Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 288 ]

Temat: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Witam drogie Panie i na początku chce Wam już podziękować za każdą wskazówkę, którą mam nadzieje dostane, a teraz pozwólcie, napisze Wam co mnie spotkało.

Po 15 latach związku (7 lat po ślube) dodam, że mam 31 lat i bylismy swoimi "pierwszymi' sprawdziły się moje przypuszczenia. Żona przyznała się do zdrady i że kocha innego.
Od czerwca tego roku jej relacja "przyjacielska" z kolegą z pracy przerodziła się w coś więcej. Obecnie od 1,5 miesiąca wprowadziła się na pokój do innego miasta, nie mieszka z nim, ale się spotykają.

Byliśmy udanym małżeństwem i we dwoje to przyznajemy. Zjechaliśmy pół europy razem i zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Ale jak Twierdzi od 2 lat jej uczucie zaczęło, słabnąc.
Przyznam, że jak wszystko się wydało, to przez kilka dni kiedy żona mieszkała jeszcze w domu, słyszałem wiele wersji "Bo nie zwracałeś na mnie uwagi" "Trzeba było nie siedzieć tyle na kompie" ... Po kilku dniach uznała, że winna jest jednak ona i nie wie co się z nią dzieje. Była jeszcze wersja, że chce być singlem, bo dusi się w stałym związku i nie chce już takiego życia jako "zona' Usłyszałem także żę "Chciałaby się obudzić i by tamtego partnera nie było" Ogólnie misz masz. Wiem, że zawaliłem wiele, szkoda, że dopiero teraz sobie to uswiadomiłem i pracuje nad sobą bardzo, ale zawsze byłem, jak tylko tego potrzebowała, poprostu czasem zamykałem sie w swoim swiecie a ona w swoim co było złe, rutyna, przyzwyczajenie i pewność ze nasz związek jest zacementowany... no i masz babko placek.

Kiedy emocje opadały i wyrzygaliśmy sobie wszystko ( dodam, że nigdy nie rozmawialiśmy jakoś dużo o uczuciach w naszym związku. Po prostu żyliśmy kochając się i wzajemnie szanując ) i kiedy już mieszkała na pokoju wpadając co 2 dni do domu ( bo mamy psa, którego kochamy) zaczęliśmy dopiero rozmawiać tak, jak nigdy wcześniej. W sensie o nas, o uczuciach o tym co było u nas dobre a co złe.  Każdy jej przyjazd do psa kończył się rozmowami usmiechem żartami nie zawsze na temat naszego związku. Dodatkowo zapisaliśmy się na terapie. Używam czasu przeszłego, bo opisuje wam ostatnie jakieś 1,5 miesiąca.
Zapytacie, dlaczego tak się zachowywałem i nadal zachowuje?
Ponieważ ją kocham pomimo wszystko, co się stało, ponieważ znaczymy dla siebie bardzo wiele, gdyż jesteśmy swoimi najlepszymi przyjaciółmi. 
Żona nigdy mnie nie zawiodła.

W ostatni piatek kiedy siedzieliśmy razem nad rzeką po spacerze, usłyszałem, że chciałaby czuć do mnie to, co czuje do niego.
Ale obecnie nie ma tego miedzy nami. Bardzo mnie kocha, ale to inne uczucie przyjacielskie i nie wyobraża sobie, abym zniknął z jej życia, bo byłem zawsze. Wyznała, to płacząc, a ja ją przytuliłem.
Zresztą każde nasze spotkanie kończy się przytuleniem. Mówi ze ja mam zalety, których nie ma on a on których nie mam ja.
Wyznała tez, że odkąd wszystko się wylało i nie są juz przyjaciółmi tylko coś więcej, jej wyobrażenie o tym w związku z nim się zmieniło. Już nie jest tak, jak jej sie wydawało, ale to nie zmienia faktu, co czuje do mnie.

Oboje wiemy, jak wiele dla siebie znaczymy i jak trudno nam zerwać relacje.
Mamy wspólny dom, psa samochód. Na razie żyjemy jakby w separacji, nie podjęliśmy żadnych kroków, by sprzedać dom czy coś, ale przecież taki stan nie może trwać w nieskończoność.
Ona nie wie co się dzieje, nie wie co ma robic każdy ją naciska podobno rodzina, on i po częsci ja.

Jak ostatnio powiedziałem ze nie mogę patrzeć jak się meczymy i że będę musiał zniknąć z jej życia to rozpłakała sie i powiedziała ze nie chce, bo byłem zawsze.
Terapeutka mówi ze jak chcemy, możemy sie spotykać na kawę, rozmawiać itp dac sobie przestrzeń. Ale ja mega cierpię, za każdym razem jak jesteśmy razem, jest super, potem znika i zostaje tylko jej zapach...

Nie wiem co powinienem robic, 15 lat i znajomosc przez pół swojego życia sprawia ze chce walczyc do konca, ale nie wiem jak i nie wiem czy to dobrze rozgrywam... moze powinienem naprawdę zniknąć na jakiś czas, ale mi smutno, bo wiem ze jestem jedyną osobą dla niej której może się wyżalić. ... kiedys był nią on... teraz role sie odwróciły.. Tlko ze ja chce byc meżem i przyjacielem, a nie tylko przyjacielem.  Nigdy nie zniknąłem z jej zycia, wie doskonale że zawsze ma u mnie wsparcie, bo sama powiedziała to na sesji

Jakieś pomysły?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Dodam jeszcze, że psychoterapeutka zaznacza, że nie gięliśmy sie kiedy wyszaleć, że bardzo wcześnie się poznaliśmy i od razu weszliśmy w poważny związek, wyprowadzka z kraju i takie poważne życie.  Podobnego zdania po częsci jest moja żona.
Nie wiem może zemną jest coś nie tak, ale przez 15 lat nawet nie zbliżyłem się do żadnej innej kobiety, bo kochałem i kocham moją żonę. Owszem miałem okazje, ale kim był bym wtedy przed samym sobą? Nie umiałbym spojrzeć sobie w lustro.

3

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Przede wszystkim musisz teraz skupić się na sobie i zadbać o siebie. Żona przekroczyła tę cienką czerwoną linię która jest w każdym związku z długim stażem, zwłaszcza rozpoczętym w tak młodym wieku. To jest coś czego, przynajmniej do tej pory, trzymasz się Ty.

Ona dalej utrzymuje kontakt z kochankiem jak rozumiem?

Facet na damskim forum.

4 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-09-25 14:56:50)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Matko moja. Jeszcze stałeś się jej powiernikiem na trudne chwile, znaczy zdrady i układania sobie życia z tamtym.
No ręce opadają, gdzie ty masz jakiś honor? Na co ty liczysz, że ona wróci do papsi, przytulasa, kogos komu można się wygadać?
W waszym domu nie było faceta. Kobieta tak jak umie, a robi to w najgorszy sposób, zdradzając ciebie - poszła do faceta, który wie jak z nią postępować.
Wykop ją w końcu ze swojego życia. Po co ci taki ktoś? Zacznij być facetem. Nie daj tak sobą poniewierać.

I'm a man.

5

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Foxterier napisał/a:

Przede wszystkim musisz teraz skupić się na sobie i zadbać o siebie. Żona przekroczyła tę cienką czerwoną linię która jest w każdym związku z długim stażem, zwłaszcza rozpoczętym w tak młodym wieku. To jest coś czego, przynajmniej do tej pory, trzymasz się Ty.

Ona dalej utrzymuje kontakt z kochankiem jak rozumiem?

Tak, nawet ostatnio płakała mi jak ją potraktował w pewnej sytuacji gdy chciała mu zrobić niespodziankę. Wyznała ze tak upokorzona jego reakcją nie czuła się nigdy ja byliśmy razem i ze wie za ja bym igdy się tak nie zachował.
Miałem świeczki w oczach kiedy to opowiadała i mocno ją przytuliłem.  U mnie zawsze była na 1 miejscu, tam nie jest i mówi ze zdaje sobie sprawe ze tak będzie, facet ma 2 dzieci i sam został zdradzony. My dzieci nie planowalismy i nie mielismy.
Poprostu czuje się jak Jezus który niesie krzyż i robi sobie krzywdę, ale w imieniu niby czyjegoś dobra. Jest mi dziwnie, smutno że wie jak wiele dla niej znacze, ale ona twierdzi ze nie czuje do mnie tego co powinna czuć do męża. Mówi ze nie chce wrócic jak nie bedzie w 150% pewna ze jest pewna powrotu, bo nie chce mnie zranić znowu.

6

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Jejciu chłopie litości!!!

I'm a man.

7

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Legat napisał/a:

Matko moja. Jeszcze stałeś się jej powiernikiem na trudne chwile, znaczy zdrady i układania sobie życia z tamtym.
No ręce opadają, gdzie ty masz jakiś honor? Na co ty liczysz, że ona wróci do papsi, przytulasa, kogos komu można się wygadać?
W waszym domu nie było faceta. Kobieta tak jak umie, a robi to w najgorszy sposób, zdradzając ciebie - poszła do faceta, który wie jak z nią postępować.
Wykop ją w końcu ze swojego życia. Po co ci taki ktoś? Zacznij być facetem. Nie daj tak sobą poniewierać.


Po części masz racje, nie byłem w 100% facetem takim jak wiekszosc . Jestem osobą bardzo uczuciową, ale tez, która szybko wybucha i jest nerwowa. Zawse doceniała u mnie to, że jestem właśnie "normalny uczuciowy, a nie kozaczek"
Ale też nie mam ochoty robić z siebie maczo i kogoś, kim nie jestem. Od zawsze taki byłem, ja pierwszy wyciągałem rękę na zgodę. Tyle lat to pasowało i dogadywalismy się i nagle pojawił się on

8

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Autorze zdajesz sobie sprawę że pomagasz jej od siebie odejść?
Robisz teraz za geja przyjaciela, tam bzykanko a tutaj zaspokojenie inne emocjonalne.
Jeżeli liczysz na jej powrót to musisz odciąć od tych pozytywnych emocji.

9

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
maku2 napisał/a:

Autorze zdajesz sobie sprawę że pomagasz jej od siebie odejść?
Robisz teraz za geja przyjaciela, tam bzykanko a tutaj zaspokojenie inne emocjonalne.
Jeżeli liczysz na jej powrót to musisz odciąć od tych pozytywnych emocji.

