźni, bo jak ona wyobrażała sobie powołanie na świat drugiego dziecka w dwupokojowym mieszkaniu i utrzymanie całej rodziny z jednej pensji, że nie wspomnę już o planach zakupu większego mieszkania?
Rozumiem Twoje rozterki, jednak tymczasem musisz chyba poczekać na wyniki badań i podjęcie przez nia pracy, a to już wkrórce.
Zastanów się też nad przeanalizowaniem rodzinnego budżetu i ewentualnie przykręceniu nieco kurka z pieniędzmi, bo jeżeli puder za 300 zł! (uwierz, są tańsze), rzucany jest córce do zabawy tzn, że Twoja żona nie szanuje nie tylko pieniędzy, ale też Ciebie i Twojego wysiłku w utrzymaniu rodziny.

18

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Ja bylam podobna do Twojej zony tez takie zmeczenie niemoc, w domu  nawet posprzatac mi sie nie chcialo, maz tez wyrzucal mnie do pracy (ale jak syn zachorowal to ja mialam brac wolne  bo przeciez nie on). Gadal, meczyl stawial wymogi a mi sie nie chcialo z dresu wyskoczyc - niemoc, tez neurologa i skany rozne zaliczylam jestem zdrowa on mnie tak dolowal swoja cudowna obecnoscia. Znalazl sobie na szczescie inna  ja musialam wynajac mieszkanie, pojsc do pracy i jako samotna matka odzylam smile jaki czlowiek jest szczesliwszy, spokojniejszy i pelny energii bez tego cuda przy boku  wink  z innym mezczyzna tak nie mam, mam sile i checi zeby zyc. Moj ex zrobil sobie masakre z zyciorysu ale ja powiem szczerze, chlop z wozu koniom lzej i tez bylam kula u nogi jak sie okazalo po 5 latach to on byl ta kula.

19

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Ona ogółem odkąd ja znam jest taka że albo zmęczona albo chce jej się spać. Jak twierdzi dopiero od kwietnia czuje się fatalnie. I od kwietnia zakłada te boreliozę. Z mojego punktu widzenia jej pogorszenie zdrowia od kwietnia jest tylko pogłębieniem wcześniejszego stanu. Ona sie wkurza ze jej nie wierzę i niby twierdze ze symuluje. A to nie tak. Ja wierzę że może mieć te boreliozę. Tylko z mojego punktu widzenia to nie ma znaczenia dla jej zachowania, no bo jak wcześniej się słabo czula bo np. Miała migreny, tak teraz się również źle czuje, tylko z innego powodu. Bądź co bądź efekt jest ten sam. Jeszcze co do diagnozowania boreliozy- na NFZ nie ma szans. Robią jeden test podają 1 antybiotyk na Max 6 tygodni podczas gdy borelioza może nie wyjść nawet po 5 testach. A nowoczesna terapia anrybiotykowa może trwać 2 lata i kosztuje ok 1500 zł miesięcznie. Kwota mnie nie przeraża mogło być o wiele gorzej ale bardziej to że jak przyjmie tyle antybiotyków to będzie dopiero dętka.
Co do tych kosmetyków ja wiem że są tańsze kiedyś chciała i zafascynowala się marka bobbi brown zgodziłem się bo ogółem lubiłem ja obdarowywac. Potem łaskawie zeszła na MAC który swoją drogą też jakiś tani nie jest. Ale racja temat szanowania rzeczy i uczenia tego szacunku naszego dziecka- u niej totalna klapa. Dlatego zaparlem się i powiedziałem że nie pojade z nia naprawić tego złotego łańcuszka do zlotnika. Jak nie szanuje to niech sama załatwia. A sama nie pojedzie bo się boi bo to jest za miastem. Kiedyś prawie odpuściłem ale znowu coś córce dała ch6ba okulary i znowu strata. I tak się uchowalem.

20

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
terazszczesliwa napisał/a:

Ja bylam podobna do Twojej zony tez takie zmeczenie niemoc, w domu  nawet posprzatac mi sie nie chcialo, maz tez wyrzucal mnie do pracy (ale jak syn zachorowal to ja mialam brac wolne  bo przeciez nie on). Gadal, meczyl stawial wymogi a mi sie nie chcialo z dresu wyskoczyc - niemoc, tez neurologa i skany rozne zaliczylam jestem zdrowa on mnie tak dolowal swoja cudowna obecnoscia. Znalazl sobie na szczescie inna  ja musialam wynajac mieszkanie, pojsc do pracy i jako samotna matka odzylam smile jaki czlowiek jest szczesliwszy, spokojniejszy i pelny energii bez tego cuda przy boku  wink  z innym mezczyzna tak nie mam, mam sile i checi zeby zyc. Moj ex zrobil sobie masakre z zyciorysu ale ja powiem szczerze, chlop z wozu koniom lzej i tez bylam kula u nogi jak sie okazalo po 5 latach to on byl ta kula.

Ciekawe spojrzenie. Zastanawiam się nie raz jakby nasze zycie się potoczyło gdybyśmy się rozstali. Moja żona nie ma swojego miejsca ma ziemi. Nie wiem czy wróciła by do rodziców. Z drugiej strony jakoś nie podejrzewam jej o przebojowosc bo nigdy taka nie była. Przez 15 lat mnie niczym nie zaskoczyła no może kilka razy w łóżku.
Z drugiej strony ta moja koleżanka też była taka niedojda- sama tak to określiła. Ale jak a się rozwiodla to wzięła sie za swoje życie i zupełnie nie przypomina już tamtej kobiety. Jakąś satysfakcję mam bo sama nie raz mi mówiła że jej otworzyłem oczy że można w małżeństwie żyć inaczej. Że mężczyzna może być miły dla żony zabierać ja do restauracji dawać kwiaty flirtowac z nią I codziennie na nowo zdobywać. Jej mąż po seksie odwracal się i szedł spać. Kiedy ona potrzebowała być przytulona. Opierdzielal ja za wszystko bo obiad 15 minut za pozno, bo wczoraj bylo to samo itd itp. W domu nic nie zrobił jedzenie było z hej wypłaty kupowane A on nie robił zakupów bo nie lubił stać w kolejkach. A ja jej pokazałem totalne przeciwieństwo w postaci siebie i uświadomiłem że zasługuje na kogoś lepszego.

21

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Slovian napisał/a:

Ona ogółem odkąd ja znam jest taka że albo zmęczona albo chce jej się spać. Jak twierdzi dopiero od kwietnia czuje się fatalnie. I od kwietnia zakłada te boreliozę. Z mojego punktu widzenia jej pogorszenie zdrowia od kwietnia jest tylko pogłębieniem wcześniejszego stanu. Ona sie wkurza ze jej nie wierzę i niby twierdze ze symuluje. A to nie tak. Ja wierzę że może mieć te boreliozę. Tylko z mojego punktu widzenia to nie ma znaczenia dla jej zachowania, no bo jak wcześniej się słabo czula bo np. Miała migreny, tak teraz się również źle czuje, tylko z innego powodu. Bądź co bądź efekt jest ten sam. Jeszcze co do diagnozowania boreliozy- na NFZ nie ma szans. Robią jeden test podają 1 antybiotyk na Max 6 tygodni podczas gdy borelioza może nie wyjść nawet po 5 testach. A nowoczesna terapia anrybiotykowa może trwać 2 lata i kosztuje ok 1500 zł miesięcznie. Kwota mnie nie przeraża mogło być o wiele gorzej ale bardziej to że jak przyjmie tyle antybiotyków to będzie dopiero dętka.
Co do tych kosmetyków ja wiem że są tańsze kiedyś chciała i zafascynowala się marka bobbi brown zgodziłem się bo ogółem lubiłem ja obdarowywac. Potem łaskawie zeszła na MAC który swoją drogą też jakiś tani nie jest. Ale racja temat szanowania rzeczy i uczenia tego szacunku naszego dziecka- u niej totalna klapa. Dlatego zaparlem się i powiedziałem że nie pojade z nia naprawić tego złotego łańcuszka do zlotnika. Jak nie szanuje to niech sama załatwia. A sama nie pojedzie bo się boi bo to jest za miastem. Kiedyś prawie odpuściłem ale znowu coś córce dała ch6ba okulary i znowu strata. I tak się uchowalem.

Domniemana borelioza jest tutaj wątkiem pobocznym, mniej istotnym. Ważne jest dlaczego ty sobie wybrałeś tak leniwą/bez serca/ nie kochającą kobietę z tyloma wadami albo raczej co teraz zrobić? Myślę, że powinieneś sobie dobrze uświadomić w jakiej sytuacji się znalazłeś i co dalej robić. Ja nie odważyłbym dawać ci jakiekolwiek porady szczególnie dotyczące kwestii rozwodu.

22 Ostatnio edytowany przez Slovian (2018-08-17 18:52:33)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Było kochająca. Kiedyś skoczylibysmy za sobą w ogień. Potem urodziła się naszą córka i priorytety i cele się zmieniły. Może mnie wyśmiejecie ale po tym jak mnie.przez rok nagabywala na drugie dziecko uświadomiłem sobie że jestem dla niej przede wszystkim dawcą spermy. Z córką poszło nam bardzo szybko. Ja oczywiście sie cieszę że już za pierwszym razem i żona była w ciąży. Ale przez ten brak seksu w naszym zwiazku myślałem że chociaż teraz przy staraniu się o dziecko bedzie fajnie, że nie będziemy z łóżka wychodzić itd. A tu ciąża za pierwszym razem. Potem 8 miesięcy przerwy bo się.bala infekcji itd. Potem prze ok rok ja żyłem miłością do córki i w sumie mało mnie obchodziło czy jest seks czy nie ma. Jakoś tak było to podniecenie że mam dziecko itd. Nic innego się nie liczyło. A Potem jako poszła do pracy i chciała drugie po to aby się od.pracy wymigac ja sobie powiedziałem HOLA ja tak nie chce uporzadkujmy swoje życie, swój świat, swoje życie seksualne, zróbmy przestrzeń do życia dla.dwojki dzieci w sensie kupimy większe mieszkanie. A nie że ja znowu raz bzykne i potem będę miał spokój na resztę życia. Bo moja zona potrafi mi powiedzieć coś w stylu zrobiłeś dziecko to teraz je utrzymaj. Ogółem obronielm się w ostatniej chwili.

