netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

jak się otrząsnąć po kolejnym rozstaniu... stracone nadzieje...

6 odpowiedzi2 215 wyświetleńzałożony przez Reegina, 25.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » jak się otrząsnąć po kolejnym rozstaniu... stracone nadzieje...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez Reegina (2015-06-25 12:16:32)

Temat: jak się otrząsnąć po kolejnym rozstaniu... stracone nadzieje...

Dziewczyny, muszę się wyżalić, bo totalnie nie mogę się pozbierać...
Znałam Z od wielu lat, związaliśmy się, byliśmy razem 3 lata, bywało różnie, ale generalnie byłam szczęśliwa, kochałam go. Zostawił mnie, robiłam wiele głupstw i po prostu w końcu nie wytrzymał. Tak to widziałam. Zmądrzałam, nie odzywaliśmy się kilka miesięcy, potem zeszliśmy się, ja zainicjowałam spotkanie. Byłam najszczęśliwszą osobą pod slońcem. Mieliśmy plany, wspólne mieszkanie, wyjazdy, rodzina, było super przez pół roku. Znowu coś nei grało, zachowywał się trochę olewczo, coś mu marudziłam ale potem się starał. Wiedziałam, że to ten jeden jedyny, że chcę poważnego związku, że jestem pewna uczuć. Było naprawdę dobrze, byliśmy szczęsliwi...
Z dnia na dzień zranił mnie, przestał się odzywać, powiedział, że nie może jechać ze mną na wycieczkę, na której mi zależało. Koniec końców powiedział, że czuje, że jestem jego przyjaciółką, ale nie czuje miłości, że się pomylił.
Byłam załamana, bo kiedy wszystko (moim okiem) układało się jak należy on nagle powiedział, że to koniec. Rozmawialiśmy, płakał, ja nie, było w miarę spokojnie, roztaliśmy się w dobrej atmosferze, chcieliśmy utrzymywać kontakt. Bolało, ale zaakceptowałam to. Nie miałam mu nic za złe, nie zmuszę go do miłości. Takie były moje emocje. Minęło 3 tygodnie a do mnie to dociera dopiero teraz. To, że plany na wspólną przyszłość legły w gruzach. To, że byłam szczęśliwa i nagle to się skończyło. Staraliśmy się oboje, mówił, że kocha, sam wychodził z inicjatywami odnośnie przyszłości. Po co?
Mieliśmy kontakt, częściej to ja się odzywałam, ale on też. Wykorzystał mnie jeszcze do jakiejś pomocy i mi bardzo dziękował, byłam zadowolona, że nasza relacja jest normalna, że nie palimy mostów. Bolało, ale chciałam by te rozstanei jakoś wyglądało... jestem zawiedziona, ale wiem, że zawsze o wiele rzeczy musiałam się prosić i czekałam na realizację planów, które ciągle były przypuszczeniami... od miłości nie oczekuje się przecież tego, wiem, że powinno być inaczej... dlatego zrozumiałam, że tak czy siak by nam nie wyszło. Ale potrzebuję go jak cholera. Jestem w mieście gdzie mam niewielu znajomych, byłam tu dla niego.
W pewnym momencie wkurzać zaczął mnie kontakt przez smsy, pisaliśmy o tym co czujemy, mówię, że nie chcę go stracić, on mnie też nie. Takie pierdzielenie. I potem cisza. Oczywiście odezwałam się ja, nei umiem wytrzymać... i była kłótnia... pierwsza od wielu miesięcy. Taka, że wiem, że go straciłam już jako osobę.

To skrót..
Nie wiem czemu się tak go uczepiłam, jak wiem, że ma wiele wad, jak mnie irytuje, nie jestem w stanie powiedzieć czy go kocham. Boli to, że byłam szczęśliwa, a teraz nie wiem co robić ze swoim życiem. mam 25 lat, koleżanki się zaręczają a ja zastanawiam się jak to im wychodzi, skoro ja tyle lat byłam w związku, byłam przekonana, że to miłość a nagle anioł mnie oszukał, jak mam uwierzyć, zaufać komuś w przyszłości? Zanim ja się z niego wyleczę...
Pogodziłabym się z rozpadem związku, bo faktycznie mimo ogólnego pięknego obrazka to wiele rzeczy czasem mi nie pasowało do siebie. Ale chciałam by po rozstaniu przyszedł i powiedział, że chce sie przytulić, że mu przykro, że nie mógł inaczej ale i tak będzie mu mnie brakować. on wie jak cierpię a ignoruje mnie... jest typem zamkniętym, zawsze był, nei tak uczuciowy i wylewny jak ja. sami widzicie ile ja tu piszę a on by to podsumował w kilku zdaniach.

