netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

alkoholizm czy warto walczyc??

28 odpowiedzi5 907 wyświetleńzałożony przez zxc4rr, 12.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » alkoholizm czy warto walczyc??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: alkoholizm czy warto walczyc??

Witam, umiesciłam juz nowy watek w dziale zwiazki ale poradzono mi by napisac tu, postaram sie opisac wszystko dosc dokladnie wiec post bedzie dlugi. Chcialabym abyscie spojrzeli na moja sytuacje obiektywnie i pomogli mi podjac wlasciwa decyzje. A wiec...Dziecinstwo mialam raczej normalne, wychowywala mnie mama do spolki z babcia, ojca nie mialam (pozucil mame gdy byla w ciazy) w wieku ok 16 lat dotarlo do mnie ze moja mama jest alkoholiczka, zaczely sie problemy finansowe (mama byla spokojna osoba, pracowala jako ksiegowa), zaczelam miec trudnosci w szkole sredniej, w domu w lodowce byl tylko ser i maslo, szarpalam sie tak kilka lat bo od dziecka nauczona bylam samodzielnosci i wstydzilam sie podzielic tym problemem, potrafilam dostac w twarz za nic,musialam utrzymywac porzadek w calym domu doszlo do tego ze w 2 kl liceum musialam krasc jej pieniadze by miec na korepetycje z chemii , grozila mi ocena ndst a ze scislowcem nie jestem nie potrafilam sobie z tym poradzic.w kazdym razie mame powoli po leczeniu i odwykach udalo sie wyciagnac z nalogu od 7 lat nie pije i bardzo chcialabym by tak zostalo. Gdy mialam 19 lat poznalam faceta byl ode mnie o 16 lat starszy mial kochanki, zone i dziecko. Po ok roku zdecydowalam sie na spotkanie z nim i coz jakos tak wyszlo ze zakochalismy sie w sobie... Jest pierwszym mezczyzna z ktorym polaczylo mnie wspolne łozko finanse i dom. Zaimponowal mi swoja inteligencja, byl meski, elegancki i czarujacy. Na poczatku naszej znajomosci zdradzil mnie dwa razy raz z kochanka pozniej z zona, o zdradach dowiedzialam sie przypadkiem po roku czasu i coz udalo mi sie mu przebaczyc poniewaz argumentowal to ze wydarzylo sie to na poczatku naszej znajomosci a nie jest latwo rozstac sie z innymi nie robiac im krzywdy. W tej chwili jest po rozwodzie od kilku lat i jestem pewna ze jest w stosunku do mnie uczciwy, przynamniej pod katem bab.niestety moj wymarzony facet okazal sie alkoholikiem...  Jestesmy juz razem od 8 lat. Wchodzac w zwiazek z uzaleznionym czlowiekiem nie wiedzialam na co sie pisze, myle ze szukalam ucieczki od tego co spotykalo mnie w domu i za wszelka cene chcialam sie zwiazac z mezczyzna. Naiwnie liczylam na to ze milosc pokona wszelkie przeciwnosci, a ja pomoge mu w odzyskaniu rownowagi. Majac 19 lat dalam sie namowic na zalozenie firmy. Do dnia dzisiejszego mam z tego tytulu spore problemy finansowe... Firme prowadzil on na moje nazwisko, chodzilo o to ze ja mam czyste konto. Teraz sama nie wiem ile dokladnie kasy na mnie wisi, ale duzo... Doszlo do tego ze sprzedalam swoje mieszkanie by budowac dom kasa sie rozeszla a domu jak nie bylo tak nie ma i zostala pusta dzialka. Moj facet jest bardzo impulsywny porywczy i wybuchowy. W domu nie raz wybuchaja awantury o pierdole. Najczesciej klocimy sie o jego picie oraz o finanse, woli pic zamiast pracowac.pare razy zdarzylo mu sie mnie popchnac, bylam tez