Zmarnowane lata, czas na rozwód - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zmarnowane lata, czas na rozwód

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 63 ]

Temat: Zmarnowane lata, czas na rozwód

cześć, chciałabym poznać Wasze zdanie na temat mojej sytuacji, może natchnie mnie ono na jakieś rozwiązania.
Jestem 5 lat po ślubie, mamy roczne dziecko. To 5 lat małżeństwa to zmarnowane lata. Na początku było fajnie, potem już rutyna i stagnacja. Ja zawsze zarabiałam dużo więcej od męża, ale nie przeszkadzało mi to i mieliśmy wspólne konto. Chciałam odkładać pieniądze na czarną godzinę, na przyszłość itp.  Gdybym nie postawiła sprawy na ostrzu noża, dalej mieszkalibyśmy kątem u jego rodziców. Mąż rozwala kasę na swoje głupoty (rzeczy do niczego nie przydatne, typu narzędzia do warsztatu, który chce kiedyś założyć). Kiedy mu mówię, że nie ma to czas, to mówi, że ja ograniczam jego pasje. Inna sprawa, że nigdy nic nie zrobił tymi narzędziami. On po prostu chce je mieć.
Mam dobrą pracę, wyjeżdżam na projekty, na których dobrze zarabiam. Dzięki temu kupiliśmy i urządziliśmy mieszkanie. Dzięki temu byky oszczędności.
Czuje się jak maszynka do zarabiania pieniędzy. Ja muszę się spowiadac z wydatków, mąż nie (a to 100 zł aby mieć jakieś pieniądze w portfelu, a to nagle okazuje się, że był winny rodzicom pieniądze o czym ja nie wiedziałam).
Mąż kłamie od początku małżeństwa we wszystkich sprawach, od tego co robił i gdzie był, po sprawy inne. Przy moich znajomych
Udaje obytego w świecie, a taki nie jest. Opowiada niestworzone historię, hiperbolizuje aż tak, że znajomi wiedzą, że on kłamie, ale z grzeczności siedzą cicho.
Nie podoba mi się sposób w jaki zwraca się do dziecka: czego beczysz, nie becz, nie bądź cipuszka, chłop jesteś. Jak ma się zająć chwilę dzieckiem to siada z dzieckiem na kanapie i włącza TV zamiast pobawić się z dzieckiem zabawkami czy pokazać mu książeczkę. Oczywiście jak są u nas znajomi, to taka sytuacja nie ma miejsca i jest tatusiem idealnym.
Do mnie zachowuje się dziwnie, z jednej strony mówi, że kocha, z drugiej potrafi gnoić psychiczne (mówi, że sobie nie radzę, że inne matki są lepiej zorganizowane, że on nie będzie mnie na siłę trzymał itp). Potrafi spierdzieć się i powiedzieć "poczuj prawdziwego mężczyznę".
Ja mam dość. Jestem bardzo dobrze wykształcona (studia, specjalistyczne kursy), dobrze zarabiam, mam potrzeby duchowe (wyjść do teatru, poczytać książkę), a mój mąż to najchętniej siedziałby przed tv, jadł pizzę i pił piwo. Uważam się za kobietę światowa, dużo podróżowałam, mieszkałam rok za granicą, mówię w trzech językach.
Próbowałam go zaktywizować i zachęcić do czytania, chodziliśmy do teatru, ale on się śmiał, bo nie rozumiał sztuk teatralnych.
Nie chce tak żyć. Nie chce takiego życia dla mojego dziecka bo to wegetacja.
Nie kocham męża, on jest jak kulą u nogi, która ciągnie mnie w dół. Chce rozwodu.
Poradzicie co byście zrobiły na moim miejscu.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Macie inne priorytety i inne potrzeby.
Można spróbować usiąść i porozmawiać, dojść do jakiegoś porozumienia.
Ale wydaje mi się, że Ty już postanowiłaś. Jeśli jesteś pewna, że nie kochasz już męża i chcesz rozwodu, to działaj. Szkoda życia.

3

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Ja jestem wściekła na siebie, że tyle lat nie zorientowałam się o co chodzi i dałam sobą tak manipulować. To wszystko zaszło tak daleko, że chciałabym rozstania, ale boje się jednocześnie, że będzie mnie nękać.
Odsuwal mnie powoli od wszystkich moich znajomych, obecnie moje przyjaźnie się rozpadły.
Kiedyś powiedział, że on zniszczy mnie w sądzie, jeśli zdecyduje się pójść do sądu, że zrobi że mnie wariatkę.
Boje się, że zabierze mi dziecko, albo będzie używał go jako karty przetargowej.
Bo finansowo to sobie poradzę. Nawet jeśli zostanę z niczym.

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
sosna30 napisał/a:

Ja jestem wściekła na siebie, że tyle lat nie zorientowałam się o co chodzi i dałam sobą tak manipulować. To wszystko zaszło tak daleko, że chciałabym rozstania, ale boje się jednocześnie, że będzie mnie nękać.
Odsuwal mnie powoli od wszystkich moich znajomych, obecnie moje przyjaźnie się rozpadły.
Kiedyś powiedział, że on zniszczy mnie w sądzie, jeśli zdecyduje się pójść do sądu, że zrobi że mnie wariatkę.
Boje się, że zabierze mi dziecko, albo będzie używał go jako karty przetargowej.
Bo finansowo to sobie poradzę. Nawet jeśli zostanę z niczym.

Manipuluje Tobą i szantażuje, bo może to na Ciebie działa?
Finansowo dasz sobie radę, pytanie czy dasz sobie rada emocjonalnie?

5

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Będzie ciężko na początku, ale ja czuję, że nie mam powietrza, że nie mogę być tym kim chcę, że nie mogę decydować o sobie tak jak chcę.
Czuje się jakby mąż był plecakiem z kamieniami, który muszę dodatkowo dźwigać. Chce zrzucić ten plecak i uwolnić się.

6

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Twojemu mężowi jest przy Tobie wygodnie i błogo, odnoszę wrażenie,że finansowo pasożytuje na Tobie. Nie będzie chciał z tego tak łatwo zrezygnować.
Nie, nie zmieni się, choć aby mieć czyste sumienie,powinnaś spokojnie z nim porozmawiać i przedstawić swoje racje. Zapewne nieraz próbowałaś.
Widzisz po jego zachowaniu, czy jest sens budować z nim coś dalej, chcesz, by tak wyglądało to nadal za 5-10 lat?
Jeśli nie ma miłości, ani niczego innego, co by spajało i cementowało, to nie widzę tu wspólnej przyszłości.
Masz prawo żyć po swojemu i wychowywać dziecko na człowieka cieszącego się aktywnym życiem.
A to, że szantażuje Cię odbiorem dziecka jest słabe, nie ma innych argumentów, więc uderza w najczulszy punkt. Typowe dla słabych.
Poradzisz sobie.
Działaj.