23

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Slovian napisał/a:
terazszczesliwa napisał/a:

Ja bylam podobna do Twojej zony tez takie zmeczenie niemoc, w domu  nawet posprzatac mi sie nie chcialo, maz tez wyrzucal mnie do pracy (ale jak syn zachorowal to ja mialam brac wolne  bo przeciez nie on). Gadal, meczyl stawial wymogi a mi sie nie chcialo z dresu wyskoczyc - niemoc, tez neurologa i skany rozne zaliczylam jestem zdrowa on mnie tak dolowal swoja cudowna obecnoscia. Znalazl sobie na szczescie inna  ja musialam wynajac mieszkanie, pojsc do pracy i jako samotna matka odzylam smile jaki czlowiek jest szczesliwszy, spokojniejszy i pelny energii bez tego cuda przy boku  wink  z innym mezczyzna tak nie mam, mam sile i checi zeby zyc. Moj ex zrobil sobie masakre z zyciorysu ale ja powiem szczerze, chlop z wozu koniom lzej i tez bylam kula u nogi jak sie okazalo po 5 latach to on byl ta kula.

Ciekawe spojrzenie. Zastanawiam się nie raz jakby nasze zycie się potoczyło gdybyśmy się rozstali. Moja żona nie ma swojego miejsca ma ziemi. Nie wiem czy wróciła by do rodziców. Z drugiej strony jakoś nie podejrzewam jej o przebojowosc bo nigdy taka nie była. Przez 15 lat mnie niczym nie zaskoczyła no może kilka razy w łóżku.
Z drugiej strony ta moja koleżanka też była taka niedojda- sama tak to określiła. Ale jak a się rozwiodla to wzięła sie za swoje życie i zupełnie nie przypomina już tamtej kobiety. Jakąś satysfakcję mam bo sama nie raz mi mówiła że jej otworzyłem oczy że można w małżeństwie żyć inaczej. Że mężczyzna może być miły dla żony zabierać ja do restauracji dawać kwiaty flirtowac z nią I codziennie na nowo zdobywać. Jej mąż po seksie odwracal się i szedł spać. Kiedy ona potrzebowała być przytulona. Opierdzielal ja za wszystko bo obiad 15 minut za pozno, bo wczoraj bylo to samo itd itp. W domu nic nie zrobił jedzenie było z hej wypłaty kupowane A on nie robił zakupów bo nie lubił stać w kolejkach. A ja jej pokazałem totalne przeciwieństwo w postaci siebie i uświadomiłem że zasługuje na kogoś lepszego.

Ta Twoja koleżanka to wcale nie żadna niedojda była tylko potrafiła być oddaną żoną i szanowała swojego męża dokładnie tak jak ty. Szkoda, że nie dogadaliscie się kiedy jeszcze była nie związana z tym facetem bo byście doskonale do siebie pasowali. Żadne z was by nie wykorzystywało drugiego, oboje chętni do współpracy a ty mówisz, że była dla ciebie aseksualna. Nie wiesz nic o psychologii w związku i przyciąganie seksualne zostawiasz przypadkowi a to da się wygenerować, wzbudzić w kobiecie. Jak widzisz znalazła sobie kogoś czyli nie jest aseksualna tylko ty nie działałeś na nią. Jaka to niesamowita ironia: jesteś z niewłaściwą kobietą, która przyciągała cię seksualnie a powinieneś być z tą, która w twoim mniemaniu była aseksualna.

24 Ostatnio edytowany przez marionetkanetka (2018-08-17 19:21:15)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Slovian napisał/a:

Było kochająca. Kiedyś skoczylibysmy za sobą w ogień. Potem urodziła się naszą córka i priorytety i cele się zmieniły. Może mnie wyśmiejecie ale po tym jak mnie.przez rok nagabywala na drugie dziecko uświadomiłem sobie że jestem dla niej przede wszystkim dawcą spermy. Z córką poszło nam bardzo szybko. Ja oczywiście sie cieszę że już za pierwszym razem i żona była w ciąży. Ale przez ten brak seksu w naszym zwiazku myślałem że chociaż teraz przy staraniu się o dziecko bedzie fajnie, że nie będziemy z łóżka wychodzić itd. A tu ciąża za pierwszym razem. Potem 8 miesięcy przerwy bo się.bala infekcji itd. Potem prze ok rok ja żyłem miłością do córki i w sumie mało mnie obchodziło czy jest seks czy nie ma. Jakoś tak było to podniecenie że mam dziecko itd. Nic innego się nie liczyło. A Potem jako poszła do pracy i chciała drugie po to aby się od.pracy wymigac ja sobie powiedziałem HOLA ja tak nie chce uporzadkujmy swoje życie, swój świat, swoje życie seksualne, zróbmy przestrzeń do życia dla.dwojki dzieci w sensie kupimy większe mieszkanie. A nie że ja znowu raz bzykne i potem będę miał spokój na resztę życia. Bo moja zona potrafi mi powiedzieć coś w stylu zrobiłeś dziecko to teraz je utrzymaj. Ogółem obronielm się w ostatniej chwili.

Te osiem miesięcy i inne wymówki to tylko preteksty,ale coś mi podpowiada, że ona tak naprawdę nigdy cię nie kochała a tylko osiągnęła jakiś cel. Ciekawe po co jej było drugie dziecko, do którego tak usilnie cię namawiała. Pewnie to drugie byłoby też z pierwszego strzału i potem 10 miesięcy spokoju by miała i zanim byś się zorientował, że cię nie kocha minęło by mnóstwo czasu. Powiedziałbym ci coś, ale nie na forum bo jestem pewien, że wywołałbym burzę.
Ta twoja żona dosyć łatwo przerzuca odpowiedzialność na ciebie. Gdzie tu partnerstwo? Dziecko jest wspólne i odpowiedzialność jest też dzielona. Jeśli przyjdzie ci się rozwodzić to będzie chciała cię puścić w skarpetkach a dziecka nie zobaczysz a więc przygotuj sobie kilka par na czarną godzinę.

25

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Strasznie to u Was podobne jak u mnie, też myślalam o drugim dziecku (dwoje odchowam a mąż mi da święty spokój) oj jak bym żałowała gdybym została z nim i jeszcze jedno dziecko na plusie. Też niby taka niezaradna byłam też bez swojego zdania a jak bieliznę fajna mi kupił to miałam go ochotę ta bielizna udusić bo... On mnie już tak podświadomie nie kręcił taka prawda, byłam bo dziecko bo rodzina bo tylko on zarabial bo gdzie ja wrócę do rodziców? Byłam zmęczona masa badań od tarczycy przez inne cuda w tym neurolog zaliczony a mi tylko dolegalo to małżeństwo i gdyby mnie ktoś wtedy zapytał czy kocham męża powiedziała bym  że tak, wydawało mi się że kocham ale to było tylko przywiązanie a może nawet jakieś uzależnienie? Na pewno strach bo z nikim innym nie byłam sama nigdy też nie. Ogromny paralizujacy strach. I to że on twierdził że byłam kula u nogi też jest prawdą bo byłam ja nie miałam mocy zrobić nic. Jak się razstaliśmy  to jak by mnie ktoś z kaftana bezpieczeństwa wypuścił. Jak to on twierdzi urosły mi jaja - musiały? Ja Cię do rozwodu nie namawiam tylko pisze jak u mnie było, wszystko co robił on i ja to była reanimacja trupa ten związek padł. Co do dziecka mój mały lubi spotykać się z tatą nie mamy nic sadownie ustalone bo po co. Jak tato ma nową Panią to się widzą zadziej lub młody spędza z nimi czas jak nie ma to częściej młody ma 2 współpracujących rodziców a nam się lepiej żyje bez siebie.

26

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Marionetkanetka- to zupełnie nie tak. Z tą koleżanką dzieli nas kilkanaście lat różnicy Ale ona zupełnie nie wygląda na swój wiek. Ogolem to jest zamknięty temat poznałem ja jakieś niecałe 7 lat temu i od początku nie traktowalemjej jako kobiety to bycia z nią. Jak ja poznałem miała męża A ja już miałem żonę. Także nikt z nas nie zakładał takiego scenariusza. Jak kiedyś coś sugerowała to jej wprost powiedziałem że nie jest w moim typie i mam żonę. U niej wtedy się psulo A u mnie było ok. Ot cała historia nie ma.sensu już tego drążyć.
Co do drugiego dziecka podobnie myślę do tego c9 napisales. W porę zatrzymałem jej zapędy. Ogółem uznałem że jej celem jest mieć święty spokój i jak najdłużej przesiedziec w domu wraz ze.zrzucaniem na.mnie jak największej ilości obowiązków. Wielokrotnie mną manipulowala i szantazowała. Przykład- trzeba buty kupić dla dziecka ale nie można normalnych bo normalne są.be. trzeba takie za 250 zl bo inaczej stopka dziecka się źle.uksztaltuje. No i przecież.chhba nie będę oszczędzal na stopkach mojego dziecka. A szantaż wielokrotnie że powie swoim rodzicom czy moim w ogóle jak coś sprzedawalismy na olx ktos 3 razy nie przyjezdal mimo że byliśmy umówieni to powiedziałem żeby spadał że nie będę z niepowaznymi ludzmi rozmawiał i sie.wiecej nie umawiamy. A ona do mnie że.ona się.juz czwarty raz umówiła i że zadzwoni że.maz.sie.nie chce zgodzić na kolejny termin. W ten sposób chciała mnie przymusic żebym się zgodził bo zależało jej na sprzedaży. A ona tak zawsze robiła straszył mnie lub grała mi na uczuciach. Ale to już od dawna na mnie nie działa.
Terazszczesliwa- czyli rozumiem że po prostu wzajemnie na siebie źle.dzialaliscie. Nie myśl że ja moja żonę zmuszalem do pójścia do pracy. Ona się tak zachowywała jak hrabina w domu i uznałem że już czas.najwyzszy aby poszła do pracy. Bo to da po prostu szczyty. Rozumiem Cię i trochę mam obawy że to już jest zmęczenie materiału, no ale.kto wie.