upokarzana, wyzywana wielokrotnie slyszalam tez ze mam wypier**lac. Po kilku dniach przechodzilo mu i stawal sie troskliwy i dobry i tak w kolko. Calym domem musze zajmowac sie ja, ja pilnuje faktur terminow, ksieguje nasze dokumenty, pale w piecu, kosze trawe, gotuje itd. Zawsze gdy poprosze i cos swojego faceta (prosze o rzeczy ktorych sama nie umiem zrobic) konczy sie to wielka lłachą, awanturą, ewidentnie musze go to tego zmuszac... Ciagle zarzuca mi finansowa rozrzutnosc mimo ze chodze w starych lachach, nie odwiedzam kosmetyczki fryzjera , nie wyaje na buty ani torebki ani kosmetyki. Kupuje produkty spozywcze oraz higieniczne, niestety oboje palimy tez papierosy...  Za kazdym razem gdy poruszany jest temat finansow i moich/naszych dlugow slysze ze to nie koniec swiata wszystko da sie splacic jestem poruwnywana do materialistki, kaze mi wowczas szukac sobie "nowego sponsora", firma polega na handlu wiec moje pieniadze ktore ja zarobie rowniez wielokrotnie mu oddawalam by mial na zakup towaru bo im wiecej kupi tym wiecej sprzeda i wiekszy bedzie zysk. Niestety w przypadku awantury swoj portfel chowa i ja zostaje bez grosza na cokolwiek. Jego picie zepsulo nam juz wiele rodzinnych wesel imprez i swiąt czy sylwestrow. Nie interesuje go życie i swiat za oknem, woli siedziec w domu pic i gapic sie w komputer. Za kazdym razem gdy cos jest nie tak ja jestem temu winna... Moj facet jest raczej inteligentny, ma dobrą "gadanę" i za kazdym razem gdy dochodzi miedzy nami do wymiany zdan nie daje mi dojsc do slowa, wmawia mi ze postepuje w stosunku do niego okropnie. Efekt jest taki ze jestem tym wszystkim skolowana i zaczynam sie zastanawiac czy moze faktycznie jestem taka su*ą ktora za duzo od niego wymaga... Za wszelka cene stara sie wzbudzic we mnie poczucie winy, ciagle wykrzykuje że inny facet na jego miejscu juz dawno by mnie pogonil. Mecze sie tak juz 8 lat..  Wstyd mi o tym opowiadac komukolwiek wiec wszystkie emocje dusze w sobie... Jestem klebkiem netwow i byle pierdola potrafi mnie przy nim wyprowadzic z rownowagi. Jedyna osoba ktora wie o moich problemach jest mama ktorej i tak opowiadam wybrane epizody. Dodatkowo w stosunku do mamy mam wyrzuty sumienia... Cale zycie miala pod gorke, ciezko pracowala by zapewnic mi szczesliwy dom, pozniej wpadla w alkoholizm z ktorego udalo jej sie wykaraskac, opiekowala sie swoja matka a moja babcia ktora niestety rok temu od nas odeszla, jest juz na emeryturze i mysle ze w pelni zasluguje na swiety spokoj i pogode ducha... I jest jej niemilo wiedzac o tym ze dziecko boryka sie z takimi problemami. Wielokrotnie zastanawialam sie czy odejscie z takiego zwiazku nie bedzie najlepszym wyjsciem... Chcialabym swoje zycie po prostu ulozyc, dazyc do osiagniecia jakiejs harmonii. Nie mam duzych wymagan chcialabym ciepla spokoju i dziecka... Nieestety w obecnej sytuacji sie na nie nie zdecyduje. Odchodzac mialabym rowniez wyrzuty sumienia w stosunku do swojego faceta bo alkoholizm to przeciez choroba... Bardzo chcialabym mu pomoc ale nie wiem w jaki sposob...  Jesli nie porradzilam sobie z tym przez 8 lat jaka jest szansa na to ze to mozliwe??  Czy komus z was udalo sie sorawic ze wasz partner przestal pic i zycie ulozylo sie dobrze???

