Cześć dziewczyny! ![]()
Ostatnio w moim życiu zdarzyło się coś szczególnego. Doświadczyłem z tego powodu stanów od radości po smutek. Chciałbym z kimś porozmawiać na ten temat. Z kimś kto podejdzie do tego z dystansem, gdyż mnie nie zna. Postawi diagnozę i powie jak to wyleczyć ^^
Najlepiej aby była to kobieta ? a was przecież tu jest najwięcej. Myślę, że wybrałem odpowiednie miejsce. Nie raz trafiałem na to forum i odnajdywałem na nim wiele pomocnych rad.
Chcę zaznaczyć, że nie będzie tutaj zbytniego użalania się nad sobą.
Uprzedzam też ? nie będzie to krótkie gdyż sprawa jest troszkę złożona. Mam ogromną nadzieję, że choć jedna z Was dobrnie do końca i coś mi doradzi.
Po przydługawym wstępie przejdę do meritum. Nazywam się Patryk. Mam 21 lat.
Do tej pory nikogo nie miałem. Nie o to jednak chodzi. Akceptuje to. Jestem młody, nie trafiłem na właściwą osobę? właśnie, do tego zaraz wrócę. Przyznam jednak, że brakuje mi tej bliskości. Osoby przed którą mogę się otworzyć, porozmawiać na każdy temat. Poczuć jej bliskość, przytulić i dać to co najlepsze.
Musicie wiedzieć, że miałem ?okazje?. Mimo mojego wyglądu ? jeszcze dwa lata wstecz miałem bardzo zaawansowaną postać trądziku. To mnie w pewien sposób ?hamowało? nie pozwalało się przełamać. Mówiąc wprost ? byłem strasznie nieśmiały. Mimo tego ?gratisu? na mojej twarzy nigdy nie psioczyłem na los, że ja mam a kolega nie. Los ten już nie raz rzucił mnie na glebę i wymieszał z błotem. Ale zawsze się podnosiłem. Silniejszy.
W końcu! Pokonałem ten problem! Cera jak? no wiecie, niemowlaka
Stawałem się śmielszy , zacząłem biegać, chodzić na siłownię. Dziś jestem pewnym siebie, uśmiechniętym ( i według kobiet) przystojnym facetem. Wiecie jak pięknym jest uczucie gdy po tylu latach można oddychać pełną piersią? Nie wstydzić się siebie?
Nagle kobiety zaczęły się uśmiechać, podobno stałem się duszą towarzystwa? ale wiecie co?
Przez poprzednie lata zrozumiałem ? liczy się to co jest w środku a nie na zewnątrz. Nie chcę przygód.
Nie chcę krzywdzić siebie i kobiet. Nie chcę ze związku robić pokazówy przed kolegami. Wiem, że związek polega na zaufaniu. I wiecie co? ![]()
ZNALAZŁEM JĄ! ![]()
Poznałem ją przez Internet. Naprawdę dobrze nam się rozmawiało. Sprawiała wrażenie osoby, ba? już wiedziałem, że jest wartościową osobą, sympatyczną, z marzeniami i mającą tą samą pasję.
Od słowa do słowa zaproponowałem jej spotkanie. Byłem szczęśliwy gdy się zgodziła. Choć nie wiedziałem czego mogę się spodziewać. Czy nie zawiodę się? Czy obraz ideału nie ulegnie zaburzeniu? NIE ZAWIODŁEM SIĘ!
Jak sobie ją wyobraziłem ? taka była. Miła, sympatyczna, ambitna, troskliwa. Ten uśmiech, wielkie oczyska
Polubiłem ją. Dalej kontynuowaliśmy naszą znajomość. Ta nabierała co raz więcej rozpędu.
Czasami siedzieliśmy do 2 na ranem. Nastał czas drugiego spotkania. Znów ?banan? nie znikał z twarzy. Jako, że mieszkamy kawałek od siebie (25km) i nie znam jej miasta oprowadziła mnie trochę. Potem standard ? ławka w parku? nie wiem jak nam czas minął. Tematów nie było końca. Pytania co raz bardziej prywatne. Zobaczyłem, że jest troszkę ?wariatką?. Szalona dziewczyna korzystająca z życia. Spodobało mi się to. Mimo, że ja jestem troszkę spokojniejszy i bardziej ?ogarnięty?.