27

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Slovian napisał/a:

Marionetkanetka- to zupełnie nie tak. Z tą koleżanką dzieli nas kilkanaście lat różnicy Ale ona zupełnie nie wygląda na swój wiek. Ogolem to jest zamknięty temat poznałem ja jakieś niecałe 7 lat temu i od początku nie traktowalemjej jako kobiety to bycia z nią. Jak ja poznałem miała męża A ja już miałem żonę. Także nikt z nas nie zakładał takiego scenariusza. Jak kiedyś coś sugerowała to jej wprost powiedziałem że nie jest w moim typie i mam żonę. U niej wtedy się psulo A u mnie było ok. Ot cała historia nie ma.sensu już tego drążyć.
Co do drugiego dziecka podobnie myślę do tego c9 napisales. W porę zatrzymałem jej zapędy. Ogółem uznałem że jej celem jest mieć święty spokój i jak najdłużej przesiedziec w domu wraz ze.zrzucaniem na.mnie jak największej ilości obowiązków. Wielokrotnie mną manipulowala i szantazowała. Przykład- trzeba buty kupić dla dziecka ale nie można normalnych bo normalne są.be. trzeba takie za 250 zl bo inaczej stopka dziecka się źle.uksztaltuje. No i przecież.chhba nie będę oszczędzal na stopkach mojego dziecka. A szantaż wielokrotnie że powie swoim rodzicom czy moim w ogóle jak coś sprzedawalismy na olx ktos 3 razy nie przyjezdal mimo że byliśmy umówieni to powiedziałem żeby spadał że nie będę z niepowaznymi ludzmi rozmawiał i sie.wiecej nie umawiamy. A ona do mnie że.ona się.juz czwarty raz umówiła i że zadzwoni że.maz.sie.nie chce zgodzić na kolejny termin. W ten sposób chciała mnie przymusic żebym się zgodził bo zależało jej na sprzedaży. A ona tak zawsze robiła straszył mnie lub grała mi na uczuciach. Ale to już od dawna na mnie nie działa.
Terazszczesliwa- czyli rozumiem że po prostu wzajemnie na siebie źle.dzialaliscie. Nie myśl że ja moja żonę zmuszalem do pójścia do pracy. Ona się tak zachowywała jak hrabina w domu i uznałem że już czas.najwyzszy aby poszła do pracy. Bo to da po prostu szczyty. Rozumiem Cię i trochę mam obawy że to już jest zmęczenie materiału, no ale.kto wie.

Musisz porozmawiać z Terazszczęśliwa. Ona chyba będzie miała wszystkie odpowiedzi na twoje pytania odnośnie rysu psychologicznego twojej żony. Jak ktoś kocha to po co naciąga manipulując na buciki za 250 zł? Przecież ta osoba nie ma żadnej korzyści a wystarczyło tylko powiedzieć kupmy droższe i pewnie byś się zgodził bo kochasz swoją córkę i element manipulacji by zniknął. Czasami kobiety manipulują ale w samoobronie tj  w obawie że zostaną zranione i to jest jeszcze zgodne z etyką ale takie manipulacje świadczą o traktowaniu kogoś jak niewolnika pomimo tego że ty byłeś chlebodawcą. Terazszczęśliwa opowiedz jeśli możesz jeszcze jakieś szczegóły że swojego małżeństwa. Czy ty też manipulowałaś?

28 Ostatnio edytowany przez terazszczesliwa (2018-08-17 21:44:37)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Trudne pytanie, świadomie nie a czy nieświadomie? Może, starałam się walczyć  o to co najlepsze dla synka i najmadrzejszym sposobem było by dać dziecko do żłobka/przedszkola pójść do pracy i bez pytania męża kupić młodemu co potrzebne ale się nie dało bo ciągle chorował a ex wolnego na jego chorobowe wziąć nie chciał (ja wylecialam z pracy za chorobowe na dziecko, ex był w domu ale z wysoko goraczkujacym dzieckiem bal się zostać więc byłam w czarnej...) młody przestal chorować jak się definitywnie rozstalismy teraz ma 98% obecności w szkole pewnie czuł atmosferę w domu i tak reagował.

Co do rysu psychologicznego wątpię każdy człowiek jest inny, na innym etapie swojego życia w innych okolicznościach.

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Mały off top, wybaczcie.
Przede wszystkim radzę zadać sobie pytanie: w swoim życiu kieruję się racjonalnymi dowodami i medycyną opartą na faktach czy może rzekomymi paramedycznymi przesłankami? Radzę wybrać się do LEKARZA zamiast do szamana i diagnozować oraz leczyć żonę zgodnie ze stanem współczesnej wiedzy medycznej. Ktoś próbuje was wprowadzić w błąd a przy okazji na tym zarobić. Rzekoma opisana przez Ciebie metoda leczenia rzekomej boreliozy niestety spowodowała już wiele złego plus naraziła dużą ilość ludzi na wydatki. Więcej o tym pisać nie będę bo każdy ma swój rozum, swój stan wiedzy oraz każdy ma prawo popełnić błąd.
Objawy Twojej żony mogą faktycznie wskazywać na wiele chorób, z tego co piszesz to w pierwszej kolejności zaproponowałabym wizytę u lekarza psychiatry (mogą to być objawy np depresji).
Koniec off topu.
Co do Twojego problemu to jedynym wyjściem jest chyba pójście do terapeuty i terapia małżeńska... miedzy Wami jest teraz strasznie dużo wzajemnych pretensji oraz niespełnionych oczekiwań, aż cieżko się to czyta.

30

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

To jeszcze ja na koniec dnia, wracając do moich badań finansowalam sobie je sama ale gdybym była w małżeństwie i mąż kazał by mi czekać na wizytę z grupowa to będąc tym kim teraz jestem więcej by mnie nie zobaczył, przecież Ty nie kochasz tej kobiety skoro żal Ci wydać pieniądze które posiadasz na jej leczenie/diagnozowanie. Ja bym ta kasę spod ziemi wykopala dla partnera na już a nawet dla exa bo jest ojcem mojego dziecka młody go kocha i ma być cały i zdrowy z grupona to można sobie wakacje wykupić.

31

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Karmelowa_truskawka właśnie chodzi o to że to są lekarze. To nie są zadni znaochorzy czy szamani. Ogółem nie znam się. Żona siedzi w domu i ogląda filmiki na youtubie oraz czyta artykuły na necie. Wypowiadala się również chociażby ta aktorka Kurdej-Szatan. Ogolne przeslanie jest takie ze na NFZ sie nie wyleczysz. Dlatego jeździmy do prywatnej kliniki i na razie robimy te różne badania krwi. Na razie z dwóch badań wychodzi wszystko ujemne i jakiś odczynnik niskopozytywny. 23 sierpnia ma wizytę u neurologa. Do tego czasu powinna mieć wynik rezonansu.
I tutaj jeszcze słowo do Ciebie terazszczesliwa- na pieniądzach nie śpię, jednocześnie nigdy mojej rodzinie nie zalowslem pieniedzy. Ale nie znosiłem ich dawać bezmyślnie.
Była u neurologa na początku sierpnia. Powiedział jej że ma zrobić rezonans. Dodał żeby poszukala na grouponie bo tam jest taniej. I co? Minęły dwa tygodnie prawie oba nic nie zrobiła i nagle jej się przypomniało że ma 23 wizytę A na wynik rezonansu czeka się tydzień. Nie mogła tego załatwić wcześniej nie? I tylko przez jej nieudolność miałem płacić podwójną cenę? Ona mi już zarzucala że wycenilem jej zdrowie na 200 zł. Co oczywiście było kolejna paskudna manipulacja z jej strony. A mi starczyło zaledwie 5 sekund żeby wejść i wyszukać ofertę na grouponie. Ona sobie nawet trudu nie zadała. Zachowała sie jak dziecko bo musi miec teraz i koniec. W ogóle nie szanuje mojej pracy. A co 2 tygodnie wcześniej robila? Czemu wtedy nue umówiła? A sama mi wtedy powiedziała ze lekarz polecal groupony. Mowilem jej wtedy ze na rezonans sie czeka. Swoja droga ten rezonans byl zalatwuony w piątek 10.08 z terminem na 16.08. Ona miała chyba na wtorek z cena dwukrotnie wyższa. Także nie uwazam aby musiała się prosić lub w jakikolwiek sposób czekać abym jej dał lub przelał te pieniądze. Za wszystkie jej badania place bez szemrania. I może masz rację że już jej nie kocham, ale nie dam sobie wmówić że jej robię laske czy żałuję jej pieniedzy. Groupona sobie nie wymyśliłem sama o tym mówiła. Ja tylko patrzę perspektywicznie. Dzisiaj nam te 1500 zl na badania ale jutro mogę nie mieć bo nie wiem ile ta diagnostyka potrwa. Ponadto nie wiem czy leczenie nie będzie jeszcze droższe. Dlatego nie widzę problemu że za jakieś badanie zapłaciłem mniej z tym samym skutkiem jeśli miałem taka ewentualność. Tym bardziej że zdarza nam się grupony stosować.

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Bardzo szanuję panią Barbarę Kurdej-Szatan ale niestety autorytetem medycznym dla mnie nie będzie smile to samo się tyczy youtuba oraz artykułów. Ja swoją wiedzę opieram owszem, na artykułach, ale na tych z pubmedu. Oraz na międzynarodowych wytycznych, podręcznikach itd. NFZ nie ma nic do tego. Radzę sprawdzić prawo wykonywania zawodu tych „lekarzy” bo nie chce mi się wierzyć w to, że osoba z medycznym wykształceniem poleca tego typu terapie. Wszystkie wytyczne są łatwo dostępne wink tak samo jak wyniki badań klinicznych itd.

