netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

26 odpowiedzi11 643 wyświetleniazałożony przez Sure The Guy, 10.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Cześć dziewczyny! wink

Ostatnio w moim życiu zdarzyło się coś szczególnego.  Doświadczyłem z tego powodu stanów od radości po smutek. Chciałbym z kimś porozmawiać na ten temat.  Z kimś kto podejdzie do tego z dystansem, gdyż mnie nie zna. Postawi diagnozę i powie jak to wyleczyć ^^
Najlepiej aby była to kobieta ? a was przecież tu jest najwięcej. Myślę, że wybrałem odpowiednie miejsce. Nie raz trafiałem na to forum i odnajdywałem na nim wiele pomocnych rad.
Chcę zaznaczyć, że nie będzie tutaj zbytniego użalania się nad sobą.
Uprzedzam też ? nie będzie to krótkie gdyż sprawa jest troszkę złożona. Mam ogromną nadzieję, że choć  jedna z Was dobrnie do końca i coś mi doradzi.

Po przydługawym wstępie przejdę do meritum. Nazywam się Patryk. Mam 21 lat.
Do tej pory nikogo nie miałem. Nie o to jednak chodzi.  Akceptuje to. Jestem młody, nie trafiłem na właściwą osobę? właśnie, do tego zaraz wrócę. Przyznam jednak, że brakuje mi tej bliskości. Osoby przed którą mogę się otworzyć, porozmawiać na każdy temat. Poczuć jej bliskość, przytulić i dać to co najlepsze.
Musicie wiedzieć, że miałem ?okazje?. Mimo mojego wyglądu ? jeszcze  dwa lata wstecz miałem bardzo zaawansowaną postać trądziku. To mnie w pewien sposób ?hamowało? nie pozwalało się przełamać. Mówiąc wprost ? byłem strasznie nieśmiały. Mimo tego ?gratisu? na mojej twarzy nigdy nie psioczyłem na los, że ja mam a kolega nie. Los ten już nie raz rzucił mnie na glebę i wymieszał z błotem. Ale zawsze się podnosiłem. Silniejszy.
W końcu! Pokonałem ten problem! Cera jak? no wiecie, niemowlaka wink Stawałem się śmielszy , zacząłem biegać, chodzić na siłownię. Dziś jestem pewnym siebie, uśmiechniętym  ( i według kobiet) przystojnym facetem. Wiecie jak pięknym jest uczucie gdy po tylu latach można oddychać pełną piersią? Nie wstydzić się siebie?
Nagle kobiety zaczęły  się uśmiechać, podobno stałem się duszą towarzystwa? ale wiecie co?
Przez poprzednie lata zrozumiałem ? liczy się to co jest w środku a nie na zewnątrz. Nie chcę przygód.
Nie chcę krzywdzić siebie i kobiet. Nie chcę ze związku robić pokazówy przed kolegami. Wiem, że związek polega na zaufaniu. I wiecie co? wink
ZNALAZŁEM JĄ! wink
Poznałem ją przez Internet. Naprawdę dobrze nam się rozmawiało. Sprawiała wrażenie osoby, ba? już wiedziałem, że jest wartościową osobą, sympatyczną, z marzeniami i mającą tą samą pasję.
Od słowa do słowa zaproponowałem jej spotkanie. Byłem szczęśliwy gdy się zgodziła. Choć nie wiedziałem czego mogę się spodziewać. Czy nie zawiodę się? Czy obraz ideału nie ulegnie zaburzeniu? NIE ZAWIODŁEM SIĘ!
Jak sobie ją wyobraziłem ? taka była. Miła, sympatyczna, ambitna, troskliwa. Ten uśmiech, wielkie oczyska wink Polubiłem ją.  Dalej kontynuowaliśmy naszą znajomość. Ta nabierała co raz więcej rozpędu.
Czasami siedzieliśmy do 2 na ranem. Nastał czas drugiego spotkania. Znów ?banan? nie znikał z twarzy. Jako, że mieszkamy kawałek od siebie (25km) i nie znam jej miasta oprowadziła mnie trochę. Potem standard ? ławka w parku? nie wiem jak nam czas minął. Tematów nie było końca. Pytania co raz bardziej prywatne. Zobaczyłem, że jest troszkę ?wariatką?. Szalona dziewczyna korzystająca z życia. Spodobało mi się to. Mimo, że ja jestem troszkę spokojniejszy i bardziej ?ogarnięty?.
Od tego czasu? zaczęło mi zależeć. Poczułem coś niesamowitego. Nie chciałem się jednak angażować. Wiedziałem, że to za wcześnie. Lecz nie. Nie mogłem tego powstrzymać.
Trzecie spotkanie ? określone mianem randki.
Gorąco. Czerwiec. Przecież nie mogę być przewidywalny! wink Sztampowy. Kobiety lubią być zaskakiwane.
Znalazłem w jej  mieście urokliwą, leśną polanę (wcześniej pojechałem sprawdzić jak to miejsce wygląda)? zaraz, nic zaskakującego? wink
Haha, żebyście zobaczyły jej minę. W bagażniku samochodu zrobiłem latte i ciasto (to drugie akurat oszukane, lecz warunki na prawdziwe nie pozwalały).
Długa rozmowa, zwierzenia? zeszło na temat związków. Ja nie miałem się czym chwalić ? dobrze o tym wiedziała, Tylko raz dłużej się z kimś spotykałem, lecz była to dziwna relacja. Gdy ona zaczęła opowiadać.. ścisnęło mnie w dołku, zamarłem i po dziś dzień o tym myślę.
Opowiadała jak to jej były przestał się nią interesować, brać prochy i dochodziło do tego, że gdzieś ją zamykał, zabierał jej telefon, szarpał ją. To tylko jedna historia ? z tych grubszych. Resztę pozostawię dla siebie. W końcu trochę zaufała mi mówiąc o tym i nie chcę jej spraw przedstawiać na forum ? nie wiem czy tego ona chce. Krótko mówiąc była ze sku**ielem.
I to nie z jednym.  Nie szanowali jej. Dla mnie facet nie szanujący kobiety jest śmieciem. A gdy podnosi  na nią rękę ? fra*erem. Wyobraźcie sobie też, że była zaskoczona gdy otworzyłem jej drzwi w aucie? ponoć ?rzadko kiedy tego doświadczała i jest zaskoczona? :0
Oj drogie Panie, rozpisałem się ? mam nadzieję, że któraś to nadal czyta. Już płynę do brzegu wink
Po tym skąd inąd udanym spotkaniu, przepraszam ? randce po kilku dniach zaproponowałem jej kolejną.
I?beton. Powiedziała, że nie. Tłumaczyła to tym, że nie chce aby mi zależało jeszcze bardziej a ona jest ostrożna i jeszcze nie wie czego chce. Nadmieniła, że zależy jej na znajomości.
Zrozumiałem, że ma to związek z jej przeżyciami. Mówiła, że nie chce mnie skrzywdzić. Że jestem interesującym facetem?  w tym momencie musiałem jechać coś załatwić. Po drodze o niczym innym nie myślałem. Przeleciałem na czerwonym, wymusiłem?
Po powrocie napisałem jej to :