Od tego czasu? zaczęło mi zależeć. Poczułem coś niesamowitego. Nie chciałem się jednak angażować. Wiedziałem, że to za wcześnie. Lecz nie. Nie mogłem tego powstrzymać.
Trzecie spotkanie ? określone mianem randki.
Gorąco. Czerwiec. Przecież nie mogę być przewidywalny!
Sztampowy. Kobiety lubią być zaskakiwane.
Znalazłem w jej mieście urokliwą, leśną polanę (wcześniej pojechałem sprawdzić jak to miejsce wygląda)? zaraz, nic zaskakującego? ![]()
Haha, żebyście zobaczyły jej minę. W bagażniku samochodu zrobiłem latte i ciasto (to drugie akurat oszukane, lecz warunki na prawdziwe nie pozwalały).
Długa rozmowa, zwierzenia? zeszło na temat związków. Ja nie miałem się czym chwalić ? dobrze o tym wiedziała, Tylko raz dłużej się z kimś spotykałem, lecz była to dziwna relacja. Gdy ona zaczęła opowiadać.. ścisnęło mnie w dołku, zamarłem i po dziś dzień o tym myślę.
Opowiadała jak to jej były przestał się nią interesować, brać prochy i dochodziło do tego, że gdzieś ją zamykał, zabierał jej telefon, szarpał ją. To tylko jedna historia ? z tych grubszych. Resztę pozostawię dla siebie. W końcu trochę zaufała mi mówiąc o tym i nie chcę jej spraw przedstawiać na forum ? nie wiem czy tego ona chce. Krótko mówiąc była ze sku**ielem.
I to nie z jednym. Nie szanowali jej. Dla mnie facet nie szanujący kobiety jest śmieciem. A gdy podnosi na nią rękę ? fra*erem. Wyobraźcie sobie też, że była zaskoczona gdy otworzyłem jej drzwi w aucie? ponoć ?rzadko kiedy tego doświadczała i jest zaskoczona? :0
Oj drogie Panie, rozpisałem się ? mam nadzieję, że któraś to nadal czyta. Już płynę do brzegu ![]()
Po tym skąd inąd udanym spotkaniu, przepraszam ? randce po kilku dniach zaproponowałem jej kolejną.
I?beton. Powiedziała, że nie. Tłumaczyła to tym, że nie chce aby mi zależało jeszcze bardziej a ona jest ostrożna i jeszcze nie wie czego chce. Nadmieniła, że zależy jej na znajomości.
Zrozumiałem, że ma to związek z jej przeżyciami. Mówiła, że nie chce mnie skrzywdzić. Że jestem interesującym facetem? w tym momencie musiałem jechać coś załatwić. Po drodze o niczym innym nie myślałem. Przeleciałem na czerwonym, wymusiłem?
Po powrocie napisałem jej to :
?Teraz mam chwilkę bo czekam. Jak jechałem to sporo o tym myślałem.... i postaram się napisać to co myślę - choć wiem, że w 100% mi się to nie uda. Chyba nie ma takich słów.
Może zacznę od momentu kiedy Ciebie poznałem
Rozmawiało mi się z Tobą jak z nikim innym do tej pory. Już przez internet wiedziałem, że jesteś osobą wartą zainteresowania. A gdy mi powiedziałaś, że interesują Ciebie motocykle to po prostu odleciałem ^^ Naprawdę nie wiesz jak cieszyłem się gdy zgodziłaś się na spotkanie. Tej radości towarzyszyła też pewna, hmm, niepewność? Nie wiedziałem jaka naprawdę się okażesz.
Co po tym spotkaniu? Jedynie upewniłem się w tym co już o Tobie myślałem wcześniej. To sprawiło, że... że zaczęło mi szczerze zależeć na tej znajomości. Może zbyt szybko i dobitnie Ci to okazałem? Wystraszyłaś się tego? Nie wiem, tego już nie zmienię.
Piszesz, że boisz mnie się skrzywdzić? Jak to niby mogłabyś zrobić?
Czy każdego innego byłabyś się skrzywdzić? Z całym szacunkiem - bzdura.
Mówiąc skrzywdzić masz na myśli to, że się od razu nie "otworzysz"?
Znam Twoją sytuację i rozumię, że potrzeba na to czasu, nic dziwnego.
