Komputer ciągnie jak narkotyk...dziecko dom ja już dawno się nie liczę. Każdy powrót do domu to pierwsze co ręka na uruchomieniu komputera. Mój mąż gra po 10 godz dziennie do tego po nocach i na skype!!!spać nie ma szans chyba że w pokoju dziecka i to też z trudem!
Podobne tematy
10 godzin dziennie? to kiedy on pracuje?
Mąż jest uzależniony. Współczuję Ci.
Granie nie jest złe, jeśli zachowuje się zdrowy rozsądek. Mój mąż lubi pograć, ja też b. lubię.
Ale nigdy nie było najważniejsze granie...
Może usiądźcie i pogadajcie? Może ustalcie jakiś grafik?
Mąż jest uzależniony. Współczuję Ci.
Granie nie jest złe, jeśli zachowuje się zdrowy rozsądek. Mój mąż lubi pograć, ja też b. lubię.
Ale nigdy nie było najważniejsze granie...Może usiądźcie i pogadajcie? Może ustalcie jakiś grafik?
Z nałogiem tak sie postąpić nie da. Nalezy w 100% odsunac przedmiot nalog i dopiero potem mozna usilowac to kontrolowac. Jesli nie zrobi tego sam zainteresowany (ja np. tak zrobilem lata temu w klasie maturalnej sprzedajac swojego wmarzonego 8-bitowca, po to zeby miec czas na nauke bo sam nie dawalem sobie rady z ograniczeniem). Teraz polecam fizyczne przeciecie kabla od internetu, zniszczenie gniazdka lub wyrzucenie komputera z domu - na serio!
5 2015-05-27 11:40:34 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-05-27 11:43:11)
Cynicznahipo napisał/a:Mąż jest uzależniony. Współczuję Ci.
Granie nie jest złe, jeśli zachowuje się zdrowy rozsądek. Mój mąż lubi pograć, ja też b. lubię.
Ale nigdy nie było najważniejsze granie...Może usiądźcie i pogadajcie? Może ustalcie jakiś grafik?
Z nałogiem tak sie postąpić nie da. Nalezy w 100% odsunac przedmiot nalog i dopiero potem mozna usilowac to kontrolowac. Jesli nie zrobi tego sam zainteresowany (ja np. tak zrobilem lata temu w klasie maturalnej sprzedajac swojego wmarzonego 8-bitowca, po to zeby miec czas na nauke bo sam nie dawalem sobie rady z ograniczeniem). Teraz polecam fizyczne przeciecie kabla od internetu, zniszczenie gniazdka lub wyrzucenie komputera z domu - na serio!
Weź pod uwagę, że cała rodzina nie zrezygnuje z internetu/komputera, bo jedna osoba ma z nim problem.
A nawet jeśli, to będzie szukał dojścia gdzie indziej, poza domem, w pracy.
W wielu przypadkach związanych z nałogiem często nie da się od razy go całkowicie uciąć. Zalecane jest wprowadzenie ograniczeń, ale ma to sens tylko wtedy, jeśli osoba uzależniona zdaje sobie sprawę ze swojego problemu i wykazuje chęć wyleczenia się.
Autorko, czy rozmawiałaś kiedykolwiek z mężem na ten temat?
Z pewnością nie da się normalnie żyć z mężem, który gra po 10 godzin dziennie. To nierealne. Ja też współczuję..
maniek_z_maniek napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Mąż jest uzależniony. Współczuję Ci.
Granie nie jest złe, jeśli zachowuje się zdrowy rozsądek. Mój mąż lubi pograć, ja też b. lubię.
Ale nigdy nie było najważniejsze granie...Może usiądźcie i pogadajcie? Może ustalcie jakiś grafik?
Z nałogiem tak sie postąpić nie da. Nalezy w 100% odsunac przedmiot nalog i dopiero potem mozna usilowac to kontrolowac. Jesli nie zrobi tego sam zainteresowany (ja np. tak zrobilem lata temu w klasie maturalnej sprzedajac swojego wmarzonego 8-bitowca, po to zeby miec czas na nauke bo sam nie dawalem sobie rady z ograniczeniem). Teraz polecam fizyczne przeciecie kabla od internetu, zniszczenie gniazdka lub wyrzucenie komputera z domu - na serio!
Weź pod uwagę, że cała rodzina nie zrezygnuje z internetu/komputera, bo jedna osoba ma z nim problem.
A nawet jeśli, to będzie szukał dojścia gdzie indziej, poza domem, w pracy.W wielu przypadkach związanych z nałogiem często nie da się od razy go całkowicie uciąć. Zalecane jest wprowadzenie ograniczeń, ale ma to sens tylko wtedy, jeśli osoba uzależniona zdaje sobie sprawę ze swojego problemu i wykazuje chęć wyleczenia się.