?Teraz mam chwilkę bo czekam. Jak jechałem to sporo o tym myślałem.... i postaram się napisać to co myślę - choć wiem, że w 100% mi się to nie uda. Chyba nie ma takich słów.
Może zacznę od momentu kiedy Ciebie poznałem  wink Rozmawiało mi się z Tobą jak z nikim innym do tej pory. Już przez internet wiedziałem, że jesteś osobą wartą zainteresowania. A gdy mi powiedziałaś, że interesują Ciebie motocykle to po prostu odleciałem ^^ Naprawdę nie wiesz jak cieszyłem się gdy zgodziłaś się na spotkanie. Tej radości towarzyszyła też pewna, hmm, niepewność? Nie wiedziałem jaka naprawdę się okażesz.
Co po tym spotkaniu? Jedynie upewniłem się w tym co już o Tobie myślałem wcześniej. To sprawiło, że... że zaczęło mi szczerze zależeć na tej znajomości. Może zbyt szybko i dobitnie Ci to okazałem? Wystraszyłaś się tego? Nie wiem, tego już nie zmienię.
Piszesz, że boisz mnie się skrzywdzić? Jak to niby mogłabyś zrobić?
Czy każdego innego byłabyś się skrzywdzić? Z całym szacunkiem - bzdura.
Mówiąc skrzywdzić masz na myśli to, że się od razu nie "otworzysz"?
Znam Twoją sytuację i rozumię, że potrzeba na to czasu, nic dziwnego.

Były... nie daje sobie zapomnieć? Ty myślisz o tym czy oni się nadal wpierniczają w Twoje życie?! Dlaczego Ty, która sporo już wycierpiałaś przez nich, masz dalej do tego wracać? Zamykać się, tracić zaufanie do innych.
Musisz wiedzieć, że naprawdę mnie ruszyło gdy opowiadałaś o akcjach (tutaj przepraszam, może ja nie powinienem kogoś oceniać, lecz w tej sytuacji - zrobię to) z tym skurwysy*em. Bo inaczej nie można nazwać gościa, który w ten sposób "traktuje" kobietę i jej nie szanuje! Powiedz, dlaczego dalej to ma mieć wpływ na Ciebie. Długo o tym myślałem. Całą dalszą część naszego spotkania. Zrozumiałem, że nie będzie łatwo zdobyć po tym wszystkim Twojego zaufania - ale powiedziałem sobie, że warto! Pomyślałem też, że los łaskawiec w końcu się do mnie uśmiechnął bo poznałem Ciebie.
Wiesz ile radości sprawiło mi to, że choć trochę mniej bałaś się tej burzy? ;D (Panicznie boi się burzy. Miałem wstać o 5 rano, burza zaczęła się o 11. Wiedziałem, że się boi więc nie poszedłem spać. Burza się rozwijała, raz strzeliło i straciłem router. W pokoju nie mam zasięgu telefonu. Lecz na parapecie złapałem. I tak do pierwszej ?)
Z pewnością właśnie to na Ciebie źle wpływa. Więc (Tak, wiem, że łatwo mówić skoro zmarnowało się czas i nadzieję - ale ja też to przechodziłem) dlaczego nie zapomnisz i zaczniesz żyć od nowa? Teraźniejszością nie przeszłością?

Przemyśl to. Chcę też żebyś wiedziała jedno - zawsze gdy będzie burza to pomyślę o Tobie i z Tobą też będę. Nocą w lesie sam się zacznę bać.
Ale co najważniejsze - nigdy o tym nie zapomnę. O tym miesiącu wink Wiem, że nic mi nie obiecywałaś, nawet pokazywałaś, że nie będzie łatwo, ale miesiącu nadziei.


Przepraszam za chaos. Trochę mną targają emocje.?


Odpisała ?Nie wiem co Ci napisać?

W dalszej rozmowie mówiła, że nie wie co będzie za jakiś czas. Że po tym wszystkim nie może tak szybko mi zaufać. ROZUMIĘ TO. TO JEST OCZYWISTE.

