Hej
Postanowiłam opowiedzieć Wam moją historię, bo czuję się rozżalona i załamana. Otóż byłam z chłopakiem przez ponad 4 lata i od 3 dni już nie jesteśmy razem. Mieszkaliśmy razem przez 1,5 roku. On często wyjeżdżał w delegacje i w dodatku studiował zaocznie. Często go nie było, więc zauważyłam,że brak bliskości doprowadzał do tego,że zaczęliśmy się częściej kłócić. Ja miałam pretensje,że nie spędzamy ze sobą czasu i nie celebrujemy chwil. On chociaż był troskliwy i opiekuńczy stał się trochę obojętny. Nie starał się, nigdzie nie chciało mu się wychodzić. Ja po stażu nie mogłam znaleźć pracy, więc podjęliśmy decyzję,że wyjadę do Irlandii na pół roku i zarobię trochę grosza. On i tak wyjeżdżał w delegacje, a finansowo nie chciałam być zależna od niego. Dziś nie wiem, czy to była dobra decyzja. Nie zatrzymał mnie. Po ponad trzech latach- nie oświadczył i nie powiedział,że jestem ważna. Czułam się obojętna. Wyjechałam to odżyłam. Poczułam się wolna, ale też bardzo teskniłam. Początkowo dużo pisaliśmy, rozmawialiśmy, zależało Nam na przetrwaniu związku. W marcu zaczęło się psuć, rozłąka robiła swoje, a ja zaczęłam przyzwyczajać się do życia tam. W kwietniu przyjechałam na tydzień na świeta stęskniona. Spędzilismy cudowny tydzien we Wrocławiu. Ostatniego dnia mi się oświadczył, ale w pokoju hotelowym pomiędzy porozrzucanymi pieczarkami i zakupami bez pierścionka i bez kwiatów. Po prostu klęknął. Zabolało mnie to bo wyczułam,że to są wymuszone zaręczyny. Zaraz wracam do IE, a on się nawet nie oświadczył w normalny sposób. Poczułam się potraktowana przedmiotowo. Wróciłam do IE na 3 miesiące. Pisaliśmy dużo do siebie, moiwliśmy jak nam zależy na sobie. Dawałam mu znać, że jest ważny, ale też słowa gorzkie się zdarzały. Mieliśmy razem iść na wesele do wspólnych znajomych, ale ja nie mogłam przylecieć. Poszedł z koleżanką i od tamtej pory mają świetny kontakt, a on stał się obojętny. Kiedy byłam w IE po weselu zerwał ze mną. Powiedział,że nie ma siły na związek. Bardzo to przeżyłam. Przyleciałam do kraju i wyjechał po mnie. Było przeciętnie. Był troskliwy, czuły, powiedział,że się stęsknił, ale odległy. Wróciłam do swojego miasta rodzinnego. Potem pisaliśmy,że się kochamy. Ze wszystko bedzie dobrze,że się poukłada. Nabrałam nadziei,że bedzie dobrze. Zabrał mnie na wycieczkę do Niemiec. Cały tydzien było cudownie. kochaliśmy się i trzymaliśmy za ręcę, zwiedzaliśmy. Pod koniec wycieczki ze mną zerwał. Powiedział,że się w Nim coś wypaliło,że woli być sam. Nie ma siły na odbudowanie związku,że znów możemy się kłocić. Ja bardzo go kocham i tęsknie. Jak to widzicie?