Co proponujesz? 
Jak zapyta, czy chce iść na spacer mam powiedzieć ze nie?
Itak co 2 dzień jest w domu, więc muszę w takim razie się zamknąć w pokoju i nie wychodzić przez 2-3h co też mnie ogranicza.

10

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Zajrzyj na mój wątek. Może zrozumiesz (a może jeszcze nie, to wymaga trochę czasu), że jesteś psiapsią swojej jż, której związek z kochankiem nie okazał się taki super jak jej się wydawało. Sto rzeczy mógłbym Ci napisać, ale odetnij się od niej na pół roku i wtedy zacznij się zastanawiać co dalej. Teraz robisz sobie wielką krzywdę, nawet jeśli widzisz to inaczej.
Nie macie dzieci, wywal ją ze swojego życia, bo ona zrobiła to już dawno.

11 Ostatnio edytowany przez M!ri (2022-09-25 15:33:13)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Niestety nie można brać się za życie od dupy strony. Wszystko ma swój właściwy czas. Poszliście na skróty i zamiast młodość poświęcić na poznawanie życia/eksperymenty/zabawę to wskoczyliście pod bezpieczną kołderkę związku i małżeństwa. Teraz braki się odezwały, a nie jesteście jeszcze na tyle starzy aby sobie odpuścić. Twoja żona pewnie zdaje sobie sprawę że mając 30-coś lat jeszcze może wszystko i nie ma ochoty rezygnować z tego dla osoby do której miłość już wygasła.
Zostało Ci tylko pożegnać ją i odciąć się.

Forumowe perełki:
"Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy: Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi. To ich obowiązek." - Szeptuch
"Kamil, dość dyktatury kobiet, dość." - ulle

12

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Co proponujesz? 
Jak zapyta, czy chce iść na spacer mam powiedzieć ze nie?
Itak co 2 dzień jest w domu, więc muszę w takim razie się zamknąć w pokoju i nie wychodzić przez 2-3h co też mnie ogranicza.

Pozwoliłeś zrobić z siebie nawet nie orbitera, ale przysłowiowe troki od kaleson.
Ona utrzymuje z Tobą kontakt nie dlatego, że kocha Cię jak brata [chlip, chlip], że Cię tak bardzo szanuje, ceni, że tak bardzo stałeś się jej bliski, bla, bla, bla. Tylko dlatego, że nie jest pewna faceta, dla którego Cię porzuciła. Nie ma od niego zielonego światła, coś tam do końca z nim nie gra, dlatego Ty ciągle chodzisz u niej na emocjonalnej smyczy. Zobaczysz, jak tylko kochanek zechce być z nią na poważnie - jak szybciutko okaże się, że Wasza relacja jest niezdrowa, że ona potrzebuje dystansu, że nie możecie się dłużej spotykać i że to nie w porządku wobec Ciebie - taka będzie wielkoduszna.
Oczywiście, że masz się zamknąć w pokoju, kiedy ona przychodzi. Oczywiście, że możesz wychodzić kiedy ona przychodzi z wizytą do psa, i możecie się minąć w drzwiach. Oczywiście, że możesz iść do sypialni, zamknąć drzwi i uciąć sobie drzemkę. Albo założyć słuchawki i posłuchać czegoś/ pooglądać. Co Ty, jesteś jej czasoumilaczem, który musi ją zabawiać miłą rozmową kiedy przychodzi do psa??

Adam19911 napisał/a:

Tak, nawet ostatnio płakała mi jak ją potraktował w pewnej sytuacji gdy chciała mu zrobić niespodziankę. Wyznała ze tak upokorzona jego reakcją nie czuła się nigdy ja byliśmy razem i ze wie za ja bym igdy się tak nie zachował.

Jesteś dla niej wiadrem do rzygania.
Będzie się Ciebie trzymała kurczowo, dopóki jej kochaś nie zdecyduje się albo na nią, albo na inną, bo to, że gość stoi w rozkroku, to jasne.

Fire and Blood

13

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:
maku2 napisał/a:

Autorze zdajesz sobie sprawę że pomagasz jej od siebie odejść?
Robisz teraz za geja przyjaciela, tam bzykanko a tutaj zaspokojenie inne emocjonalne.
Jeżeli liczysz na jej powrót to musisz odciąć od tych pozytywnych emocji.

Co proponujesz? 
Jak zapyta, czy chce iść na spacer mam powiedzieć ze nie?
Itak co 2 dzień jest w domu, więc muszę w takim razie się zamknąć w pokoju i nie wychodzić przez 2-3h co też mnie ogranicza.

Nie stawiałeś granic w małżeństwie, musisz je postawić teraz.
Przestań wysłuchiwać jej problemów z jej dupcyngielem, mówiąc jej że nie jesteś gejem i to Ciebie rani.
Ogranicz kontakt mówiąc że do psa może przychodzić gdy Ciebie nie ma w domu. Gdy będzie chciała coś z domu to tak samo.
Ucinaj jej żale mówiąc że to Ciebie rani i niech to uszanuje.

Zresztą baba ma tupet żalić się na gacha do męża którego zdradziła i zdradza. Brakuje żeby zaczęła opowiadać jak im układa się w łóżku.

14

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Kobieta nigdy nie szanuje mężczyzny który sam się nie szanuję.
To co ty wyprawiasz, jak się zachowujesz..powiem górnolotnie : przynosisz wstyd wszystkim mężczyzną.Ona Cie nie kocha, tak naprawdę nie szanuje, i gardzi tobą.
Tak, gardzi: Trzeba nie miec za grosz szacunku do swojego partnera żeby opowiadać mu o perypetiach z kochankiem.
O tym czy ją  zaspokaja seksualnie czy nie, to tez już ci opowiadała?
Całe swoje życie złożyłeś w jej rekach, jak się uda z kochankiem to odejdzie, a jak kochanek kopnie ja w dupę to wróci z tekstami że romans pomógł jej zrozumieć kogo kocha naprawdę, albo inne tego typu farmazony.
Przejmij inicjatywę, i naucz się gardzić, bo zdrajca tylko na to zasługuje.
Żadnych wypadów na spacer, na kawkę.
Żadnych kontaktów poza tymi niezbędnymi.
Złóż papiery rozwodowe z wył jej winy.

15

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Hmm dzieci widzę nie macie, czyli nawet rodziny nie zalozyliscie, więc w czym problem? Niech każdy idzie w swoją stronę.

16 Ostatnio edytowany przez jeneste92 (2022-09-25 17:21:07)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

(...) ona twierdzi ze nie czuje do mnie tego co powinna czuć do męża.(...)

W ostatni piatek kiedy siedzieliśmy razem nad rzeką po spacerze, usłyszałem, że chciałaby czuć do mnie to, co czuje do niego.

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... seks.

W wieloletnich związkach zawiązanych w czasach nastoletnich tak się czasem zdarza. Para jest ze sobą, uprawia seks, kobiecie się wydaje, że ich seks jest idealny, bo partner jest czuły, uważny, słucha jej. Aż tu nagle pojawia się inny facet, przy którym ona ma powódź w majtkach, a serce bije tak, jakby miało wyskoczyć z piersi. Żadna w tym Twoja wina, po prostu kobiecie pod 30stkę podkręca się libido, często nie ma już takich kompleksów na punkcie własnego ciała jak wcześniej, ma ochotę na eksperymenty, ale nie z tym chłopakiem, z którym jest od 15 lat, bo on jej tak nie podnieca, jest bardziej jak brat. Za wcześnie weszliście w związek, będąc właściwie dzieciakami.

Dla własnego dobra powinieneś wnieść pozew o rozwód, jest niemal pewne, że ona będzie chciała wrócić za pół roku czy rok jak już okaże się, że z tamtym poza seksem to niewiele im wychodzi. Ale za kilka lat miałbyś powtórkę z rozrywki.

17 Ostatnio edytowany przez Herne (2022-09-25 17:09:54)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Adam19911

Niezły tupet ma twoja żona, żalić się przez Tobą na swojego kochanka.
I Ty to wytrzymujesz? Może jeszcze zaprosisz ich razem do swojego domu i po seksie obiad im ugotujesz, bo ona taka biedna, pewnie głodna będzie...

"Noc wypełnią wyrzuty sumienia,
I zabłąkane powrócą wspomnienia,
Łamigłówki ludzkich spraw,
Labirynt uczuć, co ciągle jest w nas"

18

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
jeneste92 napisał/a:
Adam19911 napisał/a:

(...) ona twierdzi ze nie czuje do mnie tego co powinna czuć do męża.
(...)
W ostatni piatek kiedy siedzieliśmy razem nad rzeką po spacerze, usłyszałem, że chciałaby czuć do mnie to, co czuje do niego.

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... seks.

W wieloletnich związkach zawiązanych w czasach nastoletnich tak się czasem zdarza. Para jest ze sobą, uprawia seks, kobiecie się wydaje, że ich seks jest idealny, bo partner jest czuły, uważny, słucha jej. Aż tu nagle pojawia się inny facet, przy którym ona ma powódź w majtkach, a serce bije tak, jakby miało wyskoczyć z piersi. Żadna w tym Twoja wina, po prostu kobiecie pod 30stkę podkręca się libido, często nie ma już takich kompleksów na punkcie własnego ciała jak wcześniej, ma ochotę na eksperymenty, ale nie z tym chłopakiem, z którym jest od 15 lat, bo on jej tak nie podnieca, jest bardziej jak brat. Za wcześnie weszliście w związek, będąc właściwie dzieciakami.

Dla własnego dobra powinieneś wnieść pozew o rozwód, jest niemal pewne, że ona będzie chciała wrócić za pół roku czy rok jak już okaże się, że z tamtym poza seksem to niewiele im wychodzi. Ale za kilka lat miałbyś powtórkę z rozrywki.


Dokładnie, ale autor cały czas ma klapki na oczach i będzie tylko wyglądał, kiedy wróci...
Może jak ona jeszcze ze dwa razy się zakocha w innych i wróci, Adam zrozumie... Ale jak zamieszka z innym, to on się nie zgodzi na takie odwiedziny ex, względem pieska...Bardziej jej zależy na piesku, bo go kocha, a męża nie, więc nigdy nie wróci to co było.