Jednak? mam wiele wątpliwości.  Dlaczego trzecie spotkanie było dla niej ?randką? a czwarte nie?
Może wrzuciła mnie już do worka ?przyjaciel? ?
Skoro wiedziała, że nie może się jeszcze otworzyć to mogło to pozostać spotkaniem. Teraz nie wiem co myśleć.
Wiem, że po tych trzech razach nie mogę zbyt wiele oczekiwać.Wiem, że jest wspaniałą kobietą?? Może zbyt szybko pokazałem jej jak bardzo mi zależy?
Spłoszyła się?
I tutaj proszę was o poradę. Po tym wszystkim poszedłem się przejść.. jakoś tak wyszło, że do domu wróciłem o czwartej. Wiele o tym myślałem. Myślałem co jej powiem, gdy zobaczymy się w niedzielę.
Czy stawiać wszystko na jedną szalę?

Przede wszystkim zapytam się dlaczego nazwała to randką? Ta nagła zmiana mnie gryzie.
Dla mnie to już coś znaczyło. Chcę powiedzieć jej, że nie chcę tracić tej znajomości. Zawalczę o nią.  Że zrobię wiele, by mogła mi zaufać, przekonać się o moich intencjach. Wiem o jej przejściach. Chciałbym zaoferować jej to co tylko mogę.
Jednocześnie powiem wprost ? bo nie potrafię oszukiwać, że nie będę traktował jej jako koleżanki tylko jako kobietę z którą pragnę stworzyć związek. A spotkania będą dla niej okresem w którym zdecyduje czy może z jej strony zaiskrzyć.

Koniec trochę chaotyczny lecz jestem zmęczony. Chciałem mimo wszystko dziś się z tego wygadać.
Co o tym myślicie? Jestem przekreślony?
Nie, to nie tylko zauroczenie.

Pozdrawiam. Czekam na rady/opinie/krytykę ? byleby ta ostatnia była konstruktywna.

2

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Czy jesteś przekreślony to powie Ci tylko i wyłącznie ona. My jedynie możemy tylko gdybać. Możesz o nią zawalczyć, pokazać, że jesteś inny niż twoi poprzednicy, ale rób to spokojnie i bez pośpiechu. Ona musi pogodzić się z tym co było, zapomnieć zacząć żyć przyszłością, a po takich przejściach to nie jest łatwe. Może zaproponuj jej psychologa? Powiedz, że będziesz ją wspierał do końca. Tutaj liczy się to jak ona szybko się z tego wygrzebie. A co do tego czy wrzuciła Cię już do worka 'przyjaciel' myślę, że to zależy od sygnałów. Chce być blisko Ciebie? Uśmiecha się na twój widok? Powiedziała Ci, że jesteś przystojny? Niby nic nieznaczące czynniki a na ich podstawie po przemyśleniu możesz określić czy wpadłeś we friendzone czy jednak masz szansę stworzyć z nią związek. I przy okazji musisz być PEWIEN, że chcesz się w to pakować. Ona może mieć stany depresyjne, chwilowe wracanie do przeszłości i wszystko będzie miało sens jeśli będzie chociaż próbowała zapomnieć i zacząć żyć od nowa. A tak na marginesie - Jeśli to wszystko co pisałeś o sobie jest prawdą, to takiego chłopaka jak ty to ze świecą szukać. 'Nagle kobiety zaczęły  się uśmiechać, podobno stałem się duszą towarzystwa? ale wiecie co?
Przez poprzednie lata zrozumiałem ? liczy się to co jest w środku a nie na zewnątrz. Nie chcę przygód.
Nie chcę krzywdzić siebie i kobiet. Nie chcę ze związku robić pokazówy przed kolegami. Wiem, że związek polega na zaufaniu. ' Jesteś dojrzały i wiesz czego chcesz. Naprawdę podziwiam twoje zachowanie w czasach kiedy miałeś trądzik. Większość chłopaków by się załamała, wyklinała cały świat, wpadała w stany ' jestem beznadziejny bo jeszcze nie zaliczyłem' a ty miałeś zupełnie inne wartości. Poradziłeś sobie z tym wszystkim i zrobiłeś coś dla siebie i dopiero zacząłeś szukać odpowiedniej dziewczyny. Według mnie jesteś silny psychicznie i naprawdę wierzę, że wystarczą tylko jej chęci (nawet niewielkie) do tego żebyście stworzyli cudowny związek. Powodzenia chłopie i odezwij się jak sprawy się mają. smile

3 Ostatnio edytowany przez Skywalk (2015-06-13 10:35:46)

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Skoro wcześniej była z samymi skur....lami jak to nazwałeś to już sam ten fakt powinien pokazać Ci że ona takiego faceta potrzebuje i taki ją kręci. Wiem że chciałbyś jej pokazać inny świat , bardziej szlachetny , szarmancki itp ale musisz wiedzieć że to trochę jakbyś przekonywał tygrysa do sałaty. Ją kręcą dranie a Ty tego nie mas więc panna się powoli rakiem wycofuje ze znajomości. Nic chyba innego nie poradzę w tej sytuacji jak ją odpuścić. Choćbyś dla niej był jak zawisza czarny to jednak to nie jej bajka. Odpuść ją , wyluzuj a może sama przyjdzie do Ciebie. Taka którą kręcą dranie nie poleci na Twoje słowa walki o nią i starania ponad miarę.

