Czy lubicie przyjmować gości, bo ja nie znoszę. Nie przepadam tez za odwiedzaniem innych. Czy dlatego mam być skazana na samotność?
Podobne tematy
Jeśli nie lubisz przebywania z ludźmi, to dlaczego boisz się samotności, skoro jest Ci tak dobrze?
To nie tak. Ja towarzystwo nawet lubię tylko np. w internecie. Chętnie też bym mogła iść do koleżanki gdybym bratnią duszę blisko znalazła.
Czy lubicie przyjmować gości, bo ja nie znoszę. Nie przepadam tez za odwiedzaniem innych. Czy dlatego mam być skazana na samotność?
No ale przeciez sama sie na nia skazujesz. Nie lubisz towarzystwa ludzi, wiec ciezko jest nie byc samotnym. O co kaman?
Bardziej liczę na przyjaźń na odległość
Bardziej liczę na przyjaźń na odległość
Ale po co? Co to za przyjaźń?
A moim zdaniem normalna - pogadać można i wyrzucić wszystko z siebie tylko chodzić nigdzie nie trzeba.
A moim zdaniem normalna - pogadać można i wyrzucić wszystko z siebie tylko chodzić nigdzie nie trzeba.
ja mam taką przyjaciółkę na odległość,ale i tak nic nie zastąpi tej na żywo.
Ty masz problem z ludzmi czy taki że nie lubisz wychodzić z domu?
Nie lubie wychodzić, a szczególnie jeździć. Z ludźmi raczej problemu nie mam.
A ja żałuję że moje koleżanki nie mieszkają tu gdzie ja i nie co dzień możemy się spotykać.
Ale przynajmniej raz na dwa tygodnie widzę się z nimi.
Przyjaźń internetowa czy na odległość nie zastąpi normalnego spotkania się z kimś i rozmowy.
No nie wiem. Zbyt sobie cenie komfort, żeby gdzieś wychodzić, a raczej wyjeżdżać...Towarzystwa jednak mi brak. Dla mnie rozmowa przez skypa czy telefon czy pisanie nie sa problemem, a ułatwieniem w relacjach.
Dla mnie siedzenie w domu to nie żaden komfort.Lubię wychodzić.
Ale to zależy co kto lubi.
No nie wiem. Zbyt sobie cenie komfort, żeby gdzieś wychodzić, a raczej wyjeżdżać...Towarzystwa jednak mi brak. Dla mnie rozmowa przez skypa czy telefon czy pisanie nie sa problemem, a ułatwieniem w relacjach.
Ale jaki komfort?
Przecież człowiek zamknięty w 4 ścianach po prostu dziczeje.
Masz w ogóle jakieś zajęcia?
Ano właśnie. Ja jestem domatorką i to im jestem starsza tym bardziej. Zwłaszcza, że ostatnio nie ma kierowcy w domu i wszędzie trzeba jechać autobusem czego nie znoszę. Wyjeżdżam więc rzadko i tylko wtedy gdy bardzo muszę. Miałam kiedyś dwie bardzo bliskie koleżanki, ale odkąd wyszły za mąż i wyprowadziły sie kontakty sie urwały.
Bardziej liczę na przyjaźń na odległość
Wydaje mi się, że relację utrzymywaną wyłącznie na odległość trudno nazwać przyjaźnią. Co prawda rozmowy przez telefon, skype'a czy pisanie wiadomości mogą pomóc ją utrzymać, ale przyjaźń to coś więcej niż najdłuższe nawet rozmowy. Bo kiedy na przykład potrzebujesz, aby ktoś po prostu z Tobą był, to w jaki sposób może pomóc Ci ktoś, kto jest bardzo daleko?
Aby mieć przyjaciół trzeba o nich dbać i trzeba tę relację pielęgnować, jeśli dla Ciebie problem stanowi spotkanie się z kimś poza domem, a równocześnie sama nie lubisz przyjmować gości, to może być trudno. Być może jednak Tobie nie zależy na zażyłości i pewnego rodzaju bliskości, którą nawiązać można tylko poprzez bezpośredni kontakt, ale jeśli tak, to nazwijmy to po prostu wirtualną znajomością.
No nie wiem. Zależy mi na szczerości, jakimś zaangażowaniu, regularnych ,,spotkaniach", wsparciu duchowym.
Wirtualne znajomości mają tę zaletę, że czasem dużo łatwiej przychodzi nam zdobyć się na szczerość niż podczas rozmowy w cztery oczy. Na spotkanie nie trzeba też specjalnie się umawiać ani w jakiś szczególny sposób się do niego przygotowywać, czyli spokojnie można mieć wokół siebie bałagan, a samej siedzieć w szlafroku, nie trzeba też gościa niczym częstować, ale... tam, gdzie panuje prawdziwa przyjaźń, tam to wszystko wygląda tak samo
.
Nie lubię przyjmować gości, ale chodzić do kogoś owszem. Poza tym można się spotkać w pubie, w kawiarni, w parku itp. Gdzie tu samotność? Samotność jest wtedy, gdy nie masz Z KIM się spotkać.
