Było sobie małżeństwo z jednym dzieckiem.
Nagle żona zakochała się w innym, zdradzała przez kilka miesięcy męża.
W końcu mąż się dowiedział, nie potrafił wybaczyć, zresztą ona tego nie chciała nawet, odeszła do kochanka.
Po kilku miesiącach urodziła drugie dziecko a jednocześnie kochanek przestał ją kochać i wzdychał do innej.
Wyprowadził się z wynajmowanego mieszkania, poszedł do nowej oblubienicy, która w końcu przyjęła jego zaloty dobrze wiedząc o tym, że on porzuca kobietę z dzieckiem bo była kuzynką jego byłej partnerki.
Swoim dzieckiem prawie się nie interesował, dawał pieniądze na utrzymanie jedynie, nawet sam nie wybierał prezentów tylko byłej partnerce zlecał kupowanie zabawek dla dziecka.
Mijały lata, rzadko dziecko odwiedzał.
Dziecko zaczęło rozumieć i ze smutkiem patrzyło jak jego starszy brat jest traktowany przez swojego ojca, jak spotyka się z nim, zabiera do siebie, jak się razem bawią, robią różne rzeczy razem, przytulają czule na pożegnanie i powitanie.
Pytało matki dlaczego jego tata nie chce się z nim spotykać, dlaczego nie kocha lub nawet chociaż troszeczkę nie polubi?
I wypowiadało słowa, że chciałoby aby jego tata był taki jak tata starszego brata.
Tymczasem kochanek matki z nową partnerką zapragnęli mieć dziecko. Kobieta odstawiła antykoncepcję ale dziecko się nie pojawiało. W końcu on zrobił badania i okazało się, że jest bezpłodny. Plemników niewiele, uszkodzone, ani jednego dobrego w żadnym z kilku badań podczas leczenia na wzmacnianie ich.
Pojawiło się podejrzenie, że on nie jest ojcem dziecka, które utrzymuje i po badaniach wyszło, że faktycznie nie on jest ojcem.
Dawna partnerka nie miała żadnych wątpliwości teraz kto jest prawdziwym ojcem. Przez lata żyła w przekonaniu, że kochanek jest ojcem jej drugiego dziecka. Bo istniało lekkie fizyczne podobieństwo a do tego z byłym mężem współżyła wtedy podczas czasu zdrady sporadycznie, raz na kilka tygodni a z kochankiem codziennie. Innych mężczyzn nie miała.
Były mąż nie wierzył w to co od niej usłyszał, zrobiono za sprawą sądu badania i okazało się, że jednak jest ojcem drugiego dziecka byłej żony.
I to jest dla niego tragedia bo nie potrafi jak na razie pokochać własnego dziecka. Przez te lata nie zamienił z dzieckiem ani słowa. Było mu obojętne a nawet miał do niego lekką niechęć, przypominało mu zdradę, której doznał.
Do mieszkania gdzie mieszkał jego syn nigdy nie wchodził, odbierał i przyprowadzał dziecko pod drzwi. Młodsze dziecko widziało go jedynie przez okno lub otwierane drzwi.
Dziecku właśnie kilka dni temu matka powiedziała prawdę. Ucieszyło się ale mówi, że nie wierzy trochę w słowa matki. Ma 6 lat. Zadaje pytania dlaczego do tej pory było inaczej mówione, widać że jest też całą tą sytuacją zaniepokojone, zestresowane, przeżywa to bardzo, ma wątpliwości czy "nowy" tata je polubi tak jak starsze dziecko.
Jutro ojciec jedzie po obydwoje dzieci. Pierwszy raz dotknie i powie coś do dziecka, które zawsze było jego.
I nie bardzo wie jak się ma zachowywać. Poradźcie coś.