2

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Jedyna skuteczna pomoc dla alkoholika to dać mu osiągnąć jego własne dno. Nie ma innej.

3

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Przykro mi bardzo, że Twoje życie tak się potoczyło. Jest kilka podobnych wątków na tym forum i niestety.. większość z nich nie ma pozytywnego zakończenia.
Moim zdaniem powinnaś partnerowi definitywnie zabronić pić oraz udać się na leczenie. Jeśli tego nie zrobi, musisz uciec od niego jak najdalej się da bo zniszczy Ci życie.
"Pozytywem" jest to że nie macie jeszcze dziecka.. nie jesteś tak mocno uwiązana.
Nie możesz mieć również wyrzutów sumienia za swoją mamę. Nie jesteś odpowiedzialna za jej błędy, a z tego co piszesz to pomagałaś jej jak mogłaś.

Pozdrawiam Cię i powodzenia w tej ciężkiej sytuacji.

4 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-06-12 11:46:38)

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Nie, ty nie masz walczyć o alkoholika - ty masz walczyc o siebie. Dopiero jak sama wyjdziesz na prostą ze swoja psychiką zrozumiesz resztę.
Potrzebna ci jest terapia jezeli nie chcesz spieprzyc sobie reszty życia na własne życzenie. Teraz jezeli uciekniesz to na bank wkrotce znajdziesz sobie kolejnego toksyka.

5

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Dodatkowym obciazeniem jest dla mnie fakt kiedy patrze na swoje rowiesniczki, kolezanki i przyjaciólki z mlodzienczych lat. Zdaje sobie sprawe ze ich zycie rowniez nie jest uslane rozami ale poukladaly to sobie tak hm... Po ludzku... Normalnie... Sa zonami, mamami, albo wychowuja dzieci albo sa aktywne zawodowo, maja mezow ktorzy starają sie by dom byl domem...  Kalkulujac chlodna matematyką Mam 27 lat jesli odejde od swojego faceta bede potrzebowala czasu by sie pozbierac ok 2 lat zajmie mi znalezienie nowego partnera, przynajmniej 3 lata bede go poznawac by wiedziec ze to czlowiek z ktorym warto spedzic zycie...  A jesli po 3 latach okaze sie ze znowu zle trafilam?? I zostane bezdzietną panną przed 40stką??   Jesli opuszcze swojego partnera i cos sie z nim wydarzy?? Czy nie bede temu winna bo opuscilam chorego czlowieka z ktorym bylam przez 8 lat??  Przez swoje zachowanie moj partner odsunal od siebie rodzine i znajomych. Rozmawia jedynie ze swoja matka ktora jest juz starsza schorowana i zyje w swoim swiecie. Ona rowniez nie wie jak wyglada nasz zwiazek. Nie opowiem jej o tym ze wzgladu na jej stan zdrowia, nie chce rowniez klocic matki z synem. Poza tym ona moze mniej ode mnie, a ja nie moge nic.... Nasz zwiazek na chwile obecna wyglada fatalnie, jeszcze nigdy chyba nie bylo tak zle...  Moj facet bagatelizuje swoj problem alkoholowy. Poza tym nawet gdyby przestal pic czy zmieni sie jego stosunek do mnie??  Sam wywodzi sie z rodziny w ktorej ojciec przekazywal sprzeczne wzorce. Z jednej strony dbal o rodzine byl dobrze sytuowany finansowo zabieral dzieci na wycieczki objasnial i uczyl wlasciwego postrzegania swiata i rzeczywistosci. Pozniej zaczal pic bic i znecac sie nad rodzina co doprowadzilo do rozwodu.

6

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??
zxc4rr napisał/a:

Czy nie bede temu winna bo opuscilam chorego czlowieka z ktorym bylam przez 8 lat??

A to Ty mu każesz pić? Ty mu każesz takie życie prowadzić?

7

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Tak jak wcześniej tu napisano, dla alkoholika niestety najlepsza jest terapia wstrząsowa. Póki ma w innych oparcie, trudno znaleźć właściwą motywację, bo jego zdaniem jeszcze nie jest wystarczająco źle.
Poza tym myślę, że tak mocno wrosłaś w problem życia z uzależnionymi..., że faktycznie sama potrzebujesz pomocy.

