netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

odejść od Kłamcy....

18 odpowiedzi5 604 wyświetleniazałożony przez antoshka, 04.12.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » odejść od Kłamcy....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: odejść od Kłamcy....

Jestem zakochana po uszy... spotykamy się od kilku miesięcy. Zaczęliśmy jak on był jeszcze z kimś, nie będę teraz pisać co było i jak było, bo to, bez sensu... w każdym razie ja kilka razy rezygnowałam, bo on wciąż powtarzał, ze chce być sam... i wtedy jak ja robiłam w tył zwrot to on nagle mnie kochał i chciał spróbować... próbować, ale... wyjazdy na weekendy, gdzie wiem, ze nie był sam, wizyty u byłej dziewczyny w ważnych dla mnie dniach... kolejne kłamstwa, których już nawet nie zliczę... chyba sam się z nich gubi... pytany o sylwestra wciąż mówi, nie wiem... jak można nie wiedzieć czy chce się z kimś pędzić taki wieczór... czuję się upodlona i bez radości... ale wciąż czekam, ze to się zmieni... potrzebuję siły, której nie mam, żeby to zakończyć, jak można żyć wciąz nie wiedząc jak jest... nie daję rady pracować, spotykać się ze znajomymi, bo wciąż myślę o nim... wciąż zastanawiam sie jak to będzie... Jak coś doniego dotrze, że ja mam dość to nagle jest super... spędzamy razem czas, śmiejemy się, przytula, całuje, pokazuje że jestem ważna... a jak ja znów zaczynam wierzyć, ze może być dobrze, to się odwarca, jest zimny i arogancki... nie radzę sobie z tym...

Mam 28 lat i chcę być po prostu kochana, wiem, że to śmieszne, ale boję się , że zostanę sama i już nigdy nie spotkam kogoś, z kim zbuduję wartościowy związek... jak mam sobie dać spokoj z kimś kto wciąż kłamie i wciąz bawiu się moimi emocjami...

czuję się upokorzona i pozbyta własnej wartości...


nie wiem czemu akurat tutaj pisze to wszystko.. po prostu potrzebuję pomocy... dajcie mi siłę, której tak mi brak...

jak sobie poradzić po rozstaniu? jak życ i nie dzwonic, nie pisać, jak zapomnieć... nie umiem tego zrobić... Nie potrafię zakończyć tej znajomości, bo wiem, że nie będę miała siły, żeby się odciąć, a bardzo bym chciała...

2

Odp: odejść od Kłamcy....

ale Ty już jesteś samotna pomimo tego ze jesteś w związku. Lepiej być upokarzaną tylko dla tego ze obawiasz się samotności?
Samotność nie jest tak wyniszczająca jak ktoś się znięca nad Tobą emocjonalnie.

3

Odp: odejść od Kłamcy....

Piszesz że boisz się odejść, bo boisz się że nie zbudujesz już wartościowego związku. A czy związek z kłamcą jest wartościowy? Dla Ciebie pewnie tak, ale dla kogoś kto notorycznie Cię okłamuje chyba nie... Chcesz mięć z życia rollecoster, raz w górę, jest pięknie, raz w dół okłamuje Cię, olewa... Tego oczekujesz od związku?...

4

Odp: odejść od Kłamcy....

Odejdz, zanim zabrniesz w tym za daleko. Rostanie przetrwasz i znajdziesz jeszcze kogoś, jesteś młoda i wszystko przed Toba..

Pomyśl, przez jego kłamstwa i tak nie jesteś szczęśliwa i pewna jego miłości..

5

Odp: odejść od Kłamcy....

Porozmawiaj z nim .
Znam kogoś kto był taki sam jak twój chłopak , po czasie się zmienił . A też nikt nie wierzył , ze da spokoj partnerce .
Ale czasami cuda sie zdarzają .
Ale generalnie ten zwiazek moze Cie duzo zdrowia i sily kosztować , zastanów się czy wiecej zyskasz czy stracisz .

6

Odp: odejść od Kłamcy....

Przede wszystkim zaufanie w związku to podstawa, a u Was jej nie ma. Dla mnie kłamca pozostanie kłamcą nie ważne o jaką rzecz by chodziło, jesli raz Cię okłamał i zobaczył że mu się udało, to będzie to robił nadal.
Sama też byłam bardzo zakochana i nie widziałam że mnie partner okłamywał, nie jesteśmy teraz ze sobą i bardzo się cieszę bo tylko bym sobie zniszczyła życie z kimś takim. A teraz jestem samotna ale lepsze to niż jakbym miała być z nim.
Z perpektywy czasu też się inaczej na takie rzeczy patrzy.