Nie lubię przyjmować gości, ale chodzić do kogoś owszem. Poza tym można się spotkać w pubie, w kawiarni, w parku itp. Gdzie tu samotność? Samotność jest wtedy, gdy nie masz Z KIM się spotkać.
W pewnym momencie może tak się zdarzyć,że ktoś będzie miał dość podejmowania Cię u siebie i faktu,że Ty się tym samym nie odwdzięczasz bo nie lubisz.
I wtedy pozostaną kawiarnie lub ...koniec znajomości.
Przyznam,że dla mnie spotkanie z przyjaciółką najczęściej odbywa się u mnie albo u niej.Tym się różni to od spotkania ze znajomymi.Z nimi utrzymuję dystans,spotkanie z przyjaciółką u mnie albo u niej pokazuje,że jesteśmy sobie bliskie bo spotykamy się w miejscach gdzie mamy nasz intymny mały świat:)
Ja najbardziej lubię, gdy ktoś przychodzi do mnie. Nie przepadam za chodzeniem do kogoś do domu, sama nie wiem dlaczego. Spotkania w kawiarni też są ok. Warunek jest tylko taki, że nie lubię niezapowiedzianych wizyt.
Ja najbardziej lubię, gdy ktoś przychodzi do mnie. Nie przepadam za chodzeniem do kogoś do domu, sama nie wiem dlaczego. Spotkania w kawiarni też są ok. Warunek jest tylko taki, że nie lubię niezapowiedzianych wizyt.
Jeśli ma się napięty plan dnia, to taka niezapowiedziana wizyta bywa kłopotliwa. Nic dziwnego, że większość z nas lubi, kiedy gość się zapowiada. Nie oczekuję tego tylko od osób, które takie rzeczy jak to, że w danym momencie nie mam dla nich czasu, potrafią zrozumieć i nie strzelić fochem. Za to nigdy niezręczności czy kłopotu nie sprawia mi wizyta którejś z bliskich przyjaciółek, brata albo mamy. Jeśli nie mogę z nimi siedzieć, to o tym po prostu mówię, a oni potrafią zająć się sobą i chwilę na mnie zaczekać. Niemniej dziś już chyba wszyscy dzwonią, przynajmniej na pół godziny przed planowaną wizytą, choćby po to, aby mnie uprzedzić, a przy okazji samemu nie zastać zamkniętych drzwi.
Ja mieszkam na peryferiach i do kawiarni tez muszę dojechać, a o dodatkowe utrudnienie. Wolałabym przyjaźń przez internet, bo nie musiałabym przed spotkaniem sprzątać czego nie znoszę. Nie musiałabym też się stroić. Ja po prostu wygodna jestem...No i w poblżu bratniej duszy nie udało mi sie znaleźć...
Jeśli ma się napięty plan dnia, to taka niezapowiedziana wizyta bywa kłopotliwa. Nic dziwnego, że większość z nas lubi, kiedy gość się zapowiada. Nie oczekuję tego tylko od osób, które takie rzeczy jak to, że w danym momencie nie mam dla nich czasu, potrafią zrozumieć i nie strzelić fochem. Za to nigdy niezręczności czy kłopotu nie sprawia mi wizyta którejś z bliskich przyjaciółek, brata albo mamy. Jeśli nie mogę z nimi siedzieć, to o tym po prostu mówię, a oni potrafią zająć się sobą i chwilę na mnie zaczekać. Niemniej dziś już chyba wszyscy dzwonią, przynajmniej na pół godziny przed planowaną wizytą, choćby po to, aby mnie uprzedzić, a przy okazji samemu nie zastać zamkniętych drzwi.
W sumie nie mam problemu z niezapowiedzianymi wizytami, bo ja i partner pracujemy w różnych godzinach i trudno przewidzieć czy w danym momencie nie jesteśmy zajęci albo czy w ogóle jesteśmy w domu. A jeśli mamy akurat konferencję przez skype, to trudno oczekiwać, że rzucimy wszystko mimo, że jesteśmy w domu. Także każdy się zapowiada.
Zresztą nie rozumiem ludzi, którzy się nie zapowiadają, bo tak naprawdę co za problem zadzwonić nawet te 15 minut wcześniej? Każdy ma teraz komórkę, więc naprawdę nie rozumiem.
Sama czasami się nie zapowiadam, gdy jadę odwiedzić rodziców, ale to głównie dlatego, żeby moja mama niczego specjalnie nie gotowała, bo powinna się oszczędzać, a nie da się jej tego tak po ludzku wytłumaczyć, bo nie słucha.
Kiedy przyjeżdżam niezapowiedziana, to rodzice "z konieczności" dają mi się zabrać do restauracji, a inaczej mama stałaby pół dnia przy garach, co jest bez sensu. Zresztą moi rodzice są właśnie z ludzi, którzy lubią niezapowiedzianych gości i są do nich przyzwyczajeni, bo moja rodzina właśnie w taki sposób się odwiedza.