Mieszkam z mamą i z bratem (32 lata). Mój brat ma stałą, dobrą pracę. Mama pracuje na dwa etaty. Ja po studiach, pracuję dorywczo. Znam j. niemiecki, więc udzielam korepetycji, w weekendy pracuję jako kelnerka. Dorabiam jak tylko mogę, jakoś sobie radzę. Ale wracam do tematu. Od paru lat wszyscy pytali brata czemu się nie żeni, czemu nie szuka dziewczyny. Nagle zaskoczył. 4 miesiące temu dowiedziałam się, że ma dziewczynę (poznał ją w lipcu 2014 przez internet). Miesiąc temu dowiedziałam się, że się zaręczył. A pare dni temu, że ona jest w ciąży. Szok, niedowierzanie. Wczoraj oznajmił mojej mamie, że za niedługo wprowadza się do nas. Dowiedziała się od niego o tym przypadkiem, gdy zapytała co robi wielka walizka w jego pokoju (zwozi jej już rzeczy). Jego dziewczyna (26 lat) nie pracuje, swój rodzinny dom ma na drugim końcu Polski. Nie wiem o nim nic. Wiem tylko jak ma na imię.
Mój brat nic w domu nie pomaga, nigdy nie widziałam go by odkurzał czy mył naczynia czy coś ugotował. Nawet prania sam sobie nie zrobi. Nie wiem czy nie potrafi czy po prostu tak kiedyś nauczyli go rodzice. Do rachunków też się nie dokłada.
Ogólnie jestem nieśmiałą dziewczynę. Nie pyskuję, czasem nawet boję się wyrazić własne zdanie na jakiś temat. I dlatego bardzo boję się tej nowej sytuacji. Najchętniej to bym się od razu wyprowadziła, gdy ona u nas zamieszka. Nie wyobrażam sobie także jak to będzie. Ona pewnie będzie jak "gość". Ja zawsze wyręczam mamę z gotowania i sprzątania, ponieważ ona pracuje po kilkanaście godzin, a ja najczęściej jestem w domu, więc boję się jak to będzie, kto będzie gotował teraz, prał, sprzątał? bo chyba nie ona? Nie wiem jak to będzie, gdy mój brat będzie w pracy a ja będę chciała gdzieś wyjść. Przecież nie zostawię jej samej w domu.
Wiem, może wydawać Wam się, że jestem zazdrosna albo dziwna, ale ja ani moja mama nie wiemy o niej zupełnie nic! Nic o jej rodzinie, o niej. Jest dla mnie zupełnie obcą osobą. Ponadto, ja bym nigdy po paru miesiącach znajomości nie wprowadziła się do chłopaka, który mieszkałby na drugim końcu Polski. Tym bardziej gdybym nie miała pracy i jego rodzina czy on mięliby mnie utrzymywać
Oni nawet dobrze się do końca nie znają. Mój brat nie chce nic mówić o niej. Chodzi zahipnotyzowany, tak jak zakochany nastolatek z telefonem w ręku.
Nie mamy dużego domu, a brat nie zapytał nawet mnie o zdanie. Jest mi trochę przykro z tego powodu. I jak dla mnie to za szybko wszystko to się dzieje. Ja z moim chłopakiem jestem niecałe 3 lata, a jeszcze się nie zaręczyliśmy. Czekamy aż będę miała stałą pracę.
Bardzo potrzebuję obiektywnych opinii na ten temat. Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji? Będę Wam bardzo wdzięczną!