Mam problem teraz to wiem. najpierw zaczęło się kiedy to od początku mojego życia miałam toksyczna matkę która stale mnie negowała. Mówiła mi często, że jestem głupia i brzydka. I jedno i drugie uważam za nie prawdę.
Wyszłam za mąż ponieważ bardzo pragnełąm MIŁOŚCI i WSPARCIA. Lgnełąm do kogos kto dał mi poczucie bezpieczeństwa.
Niestety tylko na chwilę. Mój Maż mówiąć krótko- opisując od samego poczatku nasze małżeństwo- zaczął być ze mną jedynie ze względu na korzyści i wygodnictwo. Bardzo szybko przestał się ze mną kochać. Robi to 4-5 razy do roku i to często tylko dlatego by odbebnic. Rozmawiać ze mną nie chce i nie potrafi. Razem nie robimy nic bo na wspólny czas jest zawsze zmeczony. On pracuje od 8 do 17 a weekendy ma wolne.
Jesteśmy razem po ślubie 3 rok. Mamy 2 małych dzieci. Ślub głównie ze względu na nie. W dzien slubu- cywilny- nawet nie zaprosił swoich rodziców. Nie chciał. Nie chciał robić nic wiec poszliśmy tylko ze świadkami do restauracji na obiad i po obiedzie robił to co zwykle, normalny dzień. Kochac się też nie chciał bo był zmęczony(...)
Jakos to wszystko znosiłam. Brak seksu brak rozmów brak nawet spojrzen na mnie. WIEM że nie jest ze mna z miłości to widać.
Ze mna zaczeło się dziać cos bardzo złego. Ostatnie pól roku to koszmar. Mam dość. Brakuje mi wspólnego siedzenoia razem i rozmów, Zwykłego prezytulenia.
MOJE OBIAWY TO FAKT ZĘ SIĘ BOJE. sTALE MAM JAKIES LEKI. nie mam na nic sily wiec dom coraz czesciej przypomina pobojowisko. Rozmowa z nim zawsze konczy sie moim krzykiem bo on nie ma czasu nie chce mu sie rozmawiac. Czuje się jkbym nie byla sobą. jakbym stala obok swojego ciala. mam problemy z pamiecia.
wsparcia od niego zero. Duzo placze a kiedy placze wieczorem on odwraca sie tylem i zasypia. Mam ostatnio napady szału. chce zwrocic jako jego uwage co oczywiscie nie skutkuje.
czuje sie coraz bardziej chora psychicznie. wszystko mnie przerasta. nie nawidze siebie i swojego zycia. mam rowniez duze spore problemy z pamiecia od kilku tygodni.
Podobne tematy
Chciałabym Ci pomóc, ale nie mam takiej mocy. Ciężko mi sobie wyobrazić tę sytuację, że człowiek, który powinien być blisko, jest tak daleki. Nie bój się. Idź na początek do psychologa. Może masz w pobliżu jakiegoś dobrego. On powie Ci co dalej.
W każdym razie wiedz, że "teraz" zawsze jest tymczasowe i jeszcze będzie lepiej, zobaczysz. W razie, gdybyś potrzebowała pogadać, jestem otwarta.
Dziękuje kochana;-)
Jeszcze dodam, że zawsze byłam wesoła, radosna. Optymistka. Teraz przez ten związek czuję sie nikim. Brzydka i tak jakbym stała w miejscu. Zamiast mnie motywować ciągle mnie neguje. Np tak było przy egzaminie na prawko. Po 3 próbie nieudanej ( zawsze cos na sam koniec na egzaminie chyba z tych nerwów zrobiłam żle ;-P ) powiedział mi , że po co robie to prawko i tak nie zdam i tylko mu wstyd przynosze bo inni juz dawno zdali. Mama dodała , że jestem nieudacznikiem. 4 raz- mój kolejny egzamin zdałam idealnie ;-) Egzaminator stwierdził , że mam smykałke do jazdy samochodem i bardzo dobrze jeżdzę. To samo mówili instruktorzy. Reakcja Męża? " przypadkiem Ci sie udało"
Wszystko tak wygląda. Zamiast mnie motywować ciągnie mnie w dół. Wysmiewa plany, marzenia. Myślę , że mam taką mamaę i...gdzieś podiadomnie weszłam w taki sam związek .