4

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Według mnie jesteś skreślony. Znam mnóstwo takich dziewczyn jak ta i zapewniam Cię, że tacy faceci jak Ty nie mają szans na udany związek z taką osobą. Nawet jeśli jakimś cudem się zwiążecie, to na pewno nie wyjdzie Ci to na dobre. Poprawka: przed każdym moim twierdzeniem dodaj "według mnie". A te jej zwierzenia potraktuj z przymrużeniem oka, stawianie się w roli ofiary to ich hobby. Naprawdę chciałbyś być z osobą, którą musisz przekonywać do miłości?
Skywalk świetnie to ujął, jakbyś przekonywał tygrysa do sałaty.

offtop: co żeś zrobił, że masz cerę niemowlaka? Niestety masz wyłączoną opcję maila, a zaciekawiła mnie ta dygresja smile

5

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Witam ponownie wink
Sprawy trochę się rozwinęły. Lecz najpierw odwołam się do Waszych odpowiedzi wink

LonelyGirl - Tak jak mówisz, zawalczyć. I w taki sposób jak Ty mówisz - dobrze wie, że ma czas. Nie naciskam na nią, nie wywieram presji. Nie chcę pustych słów, chcę w czynach jej pokazać, że jestem taki jak mówię.
Psycholog... raczej nie. Wiem, że ma ogromne wsparcie w koleżankach (dwie poznałem, tworzą naprawdę silną więź) i zapewniłem ją, ze ja też będę ją wspierał.
Sprawa sygnałów - wysyła i to sporo. Uśmiecha się, cieszy, podczas rozmowy bawi się włosami, torebką, więc źle nie jest ;]
JESTEM PEWIEN wink Jak niczego innego do tej pory.
"Jeśli to wszystko co pisałeś o sobie jest prawdą, to takiego chłopaka jak ty to ze świecą szukać". Prawda. Szczera prawda. Nie cierpię kłamstwa. Dziękuję za ciepłe słowa z Twojej strony. Naprawdę miło coś takiego usłyszeć.
Wiem, że spotkało mnie to nie bez przyczyny. Z perspektywy czasu nawet cieszę się, że to mnie spotkało. Zrozumiałem co jest ważne.
Czuję, że chęci są...

Skywalk - Nie taki typ ją kręci. Nie kręcą jej dranie. To działo się z czasem. Dużo mi o tym opowiadała. Zaczął coś brać, zmienił się. Wszyscy jej o tym mówili... lecz wiesz jak to jest gdy człowiek jest zaślepiony uczuciem? Kolejny aspekt, że to dosyć świeża sprawa.
Dzięki wink

Balentina - Co masz na myśli pisząc "takich dziewczyn"? Nie chcę jej przekonywać do miłości. Nic z tych rzeczy. Musi to powstać samo wink
Na ostro, zaryzykowałem - Izotek. Wielkiego spustoszenia u mnie nie zrobił wink

Jak po spotkaniu? Jestem dobrej myśli. Powiedziałem jej o tym co mnie ruszyło. Dałem jej do zrozumienia, że zdaję sobie sprawę, że przeszłość jeszcze daje się jej we znaki. Wiem, że potrzebuje dużo czasu by zaufać - jest naprawdę delikatną kobietą. Myślę też, że zdała sobie sprawę, że moje intencje są naprawdę szczere.
Gdy to mówiłem, widziałem coś takiego niezwykłego w jej oczach. Jakby nie wiedziała co zrobić... jakby biła się z myślami. I chwilę po tym to samo mi powiedziała.
Jednocześnie odczułem, że jej zaczyna zależeć. Że nie chce tego stracić. Usłyszałem, że "troszkę już wiem czego chcę". Była bliżej mnie... po naszej rozmowie wybraliśmy się do jej przyjaciółki, która mnie polubiła. Moja wymarzona nawet nie protestowała na pewne wizje koleżanki ;D To dobrze ;p
Nie mam doświadczenia z kobietami, lecz uważam, że wszystko idzie w dobrym kierunku.
Muszę walczyć o to.

DZIĘKI jeszcze raz. Na weekend znów się widzimy. Myślę, że najbliższe spotkania będą decydujące... przyjaciel czy ktoś więcej. Jeśli to pierwsze to... przykro. W pamięci pozostanie.

6 Ostatnio edytowany przez nowy12345 (2015-06-18 17:36:30)

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Przeczytalem Twoj post i to co napisales dziewczynie i nie chce Cie martwic ale bedzie Ci ciezko, jesli chcesz utrzymac ta relacje z Nia to musisz ostudzic emocje, po poscie wnioskuje, ze pierwszy raz sie zakochales. Nie rob jej wyznan, nie naciskaj, nie podkreslaj zbyt mocno slowami tego jak bardzo Ci zalezy, jak wiele dla Niej bs zrobil itd. Wiem, ze to niezbyt logiczne, ale musisz wyhamowac, mozesz zrobic mily gest, ale nie naciskaj za mocno, nie narzucaj sie i nie podkreslaj bo bedzie po relacji. I nie mysl tyle, nie analizuj, zluzuj, na spotkaniu z Nia zartuj wiecej, tematy raczej luzne do rozmowy, niech nie czuje presji na sobie. Na glebsze wyzniania i powazne rozmowy przyjdzie czas i to Ona powinna pierwsza dac znak. Powodzenia.