Żona przyzwyczajona do tego ze dostaje... terazszczesliwa mówisz ze jakby Twój partner był chory to byś dała każdą kasę na jego diagnostykę i leczenie... a ja Ci powiem że gdybym ja była chora to najpierw ruszyłabym niebo i ziemie aby samemu zapłacić za to wszystko, od męża wzięłabym jedynie w ostateczności oraz z dużą wdzięcznością.

33

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
terazszczesliwa napisał/a:

To jeszcze ja na koniec dnia, wracając do moich badań finansowalam sobie je sama ale gdybym była w małżeństwie i mąż kazał by mi czekać na wizytę z grupowa to będąc tym kim teraz jestem więcej by mnie nie zobaczył, przecież Ty nie kochasz tej kobiety skoro żal Ci wydać pieniądze które posiadasz na jej leczenie/diagnozowanie. Ja bym ta kasę spod ziemi wykopala dla partnera na już a nawet dla exa bo jest ojcem mojego dziecka młody go kocha i ma być cały i zdrowy z grupona to można sobie wakacje wykupić.

Rozumiem, że na NFZ też nie powinno się czekać, bo ktoś (mąż) powinien spod ziemi wydostać i mieć? Bez przesady, dwa tygodnie oczekiwania na badanie jeszcze nikogo nie zbawiło, a za pełną cenę też tyle się czeka na rezonans mniej więcej, więc po co płacić kupę kasy? Te 300 różnicy przyda się na inne badania. Uważam, że panikujesz i przesadzasz. To nie rak. To tylko podejrzenie boreliozy. A i to słabe, z tego, co czytam.

34

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Kopnij w dupe to "coś" co nazywasz żoną ,szkoda twojego czasu i energii.

35

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Autorze a ja mam do Ciebie inne pytanie.
Już napisałeś,że o siebie,Ciebie,dom,rozwój Twoja żona nie dba.
Jak jest z córką-dba o nią?
Tzn.Czyta jej,spędza z nią aktywnie czas,dba o jej rozwój?

36

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

No właśnie też to mnie zastanowiło jak to wygląda od tej strony.

37

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
terazszczesliwa napisał/a:

To jeszcze ja na koniec dnia, wracając do moich badań finansowalam sobie je sama ale gdybym była w małżeństwie i mąż kazał by mi czekać na wizytę z grupowa to będąc tym kim teraz jestem więcej by mnie nie zobaczył, przecież Ty nie kochasz tej kobiety skoro żal Ci wydać pieniądze które posiadasz na jej leczenie/diagnozowanie. Ja bym ta kasę spod ziemi wykopala dla partnera na już a nawet dla exa bo jest ojcem mojego dziecka młody go kocha i ma być cały i zdrowy z grupona to można sobie wakacje wykupić.

Pieknie manipulujesz faktami terazszczesliwa. Jesli zona Autora faktycznie ma rys psychologiczny podobny do Twojego to chyba nie warto walczyc o to malzenstwo.
Po pierwsze Autor nie kazal zonie czekac na wizyte z groupona tylko na samo badanie ktore nalezy wykonac przed wizyta.Wynik tego badania czy zrobionego prywatnie czy tez przez groupon ma byc przed wizyta lekarska tak by zona mogla isc do lekarza juz z konkretnym wynikiem. Autor to dokladnie kilka razy napisal. Ale rozumiem ze jesli sie kocha kogos i troszczy  o ta osobe to wyklucza to rozsadek i logiczne myslenie. Autor powinien wydac wiecej kasy tylko po to zeby zona miala wynik 2 dni wczesniej... a potem i tak czekala z jego interpetacja i leczeniem na wizyte. Pomijam juz fakt ze zona mogla sie zainteresowac sama wykupieniem tego badania z groupona  ze 2 tygodnie temu i mialaby wynik pewnie jeszcze szybciej no ale.. wkoncu to byc moze bolerioza wiec prawie jak terminalne stadium raka, ani reka ani noga nie da rady ruszyc.
Po drugie bardzo ciekawie interpretujesz przyczyny choroby swego  dziecka. Zapewne teraz w wieku szkolnym choruje mniej bo nie musi zyc w zlej rodzinnej atmosferze z tatusiem.  Przeciez niewazne ze male dzieci zawsze choruja bo nie maja zbudowanej odpornosci ale dzieki kontaktowi z roznymi chorobami ta odpornosc nabywaja by wlasnie pod koniec zerowki/na poczatku podstawowki chorowac juz duzo mniej.

38 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-08-18 08:47:14)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
karmelowa_truskawka napisał/a:

Mały off top, wybaczcie.
Przede wszystkim radzę zadać sobie pytanie: w swoim życiu kieruję się racjonalnymi dowodami i medycyną opartą na faktach czy może rzekomymi paramedycznymi przesłankami? Radzę wybrać się do LEKARZA zamiast do szamana i diagnozować oraz leczyć żonę zgodnie ze stanem współczesnej wiedzy medycznej. Ktoś próbuje was wprowadzić w błąd a przy okazji na tym zarobić. Rzekoma opisana przez Ciebie metoda leczenia rzekomej boreliozy niestety spowodowała już wiele złego plus naraziła dużą ilość ludzi na wydatki. Więcej o tym pisać nie będę bo każdy ma swój rozum, swój stan wiedzy oraz każdy ma prawo popełnić błąd.

Mnie zdziwiło, że ktoś chce zdiagnozować boreliozę na podstawie rezonansu. U mnie było tak, że właśnie na rezonansie wyszło coś, co się lekarzowi nie spodobało i stwierdził, że trzeba sprawdzić boreliozę, więc wysłał mnie na badanie krwi i sprawdzenie przeciwciał przeciw Borelia IgG oraz IgM, które wykluczyły borliozę. Oznacza to, że badania krwi były bardziej czytelne i jednoznaczne niż badanie MRI w celu zdiagnozowania boreliozy.

Slovianinie, przecież dobrze wiesz, że nie kochasz żonyy, zrobiłeś już listę jej przewinień, męczysz się w związku z nią i pisanie tutaj nie pomoże. Musisz się zdecydować na krok, który chodzi Tobie po głowie i pożegnać się ze swoją żoną.

39

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Ja, przyznam szczerze, nie czytałem całej litanii pretensji autora do żony. Uderzyła mnie natomiast pogarda z jaką o tejże żonie pisze. "Wymyśliła kino, ale się wysilila". Dla mnie to jest kwintesencja tego co o niej myśli. Przez piętnaście lat jesteś z kobietą i nagle przeszkadza ci jej brak inicjatywy? I ta koleżanka w tle. Jakby miała takiego męża jak ja, to nosiłaby go na rękach. Litości. Jeszcze napisz jak to koleżanka obiecała ci dawać codziennie jak tylko się z nią ożenisz.

Znudziła ci się żona. Po piętnastu latach to się zdarza. Ale twój żart z pozwem rozwodowym jest żałosny. Brak wsparcia w (prawdopodobnej) chorobie, godzien największej pogardy.
Rozwiedź się z nią, daj kobiecie odzyskać poczucie własnej wartości i godność, które tak radośnie w niej zdeptałeś. I nie opowiadaj głodnych kawałków o tym jaki jesteś dla niej zajebisty, bo jesteś tylko pamiętliwym, wrednym małym człowieczkiem któremu znudziła się żona.

40

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
troll napisał/a:

Ja, przyznam szczerze, nie czytałem całej litanii pretensji autora do żony. Uderzyła mnie natomiast pogarda z jaką o tejże żonie pisze. "Wymyśliła kino, ale się wysilila". Dla mnie to jest kwintesencja tego co o niej myśli. Przez piętnaście lat jesteś z kobietą i nagle przeszkadza ci jej brak inicjatywy? I ta koleżanka w tle. Jakby miała takiego męża jak ja, to nosiłaby go na rękach. Litości. Jeszcze napisz jak to koleżanka obiecała ci dawać codziennie jak tylko się z nią ożenisz.

Znudziła ci się żona. Po piętnastu latach to się zdarza. Ale twój żart z pozwem rozwodowym jest żałosny. Brak wsparcia w (prawdopodobnej) chorobie, godzien największej pogardy.
Rozwiedź się z nią, daj kobiecie odzyskać poczucie własnej wartości i godność, które tak radośnie w niej zdeptałeś. I nie opowiadaj głodnych kawałków o tym jaki jesteś dla niej zajebisty, bo jesteś tylko pamiętliwym, wrednym małym człowieczkiem któremu znudziła się żona.

Uwazam troll ze zle oceniles Autora. Nie wiem skad wniosek ze mu sie znudzila. Bo widzi jej wady? Gdyby moj maz przestal chodzic do pracy i w domu tez nie poczuwalby sie do zadnych prac to tez bym sie wkurzyla i miala dosc nie przez rutyne bynajmniej. Kolejna sprawa to ta choroba. Gdyby zona rzeczywiscie byla chora to szukalaby pomocy a nie czekala az maz wszystko zalatwi i oplaci. Ja 3 lata walcowalam sie z choroba neurologiczna ktorej objawy utrudnialy mi zycie na maxa. Myslec trzezwo czasem bylo ciezko. Nie zrezygnowalam jednak z pracy a na zwolnienia chodzilam tylko w sytuacji gdy juz rzeczywiscie slanialam sie na nogach. Lekarzy tez szukalam sama nie dlatego ze meza to nie interesowalo ale poniewaz meza kocham to chcialam byc dla niego jak najmniejszym ciezarem i jak najszybciej doprowadzic nasze zycie do normy. Choroba nie zwalnia z bycia odpowiedzialnym za swoja rodzine. Tylko egoisci uznaja ze teraz to ja se bede lezec a Ty mnie obskakuj. Szczegolnie ze zona Autora na razie nawet nie wie czy to bolerioza bo to tylko mgliste przypuszczenia.
Milosc miloscia ale jesli partner sie zmienia nie do poznania to i w naszych uczuciach ma prawo sie cos zmienic a czasem nawet wypalic gdy proby ratowania relacji nic nie daja.

