netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

moj problem z moim mezem

17 odpowiedzi5 261 wyświetleńzałożony przez saga7, 29.11.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » moj problem z moim mezem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: moj problem z moim mezem

Jestem ponad 25 lat po slubie i moj maz od samego poczatku malzenstwa stosowal ciche dni,nie
  raz trwalo to tydzien ,dwa a nawet 2-3 miesiace .Nawet bylo tak ze nie wiedzialam o co mu chodzi bo rozmawiac ze mna nie chcial.Dostalam silnej nwrwicy,nie moglam isc do pracy bo balam sie z domu wychodzic.Bylam calkowicie od meza zalezna.Teraz mamy po 50 lat i moj maz dalej prowadzi swoj styl zycia.Ja juz jestem tak tym zmeczona ,narasta we mnie wrecz agresja bo nic nam nie brakuje tylko
   jego zachowanie mnie dobija.A kazdy powod do nie odzywania sie jest dobry .Nie mam gdzie odejsc bo dawno bym to zrobila.Poza tym maz nie naduzywa alkoholu,nie wyzywa mnie jest wrecz dobry jak jest dobrze.Ale ja juz nie daje rady tak zyc ,jak jest dobrze to juz mysle kiedy cos zle powiem czy zrobie i kiedy nastana te okropne ciche dni.Mojego meza takie sytuacje nic nie nauczyly przez tyle lat ja na zdrowy rozum bym ich unikala a on przeciwnie i wine widzi zawsze we mnie.Ja jestem spokojna i awantur nie szukam.Na dzieci tez sie obraza.Jak mam dalej z nim zyc ,czy dzieci nie beda powielac zachowania taty??????duzo mam pytan do was kobitki ,moze ktoras z was przechodzila to co ja.

2

Odp: moj problem z moim mezem

Zajrzyj tutaj:
GRUPA WSPARCIA - ciche dni w zwiazkach

3

Odp: moj problem z moim mezem

Ja co prawda nie przechodziłam tego osobiście (tzn. - będąc w roli żony), ale moja mama była przez 20 lat żoną właśnie takiego człowieka (nota bene mojego ojca), więc napiszę, jak to wyglądało z mojej perspektywy i opowieści mojej mamy. Taki człowiek się nie zmienia, a wręcz w przypadku mojego ojca było tak, że z wiekiem te zachowania mu się nasilały. Nie da się normalnie żyć pod jednym dachem z człowiekiem, który bez przerwy się obraża i szuka winy we wszystkich, tylko nie w sobie. Całe dzieciństwo byłam przez niego strofowana i karana milczeniem i "fochem", podobnie moja siostra, nie mówiąc już o mamie, która naprawdę nie szukała zwady. Ojciec potrafił obrazić się na przykład za to, że mama zaprosiła na obiad swoją siostrę, której on nie lubił (swoją drogą on nikogo nigdy nie lubił, zwłaszcza rodziny i przyjaciół mamy) i walił "focha" na tydzień.

Niestety - jedyną radą jest odejście, odseparowanie się od takiego człowieka. Moja matka odżyła dopiero po tym, jak on się wyprowadził - prawdę mówiąc, wszystkie trzy odetchnęłyśmy z ulgą, kiedy się wyniósł, mimo że również nigdy nas nie bił, nie był agresywny. Piszesz, że nie masz dokąd pójść, więc ciężka sprawa... Może dałabyś radę wynajmować jakieś małe mieszkanie lub mieszkać pewien czas u rodziny/przyjaciół? Bo rozumiem, że Twój mąż jest pewnie w waszym domu zameldowany i się nie wyprowadzi...

4

Odp: moj problem z moim mezem

Anemonne to co piszesz to jak bym czytala o sobie ,moj maz tez nie lubi mojej rodziny ,chociaz nigdy
   nikt mu nic nie zrobil on uwaza tylko jego rodzine tzn mama tata(juz nie zyje ) i siostra.
   On sie z domu nie wyprowadzi bo mowi ze na niego ciezko pracowal ja prowadzilam dom i przez moja nerwice nie moglam podjac pracy.Teraz jakbym chciala wynajac jakies mieszkanie to mnie nie stac i kolo sie zamyka.A dlaczego Anemonn Twoj tata odszedl???????bo zeby z kims zamieszkal musi sie zmienic bo chyba nikt nie wytrzyma takiej sytuacji.Czy to jest przemoc psychiczna??????????

5 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2009-11-29 17:35:06)

Odp: moj problem z moim mezem

Mój ojciec chyba był bardziej pokorny jednak - rodzice w końcu postanowili się rozejść, mama nie wytrzymała, ojciec zgodził się wyprowadzić. Wrócił do swojego rodzinnego miasta, a krótko po tym wyjechał za granicę do pracy. Z tego co wiem, próbował tam zamieszkać z jedną kobietą, ale ona również go zostawiła (co mnie nie dziwi).