4 2015-05-30 07:46:51 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-05-30 07:47:27)
odejdź od niego
to wegetacja nie zycie z takim człowiekiem u boku
najgorsza jest obojetnosc
Tak samo jest z wyglądem. NIGDY MAMA NIE POWIEDZIALA MI ZE LADNIE WYGLADAM. Mąż tak samo. Dbam o siebie. Cwiczę, akceptuję swoje cialo i przy innych mężczyznach czuję się kobieca. Przy nim nie bo zawsze cos mu sie nie podoba.
Ja z fajnej, oywartej i dosc pewnej siebie optymistki stałam sie BEZ PRZERWY nerwowa placzliwa kobietą. A raczej swoim cieniem. No i to ciągle porównywanie. Kiedys przez mame tak robiłam. Póżniej sie oduczyłam. Teraz przez męża znów to samo. Bo zawsze znajdzie się ktoś fajniejszy, ładniejszy.
to smieszne ale tak mam.
Nie wiem jak sie z tego błednego kola wyrwac. Wiem rozwiesc. Wyprowadzic z domu gdzies daleko od mamy. Tylko mam male dzieci 4 i 3 latka. I sama sobie niestety nie poradze. Moze gdybym byla bardziej silna psychicznie. Ale przestalam byc. mam stany lekowe, depresyjne. Nie moge tego zrobic dzieciom.
może na początek zacznij czesciej wychodzić sama , jemu zostaw dziecinki a Ty do fryzjera , kina , fitnes , spacer , zawsze ładnie wyglądająca , wychodząca i nie tłumacząca się , po trochu mów o rozstaniu , może w ten sposób wzbudzisz trochę zazdrości , może zacznie się zastanawiać nad związkiem ?
Juz to przerabiałam. Zero zazdrości z jego strony a tym bardziej zero wyciagnietych wniosków. Chodze do fryzjera i na zumbe ;-) Ładnie seksownie sie ubieram, chodze do pracy i w weekendy spedzam czasem czas ze znajomymi kloeżankami. Od razu dodam , że we wszelkich kontaktach z innymi osobami( w pracy jaki i prywatnie ) jestem osoba błyskotliwą, mam poczucie humoru i sie otwieram bo czuje sie akceptowana. Natomiast wracajac do domu zmieniam sie w kopciuszka. Nerwowa, wsciekła, a zaraem smutna i tylko czekam kiedy dostane psychicznego kopa. Od razu po przekroczeniu progu domu patrzac w lustro widze brzydka glupią i słabą kobiete
mój mąż nigdy mi nie ubliżył, nie "wypowiedział" wobec mnie brzydkich słów.
Ale po mkilku latach małżeństwa zaczęło sie: wszystko robiłam żle, seks był wymuszany,
nie chciał rozmawiać, każda próba wyciągnięcia ręki kończyła się jego obrażaniem,
wieczne ciche dni, w stosunku do dziecka również.
Teraz mąż chce odejść, szuka mieszkania, a ja ?
Zaczęłam wizyty u psychiatry, po dwóch tygodnaich zażywania leków uspokoiłam się,
nie trzęsę się, nie płaczę, śpię i zaczęłam sprzątać, kupowac, gotowac.
Czuję się super, leki pozwolą mi spojrzec na to z boku.
Lekarz stwierdził, ze u mnie to typowy syndrom kata i ofiary.
I że to co się dziej w domu to przemoc psychiczna. I ze mam chronić córkę,
bo jej obecne zachowania już pokazują ż ewychowuje się w toksycznej
rodzinie i jeszcze chwila to skończy anoreksją:-(
Walcz o siebie i dzieci
Mój też nigdy nie był zazdrosny. Na zewnątrz jestem uznawana za osobę otwartą, kontaktową,
atrakcyjną pomimo zblizania się do 50.
W domu szara myszka
Napisałam już w jednym Twoim wątku, ale powtórzę jeszcze raz - kluczem do poprawy Twojego samopoczucia jest wizyta u specjalisty.
Ogarniesz się i wtedy będziesz gotowa, by uporządkować swoje życie. Ale dopóki nie jesteś w pełni zdrowa, nie masz obiektywnego spojrzenia na sytuację.
Napisałam już w jednym Twoim wątku, ale powtórzę jeszcze raz - kluczem do poprawy Twojego samopoczucia jest wizyta u specjalisty.