Nie mogę się pogodzić z tyum że go nie ma, że nie mam go nawet jak kolegi. Obwiniam się, ale nie powinnam. teraz siedzę sama i płaczę...

nie wiem czy tęsknię za nim czy za kimkolwiek..chciałabym być szczęśliwa, mieć faceta-przyjaciela, kogoś kto jest obok i dla kogo warto się starać, kogos do ktorego wracam po pracy i czeka na mnie kolacja, kogoś dla ktorego ja robie wiele...było to wszytsko a nagle nie ma nic...

2

Odp: jak się otrząsnąć po kolejnym rozstaniu... stracone nadzieje...

Daj sobie czas - mówi się, że po rozstaniu cierpi się jak po śmierci bliskiej osoby, coś w tym jest - trzeba opłakać własnie te stracone nadzieje, wizje przyszłości z tym człowiekiem.

Z jednej więc strony - nie tamować uczuć, przeżyć żałobę, ale też starać się wyjść do świata, do ludzi, znaleźć nowe hobby, poszukać nowych znajomych? Skoro piszesz, że jesteś tam sama w mieście i niejako na nim się 'uwiesiłaś',nie tylko jako na partnerze, ale też na znajomym, przyjacielu - hmm. to nie był zbyt zdowy układ i moim zdaniem bez sensu jest liczyć na niego jako przyjaciela czy znajomego do spędzania wolnego czasu. To tylko rozdrapuje rany, a potrzebujesz je zagoić.

Pewnie, że teraz zaczyna do ciebie docierać, że się rozstaliście  i ta świadomość musi do Ciebie dotrzeć, ale po co przysparzać sobie cierpienia? Ja uważam, że bez sensu jest przyjaźnić się z byłymi, gdy jedna osoba jeszcze nie wyleczyła się z uczuć i icierpi. Zrób 'reset' - telefonu, zdjęć, rzeczy które się z nim kojarzą.

A jak się wycierpisz, wypłaczesz, może dotrze do Ciebie, że masz DOPIERO 25 lat i sporo czasu na ułożenie sobie zycia z facetem. Przecież piszesz, że ten człowiek nie był ideałem i nie możesz go idealizować. Musisz pozwolić mu odejść, przede wszystkim w swojej głowie. Przeanalizować swoje błędy,żeby ich nie popełnić. Dać sobie czas, przestrzeń na odkrycie siebie, bez faceta, na ułożenie sobie życia bez desperackich poszukiwań, na poczucie się szczęśliwą na ile to możliewe żyjąc samej - wtedy przyciągniesz jakiegoś fajnego mężczyznę.

Bedzie dobrze - głowa do góry smile

3

Odp: jak się otrząsnąć po kolejnym rozstaniu... stracone nadzieje...
Reegina napisał/a:

nie wiem czy tęsknię za nim czy za kimkolwiek..chciałabym być szczęśliwa, mieć faceta-przyjaciela, kogoś kto jest obok i dla kogo warto się starać, kogos do ktorego wracam po pracy i czeka na mnie kolacja, kogoś dla ktorego ja robie wiele...było to wszytsko a nagle nie ma nic...

Teraz ciężki czas przed Tobą, musisz sie pogodzić z tym że Twoja bajka sie skończyła z tym chłopakiem , wkrótce zacznie sie kolejna z kimś innym . Może będziesz bardziej szczęśliwsza , może to juz będzie ten na zawsze! Nie trać nadziei i skoro sie rozstaliście z byłym ,znaczy że tak miało być i że ktoś inny jest Ci przeznaczony . Wiadomo że boli i boleć będzie tymbardziej że wkręciłaś sie i chciałaś nawet ślubu , aż tu nagle zostałaś sama . Musisz się przyzwyczaić i jakoś to przetrawić .  Jak sama stwierdziłaś teraz każdy się zaręcza i podwójnie będzie Ci przykro że nie jesteś w tym gronie .
Pamiętaj....