41

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
troll napisał/a:

Ja, przyznam szczerze, nie czytałem całej litanii pretensji autora do żony. Uderzyła mnie natomiast pogarda z jaką o tejże żonie pisze. "Wymyśliła kino, ale się wysilila". Dla mnie to jest kwintesencja tego co o niej myśli. Przez piętnaście lat jesteś z kobietą i nagle przeszkadza ci jej brak inicjatywy? I ta koleżanka w tle. Jakby miała takiego męża jak ja, to nosiłaby go na rękach. Litości. Jeszcze napisz jak to koleżanka obiecała ci dawać codziennie jak tylko się z nią ożenisz.

Znudziła ci się żona. Po piętnastu latach to się zdarza. Ale twój żart z pozwem rozwodowym jest żałosny. Brak wsparcia w (prawdopodobnej) chorobie, godzien największej pogardy.
Rozwiedź się z nią, daj kobiecie odzyskać poczucie własnej wartości i godność, które tak radośnie w niej zdeptałeś. I nie opowiadaj głodnych kawałków o tym jaki jesteś dla niej zajebisty, bo jesteś tylko pamiętliwym, wrednym małym człowieczkiem któremu znudziła się żona.

Identycznie myślę wracając do mojej historii mój ex też chwalił się tak swoja zajebistościa teraz mu ego zdycha bo ma kolejna (4 ta oficjana w ciągu 5 lat w tym z pierwszą po mnie ma też dziecko) kobietę od naszego zorzstania i żadna go nie docenia oj.

Moj młody chorował na  chorobsko autoimmunologiczne dlatego lekarze twierdza ze chłopak teraz w spokoju dochodzi do siebie.

Autorze nie kochasz to daj jej spokój daj jej żyć. Ustalcie mądre częste kontakty z córeczka albo opiekę naprzemiennie czy pobyt malutkiej u Ciebie i będziecie pewnie oboje szczęśliwi albo nawet cała trójka. Nic nie piszesz jak żona zajmuje się dzieckiem.

Tak  dała bym pieniądze exowi tak jak pomagałam mu finansowo przy operacji kolana - też nie było zagrożenia życia ale chodził z bólem dla mnie to ludzkie.

42

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
terazszczesliwa napisał/a:
troll napisał/a:

Ja, przyznam szczerze, nie czytałem całej litanii pretensji autora do żony. Uderzyła mnie natomiast pogarda z jaką o tejże żonie pisze. "Wymyśliła kino, ale się wysilila". Dla mnie to jest kwintesencja tego co o niej myśli. Przez piętnaście lat jesteś z kobietą i nagle przeszkadza ci jej brak inicjatywy? I ta koleżanka w tle. Jakby miała takiego męża jak ja, to nosiłaby go na rękach. Litości. Jeszcze napisz jak to koleżanka obiecała ci dawać codziennie jak tylko się z nią ożenisz.

Znudziła ci się żona. Po piętnastu latach to się zdarza. Ale twój żart z pozwem rozwodowym jest żałosny. Brak wsparcia w (prawdopodobnej) chorobie, godzien największej pogardy.
Rozwiedź się z nią, daj kobiecie odzyskać poczucie własnej wartości i godność, które tak radośnie w niej zdeptałeś. I nie opowiadaj głodnych kawałków o tym jaki jesteś dla niej zajebisty, bo jesteś tylko pamiętliwym, wrednym małym człowieczkiem któremu znudziła się żona.

Identycznie myślę wracając do mojej historii mój ex też chwalił się tak swoja zajebistościa teraz mu ego zdycha bo ma kolejna (4 ta oficjana w ciągu 5 lat w tym z pierwszą po mnie ma też dziecko) kobietę od naszego zorzstania i żadna go nie docenia oj.

Moj młody chorował na  chorobsko autoimmunologiczne dlatego lekarze twierdza ze chłopak teraz w spokoju dochodzi do siebie.

Autorze nie kochasz to daj jej spokój daj jej żyć. Ustalcie mądre częste kontakty z córeczka albo opiekę naprzemiennie czy pobyt malutkiej u Ciebie i będziecie pewnie oboje szczęśliwi albo nawet cała trójka. Nic nie piszesz jak żona zajmuje się dzieckiem.

Tak  dała bym pieniądze exowi tak jak pomagałam mu finansowo przy operacji kolana - też nie było zagrożenia życia ale chodził z bólem dla mnie to ludzkie.

Autor tez dal pieniadze zonie na badanie wiec nie przekrecaj faktow. Tyle tylko ze w mysl Twojej logiki jesli mialby wykupic lekarstwo za 400 albo za 200 zl w innej aptece i mialoby to byc to samo lekarstwo na ten sam dzien to i tak powinien kupic to za 400 bo tylko taki gest świadczy o milosci.

43

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
feniks35 napisał/a:
terazszczesliwa napisał/a:
troll napisał/a:

Ja, przyznam szczerze, nie czytałem całej litanii pretensji autora do żony. Uderzyła mnie natomiast pogarda z jaką o tejże żonie pisze. "Wymyśliła kino, ale się wysilila". Dla mnie to jest kwintesencja tego co o niej myśli. Przez piętnaście lat jesteś z kobietą i nagle przeszkadza ci jej brak inicjatywy? I ta koleżanka w tle. Jakby miała takiego męża jak ja, to nosiłaby go na rękach. Litości. Jeszcze napisz jak to koleżanka obiecała ci dawać codziennie jak tylko się z nią ożenisz.

Znudziła ci się żona. Po piętnastu latach to się zdarza. Ale twój żart z pozwem rozwodowym jest żałosny. Brak wsparcia w (prawdopodobnej) chorobie, godzien największej pogardy.
Rozwiedź się z nią, daj kobiecie odzyskać poczucie własnej wartości i godność, które tak radośnie w niej zdeptałeś. I nie opowiadaj głodnych kawałków o tym jaki jesteś dla niej zajebisty, bo jesteś tylko pamiętliwym, wrednym małym człowieczkiem któremu znudziła się żona.

Identycznie myślę wracając do mojej historii mój ex też chwalił się tak swoja zajebistościa teraz mu ego zdycha bo ma kolejna (4 ta oficjana w ciągu 5 lat w tym z pierwszą po mnie ma też dziecko) kobietę od naszego zorzstania i żadna go nie docenia oj.

Moj młody chorował na  chorobsko autoimmunologiczne dlatego lekarze twierdza ze chłopak teraz w spokoju dochodzi do siebie.

Autorze nie kochasz to daj jej spokój daj jej żyć. Ustalcie mądre częste kontakty z córeczka albo opiekę naprzemiennie czy pobyt malutkiej u Ciebie i będziecie pewnie oboje szczęśliwi albo nawet cała trójka. Nic nie piszesz jak żona zajmuje się dzieckiem.

Tak  dała bym pieniądze exowi tak jak pomagałam mu finansowo przy operacji kolana - też nie było zagrożenia życia ale chodził z bólem dla mnie to ludzkie.

Autor tez dal pieniadze zonie na badanie wiec nie przekrecaj faktow. Tyle tylko ze w mysl Twojej logiki jesli mialby wykupic lekarstwo za 400 albo za 200 zl w innej aptece i mialoby to byc to samo lekarstwo na ten sam dzien to i tak powinien kupic to za 400 bo tylko taki gest świadczy o milosci.

Nie do końca z tym badaniem to ona sama zawaliła skoro wyrobiła by się przed terminem wizyty lekarskiej tylko sam fakt jak autor lekceważaco pisze o jej dolegliwościach dla mnie był by alarmem.

44

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
terazszczesliwa napisał/a:
feniks35 napisał/a:
terazszczesliwa napisał/a:

Identycznie myślę wracając do mojej historii mój ex też chwalił się tak swoja zajebistościa teraz mu ego zdycha bo ma kolejna (4 ta oficjana w ciągu 5 lat w tym z pierwszą po mnie ma też dziecko) kobietę od naszego zorzstania i żadna go nie docenia oj.

Moj młody chorował na  chorobsko autoimmunologiczne dlatego lekarze twierdza ze chłopak teraz w spokoju dochodzi do siebie.

Autorze nie kochasz to daj jej spokój daj jej żyć. Ustalcie mądre częste kontakty z córeczka albo opiekę naprzemiennie czy pobyt malutkiej u Ciebie i będziecie pewnie oboje szczęśliwi albo nawet cała trójka. Nic nie piszesz jak żona zajmuje się dzieckiem.

Tak  dała bym pieniądze exowi tak jak pomagałam mu finansowo przy operacji kolana - też nie było zagrożenia życia ale chodził z bólem dla mnie to ludzkie.

Autor tez dal pieniadze zonie na badanie wiec nie przekrecaj faktow. Tyle tylko ze w mysl Twojej logiki jesli mialby wykupic lekarstwo za 400 albo za 200 zl w innej aptece i mialoby to byc to samo lekarstwo na ten sam dzien to i tak powinien kupic to za 400 bo tylko taki gest świadczy o milosci.

Nie do końca z tym badaniem to ona sama zawaliła skoro wyrobiła by się przed terminem wizyty lekarskiej tylko sam fakt jak autor lekceważaco pisze o jej dolegliwościach dla mnie był by alarmem.

Gdyby moj  maz twierdzil ze jest chory ale nic z tym nie robil a moje starania i sugestie odwiedzenia roznych spejalistow olewal to tez po latach zaczelabym patrzec na to trzezwo a nie podniecac sie ze o matko moze to borelioza, moze biegunka a moze zwykle lenistwo.

45

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
feniks35 napisał/a:

Gdyby moj  maz twierdzil ze jest chory ale nic z tym nie robil a moje starania i sugestie odwiedzenia roznych spejalistow olewal to tez po latach zaczelabym patrzec na to trzezwo a nie podniecac sie ze o matko moze to borelioza, moze biegunka a moze zwykle lenistwo.