8 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2015-06-12 12:45:38)

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Moja tesciowa jest alkoholiczka, probowalismy juz wszystkiego i teraz sie poddalismy bo jej juz nie jestesmy w stanie pomoc, im wiecej sie staralismy, plakalismy, prosilismy a nawet grozilismy tym ona wiecej pila, nie pomozesz alkoholikowi ktory nie widzi ze ma problem, chcielismy ja oddac na odwyk ale np. W jej przypadku to nic nie da, jest osoba dorosla i nikt jej tam na sile nie zatrzyma, jak bedzie chciala odejsc z osrodka to odejdzie, jest sie w stanie pomoc osobie uzaleznionej ale ta osoba musi chciec zerwac z nalogiem. A ty odejdz od niego i zacznij terapie, mysl o sobie,  ulecz siebie zebys mogla stworzyc normalny zwiazek z osoba nieuzalezniona, twoj facet cie niszczy, ciagnie na samo dno nie pozwol mu na to, sama wspomnialas o dzieciach, chcialabys je kiedys miec?  Nie skazuj ich na to co sama przeszlas, chociaz skazujesz je na cos gorszego, twoja mama widziala ze ma problem i poddala sie terapii a twoj facet nie widzi u siebie problemu tylko zrzuca wszystko na ciebie. Tak jak z moja tesciowa, jak jej corka jej wytknela ze jest alkoholiczka to moja tesciowa stwierdzila ze ona nie pije a jej corka ma problem z alkoholem a moja szwagierka po tym covprzeszla orzez swoja mame nawet nie powacha alkoholu. Wiec moja rada jest taka, odejdz bo jemu nie pomozesz i sama zacznij terapie bys mogla normalnie zyc

9

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??
M?rtainn napisał/a:
zxc4rr napisał/a:

Czy nie bede temu winna bo opuscilam chorego czlowieka z ktorym bylam przez 8 lat??

A to Ty mu każesz pić? Ty mu każesz takie życie prowadzić?

Moze zle sie wyraziłam nie winna a współwinna. Czytałam wielokrotnie ze nie wolno alkoholikowi zabraniac picia tzn musi on wytrzezwiec nie dla mnie a dla siebie, sam musi tego chciec. Jesli jego niepicie bedzie uzależnione od mojej osoby to doprowadza to do blednego kola bo za kazda porazke w trzeźwieniu odpowiedzialny staje sie partner a nie sam alkoholik. Partner musi wowczas pilnowac siebie i swojego zachowania... Nie chcialabym doprowadzic do takiej sytuacji.

10

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Po pierwsze udaj się do poradni leczenia uzależnień i zgłoś się na leczenie. Jesteś współuzależniona. Tam Ci rozjaśnią umysł.

11 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2015-06-12 12:58:45)

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Moja tesciowa kiedys byla tak pijana ze polozyla policzek do rozgrzabej blachy pieca, wygladala potwornie i nawet to ze mogla sie zabic nie podzialalo na nia, bierze leki a pozniej pije ostatnio nawet na nia nakrzyczalam ze sie truje ale to tez nie dociera. Ty nie bedziesz ani nie jesteś wspolwinna temu co on sobie robi, jest dorosły a ty go nie zamkniesz na odwyku ani go nie ubezwlasnowolnisz bo od tak tego nie zalatwisz

12

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Mój brat doprowadził się do takiego stanu, że spał po melinach oszczany i obsrany. Potem próbował wrócić tak do rodziców i robić to samo. 2 lata temu trafił do szpitala z ciężką sepsą. Nie pije. Wcześniej pił 20 lat, a rodzina przyczyniała się do tego. Czego nie potrafiłem rodzicom wytłumaczyć.

13 Ostatnio edytowany przez zxc4rr (2015-06-12 13:19:28)

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??
kasia2303 napisał/a:

Moja tesciowa jest alkoholiczka, probowalismy juz wszystkiego i teraz sie poddalismy bo jej juz nie jestesmy w stanie pomoc, im wiecej sie staralismy, plakalismy, prosilismy a nawet grozilismy tym ona wiecej pila, nie pomozesz alkoholikowi ktory nie widzi ze ma problem, chcielismy ja oddac na odwyk ale np. W jej przypadku to nic nie da, jest osoba dorosla i nikt jej tam na sile nie zatrzyma, jak bedzie chciala odejsc z osrodka to odejdzie, jest sie w stanie pomoc osobie uzaleznionej ale ta osoba musi chciec zerwac z nalogiem. A ty odejdz od niego i zacznij terapie, mysl o sobie,  ulecz siebie zebys mogla stworzyc normalny zwiazek z osoba nieuzalezniona, twoj facet cie niszczy, ciagnie na samo dno nie pozwol mu na to, sama wspomnialas o dzieciach, chcialabys je kiedys miec?  Nie skazuj ich na to co sama przeszlas, chociaz skazujesz je na cos gorszego, twoja mama widziala ze ma problem i poddala sie terapii a twoj facet nie widzi u siebie problemu tylko zrzuca wszystko na ciebie. Tak jak z moja tesciowa, jak jej corka jej wytknela ze jest alkoholiczka to moja tesciowa stwierdzila ze ona nie pije a jej corka ma problem z alkoholem a moja szwagierka po tym covprzeszla orzez swoja mame nawet nie powacha alkoholu. Wiec moja rada jest taka, odejdz bo jemu nie pomozesz i sama zacznij terapie bys mogla normalnie zyc