7

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
Julianka1 napisał/a:

Twojemu mężowi jest przy Tobie wygodnie i błogo, odnoszę wrażenie,że finansowo pasożytuje na Tobie. Nie będzie chciał z tego tak łatwo zrezygnować.
Nie, nie zmieni się, choć aby mieć czyste sumienie,powinnaś spokojnie z nim porozmawiać i przedstawić swoje racje. Zapewne nieraz próbowałaś.
.

Próbowałam, stwierdził, ze między nami wszystko ok. Że to ja nie daje sobie przyzwolenia na bycie szczęśliwa.
Jak proponowałam, aby pójść do terapeuty, to nie chciał, bo wg niego nam terapia nie jest potrzebna.

A że jest mu wygodnie, niestety to prawda-nawet pracę magisterską napisałam za niego.

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Wiadome jest, że wg niego wszystko jest ok. Kto, będąc na jego miejscu, myślałby inaczej?

Rośnie w Tobie frustracja i zaraz to wszystko wybuchnie. Tylko co dalej? Jeśli jesteś zdecydowana na rozwód, to idź do adwokata i pisz pozew.
Jeśli jednak zależy Ci na nim i widzisz cień szansy, to przeprowadź z nim szczerą rozmowę i zacznij dbać o swoją przestrzeń. Przykręć trochę kurek z kasą, niech mąż poczuje, że nie wszystko przychodzi łatwo. Nie napisałaś, czy mąż pracuje, więc nie wiemy w  ilu procentach dokłada się do gospodarstwa domowego.

9

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Nie napisałaś, czy mąż pracuje, więc nie wiemy w  ilu procentach dokłada się do gospodarstwa domowego.

Pracuje, zarabia połowę tego co ja.
W dodatku to on jeździ do pracy autem, bo ma gorszy dojazd komunikacją niż ja. Teraz jestem na urlopie macierzyńskim, więc nie potrzebuje auta na każdy dzień.
Ma taki argument, którego używa-zarabiam mniej, ale ja wszystko w domu robię. To jest nie do końca prawda. Bo najwyżej odkurzy i zmyje podłogę, zrobi zakupy po pracy (bo jeździ autem, trudno abym ja z wózkiem tachala zgrzewki z wodą. Drobne zakupy robię podczas spacerów). Zaproponowałam, że będę robić zakupy online, bo to zaoszczędzi czas, którego podobno ma tak mało. To się nie zgadza na to, bez podania wyraźnego powodu.
I jeszcze twierdzi, zebym zobaczyła jak mam dobrze i doceniła to jakim on jest człowiekiem.

Do niego nie dociera żadna rozmowa. On chyba nie umie żyć inaczej. Takie życie jak wegetacja-spac, jesc, do pracy pójść, oglądać TV, powtórzyć.
I on nie rozumie o co mi chodzi, że chce wyjść razem na spacer. Teraz już nie chcę. Od czasu kiedy urodziło się dziecko byliśmy razem na spacerze może z 10 razy i to po wielkich awanturach. On nie chce wychodzić bo zmęczony jest.

10 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-11-30 11:30:00)

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
sosna30 napisał/a:

Ja jestem wściekła na siebie, że tyle lat nie zorientowałam się o co chodzi i dałam sobą tak manipulować. To wszystko zaszło tak daleko, że chciałabym rozstania, ale boje się jednocześnie, że będzie mnie nękać.
Odsuwal mnie powoli od wszystkich moich znajomych, obecnie moje przyjaźnie się rozpadły.
Kiedyś powiedział, że on zniszczy mnie w sądzie, jeśli zdecyduje się pójść do sądu, że zrobi że mnie wariatkę.
Boje się, że zabierze mi dziecko, albo będzie używał go jako karty przetargowej.
Bo finansowo to sobie poradzę. Nawet jeśli zostanę z niczym.

Dałaś sobie wejść na głowę, ale nigdy nie jest za późno, by zmienić swoje życie.
Macie dziecko, więc powinnaś mieć motywację do zmian.
Nie słuchaj gadania, że odbierze Ci dziecko, nie ma ku temu żadnych przesłanek.

Masz o niebo lepszą sytuację, finansowo sobie poradzisz, a to duży plus.
Najgorsze jest podjęcie decyzji, później już się samo układa.

Nie łam się. Nie Ty jedna masz pod górkę, inne kobiety też przechodziły przez rozwód i dały radę, to dlaczego Ty miałabyś sobie nie poradzić.

P.S. Przeczytaj zdanie z mojej sygnatury.

11

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Dziękuję za dotychczasowe wiadomości.

Boje się dwóch rzeczy: tego jak mam zorganizować sobie miejsce, w które będę mogła uciec z dzieckiem, aby nie zostawać z mężem w jednym mieszkaniu (to jest do zrobienia, ale nie od ręki) oraz tego, że będzie mnie nękał, jak już powiadomię go, że odchodzę.
Cały czas dokarmiam piersią, więc staram się jak najmniej denerwować, aby nie stracić pokarmu, ale łzy same cisną się do oczu.

Martwię się, że on coś przeczuwa. Wczoraj jak był w pracy to przeryczalam cały dzień. To był TEN dzień, w którym podjęłam decyzję, że dość.

Do czego to doszło, że czuje się taka zastraszona. Jestem o to na siebie zła.

Wiecie, że zostałam sama? Poodsuwal moich znajomych ode mnie. Tak mną zakręcił, że sama pourywalam kontakt. Nie poszłam na wesele przyjaciółki, bo on nie miał garnituru (przytył po ślubie, nie pomyślał na czas aby kupić nowy). Jak wracałam na weekendy z delegacji, to taknwszytsii ustawiał, że zostawaliśmy w domu i jeszcze wmawiał mi, że ja tęsknię za domem k nie chcę nigdzie wychodzić.
Teraz widzę, że na wiele rzeczy machalam ręką, aby mieć spokój, bo inaczej on miał fochy i muchy w nosie. Był wtedy tak upierdliwy, że dla świętego spokoju odpuszczałam. To był błąd, bo on kawalek po kawałeczku posuwal się dalej i dalej.
Teraz czuję się przyparta do muru i albo zawalczę o siebie i dziecko, albo cały czas będzie jak jest

12

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Z własnego mieszkania chcesz uciekać ? bzdura , pomyśl o konsekwencjach prawnych.
Idż do adwokata sprawdź swoją sytuację i działaj, nie uciekaj !!