Gdybym już miał trzydzieści punktów w których moja żona mnie wku...a, to zamiast mialczec na babskim forum, wynajalbym adwokata i się z nią rozwiódł. Nie chwalilbym się jak to mnie koleżanka docenia, nie jęczałbym jaka ta moja żona niewdzięczna. Po prostu mężczyzna nie jojczy, tylko działa. Jak ktoś nie ma jaj, to i zachowuje się jak baba (nie mylić z kobieta).

Około punktu dwudziestego przysnąłem, bo facet po prostu z mężczyzny ma co najwyżej jakiś szczegół anatomiczny.
Żona mu za rzadko daje? A która z was pójdzie do łóżka z facetem który jej ciągle wypomina jaki to on fajny, a ona nic nie warta?
Nie idzie do pracy? No on jest taki zajebisty, ma super pracę, kilkakrotna średnia krajowa, a ona? Pół etatu za grosze. To po co się starać?

46

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

kompleksowe badania, psychiatra, terapia małżeńska.
jak to nic nie da to pora się rozejść.

47

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Moim zdanie Twoja żona powinna być diagnozowania w kierunku depresji, a nie borelioza. Senność, brak sił, rezygnacja z pracy, seks, brak sił do robienia czegokolwiek itd. Typowe objawy, wg mnie. Pomysł nad tym autorze wątku.

48

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
troll napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Gdyby moj  maz twierdzil ze jest chory ale nic z tym nie robil a moje starania i sugestie odwiedzenia roznych spejalistow olewal to tez po latach zaczelabym patrzec na to trzezwo a nie podniecac sie ze o matko moze to borelioza, moze biegunka a moze zwykle lenistwo.

Gdybym już miał trzydzieści punktów w których moja żona mnie wku...a, to zamiast mialczec na babskim forum, wynajalbym adwokata i się z nią rozwiódł. Nie chwalilbym się jak to mnie koleżanka docenia, nie jęczałbym jaka ta moja żona niewdzięczna. Po prostu mężczyzna nie jojczy, tylko działa. Jak ktoś nie ma jaj, to i zachowuje się jak baba (nie mylić z kobieta).

Około punktu dwudziestego przysnąłem, bo facet po prostu z mężczyzny ma co najwyżej jakiś szczegół anatomiczny.
Żona mu za rzadko daje? A która z was pójdzie do łóżka z facetem który jej ciągle wypomina jaki to on fajny, a ona nic nie warta?
Nie idzie do pracy? No on jest taki zajebisty, ma super pracę, kilkakrotna średnia krajowa, a ona? Pół etatu za grosze. To po co się starać?

czytam i oczom nie wierzę są jeszcze myślący ludzie na świecie. Dzięki! Tylko że wiesz łatwiej pozalic się postekac, okazać jaki to on super jak się stara a żona się zepsuła niż zaczynać wszystko od nowa..

Kupienie mega drogiego kosmetyku czy bielizny to nie jest docenienie żony tylko właśnie kupowanie sobie jej poczucia winy, patrz jaki ja jestem dobry hojny a Ty nie doceniasz zła kobieto kulo u nogi. Uwierz mi autorze że jak znajdzie kochającego faceta to popedzi do pracy, kosmetyczki i sama sobie te stringi kupi.

49

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Też mi się zaczyna wydawać, że żona jest wypalona totalnie swoim życiem i codziennością. Może też chora, nie wiemy.

50

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
terazszczesliwa napisał/a:
feniks35 napisał/a:
terazszczesliwa napisał/a:

Identycznie myślę wracając do mojej historii mój ex też chwalił się tak swoja zajebistościa teraz mu ego zdycha bo ma kolejna (4 ta oficjana w ciągu 5 lat w tym z pierwszą po mnie ma też dziecko) kobietę od naszego zorzstania i żadna go nie docenia oj.

Moj młody chorował na  chorobsko autoimmunologiczne dlatego lekarze twierdza ze chłopak teraz w spokoju dochodzi do siebie.

Autorze nie kochasz to daj jej spokój daj jej żyć. Ustalcie mądre częste kontakty z córeczka albo opiekę naprzemiennie czy pobyt malutkiej u Ciebie i będziecie pewnie oboje szczęśliwi albo nawet cała trójka. Nic nie piszesz jak żona zajmuje się dzieckiem.

Tak  dała bym pieniądze exowi tak jak pomagałam mu finansowo przy operacji kolana - też nie było zagrożenia życia ale chodził z bólem dla mnie to ludzkie.

Autor tez dal pieniadze zonie na badanie wiec nie przekrecaj faktow. Tyle tylko ze w mysl Twojej logiki jesli mialby wykupic lekarstwo za 400 albo za 200 zl w innej aptece i mialoby to byc to samo lekarstwo na ten sam dzien to i tak powinien kupic to za 400 bo tylko taki gest świadczy o milosci.

Nie do końca z tym badaniem to ona sama zawaliła skoro wyrobiła by się przed terminem wizyty lekarskiej tylko sam fakt jak autor lekceważaco pisze o jej dolegliwościach dla mnie był by alarmem.

Wyrobilaby się przed terminem ale z opłatą 600 zł. Miała dużo czasu, aby to badanie ogarnąć wczesniej. Już nawet nie chodzi o to, czy za 600 zl,czy za 200 zł, ale jak chcesz zdiagnozować chorobę to dzwonisz, jeździsz i pytasz i badania chcesz zrobić jak najszybciej.
Chociaż jak i tak to leczenie kosztuje tyle to bym chciała zaoszczędzić nawet 50 zł, tum bardziej będąc w domu.
Poza tym w ogóle to doagnozowanie boleriozy śmierdzi mi jakimiś naciagaczami.

51 Ostatnio edytowany przez terazszczesliwa (2018-08-18 13:11:11)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Narcyzm ukryty - jak rozpoznać narcyza którego nie widać yt polecam

Oby dziewczyna miała tylko somatyzacje ja myślałam że się przekreca a fizycznie zdrowa byłam.

52

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

W sumie twoja żona nieźle się ustawiła:) większość by chciała nie pracowałac i sobie odpoczywać, tylko mają jakieś ambicje i cele w życiu i to im nie pozwala leżeć. Zwalanie winy na męża w takiej sytuacji jest dziwne.

53

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Przeczytałam cały Twój pierwszy post Autorze. I wydajesz się bardzo arogancki, masz za wysokie mniemanie o sobie. Zejdź na ziemię i spójrz na żonę jak na człowieka, na kobietę, na kogoś kto jest inny, nie znaczy, że gorszy.
Ja jestem w podobnej sytuacji do Ciebie. Utożsamiam się z kilkoma punktami ale w wersji męskiej. I daje mi to dużo refleksji. Ja sama nie wiem jeszcze co zrobię. Nie chcę podejmować pochopnych decyzji. Ale do rzeczy.
Nie stalo sie coś co mogło spowodować jej zmianę zachowania albo nasilenie negatywnych cech charakteru? Rozmawiacie w ogóle tak od serca?
Bo zobacz, u mnie się tak wobec męża pozmieniało jak odkryłam, że miał kochankę przez internet, cyber sex tzw. I on o tym na razie nie wie, że ja wiem. On nie rozumie mojego zachowania a ja, póki co, nie mogę mu wyznać prawdy... Wiem że żony nie zdradzasz, ale może coś się wydarzyło, że ona przestała się starać.... A może ona Ciebie po prostu nie kocha... Tak to dla mnie wygląda.

54

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

On jest arogancki? To raczej ona jest i do tego leniwa. Żona go wspiera w jakis sposób? ,a gdyby to autor na przykład się tak rozleniwił i dostał depresji? Rzucił pracę i nic nie robił? Ile można wspierac osobe, która nic nie robi? Mnie tez by to wkurzało. Jeszcze to rozżalenie , że królewna musi iść do pracy. Ja ci się autorze nie dziwię, nikt nie chce żyć z osobą , która nie ma żadnej motywacji i chęci zmiany w sobie.

55

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

A tak jeszcze to ciekawa jestem co jest dobrego, pozytywnego w Twojej żonie, bo póki co to skupiłes się na samych negatywach

56 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2018-08-18 18:33:57)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Dla mnie tu sprawa jest na prawde prosta i nie ma co doszukiwac sie drugiego  czy piatego dnia wypalenia, chorob, depresji itp. Osoba chora i wypalona w zwiazku nie dazylaby do tego zeby zajsc jak najszybciej w druga ciaze i jeszcze bardziej zwiazac swoj los ze zlym aroganckim i pyszalkowatym mezem. Dolegliwosci fizyczne rowniez by ja skutecznie otrzezwily z pomyslu ciazy bo ten stan sam w sobie wiaze sie czesto z roznymi komplikacjami zdrowotnymi. Zona Autora jest poprostu kobieta wygodna i leniwa ktorej sie wydawalo ze jak urodziny dziecko czy dwojke to bedzie to juz taki wyczyn ze nic wiecej nikt od niej wymagac nie bedzie mial prawa. A tu zonk, maz smial oczekiwac zeby po urlopie macierzyskim i wychowawczym zechciala wrocic do pracy i poczuwac sie ogolnie do dbania o dom i niego. Stad ten kryzys ktory rozpoczal sie jak Autor sam pisze po narodzinach dziecka. I nie, nie chodzi o to ze zona powinna chodzic wiecznie wypindrowana usmiechnieta i gotowa na figle, a dom lsnic czystoscia tylko powinny byc zachowane jakies rozsadne normy tego wszystkiego. Zreszta gdyby to wszystko bylo dla niej takie trudne to tymbardziej nie dazylaby do drugiej ciazy a tymczasem jej sie chyba wydaje ze dwojka dzieci to juz pewna przepustka do tego by poczuc sie zwolniona z wszelakich obowiazkow. Zreszta sama tak mowi - zrobiles dziecko to teraz dbaj- czyli to maz ma sie poczuwac do wylacznego dbania i utrzymywania rodziny a ona juz swoje zrobila bo urodzila i porod ja wymeczyl.
EDIT:
Nie uwazam ponadto ze Autor tu przyszedl sie wyplakac i udawac cudownego zakochanego meza robiacego z zony zla jedze. On wyraznie daje do zrozumienia nawet poprzez tytul watku ze z zona trzyma go juz tylko dziecko. Napisal tu jednak bo moze chce sie upewnic ze to co sie u niego dzieje nie jest ok, ze nie kazde malzenstwo tak zyje i on nie ma jakis oczekiwan z kosmosu pragnac zaangazowania zony. Ja rozumiem taka chec upewnienia sie, wkoncu nie chodzi tylko o rozwod ale i o dziecko, ktore w razie tego rozwodu bedzie pewnie widywal od swieta.