Autorko, czy rozmawiałaś kiedykolwiek z mężem na ten temat?
Oczywiscie ze da sie zyc bez internetu a czasami potrzebne sa radykalne rozwiazania. Czy np. w sytuacji gdy ktos pije nalogowo a ktos sporadycznie, nie sluszne jest usuniecie z domu wszelkiego alkoholu ze skutkiem, ze ten co pije sporadycznie jest tej dogodnosci niesprawiedliwie pozbawiony. Czy uzalezniony alkoholik nie siegal by po zasoby osoby pijacej sporadczynie?
Jedynem sposobem poradzenie sobie z nalogiem jest jego usuniecie. Nie da sie pogodzic ciagle obecnej mozliwosci w otoczeniu, dla kontynulacji tego nalogu, i jednoczesnej rezygnacji z niego.
Tutaj cel powinien uswiecac srodki poniewaz mamy pewna niedogodnosc z jednoczesna mozliwoscia uratowania tego zwiazku.
Ale mozna sie ze mna nie zgadzac.
Cynicznahipo napisał/a:maniek_z_maniek napisał/a:Z nałogiem tak sie postąpić nie da. Nalezy w 100% odsunac przedmiot nalog i dopiero potem mozna usilowac to kontrolowac. Jesli nie zrobi tego sam zainteresowany (ja np. tak zrobilem lata temu w klasie maturalnej sprzedajac swojego wmarzonego 8-bitowca, po to zeby miec czas na nauke bo sam nie dawalem sobie rady z ograniczeniem). Teraz polecam fizyczne przeciecie kabla od internetu, zniszczenie gniazdka lub wyrzucenie komputera z domu - na serio!
Weź pod uwagę, że cała rodzina nie zrezygnuje z internetu/komputera, bo jedna osoba ma z nim problem.
A nawet jeśli, to będzie szukał dojścia gdzie indziej, poza domem, w pracy.W wielu przypadkach związanych z nałogiem często nie da się od razy go całkowicie uciąć. Zalecane jest wprowadzenie ograniczeń, ale ma to sens tylko wtedy, jeśli osoba uzależniona zdaje sobie sprawę ze swojego problemu i wykazuje chęć wyleczenia się.
Autorko, czy rozmawiałaś kiedykolwiek z mężem na ten temat?
Oczywiscie ze da sie zyc bez internetu a czasami potrzebne sa radykalne rozwiazania. Czy np. w sytuacji gdy ktos pije nalogowo a ktos sporadycznie, nie sluszne jest usuniecie z domu wszelkiego alkoholu ze skutkiem, ze ten co pije sporadycznie jest tej dogodnosci niesprawiedliwie pozbawiony. Czy uzalezniony alkoholik nie siegal by po zasoby osoby pijacej sporadczynie?
Jedynem sposobem poradzenie sobie z nalogiem jest jego usuniecie. Nie da sie pogodzic ciagle obecnej mozliwosci w otoczeniu, dla kontynulacji tego nalogu, i jednoczesnej rezygnacji z niego.
Tutaj cel powinien uswiecac srodki poniewaz mamy pewna niedogodnosc z jednoczesna mozliwoscia uratowania tego zwiazku.
Ale mozna sie ze mna nie zgadzac.
Problem w tym, że internetu nie usuniesz, bo zawsze będzie miał dostęp u kumpla, w centrach komercjalnych, fast foodzie, w pracy.
Cynicznahipo zawsze sobie bardzo cenie Twoje trafne uwagi;-) natomiast teraz pozwole sie nie zgodzić. da sie zyc bez komputera i ratować rodzine powinna cała rodzina- wszyscy sa uzależnieni, jeżeli maż jest uzależniony to reszta rodziny jest współuzalezniona.
Radziłabym odciąć internet, schować komputer. Pójść całą rodziną do specjalisty na terapie.
To tzreba leczyc bo to niszczy wszstko.
hej,
jest też taka możliwość że będziesz grać z nim. może nie 10h/dobę ale przez pewien czas.
+ :
*wspólne hobby
*wspólne tematy do rozmowy i smiechu
*jest szansa że będzie to dla Ciebie radochą /chyba ze masz podejście "nie próbowałam, ale to głupie i dziecinne"/
- :
*czas
*możesz się stać lepsza od niego a wtedy to albo przestanie grać w to w co gra, albo foch na wieki
zalezy też w co gra....
hej,
jest też taka możliwość że będziesz grać z nim. może nie 10h/dobę ale przez pewien czas.