13

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Trochę mnie denerwuje Twoje jojczenie..zmuszal Cię do tych wszystkich rzeczy? Nie, sama to sobie robisz.
Na silę trochę robisz z siebie uciśnioną.
Wiesz czego chcesz to dzialaj.
I pozwolę sobie nieśmiało zauważyć, ze teraz Ty nie pracujesz a po macierzynskim mogą Ci podziękować.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

14

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
Ela210 napisał/a:

Trochę mnie denerwuje Twoje jojczenie..zmuszal Cię do tych wszystkich rzeczy? Nie, sama to sobie robisz.
Na silę trochę robisz z siebie uciśnioną.
Wiesz czego chcesz to dzialaj.
I pozwolę sobie nieśmiało zauważyć, ze teraz Ty nie pracujesz a po macierzynskim mogą Ci podziękować.

Masz trochę racji, sama biernie przyjmowałam wszystko.
Czasem potrzeba takich komentarzy, aby dostać kopa na rozpęd.
Dzięki :-)

15

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Bardzo wyraznie widać, że chcesz rozwodu. Problem w tym jak tego dokonać by wyjść na swoje. Twoje pretensje do męża są typowe, szukasz powodu do rozwodu bez ponoszenia konsekwencji.
Jak to się stało, że krótko po porodzie oprzytomnialaś i olśnilo cię,  że mąż jest zły?
Mam wrażenie, że chciałaś dziecka, ale tatuś już ci przeszkadza. Po rozwodzie to on będzie dojeżdżać do dziecka i płacić alimenty.
Oczywiście masz prawo do życia po swojemu, ale pamiętaj, że to ty odbierasz ojca dziecku. To cię pewnego dnia sięgnie.
Sorry ale ja nie jestem z grona kobiet, które zawsze usprawiedliwiają kobietę. Zresztą gdyby to facet pisał twój post to dostałby mocno po głowie.

16

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
kejt38 napisał/a:

Oczywiście masz prawo do życia po swojemu, ale pamiętaj, że to ty odbierasz ojca dziecku.

Absolutnie nikogo dziecku nie odbiera.
Dobrym ojcem może być tak samo po rozwodzie.

Ale musiałby dopiero zacząć i chcieć, bo z opisu Autorki wynika, że na chwilę obecną dzieckiem w ogóle się nie zajmuje.

17

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
Cyngli napisał/a:
kejt38 napisał/a:

Oczywiście masz prawo do życia po swojemu, ale pamiętaj, że to ty odbierasz ojca dziecku.

Absolutnie nikogo dziecku nie odbiera.
Dobrym ojcem może być tak samo po rozwodzie.

Ale musiałby dopiero zacząć i chcieć, bo z opisu Autorki wynika, że na chwilę obecną dzieckiem w ogóle się nie zajmuje.

Ciekawa jestem jak wygląda "dobre ojcostwo" ? sprawowane "zdalnie" .
To są bzdury , że można być dobrym ojcem/matką nie wychowując dziecka na co dzień. Można być ojcem/matką i tyle. Dobry ojciec/matka nie opuszcza swojego dziecka kiedy ono jego/jej potrzebuje a dziecko potrzebuje rodziców w życiu codziennym a nie co jakiś czas.
Z doskoku to dziecko potrzebuje przyjaciół, znajomych,, dalszej rodziny.
To jest tylko jakaś forma usprawiedliwienia, wybielenia sytuacji.

18

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
QuQu napisał/a:
Cyngli napisał/a:
kejt38 napisał/a:

Oczywiście masz prawo do życia po swojemu, ale pamiętaj, że to ty odbierasz ojca dziecku.

Absolutnie nikogo dziecku nie odbiera.
Dobrym ojcem może być tak samo po rozwodzie.

Ale musiałby dopiero zacząć i chcieć, bo z opisu Autorki wynika, że na chwilę obecną dzieckiem w ogóle się nie zajmuje.

Ciekawa jestem jak wygląda "dobre ojcostwo" ? sprawowane "zdalnie" .
To są bzdury , że można być dobrym ojcem/matką nie wychowując dziecka na co dzień. Można być ojcem/matką i tyle. Dobry ojciec/matka nie opuszcza swojego dziecka kiedy ono jego/jej potrzebuje a dziecko potrzebuje rodziców w życiu codziennym a nie co jakiś czas.
Z doskoku to dziecko potrzebuje przyjaciół, znajomych,, dalszej rodziny.
To jest tylko jakaś forma usprawiedliwienia, wybielenia sytuacji.

Mój szwagier jest w takiej sytuacji.
Żona go zdradzała 3 lata, następnie złożyła pozew o rozwód.

Dziecko zostało przy niej, ale praktycznie co drugi dzień jest u ojca. Oboje biorą czynny udział w życiu córki. Na zmianę wożą do szkoły, na zajęcia dodatkowe, zabierają na zakupy, załatwiają lekarzy, odrabiają lekcje.

Mój szwagier jest bardzo dobrym ojcem i każdemu dziecku bym życzyła takiej sytuacji. To, że rodzice nie są razem, nie musi mieć negatywnego wpływu na życie dziecka. Widzę na codzień jak to może dobrze funkcjonować i zdania nie zmienię. Wystarczy, że rodzice będą mądrzy.

19

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Autorko. zastanów się nad tą JEDNĄ cechą. która najbardziej przeszkadza Ci w mężu..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

20

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
Cyngli napisał/a:
QuQu napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Absolutnie nikogo dziecku nie odbiera.
Dobrym ojcem może być tak samo po rozwodzie.

Ale musiałby dopiero zacząć i chcieć, bo z opisu Autorki wynika, że na chwilę obecną dzieckiem w ogóle się nie zajmuje.

Ciekawa jestem jak wygląda "dobre ojcostwo" ? sprawowane "zdalnie" .
To są bzdury , że można być dobrym ojcem/matką nie wychowując dziecka na co dzień. Można być ojcem/matką i tyle. Dobry ojciec/matka nie opuszcza swojego dziecka kiedy ono jego/jej potrzebuje a dziecko potrzebuje rodziców w życiu codziennym a nie co jakiś czas.
Z doskoku to dziecko potrzebuje przyjaciół, znajomych,, dalszej rodziny.
To jest tylko jakaś forma usprawiedliwienia, wybielenia sytuacji.

Mój szwagier jest w takiej sytuacji.
Żona go zdradzała 3 lata, następnie złożyła pozew o rozwód.

Dziecko zostało przy niej, ale praktycznie co drugi dzień jest u ojca. Oboje biorą czynny udział w życiu córki. Na zmianę wożą do szkoły, na zajęcia dodatkowe, zabierają na zakupy, załatwiają lekarzy, odrabiają lekcje.

Mój szwagier jest bardzo dobrym ojcem i każdemu dziecku bym życzyła takiej sytuacji. To, że rodzice nie są razem, nie musi mieć negatywnego wpływu na życie dziecka. Widzę na codzień jak to może dobrze funkcjonować i zdania nie zmienię. Wystarczy, że rodzice będą mądrzy.