7

Odp: odejść od Kłamcy....

dziś mi powiedział, że chce być sam... że teraz musi poukładac swoje życie, żeby nikogo więcej nie ranić... że jeśli tak się stanie to mnie znajdzie na końcu świata, ale teraz musi być sam... koniec mojego bycia z kimś,... koniec i nie umiem sobie z tym poradzić...

8

Odp: odejść od Kłamcy....

wiem że jest Ci źle ale dobrze się stalo dla Ciebie bo faktycznie on swoją osobą Cie ranił. Dasz sobie rade!

9

Odp: odejść od Kłamcy....

jest mi źle... bardzo źle... chciałabym móc się przytulić i wiedzieć, że bedzie dobrze... wiedzieć, że poukłada swoje emocje i znajdzie mnie na tym końcu świata...

10

Odp: odejść od Kłamcy....
antoshka napisał/a:

dziś mi powiedział, że chce być sam... że teraz musi poukładac swoje życie, żeby nikogo więcej nie ranić... że jeśli tak się stanie to mnie znajdzie na końcu świata, ale teraz musi być sam... koniec mojego bycia z kimś,... koniec i nie umiem sobie z tym poradzić...

Koniec z nim-to tylko jeden facet, a Ty jak pisałaś

chcę być po prostu kochana

to cały czas jest dla Ciebie otwarte, antoshaka...ale nie czekaj aż on się "poukłada"-jeśli ktoś chce być drugim człowiekiem...po prostu z nim jest.

Trzymaj się cieplutko...spotkasz kogoś wartego Twoich uczuć-bo jego one chyba przerosły...
Pisz, jeśli poczujesz potrzebę smile

11 Ostatnio edytowany przez november (2009-12-06 12:18:49)

Odp: odejść od Kłamcy....

z jednej strony może jest tak faktycznie, że on jest zagubiony. Jednak jak dla mnie to po prostu jego maska bo mu tak łatwiej. Jak czujesz się poniżana tą sytuacją, to pytanie: po co? To pierwsza sprawa. A druga... cóż. Mogłabym życzyć Tobiew przyszłości tego samego - wiesz, że jest ktoś jeszcze i nie widzisz nic złego w byciu z tym facetem? Nawet nie początkowa niewiedza tego nie usprawiedliwia. A nawet jeśli potem się dowiedziałaś i nadal to Wam trwa, choć on utrzymuje że tak nie jest... to masz chyba tylko to co chciałaś. Od początku widziałaś jaki jest. A związek oparty na kłamstwie nie znaczy NIC.

12

Odp: odejść od Kłamcy....

wiem, że łatwo winić zawsze osobę, która wchodzi w taki związek i coś psuje... zdaję sobie z tego sprawę. Ja wiem jedno. Sytuacja mnie nauczyła, ze nie można wchodzić w czyjeś życie. Ale to nie jest problem... Nie chodzi o to, zeby teraz mnie karcić, bo miałam z kimś romans, żeby teraz mi mówić, ze to ja jestem zła. Jestem, niech tak zostanie. Tylko ja nie zarejestrowałam się na tym forum, zeby mi ktoś pisał, ze i tak to moja wina, bo sama w to brnęłam, to jak pójść do lekarza a on by mi powiedział "Proszę stąd wyjść, skoro Pani włożyła rękę w ogień, to nic dziwnego, ze się Pani poparzyła!"

Gdyby to wsyztsko było takie proste....

Ja nie umiem normalnie funkcjonować po rostaniu, czy to tak trudno zrozumieć? Jestem tu bo potrzebuję wsparcia... bo nie radzę sobie...

13

Odp: odejść od Kłamcy....

Ja nie umiem normalnie funkcjonować po rostaniu

bo to boli, antoshka-strata zawsze boli...
Związek z nim zajmował dużo miejsca w Twoim życiu.
A jak było zanim się z nim zaczęłaś spotykać, co było ważne w Twoim życiu?

14 Ostatnio edytowany przez november (2009-12-07 08:25:06)

Odp: odejść od Kłamcy....
antoshka napisał/a:

wiem, że łatwo winić zawsze osobę, która wchodzi w taki związek i coś psuje... zdaję sobie z tego sprawę. Ja wiem jedno. Sytuacja mnie nauczyła, ze nie można wchodzić w czyjeś życie. Ale to nie jest problem... Nie chodzi o to, zeby teraz mnie karcić, bo miałam z kimś romans, żeby teraz mi mówić, ze to ja jestem zła. Jestem, niech tak zostanie. Tylko ja nie zarejestrowałam się na tym forum, zeby mi ktoś pisał, ze i tak to moja wina, bo sama w to brnęłam, to jak pójść do lekarza a on by mi powiedział "Proszę stąd wyjść, skoro Pani włożyła rękę w ogień, to nic dziwnego, ze się Pani poparzyła!"

