Witam. Mam 33 lata. Ona 31. Maj tego roku. Ona była z innego miasta niż ja. Poznaliśmy się przez internet. Umówiliśmy się na spotkanie. W trakcie mojej przeprowadzki do nowego miasta do nowej pracy. Spotkaliśmy się na dworcu, spędziliśmy razem cały dzień, rozmawialiśmy dużo. Ona wróciła do swojego miasta. Ja pojechałem dalej do nowej pracy, bardzo daleko od niej. Spodobała mi się. Rozmowy przez telefon. Za dwa tygodnie miałem przejść z umowy zlecenia na bardziej wiążącą umowę. Wiedziałem że ona intensywnie szuka kandydata na męża tak jak ja na żonę. Powiedziałem jej że przeniosę się do jej miasta i nie zwiąże się z pracodawcą jeśli ona się ze mną zaręczy. Zgodziła się. Kupiłem pierścionek z diamentem jak chciała. I kupę bielizny erotycznej jako prezent. Drugie spotkanie w weekend, tydzień po pierwszym . Planujemy wziać 2 oddzielne pokoje w jednym hotelu. Wzięliśmy apartament 2-pokojowy, bo brak miejsca w hotelach, lub bardzo drogie. Zapłaciłem za niego, choć próbowała płacić bo rezerwacja była na nią. Dałem jej pierścionek i ciuszki, byliśmy zaręczeni. Rozmowy o przyszłym życiu. Pierwsza noc. Ona w swoim pokoju ja w swoim. Rozmowa z pokoju do pokoju taki flirt, delikatnie zapraszała, nie byłem zdecydowany, nie chciałem. Nie poszedłem do niej choć kusiło. Na drugi dzień po spacerze pieszczoty na sofie bez pełnego seksu, po tym jak usiadła koło mnie. Leżała jak kłoda, mówiła że musi się oswoić. Nie byłem jej pierwszym ani ona moją. Dużo rozmów o wspólnym życiu. Kolejną noc poszedłem do niej, seksu nie było spaliśmy obok siebie. Wróciła do swojego miasta, ja do swojego i swojej nowej pracy. Kolejny weekend proponuję spotkanie i przenoszę się do jej miasta. Ona wymawia się że ma jakieś sprawy, musi jechać do rodziców. Kolejny weekend tak samo, znów się nie spotkaliśmy. Ona dużo pracuje w tygodniu rzadko ma czas dłużej rozmawiać, twierdzi że musi pomalować mieszkanie i kupuje samochód. Nie widzimy się już 2 weekendy. Rozmowa przez telefon: ostrzegam ją w rozmowie że jeśli ona nie ma dla mnie czasu to to jest bez sensu. Ona unika tematu mówi: po co o takich przykrych rzeczach rozmawiać. Kończy rozmowę bo mówi że gdzieś się spieszy. Wkurzyłem się. Jest początek czerwca. To nasza ostatnia rozmowa przez telefon. Potem już tylko smsy. Wysłałem po 3 dniach sms że mamy pierwsze ciche dni - że szybko. Ona nic. Potem chyba dzień przerwy i znów ja wysłałem sms: porozmawiamy przez telefeon? Ona: możemy. zmądrzeliśmy. zmądrzałeś? To 'zmądrzałeś?' w tej całej sytacji gdzie wg mnie to ona była nie fair mnie mocno podirytowało i dlatego nie zadzwoniłem. Wysłałem sms z prośbą o spotkanie w niedzielę wieczorem . Ona że ma na głowie malowanie mieszkania. Ponowiłem prośbę smsem, napisałem że zależy mi na spotkaniu z nią, bardzo proszę spotkajmy się w ten weekend. Ona odpisała: możemy się spotkać jak dojrzejesz emocjonalnie. Wkurzyłem i uznałem że dziewczyna jednak przesadziła. Wysłałem sms z adresem żeby oddała pierścionek, podałem adres i że może spotykać się z kim chce. Po tygodniu ponowiłem prośbę o wysłanie pierścionka. Zagroziłem że jak nie wyśle w ciągu kilku dni to przyjdę do niej do pracy. Wtedy dopiero odpisała: zgubiłam go. wkurzyłem się. poszedłem do jej bloku. domofon do osiedla. nie chce mnie wpuścić. wszedłem bo ktoś wchodził. stałem przed jej mieszkaniem i dzwoniłem przez 15 minut w dzwonek. pisałem że chcę tylko pierścionek ona że wezwie ochronę. odszedłem. następnego dnia ona odpisała że już nie chce się ze mna spotykać, spotyka się z innymi bo napisałem w smsie że może. dałem sobie spokój z pierścionkiem. napisałem jej kilka smsów. ona nic. napisałem żeby szła swoją drogą i oddała pierścionek i ciuszki. ona że zgubiła wszystko i że to ja się na nią obraziłem. ja że się zaręczyliśmy a ona nie dopelniła obowiązków z czym zaręczyny się wiążą. ona wtedy że ona się ze mną nie zaręczała że ja to sobie wymyśliłem. napisałem fakt pospieszyłem się z zaręczynami jednak zgodziłaś się i że przykro mi że tak zostałem przez nią potraktowany że nie miała dla mnie czasu i od początku nie traktowała mnie poważnie. to był ostatni sms w połowie czerca. rzucała wcześniej uwagi w apartamencie że jeszcze może być różnie, ja mówiłem że możemy się zaręczyć że nie będę miał żalu jak ona mnie nie zechce bo się nie znamy. ja szybko podejmuję decyzje ona jest wolniejsza, jedzenie też długo wybiera w knajpie. od tego czasu nie mieliśmy ze sobą kontaktu.
moje pytanie jest następujące: czy odezwać się jeszcze do niej jeszcze czy uznać że jest nie fair, nieuczciwa, nieszczera i dać sobie z nią spokój żeby nie związać się z kimś nieodpowiednim?
nie jestem typem uczuciowca, wręcz przeciwnie. nie straciłem dla niej głowy.