19 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-09-25 17:30:16)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Itak co 2 dzień jest w domu, więc muszę w takim razie się zamknąć w pokoju i nie wychodzić przez 2-3h co też mnie ogranicza.

Spryciara ma 2 w 1. Tamten drwal, który zapewni jej emocje i dobrze przeleci. A ty robisz za spokojną przystań i chusteczkę do wysmarkania, którą co drugi dzień wyrzuca.

I'm a man.

20

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Szeptuch napisał/a:

Kobieta nigdy nie szanuje mężczyzny który sam się nie szanuję.
To co ty wyprawiasz, jak się zachowujesz..powiem górnolotnie : przynosisz wstyd wszystkim mężczyzną.Ona Cie nie kocha, tak naprawdę nie szanuje, i gardzi tobą.
Tak, gardzi: Trzeba nie miec za grosz szacunku do swojego partnera żeby opowiadać mu o perypetiach z kochankiem.
O tym czy ją  zaspokaja seksualnie czy nie, to tez już ci opowiadała?
Całe swoje życie złożyłeś w jej rekach, jak się uda z kochankiem to odejdzie, a jak kochanek kopnie ja w dupę to wróci z tekstami że romans pomógł jej zrozumieć kogo kocha naprawdę, albo inne tego typu farmazony.
Przejmij inicjatywę, i naucz się gardzić, bo zdrajca tylko na to zasługuje.
Żadnych wypadów na spacer, na kawkę.
Żadnych kontaktów poza tymi niezbędnymi.
Złóż papiery rozwodowe z wył jej winy.

Dzieki za rade, coś w tym jest.
A to ma prowadzić do rozpadu, aby nie dać jej szansy, czy właśnie do tego by szybciej przejrzała na oczy?
Tak jak wspomniałem, naprawdę zawsze łączyła nas mega relacja. Co jeśli za miesiąc, dwa przyjdzie i będzie przepraszać?
Cały czas mówi, ze każdy jej nakazuje się okreslic, myslałem ze jak dam jej czas to sie ogarnie bo nigdy taka nie była, nawet nie oglądała się za facetami nigdy innymi na ulicy nie kokietowała a jest bardzo atrakcyjna kobietą.

Nie wiem jak traktować to odciecie, jak iostatnią deske ratunku dla nas, czy jako poprostu definiwywny koniec którego nie chce, bo pociagnie za sobą sprzedaż domu, samochodu i wszystkiego co budowalismy a ona domu nie chce sprzedawac i nadal płaci połowe ( to jej wola ) bo mamy kredyt

21

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Legat napisał/a:
Adam19911 napisał/a:

Itak co 2 dzień jest w domu, więc muszę w takim razie się zamknąć w pokoju i nie wychodzić przez 2-3h co też mnie ogranicza.

Spryciara ma 2 w 1. Tamten drwal, który zapewni jej emocje i dobrze przeleci. A ty robisz za spokojną przystań i chusteczkę do wysmarkania, którą co drugi dzień wyrzuca.

Coś w tym jest, ale akurat w te klocki żona była dość powściągliwa odkąd tylko ją znam , nauczyłem się z tym życ bo dla mnie miłosc to coś wiecej niz tylko sex. Teraz tez może zwiastować szybki koniec w oczach tamtego ogra. Ja szanowałem jej "NIE" kto inny może tego nie szanowac. Wiele osób co mnie zna, nawet jej rodzina mówi ze byłem za dobry, miała wszystko co chciała zawsze. No i chyba się znudziłem, juz nie jestem wyzwaniem. Myslałem ze takie coś moze się zdarzyc jak się ma związek 1,2,3 lata a nie 15 lat.

Wiem ze jak by było idealnie, to by nie rozglądała się za innym. Ale do ostatnich dni była usmiechnieta, kochalismy się, chodzilismy za reke po parku, do restauracji zylismy jak normalne małżenstwo. Echhh powiem wam ze pojeb*&^ sytuacja.

22

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Odcięcie traktować dosłownie, liczyć na każdy scenariusz, bo na jeden nie jesteś w stanie się teraz zdecydować.

23

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
maku2 napisał/a:

Autorze zdajesz sobie sprawę że pomagasz jej od siebie odejść?
Robisz teraz za geja przyjaciela, tam bzykanko a tutaj zaspokojenie inne emocjonalne.
Jeżeli liczysz na jej powrót to musisz odciąć od tych pozytywnych emocji.


Masz racje i dlatego od piątku chce być znacznie bardziej obojętny, nie by grać ale tak czuje poprostu że musi sie dziać.
Problem w tym ze mam huśtawkę uczuciową. Czasem mam wrażenie że poprostu własnie taka moja misja, by pomóc jej przez to przejsc jako przyjaciel ... pytanie jaka to rola męza.
Strasznie to naprawde trudne po 15 latach znajomosci, odciąc się od osoby która jest ci jak brat,siostra żona przyjaciółka.

24

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
wieka napisał/a:

Odcięcie traktować dosłownie, liczyć na każdy scenariusz, bo na jeden nie jesteś w stanie się teraz zdecydować.


Nie wiem tylko co z terapią dla par, mamy za sobą już 4 spotkania to ma być 5 w tym tyg.
Poco ona wogóle chce chodzic na tą terapie?  Jak ją pytam to mówi ze bysmy nauczyli ze sobą rozmawiać, i by ktoś 3-ci doswiadczony na to zerknął.
No ale skoro to nie idzie w żadną strone, to nie wiem jaki sens jest pracować z terapeutą.

25

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Coś w tym jest, ale akurat w te klocki żona była dość powściągliwa odkąd tylko ją znam , nauczyłem się z tym życ bo dla mnie miłosc to coś wiecej niz tylko sex. Teraz tez może zwiastować szybki koniec w oczach tamtego ogra. Ja szanowałem jej "NIE" kto inny może tego nie szanowac. Wiele osób co mnie zna, nawet jej rodzina mówi ze byłem za dobry, miała wszystko co chciała zawsze. No i chyba się znudziłem, juz nie jestem wyzwaniem. Myslałem ze takie coś moze się zdarzyc jak się ma związek 1,2,3 lata a nie 15 lat.

Wiem ze jak by było idealnie, to by nie rozglądała się za innym. Ale do ostatnich dni była usmiechnieta, kochalismy się, chodzilismy za reke po parku, do restauracji zylismy jak normalne małżenstwo. Echhh powiem wam ze pojeb*&^ sytuacja.

Spokojna, powściągliwa w łóżku kobieta, zdradza cię w robocie z rozwodnikiem. Żyjesz złudnym obrazem tej kobiety. Tu był wątek męża, któremu było dane obejrzeć na filmikach co żonka wyczyniała z gachem. Jednemu nawet udzieliło się trochę, gdy boczniak nie mógł się zdecydować, czy ją bierze do siebie na stałe. Miał facet (mąż) seks życia przez miesiąc, aż boczniak w końcu jej nie zabrał do siebie.

I'm a man.

26 Ostatnio edytowany przez Adam19911 (2022-09-25 18:02:24)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
wieka napisał/a:

Odcięcie traktować dosłownie, liczyć na każdy scenariusz, bo na jeden nie jesteś w stanie się teraz zdecydować.

Tylko że przez nas staż i co za tym idzie doskonale przewidując moje ruchy, żona doskonale wie ze dopóki nie sprzedamy domu, auta itp. To zawsze będzie mogła do mnie wrócić i ze ja ją przygarnę.
A też wyjechanie z tekstem ze "sprzedajemy wszystko rozwód koniec" moze czuje sprawić ze wróci, ale wtedy wróci pod presją utraty dobra gdyby tam jej nie wyszło. I moze byc tak ze do konca będzie miała w głowie "zmusiłes mnie santażem'
Chciałbym chyba by była z nim, i doceniła co miała, bo naprawde kurde miała/ mielismy wszystko. A nad poprawieniem relacji trzeba rozmawiac, bo jak powiedziała mi co przeszkadza jej kiedys, to rzuciłem już raz wszystko i sie zmieniłem i nie na chwile tylko własnie dla niej. Bolą też komentarze znajomych 'Boze jak ja bym chciała zeby ktoś mnie tak kochał ze tyle moze zniesc" Miłe to... ale wszystko rozbija sie na wietrze.

27

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

A to ma prowadzić do rozpadu, aby nie dać jej szansy, czy właśnie do tego by szybciej przejrzała na oczy?
Tak jak wspomniałem, naprawdę zawsze łączyła nas mega relacja. Co jeśli za miesiąc, dwa przyjdzie i będzie przepraszać?
Cały czas mówi, ze każdy jej nakazuje się okreslic, myslałem ze jak dam jej czas to sie ogarnie (...)

Kolego, chyba do Ciebie jeszcze nie dotarło: Twoja żona Cię zdradziła. Z tego już nic nie będzie, jak zaraz do siebie wrócicie, to za chwilę zdradzi Cię z innym. Chcesz tak żyć w niepewności do końca życia, zastanawiać sie co chwilę, czy tak całkiem przypadkiem żona dzisiaj nie była u nowego kochanka?
Nawet jeśli nie - będziesz to już pamiętał do końca życia. I z biegiem lat myśli będą uwierać coraz bardziej, rzutując na "związek".

Adam19911 napisał/a:

bo nigdy taka nie była

A teraz jest.

"Noc wypełnią wyrzuty sumienia,
I zabłąkane powrócą wspomnienia,
Łamigłówki ludzkich spraw,
Labirynt uczuć, co ciągle jest w nas"

28 Ostatnio edytowany przez Adam19911 (2022-09-25 18:09:24)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Legat napisał/a:
Adam19911 napisał/a:

Coś w tym jest, ale akurat w te klocki żona była dość powściągliwa odkąd tylko ją znam , nauczyłem się z tym życ bo dla mnie miłosc to coś wiecej niz tylko sex. Teraz tez może zwiastować szybki koniec w oczach tamtego ogra. Ja szanowałem jej "NIE" kto inny może tego nie szanowac. Wiele osób co mnie zna, nawet jej rodzina mówi ze byłem za dobry, miała wszystko co chciała zawsze. No i chyba się znudziłem, juz nie jestem wyzwaniem. Myslałem ze takie coś moze się zdarzyc jak się ma związek 1,2,3 lata a nie 15 lat.