I szczerze uważasz, że to "idealna" sytuacja i środowisko dla dziecka ?
A może dziecko byłoby szczęśliwsze w prawidłowej relacji rodzinnej? rodzice i dziecko razem ?
Czy jest to może "najlepiej" jak może być w sytuacji , kiedy rodzice nie są razem, bo to zdecydowana różnica.

21 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-11-30 13:20:12)

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
QuQu napisał/a:
Cyngli napisał/a:
QuQu napisał/a:

Ciekawa jestem jak wygląda "dobre ojcostwo" ? sprawowane "zdalnie" .
To są bzdury , że można być dobrym ojcem/matką nie wychowując dziecka na co dzień. Można być ojcem/matką i tyle. Dobry ojciec/matka nie opuszcza swojego dziecka kiedy ono jego/jej potrzebuje a dziecko potrzebuje rodziców w życiu codziennym a nie co jakiś czas.
Z doskoku to dziecko potrzebuje przyjaciół, znajomych,, dalszej rodziny.
To jest tylko jakaś forma usprawiedliwienia, wybielenia sytuacji.

Mój szwagier jest w takiej sytuacji.
Żona go zdradzała 3 lata, następnie złożyła pozew o rozwód.

Dziecko zostało przy niej, ale praktycznie co drugi dzień jest u ojca. Oboje biorą czynny udział w życiu córki. Na zmianę wożą do szkoły, na zajęcia dodatkowe, zabierają na zakupy, załatwiają lekarzy, odrabiają lekcje.

Mój szwagier jest bardzo dobrym ojcem i każdemu dziecku bym życzyła takiej sytuacji. To, że rodzice nie są razem, nie musi mieć negatywnego wpływu na życie dziecka. Widzę na codzień jak to może dobrze funkcjonować i zdania nie zmienię. Wystarczy, że rodzice będą mądrzy.

I szczerze uważasz, że to "idealna" sytuacja i środowisko dla dziecka ?
A może dziecko byłoby szczęśliwsze w prawidłowej relacji rodzinnej? rodzice i dziecko razem ?
Czy jest to może "najlepiej" jak może być w sytuacji , kiedy rodzice nie są razem, bo to zdecydowana różnica.

Jest to idealna sytuacja, biorąc pod uwagę, że doszło do rozwodu. W poprzednim poście tego nie dopisałam,  bo wydało mi się to logiczne.
Oczywiście, że dziecko byłoby szczęśliwsze w prawidłowej relacji rodzinnej, ale tej relacji nie było ani u mojego szwagra, ani nie ma jej u Autorki wątku.

Dziecko chłonie jak gąbka i doskonale wyczuwa emocje rodziców. Lepiej mieć ich szczęśliwych osobno, niż wiecznie kłócących się i wrogo nastawionych.

22

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
sosna30 napisał/a:

cześć, chciałabym poznać Wasze zdanie na temat mojej sytuacji, może natchnie mnie ono na jakieś rozwiązania.
Jestem 5 lat po ślubie, mamy roczne dziecko. To 5 lat małżeństwa to zmarnowane lata. Na początku było fajnie, potem już rutyna i stagnacja. Ja zawsze zarabiałam dużo więcej od męża, ale nie przeszkadzało mi to i mieliśmy wspólne konto. Chciałam odkładać pieniądze na czarną godzinę, na przyszłość itp.  Gdybym nie postawiła sprawy na ostrzu noża, dalej mieszkalibyśmy kątem u jego rodziców. Mąż rozwala kasę na swoje głupoty (rzeczy do niczego nie przydatne, typu narzędzia do warsztatu, który chce kiedyś założyć). Kiedy mu mówię, że nie ma to czas, to mówi, że ja ograniczam jego pasje. Inna sprawa, że nigdy nic nie zrobił tymi narzędziami. On po prostu chce je mieć.
Mam dobrą pracę, wyjeżdżam na projekty, na których dobrze zarabiam. Dzięki temu kupiliśmy i urządziliśmy mieszkanie. Dzięki temu byky oszczędności.
Czuje się jak maszynka do zarabiania pieniędzy. Ja muszę się spowiadac z wydatków, mąż nie (a to 100 zł aby mieć jakieś pieniądze w portfelu, a to nagle okazuje się, że był winny rodzicom pieniądze o czym ja nie wiedziałam).
Mąż kłamie od początku małżeństwa we wszystkich sprawach, od tego co robił i gdzie był, po sprawy inne. Przy moich znajomych
Udaje obytego w świecie, a taki nie jest. Opowiada niestworzone historię, hiperbolizuje aż tak, że znajomi wiedzą, że on kłamie, ale z grzeczności siedzą cicho.
Nie podoba mi się sposób w jaki zwraca się do dziecka: czego beczysz, nie becz, nie bądź cipuszka, chłop jesteś. Jak ma się zająć chwilę dzieckiem to siada z dzieckiem na kanapie i włącza TV zamiast pobawić się z dzieckiem zabawkami czy pokazać mu książeczkę. Oczywiście jak są u nas znajomi, to taka sytuacja nie ma miejsca i jest tatusiem idealnym.
Do mnie zachowuje się dziwnie, z jednej strony mówi, że kocha, z drugiej potrafi gnoić psychiczne (mówi, że sobie nie radzę, że inne matki są lepiej zorganizowane, że on nie będzie mnie na siłę trzymał itp). Potrafi spierdzieć się i powiedzieć "poczuj prawdziwego mężczyznę".
Ja mam dość. Jestem bardzo dobrze wykształcona (studia, specjalistyczne kursy), dobrze zarabiam, mam potrzeby duchowe (wyjść do teatru, poczytać książkę), a mój mąż to najchętniej siedziałby przed tv, jadł pizzę i pił piwo. Uważam się za kobietę światowa, dużo podróżowałam, mieszkałam rok za granicą, mówię w trzech językach.
Próbowałam go zaktywizować i zachęcić do czytania, chodziliśmy do teatru, ale on się śmiał, bo nie rozumiał sztuk teatralnych.
Nie chce tak żyć. Nie chce takiego życia dla mojego dziecka bo to wegetacja.
Nie kocham męża, on jest jak kulą u nogi, która ciągnie mnie w dół. Chce rozwodu.
Poradzicie co byście zrobiły na moim miejscu.