7 Ostatnio edytowany przez Sure The Guy (2015-06-18 18:28:20)

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Robię tak jak mówisz smile
Nie naciskam i nie podkreślam tego słowami a czynami.
Zluzowałem. "Tego" tematu na razie nie ruszam. Poruszam natomiast te luźne smile Żartujemy zawsze. Uśmiech z jej twarzy nie znika.
Ech... tak już mam z przemyślaniem i analizowaniem

Dzięki smile

8

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Troche niepotrzebnie dajesz sobie wkręcać że to że to ona ma Tobie zaufać. Nie znacie się jeszcze za dobrze więc obydwoje sobie do konca nie ufacie. Coś czuję że ona Ci wkręca bajki że musisz się starać, musisz zrobić COŚ żeby Ci zaufała i tym podobne. Jesteście na równi więc i na Tobie jak i na niej leży to żeby tej relacji nie spieprzyć, zgodzisz się ze mną ?

9

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Nie, wcale tak nie jest wink
Ona ani razu mi nie powiedziała, że muszę się starać, robić COŚ.
Powiedziała jedynie, że ciężko jej po tym wszystkim zaufać.
Ja chcę aby ona, mimo przejść mi zaufała. Bardziej. Bo musi mi choć trochę ufać skoro opowiada mi o dosyć prywatnych sprawach, wprowadza w kręgi swoich znajomych itp.
Zgadzam się z Tobą w 100%. Przecież nie tylko mi ma na tym zależeć.

Mam dziwne odczucia... może faktycznie to jeszcze nie czas dla niej?

Zaznaczam, że nie robię z siebie przed nią sługi czy "małego pieska". Mam zawsze swoje zdanie i nic nie ulegam.

10

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

A nie lepiej cieszyć się Tym co miedzy wami jest i fajnie , wesoło spędzać czas niz rozkminiać kwestie zaufania na tak wczesnym etapie. Nie chce Cię oceniać ale coś tutaj wyczuwam że masz względem niej zapędy terapeuty. Dawaj jej fun , emocje a nie terapię bo ona (chociaż może mówić inaczej ) nie tego potrzebuje. To szlachetne że martwisz się że wiele ją w życiu spotkało ale uwierz mi że ludzie przeżywają gorsze rzeczy, dużo gorsze. Nie daj se wcisnąć tego że ona jest ciężko poszkodowana przez los i masz przy niej chodzić na paluszkach bo to Cie może kiedyś zgubić.  Chciałbym sie oczywiście mylić.

11 Ostatnio edytowany przez Sure The Guy (2015-06-19 00:25:54)

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Terapeuta. Chyba dobre określenie.
Ja taki jestem zawsze w stosunku do kogoś kto nie jest mi obojętny.
Nie lubię gdy ten ktoś ma jakieś problemy i coś go trapi hmm
Aczkolwiek na siłę nic nie robie smile

Nie roztrząsam przed nią kwestii zaufania. Chcę - tak jak mówisz - spędzać z nią miło czas i ją zaskakiwać. Co z tego wyjdzie? Czas nam pokaże.
Chyba to ja stworzyłem sobie obraz tego, że jest poszkodowana... wiem, że ludzie mają większe problemy sad
Jednak jak mówiłem - nie ulegam i nie "chodzę na paluszkach".
Naprawdę nie mam pojęcia dlaczego tak szybko to poszło.

Dzięki za odpowiedzi. Widać w nich życiowe doświadczenie. Zapewne trochę dłużej chodzisz pi tej planecie.

12

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

opowiedz, jak się dalej sytuacja potoczyła?

13

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Nadal się spotykamy wink
Ja jedynie się upewniam w tym, że to ta.
Jej zachowanie się zmienia, zaczyna pozwalać na kontakt i dotyk.
Sama porusza (oczywiście nie wprost) bardziej delikatne tematy lecz nadal z ogromnym dystansem.
Jest strasznie uparta i próbuje ze mną " grać " big_smile
I naprawdę sporo w ostatnim czasie się o niej dowiedziałem, trafiłem dwa razy na jej rodziców (ponoć się jej mama o mnie dopytuje, tyle wygrać smile), powoli wprowadza mnie wśród znajomych... chyba dobry znak?
Jednak jest jeszcze jedna kwestia. Mieszkamy od siebie niespełna 30km. Dla mnie to nie problem. Mam samochód i stać mnie żeby do niego zalać.
Ale wydaje mi się, że to dla niej problem. Wiem, że jeden jej związek rozpadł się z powodu "odległości".
W cudzysłowiu bo było to całe 20km... jak dla mnie tyle co nic.
Na dodatek ja zaczynam studia, ona też (zaocznie), ja pracuje, ona szuka pracy i myśli, że nie będziemy mieli czasu na spotkania.
Na razie wprost się o to nie zapytam, bo jak wspomnianałem, nie naciskam na nią.
Jednak czytając pomiędzy wierszami to wywnioskowałem hmm

14

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Mała aktualizacja proszę Państwa.
Na wstępie - jeszcze raz dzięki za rady.

Teraz trochę o rozwoju sytuacji. Przyznam Wam, że przestaje tą dziewczynę rozumieć. Naprawdę. Sama nie wie czego chce od życia.
Ma ciągle jakieś dziwne wahania. Raz jest miło, sympatycznie a zaraz wieje chłodem jak na Antarktydzie. Zauważyłem, że jakieś drobne niepowodzenia wyolbrzymia, nie potrafi często zaakceptować rzeczywistości. Smutno mi to pisać ale tak jest. Często zamyka się z jakimś "problemem" a gdy ja bądź ktoś znajomy próbuje jej pomóc staje się opryskliwa, twierdząc, że "jest samodzielna" i nie potrzebuje pomocy ;0
Nie wiem co myśleć.
Miałem ostatnio bardzo ważne wydarzenie w życiu i strasznie się ucieszyłem gdy to ona co chwilę dzwoniła, pytała jak mi idzie, dopingowała mnie. Miałem wrażenie, że po prostu coś już dla niej znaczę, ale za kilka dni znów ochłodzenie z błahego powodu.