Wiem ze jak by było idealnie, to by nie rozglądała się za innym. Ale do ostatnich dni była usmiechnieta, kochalismy się, chodzilismy za reke po parku, do restauracji zylismy jak normalne małżenstwo. Echhh powiem wam ze pojeb*&^ sytuacja.

Spokojna, powściągliwa w łóżku kobieta, zdradza cię w robocie z rozwodnikiem. Żyjesz złudnym obrazem tej kobiety. Tu był wątek męża, któremu było dane obejrzeć na filmikach co żonka wyczyniała z gachem. Jednemu nawet udzieliło się trochę, gdy boczniak nie mógł się zdecydować, czy ją bierze do siebie na stałe. Miał facet (mąż) seks życia przez miesiąc, aż boczniak w końcu jej nie zabrał do siebie.

On nie jest rozwodnikiem, co więcej jest od niej młodszy o 5 lat. i zeby było lepiej... został zdradzony też.
Ale jak najbardziej każdy komentarz jest dla mnie ważny, trudno godzic się z prawda. Nie wiem co tylko zrobic jak za kilka miesięcy a moze dni przyjdzie z płaczem. Bo jak sama przyznała kiedys "Ja wiem, ze on nie pokocha mnie tak jak ty" Wyznała to szczerze, płacząc.

Czasem mysle, ze on też zrozumie ze raz został zdradzony przez matke swoich dzieci a wiąze sie z babką co tez jak by nie było "zdradziła męża"  Ciekawe kiedy i czy wogóle obudzi się w nim takie myslenie ale coś czuje ze przyjdzie taka reflekcja. Chyba ze traktuje ją jako zabawke, przygode itp. A Żona nigdy tak nie była traktowana, wieć upokorzenie a tego nie doznała jeszcze w naszym związku, może byc dla niej przełomowym przeżyciem!

29

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Adam, masz dużo do przepracowania. Piszesz głównie o niej - że płacze, że  jej smutno. Gdzie Ty w tym wszystkim jesteś?

Nie jestem za paleniem zdradzaczy na stosie, bo każdy ma jakieś tam motywy, popełniamy błędy, krzywdzimy się, trudno, taka natura ludzka. Ale Ty przeginasz trochę w drugą stronę. Gdzie wyparty jest Twój gniew? Gdzie Twój zawód? Złość, wściekłość, rozczarowanie, lęk? Wierz mi, to wszystko gdzieś siedzi, ale wygląda na to, że przykryłeś to kołderką troski o małżonkę.

Zgadzam się z poprzednikami - nie u Ciebie powinna szukać teraz wsparcia, bo jest to wykorzystywanie emocjonalne. Jesteś stroną w tej sprawie, nie powinieneś pocieszać żony że rozumiesz że jej przykro bo Cię zdradziła i teraz jest bubu. To nie jest wasz problem, to jest tylko i wyłącznie jej problem. Ona narobiła syfu i ona to musi posprzątać.

Weź ją wykop teraz ze swojego życia i daj sobie czas na przemyślenia. Nie jesteś jej nic chwilowo winien, zdrada zawiesza wasze partnerskie stosunki do czasu aż nie dojdzie do Ciebie co tak naprawdę się stało.

Facet na damskim forum.

30

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:
wieka napisał/a:

Odcięcie traktować dosłownie, liczyć na każdy scenariusz, bo na jeden nie jesteś w stanie się teraz zdecydować.

Tylko że przez nas staż i co za tym idzie doskonale przewidując moje ruchy, żona doskonale wie ze dopóki nie sprzedamy domu, auta itp. To zawsze będzie mogła do mnie wrócić i ze ja ją przygarnę.
A też wyjechanie z tekstem ze "sprzedajemy wszystko rozwód koniec" moze czuje sprawić ze wróci, ale wtedy wróci pod presją utraty dobra gdyby tam jej nie wyszło. I moze byc tak ze do konca będzie miała w głowie "zmusiłes mnie santażem'
Chciałbym chyba by była z nim, i doceniła co miała, bo naprawde kurde miała/ mielismy wszystko. A nad poprawieniem relacji trzeba rozmawiac, bo jak powiedziała mi co przeszkadza jej kiedys, to rzuciłem już raz wszystko i sie zmieniłem i nie na chwile tylko własnie dla niej. Bolą też komentarze znajomych 'Boze jak ja bym chciała zeby ktoś mnie tak kochał ze tyle moze zniesc" Miłe to... ale wszystko rozbija sie na wietrze.

Nikt nie mówi, że masz jutro wszystko sprzedawać, ona Ciebie zna, jesteś za dobry, więc Tobą może manipulować na maxa.
Z tym, że jej potrzebny jest facet z jajami...więc na głowie możesz stawać i tego nie zmienisz.

31

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Adamie ten związek nie mógł przetrwać, był zbyt wcześnie zawarty. Byliście zupełnie innymi ludźmi. Ona miała inne potrzeby co do seksu, co do rodziny i wielu rzeczy, spotkanych w dorosłym życiu.
Ty chcesz zatrzymać to co masz w pamięci. Piękną, romantyczną miłość tą z młodzieńczych lat. To co was trzyma to wspomnienie z tamtych lat. A niestety życie musi iść dalej.
Ona potrzebuje zobaczyć jak to jest być z kimś innym, dla niej bardziej męskim.
Ty musisz dostać porządnego kopniaka, aby stać się mężczyzną. A na siłę zatrzymujesz to, czego zatrzymać się nie da, bo jest nieprawdziwe.

I'm a man.

32

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Herne napisał/a:
Adam19911 napisał/a:

A to ma prowadzić do rozpadu, aby nie dać jej szansy, czy właśnie do tego by szybciej przejrzała na oczy?
Tak jak wspomniałem, naprawdę zawsze łączyła nas mega relacja. Co jeśli za miesiąc, dwa przyjdzie i będzie przepraszać?
Cały czas mówi, ze każdy jej nakazuje się okreslic, myslałem ze jak dam jej czas to sie ogarnie (...)

Kolego, chyba do Ciebie jeszcze nie dotarło: Twoja żona Cię zdradziła. Z tego już nic nie będzie, jak zaraz do siebie wrócicie, to za chwilę zdradzi Cię z innym. Chcesz tak żyć w niepewności do końca życia, zastanawiać sie co chwilę, czy tak całkiem przypadkiem żona dzisiaj nie była u nowego kochanka?
Nawet jeśli nie - będziesz to już pamiętał do końca życia. I z biegiem lat myśli będą uwierać coraz bardziej, rzutując na "związek".

Adam19911 napisał/a:

bo nigdy taka nie była

A teraz jest.

Masz racje, pytanie jaka jest pewność ze nowa "partnerka" jaka poznam nie zrobi tego samego? Kolejne pytanie to który związek ma dostac 2 szanse jak nie ten po tylu latach?  Kolejne pytanie to co, jesli po prostu zabłądziła, i chce byc z nim by sie przyjechać i uświadomić w przekonaniu ze faktycznie ja jestem wart spędzenia reszty życia. Pytań jest masa, tak jak wspomniałem gdybyśmy byli razem 1,2,3 lata byłoby łatwiej...  gdybym ja coś odwalił i mnie zostawiła... byłoby łatwiej.

Czasem mam wrażenie, ze ona nie wie czego chce od życia bo tak stwierdza i naprawde na to wychodzi. Jestem pewny ze się na nim przejedzie, tylko jak to rozegrac by wróciła do mnie i zrozumiała co to miłosc, a nie do domu i wygodnego życia jak piszesz. No i kolejne pytanie czy warto... Ale cały czas mam w głowie ze ona naprawde kiedyś może załowac, boje się tylko że będzie już za pózno. Pamiętam jak patrzyłem jej w oczy skłądając przysiege, a teraz mam złozyc pozew o rozwód. Mineły juz 3 miesiące a ja dalej nie moge się z tym pogodzic.  Albo jestem głupi i naiwny albo naprawde trace miłosć zycia.

33

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Zdaję sobie sprawę z całej gamy uczuć, które Tobą teraz targają. To nawet gorzej niż nóż wbity w plecy, to wbity w plecy stary, zardzewiały i wyszczerbiony pogrzebacz, którym ktoś jeszcze dodatkowo cały czas rusza. I zrobiła oraz robi to osoba, którą kochasz i spędziłeś z nią połowę życia
Tak wiem, jeszcze to do Ciebie nie dotarło, jeszcze się bronisz przed tym, jeszcze walczysz.
Ale im szybciej to odetniesz, tym lepiej.
Tak, patrząc na opis, przejedzie się na nim. Gostek 5 lat młodszy chyba chciał szybko podbudować ego po tym, jak ktoś go zdradził i nie ma teraz skrupułów.
Ale zauważ, że Twoja żona, jakby żałowała to by z tym szybko skończyła i już by próbowała wrócić.
A nie wraca do Ciebie.
To nie był jednorazowy strzał.

"Noc wypełnią wyrzuty sumienia,
I zabłąkane powrócą wspomnienia,
Łamigłówki ludzkich spraw,
Labirynt uczuć, co ciągle jest w nas"

34 Ostatnio edytowany przez Adam19911 (2022-09-25 18:23:44)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
wieka napisał/a:
Adam19911 napisał/a:
wieka napisał/a:

Odcięcie traktować dosłownie, liczyć na każdy scenariusz, bo na jeden nie jesteś w stanie się teraz zdecydować.

Tylko że przez nas staż i co za tym idzie doskonale przewidując moje ruchy, żona doskonale wie ze dopóki nie sprzedamy domu, auta itp. To zawsze będzie mogła do mnie wrócić i ze ja ją przygarnę.
A też wyjechanie z tekstem ze "sprzedajemy wszystko rozwód koniec" moze czuje sprawić ze wróci, ale wtedy wróci pod presją utraty dobra gdyby tam jej nie wyszło. I moze byc tak ze do konca będzie miała w głowie "zmusiłes mnie santażem'
Chciałbym chyba by była z nim, i doceniła co miała, bo naprawde kurde miała/ mielismy wszystko. A nad poprawieniem relacji trzeba rozmawiac, bo jak powiedziała mi co przeszkadza jej kiedys, to rzuciłem już raz wszystko i sie zmieniłem i nie na chwile tylko własnie dla niej. Bolą też komentarze znajomych 'Boze jak ja bym chciała zeby ktoś mnie tak kochał ze tyle moze zniesc" Miłe to... ale wszystko rozbija sie na wietrze.

