"Trzeba się z sobą przywitać
trzeba siebie polubić
twarz woalką czasu zakryta
blask oczu w nocach się zgubił
Nie ma już tamtej kobiety
nie można się odmłodzić
Trzeba się z sobą przywitać
trzeba siebie polubić"
Ludmiła Marjańska
Spoglądam w lustro... dostrzegam zmarszczkę na czole. Taka mała kreska utkana z moich myśli. Przypomina o czasie odmierzającym godziny w mym sercu. Choć jestem jeszcze w "kwiecie wieku" czuję, że się starzeję...
Trwałam w swej rzeczywistości spoglądając na życie ze strachem do chwili gdy nie urodziłam dziecka. Ciąża, cud narodzin odmieniły mnie bardziej niż się spodziewałam. Stałam się dojrzalsza, ale i jednocześnie starsza. Moje ciało już nie jest takie jakie było jeszcze rok temu. Rozstępy i inne znamiona noszenia w sobie życia pozostały niczym blizny po rozstaniu z dzieckiem w dniu jego narodzin. I znowu skazana na samotność w byciu kobietą. Czas mija...
Każda z nas ma własne zdanie na temat starzenia się, albo jak wolicie dojrzewania do bycia babcią, staruszką.
Wyobrażacie sobie siebie za kilka - kilkadziesiąt lat? A jak jest teraz gdy patrzycie na siebie w lustro, drogie panie? Czy jesteście pogodzone z sobą? Czy czas jest waszym przyjacielem? Jak sobie radzicie z upływającym czasem? czy jesteście wobec siebie uczciwe? A może podjęłyście walkę z zegarem życia?
hmm...
lustereczko, lustereczko powiedz przecie jak kobiety w twym obliczu traktują się na świecie... ![]()