Stwierdziła też, że "niedługo podejmie decyzję" - ale qr*a. W tych sprawach się nie podejmuje decyzji, to się czuje. Mówiła też, że w niej "ciężko rozpalić uczucia", że z kimś się spotykała pół roku zanim zaczęła coś czuć.
A mi się wydaje, że to bzdura. Jak Wy macie? Czy też spotykaliście się tyle czasu zanim coś do kogoś poczuliście? Jakoś patrząc na inne pary sytuacja klaruje się zdecydowanie szybciej. Choć wiem, ilu ludzi, tyle przypadków.

Mimo powyższego moje uczucia względem niej nie gasną. Ostatnio na pewnym wydarzeniu poznałem dwie dziewczyny i widzę, że z nimi miałbym łatwiej, bo to one próbują przejąć inicjatywę. Ale ja nie mogę bo myślę o niej ;/
Ale też zastanawiam się czy z jej "wahaniami" da się coś stworzyć. A gdy się stworzy to czy nie poskłada się się jak domek z kart.

15

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Ona nie jest zainteresowana, a Cie ciągnie bo jest niedostępna. Miałem podobnie, najlepiej spotkać kobietę która jest równie zainteresowana, inaczej szkoda nerwów i zdrowia.
Polecam chłodnik, oddalić się, nie pisać na siłę, gryźć się w język i skupić na sobie. Skoro coś czuje to Cię nie zostawi i przejmie inicjatywę, a jak odejdzie to znaczy że nigdy Tobą zainteresowana nie była.

16

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Właśnie nie piszę, nie dzwonię na siłę. Jak ja się dzień lub dwa nie skontaktuje to ona to robi sama. To mnie dziwi strasznie. Jakby miała mnie całkiem w czterech literach to by się nie odezwała.
Spotkałem takich parę. Teraz takie też mam ale to qrwa mnie do nich z kolei nie ciągnie. Ach to życie smile
Sporą część ostatniego weekendu spędziliśmy razem i było dobrze jak nigdy... ja się po prostu boje, że jest trochę niezrównoważona :0
Najpierw super a potem chłód.
Aczkolwiek mimo swoich uczuć - wiem, że masz rację bo twardo stąpam po ziemi.
Świetny podpis. Muszę go chyba wziąć do serca jeśli nic się nie ruszy smile

17

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Sure the Guy taka dziewczyna potrzebuje uwagi i zainteresowania, sprawdza Cię czy nadal ją wielbisz i czy przypadkiem nie zmądrzałeś i znalazłeś sobie innej. Typowe gierki, "skoro on się nie odzywa to może przemyślał? Może już mnie nie chce? Napiszę do niego, zobaczymy "

Odpowiadaj zdawkowo, stosuj lustro i przypadkiem nie proś ani nie nalegaj. Jak będzie drążyć to przedstaw jej jak sprawa wygląda i co Ci się nie podoba. Ona widocznie lubi gonić króliczka, zakładam że ma jakieś 18-19 lat?

18

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Przedstawię. Z pewnością. Już taka decyzja jest podjęta.
Jeśli mimo tego tak będzie nadal to papa.
22 lata.
To już nie wiek na takie "gierki".

Nurtuje mnie jej "zmienność" .
Wiem, że miała trochę przerąbane i ostatnio też ją życie doświadczyło ale nie pozwolę na to, żebym to ja obrywał rykoszetem.

19

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Moim zdaniem stabilizacja to jest numer jeden w związku.

20

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

"Boję się zufać" znaczy mniej więcej tyle co "fajnie mieć takiego kolegę". Nie rozumiem tego fenomenu, że osoby obu płci łykają tę bzdurkę jak rybka dżdżowniczkę.
Przekonywanie jej, w sposób, w jaki to robisz, coraz skuteczniej i trwalej szufladkuje Cię jako przyjaciela. Kobiety z upodobaniem do toksycznych związków nie przekonasz do siebie "będąc inni niż poprzednicy". Skoro ona już kilku toksyków przerobiła to dość jasny sygnał, że ona szuka właśnie takiego jak poprzednicy.

Jeśli masz ochotę - poczytaj sobie jakąś fachową literaturę (nie opowiastki z internetu) o patologicznych związkach. Kobiety nie wiążą się z toksykami, bo lubią być poniżane. Toskyczny związek zapewnia emocje. I to takie, których nie zapewnisz żadnymi niespodziankami z bagażnika. Jeśli kochasz faceta a on robi Ci przykrość - strasznie to przeżywasz. Jeśli on później przeprasza, wyznaje wielką miłość, jest milutki i kochany - znowu wchodzą w grę najsilniejsze emocje. I tak dookoła. To uzależnia jak narkotyk. I pierze mózg - również jak narkotyk. Po dość krótkim czasie nie wiesz już co jest normalne, co nie.
A teraz zauważ, że ona robi dokładnie to samo - próbuje stworzyć z waszej relacji podobną huśtawkę emocjonalną. To dlatego czasem jest miła, czasem zimna. Bo dla niej tak wygląda związek! A ponieważ Ty jesteś jednostajnie miły - to ona musi zapewnić sobie (i wam) emocje. Po prostu - w relacji, w której wszystko jest proste, facet zakochany, nie ma żadnych wyskoków - ona czuje się niepewnie. To nie jest to, co zna, do czego przywykła, co uważa za normalne.