Nikt nie mówi, że masz jutro wszystko sprzedawać, ona Ciebie zna, jesteś za dobry, więc Tobą może manipulować na maxa.
Z tym, że jej potrzebny jest facet z jajami...więc na głowie możesz stawać i tego nie zmienisz.

35

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Foxterier napisał/a:

Adam, masz dużo do przepracowania. Piszesz głównie o niej - że płacze, że  jej smutno. Gdzie Ty w tym wszystkim jesteś?

Nie jestem za paleniem zdradzaczy na stosie, bo każdy ma jakieś tam motywy, popełniamy błędy, krzywdzimy się, trudno, taka natura ludzka. Ale Ty przeginasz trochę w drugą stronę. Gdzie wyparty jest Twój gniew? Gdzie Twój zawód? Złość, wściekłość, rozczarowanie, lęk? Wierz mi, to wszystko gdzieś siedzi, ale wygląda na to, że przykryłeś to kołderką troski o małżonkę.

Zgadzam się z poprzednikami - nie u Ciebie powinna szukać teraz wsparcia, bo jest to wykorzystywanie emocjonalne. Jesteś stroną w tej sprawie, nie powinieneś pocieszać żony że rozumiesz że jej przykro bo Cię zdradziła i teraz jest bubu. To nie jest wasz problem, to jest tylko i wyłącznie jej problem. Ona narobiła syfu i ona to musi posprzątać.

Weź ją wykop teraz ze swojego życia i daj sobie czas na przemyślenia. Nie jesteś jej nic chwilowo winien, zdrada zawiesza wasze partnerskie stosunki do czasu aż nie dojdzie do Ciebie co tak naprawdę się stało.

Bardzo podobają mi się Twoje dojrzałe komentarze, dziękuje, że poświęcasz na nie czas w niedziele. Masz pewnie masę innych ciekawych rzeczy, które mogłabyś robić, a mimo to doradzasz i starasz się mi pomóc choć się nie znamy. Dziękuje!
Kiedy wszystko wyszło na jaw, pierwsze dni był gniew, jedzenie razem pizza, płacz, wyzwiska i potem znów przytulenie - rollercoaster. Nie wiedziałem kim mam byc w tym wszystkim i jak sie zachowac by to ratowac.
Myślałem ze to jednorazowy jakiś wybryk, zauroczenie i ze jak mleko się wyleje, to otrząśnie się i będzie dobrze.... chyba nadal tak myśle albo może się łudzę.
Całe życie naprawdę starałem się być dobrym mężem, wręcz bałem się ze jak zrobic coś nie po jej mysli to ze własnie wybierze innego. Mam zaniżone poczucie własnej wartości a pozatym cierpie na nerwice lekową.
Mimo bycie DDA osiągnałem wiele. Obiecałem ze nigdy nie zrobie dla nas tego co zrobił mój ojciec dla mojej rodziny.  Najbardziej boli mnie to ze czuje ze ona z czasem się otrząsnie ale u mnie coś peknie, dlatego cierpnie za nas 2 a przynajmniej takie mam wrażenie. Ale ile można

36

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
wieka napisał/a:
Adam19911 napisał/a:
wieka napisał/a:

Odcięcie traktować dosłownie, liczyć na każdy scenariusz, bo na jeden nie jesteś w stanie się teraz zdecydować.

Tylko że przez nas staż i co za tym idzie doskonale przewidując moje ruchy, żona doskonale wie ze dopóki nie sprzedamy domu, auta itp. To zawsze będzie mogła do mnie wrócić i ze ja ją przygarnę.
A też wyjechanie z tekstem ze "sprzedajemy wszystko rozwód koniec" moze czuje sprawić ze wróci, ale wtedy wróci pod presją utraty dobra gdyby tam jej nie wyszło. I moze byc tak ze do konca będzie miała w głowie "zmusiłes mnie santażem'
Chciałbym chyba by była z nim, i doceniła co miała, bo naprawde kurde miała/ mielismy wszystko. A nad poprawieniem relacji trzeba rozmawiac, bo jak powiedziała mi co przeszkadza jej kiedys, to rzuciłem już raz wszystko i sie zmieniłem i nie na chwile tylko własnie dla niej. Bolą też komentarze znajomych 'Boze jak ja bym chciała zeby ktoś mnie tak kochał ze tyle moze zniesc" Miłe to... ale wszystko rozbija sie na wietrze.

Nikt nie mówi, że masz jutro wszystko sprzedawać, ona Ciebie zna, jesteś za dobry, więc Tobą może manipulować na maxa.
Z tym, że jej potrzebny jest facet z jajami...więc na głowie możesz stawać i tego nie zmienisz.


Racja, na samym początku jak się to wydało, usłyszałem " Zrozum ze on da mi gówno w papierku i będę się cieszyć a ty mi gwiazdkę z nieba i nie zrobi to na mnie wrażenia"  Nie powiedziała tego, jako wykrzyczenia tylko z płaczem, jako przykład - tłumacze ją bo znam sytuacje kiedy to wypowiadała. Mówiła to ze strachem, lękiem i bezradnością

37

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Legat napisał/a:

Adamie ten związek nie mógł przetrwać, był zbyt wcześnie zawarty. Byliście zupełnie innymi ludźmi. Ona miała inne potrzeby co do seksu, co do rodziny i wielu rzeczy, spotkanych w dorosłym życiu.
Ty chcesz zatrzymać to co masz w pamięci. Piękną, romantyczną miłość tą z młodzieńczych lat. To co was trzyma to wspomnienie z tamtych lat. A niestety życie musi iść dalej.
Ona potrzebuje zobaczyć jak to jest być z kimś innym, dla niej bardziej męskim.
Ty musisz dostać porządnego kopniaka, aby stać się mężczyzną. A na siłę zatrzymujesz to, czego zatrzymać się nie da, bo jest nieprawdziwe.

Nawet nie wiesz jak wiele tego co czuje jest w tym co napisałas/łes.
Problem w tym, że ja wierze i wieżyłem w miłosc od początku do końca, nie interesują mnie laski "na chwile" przywiązuje się do miłosci, tak jak ktoś napisał. Ona była zawsze, ja byłem zawsze.
Poza zoną nie widziałem nic. Była i jest całym moim życiem. A włąsnie wszstko się zmienia.. Zawsze wszystkie jej smutki brałem na siebie, pomagałem i rozwiązywałem problemy których ona nie mogła, i wzajenie ona robiła to samo. Jesli widze jak płacze ze się na nim zawodzi, odkładam jakos poprostu bycie zdradzonym i chce ja pocieszyc by nie cierpniała, nienawidze jak płacze zbyt ważna jest i była zawsze. Nigdy nie pozwalałem by płakała. A teraz jak mam ją zostawic z tym, skoro wiem bo sama to mówi ze "Jestes najlepszym przyjacielem jakiego miałam, nie chce bys zniknął"  Ja poprostu strasznie ją kocham, nie wobrażam sobie by stała jej sie krzywda. Zawsze mażyłeem bym umarł pierwszy tak by nie doświadzyc jej straty... a teraz przeżywam to tylko zupełnie w innej kategori... Strasznie jest być szczerym i szczerze kochac w tych czasach.

38 Ostatnio edytowany przez blueangel (2022-09-25 18:44:28)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Najpierw ucielambym kontakt. Zadnych kawek, pisania, dzwonienia, widywania z psem. I tak przez miesiac. Moze jest cos, co zawsze chiales zrobic? Cos wyprobowac? Gdzies pojechac, ale bez niej. To zrob to teraz!
przez ten miesiac moze nabierzesz lekkieo dystansu, emocje opadna. A jej moze pomoc, zeby wrocil jej rozum.

39

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

ale kim był bym wtedy przed samym sobą? Nie umiałbym spojrzeć sobie w lustro..... Ale ona umiała i robi to nadal ! Terapia małżeńska jak niektórzy przyznają nie jest by znowu oboje się pokochali ale żeby pokojowo się rozstać, na dodatek ona nic nie wnosi ani zmienia to jakby jej nie było. Zostałeś zdradzony i nadal to trwa a to najgorsza rzecz którą może zrobić osoba która kiedyś kochała drugiej która ją kocha bo już bardziej się nie da. No może wrobienie w cudze dziecko ale to tylko kobiety i w twoim przypadku może się to zdarzyć !. Nie jesteś pierwszym ani ostatnim (czytaj fora) , wpadłeś w pierwszą fazę i to na najniższym poziomie emocjonalnym = ona tego nie chciała, ona nadal mnie kocha a on ją omamił, ona zaraz wruci przepraszając i wygradzając wszystko, ona .....(wpisz co czujesz ). Ale ona tak naprawdę już od dawna Ciebie nie kocha a on czy kto inny by był, uczucia do ciebie przerzuciła na bolca który ją ....... i jest przeszczęśliwa bo by inaczej by tego nie robiła i nie jezdziła do niego. Ty w tej chwili pełnisz rolę psiapsiółki której się zwierza że zdradza męża i nie wie co zrobić bo mąż się dowiedział i musi wybrać wiedząc że ty ją ,,rozumiesz i wspomagasz " a tamten ją rozumie i seksi co prawda bez perspektyw na długi związek (żonaty i dzieciaty !). Jak to się potoczy ? różnie albo z nim zamieszka i trochę latek pobędą, albo strzeli dzieciaka i ją pogoni a ona będzie chciała z owocem zdrady wrócić chyba że ma odrobinę godności i tego nie zrobi. Może również za chwilę odwinie kolejny numer ( zdradzony ma prawo być zaburzonym ) po którym wybierze mniejsze zło wracając do ciebie (na przeczekanie na następnego). Zakonczeń jest trochę ale nie ma szczęśliwych dla ciebie (chyba że Ci wszystko jedno byle by była z tobą ,,tylko") ale jedno w takiej sytuacji najlepsze ze wszystkich = zbierz dowody zdrady - romansu , złóż papiery rozwodowe z jej winy i rozwiedz się, majątek sprzedaj i podziel. Wtenczas może za kilka lat zdziwisz się że nagle szuka kontaktu z tobą i deklaruje chęć powrotu bo dostała po dupie i wie kto ją tak naprawdę kochał a kto dupcył tylko. Może znowu pokocha ciebie ale już nie taką miłością o jakiej marzysz bo tę wyrzuciła na śmietnik więc szukaj takiej miłości u innej kobiety (taka prawda). Na tę chwilę oprócz dania sobie spokoju całkowitego z nią odszukaj ,,34kroki" w internecie one pomogą przetrwać a z czasem spojrzeć prawdziwie na twoje małżeństwo którego już nie ma. POBUDKA !!!