Kasiu u nas to wszystko wygladalo tak, z mama walka trwala kilka dobrych lat, juz jako dziecko pamietam ze dostawalam na loda i bieglam do osiedlowego sklepu po 3 piwa dla mamy. Teraz mysle ze to byl poczatek tylko jako dziecko nie zdawalam sobie z tego sprawy. Nalog mamy poglebial sie i siegnela po wodke. Potrafila nie pojsc do pracy i pic calymi dniami w ciemnym pokoju. Wielokrotnie bawila sie ze mna w kotka i myszke chowala butelki z alkoholem a ja ich szukalam i wylewalam zawartosc.  Raz pamietam jak przywiezli ja z pracy do domu totalnie nieprzytomna i obsikana. Mialam wtedy moze z 18 lat i myslalam ze zapadne sie pod ziemie. Mama do swojego alkoholizmu sie nie przyznawala uparcie twierdzila ze nie jest uzalezniona wiele razy obiecywala ze przestanie pic a popijala i to przede mna ukrywala.  Za pierwszym razem pomogli nam ludzie z jej zakladu pracy. I trafila na detoks po tym czasie brala leki i jakby wszystko troche przycichlo, wtedy babcia polamala biodro przeszla operacje i mama musiala sie nia zaopiekowac.  Mieszkalam wtedy poza rodzinnym miastem. Po pol roku odebralam telefon od Pani z pogotowia informujacy mnie ze mama polknela leki psychotropowe i popila je alkoholem i zostaje zabrana nieprzytomna  do szpitala. I okazalo sie ze to moja babcia slepa niedolężna staruszka ja uratowala. Wyszla na klatke schodowa i poprosila o pomoc sasiadke. Wrocilam natychmiast do domu. Mama byla w szpitalu a ja opiekowalam sie babcia. Mama po detoksie i wstepnym leczeniu wyjechala do osrodka na terapie. Poznala tam innych ludzi z problemami ktorzy podzielili sie swoja historia.dostala pomoc psychologow i psychiatrow ktorzy pomogli zrozumiec jej co pchnelo ja do picia i jak zadbac o siebie i swoje potrzeby. Po przyjezdzie do domu z terapii do dzis nie tknela alkoholu i jestem z niej dumna oraz bardzo za to wdzieczna. W jej przypadku terapia zadzialala bez pudla, jednak opowiadala mi o ludziach ktorzy wracali tam po kilka razy. Byla z nimi m. In. Dziewczyna ktorej chciano odebrac dziecko i przekazac do rodziny zastepczej. Warunkiem by tak sie nie stalo bylo ukonczenie terapii. Niestety wyszla ze szpitala i juz nie wrocila. Mysle ze to rowniez dalo jej wiele ze zobaczyla w jakie bagno alkohol ludzi wciaga, ze odbiera rozum i zdrowy rozsadek. Niestety po tym wszystkim za sprawa mamy i rzeczy ktore opowiadala innym probujac trzeźwiec zostalam oceniona przez  jako okropna corka ktora nie potrafila pomoc a wolala uciec gdzie pieprz rosnie. Z moim obecnym partnerem jest inaczej. On alkoholizmu sie nie wypiera, przyznaje sie do tego, nie ukrywa alkoholu wiec nie ma poczucia winy. Uwaza ze jego picie nie ma wpywu na nasze relacje. Nie chce podjac sie leczenia bo sadzi ze sam doskonale zna mechanizm uzaleznienia i gadanina terapeuty na niewiele sie zda. Czasem próbuje trzeźwiec i rozpija kaca 3 dni bierze sie wtedy w garsc i nie pije przez tydzien ale staje sie wtedy nieznosny jeszcze bardziej rozdrazniony, bardziej zmeczony, niemily i nieprzystepny dla mnie. Plusem jest fakt ze nie upija sie do nieprzytomnosci, ale co to za plus na tyle minusów??  Caly czas mam w pamieci tego cieplega czlowieka ktorego poznalam na poczatku naszej znajomosci, ktory payrzyl na mnie jak nikt przed nim i po nim.  Nie wiem jak mu pomoc... Sama tez nie jestem w najlepszej kondycji psychicznej...