To nieprawda, że jej byli "później pokazywali, że są draniami". Sygnały zawsze są na początku, ale kobieta, która podświadomie dąży do patologii będzie je ignorowała. Ona też daje Ci sygnały, że spokojny związek z nią nie jest możliwy, ale Ty też je uparcie ignorujesz smile

Nie zdobędziesz jej "wspieraniem". Ona wcale nie tego szuka u faceta. Absolutnie nie namawiam Cię, żebyś jej przyłożył, ale masz szansę wyłącznie w sytuacji, w której pokażesz, że jesteś silnym facetem. A silny facet nigdy nie czeka potulnie, aż kobieta się łaskawie zdecyduje czy go chce czy nie. Silny facet informuje kobietę, że mu na niej zależy, ale jego godność jest dla niego ważniejsza niż ona, więc, jeśli ona nie wie czego chce, to on nie będzie jej przekonywał. A jeśli się już dowie czego chce to niech się odezwie, pod warunkiem, że on nadal będzie wolny. I wtedy diametralnie wszystko się zmienia: kobieta dostaje wirtualny kubełek zimnej wody na rozpaloną główkę i włącza jej się zdolność do autorefleksji. I w tej autorefleksji ma szansę wydedukować, że jej dotychczasowe poczynania są mało dojrzałe i, jeśli błyskawicznie nie dojrzeje, to jej może umknąć coś wartościowego (czyli Ty).

21

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Vinnga - Kwestii zaufania już nie roztrząsam. Bo wiem, że to zrobiła.
Nie myślicie, że tym co napiszę teraz, chcę ją tłumaczyć.
Powychodziły na jaw kolejne sprawy z jej przeszłości. Bardzo chore układy rodzinne, złe relacje rodziców... nie będę dokładnie pisał. Po prostu ona nie wierzy w udany związek. To siedzi w głębi łepetyny tego osła. W rodzinie dużo problemów, ona trafiła na gościa który zaczął ćpać, jeszcze inny zmarł, kolejny był niezaradną pi*dą... czy śmierć i niezarsdność to ta "patola"?
Jej słowa po seksie to było "nie zakochaj się tylko bo boję się,  że to ja Ciebie skrzywdzę" :0
Stwierdziłem, że już to zrobiłem.
Padło pytanie skąd wiem czy to nie tylko zauroczenie i czy na 100%.
Nie będę odpowiedz przytaczał ale dziewczynę przytkało, łza poleciała... mam nadzieję, że coś w końcu zrozumiała.
Porozmawiałem z nią o tym poważnie, zdaje sobie sprawę, że teraz lekko nie ma.
Jutro lub pojutrze się widzimy i opiszę Wam jak się sprawa potoczy.
Ponadto jej przyjaciółka (która strasznie nam, czy mi...., kibicuje i wiem, że próbuje ją "przekonać") zaproponowała mi abym przyjechał i żebyśmy porozmawiali o całej sytuacji.
Zgodziłem się. Nie wiem czego jeszcze się dowiem.

Jeśli nie zmądrzeje to spróbuję się "odkochać" ale nie zerwę z nią kontaktu bo już w ogóle straci wiarę w facetów.

22

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Teraz Wam dam dobry update wink

Otóż, dwa-trzy dni po poprzedniej wiadomości była kłótnia. Ogromna o nic. Zrobiłem w tył zwrot, pie*rzłem drzwiami i wyszedłem.
Wiecie... taki moment w którym zacząłem się zastanawiać czy to ma sens, czy tracić nerwy?
Dotarło, że zakochałem się w cholernie trudnej kobiecie która nie daje mi nadziei na nic. Cóż. Życie. Ale dobra, nie wie co traci.
Chciałem zapomnieć. Trudne to było, ale zaczęło się udawać. W moim życiu pojawiła się kobieta która sama usilnie zaczęła o mnie ubiegać. Tylko... właśnie wtedy zrozumiałem swój błąd. O ironio, nie była dla mnie wyzwaniem. Tak jak ja dla bohaterki wątku.
Ogólnie, spotkałem się z nią trzy razy. Ale bez ognia. Co nie zmienia, że jest fajną dziewczyną. Te spotkania uświadomiły mi, że dla mnie jest ktoś inny. ONA, wredna i niedobra.
I wiecie.. następnego dnia był zimny poranek. Tysiące myśli. Pojechałem do pracy. Pracy, którą naprawdę lubię (ale szczęściarzem jestem wink) i gdy mój telefon złapał zasięg ujrzałem 30 nieodebranych połączeń. Tak, od NIEJ. I jednego sms'a.
Zniszczył mnie on. Pierwszy raz gdy zobaczyłem u niej skruchę i żal za to co zrobiła. I to "przepraszam" i propozycję wspólnego wieczoru.

NIE, ŹLE MYŚLICIE!
Nie było od razu, że tak, super, wybaczone, lecę do Ciebie kochana! Dziękuję!
Nic z tych rzeczy.
Podszedłem do tego bardzo sceptyczne. Ale tak, zgodziłem się na spotkanie. I zobaczyłem, że te przeprosiny były jednak szczere. Wiedziałem, że to magiczne słowo przeszło jej przez gardło z trudnością. Ucieszyło mnie, ze zrozumiała, co zrobiła źle. Sama przyznała, że jest trudna, wredna, niedobra i nie wie dlaczego ją wybrałem,
Elektryzuje mnie do dziś "Myślałam, że już Ciebie straciłam na zawsze".
Pomyślicie, że jestem głupi, że się w to znów pcham. Że to jej kolejna gra. TAK. Kobieta ciężka do życia.
Od tego czasu zrobiło się pomiędzy nami bardzo namiętnie. Stała się czuła, docenia pewne rzeczy.
Było wiele rozmów. Ona po prostu... za bardzo rozpamiętuje. Często wyolbrzymia i bierze na siebie za dużo.
Poznałem jeszcze więcej jej rodziny i wiem, że ona też ma wpływ na psychikę tej dziewczyny.
Jej rodzina, przepraszam, jest po*****a.
Teraz cieszę się tym co jest. Jej zmianą, bliskością, namiętnością i słowami "naprawdę jesteś inny"

Dobranoc. Będę informował.
Dziękuję Wam.