40

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:
Legat napisał/a:

Adamie ten związek nie mógł przetrwać, był zbyt wcześnie zawarty. Byliście zupełnie innymi ludźmi. Ona miała inne potrzeby co do seksu, co do rodziny i wielu rzeczy, spotkanych w dorosłym życiu.
Ty chcesz zatrzymać to co masz w pamięci. Piękną, romantyczną miłość tą z młodzieńczych lat. To co was trzyma to wspomnienie z tamtych lat. A niestety życie musi iść dalej.
Ona potrzebuje zobaczyć jak to jest być z kimś innym, dla niej bardziej męskim.
Ty musisz dostać porządnego kopniaka, aby stać się mężczyzną. A na siłę zatrzymujesz to, czego zatrzymać się nie da, bo jest nieprawdziwe.

Nawet nie wiesz jak wiele tego co czuje jest w tym co napisałas/łes.
Problem w tym, że ja wierze i wieżyłem w miłosc od początku do końca, nie interesują mnie laski "na chwile" przywiązuje się do miłosci, tak jak ktoś napisał. Ona była zawsze, ja byłem zawsze.
Poza zoną nie widziałem nic. Była i jest całym moim życiem. A włąsnie wszstko się zmienia.. Zawsze wszystkie jej smutki brałem na siebie, pomagałem i rozwiązywałem problemy których ona nie mogła, i wzajenie ona robiła to samo. Jesli widze jak płacze ze się na nim zawodzi, odkładam jakos poprostu bycie zdradzonym i chce ja pocieszyc by nie cierpniała, nienawidze jak płacze zbyt ważna jest i była zawsze. Nigdy nie pozwalałem by płakała. A teraz jak mam ją zostawic z tym, skoro wiem bo sama to mówi ze "Jestes najlepszym przyjacielem jakiego miałam, nie chce bys zniknął"  Ja poprostu strasznie ją kocham, nie wobrażam sobie by stała jej sie krzywda. Zawsze mażyłeem bym umarł pierwszy tak by nie doświadzyc jej straty... a teraz przeżywam to tylko zupełnie w innej kategori... Strasznie jest być szczerym i szczerze kochac w tych czasach.

A Ty wiesz, że taka miłość jest toksyczna... Zauważ, że nie potrafisz bez niej żyć, bardzo przez to się od niej uzależniłeś, traktujesz niczym swoje małe dziecko, bo dorosłe też wychodzi  z domu...To jest chore, co Ty teraz  myślisz i  robisz.
Terapia to by się przydała, ale Tobie.

41

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Rób tak dalej a stracisz chociaż możliwość odzyskania żony jeśli Ci na tym zależy.
Przestań ją sobie i nam ją tłumaczyć bo nie masz jak i czego - ona po prostu dała tyłka innemu facetowi, co gorsza nadal daje tyłka innemu facetowi a Ty robisz za ściereczkę w którą się wypłakuje.
Jeżeli myślisz że bawiąc się w biało rycerza ponownie ją zdobędziesz to się mylisz.

Zrozum nie możesz być taki sam jaki byłeś w trakcie małżeństwa bo ta wersja Ciebie zaliczyła zdradę żony.

42

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Kobieta nigdy nie szanuje mężczyzny który sam się nie szanuję.
To co ty wyprawiasz, jak się zachowujesz..powiem górnolotnie : przynosisz wstyd wszystkim mężczyzną.Ona Cie nie kocha, tak naprawdę nie szanuje, i gardzi tobą.
Tak, gardzi: Trzeba nie miec za grosz szacunku do swojego partnera żeby opowiadać mu o perypetiach z kochankiem.
O tym czy ją  zaspokaja seksualnie czy nie, to tez już ci opowiadała?
Całe swoje życie złożyłeś w jej rekach, jak się uda z kochankiem to odejdzie, a jak kochanek kopnie ja w dupę to wróci z tekstami że romans pomógł jej zrozumieć kogo kocha naprawdę, albo inne tego typu farmazony.
Przejmij inicjatywę, i naucz się gardzić, bo zdrajca tylko na to zasługuje.
Żadnych wypadów na spacer, na kawkę.
Żadnych kontaktów poza tymi niezbędnymi.
Złóż papiery rozwodowe z wył jej winy.

Dzieki za rade, coś w tym jest.
A to ma prowadzić do rozpadu, aby nie dać jej szansy, czy właśnie do tego by szybciej przejrzała na oczy?
Tak jak wspomniałem, naprawdę zawsze łączyła nas mega relacja. Co jeśli za miesiąc, dwa przyjdzie i będzie przepraszać?
Cały czas mówi, ze każdy jej nakazuje się okreslic, myslałem ze jak dam jej czas to sie ogarnie bo nigdy taka nie była, nawet nie oglądała się za facetami nigdy innymi na ulicy nie kokietowała a jest bardzo atrakcyjna kobietą.

Nie wiem jak traktować to odciecie, jak iostatnią deske ratunku dla nas, czy jako poprostu definiwywny koniec którego nie chce, bo pociagnie za sobą sprzedaż domu, samochodu i wszystkiego co budowalismy a ona domu nie chce sprzedawac i nadal płaci połowe ( to jej wola ) bo mamy kredyt

Jaką deskę ratunku?
Zdajesz sobie sprawę ze teraz, być może w tym momencie penetruje ją  kochanek?
I ty jesteś w stanie ją dotykać?
Nie brzydzisz się?

Domu nie chce sprzedawać bo nie jest pewna kochanka, gdyby była to już miałbyś pozew o rozwód, oczywiście "bez orzekania o winie" taka była by wspaniałomyślna.
Zerwij z nia całkowicie kontakt, poza tym formalnym.
Złóż papiery rozwodowe, z orzeczeniem o jej winie.
I szanuj sie.
Bo może być tak, że kochanek ja kopnie w dupę, i ona przyjdzie błagać o wybaczenie.
Nie bądź fajer, i nie wybaczaj, bo zobaczysz że za rok dwa albo trzy, będziesz miał powtórkę.
ale w tedy rozegra to tak żeby cie z torbami puścić.

43

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Jesli widze jak płacze ze się na nim zawodzi, odkładam jakos poprostu bycie zdradzonym i chce ja pocieszyc by nie cierpniała, nienawidze jak płacze zbyt ważna jest i była zawsze. Nigdy nie pozwalałem by płakała. A teraz jak mam ją zostawic z tym, skoro wiem bo sama to mówi ze "Jestes najlepszym przyjacielem jakiego miałam, nie chce bys zniknął".

Więc bądź nadal jej przyjacielem. Wysłuchuj o jej kłopotach z kochankiem, później o ich seksie, o ich wyjazdach na urlop, o ich wspólnym zamieszkaniu. Później o jej ciąży, narodzinach pierwszego dziecka. Potem kolejne bombelki, ich chrzciny, komunie, albo pierwsze słowo, pierwszy bombelkowy krok, pierwszy ząbek. Pocieszaj ją, pomagaj, rozwiązuj jej problemy z kochankiem. No i jakoś Ci życie zleci.

Fire and Blood

44

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Dracarys napisał/a:
Adam19911 napisał/a:

Jesli widze jak płacze ze się na nim zawodzi, odkładam jakos poprostu bycie zdradzonym i chce ja pocieszyc by nie cierpniała, nienawidze jak płacze zbyt ważna jest i była zawsze. Nigdy nie pozwalałem by płakała. A teraz jak mam ją zostawic z tym, skoro wiem bo sama to mówi ze "Jestes najlepszym przyjacielem jakiego miałam, nie chce bys zniknął".

Więc bądź nadal jej przyjacielem. Wysłuchuj o jej kłopotach z kochankiem, później o ich seksie, o ich wyjazdach na urlop, o ich wspólnym zamieszkaniu. Później o jej ciąży, narodzinach pierwszego dziecka. Potem kolejne bombelki, ich chrzciny, komunie, albo pierwsze słowo, pierwszy bombelkowy krok, pierwszy ząbek. Pocieszaj ją, pomagaj, rozwiązuj jej problemy z kochankiem. No i jakoś Ci życie zleci.

A jakby co, to jeszcze się załapiesz na ojca chrzestnego... Da się, a czemu nie.
Grunt, żebyś Ty się dobrze czuł sam ze sobą, a nie słuchał tego co my piszemy. Serio mówię.

45

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Ok, a dlaczego mam składać wniosek o rozwód z "orzeczeniem o winie" ? Nie można się rozejsc dzieląc wszystko 50/50?  Jak by nie było to nasz dobytek który razem budowalismy, nie chce od niej nic więcej niż to co mi się nalezy czyli 50%
Nie rozwodziłem się nigdy i nie znam tych prawnych zagadnien i tego co zyskam a co strace.

46 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-09-25 19:30:07)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Ok, a dlaczego mam składać wniosek o rozwód z "orzeczeniem o winie" ? Nie można się rozejsc dzieląc wszystko 50/50?  Jak by nie było to nasz dobytek który razem budowalismy, nie chce od niej nic więcej niż to co mi się nalezy czyli 50%
Nie rozwodziłem się nigdy i nie znam tych prawnych zagadnien i tego co zyskam a co strace.

Nie musisz z orzeczeniem o winie, jest to ważne, gdy w przyszłości byśmy chcieli ex pozwać o alimenty, w razie pogorszenia sytuacji materialnej. Nie ma to związku z 50/50.