14

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Sama na własne życzenie żyjesz w totalnym, obskurnym, marginalnym bagnie. Uwolnij się od niego inaczej nie masz co liczyć na empatie środowiska. Ludziom nie jest żal kogos, kto robi wszystko aby żyć w piekle.

15

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Chwilami tak sobie siadam sama i prowadze w myslach rachunek sumienia.  Czuje jakby zycie przeciekalo mi miedzy palcami kazdy dzien jest taki sam, rownie obojetny, pracuje wtedy od rana do wieczora, w kolko staram sie cos robic by nie analizowac tego wszystkiego. Przyjmuje rzeczywistosc taka jaką jest. Czasem zastanawiam sie do czego mnie to wszystko zaprowadzi... W jakiej sytuacji bede za 5-10 lat??  Babcia umierajac pozostawila mi i mamie dom. Nasz dom rodzinny w ktorym wychowala sie moja mama a poźniej wyroslam ja. Partner probowal nas przekonac ze to ruina ktora warto sprzedac i postawic za te pieniadze nowy dom. Jednak majac z pamieci to jak zakonczyla sie historia z gotowka ze sprzedazy mieszkania podjełysmy z mama decyzje o remoncie. Mama wziela kredyt ja zaczelam rowniez zarabiac wieksze pieniadze, mysle ze bedzie to dla mnie szansa na splacenie zobowiazan z ostatnich lat. Jesienia planuje przeprowadzke do swojego rodzinnego domu... Zastanawiam sie tylko czy obecny  partner powinien tam zamieszkac razem z nami...

16

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??
Sienna napisał/a:

Sama na własne życzenie żyjesz w totalnym, obskurnym, marginalnym bagnie. Uwolnij się od niego inaczej nie masz co liczyć na empatie środowiska. Ludziom nie jest żal kogos, kto robi wszystko aby żyć w piekle.

Nie licze na empatie srodowiska bo srodowisko jak to nazwalas o niczym nie wie. Nie dziele sie swoimi problemami z przyjaciolmi i znajomymi. Z boku wygladamy na normalną pare. Nie zwierzam sie nikomu. Opowiedzialam to anonimowo na forum .

17

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Idź na terapię dla współuzależnionych.

18 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2015-06-12 14:00:37)

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Zxc4rr Co ty chcesz zrobic??  Jeszcze sie zastanawiasz czy twoj partner ktory jest alkoholikiem i ciagnie cie na dno powinien zamieszkac z toba i twoja mama niepijaca alkoholiczka?? Chcesz jeszcze mamie spartolic zycie? Teraz twoja mama sie trzyma a jak twoj men zamieszka z nia pod jednym dachem z zapasem alkoholu to myslisz ze dla niej bedzie to obojetne? Otoz nie,  twoja mama juz zawsze bedzie alkoholiczka choc nie pijaca, nie kus losu i nie niszcz tego co twojej mamie udalo sie osiagnac bo ty boisz sie go zostawic, idz na terapie dla DDA i skoncz ten koszmar bo jak ty tego nie zrobisz to i swoim dzieciom zafundujesz pieklo na ziemi

19

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??
kasia2303 napisał/a:

Zxc4rr Co ty chcesz zrobic??  Jeszcze sie zastanawiasz czy twoj partner ktory jest alkoholikiem i ciagnie cie na dno powinien zamieszkac z toba i twoja mama niepijaca alkoholiczka?? Chcesz jeszcze mamie spartolic zycie? Teraz twoja mama sie trzyma a jak twoj men zamieszka z nia pod jednym dachem z zapasem alkoholu to myslisz ze dla niej bedzie to obojetne? Otoz nie,  twoja mama juz zawsze bedzie alkoholiczka choc nie pijaca, nie kus losu i nie niszcz tego co twojej mamie udalo sie osiagnac bo ty boisz sie go zostawic, idz na terapie dla DDA i skoncz ten koszmar bo jak ty tego nie zrobisz to i swoim dzieciom zafundujesz pieklo na ziemi