23

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Nie czytałem innych postów poza pierwszym i ostatnim, ale żeś wdepnął w ewidentną kupę. Jesteś dla niej nudziarzem, ona uwielbia emocje, nawet te porąbane totalnie. Nie miała nikogo, teraz ją pewnie krok swędzi i zawołała strażaka do gaszenia pożaru. Pobawi się chwilę i zostawi. Przykre, bo w obliczu tego co pisałeś, a pisałeś fajne rzeczy, to perspektywa nie jest za różowa.

24

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Znów po miesiącu wracam.
Wracam z nowym powerem i bananem na twarzy big_smile
Ale nie, nie jesteśmy razem. Nie chcę tego już nigdy! Koniec tej durnej relacji.
Otóż... tak, mieliście rację. Będę teraz trochę pyszny i mało skromny, ale zasługuję na kogoś lepszego. Powtarzaliście to Wy jak i osoby z mojego "realnego" otoczenia.
Tylko nie dopuszczałem tego do siebie oślepiony uczuciem. Tak to teraz czytam i myślę "Jaki ja byłem głupi!" wink
I tak, ona lubi "toksyków". Jak się dowiedziałem ona caaaaaaaały czas była zakochana w ex. Który miał ją w dupie, jara, pije itd. Ale to jej wybór, jej życie. Ja swojego psuć z jej powodu nie będę. Jestem silnym gościem i dam radę wink Chociaż "ona nie chce mnie stracić".... buahaha. Zapatrzona w siebie egoistka. Nie chcę być wyjściem awaryjnym, mam swoją godność.

I tak się historia moi drodzy kończy. Ona się do mnie dobija, jak ja to robiłem na początku. Och, przykro, role się odwróciły ;0 Jakie to życie jest przewrotne.
Stwierdziłem, że muszę się "wyleczyć". Szło na początku ciężko, ciągłe myśli o niej... ale stopniowo co raz rzadziej. Aż pewnego dnia, zupełnie się tego nie spodziewając... ktoś inny sam pojawił się w moim życiu i przyśpiesza proces leczenia wink
Oczywiście nie piszę planów na przyszłość, nie pokazuję, że chciałbym czegoś więcej bo wiem, że to był mój błąd. Ale ten ktoś przynajmniej cieszy się z moich drobnych gestów i sam się stara. Spora odmiana dla mnie.  A mówili, że rude są wredne wink

25 Ostatnio edytowany przez życiejestkrotkie (2015-09-26 19:28:17)

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Broń boże nie angażuje się. Spotkałam się z chłopakiem który też był po przeżyciach narzeczona go rzuciła a raczej chciał się jej oświadczyć a ona powiedziała ze to koniec. Tez mówił ze się boi i wgl. Bo te rzeczy z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć. Po jakimś czasie zachowywalasmy się jak para naprawdę było jak w niebie...  a on z dnia na dzień powiedział ze po tym co przeżył nie jest w stanie się zakochać. Jeśli masz ochotę się wygadac lub ogólnie pogadać o wszystkim i o niczym to zapraszam na priv; mamswojstyl94@o2.pl pozdrawiam smile

26

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

@Sure The Guy No i bardzo dobrze, tamtą małą pipeczkę będzie trochę bolało, że możesz mieć kogoś innego. Olej ją albo wykorzystaj do poderwania kogoś innego (wiesz przecież jak to działa). Widzę jednak, że coś tam już sobie ogarnąłeś. No i bardzo dobrze, pozbyłeś się smrodu i tyle. Pamiętaj, na początku chłodna głowa i nie wierz w magiczne przemiany ludzi.

27

Odp: Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

zyciejestkrotkie - Niemal identyczna sytuacja nas spotkała.

Burzowy - Już boli. Ale nie dam się wrobić w jej obietnice i lamenty które teraz uskutecznia. Koniec.
Powiedzmy, że domyślam się jak to działa. Jednak nie potrzebuje tego wykorzystywać. Ją po prostu olałem.

No ogarnąłem i to sporo. Wiem, że to nie tylko ja muszę się starać.
I sporo się we mnie zmieniło. Sporo mnie ta sytuacja nauczyła. Żeby na początku zbyt wiele nie pokazywać i trzymać dystans.  Nie wiem jednak czy nie stałem się taki aż nad wyraz.
Teraz często słyszę od kobiet, że jestem "cwaniaczkiem" ale raczej w żartobliwym tonie. Tylko nie wiem czy to nie jakiś sygnał.  Usłyszałem to nawet od dziewczyny z którą się teraz spotykam... i chyba muszę przestać trochę żeby mnie mnie uznała za pysznego, aroganckiego dupka.

Jak się cieszę, że na mnie trafiła. Naprawdę pomaga mi zapomnieć o tym co było przed nią.
Jest kimś zupełnie innym.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Szczęśliwy traf. Z przeszłością.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026