Witajcie dziewczynki....Jestem ciekawa Waszej opinii na temat mojego małego - wielkiego problemu...Chciałabym wiedzieć co byście na moim miejscu zrobiły....Zacznę od początku....Mój facet parę razy już nadszarpał moje zaufanie....Chciałabym móc odbudować to na nowo...ale nie potrafię....i tak zastanawiam się czy to przypadkiem nie moja wina jest. On jest Policjantem w sekcji kryminalnej....zawsze miał 1 telefon kom, z którego korzystał ....od niedawna ma ich 2..... i tu rodzi się problem....Zawsze tel leżał na wierzchu, z włączonym dzwonkiem.... (wtedy właśnie kilka razy skontrolowałam go i odkryłam parę razy smsy od kobiet-korespondował z nimi) ... Zrobiłam mu awanturę i od tej pory pokazywał mi tel i był spokój jakieś pół roku, oczywiście ... Od czasu kiedy ma 2 telefony zrobił sobie blokady na nich (i powiedział że specjalnie dla mnie je założył żebym nie zaglądała)....czasem wycisza dzwięk i zostawia je w kurtce.... Parę razy zadzwoniłam do niego ze swojego jak był u mnie i zapytałam czemu wycisza tel?? Odpowiedział: Żeby mi nie przeszkadzał!! Ostatnio zdenerwowałam się jak wstałam rano a jego nie było przy mnie...był w wc z telefonem!!!!!!!!!! o 7 rano!!!!!! Telefony dzwonią...On nie odbiera przy mnie...tylko sprawdzi kto to. Sms jak przyjdzie (a przychodzą średnio co godzine lub dwie) to nie chce pokazać twierdząc że nie musi mi się tłumaczyć , albo odpowie KOLEGA....I cały czas powtarza że mam paranoje na tym punkcie!!! Pytam go dlaczego on mi to robi?? Dlaczego sprawia,że coraz bardziej mu nie wierzę?? A on na to żebym nie zadawała mu pytań zaczynających się od słowa DLACZEGO bo to forma atakująca....zawsze się denerwuje jak wspomne o telefonach... Np dzis rano przyszedł do niego sms juz po 8 ....nie odebrał od razu, czekał aż pójdę do kuchni ...jak wróciłam spojrzałam w jego ekran i smsa już nie było...Zapytałam kto pisał? Odpowiedział: NIKT....Powiedziałam mu wtedy, że mam dość tych jego tajemnic i wyszłam. Opowiem jeszcze jedną dziwną dla mnie sytuację...Kilka tyg temu pojechaliśmy ze znajomymi do centrum handlowego na zakupy, by spędzić czas( to była sobota a od piątku mój facet był ze mną i oczywiście tel był wyciszony cały czas) .... Podczas tej wyprawy zgłodnieliśmy a że było dużo ludzi i mało miejsca przy Mc Donaldzie rozdzieliliśmy się i poszliśmy szukać miejsca a mój TŻ zamawiał jedzenie...w pewnym momencie kolega zadzwonił do mnie i powiedział ze ma dla nas 4 miejsca więc podeszłam mojego faceta od tyłu (jak stał przy zamówieniu) i zobaczyłam przez ramie jak szybko pisał sms: Przepraszam, że wczoraj....(dalej nie pamietam bo szybko zorientował się, że stoję za nim i wcisnął czerwoną słuchawkę) po czym zapytałam do kogo tak namiętnie pisze?? Odpowiedział: do kolegi!!! Powiedział że mam zostawić jego tel w spokoju i mam się nimi nie interesować!!! Wkurzył sie i poszedł sobie....
Nie wiem co robić. Tłumaczyłam mu że jeśli jest ze mną i planuje przyszłość to chyba go to do czegoś zobowiązuje!!!! On cały czas twierdzi, że pisza do niego informatorzy (nie chce mi sie w to wierzyć) ... Ze mna jest coraz gorzej.... Jak jego tel się odezwie to płakać mi się chce!!!! Kiedy wychodzi ode mnie mam wrażenie, że od razu zabiera sie za odpisywanie smsów.... Jak do niego dotrzeć?? Co powiedzieć mu??? Jakiś czas temu powiedziałam mu jedno zdanie: Jesli masz kogoś na boku, jeśli z kimś flirtujesz to powiedz mi o tym i nie krzywdź mnie!! Nie będziesz musiał się ukrywać a ja odejdę!!!!!