57

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Feniks nic więcej dodać , nic ująć !

58 Ostatnio edytowany przez terazszczesliwa (2018-08-18 19:22:08)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Feniks nawet pojęcia nie masz jak bardzo się mylisz, ja nawet wiedząc o zdradzie męża i dziecku pozamalzenskim rozpatrzalam kolejne dziecko z nim żeby rodziny nie rozwala tak działa kobieta w depresji cholernym amoku i strachu.

59

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
terazszczesliwa napisał/a:

Feniks nawet pojęcia nie masz jak bardzo się mylisz.

A skąd pewność, że to Feniks się myli, a nie Ty? Ze szklanej kuli czy na podstawie horoskopu?

60

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
santapietruszka napisał/a:
terazszczesliwa napisał/a:

Feniks nawet pojęcia nie masz jak bardzo się mylisz.

A skąd pewność, że to Feniks się myli, a nie Ty? Ze szklanej kuli czy na podstawie horoskopu?

bo wiem jak działa osoba chora i wypalona w związku niestety.

61

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
terazszczesliwa napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
terazszczesliwa napisał/a:

Feniks nawet pojęcia nie masz jak bardzo się mylisz.

A skąd pewność, że to Feniks się myli, a nie Ty? Ze szklanej kuli czy na podstawie horoskopu?

bo wiem jak działa osoba chora i wypalona w związku niestety.

Według Ciebie wszystkie chore i wypalone w związku osoby działają tak samo? To powiedz mi, czy każda osoba chora i wypalona w związku pragnie mieć kolejne dziecko w tym związku, żeby w nim jeszcze bardziej utkwić? Czy każda osoba chora siedzi na tyłku i czeka, aż ktoś za nią załatwi niezbędne jej badania (o ile oczywiście nie jest chora obłożnie bądź nieświadoma...)? Czy każda osoba wypalona w związku nie chciałaby jak najszybciej z tego związku się wyrwać - a do tego krokiem jest np. niezależność finansowa, a więc pójście do pracy? Czy każda osoba chora i wypalona w związku tak sobie leży i pachnie, i ma tylko wymagania wobec tego związkowego partnera, który tylko jej przeszkadza i służy jako bankomat?

Ja nie wiem, jaka jest prawda. Tyle wiemy, co nam Autor napisał. Każdy ma prawo mieć na ten temat własne zdanie. Ale kategoryczne stwierdzenia "ja wiem lepiej, a Ty się mylisz" są jakby nie na miejscu.

62

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Slovian napisał/a:

Dzięki za Wasze zainteresowanie i odpowiedzi.
No rzeczywiście nasza sytuacja finansowa nie jest aż tak zła. Ale ciagle podbieram z oszczednosci co mnie wkurza. Poza tym wszystko jakos funkcjonuje przez moje zaangażowanie. Przez to że mi zależy żeby gdzieś cos taniej kupić. Tak jak z tym rezonansem. Można kupić za 600 ale jak się poszuka to jest za 300. Dla mnie ona tak na dobra sprawę mogła by zostać w domu. Ale coś za coś. Ja pracuje A Ty ogarniasz w domu. Ale ona twierdziła 3 lata po porodzie, że te przemeczenie to skutek porodu, który ja wymeczył. Miala dlugi porod, jest mizernej postury, ale bez przesady przez tyle czasu chyba była w stanie się zregenerować. Tym bardziej że bardzo jej pomagałem.
Proponowałem jej psychologa. Bo uważam że ma zaburzenia psychiczne jakąś nerwicę itp. Plus jakieś jazdy niewyleczone z dzieciństwa, ale mi zarzuciła że teraz chce z niej psychola zrobić. Ogółem zawsze ma wymowkę. A uważam że nie jestem zlym mezem nie raz jak corka byla malutka to ja wyganialem z domu zeby gdzies sobie poszła. Jej siostrę namawialem żeby do kina razem poszły. I nic. A to że prace znalazła to w.sumie w dużym stopniu moja zasługa. Do tej pory była przedszkolanka w prywatnych przedszkolach. Nienawidziła tej pracy. Wracała zmęczona z bólem głowy itd. Ja też.tej pracy nie lubiłem bo była mało rozwojowa moja zona nie czuła żadnego powołania do tej roboty i do tego wracała wymeczona wkurzona i jeszcze z bólem głowy. W końcu po kilku latach po tym jak rzuciła ostatnią pracę namowilem ja na przekwalifikowanie. Mimo że jedna podyplomowke rzuciła i powiedziałem że nigdy więcej jej za kolejną nie zapłacę to jednak złapałem te obietnice. Namowilem ja na podyplomowke z administracji która zrobiła i w sumie.dzieki temu w ogóle chcieli z nią rozmawiać na stanowiskach biurowych.

Ogółem gdybym miał pewność że dziecko zostanie przy mnie a nie że będę miał widzenia raz na miesiąc, to pewnie i bym się na rozwód zdecydował. Tylko to jest Polska- jesteś ojcem to z góry jesteś zły. A jak jeszcze zaczęła by płakać że ona jest chora itd. To już kaplica. Ogółem nie zdradzam jej. Potrafię się powstrzymać mimo że miałem ileś propozycji. Po prostu jestem fair. Dopóki jesteśmy małżeństwem to jej nie zdradzę. Ale jak się rozwiedziemy to nie będę się oglądał. Najgorsze jest to że ona ma swiadomosc że mógłbym ja zdradzać i może sobie myśli że to robię. Ale nawet nie zareaguje. Inna kobieta może by się jakoś super ubrala żeby mężowi pokazać. A ja kojarzę moja zona że od 4-5 lat ciągle w tym przysłowiowym obrzyganym przez dziecko dresie. Przez ileś lat nawet jej się malować nie chciało. A przecież kosmetyki miała mega drogie. Dopiero jak raz ja.wzialem na jeden koncert spotkaliśmy tam kilka moich kolezanek z pracy. Oczywiście skomentowała co za strojnisie itd. Odpowiedziałem jej tylko że kobiety i siebie dbają. I u mnie w pracy to nic nadzwyczajnego że kobiety ładnie wyglądają. Po prostu dbają o wygląd i nic więcej.

A coś miłego?/dobrego? Możesz o żonie powiedzieć? Bo tak jakoś czuję, że masz tej żony serdecznie po krawędź i chcesz tylko uzyskać potwierdzenie, że jesteś super i the best i jak zrobisz co sobie zamyślasz, to cały wianuszek rodzinno/przyjacielski ci przyklasnie:) Jak my smile

63 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2018-08-18 20:03:17)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Salomonka napisał/a:
Slovian napisał/a:

Dzięki za Wasze zainteresowanie i odpowiedzi.
No rzeczywiście nasza sytuacja finansowa nie jest aż tak zła. Ale ciagle podbieram z oszczednosci co mnie wkurza. Poza tym wszystko jakos funkcjonuje przez moje zaangażowanie. Przez to że mi zależy żeby gdzieś cos taniej kupić. Tak jak z tym rezonansem. Można kupić za 600 ale jak się poszuka to jest za 300. Dla mnie ona tak na dobra sprawę mogła by zostać w domu. Ale coś za coś. Ja pracuje A Ty ogarniasz w domu. Ale ona twierdziła 3 lata po porodzie, że te przemeczenie to skutek porodu, który ja wymeczył. Miala dlugi porod, jest mizernej postury, ale bez przesady przez tyle czasu chyba była w stanie się zregenerować. Tym bardziej że bardzo jej pomagałem.
Proponowałem jej psychologa. Bo uważam że ma zaburzenia psychiczne jakąś nerwicę itp. Plus jakieś jazdy niewyleczone z dzieciństwa, ale mi zarzuciła że teraz chce z niej psychola zrobić. Ogółem zawsze ma wymowkę. A uważam że nie jestem zlym mezem nie raz jak corka byla malutka to ja wyganialem z domu zeby gdzies sobie poszła. Jej siostrę namawialem żeby do kina razem poszły. I nic. A to że prace znalazła to w.sumie w dużym stopniu moja zasługa. Do tej pory była przedszkolanka w prywatnych przedszkolach. Nienawidziła tej pracy. Wracała zmęczona z bólem głowy itd. Ja też.tej pracy nie lubiłem bo była mało rozwojowa moja zona nie czuła żadnego powołania do tej roboty i do tego wracała wymeczona wkurzona i jeszcze z bólem głowy. W końcu po kilku latach po tym jak rzuciła ostatnią pracę namowilem ja na przekwalifikowanie. Mimo że jedna podyplomowke rzuciła i powiedziałem że nigdy więcej jej za kolejną nie zapłacę to jednak złapałem te obietnice. Namowilem ja na podyplomowke z administracji która zrobiła i w sumie.dzieki temu w ogóle chcieli z nią rozmawiać na stanowiskach biurowych.