Ogarniesz się i wtedy będziesz gotowa, by uporządkować swoje życie. Ale dopóki nie jesteś w pełni zdrowa, nie masz obiektywnego spojrzenia na sytuację.
czynicznahipo wiem, i dziekuje Ci za trzeżwa ocenę. Taka która troche daje kopniaka ale i stawia do pionu. Muszę walczyc o swoje zdrowie, o siebie i o dzieci. Dla siebie i dla nich to zrobić. Ale czytam i czytam i znależc dobrego specjaliste to jak ze świecą. To po pierwsze, po drugie boje sie że to bedzaie trwało latami. Wiem. Napewno walka bedzie trwała latami.I mnie to przeraża. Tyle lat w stalym punkcie, w miejscu , w którym jestem. Ale z drugiej strony jeśli nie zaczne leczenia to walka bedzie trwala jeszcze dłużej. Jak wyłapac dobrego speccjaliste ? To taki który trzeżwo wyłapuje i od razu szuka rady czy taka poczatkowa terapia polega na tym by opowiedziec swoje problemy i rozłożyc to na kilka wizyt. Tzn sprecyzuje bo chodzi mi o to jaki DOBRY speecjalista powinien byc jakie dobre cechy posiadac widoczne dla mnie pacjentki bym nie chodziła do kogos komu zależy np na kasie.
mój mąż nigdy mi nie ubliżył, nie "wypowiedział" wobec mnie brzydkich słów.
Ale po mkilku latach małżeństwa zaczęło sie: wszystko robiłam żle, seks był wymuszany,
nie chciał rozmawiać, każda próba wyciągnięcia ręki kończyła się jego obrażaniem,
wieczne ciche dni, w stosunku do dziecka również.
Teraz mąż chce odejść, szuka mieszkania, a ja ?
Zaczęłam wizyty u psychiatry, po dwóch tygodnaich zażywania leków uspokoiłam się,
nie trzęsę się, nie płaczę, śpię i zaczęłam sprzątać, kupowac, gotowac.
Czuję się super, leki pozwolą mi spojrzec na to z boku.
Lekarz stwierdził, ze u mnie to typowy syndrom kata i ofiary.
I że to co się dziej w domu to przemoc psychiczna. I ze mam chronić córkę,
bo jej obecne zachowania już pokazują ż ewychowuje się w toksycznej
rodzinie i jeszcze chwila to skończy anoreksją:-(
Walcz o siebie i dzieci
Ty już zrobiłaś pierwszy krok;-) Czujesz się pewnie wolniejsza;-) bardziej spokojna ;-) brawo ! Z całego serca życze byś ułożyła sobie jeszcze życie na nowo, lepiej. Z szcunkiem, miłością i radością do ostatniej chwili życia;-)
Wiesz, właściwie to ja nie zrobiłam pierwszego kroku. To on nas w pewnym momencie zostawił
/tzn. dokładnie przestał rozmawiać w połowie lutego/.
Gdyby tego nie zrobił, dalej przepraszałabym, wieszała się na szyi, ustawiałabym dziecko
I bez tabletek chyba nie wytrzymałabym tego.
Mam prawie 50 lat i wierz mi, ze nie jest mi wcale łatwo. Poczytaj moje posty.
Zrób coś ze sobą, \polecam wizytę u psychiatry, oczywiście w tajemnicy.
Wiesz, właściwie to ja nie zrobiłam pierwszego kroku. To on nas w pewnym momencie zostawił
/tzn. dokładnie przestał rozmawiać w połowie lutego/.
Gdyby tego nie zrobił, dalej przepraszałabym, wieszała się na szyi, ustawiałabym dziecko
I bez tabletek chyba nie wytrzymałabym tego.
Mam prawie 50 lat i wierz mi, ze nie jest mi wcale łatwo. Poczytaj moje posty.
Zrób coś ze sobą, \polecam wizytę u psychiatry, oczywiście w tajemnicy.
Czyli uważasz zę nie mam się ludzić ? Ze on się już nie zmieni nie oprzytomnieje?
Dlaczego w tajemnicy?
