jestem z facetem 4 lata. przez 4 lata co jakis czas nawet jak wychodzilismy razem upijal sie prawie do nieprzytomnosci. nawet na rodzinnym weselu. potem klotnie itd. od 2 lat mieszkamy razem, on codziennie wypija wieczorem piwo, lub nawet 2. jak wyjezdzam do domu na weekend upija sie z kolegami tak ze pozniej nie jest w stanie do mnie zadzwonic czy napisac głupie "dobranoc Kochanie" nie wiem czy to mozna nazwac uzaleznieniem.
oczywiscie byla rozmowa juz nie jedna na ten temat. obiecal ze nie bedzie tyle pił. ale na obietnicach sie skonczyło. dla niego nie ma problemu.
Podobne tematy
To jest uzależnienie. jeśli to prawda co piszesz.
niestety prawda ![]()
Jeśli masz siłe mozesz sprobowac walczyc z tym. Ale na poczatku musi on zrozumiec ze cos jest nie tak. A to jest najtrudniejsze, z tego wszystkiego. Jeśli sie boisz, przemyśl za i przeciw, i podejmij decyzje, czy warto.
oprócz tego jest uzależniony od papierosów i coli...szybko popada w nałogi.
Sama widzisz, jak słaby jest psychicznie, jak łatwo się uzaleznia od innych rzeczy. Nie wiem ile macie lat? Pomyśl czy warto z takim człowiekiem zbudować przyszłosć, bo jak przyjdzie dziecko, już nie bedziesz tak silna i obiektywna co do niego.
Witajcie.Mam pytanie-czy może mi ktoś doradzić jak skutecznie zrzucić kilka kilogramów?rzuciłam palenie i w ciągu tygodnia przytyłam 5 kg.
anusia proponuje bys poszla do punktu gdzie spotykaja sie alkoholicy i osoby im bliskie, czyli takie jak TY i ja.... tam sie dowiesz bardzo wiele rzeczy (sama chodze juz pół roku tydzeń w tydzień...)
to nic strasznego a może wiele pomóc... dowiesz sie jakimi sposobami możesz zmotywowac faceta do leczenia... oczywiście każdy człowiek jest inny i to co działa na jednego nie działa na drugiego, ale warto spróbować... może twój chłopak szybko sie opamieta... wiemz własnego doswiadczenia i z tego że chodze na terapie ,że to sam pijący musi chciec sie leczyc... oni wszyscy pija jak inni, nie widza problem, niestety tak to jest ...
ja nie prałam, nie gotowałam, nie spałam, wezwałam policje, odeszłam, wróciłam, pokazałam jak mi zalezy i nic... dalej popija, mniej ale jednak... wie że jak jest podpity ja nawet herbaty mu nie zrobie, jak sie przewróci śpi tam gdzie sie przewrócił ubrany czy nie...jak porozwala cos w domu to juz nie sprzatam bo jak wstanie rano to jednak zauważy jaką meline zrobił w domu i on sam teraz to sprząta... a kiedys kiedy nie mialam odpowiedniej wiedzy robiłam wszystko koło niego... jak wstawał rano było posprzatane itd. więc nie widział skutków swojego picia... teraz juz widzi... i to jest batrdzo wazne...
ale wiedz że mam koleżanki na grupie których mąż poddał sie leczeniu jak ona go zostawiła... więc róznie sie dzieje... u mnie nic nie pomaga...
jedynie co to nie mozna kontrolować jego picia, nie szpiegować mówic nie pij- bo i tak sie napije, a to że pije to jest jego chęć napicia się i niczyja w tym wina, nawet jeżeli mówi napłam sie przez ciebie... to bzdura ... to nie twoja nie moja wina ,,, on chciał się napic i szuka pretekstu by zwalic to na kogoś...
pisałabym i pisała, ale to nie o to chodzi.. pewie troszeczkę sie przeraziłaś, albo stwirdziłaś ,,, o czym ta babka pisze'' ....
to jest rzeczywisoś alkoholika i nasza... im wczesniej zareagujesz i poszukasz pomocy tm lepiej...
pozdrawiam
annika
jedno jest pewne, Twoj chlopak ma powazny problem z alkoholem. jesli nie chcesz miec w przyszlosci meza alkoholika to postaw mu czym predzej ultimatum: albo ty albo alkohol. jesli kocha...sama wiesz...