Kiedys pojawi sią ktoś w Twoim zyciu dzięki któremu zrozumiesz dlaczego z nikim innym Ci nie wychodziło .. Powodzenia
Sprawdza sie w 100% a ty ciesz sie życiem , bo miłosc przychodzi znienacka

4

Odp: jak się otrząsnąć po kolejnym rozstaniu... stracone nadzieje...

Nie ma lekarstwa na rozstanie z osoba ktora kochasz, kazdy przezywa to inaczej w zaleznosci jak mocno sie zaangazowal. Ja mimo dluzszego czasu od rozstania wciaz kocham i zapewne nie szybko sie to zmieni , mimo iz pogodzilam sie z tym faktem.

5

Odp: jak się otrząsnąć po kolejnym rozstaniu... stracone nadzieje...

Prawdopodobnie tak bardzo ci zależało żeby z kimś być że przymknęłaś oko na pojawiające się sygnały że coś nie gra miedzy wami. Myślę że lepiej stosować wczesną selekcję zwracając uwagę na te niepokojące rzeczy, niż wchodzić w nieudane związki.

6

Odp: jak się otrząsnąć po kolejnym rozstaniu... stracone nadzieje...

Dziewczyny, niby żyję swoim życiem, ale nie mogę zrozumieć jak to jest możliwe, że dzieliliśmy swoje życia ze sobą, a on - po tych tekstach, że chce mnie jako bliską osobę, że mu zależy itd - po prostu przestał się odzywać. Pogodziłam się z tym, że z nim nie będę i szczerze mówiąc wydaje mi się, że to dobrze. Że nie chcę jednak kogoś takiego jak on. Że tak naprawdę szukam czegoś innego. A związałam się z nim na nowo z tęsknoty za nim, z braku kogokolwiek, bo chciałam mieć bliską osobę i szczęście i tak jak ktoś tu napisał - przymykałam oczy na jego wady i błędy...

I tak chciałam by był, jako kolega, brakuje mi tego to raz, a dwa - nie mogę się nadziwić, że stałam się dla niego nikim. Nie mamy kontaktu w ogóle, to już ponad tydzień jak dzieje się... nic. Jest ok, nie płaczę, trzymam się, jest mi lżej, ale chciałabym zrozumieć co kieruje nim, że się nie odzywa, że się odciął?
To normalne, że dzielisz z kimś milion spraw, pomagasz mu, a nagle olewasz, nie pytasz czy sie czujesz ok, czy ze zdrowiem sie uspokoilo, czy mam kase (on mi duzo pomagal tez, latwiej bylo zyć we 2), czy w rodzinie ok (bo s ą u mnie problemy...)... nie rozumiem tego po prostu.

napisalam do neigo po ponad tym tygodniu tylko (a może i aż) tyle: "nie myslalam ze bedziesz potrafil sie tak zachowac", a on nie odpisal po prostu ... nic.

jak sie z tym pogodzic i zrozumiec???

7

Odp: jak się otrząsnąć po kolejnym rozstaniu... stracone nadzieje...

Reegina - tak jest chyba lepiej (bez kontaktu), im dłużej będziesz utrzymywała z nim kontakt, tym bardziej  będzie pogłębiać się Twoja tęsknota za nim.
Mimo, że jak twierdzisz, pogodziłaś się z rozstaniem, to jednak chyba nie jest tak do końca. Po co Ci rozmowy z nim i do tego przytulanie, żeby bardziej cierpieć? On już tego nie chce, pogódź się z tym. Jego milczenie wcale nie musi oznaczać, że jesteś dla niego nikim, jesteś przeszłością, do której on nie chce wracać, przykre, ale niestety prawdziwe.
Jest tutaj wiele historii osób, które znalazły się w podobnej sytuacji. Wygrywają te osoby, które całkowicie odcinają się od byłych partnerów którzy zawiedli, wygrywają spokój i szybszy powrót do równowagi.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » jak się otrząsnąć po kolejnym rozstaniu... stracone nadzieje...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026