netkobietyWszystkie działy
Wieczór panieński, ślub, wesele

Czy podołamy we wspólnym życiu?

26 odpowiedzi4 094 wyświetleniazałożony przez a_normalna, 25.11.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WIECZÓR PANIEŃSKI, ŚLUB, WESELE » Czy podołamy we wspólnym życiu?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Mam totalny mętlik w głowie i potrzebuję Was żebyście spojrzały obiektywnie na moją sytuację, bo ja już nie wiem co mam myśleć.

Pisałam już tutaj, że od dwóch lat (a dokładniej to od prawie 26 miesięcy) jestem w związku. Nie będę rozwodzić się nad szczegółami, przejdę od razu do sedna: od dwóch miesięcy bardzo poważnie rozmawiamy na temat zaręczyn i ślubu. Obydwoje chcemy tego samego, do tego samego dążymy. Ale... im poważniej o tym myślimy, tym większe wątpliwości nas dopadają. Czy sobie poradzimy? Czy samodzielnie utrzymamy siebie, rodzinę, którą razem stworzymy?
Obydwoje studiujemy dziennie w obcym dla nas mieście. On ma niewielkie stypendium, ja za tydzień zacznę pracować (to będzie pierwsza w moim życiu praca) i jeśli się uda, to w lutym dostanę kredyt studencki. Jeśli zsumować te 3 źródła dochodów, to wyjdzie razem ledwie tysiąc złotych na miesiąc. Niby powinniśmy być samodzielni, ale w praktyce nie bardzo tak jest i mamy tego świadomość. Ja obawiam się tego czy poradzę sobie z prowadzeniem domu (wiem, że to wyda się żałosne, ale obecnie boję się głupiego prania w pralce! Mamy taką pralkę, że boję się ją ruszać, bo może się zepsuć. Kompletnie nie wiem jak się za nią zabrać, to dla mnie czarna magia). On znowu obawia się czy zdobędzie dobrze płatną pracę po swoich studiach (informatyka). Wspieram go, staram się motywować by się uczył (chodzi o naukę tego, czego ich nie uczą na studiach, a wymagane jest by zdobyć jakieś lepsze zatrudnienie), ale nie chcę przesadzić w tym, bo boję się, że poczuje dużą presję na sobie i moja motywacja przyniesie tylko odwrotny skutek.
Dodatkowo nasi rodzice tylko powtarzają nam jacy to nieporadni jesteśmy, nic nie pomagamy, nic nie umiemy zrobić itp. To strasznie boli i dołuje, zwłaszcza w momencie jak spędzi się pół dnia na wysprzątaniu całego mieszkania. Gdy sygnalizujemy im temat narzeczeństwa, to albo ignorują, albo wyśmiewają (tak najczęściej jest u mnie) albo w kółko powtarzają - najpierw studia, potem praca i dopiero ślub i dzieci. Człowiek jest rozdarty między tym czego chce i co mu w kółko powtarzają, że jest najważniejsze i że tak ma zrobić, bo oni na podstawie życiowego doświadczenia wiedzą lepiej.
Jednak, mimo  wszystko, chcemy zrobić to po swojemu. Ja byłabym gotowa kombinować: tu kredyt studencki, tam jakaś praca dorywcza, w weekendy kończyć studia, ale on jest trochę oporniejszy i boi się takiej "spontaniczności" i niepewności. Ale byłby gotów pójść na takie ustępstwo, bo silniejsza jest miłość i chęć małżeństwa. Tylko czy faktycznie damy sobie radę? Czy to mądre wynajmować mieszkanie (nie mamy co marzyć o kupnie ani mieszkaniu z rodzicami, czy to u mnie, czy u niego), męczyć się w dorywczej pracy, byle tylko mieć za co płacić za mieszkanie i nie mieć pewności czy będziemy mieć za co żyć? Czy nie lepiej posłuchać rodziców i zaczekać jeszcze te 5 lat (o ile byłoby to tylko 5 lat) żeby mieć pewną i stabilną sytuację finansową?
Czy dobrym pomysłem byłoby na kilka miesięcy przed terminem ślubu zamieszkać razem żeby dotrzeć się i przekonać czy faktycznie sobie poradzimy?