Nie trzeba się rozwodzić, żeby to wiedzieć.

47

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Cała jej rodzina jest za mną, nawet teściowa i wierzą w nas, w to, że ona się obudzi, bo każdemu, komu mowie obcym rodzinie to każdy "Jak to możliwe, przecież wy byliście od zawsze i jak 2 krople wody" 
No ale coś trzeba działać, macie rację,ile można tak żyć. Ja zrobiłem max, chciała zmiany w moim zachowaniu jeszcze przed zdradą, zmieniłem się w 180% robiłem co chciała, i tez nas sobą dla siebie pracowałem  a ona w tym czasie już się z nim spotykała. Jedno czego chce to zostawić poprostu po sobie w jej głowie to, co miała prawie zawsze.  By wiedziała że straciła kogoś, kto tak bardzo ją kochał, nie by były to dla niej wyrzuty sumienia czy by ją to męczyło. Poprostu by kiedys w ciszy zrozumiała ze popsulismy cos, co było tak piekne i szczere.  Chce to zakonczyc tak jak zacząłem szczerze, w nic nie grac nic nie udawać.

48

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
wieka napisał/a:
Adam19911 napisał/a:

Ok, a dlaczego mam składać wniosek o rozwód z "orzeczeniem o winie" ? Nie można się rozejsc dzieląc wszystko 50/50?  Jak by nie było to nasz dobytek który razem budowalismy, nie chce od niej nic więcej niż to co mi się nalezy czyli 50%
Nie rozwodziłem się nigdy i nie znam tych prawnych zagadnien i tego co zyskam a co strace.

Nie musisz z orzeczeniem o winie, jest to ważne, gdy w przyszłości byśmy chcieli ex pozwać o alimenty, w razie pogorszenia sytuacji materialnej. Nie ma to związku z 50/50.

Nie trzeba się rozwodzić, żeby to wiedzieć.

Nie rozumiem, czyli ona jak sie rozstaniemy neutralnie rozwód za zgodą 2 osób, moze za jakis czas pozwać mnie że nie ma jak sie utrzymac i do tego lepiej bym miał z orzeczeniem o winie? To by było chore prawo wink  Zaskoczyłaś/łes mnie

49

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Był ktoś co ja kochał za bardzo... Co z tego, jak ona nie kochała jak męża, tylko jak brata/przyjaciela.

50

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:
wieka napisał/a:
Adam19911 napisał/a:

Ok, a dlaczego mam składać wniosek o rozwód z "orzeczeniem o winie" ? Nie można się rozejsc dzieląc wszystko 50/50?  Jak by nie było to nasz dobytek który razem budowalismy, nie chce od niej nic więcej niż to co mi się nalezy czyli 50%
Nie rozwodziłem się nigdy i nie znam tych prawnych zagadnien i tego co zyskam a co strace.

Nie musisz z orzeczeniem o winie, jest to ważne, gdy w przyszłości byśmy chcieli ex pozwać o alimenty, w razie pogorszenia sytuacji materialnej. Nie ma to związku z 50/50.

Nie trzeba się rozwodzić, żeby to wiedzieć.

Nie rozumiem, czyli ona jak sie rozstaniemy neutralnie rozwód za zgodą 2 osób, moze za jakis czas pozwać mnie że nie ma jak sie utrzymac i do tego lepiej bym miał z orzeczeniem o winie? To by było chore prawo wink  Zaskoczyłaś/łes mnie

Nie, Ty byś mógł ją pozwać, jak rozwód byłby z jej winy.
Przeważnie rozwody są bez orzekania o winie, bo tak strony się dogadują. Szybko i sprawniej to przebiega.

51

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
wieka napisał/a:
Adam19911 napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie musisz z orzeczeniem o winie, jest to ważne, gdy w przyszłości byśmy chcieli ex pozwać o alimenty, w razie pogorszenia sytuacji materialnej. Nie ma to związku z 50/50.

Nie trzeba się rozwodzić, żeby to wiedzieć.

Nie rozumiem, czyli ona jak sie rozstaniemy neutralnie rozwód za zgodą 2 osób, moze za jakis czas pozwać mnie że nie ma jak sie utrzymac i do tego lepiej bym miał z orzeczeniem o winie? To by było chore prawo wink  Zaskoczyłaś/łes mnie

Nie, Ty byś mógł ją pozwać, jak rozwód byłby z jej winy.
Przeważnie rozwody są bez orzekania o winie, bo tak strony się dogadują. Szybko i sprawniej to przebiega.


Spędziłem z nią pół swojego życia, był to piękny czas więc nie, absolutnie nie chce od niej nic, zero złości i robienia pod górkę -  przepracowałem to juz. Wybaczyłem jej dla swojego i jej dobra. By byc wolny od tego i jakos się zbierac.  Teraz opcje są 2. Albo stanie się cud i przejrzy na oczy szczerze, albo niestety to juz koniec.  Dzieki za pomoc od strony wskazówek prawnych i jak co z czym sie je.

52

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Czy Ty zawsze byłeś taki wykastrowany?
Wiesz co ona będzie żałowała? Jeśli z tamtym jej nie wyjdzie, nic więcej. Ty służysz tylko do wypłakania się, wiesz dlaczego Ty? Bo każdy inny za to co zrobiła ją op.erdolił lub byłby to zrobił.
A Ciebie nie będzie żałowała bo Ciebie ma nadal...to dlaczego ma żałować coś co ma?
Ona teraz ma pożądanie, zaspokojenie/orgazmy jakich z Tobą nie miała, emocje który jej tamten serwuje bo nie jest jego pewna w przeciwieństwie do swojego misia pysia/męża który nawet w obliczu jej zdrady nie potrafi znaleźć w sobie siły by żonie emocje zapewnić, by nią potrząsnąć tylko żyje jakąś nadzieją że ona pożałuje.
Pytanie - czego ona ma żałować? orgazmów?
Teraz masz wojnę i zamiast powalczyć to robisz z siebie pi.de(bez urazy) Zaproponuj jej otwarty związek, obiecaj jej nawet że będziesz ją woził na spotkania z tamtym a na pewno wróci do domu.

53 Ostatnio edytowany przez Adam19911 (2022-09-25 20:04:09)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
maku2 napisał/a:

Czy Ty zawsze byłeś taki wykastrowany?
Wiesz co ona będzie żałowała? Jeśli z tamtym jej nie wyjdzie, nic więcej. Ty służysz tylko do wypłakania się, wiesz dlaczego Ty? Bo każdy inny za to co zrobiła ją op.erdolił lub byłby to zrobił.
A Ciebie nie będzie żałowała bo Ciebie ma nadal...to dlaczego ma żałować coś co ma?
Ona teraz ma pożądanie, zaspokojenie/orgazmy jakich z Tobą nie miała, emocje który jej tamten serwuje bo nie jest jego pewna w przeciwieństwie do swojego misia pysia/męża który nawet w obliczu jej zdrady nie potrafi znaleźć w sobie siły by żonie emocje zapewnić, by nią potrząsnąć tylko żyje jakąś nadzieją że ona pożałuje.
Pytanie - czego ona ma żałować? orgazmów?
Teraz masz wojnę i zamiast powalczyć to robisz z siebie pi.de(bez urazy) Zaproponuj jej otwarty związek, obiecaj jej nawet że będziesz ją woził na spotkania z tamtym a na pewno wróci do domu.

Co mam zatem zrobić? Wiem że już napisałeś nieco ale tak finalnie? Jakas złota rada na to wszystko.

54

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Przy takiej twojej postawie żona nie bedzie Cie szanowac.
Niezly ma tupet, ale Tobie przydaloby sie wiecej stanowczosci i zdrowej złosci na nią i tą sytuację.
Nie bądź podnóżkiem..

55 Ostatnio edytowany przez SukDuken (2022-09-25 20:03:53)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Czasem tak po prostu jest, że niezależnie od tego, jacy będziemy, jak bardzo będziemy się starać, to i tak nie unikniemy tego, że nasz partner od nas odejdzie. Uczucia gasną, pożądanie zanika, związek zaczyna się nudzić, ciągnie do nowego - to wszystko jest bolesne dla porzucanej osoby, jednak tak już wygląda życie.


Adam19911 napisał/a:

chciała zmiany w moim zachowaniu jeszcze przed zdradą, zmieniłem się w 180% robiłem co chciała, i tez nas sobą dla siebie pracowałem  a ona w tym czasie już się z nim spotykała

Z tego co zauważyłem po własnych doświadczeniach, to takie zmiany zasugerowane przez kobiety są początkiem końca. Wynikają one - moim zdaniem - z tego, że kobieta poznała kogoś, kto te cechy ma, kogoś kto zawrócił jej w głowie, i porównuje swojego obecnego partnera do nowego. Ja też przed rozstaniem usłyszałem że powinienem się zmienić, że za mało tego, tamtego, też się starałem i wyszło jak wyszło - więc tak jak mówię, czasem można się starać, ale to i tak nic nie da. I też, w czasie kiedy ja wprowadzałem zmiany, ona kręciła z kimś nowym.

Adam19911 napisał/a:

"Bo nie zwracałeś na mnie uwagi" "Trzeba było nie siedzieć tyle na kompie" ... Po kilku dniach uznała, że winna jest jednak ona i nie wie co się z nią dzieje. Była jeszcze wersja, że chce być singlem, bo dusi się w stałym związku i nie chce już takiego życia jako "zona' Usłyszałem także żę "Chciałaby się obudzić i by tamtego partnera nie było"

Też klasyka - chyba sama przed sobą szukała powodu, dla którego chce się rozstać. Coś jej nie pasowało, ale nie wiedziała co, nie umiała tego nazwać. Powód był jednak inny - znudziło jej się, wypaliło.


Adam19911 napisał/a:

W ostatni piatek kiedy siedzieliśmy razem nad rzeką po spacerze, usłyszałem, że chciałaby czuć do mnie to, co czuje do niego.
Ale obecnie nie ma tego miedzy nami. Bardzo mnie kocha, ale to inne uczucie przyjacielskie i nie wyobraża sobie, abym zniknął z jej życia, bo byłem zawsze.