15 2015-05-30 19:22:38 Ostatnio edytowany przez Cleopatra (2015-05-30 19:33:52)
Jak wyłapac dobrego speccjaliste ? To taki który trzeżwo wyłapuje i od razu szuka rady czy taka poczatkowa terapia polega na tym by opowiedziec swoje problemy i rozłożyc to na kilka wizyt. Tzn sprecyzuje bo chodzi mi o to jaki DOBRY speecjalista powinien byc jakie dobre cechy posiadac widoczne dla mnie pacjentki bym nie chodziła do kogos komu zależy np na kasie.
Dobry specjalista spełnia przynajmniej 5 z poniższych kryteriów, czyli jest to ktoś;
- kto ma superwizora,
- kto przeszedł swoją terapię,
- kto w pierwszej rozmowie wzbudza Twoje zaufanie,
- kto ma doświadczenie kliniczne,
- kto się na bieżąco szkoli,
- kto w swojej praktyce łączy różne podejścia i teorie,
- kto ma min.kilkuletnie doświadczenie,
- kogo ludzie sobie polecają.
O wszystkie te sprawy masz prawo zapytać na pierwszej wizycie, a on ma obowiązek udzielić Ci prawdziwych informacji.
No i nie możesz liczyć, że jedna czy dwie wizyty rozwiążą Twoje problemy.
A ja patrzyłam na coś innego - dobry specjalista musi wzbudzić zaufanie.
Musi umieć wysłuchać, musi umieć namówić Ciebie do mówienia.
Czy ma doświadczenie kliniczne i 10lat doświadczenia, to już poboczne sprawy.
Masz się dobrze czuć w jego towarzystwie, otworzyć się przed nim. Ma Ci pomóc w zrozumieniu pewnych spraw.
Wiesz Różo, ja długo czułam się tak jak Ty... Mój mąż udawał, że mnie słucha a tak naprawdę patrzył w monitor i analizował strategię jakiejś kretyńskiej gry. To trwało zanim się pobraliśmy. On udawał, że jest ze mną a tak naprawdę był w wirtualnym świecie. Dochodziło do takich sytuacji, że gdy skończył się ze mną kochać włączał grę... Do tego oczywiście piwko i papierosy i życie z dnia na dzień.
Pobraliśmy się, mąż zamieszkał u mnie i moich rodziców i wyluzował całkowicie... Moi rodzice płacili rachunki ja dostałam dość dobrą pracę odkładałam na remonty a mój mąż żył jak lokator. A ja czułam się coraz bardziej samotna. Przez trzy lata miałam baaaardzo niefajną sytuację w pracy, potrzebowałam wsparcia, rozmowy... Mój mąż powiedział, że nie będzie ze mną rozmawiał o pracy... Miałam mamę która mnie wspierała i koleżankę w pracy z którą przetrwałyśmy te bardzo ciężkie klimaty. Mąż był gdzieś obok... I z czasem ja już nie czekałam na jego wsparcie, zaczął być mi obojętny... Ja byłam zaniedbana, chodziłam smutna i w pewnym momencie gdy sytuacja w pracy unormowała się, zauważyłam, że mąż zaczął mnie drażnić do tego stopnia, że uciekałam z domu do... pracy. Do miejsca w którym wcale nie było mi dobrze. Czara goryczy się przelała gdy mąż przyjechał po mnie na dworzec autobusowy w nocy gdy wracałam ze szkolenia i nawet nie raczył wyjść z auta... a w domu zastałam syf. Spakowałam mu walizkę i kazałam się wyprowadzić. Poczułam się wolna, szczęśliwa. Zaczęłam o siebie dbać, schudłam, zaczęłam ubierać się kobieco. Wiele osób zauważyło u mnie zmianę na lepsze. Zaczęłam dostrzegać mężczyzn, bo wcześniej ich nie dostrzegałam... Podjęłam decyzję, o rozwodzie. Czekam na nową miłość... ![]()
A ja patrzyłam na coś innego - dobry specjalista musi wzbudzić zaufanie.
Musi umieć wysłuchać, musi umieć namówić Ciebie do mówienia.
Czy ma doświadczenie kliniczne i 10lat doświadczenia, to już poboczne sprawy.Masz się dobrze czuć w jego towarzystwie, otworzyć się przed nim. Ma Ci pomóc w zrozumieniu pewnych spraw.