Ogółem gdybym miał pewność że dziecko zostanie przy mnie a nie że będę miał widzenia raz na miesiąc, to pewnie i bym się na rozwód zdecydował. Tylko to jest Polska- jesteś ojcem to z góry jesteś zły. A jak jeszcze zaczęła by płakać że ona jest chora itd. To już kaplica. Ogółem nie zdradzam jej. Potrafię się powstrzymać mimo że miałem ileś propozycji. Po prostu jestem fair. Dopóki jesteśmy małżeństwem to jej nie zdradzę. Ale jak się rozwiedziemy to nie będę się oglądał. Najgorsze jest to że ona ma swiadomosc że mógłbym ja zdradzać i może sobie myśli że to robię. Ale nawet nie zareaguje. Inna kobieta może by się jakoś super ubrala żeby mężowi pokazać. A ja kojarzę moja zona że od 4-5 lat ciągle w tym przysłowiowym obrzyganym przez dziecko dresie. Przez ileś lat nawet jej się malować nie chciało. A przecież kosmetyki miała mega drogie. Dopiero jak raz ja.wzialem na jeden koncert spotkaliśmy tam kilka moich kolezanek z pracy. Oczywiście skomentowała co za strojnisie itd. Odpowiedziałem jej tylko że kobiety i siebie dbają. I u mnie w pracy to nic nadzwyczajnego że kobiety ładnie wyglądają. Po prostu dbają o wygląd i nic więcej.

A coś miłego?/dobrego? Możesz o żonie powiedzieć? Bo tak jakoś czuję, że masz tej żony serdecznie po krawędź i chcesz tylko uzyskać potwierdzenie, że jesteś super i the best i jak zrobisz co sobie zamyślasz, to cały wianuszek rodzinno/przyjacielski ci przyklasnie:) Jak my smile


Szczerze to nie bardzo rozumiem dlaczego ktos mialby przyjsc na forum zeby szukac przyklasniecia dla swej zajebistosci. Serio grupa anonimowych osob tak dobrze dziala na czyjes ego?  Bo dla mnie to jakas abstrakcja i srednio mnie interesuja pochwaly czy przygany od obcych. No ale moze mam za niskie mniemanie nt swej mocy sprawczej i tego jak moge ksztaltowac samopoczucie randomowych ludzi.
Ponownie rowniez pragne zauwazyc ze Autor wcale nie ukrywa ze ma zony powyzej dziurek w nosie i nie trzeba tego czuc ani zgadywac bo on to wprost komunikuje. On tylko przyszedl zapytac czy wobec tego wszystkiego powinien sie zdecydowac na odejscie od zony czy tez dla dobra malzenstwa i dziecka zacisnac zeby i trwac bo zycie to nie bajka albo wrecz uslyszec ze przesadza i zona ma  prawo tak sie zachowywac. A na forum chyba latwiej uzyskac obiektywna opinie niz od znajomych czy rodziny gdzie kazdy bedzie jednak sympatyzowal bardziej z ktoras ze stron.

64

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
feniks35 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Slovian napisał/a:

Dzięki za Wasze zainteresowanie i odpowiedzi.
No rzeczywiście nasza sytuacja finansowa nie jest aż tak zła. Ale ciagle podbieram z oszczednosci co mnie wkurza. Poza tym wszystko jakos funkcjonuje przez moje zaangażowanie. Przez to że mi zależy żeby gdzieś cos taniej kupić. Tak jak z tym rezonansem. Można kupić za 600 ale jak się poszuka to jest za 300. Dla mnie ona tak na dobra sprawę mogła by zostać w domu. Ale coś za coś. Ja pracuje A Ty ogarniasz w domu. Ale ona twierdziła 3 lata po porodzie, że te przemeczenie to skutek porodu, który ja wymeczył. Miala dlugi porod, jest mizernej postury, ale bez przesady przez tyle czasu chyba była w stanie się zregenerować. Tym bardziej że bardzo jej pomagałem.
Proponowałem jej psychologa. Bo uważam że ma zaburzenia psychiczne jakąś nerwicę itp. Plus jakieś jazdy niewyleczone z dzieciństwa, ale mi zarzuciła że teraz chce z niej psychola zrobić. Ogółem zawsze ma wymowkę. A uważam że nie jestem zlym mezem nie raz jak corka byla malutka to ja wyganialem z domu zeby gdzies sobie poszła. Jej siostrę namawialem żeby do kina razem poszły. I nic. A to że prace znalazła to w.sumie w dużym stopniu moja zasługa. Do tej pory była przedszkolanka w prywatnych przedszkolach. Nienawidziła tej pracy. Wracała zmęczona z bólem głowy itd. Ja też.tej pracy nie lubiłem bo była mało rozwojowa moja zona nie czuła żadnego powołania do tej roboty i do tego wracała wymeczona wkurzona i jeszcze z bólem głowy. W końcu po kilku latach po tym jak rzuciła ostatnią pracę namowilem ja na przekwalifikowanie. Mimo że jedna podyplomowke rzuciła i powiedziałem że nigdy więcej jej za kolejną nie zapłacę to jednak złapałem te obietnice. Namowilem ja na podyplomowke z administracji która zrobiła i w sumie.dzieki temu w ogóle chcieli z nią rozmawiać na stanowiskach biurowych.

Ogółem gdybym miał pewność że dziecko zostanie przy mnie a nie że będę miał widzenia raz na miesiąc, to pewnie i bym się na rozwód zdecydował. Tylko to jest Polska- jesteś ojcem to z góry jesteś zły. A jak jeszcze zaczęła by płakać że ona jest chora itd. To już kaplica. Ogółem nie zdradzam jej. Potrafię się powstrzymać mimo że miałem ileś propozycji. Po prostu jestem fair. Dopóki jesteśmy małżeństwem to jej nie zdradzę. Ale jak się rozwiedziemy to nie będę się oglądał. Najgorsze jest to że ona ma swiadomosc że mógłbym ja zdradzać i może sobie myśli że to robię. Ale nawet nie zareaguje. Inna kobieta może by się jakoś super ubrala żeby mężowi pokazać. A ja kojarzę moja zona że od 4-5 lat ciągle w tym przysłowiowym obrzyganym przez dziecko dresie. Przez ileś lat nawet jej się malować nie chciało. A przecież kosmetyki miała mega drogie. Dopiero jak raz ja.wzialem na jeden koncert spotkaliśmy tam kilka moich kolezanek z pracy. Oczywiście skomentowała co za strojnisie itd. Odpowiedziałem jej tylko że kobiety i siebie dbają. I u mnie w pracy to nic nadzwyczajnego że kobiety ładnie wyglądają. Po prostu dbają o wygląd i nic więcej.

A coś miłego?/dobrego? Możesz o żonie powiedzieć? Bo tak jakoś czuję, że masz tej żony serdecznie po krawędź i chcesz tylko uzyskać potwierdzenie, że jesteś super i the best i jak zrobisz co sobie zamyślasz, to cały wianuszek rodzinno/przyjacielski ci przyklasnie:) Jak my smile


Szczerze to nie bardzo rozumiem dlaczego ktos mialby przyjsc na forum zeby szukac przyklasniecia dla swej zajebistosci. Serio grupa anonimowych osob tak dobrze dziala na czyjes ego?  Bo dla mnie to jakas abstrakcja i srednio mnie interesuja pochwaly czy przygany od obcych. No ale moze mam za niskie mniemanie nt swej mocy sprawczej i tego jak moge ksztaltowac samopoczucie randomowych ludzi.
Ponownie rowniez pragne zauwazyc ze Autor wcale nie ukrywa ze ma zony powyzej dziurek w nosie i nie trzeba tego czuc ani zgadywac bo on to wprost komunikuje. On tylko przyszedl zapytac czy wobec tego wszystkiego powinien sie zdecydowac na odejscie od zony czy tez dla dobra malzenstwa i dziecka zacisnac zeby i trwac bo zycie to nie bajka albo wrecz uslyszec ze przesadza i zona ma  prawo tak sie zachowywac. A na forum chyba latwiej uzyskac obiektywna opinie niz od znajomych czy rodziny gdzie kazdy bedzie jednak sympatyzowal bardziej z ktoras ze stron.

Wyluzuj kobieto.. Nie do ciebie było przesłanie, więc się nie denerwuj.

To, że ty czegos nie rozumiesz, nie znaczy że nie istnieje:)

65

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Salomonka napisał/a:
feniks35 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

A coś miłego?/dobrego? Możesz o żonie powiedzieć? Bo tak jakoś czuję, że masz tej żony serdecznie po krawędź i chcesz tylko uzyskać potwierdzenie, że jesteś super i the best i jak zrobisz co sobie zamyślasz, to cały wianuszek rodzinno/przyjacielski ci przyklasnie:) Jak my smile


Szczerze to nie bardzo rozumiem dlaczego ktos mialby przyjsc na forum zeby szukac przyklasniecia dla swej zajebistosci. Serio grupa anonimowych osob tak dobrze dziala na czyjes ego?  Bo dla mnie to jakas abstrakcja i srednio mnie interesuja pochwaly czy przygany od obcych. No ale moze mam za niskie mniemanie nt swej mocy sprawczej i tego jak moge ksztaltowac samopoczucie randomowych ludzi.
Ponownie rowniez pragne zauwazyc ze Autor wcale nie ukrywa ze ma zony powyzej dziurek w nosie i nie trzeba tego czuc ani zgadywac bo on to wprost komunikuje. On tylko przyszedl zapytac czy wobec tego wszystkiego powinien sie zdecydowac na odejscie od zony czy tez dla dobra malzenstwa i dziecka zacisnac zeby i trwac bo zycie to nie bajka albo wrecz uslyszec ze przesadza i zona ma  prawo tak sie zachowywac. A na forum chyba latwiej uzyskac obiektywna opinie niz od znajomych czy rodziny gdzie kazdy bedzie jednak sympatyzowal bardziej z ktoras ze stron.

Wyluzuj kobieto.. Nie do ciebie było przesłanie, więc się nie denerwuj.

To, że ty czegos nie rozumiesz, nie znaczy że nie istnieje:)

Znowu przeceniasz swoja role na forum. smile Dlaczego mialabym sie zdenerwowac opinia obcej osoby? Wyrazilam jedynie swe zdziwienie.

Posty [ 1 do 65 z 337 ]

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024