Tak, to zdecydowanie jest przemoc psychiczna. Podziwiam Cię, że w ogóle wytrzymałaś w takim układzie 25 lat - moja mama w sumie niewiele mniej, bo 20, ale widziałam jaka była zmęczona i znerwicowana. Po wyprowadzce ojca zmieniła się nie do poznania - silna, pewna siebie, pogodna (co udzieliło się również mi i siostrze, jakby nie było - z domu zniknął tyran). Do tamtej pory była uzależniona od ojca, on sprawił, że mama uwierzyła w to, że nie poradzi sobie bez niego - co było oczywiście bzdurą, bo jak się okazało, bez niego radziła sobie znacznie lepiej niż z nim.

Może spróbujesz terapii u psychologa? Dobry psychoterapeuta na pewno nakieruje Cię, podpowie, co możesz zrobić, jak sobie radzić. Ja nie czuję się kompetentna, a poza tym jestem chyba zbyt młoda i niedoświadczona, żeby wypowiadać się zbyt szeroko w kwestiach małżeńskich. Jedyne co mogłabym Ci teraz jeszcze poradzić - spróbuj poszukać pracy, uniezależnić się od męża. W końcu w każdej chwili mogłoby go zabraknąć, więc warto spróbować się trochę usamodzielnić.

6

Odp: moj problem z moim mezem

Mieszkam w malej miejscowosci,gdzie z praca trudno, zebym mogla dojezdzac ,ale mnie ogranicza lek przed opuszczaniem domu.Jedynie co wychodze do sklepow w obrebie swojego domu.
Poza tym kto przyjmie kobiete 50-letnia.

7 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2009-11-29 18:14:41)

Odp: moj problem z moim mezem

Ech, tak myślałam, że to właśnie napiszesz...
A co by było, gdyby on np. nagle umarł? Jakbyś sobie poradziła?
Jeżeli nie pracujesz od dawna (jeśli w ogóle kiedykolwiek pracowałaś, bo o tym nie pisałaś), skąd będziesz miała emeryturę, jak się utrzymasz?

A co do lęku przed wychodzeniem z domu - to kolejny powód, żeby wybrać się do psychologa.

W pewnym sensie tkwisz w tym na własne życzenie. Trudno, żebyś z podejściem "a kto mnie przyjmie" znalazła pracę...

8

Odp: moj problem z moim mezem

Moj maz jest juz na emeryturze.
   Kiedys pracowalam jak bylam zdrowa a po urodzeniu dzieci niepracuje.

  Do psychologa musialabym jezdzic a kto by to robil jak ja sama sie boje gdzie kolwiek ruszyc.

9

Odp: moj problem z moim mezem

Ja pracy sie nie boje moge ciezko pracowac aby nie byc zalezna od kogos ale nie moge pozbyc sie leku chociaz i tak jest lepiej niz bylo wczesniej.

10

Odp: moj problem z moim mezem

Niestety, bez pomocy psychologa będzie Ci pewnie bardzo trudno pozbyć się lęku, i to jest zamknięte koło.
Ale jest i druga strona medalu - to działa tak, że im rzadziej wychodzisz z domu, im bardziej zamykasz się w swoim własnym, dobrze znanym otoczeniu, tym bardziej się boisz - i kolejne koło się zamyka. Piszę to z autopsji, też cierpię na takie lęki (podejrzewam, że nerwicę też dostałam "w prezencie" od tatusia), ale widzę sama po sobie, że jak jeszcze się zmuszam i jadę do miasta (mieszkam w małej miejscowości pod dużym miastem), chociażby na uczelnię w weekend czy po to, żeby z kimś się spotkać, to jest mi dużo lepiej, niż jak siedzę tylko w domu. Wcześniej specjalnie wybrałam sobie pracę w mieście, żeby właśnie musieć tam dojeżdżać i nie siedzieć w domu. Teraz pracuję chwilowo z domu i już widzę, że moje lęki się pogłębiają, coraz częściej boję się wyjść do sklepu choćby po pieczywo. Ale zgadnij, co robię? Zmuszam się i wychodzę do tego sklepu, bo wiem, że gdybym się nie zmuszała, to w końcu by mi odbiło i zaczęłabym się bać własnego cienia we własnym pokoju.

Najgorsze, co możesz zrobić, to usiąść i zamartwiać się, zastanawiać nad sobą. Czasem trzeba sobie dać "kopa na rozpęd" - inaczej bardzo łatwo jest się pogrążyć w swoich lękach i psychicznych ograniczeniach.

11

Odp: moj problem z moim mezem

Masz racje z tymi lekami ale ty jestes mloda i masz jeszcze szanse aby sie ich pozbyc i sie nie dac.
   Jest duzo wiadomosci w necie na temat nerwicy kiedys tego nie bylo i wiele rzeczy nie rozumialam.
   Mam stycznosc wirtualna z takimi osobami z problemem NN(nerwicy )i sobie doskonale radza,ucza sie jezdza po swiecie .Ja juz mam ja tak zakorzeniona ze teraz chyba i psycholog by mi nie pomogl.
   Ale duzo rzeczy przelamalam ale do normalnosci jeszcze duzo mi brakuje.
   Boje sie ze u moich dzieci moze sie kiedys NN pojawic.Bardzo sie tego boje.
  Anemonne bardzo ci dziekuje ze odpisalas mi na moj post.