Co bym zrobiła na Twoim miejscu? Dobrze się rozpędziła i puknęła głową w ścianę. Wszystko, co masz, masz na własne życzenie. Mężowie nie spadają z nieba, sama go sobie wybrałaś i jakiego go wybrałaś, takie masz. Jeśli tak Ci się nie podoba, kłamie i jest prostakiem, to po kiego diabła za niego wyszłaś? Jeśli tak Ci było z nim źle przez tyle lat, to po kiego diabła robiłaś sobie z nim dziecko? Skoro jesteś taka światowa, obyta i inteligentna, to powinnaś rozumieć najprostszą zasadę rządzącą życiem, że jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Cierpisz za własną głupotę. On ma prawo być, jaki jest. Ma prawo nie mieć wyższych potrzeb i pierdzieć w stołek. To nie chłopa wina, że złapałaś pierwsze lepsze portki, a potem stwierdziłaś, że jednak Ci nie pasują.

23 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-11-30 13:57:42)

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

wyszła za niego, bo były rzeczy które ich przyciagały. A teraz widzi same wady.
Pytanie: OD KIEDY?
Pytanie: Co najbardziej drażni?
Na to sobie autorko odpowiedz.
Zarabiasz 2 razy więcej, czy to jest powód? Dla Ciebie to problem czy dla męża? Chyba dla Ciebie- bo mąż stwiedza  że nie umiesz cieszyć się z tgo co masz. A te zarobki to jakie? Bo jeśli jego też niezłe , a Twoje 2 razy lepsze, to w czym problem?
Czujesz się zdominowana w domu?- Nie daj się
Jak wygląda wasze życie intymne? tu chociaż gra?
A może jest blisko ktoś kontrastujący do Buraka w domu?
Wybacz wiele pytań, ale wg mnie problem jest gdzieś  ukryty..
I macierzyński- czemu jak masz takie nastawienie teraz dzidziuś?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

24

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Problem znany od pokolen. Nazywany mezaliansem. Okres powojenny likwidował klasy w społeczeństwie wiec wszyscy o tym zapomnieli, ale powrot gospodarki rynkowej od 30 lat spowodował ze problem mezaliansu powrócił.

25

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Żaden ukryty.
Po prostu męża nie kocha i tyle.
Jak się kogoś nie kocha, to nagle zaczyna wszystko w tej osobie przeszkadzać.

Brak miłości to też jakiś powód do rozwodu.

26 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-11-30 14:11:57)

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
foggy napisał/a:

Problem znany od pokolen. Nazywany mezaliansem. Okres powojenny likwidował klasy w społeczeństwie wiec wszyscy o tym zapomnieli, ale powrot gospodarki rynkowej od 30 lat spowodował ze problem mezaliansu powrócił.

Trochę masz rację. Ale pytanie co Ona ma, a co się jej wydaje. O ile nie jest wysokiej klasy specjalistą i to nie jej firma to niewiele..
Ludzie bez klasy są i na uczelniach i tacy co po maturze czytają dzieła  filozoficzne.
Coś ich połaczyło- coś rozdzieliło.. Miłości nie widać, dzidziuś jest.. ech...
Do teatru i bez męża można chodzić..
A tu takie roszczenie- nie kupuj narzędzi, bo nic z nimi nie robisz.
Wg. mnie można wpłacać na wspólne konto po tyle samo- ustalić coś
reszta z swoich. Ustanowić rozdzielność.
Podzielić obowiązki w domu. To też czas czyli pieniądz.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

27

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Miłość była, ale się wypaliła, bo ile może dawać tylko jedna osoba. Dlaczego to ja mam się wiecznie dostosować?
Życia intymnego nie ma po porodzie-powiedzial mi, że już go nie podniecam, a poza tym on nie ma już takich potrzeb. Wcale nie uwazam, że to przez to że się zapuściłam, bo dbam o siebie.

Jedna cecha, która mi przeszkadza najbardziej? Złośliwość. Taka celowa, aby mnie  wkurzyc.

A przed ślubem był inny. Wtedy wychodziliśmy, cieszyliśmy się życiem. Po ślubie ja wyjeżdżałam na projekty, wracałam na weekendy, więc wielu rzeczy nie zauważałam lub przymykalam oko. Dopiero od ciąży i na macierzyńskim jestem cały czas w domu.

28

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

A niby w jaki sposób był inny przed ślubem? Nie wydawał pieniędzy na głupoty? Nie oglądał TV? Chodził do teatru i czytał książki, a potem nagle przestał? Chciał się wyprowadzić od rodziców, a potem nagle przestał chcieć? Nie pierdział? Nie lubił pizzy i piwa? Nie opowiadał niestworzonych historii?

Takich cech nie nabywa się nagle jednego dnia, to po prostu jego osobowość, która zawsze tam była. To nie jest jego wina, że to ignorowałaś. Nie powinnaś winić męża, tylko siebie.

Co Ty w zasadzie w nim kochałaś? Podaj chociaż jedną cechę. Bo serio z Twojego opisu wynika, że uczepiłaś się chłopa, który absolutnie w niczym Ci nie pasuje. Do miłości też trzeba mieć  jakieś powody i coś, co cię przyciąga.

29

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

żenada facet, te teksty ze nie potrzebuje zycia intymnego...a ty po co tyle czasu z nim i dziecko jeszcze, widzialas wczesniej jaki jest.

30

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Sosna, jestescie w kryzysie.
Nie wiem, czy On był zawsze złosliwy
Czy jest to jego obrona przed tym, ze okazujesz mu wyzszosc jako zarabiająca wiecej i lekcewazac jego marzenia, bo Tobie się nie podoba, jak się za nie zabiera..
Zle się dzieje i albo bedzie jakis restart, powazna rozmowa i szanowanie się, albo szkoda w to brnąć. Pamiętaj też, ze kazdy ma jakies wady, po prostu się je toleruje a nie zatruwa.życie. I kazdy odpowiada za to, na ile daje sobie wejść na głowę.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

31

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
Ela210 napisał/a:

Sosna, jestescie w kryzysie.
Nie wiem, czy On był zawsze złosliwy
Czy jest to jego obrona przed tym, ze okazujesz mu wyzszosc jako zarabiająca wiecej i lekcewazac jego marzenia, bo Tobie się nie podoba, jak się za nie zabiera..
Zle się dzieje i albo bedzie jakis restart, powazna rozmowa i szanowanie się, albo szkoda w to brnąć. Pamiętaj też, ze kazdy ma jakies wady, po prostu się je toleruje a nie zatruwa.życie. I kazdy odpowiada za to, na ile daje sobie wejść na głowę.

Podbijam .
Nic dodać nic ująć .

Samo życie,
ideały wymarły z paleolicie smile

A uwaga, że tak nas traktują jak na to pozwalamy, jest kwintesencja.
Nie miejmy pretensji do innych, że nas złe traktują.
To informacja, że samemu trzeba coś zmienić w swoim zachowaniu, żeby nie dać sobie wejść na głowę.

