Zacznę od tego, że mam 25 lat i bardzo lubię swoje życie, ALE (a jakże!) ostatnio zaczęłam się zatanawiać nad pewnymi schematami, które się powtarzają w mojej sferze uczuć.
Od ponad 3 lat jestem sama, dużo podróżuję, rozwijam się, szukam mojego miejsca na ziemi. Pracuję, spełniam się zawodowo. Byłam w jednym poważnym związku, ale facet mnie zdradził i się z nim od razu rozstałam. Reszta to były krótkie znajomości, o których poniżej.
Do rzeczy - nie mam szczęścia w miłości. Interesują się mną głównie zajęci faceci, którym chodzi o jedno. A nawet jak nie są zajęci to też cel jest ten sam. Jestem atrakcyjna, ale w żaden sposób nie prowokuję ani nie uwodzę, żeby mieli "zielone światło". Mimo to, nie mogę trafić na faceta, który zobaczy we mnie coś więcej niż pewne "fizyczne walory".
Czemu akurat mnie wybierają ci zajęci? Czemu jak zacznę z kimś, wydawałoby się, normalnym, szybko się kończy?
Nie jestem zdesperowana, szukam odpowiedzi na to zjawisko, które tak często się u mnie pojawia.
Będę wdzięczna za wszelkie wypowiedzi i sugestie, nawet te krytyczne ![]()