12

Odp: moj problem z moim mezem

saga7 - tkwisz w nerwicy tylko i wyłącznie dlatego, że sobie "wdrukowałaś", że z niej nie wyjdziesz. Mając takie podejście, że już za późno, że już nie masz szans z tego wyjść, że psycholog nie pomoże - sama tylko sobie szkodzisz, bo to wszystko są bzdury. Jeśli tylko zechciałabyś zrobić choćby krok w kierunku pomocy sobie, na pewno byłoby lepiej, ale wolisz sama siebie ograniczać, wmawiając sobie, że nie masz szans. Ty też możesz sobie doskonale radzić, jeździć po świecie, uczyć się nowych rzeczy. To tak samo, jak z osobami, które wmawiają sobie, że skoro przekroczyły już pięćdziesiątkę, to już nic tylko się położyć i czekać na śmierć - a tymczasem na przykład u mnie na studiach, na pierwszym roku, jest sporo osób w wieku 40-50 lat, mnóstwo ludzi w tym wieku dopiero realizuje pasje i marzenia. Można wszystko, a przynajmniej baaaaaardzo dużo, jeśli tylko się tego naprawdę CHCE.

Podobnie jest u Ciebie z pracą i tą całą sytuacją z mężem - jesteś tak zrezygnowana i tak zblokowana psychicznie, że nie potrafisz zobaczyć, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście - jak nie drzwiami, to oknem, jak nie oknem, to przez kratkę wentylacyjną.

13

Odp: moj problem z moim mezem

Moze wlasnie chcialabym miec taka osobe,ktora dodawalaby mi tej sily.Ja przez to ze te sytuacje sie powtarzaja to ja sie czuje jakby mnie za cos karano ,ale ja nic zlego nie robie.
   Ja nie mam wplywu na mojego meza,bo on uwaza ze to ja zle robie.Mieszkanie pod jednym dachem to jest meczarnia.Dlaczego on to robi co on ma w swojej psychice ze takie zycie mu odpowiada.Chociaz widze ze tez cierpi,ale nie probuje sie zmienic tylko oczekuje ze ja sie zmienie ,ale z czego ja mam sie zmieniac jak on o byle co sie obrazi.

14

Odp: moj problem z moim mezem

Nie ma co próbować rozgryźć, dlaczego on taki jest, ani szukać przyczyny w sobie. Jest, jaki jest i tego na pewno nie zmienisz, więc trzeba szukać pomocy w czym innym. Trzeba jakoś kombinować - skoro jego się nie da zmienić ani pozbyć się z domu, to Ty musisz coś zrobić. Rozumiem brak sił i zniechęcenie, wiem jak ciężko się z takiego stanu wyrwać. Ale uwierz - w życiu niestety rodzimy się sami i umieramy sami, tak naprawdę inni to dodatek do naszego życia, i nie można na nich zawsze polegać. Czasami, jeśli chce się coś zmienić, trzeba się jakoś, choćby resztkami sił, zmobilizować, wstać i coś zrobić samemu.

Swoją drogą - nie masz żadnego rodzeństwa, przyjaciół? Kogoś bliskiego oprócz męża i dzieci?

15

Odp: moj problem z moim mezem

Mam rodzine ale daleko ,poreszta oni maja swoje zycie jedynie moge pojechac o pobyc troche.
   Przyjaciol raczej nie mamy bo maz wszystkich do siebie zrazil i co na niektorych sie poobrazal.
   Mam znajomych ale przeciez non stop nie bede maglowac jednego tematu ze moj maz znow sie nie odzywa.Zreszta oni sami widza co jest i mi wspolczuja.Oczywiscie rodzina meza wie ze ma trudny charakter,ale nie wiedza co on tak naprawde robi.
    Jestes bardzo madra, mloda osoba dzieki ci serdeczne.

16

Odp: moj problem z moim mezem

Może jestem za młoda żeby coś tutaj radzić.. ale skoro on ma ciche dni i nie odzywa się to nie możesz po prostu tego ignorować?? Nie odzywaj się do niego tak samo jak on do Ciebie... Odpowiadaj na Jego pytania, ale spokojnie, bez zbędnych emocji... może kiedy będziesz zachowywała się tak jak on cos do niego dotrze??

17

Odp: moj problem z moim mezem

Kiedys dopytywalam sie o co mu chodzi,zabiegalam o to zeby sie normalnie odzywal ale teraz juz o to nie zabiegam.I tak trwamy w tym nieodzywaniu sie do siebie .Ale mi juz szkoda zycia na
    takie rzeczy i szlak mnie trafia ze nic do tego czlowieka nie dociera.Co on ma w swojej glowce ze
     tak postepuje ????????nikt tego z rodziny i znajomych nie rozumie.Co mozna zrobic z 50-letnim facetem.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » moj problem z moim mezem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026