32 Ostatnio edytowany przez sosna30 (2018-12-01 07:35:52)

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Chciałabym wyjaśnić pewne rzeczy.
Ktoś napisał, że nie pozwalam mężowi spełniać się i kupować narzędzia (tak to zrozumiałam). To nie do końca tak. Mieszkamy w bloku, mąż chce kupować narzędzia typu spawarka, kiedy nawet nie ma co spawać, ani gdzie postawić urządzenia. Narzędzia typu klucze do samochodu, wkrętarka itp (czyli takie, których może używać w codziennym życiu kupuje i tego się nie czepiam, bo nimi coś robi). Uważam, że kupowanie spawarki to zbędny i niepotrzebny wydatek na tym etapie.

Zastanawiałam też się co mnie urzekło w nim i sprawiło, że się związaliśmy. Mamy podobne zainteresowania-lubimy chodzić po górach, przed ślubem często wyjeżdżaliśmy razem; lubimy horrory; lubimy chodzić na siłownię.
Na początku związku mąż był świetnym słuchaczem, mogłam mu o wszystkim powiedzieć. Zwierzalam mu się z moich radości i problemów. Może to sprawiło, że poznał moje słabe punkty i wykorzystał to? Ja zawsze za bardzo ufam ludziom i wierzę w dobre intencje. Tak już mam.
No i nie będę ukrywać, że wtedy wyglądał bardzo atrakcyjnie-zawsze w koszuli, wysportowany, kaloryfer na brzuchu, ładnie pachnących itp. Teraz zamiast koszuli i kaloryfera są gacie i boiler ;-)

Zakochałam się, nie dostrzegałam wad idealizowalam związek. Byłam przekonana, że miłość wszystko zwycięży. Cieszyłam się, że mam rodzinę, że mam kogoś bliskiego-taką osobę tylko dla mnie, na którą zawsze mogę liczyć (tym bardziej, że pochodzę z rozbitej rodziny, nie mam rodzeństwa). Byłam bardzo szczęśliwa urządzając mieszkanie, kupując do niego miseczki, ściereczki, drobiazgi.
Tylko po tylu latach okazuje się, że to za mało, że ludzie się zmieniają, a może wcale się nie zmieniają tylko ja nie widziałam wszystkiego takim jakie jest i nie dopuszczałam do siebie pewnych sygnałów.

Macie rację, że dałam sobie wejść na głowę. Dałam się zahukać i mam to na własne życzenie. Teraz muszę zawalczyć o życie takie jak chcę. To bardzo mądre słowa, że mam sygnal, aby coś zmienić w swoim zachowaniu.
I tak zamierzam zrobić (tylko najpierw zabiorę jeszcze trochę sił)

33 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-12-01 13:19:44)

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Grunt to wiedzieć czego się chce. Zwlaszcza jak jest dziecko.Piszesz, ze mialas cięzkie dziecinstwo. Masz pieniądze, może warto pospotykać się z dobrym terapeutą, by te oczekiwania sobie sprecyzować

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

34

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
sosna30 napisał/a:

Zakochałam się, nie dostrzegałam wad idealizowalam związek. Byłam przekonana, że miłość wszystko zwycięży. Cieszyłam się, że mam rodzinę, że mam kogoś bliskiego-taką osobę tylko dla mnie, na którą zawsze mogę liczyć (tym bardziej, że pochodzę z rozbitej rodziny, nie mam rodzeństwa). Byłam bardzo szczęśliwa urządzając mieszkanie, kupując do niego miseczki, ściereczki, drobiazgi.
Tylko po tylu latach okazuje się, że to za mało, że ludzie się zmieniają, a może wcale się nie zmieniają tylko ja nie widziałam wszystkiego takim jakie jest i nie dopuszczałam do siebie pewnych sygnałów.

Czyli prawdopodobnie wyszłaś za maż dość szybko, jeszcze na etapie pierwszego zakochania, fizycznej fascynacji, i do tego wyszłaś bardziej za swoje wyobrażenie niż za prawdziwego człowieka. W tej sytuacji masz dwa wyjścia: albo rzeczywiście wziąć rozwód i następnego partnera dobrać trochę bardziej z głową, albo zaakceptować wady Twojego męża. Nie chodzi o to oczywiście, żebyś sobie dała wejść na głowę. Ale on nie zacznie z Tobą chodzić do teatru i czytać książek. Po prostu. Myślę, że facet też może być zmęczony Twoim suszeniem mu głowy, że nie jest taki, jak sobie wymarzyłaś, a jest po prostu sobą. Wiele kobiet wychodzi za przeciętnego faceta i próbuje ulepić z niego swój ideał, chodzi, marudzi, namawia. Reakcją obronną może być właśnie wycofanie i złośliwość.

35

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

A ja myślę, że siedzisz w domu na macierzyńskim, sama z małym dzieckiem i masz tego po kokardki. Mąż chodzi do pracy a ty zwyczajnie mu zazdrościsz i wymyslasz głupoty, żeby tylko coś się zadziało, bo dość tej nudy, tego domowego kieratu. Ktoś powinien cię przyhamować, bo za chwilę eksploatujesz i faktycznie polecisz do sądu, żeby rozwalić rodzinę. Puknij się w głowę i zacznij chodzić do psychologa bo masz poporodowa depresję. Uśmiechnij się i przestań wydziwiac.

36

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
ulle napisał/a:

A ja myślę, że siedzisz w domu na macierzyńskim, sama z małym dzieckiem i masz tego po kokardki. Mąż chodzi do pracy a ty zwyczajnie mu zazdrościsz i wymyslasz głupoty, żeby tylko coś się zadziało, bo dość tej nudy, tego domowego kieratu. Ktoś powinien cię przyhamować, bo za chwilę eksploatujesz i faktycznie polecisz do sądu, żeby rozwalić rodzinę. Puknij się w głowę i zacznij chodzić do psychologa bo masz poporodowa depresję. Uśmiechnij się i przestań wydziwiac.

Mąż też mi mówi, abym puknela się w głowę. Dokładnie mówi tak: weź rozpęd i pier***nij głową w ścianę.
Zastanawiające jest jak łatwo diagnozuje się innych. Mój mąż też tak robi-komplikacje poporodowe, przy których miałam wysoką gorączkę (38.9) i chciałam jechać do lekarza, zbywał mowił, że to  hormony.
Ty po kilku zdaniach stwierdzasz depresję. Rentgen w oczach czy jak... ;-)

37 Ostatnio edytowany przez ulle (2018-12-01 22:00:55)

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Widocznie twój mąż dobrze cię zna i mam nadzieję, że w którymś momencie jak będziesz przeginala, to sprowadzi cię do parteru. Nie histeryzuj młoda i świeżo upieczona mamo. Wystarczy przeczytać uważnie twoje posty i podejrzenie o depresji poporodowej nasuwa się samo. Weź się za siebie, a nie rozwalaj dziecku rodziny, bo jeśli to ci się nawet i uda, to skąd wiesz na jakiego pomylonego czuba się kiedyś nie natniesz i takiego wujka ujka zafundujesz dziecku. Idź do psychologa bo zaraz pekniesz z tej złości. A puszczanie bakow w obecności np żony świadczy o tym, że jesteś temu facetowi bardzo bliska i jest on przy tobie sobą. A przy małym dziecku i chodzeniu do pracy i tych wszystkich obowiązkach, to myślisz, że na co człowiek ma ochotę po powrocie do domu? Ma się rozsiasc i pitolic z tobą w trzech językach o tym, co nowego w powszechnym? Bez przesady. Chyba masz za mało roboty i za mało problemów. O pamiętaj się.