Przyzwyczajenie - kocha Cię, ale nie pożąda.

Jest tak jak tutaj piszą, co innego rozstać się po latach, co innego gdy w to wszystko zamieszana jest zdrada.
Dla mnie zdrada, niezależnie od powodów jest pokazem kompletnego braku szacunku do swojego partnera.
A tu jeszcze dochodzi to, że ona z Tobą rozmawia o tym kochanku - a ty jeszcze na to pozwalasz, i rozmawiasz z nią o tym - sytuacja bardzo popieprzona.
Okazywanie uczuć po rozstaniu to bardzo kiepskie wyjście - najlepiej szybko załatwić rozwód, na chłodno przyjąć wszystko.
I nie czekać na zasadzie "może się namyśli, i wróci"
Bo nawet jeśli wróci - to co? Zaufasz jej znowu? Zdradziła Cię i odeszła - więc może to zrobić ponownie.
Niestety, musisz zaakceptować, że to koniec, i że nic z tym nie zrobisz. Nie przekonasz jej niczym. Ani Ty, ani znajomi, ani rodzina.

56

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Powiedz jej, że tak dalej być nie może, składasz pozew o rozwód i każdy pójdzie w swoją stronę.
Będzie zawiedziona, ale pomyśli, nareszcie podjął męską decyzję, zyskasz w jej oczach jako mężczyzna, choć będzie miała żal, bo ona Ciebie traktuje jak ojca... ale niestety nie można zjeść ciastko i mieć ciastko.

57

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
SukDuken napisał/a:

Czasem tak po prostu jest, że niezależnie od tego, jacy będziemy, jak bardzo będziemy się starać, to i tak nie unikniemy tego, że nasz partner od nas odejdzie. Uczucia gasną, pożądanie zanika, związek zaczyna się nudzić, ciągnie do nowego - to wszystko jest bolesne dla porzucanej osoby, jednak tak już wygląda życie.


Adam19911 napisał/a:

chciała zmiany w moim zachowaniu jeszcze przed zdradą, zmieniłem się w 180% robiłem co chciała, i tez nas sobą dla siebie pracowałem  a ona w tym czasie już się z nim spotykała

Z tego co zauważyłem po własnych doświadczeniach, to takie zmiany zasugerowane przez kobiety są początkiem końca. Wynikają one - moim zdaniem - z tego, że kobieta poznała kogoś, kto te cechy ma, kogoś kto zawrócił jej w głowie, i porównuje swojego obecnego partnera do nowego. Ja też przed rozstaniem usłyszałem że powinienem się zmienić, że za mało tego, tamtego, też się starałem i wyszło jak wyszło - więc tak jak mówię, czasem można się starać, ale to i tak nic nie da. I też, w czasie kiedy ja wprowadzałem zmiany, ona kręciła z kimś nowym.

Adam19911 napisał/a:

"Bo nie zwracałeś na mnie uwagi" "Trzeba było nie siedzieć tyle na kompie" ... Po kilku dniach uznała, że winna jest jednak ona i nie wie co się z nią dzieje. Była jeszcze wersja, że chce być singlem, bo dusi się w stałym związku i nie chce już takiego życia jako "zona' Usłyszałem także żę "Chciałaby się obudzić i by tamtego partnera nie było"

Też klasyka - chyba sama przed sobą szukała powodu, dla którego chce się rozstać. Coś jej nie pasowało, ale nie wiedziała co, nie umiała tego nazwać. Powód był jednak inny - znudziło jej się, wypaliło.

Wychodzę z założenia, że każdy zasługuje na "ostatnia szanse" Nigdy wczesniej mnie nie zawiodła. Mimo wszystko umiemy ze sobą rozmawiac, bo wiemy ze łączy nas coś więcej niz miłosc.  Tak posrane to jest, czasem szukam rozwiązań ze ktoś da nam recepte a czasem ze tylko chce się wygadać.... Jesli poczuje kiedys ze szczerze załuje a w moim sercu nadal będzie miejsce, dam jej ostatnią szanse! Ale narazie nic tego nie zwiastuje.


Adam19911 napisał/a:

W ostatni piatek kiedy siedzieliśmy razem nad rzeką po spacerze, usłyszałem, że chciałaby czuć do mnie to, co czuje do niego.
Ale obecnie nie ma tego miedzy nami. Bardzo mnie kocha, ale to inne uczucie przyjacielskie i nie wyobraża sobie, abym zniknął z jej życia, bo byłem zawsze.

Przyzwyczajenie - kocha Cię, ale nie pożąda.

Jest tak jak tutaj piszą, co innego rozstać się po latach, co innego gdy w to wszystko zamieszana jest zdrada.
Dla mnie zdrada, niezależnie od powodów jest pokazem kompletnego braku szacunku do swojego partnera.
A tu jeszcze dochodzi to, że ona z Tobą rozmawia o tym kochanku - a ty jeszcze na to pozwalasz, i rozmawiasz z nią o tym - sytuacja bardzo popieprzona.
Okazywanie uczuć po rozstaniu to bardzo kiepskie wyjście - najlepiej szybko załatwić rozwód, na chłodno przyjąć wszystko.
I nie czekać na zasadzie "może się namyśli, i wróci"
Bo nawet jeśli wróci - to co? Zaufasz jej znowu? Zdradziła Cię i odeszła - więc może to zrobić ponownie.
Niestety, musisz zaakceptować, że to koniec, i że nic z tym nie zrobisz. Nie przekonasz jej niczym. Ani Ty, ani znajomi, ani rodzina.

58 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-09-25 20:17:43)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Co mam zatem zrobić? Wiem że już napisałeś nieco ale tak finalnie? Jakas złota rada na to wszystko.

Na początek musisz jej powiedzieć, żeby nie przychodziła, bo to dla ciebie zbyt trudne. Nie myśl o niczym finalnym. To wszystko i tak wyjdzie krok po kroku.

I'm a man.

59 Ostatnio edytowany przez jeneste92 (2022-09-25 20:21:10)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:
Legat napisał/a:
Adam19911 napisał/a:

Itak co 2 dzień jest w domu, więc muszę w takim razie się zamknąć w pokoju i nie wychodzić przez 2-3h co też mnie ogranicza.

Spryciara ma 2 w 1. Tamten drwal, który zapewni jej emocje i dobrze przeleci. A ty robisz za spokojną przystań i chusteczkę do wysmarkania, którą co drugi dzień wyrzuca.

Coś w tym jest, ale akurat w te klocki żona była dość powściągliwa odkąd tylko ją znam , nauczyłem się z tym życ bo dla mnie miłosc to coś wiecej niz tylko sex. (...)

Ona była tak powściągliwa z Tobą, gdybyś zobaczył ją w łóżku z tamtym typem to zobaczyłbyś jaka potrafi być gorąca.
Nie ma w tym Twojej winy, wiele kobiet tak ma, że z pierwszym kochankiem jest nieśmiała, niepewna siebie, swojego ciała, a dopiero z drugim/trzecim/czwartym z kolei otwiera się i lecą iskry. Dlatego niewiele jest małżeńst, gdzie małżonkowie są dla siebie pierwszymi i jedynymi partnerami seksualnymi, a gdy już takie zostaną zawarte to często po 10 i więcej latach mamy sytuację jak u Ciebie.
Ona się nie otworzy przez Tobą w seksie tak jak przed tamtym, nawet jak do Ciebie wróci to nocami będzie marzyć i wspominać ich seks, a w łóżku z Tobą wiecznie będzie ją bolała głowa. Będzie miała prawie wszystko: wsparcie, przyjaźń, ramię do wypłakania się, ale nie będzie miała namiętności i będzie usychać z tęsknoty za nią. Przeżyjecie "szczęśliwie" kolejne kilka lat i ona znowu ucieknie do kolejnego casanovy.

60

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:
maku2 napisał/a:

Czy Ty zawsze byłeś taki wykastrowany?
Wiesz co ona będzie żałowała? Jeśli z tamtym jej nie wyjdzie, nic więcej. Ty służysz tylko do wypłakania się, wiesz dlaczego Ty? Bo każdy inny za to co zrobiła ją op.erdolił lub byłby to zrobił.
A Ciebie nie będzie żałowała bo Ciebie ma nadal...to dlaczego ma żałować coś co ma?
Ona teraz ma pożądanie, zaspokojenie/orgazmy jakich z Tobą nie miała, emocje który jej tamten serwuje bo nie jest jego pewna w przeciwieństwie do swojego misia pysia/męża który nawet w obliczu jej zdrady nie potrafi znaleźć w sobie siły by żonie emocje zapewnić, by nią potrząsnąć tylko żyje jakąś nadzieją że ona pożałuje.
Pytanie - czego ona ma żałować? orgazmów?
Teraz masz wojnę i zamiast powalczyć to robisz z siebie pi.de(bez urazy) Zaproponuj jej otwarty związek, obiecaj jej nawet że będziesz ją woził na spotkania z tamtym a na pewno wróci do domu.

Co mam zatem zrobić? Wiem że już napisałeś nieco ale tak finalnie? Jakas złota rada na to wszystko.

Nie ma jednej złotej rady bo ludzie są różni a sytuacje tylko podobne nie takie same.
Nie możesz siebie określać przez pryzmat żony, nie możesz być jej chusteczką, nie możesz jej pocieszać gdy płacze bo
- ona Ciebie zdradziła
- bo ma Ciebie w d.pie
- bo jej zależny na tamtym nie Tobie
Zrozum że to obca baba której już zmieniło się Ciało, zmienił umysł - pod wpływem tamtego faceta i stare się nie wróci.
Jej gadki że nie chce Ciebie stracić to takie bla bla bla żeby jej było dobrze nie Tobie bo ona robi to dla siebie nie dla Ciebie.
Zrób to co Ci proponujemy
- zaprzestań chodzenia na tą terapie - co Wy tam robicie, nie rozumiem po co to Tobie.
- przestań wysłuchiwać jej żalów na tamtego
- przestań ją pocieszać
- przestań oczekiwać że będzie spełniać Twoje oczekiwania
- przestań się łudzić że ona pod wpływem kosmicznego zrozumienia co traci/straciła nagle zapała uczuciem i do Ciebie wróci

Posty [ 1 do 60 z 288 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021