Masz poniekąd rację, tylko że wybierając specjalistę po pierwszej wizycie, trudno kierować się samą sympatią lub antypatią, dlatego warto brać pod uwagę jego kompetencje, podejście do rozwoju osobistego oraz to, czy poddaje się nadzorowi. To są ważne kwestie dla bezpieczeństwa pacjenta.
19 2015-05-31 07:51:28 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-05-31 07:52:04)
Cynicznahipo napisał/a:A ja patrzyłam na coś innego - dobry specjalista musi wzbudzić zaufanie.
Musi umieć wysłuchać, musi umieć namówić Ciebie do mówienia.
Czy ma doświadczenie kliniczne i 10lat doświadczenia, to już poboczne sprawy.Masz się dobrze czuć w jego towarzystwie, otworzyć się przed nim. Ma Ci pomóc w zrozumieniu pewnych spraw.
Masz poniekąd rację, tylko że wybierając specjalistę po pierwszej wizycie, trudno kierować się samą sympatią lub antypatią, dlatego warto brać pod uwagę jego kompetencje, podejście do rozwoju osobistego oraz to, czy poddaje się nadzorowi. To są ważne kwestie dla bezpieczeństwa pacjenta.
Dlatego ja zaliczyłam kilkunastu specjalistów, zanim znalazłam takiego, który mi odpowiadał.
To indywidualny wybór.
Edit: zaliczyłam w sensie odwiedziłam
żeby nie było.
Wiesz Różo, ja długo czułam się tak jak Ty... Mój mąż udawał, że mnie słucha a tak naprawdę patrzył w monitor i analizował strategię jakiejś kretyńskiej gry. To trwało zanim się pobraliśmy. On udawał, że jest ze mną a tak naprawdę był w wirtualnym świecie. Dochodziło do takich sytuacji, że gdy skończył się ze mną kochać włączał grę... Do tego oczywiście piwko i papierosy i życie z dnia na dzień.
Pobraliśmy się, mąż zamieszkał u mnie i moich rodziców i wyluzował całkowicie... Moi rodzice płacili rachunki ja dostałam dość dobrą pracę odkładałam na remonty a mój mąż żył jak lokator. A ja czułam się coraz bardziej samotna. Przez trzy lata miałam baaaardzo niefajną sytuację w pracy, potrzebowałam wsparcia, rozmowy... Mój mąż powiedział, że nie będzie ze mną rozmawiał o pracy... Miałam mamę która mnie wspierała i koleżankę w pracy z którą przetrwałyśmy te bardzo ciężkie klimaty. Mąż był gdzieś obok... I z czasem ja już nie czekałam na jego wsparcie, zaczął być mi obojętny... Ja byłam zaniedbana, chodziłam smutna i w pewnym momencie gdy sytuacja w pracy unormowała się, zauważyłam, że mąż zaczął mnie drażnić do tego stopnia, że uciekałam z domu do... pracy. Do miejsca w którym wcale nie było mi dobrze. Czara goryczy się przelała gdy mąż przyjechał po mnie na dworzec autobusowy w nocy gdy wracałam ze szkolenia i nawet nie raczył wyjść z auta... a w domu zastałam syf. Spakowałam mu walizkę i kazałam się wyprowadzić. Poczułam się wolna, szczęśliwa. Zaczęłam o siebie dbać, schudłam, zaczęłam ubierać się kobieco. Wiele osób zauważyło u mnie zmianę na lepsze. Zaczęłam dostrzegać mężczyzn, bo wcześniej ich nie dostrzegałam... Podjęłam decyzję, o rozwodzie. Czekam na nową miłość...
Bardzo sie cieszę że udało Ci się z tego wszsytkiegow wyjśc i zacząć na nowo;-)
No właśnie-miałas wsparcie od mamy. I to jest najważniejsze- i daje najwiekszą siłe.