Zacznijmy od tego ze wogole nie powinnas byc z tym  facetem ..jak przeczytałam że "zdradzal Cię" ze swoją zoną to szczerze odrzucilo mnie...to ją zdradzal dla jasnosci sytuacji a nie Ciebie Autorko.
Skoro jednak wdepnelas w to bagno to teraz pozostaje się z niego szybko wykaraskać dla dobra własnego - przy tym czlowieku nic dobrego Cię juz raczej nie spotka, dla dobra matki- obecnosc alkoholika w rodzinie gdzie sama jest osobą uzaleznioną na bank nie pomaga i dla jego dobra- musi osiagnac dno inaczej majac parasol ochronny w postaci Twojej osoby zawsze będzie pił. No i nie kalkuluj   czy Ci się opłaca zostawic go i byc moze zostac niedlugo samotną bezdzietną 40 latką. Bo jesli bierzesz wogole pod uwagę  powiekszenie z nim rodziny w obecnej sytuacji to wybacz ale albo nie masz za grosz  rozumu albo jestes tak masakryczną egoistką ze chcesz sobie zafundowac dziecko nie baczac na to że bedzie się wychowywało u boku ojca alkoholika.

20

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Tak długo jesteś współuzależniona że już nie wiesz o co chodzi. Chciałaś podświadomie być w tym współuzależnieniu dlatego parter jest kolejnym alkoholikiem. Póki nie przejdziesz terapii nie będziesz tego rozumiała, nawet jak się z obecnym rozstaniesz kolejny będzie taki sam. Idź po skierowanie do psychologa.

21 Ostatnio edytowany przez zxc4rr (2015-06-12 14:34:21)

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Z zona sytuacja wygladala nastepujaco. Moj partner powiedzial jej o tym ze sie ze mna spotyka i chce zwiazac ze mna przyszlosc. Wyprowadzil sie z domu. Pojechal odwiedzic dziecko. Wywiazala sie miedzy nami wymiana zdan z powodu jakiejs pierdoly i przespal sie z zona o czym sie pozniej dowiedzialam. Dlatego napisalam ze zdradzil mnie z nia a nie ja ze mna. Potem role juz sie odwrocily. A moze tylko tak mi sie wydaje... W kazdym razie wyszlo na to ze gdyby nie ja i moje zachowanie sytuacja nie mialaby miejsca...  Ten zwiazek od samego poczatku jest niezdrowy, macie racje pojde na terapie... Czyli powinnam pojsc do lekarza rodzinnego i poprosic o skierowanie do psychologa?? Chcialabym dziecka ale jednak go nie ma... Wlasnie z tego powodu ze nie chce mu robic krzywdy. Skoro sama nie umiem sobie poradzic ze swoim zyciem nie mialabym sumienia wplatywac w to dziecko...

22

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Uswiadomilam sobie jeszcze jeden fakt. Rozoczynajac zwiazek ze mna opowiadal mi o swojej zonie. Nigdy nie staral sie zrobic z niej potwora ale przywolywal rozne sytuacje  ktore wspolnie ich razem spotkaly. Analizujac to wszystko znajduje analogie do naszego zwiazku. Mysle ze on ja traktowal identycznie jak w tej chwili traktuje mnie. Zona byla egoistka, materialistką, on ciezko pracowal i sie staral a ona ciagle wymagała od niego niesłychanych rzeczy, nie mial w niej wsparcia... Pomijajac fakt ze wiem jak ta jego ciezka praca wygladala... Ciagle wyjazdy z domu, picie z kolegami i kobiety w tle... Mimo ze nam w tej chwili kochanki nie towarzyszą jestem pewna ze gdyby miał o mnie z kimkolwiek porozmawiac i powedziec czego mu we mnie brakuje byłabym zwierciadłem żony sprzed 8 lat.

23

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

W tej chwili to wszystko nie ma znaczenia. Idź na terapię. Pomogą Ci spojrzeć na to trzeźwo. Do psychiatry jeszcze jakiś czas temu nie potrzeba było skierowania. Najlepiej zadzwoń do ośrodka terapii uzależnień. W każdym mieście jest.