Mam wrażenie, że mimo tych 21 lat jesteśmy małymi dziećmi, które nigdy nie dorosną, bo nic nie potrafią... a może przesadzam, bo to tak naprawdę żadne problemy?

2

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Myślę że mając 21 lat, studia na głowie, macie jeszcze czas... Nie spieszyłabym się tak z tym. To może być i pewnie jest najpoważniejsza decyzja w życiu. Wg mnie lepiej poczekać. Po co macie kombinować, kredyty, prace, studia, nie wiadomo jaka sytuacja gospodarcza będzie w kraju jak skończycie studia, wiele może się zmienić na gorsze, może i na lepsze, ale nigdy nic nie wiadomo...Poczekać aż sytuacja będzie stabilna.
Pozdrawiam smile

3

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Tylko ja się obawiam tego, że będzie wciąż "jeszcze nie teraz", "jeszcze poczekajmy, bo może trafi się lepsza praca"... i tak bez końca.
Nie, że my chcemy jakoś na siłę, ale czy może zaręczyny bardziej by nas zmotywowały do działania? Obydwoje jesteśmy trochę leniuchami i konformistami i czasem łapię się na tym, że po prostu siedzimy i czekamy aż samo przyjdzie.
Póki co mi się udało złapać pracę, ale wszystko co zarobię wystarczy mi tylko na opłacenie mieszkania, więc o odkładaniu nie ma mowy. No, ale przynajmniej ruszyłam dupsko i będzie co wpisać w CV...

Dzięki za słowo komentarza smile

4

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

To może na początek po prostu się zaręczcie, nawet bez ustalania daty ślubu. Wiesz też mam 21 lat, co prawda nie jestem w tak długim związku jak Ty, ale nie wyobrażam sobie wyjścia za mąż w tym momencie. Bałabym się że to jeszcze za wcześnie, jesteśmy tak naprawde bardzo młode,a to decyzja no na całe życie. Ustalcie sobie, na przykład że po skońćzeniu studiów ustalicie date ślubu, w międzyczasie możecie szukać porządnej pracy. Jeśli się kochacie to nie koniecznie musicie sformalizować związek, skoro dobrze jest jak jest.:)

5

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Nie chcemy zaręczyć się tak bez ustalania daty ślubu (nie mówię, ze trzeba lecieć już zaraz następnego dnia do kościoła), bo co zaręczyny zmienią? Nic. Zmieni się tylko "nazwa", nie będzie chłopak/dziewczyna, tylko narzeczony/narzeczona.

6

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Ale mimo wszystko jest to jakieś bardziej oficjalne zobowiązanie. Małżeństwo to już nie para ludzi która ze sobą mieszka. To rodzina, to ogromna odpowiedzialność i zobowiązanie chyba największe bo przecież przysięgasz miłość przed Bogiem na całe życie. W wieku 21 lat, jeszcze wiele może się zmienić. Jeszcze możecie zmienić swoje plany na przyszłość co może kolidować z małżeństwem. Bardzo ale to bardzo poważnie bym to przemyślała...

7

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Ja mam 21 lat i w przyszłym roku wychodzę za mąż bo poprostu oboje tego chcemy. Oczywiście mamy dość stabilną sytuację materialną. Oboje pracujemy więc nie będzie najgorzej. Może i jesteśmy młodzi, ale wiemy, że chcemy być ze sobą do końca życie więc po co mamy czekać smile
A co do Waszej sytuacji to chyba poczekałabym chociaż do tego momentu kiedy będziecie mieli w miarę stabilną sytuację materialną. Nie chodzi o Wasz wiek tylko właśnie o to żeby było was stać na wspólne życie smile