Ja po tym jak chciałam by mąż się wyprowadził- uslyszalam od mamy" sama za niego wyszlas sama wskoczylaS MU DO ŁÓŻKA JAK dz.... ( !) TO TERAZ CIERP. i JAK ON SIE wyprowadzi to Ty tez wynocha. Nikt nie bedzie sie w naszej miejscowosci smial ze mamy corke nieudacznika"
i bynajmniej nie chodzilo o moje uczucia- ze ktos smialby sie ze mnie a z nich. wiec mam teraz wg jej do konca zycia z nim byc bo tak wybralam. postanowilam dzis ze znajde jakiegos dobrego specjaliste. a potem nie wiem. albo zmienie prace-gdzies bedee dojrzedzac do innego miasata by poznac nowych ludzi i nowe otoczenie. moze znajde swoje hoby lub zrealizuje marzenia i zaczene zyc tak poki co bym ja i dzieci bysmy byli szczesliwi. moze jak zainwestuje w siebie - w swoje wnetzre to znajde sile by sie uwolnic od mamy i meza
Dobra decyzja. Trzymam kciuki!
i bynajmniej nie chodzilo o moje uczucia- ze ktos smialby sie ze mnie a z nich. wiec mam teraz wg jej do konca zycia z nim byc bo tak wybralam. postanowilam dzis ze znajde jakiegos dobrego specjaliste. a potem nie wiem. albo zmienie prace-gdzies bedee dojrzedzac do innego miasata by poznac nowych ludzi i nowe otoczenie. moze znajde swoje hoby lub zrealizuje marzenia i zaczene zyc tak poki co bym ja i dzieci bysmy byli szczesliwi. moze jak zainwestuje w siebie - w swoje wnetzre to znajde sile by sie uwolnic od mamy i meza
Inwestuj w siebie
a później zobacz w sobie fajną, atrakcyjną kobietę i pokochaj siebie
Masz dzieci, masz dla kogo zawalczyć o siebie.
trzymam kciuki : )
Biała różo doskonale Cie rozumiem, mam meza i dzieci od wielu lat mam deprechę maz mnie nie rozumie chodzę do psychiatry biorę antydepresanty nikt mnie nie rozumie maz mnie olewal wiele lat ach...nie mam siły pisać moze Tobie i mężowi pomogłaby terapia małżeńska? My zaczęliśmy chodzić cóż zobaczymy czy to cos da..
Biała Różo
W Twoim życiu nie jest różowo.
Wiem co czujesz.
Niema nic gorszego dla kobiety od obojętności i chłodu oraz cynizmu mężczyzny w stosunku do niej.
To jest taki bol nie fizyczny,a jednak przeszywający na wskroś.
Ach matka zródło Twojego cierpienia z powodu ciągłego poczucia niskiej wartości,które Ci wszczepila.
Przez to
Jesteś pożywką dla takich pieprzonych egoistow i cynikow.
Znam to doskonale.
Mam takie pytanie co wy panie w nich widzialyscie?
A pozatym jesli w nie ktorych przypadkach bylo widac juz przed slubem ze cos jest nie tak, to co myslalyscie ze on sie zmieni?
Problem w tym ,ze my pewne jasne dla innych sygnały odczytujemy opacznie.
To jest element leku przed odrzuceniem,który rodzi sie już w dzieciństwie,dostajemy go od rodziców.
Teorie mam dobrze obstukana,i świadomość,ale to nie wiele pomaga.
Jakbym czytała o sobie ale u mnie wina leży po mojej stronie bo rozpuścilam swojego partnera po tym jak pare lat temu mnie zdradził. Postanowiłam wtedy dać mu szansę i wybaczylam. Zaczęłam mu nadskakiwac na każdym kroku żeby było mu ze mną dobrze i to był wielki błąd! Na poczatku czuł jakas skruchę i było lepiej niż przed zdrada ale z czasem zaczął się robić wygodny i nic go nie interesuje. Patrzy tylko w tablet i telewizor. Ciągle oglądam tylko jego plecy, nawet jak wraca w nocy z pracy to pierwsze co robi to bierze tablet i gapi się w głupia grę. Czuje się zbędna, przy każdej próbie rozmowy koszmar. Bo albo nie słucha albo twierdzi ze szukam zaczepki i rozmowa z jego strony kończy się na "stul sie" albo jeszcze gorszym tekstem, nie będę cytować... 0 zainteresowania czymkolwiek, żadnych wspólnych wyjść, zero uśmiechu. Mam wrażenie ze do szczęścia potrzeba mu tylko tv i smartfona. Nawet obiady jadam sama bo jak go wołam on najpierw musi skończyć poziom w grze. Tęsknię za nim dawnym, wesołym, rozmownym, usmiechnietym i zainteresowanym moja osobą. Ale to już chyba nie wróci i strasznie mi z tym źle.