Były... nie daje sobie zapomnieć? Ty myślisz o tym czy oni się nadal wpierniczają w Twoje życie?! Dlaczego Ty, która sporo już wycierpiałaś przez nich, masz dalej do tego wracać? Zamykać się, tracić zaufanie do innych.
Musisz wiedzieć, że naprawdę mnie ruszyło gdy opowiadałaś o akcjach (tutaj przepraszam, może ja nie powinienem kogoś oceniać, lecz w tej sytuacji - zrobię to) z tym skurwysy*em. Bo inaczej nie można nazwać gościa, który w ten sposób "traktuje" kobietę i jej nie szanuje! Powiedz, dlaczego dalej to ma mieć wpływ na Ciebie. Długo o tym myślałem. Całą dalszą część naszego spotkania. Zrozumiałem, że nie będzie łatwo zdobyć po tym wszystkim Twojego zaufania - ale powiedziałem sobie, że warto! Pomyślałem też, że los łaskawiec w końcu się do mnie uśmiechnął bo poznałem Ciebie.
Wiesz ile radości sprawiło mi to, że choć trochę mniej bałaś się tej burzy? ;D (Panicznie boi się burzy. Miałem wstać o 5 rano, burza zaczęła się o 11. Wiedziałem, że się boi więc nie poszedłem spać. Burza się rozwijała, raz strzeliło i straciłem router. W pokoju nie mam zasięgu telefonu. Lecz na parapecie złapałem. I tak do pierwszej ?)
Z pewnością właśnie to na Ciebie źle wpływa. Więc (Tak, wiem, że łatwo mówić skoro zmarnowało się czas i nadzieję - ale ja też to przechodziłem) dlaczego nie zapomnisz i zaczniesz żyć od nowa? Teraźniejszością nie przeszłością?
Przemyśl to. Chcę też żebyś wiedziała jedno - zawsze gdy będzie burza to pomyślę o Tobie i z Tobą też będę. Nocą w lesie sam się zacznę bać.
Ale co najważniejsze - nigdy o tym nie zapomnę. O tym miesiącu
Wiem, że nic mi nie obiecywałaś, nawet pokazywałaś, że nie będzie łatwo, ale miesiącu nadziei.
Przepraszam za chaos. Trochę mną targają emocje.?
Odpisała ?Nie wiem co Ci napisać?
W dalszej rozmowie mówiła, że nie wie co będzie za jakiś czas. Że po tym wszystkim nie może tak szybko mi zaufać. ROZUMIĘ TO. TO JEST OCZYWISTE.
Jednak? mam wiele wątpliwości. Dlaczego trzecie spotkanie było dla niej ?randką? a czwarte nie?
Może wrzuciła mnie już do worka ?przyjaciel? ?
Skoro wiedziała, że nie może się jeszcze otworzyć to mogło to pozostać spotkaniem. Teraz nie wiem co myśleć.
Wiem, że po tych trzech razach nie mogę zbyt wiele oczekiwać.Wiem, że jest wspaniałą kobietą?? Może zbyt szybko pokazałem jej jak bardzo mi zależy?
Spłoszyła się?
I tutaj proszę was o poradę. Po tym wszystkim poszedłem się przejść.. jakoś tak wyszło, że do domu wróciłem o czwartej. Wiele o tym myślałem. Myślałem co jej powiem, gdy zobaczymy się w niedzielę.
Czy stawiać wszystko na jedną szalę?
Przede wszystkim zapytam się dlaczego nazwała to randką? Ta nagła zmiana mnie gryzie.
Dla mnie to już coś znaczyło. Chcę powiedzieć jej, że nie chcę tracić tej znajomości. Zawalczę o nią. Że zrobię wiele, by mogła mi zaufać, przekonać się o moich intencjach. Wiem o jej przejściach. Chciałbym zaoferować jej to co tylko mogę.
Jednocześnie powiem wprost ? bo nie potrafię oszukiwać, że nie będę traktował jej jako koleżanki tylko jako kobietę z którą pragnę stworzyć związek. A spotkania będą dla niej okresem w którym zdecyduje czy może z jej strony zaiskrzyć.
Koniec trochę chaotyczny lecz jestem zmęczony. Chciałem mimo wszystko dziś się z tego wygadać.
Co o tym myślicie? Jestem przekreślony?
Nie, to nie tylko zauroczenie.
Pozdrawiam. Czekam na rady/opinie/krytykę ? byleby ta ostatnia była konstruktywna.