8

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Dlatego od ponad dwóch miesięcy nie ma tygodnia żebyśmy o tym nie rozmawiali, nie zastanawiali się wspólnie jak to może być, czy sobie poradzimy itp.
Pewnie, że to ogromna odpowiedzialność i mnóstwo obowiązków. I to trochę przeraża. Ale kiedy dowiaduje się o znajomych, którzy właśnie wzięli ślub, bo trzeba być małżeństwem zanim małe się urodzi, to sobie tak myślę, że my przynajmniej chcemy to zrobić z wyboru i przemyślanej decyzji, a nie dlatego, że jest presja "bo co ludzie powiedzą i jak to tak".
Moja matka wyszła z mąż mają 21 lat i w tym roku obchodziła z moim ojcem 37. rocznicę ślubu. Na studiach mam dwa małżeństwa i 2 pary narzeczonych. 4 pary znajomych z gimnazjum/liceum są małżeństwem. Skoro oni dają radę, to czy my jesteśmy w czymś gorsi?

Najgorsze, że nie mam z kim z rodziny o tym pogadać. Wsparcie na pewno będę mieć, ale chciałabym dać upust tym wątpliwościom. A tutaj przy jednej z prób zaczęcia tematu małżeństwa było (cytuję): bo ze śmiechu siądę tu, na środku ulicy.

9

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Swoje zdanie wyraziłam. smile i pozostaje mi życzyć powodzenia, spełnienia tego marzenia jak najszybciej, ustabilizowaniu materialnym i wsparcia w rodzinie też życzę:)

10

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Mylenne, dziękuję Ci za to zdanie :*

11

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Po rozmowie z jego rodzicami znowu stanęło na tym, że "najpierw studia, potem , praca i dopiero wesele."

Cholernie boli, bo miałam malusieńką nadzieję, że to będą tylko dwa lata czekania, a nie 5 sad

12

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Ale a_normalna, to przecież nie zmienia faktu że przez ten czas, czekając na ślub,wesele i tak będziecie razem smile Więc macie tylko więcej czasu na poznanie siebie i takie tam:) A czekając, pomyśl jaka będzie to radość kiedy wkońcu się to stanie:)

13

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

To wyrażenie "ale będzie radość kiedy w końcu się to stanie" często stosuję w odniesieniu do czego innego wink

Oczywiście nie będę rozpaczać, złościć się czy urządzać scen. Przejdziemy z tym do porządku dziennego i tyle. Tylko musimy przestać o tym tak rozmawiać. Bo mnie to boli, gdy uzmysławiam sobie czego wciąż nie możemy robić i że trzeba na to czekać i czekać i czekać i czekać...
Dlatego zarządziłam już, że dzisiaj, gdy do mnie przyjedzie, po raz ostatni wszystko dokładnie obgadamy, wyjaśnimy sobie i temat zaręczyn i ślubu zostaje zamknięty.

Mylenne, kochana jesteś:*

14

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Zamknięty, ale tylko na jakiś czas smile
I życzę oby to jak najszybciej Wam zleciało:P hihi smile

15

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

No, to otworzyliśmy właśnie nowy rozdział pod tytułem "ślub".

Wczoraj się oświadczył big_smile  Wziął mnie totalnie z zaskoczenia. Nie spodziewałam się, że będąc chorym ma taki niecny plan względem mnie wink W piątek szykuje się nalot na sklepy jubilerskie, bo przez to, że musiał siedzieć w domu i się kurować, to nie mógł kupić żadnego pierścionka.

16

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Gratulacje w takim razie:) Bałaś się że tyle będziesz czekać, a tu już się oświadczył smile  Gratuluje i życzę jak najwięcej szczęścia smile

17

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Bałam się, bo już trochę go znam i to typ, który musi dłuuuuuuugo wszystko planować i dokładnie przemyśleć.
Mam na niego zły wpływ tongue

18

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

No to gratulacje! big_smile

Co dalej z Waszymi wspólnymi planami?