+ :
*wspólne hobby
*wspólne tematy do rozmowy i smiechu
*jest szansa że będzie to dla Ciebie radochą /chyba ze masz podejście "nie próbowałam, ale to głupie i dziecinne"/- :
*czas
*możesz się stać lepsza od niego a wtedy to albo przestanie grać w to w co gra, albo foch na wiekizalezy też w co gra....
Żartujesz , rozumiem ?
to nie jest trudne napisał/a:hej,
jest też taka możliwość że będziesz grać z nim. może nie 10h/dobę ale przez pewien czas.
+ :
*wspólne hobby
*wspólne tematy do rozmowy i smiechu
*jest szansa że będzie to dla Ciebie radochą /chyba ze masz podejście "nie próbowałam, ale to głupie i dziecinne"/- :
*czas
*możesz się stać lepsza od niego a wtedy to albo przestanie grać w to w co gra, albo foch na wiekizalezy też w co gra....
Żartujesz , rozumiem ?
To też jest metoda.
Powtarzam - nie da się wykreślić internetu z życia. Jeśli nie będzie go w domu, to poszuka sobie innego miejsca.
Biala Róża napisał/a:to nie jest trudne napisał/a:hej,
jest też taka możliwość że będziesz grać z nim. może nie 10h/dobę ale przez pewien czas.
+ :
*wspólne hobby
*wspólne tematy do rozmowy i smiechu
*jest szansa że będzie to dla Ciebie radochą /chyba ze masz podejście "nie próbowałam, ale to głupie i dziecinne"/- :
*czas
*możesz się stać lepsza od niego a wtedy to albo przestanie grać w to w co gra, albo foch na wiekizalezy też w co gra....
Żartujesz , rozumiem ?
To też jest metoda.
Powtarzam - nie da się wykreślić internetu z życia. Jeśli nie będzie go w domu, to poszuka sobie innego miejsca.
Ale wtedy nie będzie przebywal w domu albo będzie okupowal komputer kogos, komu na dluzsza mete nie będzie się to podobać i się wkurzy. Można tez skonfigurować rozne blokery czasowe czy treściowe na haslo (jak dla dzieci). Naprawde można zrobić dużo, co i tak będzie lepiej niż siedzenie z zalozonymi rekami (godzenie się ze alkohol i tak sprzedają w każdym sklepie - odnosząc się do przykładu, który podalem wcześniej).
Cynicznahipo napisał/a:Biala Róża napisał/a:Żartujesz , rozumiem ?
To też jest metoda.
Powtarzam - nie da się wykreślić internetu z życia. Jeśli nie będzie go w domu, to poszuka sobie innego miejsca.
Ale wtedy nie będzie przebywal w domu albo będzie okupowal komputer kogos, komu na dluzsza mete nie będzie się to podobać i się wkurzy. Można tez skonfigurować rozne blokery czasowe czy treściowe na haslo (jak dla dzieci). Naprawde można zrobić dużo, co i tak będzie lepiej niż siedzenie z zalozonymi rekami (godzenie się ze alkohol i tak sprzedają w każdym sklepie - odnosząc się do przykładu, który podalem wcześniej).
Maniek, nie wiesz, jak działają uzależnieni? Pójdzie do kafejki, albo będzie przesiadywał w miejscach, gdzie jest darmowe wifi.
Nie zablokujesz mu dostępu, nie ma takiej opcji. Mimo chęci. On musi zrozumieć, że ma problem. I podjąć decyzję.
"Mojego męża coraz bardziej pochłania gra komputerowa. Od pół roku jest to
praktycznie jego jedyne zajęcie w domu. Nasze małżeństwo się rozsypuje, nie mamy
praktycznie kontaktu, mąż jest nerwowy, rzadko ze sobą rozmawiamy. Czy ktoś ma
podobną sytuację i potrafi mi pomóc?
Jeżeli jest to gra sieciowa to jesteś uratowana. Wystarczy rozwalic mu flotę
jako inny gracz . Mój grał przez wiele miesięcy w "ogame", po rowaleniu mu floty
(straicł kryształy, metal i deuter w 100%) przerzucił się na wystepy na forum. W
czasie gry nie mogliśmy wyjść z domu, jeśli planowany był jakiś tam atak na
kogoś albo ktos leciał z flotą na niego. Nasze życie prywatne uległo rozsypce.
Miałam problemy z zakupami do domu, ponieważ nie mógł opuścić stanowiska przed
koputerem z powodu walki sojuszy. Poszukaj sobie kochanka."
Jakoś nie chce mi się wierzyć że gra 10 h dziennie, bo chyba ktoś w tym domu pracuje?
17 2015-05-28 22:40:58 Ostatnio edytowany przez Tegan (2015-05-28 22:41:20)
8h pracy 10h gry 6h spania, zaden problem dla uzaleznionego....