netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Wieczne telefony od rodziców... Ile można?

10 odpowiedzi2 212 wyświetleńzałożony przez liliana94, 04.07.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wieczne telefony od rodziców... Ile można?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Wieczne telefony od rodziców... Ile można?

Jestem z chłopakiem ponad 2 lata. Sytuacja wygląda następująco.

Uważam, że nigdy go nie ograniczałam. Ma swoje sprawy (nauka, gry, inne chłopskie głupoty) - bardzo proszę. Tylko niech mi powie, że potrzebuje na coś więcej czasu, ok przesuwamy spotkanie albo umawiamy się tak żeby każde miało czas dla siebie i dla związku. Bez żadnych pretensji czy fochów- staramy się rozumieć swoje potrzeby. Namawiałam go nawet na wyjścia z kolegami. - W tym wypadku wymagałam tylko SMS raz na godzinkę, żeby wiedzieć, że wszystko z nim ok. 
Nie chcę zabierać mu dużo czasu, oboje mamy po 20 lat i wiem, że to nie czas na poważny związek zabierający cały czas. Chciałam czegoś luźniejszego. Kochamy się jesteśmy razem, ale każdy ma też swoje sprawy. Takie chodzenie, żeby nie zabrać sobie nawzajem całej młodości.
Staram się jak tylko mogę by czuł się przy mnie wolny, żeby nie odcinać go od tego co on lubi. 

   

Kiedy jest rok akademicki on mieszka w akademiku, ja w wynajętym mieszkaniu. Podczas wakacji nie możemy spędzać razem nocy. Kiedy jesteśmy razem podczas roku akademickiego on przychodzi do mnie koło 18-20 i zostaje na noc i tak 3-4 razy na tydzień. Podczas wakacji przyjeżdża lub przychodzi wieczorem na kilka godzin.

W tym wszystkim jest tylko jeden problem który doprowadza mnie do szału.

99% naszych spotkań urozmaicone było o telefon jego taty. Zawsze to samo. Nie bronie mu kontaktu z rodziną, ale denerwuje mnie, że jego tata wiecznie wydzwania jak on jest ze mną. Jak jesteśmy na studiach jest jeszcze ok, pogadają chwile i koniec. Ale jak jesteśmy w naszym rodzinnym mieście to po prostu koszmar. Przyjedzie po mnie samochodem, zaraz telefon od jego taty, żeby go gdzieś zawieźć i wtedy całe spotkanie jest podporządkowane pod sprawy jego taty. Nie możemy pójść np. na pizze, czy lody bo może być tak, że trzeba będzie jechać po niego. Mój chłopak cały dzień mu pomaga i jeszcze lata za nim wieczorem. Mam już tego dość. A kiedy powiedziałam mojemu chłopakowi , że jego tata rujnuje nasz związek i wolę by sprawy rodzinne załatwiał zanim do mnie przyjdzie, powiedział, że przesadzam. Ja? przesadzam? Mam już dość tej sytuacji.

Napiszcie mi proszę co o tym myślicie. Bo ja już nie mogę wytrzymać i coraz częściej myślę nad rozstaniem.

2 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-07-04 22:39:41)

Odp: Wieczne telefony od rodziców... Ile można?
liliana94 napisał/a:

(...) Namawiałam go nawet na wyjścia z kolegami. - W tym wypadku wymagałam tylko SMS raz na godzinkę, żeby wiedzieć, że wszystko z nim ok.  (...)

Czyli jednak jest na smyczy. Niezwykle krótkiej.



liliana94 napisał/a:

(...) Nie bronie mu kontaktu z rodziną, ale denerwuje mnie, że jego tata wiecznie wydzwania jak on jest ze mną. (...)

Dlaczego dziwi Cię zachowanie jego ojca? Przecież Ty robisz to samo. Czyżbyś była wyznawczynią starej zasady: "Jak Kali ukraść krowę, to dobrze. Jak Kalemu ukraść krowę - to źle."?

3

Odp: Wieczne telefony od rodziców... Ile można?

Nie uważam, by był na smyczy dlatego że chcę wiedzieć czy jest ok

Co do namawiania - na początku naszego związku, dziewczyny jego kolegów robiły im awantury  i nigdzie nie puszczały z kolegami. Ja nie chcę go ograniczać, chce tylko wiedzieć czy wszystko ok, bo jego koledzy mają tendencje do robienia niebezpiecznych głupot. 

Co do jego taty - on cały czas ma go przy sobie latem. Mój chłopak pomaga mu całymi dniami. Czy to, że chce mieć go na godzinkę czy dwie dla siebie, tak żeby nikt nam nie przeszkadzał to tak dużo?

4

Odp: Wieczne telefony od rodziców... Ile można?

Taaaak. Faktycznie nie widzisz, a raczej nie chcesz zobaczyć, że Twoje i jego ojca zachowania są podobne.

Cóż... współczuję Twemu chłopakowi.

5

Odp: Wieczne telefony od rodziców... Ile można?

Podobne? W czym ? Jak wiem, że on robi coś z tatą wogóle nie dzwonię, nie przeszkadzam.
Chyba, że jest coś ważnego to napisze sms, żeby zadzwonił jak zrobią co mają do zrobienia. To ma być smycz?

6

Odp: Wieczne telefony od rodziców... Ile można?

Przeszkadzasz.
Przeszkadzasz, gdy jest z kolegami. Wymagasz, by co godzinę meldował się Tobie. To jest smycz.
Tłumaczenie, że robisz to dlatego, by wiedzieć, że wszystko jest ok, jest pretekstem dla sprawowania kontroli.

7

Odp: Wieczne telefony od rodziców... Ile można?