Gdyby to wsyztsko było takie proste....

Ja nie umiem normalnie funkcjonować po rostaniu, czy to tak trudno zrozumieć? Jestem tu bo potrzebuję wsparcia... bo nie radzę sobie...

Mój post wcale nie miał na celu piętnowanie Ciebie za to co się stało. Chciałam tylko pokazać, że na początku już weszłaś w związek z facetem, który kłamał. I ja na prawdę wiem, co to znaczy... Bycie z kimś, kto kłamie nie ma sensu, bo nic nie jest pewne, a przede wszystkim brak jest podstawy- zaufania.
Domyślam się, że nie rejestrowałaś się w celu dostania nagany na forum, ale jakichś rad, opinii. Tylko widzisz - decyzję, mimo wszystkich rad jakie tu dostaniesz- musisz podjąć sama... "Związek z kłamcą" - dla mnie to się po prostu wyklucza. To nie jest związek, to chora relacja.

15

Odp: odejść od Kłamcy....

Jedyne co ja potrafię to uciec.... i właśnie robię to samo... uciekam... rezygnuję ze swojego życia żeby na niego nie patrzeć... zmieniam pracę i miejsce zamieszkania, bo pracujemy razem i nieuchronne jest widywanie się... jak mam sobie poradzić z tym wszystkim...

16

Odp: odejść od Kłamcy....

Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Antoshka jesteś dorosłą kobietą, która już pewnie niejedno w życiu przeszła. Weź się w garść, miłość jest miłością ale szacunek musi być przede wszystkim. Przypomnij sobie jak się czułaś gdy Cię oszukiwał itp. czy na pewno chcesz to powtórzyć?? Jeśli to że zmienisz pracę i miejsce zamieszkania coś zmieitozrób to. Jeśli stwierdasz że uciekasz to chyba słusznie to robisz, każdy ucieka przed bólem. Kup sobie paczkę lodów i bitej śmietany, zaproś przyjaciółkę, siostrę, brata jak ci wygodniej, wygadaj się co ci na sercu leży, obejrzyj ,,Nigdy w życiu"- uwielbiam ten film, jak kobieta potrafi się  podnieść po rozstaniu i pokazać że też sama potrafi.
Będzie dobrze kochana!!!
Muisz przeczekać, jeśli on Cię na prawdę kocha i się zmieni to tak jak pisałaś,,znajdzie Cię nawet na końcu świata".
Pamiętaj, za fajna z Ciebie babka żebyś sobie zdrowie i psychikę marnowała na faceta. TEGO KWIATU TO PÓŁ ŚWIATU.
Pozdrawiam, buźka.

17

Odp: odejść od Kłamcy....

antoshka jak czytam, to co napisalas to widze w tym dokladnie swoja historie. Moze nasz poczatek byl inny, ale teraz jest dokladnie to samo. Ciagle klamstwa, oszukiwanie. Brak szcunku. Duzo by pisac..
Ja tez wiem, ze taki "zwiazek" jest bez sensu. Tego nawet nie mozna nazwac zwiazkiem. To chore uzaleznienie od tej drugiej osoby, bo kogos kto cie tak strasznie rani, nie mozna kochac. Ja jestem za slaba psychicznie, aby zyc bez niego. Kiedys taka nie bylam.
Przez pierwsze 2 lata bylo super, pozniej juz sie zmienialo, teraz po ponad 4 latach czasami mysle, ze powinni mnie zamknac w psychiatryku, tak strasznie moja psychika jest zniszczona. Prze niego. Ale to moja wina - bo pozwalam na to i on wiem, ze ja nic nie zrobie, ze moze robic ze mna co chce, powie cieple slowo i jest ok a jak juz pojdzie i jestem sama, siadam sobie i placze, uzalam sie nad soba dlaczego on taki jest, dlaczego JA jestem taka slaba!
Ja nie bede Ci pisac, ze bedzie dobrze, ze musisz wytrzymac - oczywiscie taka prawda - ale ja doskonale wiem ze to nie jest proste, przynajmniej dla takiej osoby jak ja.
Jak bedzie Ci bardzo zle, napisz do mnie - poplaczemy razem, a potem sie pocieszymy wink
Pozdrawiam

18

Odp: odejść od Kłamcy....

A ja Wam dziewczyny zycze byscie nie plakaly razem,tylko uwierzyly we wlasna wartosc ktora macie,i obyscie spotkaly na swej drodze prawdziwie kochajacych Was facetow.pozdrawiam

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » odejść od Kłamcy....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026