24 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2015-06-12 14:53:56)

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Tak, zacznij terapie, faceta zostaw, on nie pomoze ci w terapii a jedynie zaszkodzi, nie daj sie wciagac w jego gierki bedzie probowal brac cie na litosc, bedzie obiecywal ze sie zmieni zebys go tylko nie zostawila, alkoholicy maja to dobrze opanowane, musisz byc twarda i stanowcza, mysl o sobie i o swojej mamie, jestes mloda kobieta, jeszcze wszystko przed toba, przeciez nikt nie powiedzial ze bedziesz sama czy ze nie bedziesz miala dzieci, musisz tylko swoje zycie i siebie pozbierac do kupy a bedzie dobrze

25

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

A jeszcze co do bajek opowiadanych przez alkoholików. Najgorsze jest to, że oni mają tak mózgi przeżarte alkoholem, że bardzo często oni sami w te bajki wierzą.

26

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Oj tak... ja sie ostatnio poklocilam z tesciowa, powiedzialam jej ze boli mnie to co robi mojemu mezowi, jego rodzenstwu i swoim wnukom, ze ona zrobila rozlam w rodzinie, ze mielismy u nich zamieszkac i zrobic duzy remont ich domu a teraz jak woli pic to zeby zapomniala o naszej pomocy, peklam i wyrzucilam to co mnie boli. Dwa lata temu moja mama zalatwila jej prace w niemczech ona sie nawalila i spadla z bardzo wysokich schodow, cudem sie nie zabila a kilka lat temu jak byla pijana to przylozyla policzek do rozgrzanej blachy pieca.... powiedzialam jej tez ze balabym sie tam mieszkac bo by nas w nocy jeszcze kiedys spalila przez przypadek

27

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Witaj,

Współczuję sytuacji, doskonale wiem przez co przechodzisz.
Nie będę doradzać" zostaw go" bo i tak nie posłuchasz. Mi zajęło kilka lat żeby zdobyć się na taką decyzję. W tej chwili mój mąż jest w ośrodku na leczeniu. Jestem mężatką od 15 lat.

Przede wszystkim idź na terapię dla osób współuzależnionych. To najważniejsze. Nauczysz się jak postępować. To oczywiście zajmie Ci trochę czasu ale bądź wyrozumiała dla siebie.
To nie Ty ponosisz winę i odpowiedzialność za niego.
Uwierz mi,alkoholik jest mistrzem w przerzucaniu odpowiedzialności na innych.
Do tego dochodzi przemoc psychiczna, ekonomiczna, fizyczna, manipulacje, oskarżenia bez podstaw. Zawsze czujesz się winna.

Jeśli już widzisz, że coś jest nie tak, działaj. Poszukaj psychologa, terapeuty. Wyjdź z domu. Myśl o sobie (dobrze).

Trzymam kciuki. Jak masz wątpliwości to pisz, będziemy Cię wspierać.

28 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-06-15 10:28:08)

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

jednym słowem zrobilas jego zonie przysluge ze ,,uwolnilas, ja od tak ,,cudownego,, mężczyzny
,,zdradzil,, ciebie z zona, ja nie mogę

masz racje ze nie chcesz z nim dziecka,
jesteś starsznie naiwna, nawet nie macie slubu, on na twoje konto narobil długów, pije, awanturuje się
gdzie tu byłoby dziecko
jednyna rada odejść od niego
i dorośnij jeśli chcesz mieć dziecko bo co mu teraz dasz? długi? nawet nie wiesz jakie masz długi nad sobą?


,,Czy komus z was udalo sie sorawic ze wasz partner przestal pic i zycie ulozylo sie dobrze???,,
tak machniesz czarodziejska rozdzką i SAMO się ułoży

jest takie przysłowie ,,jak sobie pościelisz tak się wyśpisz,,

owszem możesz mu pomoc, skieruj go na terapie ale najlepiej jakbys odeszla od niego, bo on ciebie niszczy

29

Odp: alkoholizm czy warto walczyc??

Dokładnie, uwolniłaś ją. Być może do tej pory by się obwiniała. Nie czekaj aż kolejna uwolni Ciebie i weź sprawy w swoje ręce.

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » alkoholizm czy warto walczyc??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026