19

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Teraz trzeba będzie ogłosić radosną nowinę moim rodzicom (jego już wiedzą, zapowiedział im, że w tym tygodniu się oświadczy i koniec dyskusji). Ślub planujemy na lipiec 2011, więc do tego czasu złapanie pracy i odkładanie ile się da, a po ślubie wspólne wynajmowanie mieszkania i będziemy kończyć studia. Będziemy starali się żeby dziecko pojawiło się bardziej po zdaniu ostatnich egzaminów, ale czuję, że nie wytrzymamy tyle i będzie gdzieś pod koniec wink

20

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Macie jeszcze trochę czasu żeby zaoszczędzić, planować i po prostu się cieszyć smile I tylko życzyć szczęścia:)

21 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2010-01-08 23:45:03)

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Wiecie co jest zasmucające? Nie mogę własnej matce normalnie powiedzieć o wielu sprawach związanych ze ślubem, bo tylko słyszę krzyki, że zwariowaliśmy, że półtorej roku przed chcemy u księdza rezerwować termin ;/
Tydzień temu zaczęliśmy nauki przedmałżeńskie (główną przyczyną było to, ze termin i miejsce nam idealnie pasuje, więc woleliśmy teraz zrobić i mieć już to za sobą, a nie potem kombinować gdyby były problemy żeby jakoś się zgrać) ale trzymamy to w tajemnicy przed naszymi rodzicami, bo matki kazałyby nam pewnie przerwać wszystko i się wypisać.
Ale jestem uparta i będzie po naszemu, a nie po ichniejszemu.

22

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

A_normalna teraz są takie czasy, ze trzeba wszystko o wiele wcześniej rezerwować. My mamy ślub 30.04.2011 i jak2 miesiące temu tezerwowaliśmy kamerzystę i fotografa to na ten sam termin było kilku chętnych, ale my byliśmy pierwsi. Z salą czy orkiestrą jest to samo. Ja ślub w kosciele w tym tygodniu już zamawiałam, bo może być podobnie, jak z innymi sprawami. Jak chcesz mieć ślub w jakimś w miarę atrakcyjnym miejscu czy w obleganych miesiącach to niestety trzeba wszystko wcześniej planować.

23

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

I tak tłumaczyłam mojej matce. Ale jej się wydaje, że przez 10 lat nic się nie zmieniło (wtedy ślub brała moja siostra i wystarczyło kilka miesięcy przed wszystko zarezerwować, a cała impreza zamknęła się w kwocie 10 tys). Co prawda my wesele nie będziemy robić, więc kamerzystami, salą i tego typu sprawami nie musimy zawracać sobie głowy, a mój kościół to nie Mariacki żeby terminy były na 3 lata w przód, ale mimo to byłabym spokojniejsza gdybym miała już zaklepany termin.

24

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Takie sprawy zawsze lepiej załatwiać wcześniej, a nie czekać na ostatnią chwilę. Przykro że nawet z mamą o tym pogadać nie możesz, ale sama napisałaś że jesteś uparta i będzie po Waszemu, więc może nie musisz się tak przejmować mamą. Wszystko powolutku się ułoży:)

25

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Jak mama zobaczy, ze świetnie sobie radzicie to pewnie sama się włączy w pomoc w organizacji ślubu. A ja myślę, ze powinniście się wybrać do kościoła i bez problemu sobie zarezerwować ślub. Do tego zgody rodziców przecież nie potrzebujecie.

26

Odp: Czy podołamy we wspólnym życiu?

Oczywiście, że nie potrzeba zgody rodziców do załatwiania wszelkich spraw, ale mi chodzi o możliwość powiedzenia: mamy już to, zastanawiamy się kiedy załatwić tamto itp a nie stresować się, bo trzeba wszystko trzymać w tajemnicy.
Termin ślubu pewnie sobie jeszcze z miesiąc poczeka, ale w końcu i tak to załatwimy szybciej niż rodzice by chcieli.
Moja matka jest już taka, że bardzo często na to co powiem reaguje sprzeciwem (czasem bardzo ostrym), ale po jakimś czasie przyznaje, że jednak miałam rację i podejrzewam, że tuż przed albo tuż po ślubie powie, że jednak faktycznie trzeba było zacząć wszystko załatwiać wcześniej niż pół roku przed.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WIECZÓR PANIEŃSKI, ŚLUB, WESELE » Czy podołamy we wspólnym życiu?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026