Nie wymagam tych smsów dokładnie co godzinę.  Ustaliliśmy na początku związku, że on się bawi z kolegami i pisze co jakiś czas by nie było kłótni. Dziewczyny jego kolegów dzwoniły, kazały im przychodzić do siebie, ja chciałam 1-2 smsow. To aż tak dużo?

8 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-07-04 23:29:11)

Odp: Wieczne telefony od rodziców... Ile można?

Tak. To aż tak dużo. To dużo za dużo.

Argument o innych dziewczynach wymagających jeszcze częstszego odmeldowania się spuszczonych z oka chłopaków, powalił mnie. Dowodzi tylko, że w znanych Ci związkach faceci są na krótszej - od Twojej - smyczy; takie związki (z Twoim włącznie) są toksycznymi.

9 Ostatnio edytowany przez Baudelaire (2015-07-05 09:46:04)

Odp: Wieczne telefony od rodziców... Ile można?
liliana94 napisał/a:

Nie uważam, by był na smyczy dlatego że chcę wiedzieć czy jest ok

Co do namawiania - na początku naszego związku, dziewczyny jego kolegów robiły im awantury  i nigdzie nie puszczały z kolegami. Ja nie chcę go ograniczać, chce tylko wiedzieć czy wszystko ok, bo jego koledzy mają tendencje do robienia niebezpiecznych głupot. 

Co do jego taty - on cały czas ma go przy sobie latem. Mój chłopak pomaga mu całymi dniami. Czy to, że chce mieć go na godzinkę czy dwie dla siebie, tak żeby nikt nam nie przeszkadzał to tak dużo?

Ty sobie mozesz uwazac co chcesz a fakty sa takie ze chlopak zamiast oddac sie przyjemnosci wypicia browarka z kolegami co godzine ma sie meldowac. To Ty masz problem ze soba i z zaborczoscia oraz brakiem zaufania. Nie on.
W ogole ustalanie czegos co w normalnej relacji jest oczywiste, jest co najmniej dziwne i najczesciej takie sytuacje wystepuja u niedojrzalych ludzi. No bo jak mozna ustalac ze jedno wychodzi ze znajomymi? Albo inne kolezanki zabraniaja swoim chlopakom spotykania sie ? To one z dziecmi sa ze boja sie ze ich faceci zrobia glupote jakas? Kontrolowanie  doroslego to patologia, obojetne jakiej plci i kto kogo kontroluje. To nie sa prawdziwe zwiazki. To mlodociane atrapy zwiazkow niedojrzalych emocjonalnie ludzi.

10

Odp: Wieczne telefony od rodziców... Ile można?

Prawdą jest, że jeśli chłopak będzie chciał się zameldować, to to zrobi sam z siebie. A "wyślij mi smsa raz na godzinę, ale nie z zegarkiem w ręku skarbie, bo jak wyślesz po 70 minutach to nic się nie stanie" może wydawać się troskliwe (bo ja się tylko martwię o Ciebie dziubku!) ale jest bardziej uciążliwe.

Nigdy nie wymagałem od swoich dziewczyn meldowania się, ani ja nigdy nie miałem nakazu meldowania się.
Zdarzyło się, że pisałem kilkukrotnie podczas takiego wypadu, ot po prostu, innym razem pisałem gdy do domu wieczorem wróciłem, że żyję, a innym razem dopiero z rana pisałem dzień dobry.

Co do Taty - on jest problemem i to sporym. Twój chłopak jest tak bardzo na smyczy, że nie może zrobić 5 kroków ręki trzymającej smycz - jedyne co robi, to względnie wybiera kierunek, co daje mu poczucie władzy nad sobą.

11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-07-05 11:17:36)

Odp: Wieczne telefony od rodziców... Ile można?
Evens napisał/a:

(...) A "wyślij mi smsa raz na godzinę, ale nie z zegarkiem w ręku skarbie, bo jak wyślesz po 70 minutach to nic się nie stanie" może wydawać się troskliwe (bo ja się tylko martwię o Ciebie dziubku!) ale jest bardziej uciążliwe. (...)

To nie jest żadna troska o niego, to troska (pojęta w dziwny sposób) o... samą siebie. I autorka wprost napisała o konsekwencjach czekających chłopaka, gdy zapomni o meldowaniu się jej:

liliana94 napisał/a:

(...) Ustaliliśmy na początku związku, że on się bawi z kolegami i pisze co jakiś czas by nie było kłótni. (...)

To jest wyraźny szantaż: albo będziesz się meldował, albo zrobię awanturę.
Ciekawe też są powody chłopaka (bo motywacja autorki jest znana), które skłoniły go do zawarcia tejże umowy. Przyzwyczajenie wyniesione z domu? Chęć świętego spokoju?

Podejrzewam, że ta umowa była zawarta jak większość "umów" między matką/ojcem a dzieckiem (niezależnie od jego wieku) "Umawiamy się, że będziesz w domu o 19.00", gdzie jedyne co może zrobić dziecko, to trzaśnięcie kopytami z szybkim "Tak jest!".

Evens napisał/a:

(...) Co do Taty - on jest problemem i to sporym. Twój chłopak jest tak bardzo na smyczy, że nie może zrobić 5 kroków ręki trzymającej smycz - jedyne co robi, to względnie wybiera kierunek, co daje mu poczucie władzy nad sobą.

Gdyby nie dotychczasowe wychowanie (bycie na smyczy ojca) chłopaka, to autorka wątku nie mogłaby sprawować nad nim kontroli (meldowanie się co godzina - bo tak,  liliana94, napisałaś w swym pierwszym poście).

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wieczne telefony od rodziców... Ile można?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026