38 Ostatnio edytowany przez prudencja (2018-12-01 23:55:58)

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Potrafi spierdzieć się i powiedzieć "poczuj prawdziwego mężczyznę".

to jest knur, a nie mężczyzna. prymityw, zakompleksiony i żałosny, dlatego straszy, deprecjonuje i grozi. czyjś lęk takich tylko pompuje. wydajesz się być ogarnięta, uważam, że to Ty tu rozdajesz karty, ale nie widzisz tego, a on za wszelką cenę nie chce, być to zauważyła.Ty sobie bez niego poradzisz. a on co zrobi? będzie sobie pierdział, do spawarki.

39

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Masz rację, Prudencja, ze to odraża. Tylko że przez peyzmat tego wydarzenia nie możemy oceniać calego malzenństwa, chyba że to,codzienny nawyk jej męża i ich życie sklada się z takich zachowań.
Mi się niestety wydaje, ze wcześniej też nie było filozoficznych rozmów, byly wycieczki i siłownia, a potem autorce zaczął nie pasować, nie wystarczać do obrazka.Ale jeszcze spełnił swoją rolę dając jej dziecko..Mam takie przykre wrażenie, ze Ona szuka raczej wad w nim niż czegoś co łączy.Oby dziecko spełniało jej oczekiwania...

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

40 Ostatnio edytowany przez prudencja (2018-12-02 13:26:17)

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
Ela210 napisał/a:

Masz rację, Prudencja, ze to odraża. Tylko że przez peyzmat tego wydarzenia nie możemy oceniać calego malzenństwa, chyba że to,codzienny nawyk jej męża i ich życie sklada się z takich zachowań.
Mi się niestety wydaje, ze wcześniej też nie było filozoficznych rozmów, byly wycieczki i siłownia, a potem autorce zaczął nie pasować, nie wystarczać do obrazka.Ale jeszcze spełnił swoją rolę dając jej dziecko..Mam takie przykre wrażenie, ze Ona szuka raczej wad w nim niż czegoś co łączy.Oby dziecko spełniało jej oczekiwania...

oczywiście, że to nie jest podstawa do oceny, ale takie zachowanie to papierek lakmusowy jakości związku, to jest wiśnia na torcie braku więzi, braku uczuć, braku elementarnego szacunku, juz nawet nie do żony, do kobiety, czlowieka po prostu. tu są dwa bieguny, które nigdy się nie zejdą, jest kobieta, której intelektualnie potrzeba czegoś więcej, niż wdychanie spalin prawdziwego mężczyzny, jest i młotkowy, który powinien związać się z przysłowiową tipsiarą, z którą będą wspólnie rechotac z grubych żartów.

mój wcześniejszy komentarz dotyczył także jego zachowania w całości, oczywiście możemy opierać się tylko na relacji jednej strony.

mezalians, dobrze ktos to wyżej nazwał. dopóki to szło na chemii i emocjach, to jakoś się trzymało. okulary potem spadły i rzeczywistość dała z liścia. ale zanim to sie stało, zadział się ślub i dziecko, czyli częste excuse dla dalszego starania się. ileż jest takich historii dookoła.

41 Ostatnio edytowany przez anna7979 (2018-12-04 00:42:03)

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Ten Twój mężulek to b. prymitywny, skoro takie teksty strzela - o pierdzeniu i praw. mężczyznach.

Myslalam, ze inteligentne kobiety, jak Ty, dużo lepiej i z glową wybierają partnerow.

Chyba jednak zawalilas sprawę.

Nieprzyjemny ten koles.

Lepiej być samemu i mie swiety spokoj, niż z prymitywem siedzieć....

42

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Wiem, że mam to na własne życzenie i teraz trzeba wypić piwa, którego nawazylam.
Ja totalnie zgłupiałam jak się zakochałam. Różowe okulary na nos i wierzyłam, że się poukłada, że damy radę, że się dotrzemy. Ale nie tym razem... Muszę spiąć poślady i już.

43

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
sosna30 napisał/a:

Wiem, że mam to na własne życzenie i teraz trzeba wypić piwa, którego nawazylam.
Ja totalnie zgłupiałam jak się zakochałam. Różowe okulary na nos i wierzyłam, że się poukłada, że damy radę, że się dotrzemy. Ale nie tym razem... Muszę spiąć poślady i już.

Rozstanie nie jest takie proste, kiedy już jest dziecko. Przemyśl to dobrze, bo teraz decydujesz też za niesamodzielnego człowieka. Możesz postawić mężowi ultimatum, że albo terapia małżeńska, albo separacja. Chociaż wtedy on także musiałby dostrzec problem.

44

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
Entropia napisał/a:
sosna30 napisał/a:

Wiem, że mam to na własne życzenie i teraz trzeba wypić piwa, którego nawazylam.
Ja totalnie zgłupiałam jak się zakochałam. Różowe okulary na nos i wierzyłam, że się poukłada, że damy radę, że się dotrzemy. Ale nie tym razem... Muszę spiąć poślady i już.

Rozstanie nie jest takie proste, kiedy już jest dziecko. Przemyśl to dobrze, bo teraz decydujesz też za niesamodzielnego człowieka. Możesz postawić mężowi ultimatum, że albo terapia małżeńska, albo separacja. Chociaż wtedy on także musiałby dostrzec problem.

Gość jest jaskiniowcem i nic tego nie zmieni. Żadna terapia, żadna separacja. Jedyne co może nastąpić, to akceptacja ze strony autorki i poszukanie w tym szczęścia.

45

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
prudencja napisał/a:
Entropia napisał/a:
sosna30 napisał/a:

Wiem, że mam to na własne życzenie i teraz trzeba wypić piwa, którego nawazylam.
Ja totalnie zgłupiałam jak się zakochałam. Różowe okulary na nos i wierzyłam, że się poukłada, że damy radę, że się dotrzemy. Ale nie tym razem... Muszę spiąć poślady i już.

