Witam. Na początek uprzedzam, że chodzi o związek dwóch kobiet więc proszę o darowanie sobie głupich komentarzy.
Otóż byłam z nią dwa lata, prawie, bo zostawiła mnie dwa dni wcześniej... ale normalnie spędziłyśmy druga rocznicę razem. To było ponad dwa miesiące temu. I przez te dwa miesiące cały czas się spotykałyśmy, rozmawiałyśmy dużo, było jak wcześniej, zachowywałyśmy się tak samo kiedy byłyśmy razem. Wszystko było tak samo. Była jeszcze nadzieja, że zmieni zdanie, mówiła, że się zastanawia ale, że jeszcze potrzebuje czasu... Podsumując - robiła mi nadzieję, koło ratunkowe. A ja głupia się dawałam. Walczyłam, latałam jak głupia kiedy tego chciała... A tydzień temu napisała mi, że się spotyka z jedną dziewczyną i że teraz nie zrezygnuje. Więc już odpuściłam. Widocznie czekała aż ktoś się pojawi... Teraz cierpię bardziej... A ta dziewczyna kręciła się obok niej dwa lata temu, lecz się jej nie udało bo wybrała mnie. Czego zapewne teraz żałuję. Widziałam jeszcze post na facebooku po którym wywnioskowałam, że jest zakochana... Cóż, kiedyś była we mnie taka zakochana i to było widać na każdym kroku, dwa lata razem, tyle wspólnych planów, przeżyć, trudnych chwil z którymi sobie radziłyśmy, miałyśmy w ciągu roku zamieszkać razem, ciągle mi powtarzała jak bardzo mnie kocha, że nie chce mnie stracić, że co by się nie działo to żebym się nie poddawała bo damy sobie radę, że chce spędzić przy mnie resztę życia, otworzyłam się przed nią jak przed nikim innym, cała, znała mnie na wylot... Ale nie będę wymieniać, wiadomo o co chodzi. I po prostu ciężko mi uwierzyć, że wystarczył tydzień i już jest ktoś inny... to jest dla mnie takie nierealne, a jednak. Bo mi ciężko wyobrazić sobie, że mogłabym coś z kimś innym, że mogłabym być tak blisko z inną osobą, robić te wszystkie rzeczy z kimś innym, nie nie nie, nie ma takiej opcji, sama myśl mnie odrzuca. Ja nawet nie myślałam o tym, że mogłoby nas nie być. Po prostu byłyśmy i dla mnie było oczywiste, że tak będzie juz zawsze. Pomimo, że nie zawsze było pięknie. Doskonale wiedziałam jaka ona jest, jakie ma wady, przypodobania i choć często mnie to wkurzało to na swój sposób też to w niej kochałam, to jaka jest. Myślę, że ona mnie nie kocha, a teraz się zastanawiam czy kiedykolwiek mnie kochała. Już nie gadamy, usunęłam jej wiadomości, przestałam obserwować na facebooku żeby nie widzieć. Na razie nie jestem na to gotowa, nie wiem ile to potrwa... Tak jakby te dwa lata wgl nie miały znaczenia. A najlepsze, że to ze mnie robi tą zła, że to niby moja wina, żałosne. Nie umiem sobie z tym poradzić, nie mam z kim pogadać. Ta kobieta byla dla mnie rodziną. I wiedziałam, że jest. I wróciłabym do niej, za każdym razem. Niestety nadal mam nadzieję. Choć tak rani...
Podobne tematy
Każde rozstanie boli. Dobrze zrobiłas, że zerwałas kontakt! To najlepsze wyjście! Bardzo trudne ale inaczej robilabys sobie niepotrzebne nadzieje! Piszesz, że zawsze byś wróciła mimo tego, że cię rani! To ile byś tak mogła wytrzymać! Ja dalam radę półtora roku! A ty ile jesteś w stanie zniesc?!...ktoś kiedyś napisał, że jak się kocha to się nie zostawia! I to jest prawda! Musisz się otrzasnac, bo twoja miłość to zamalo: (
Najgorsze jest uczucie niesprawiedliwości... niestety takie jest życie, dobrze, że zdajesz sobie sprawę z różnych rzeczy.
Jedyne co możesz dla siebie teraz zrobić to nie myśleć o tym za dużo i skupić się na sobie. Z czasem będzie coraz lepiej.
4 2015-08-09 03:28:56 Ostatnio edytowany przez Patus (2015-08-09 11:48:53)
Niestety ciągle myślę i myślę i nie mogę przestać... Przez to nie śpię po nocach ;/ ile to będzie trwało....? I zamiast lepiej to jest coraz gorzej. To męczące ale wiem, że potrzeba mi czasu żeby przeboleć. Przykre, że niektórzy potrafią tak od razu pójść do kogoś innego...