Rozstanie nie jest takie proste, kiedy już jest dziecko. Przemyśl to dobrze, bo teraz decydujesz też za niesamodzielnego człowieka. Możesz postawić mężowi ultimatum, że albo terapia małżeńska, albo separacja. Chociaż wtedy on także musiałby dostrzec problem.

Gość jest jaskiniowcem i nic tego nie zmieni. Żadna terapia, żadna separacja. Jedyne co może nastąpić, to akceptacja ze strony autorki i poszukanie w tym szczęścia.

Po pierwsze to nazywanie kogoś jaskiniowcem też za dobrze o mówiącym nie świadczy.

Po drugie to zawsze był i kiedyś autorce nie przeszkadzało. To też nie jest fair rzucać kogoś po 5 latach małżeństwa za to po prostu, że jest sobą. Fakt, że facet też ma swoje za uszami, bo złośliwości z jego strony to nic fajnego, ale jest też ojcem dziecka autorki, a autorka sama i na własne życzenie go tym ojcem zrobiła pomimo jego wad (dziecko urodziło się niedawno, więc to już raczej było po etapie zakochania). Gdyby obie strony wykazały dobrą wolę, może udałoby im się sobie przypomnieć, co właściwie w sobie lubiły. A kontaktów z mężem autorka i tak już teraz nigdy do końca nie zerwie, bo mają razem dziecko, a ojciec też ma prawo je widywać i wychowywać.

46

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

To jest pasożyt, po prostu. Do tego taki, który by Cię przy sobie utrzymać (zasoby!) stosuje gnębienie, manipulacje i zastraszanie.

Ja bym już jutro dzwoniła do prawnika.

47

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
sosna30 napisał/a:

Po ślubie ja wyjeżdżałam na projekty, wracałam na weekendy, więc wielu rzeczy nie zauważałam lub przymykalam oko. Dopiero od ciąży i na macierzyńskim jestem cały czas w domu.

I tu jest pies pogrzebany. To nie on się zmienił. Po prostu jak się jest "żoną weekendową" i do domu wraca niczym hotelu to nie można powiedzieć, że się partnera zna. No nie ma siły...

Chcesz pogadać? Pisz na priv: GG 11654635

48 Ostatnio edytowany przez authority (2018-12-04 23:59:17)

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

szakisz no pierwszy raz żabolu się z tobą zgadzam. Powtórzę kolejny raz rwij kobieto chwasta bo się rozrasta.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

49 Ostatnio edytowany przez authority (2018-12-05 00:03:13)

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

O takich ludziach ja właśnie pisałem Polaczki wygodnisie hipokryci, prostaki chamy kłamcy manipulanci wampiry psychiczne. Taki może zarabiać i 10 razy tyle ale słoma zawsze będzie mu(rodzaj bezosobowy) wystawała z nogi.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

50 Ostatnio edytowany przez takasobiemamuśka (2018-12-05 07:45:31)

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Sosna smile jestem po rozwodzie z takim właśnie człowiekiem jak Twój jeszcze mąż. Mamy trójkę dzieci.
Czas okołorozwodowy był bardzo trudny ( również byłam tak emocjonalnie podporządkowana jak Ty)zabrałam dzieci i siebie do rodziców na czas rozwodu, bo się bałam, nie wiedziałam co odwali. Po rozwodzie wróciłam i zastałam nową panią mieszkającą w naszym domu, a nie było mnie i dzieci raptem dwa miesiące. Dobrze się zastanów czy na pewno chcesz opuścić mieszkanie, przegadaj to z pełnomocnikiem. Nie czekaj. Szkoda życia. Nigdy nie żałowałam decyzji o rozwodzie, była (ze względu na dzieci), dla mnie najtrudniejszą, jak do tej pory, decyzją w życiu, ale najlepszą. Dwa lata sprzedawaliśmy wspólny dom razem tak mieszkając po rozwodzie, to był koszmar, ale z perspektywy kilku lat ..warto było to wszystko przetrzymać.vTrraz wreszcie wróciła ta radość z życia sprzed małżeństwa, dzieci mogą żyć w cieple domowym i się kształcić, rozwijać pasje, nikt nie podcina im skrzydeł, nie wywala ani na mnie, ani na dzieci swojego niezadowolenia o wszystko. Nie niszczy psychicznie.
O dziwo teraz dopiero zaczął mnie szanować i mamy znośne relacje.
Nie bój się jego reakcji, tylko realizuj co zamierzasz, dasz radę. Odbudujesz sobie grono znajomych..zaręczam i zdziwisz się ile Ci ludzie powiedzą o nim jak już będą wiedzieli, że nie jesteście razem.

51 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-12-05 14:25:54)

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Trolling. Post niezgodny z regulaminem.
Obraźliwe, złośliwe osobiste wycieczki pod adresem Autorki wątku

powtórna edycja postu Autora, który najwidoczniej ma ogromne problemy ze stosowaniem się do regulaminu. Życzymy wszystkiego dobrego

52

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

[nieregulaminowa treść, usunięte przez moderatora]

o Ty byś się z tym jaskiniowcem dogadała. już po wstępie widać.

53

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód
authority napisał/a:

O takich ludziach ja właśnie pisałem Polaczki wygodnisie hipokryci, prostaki chamy kłamcy manipulanci wampiry psychiczne. Taki może zarabiać i 10 razy tyle ale słoma zawsze będzie mu(rodzaj bezosobowy) wystawała z nogi.

No patrz, a ja akurat nazywam Polaczkami przemądrzałych gości, którzy myślą, że wszystkie rozumy pozjadali, mają wszystkich za idiotów i obrażają ich innych w swoich komentarzach (a nawet w swoim podpisie). Z takimi to dopiero nie idzie wytrzymać na co dzień, bo od słuchania takich mundorśći serio się może zrobić niedobrze.

54

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Cześć, minęło trochę czasu i mam mały update całej sytuacji.
Okazało się, że mąż mnie zdradzał. Kiedy postawiłam sprawę jasno, że albo on albo ja się wyprowadzam, spakował się bez kłótni w niecałą godzinę i wyprowadził. Teraz mieszka ze swoją kochanką (przypadkowo wygadała się jego matka jak przyjechała na Gwiazdkę, dać prezent naszemu dziecku).

Dziękuję Wam za wsparcie, w ciężkich dla mnie chwilach. Teraz już jest mi trochę łatwiej. Dziękuję za słowa, które dodały mi odwagi, aby się wyrwać z tego bagna.

A tym, którzy twierdzili, że rozbijam rodzinę, mogę jedynie powiedzieć, że już dawno powinnam zaufać intuicji i nie zwlekac z rozstaniem tak długo.

55

Odp: Zmarnowane lata, czas na rozwód

Oczywiście sprawa rozwodowa w toku?

Posty [ 1 do 55 z 63 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zmarnowane lata, czas na rozwód

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018