W życiu bym nie pomyślała, że kiedykolwiek w życiu będę w takim stanie, aby wejść ja jakieś forum i żalić się nieznanym osobom, ale jak to mówią, łatwiej rozmawia nam się z kimś, kogo kompletnie nie znamy, niż ze znajomym.
Moja historia jest naprawdę dziwna.. Znałam chłopaka od lat, graliśmy razem w koszykówkę, przez 2 lata był w związku, jednak często mijając ich, on zawsze zalotnie się uśmiechał, na boisku, gdy graliśmy cały czas się na mnie patrzył.. Aż w końcu oni się rozstali, 3 miesiące później byliśmy na jednej imprezie, tak jakby ''uratował'' mnie od pewnego natręta, który nie dawał mi spokoju.. Od tamtego czasu spotykaliśmy się CODZIENNIE, spędzaliśmy razem całe dnie, czasem w towarzystwie moich czy jego znajomych, czasem z rodzicami moimi. Zaprzyjaźniliśmy się, gadaliśmy jak najęci, dogadywaliśmy się świetnie. Kino, spacery, wyjeźdżaliśmy... Po ponad dwóch tygodniach próbował mnie pocałować, oczywiście zawsze się jakoś z tego wyplątywalam, aż któregoś dnia coś we mnie pękło. Jego była nie dawała mu spokoju, nachodziła go, wydzwaniała, a on to ignorował. Sielanka trwała, 2 tygodnie później pojechałam z nim na wesele, gdzie poznałam jego rodzinę, wydaje mi się, że zrobiłam dobre wrażenie, na noc zostaliśmy w hotelu, doszło do czegoś więcej, anyway.. Jesteśmy w związku, niby to dopiero dwa miesiące, jednak spędzamy praktycznie razem każdy dzień, sypiamy koło siebie... tydzieńi temu stwierdził, że traktuję go jak ''psa'', no i się zaczęły kłótnie.. Mamy takie same charaktery, żadne nie potrafi odpuścić. Od kilku dni jest strasznie nieobecny, dzwoni, a gdy jest pijany, opowiada mi wszystko, co się działo, że jego była cyrki odwalała i tak dalej, wyznaje mi miłość ( na trzeźwo też to zrobił), powtarza że jestem dla niego mega ważną osobą, że mnie uwielbia, kocha... Jednak gdy jest trzeźwy, słyszę tylko słowa '' nie bierz wszystkiego do siebie, co mówiłem'', wczoraj wyszedł ze znajomymi, wrócił kompletnie zalany... Dzwonił, że nie wie, co się dzieje, że próbuje iść do mnie, wybiegłam o północy go szukać.. gdy go znalazłam - był z kolegą (który utrzymuje ciągle kontakt z jego byłą)... Chciałam go zabrać do domu, widząc w jakim jest stanie, jednak jego kolega zaczął się ze mną kłócić, a mój facet stanął po jego stronie. Potraktował mnie jak śmiecia, dopiero gdy powiedziałam mu ostre słowa (czyt. pier*ol się) pobiegł za mną, mówiąc, że mnie kocha, że powiedział to, bo tak czuje, ale jest traktowany jak pies, żebym sobie znalazła innych trzech, których będę traktować jak psy, nieważne, poszłam.. Nagle pisze smsa, dzwoni, że chce pogadać, że zaraz przyjdzie do mnie, aż w końcu ja poszłam do niego, ale zasnął.. Dzisiaj.. Spotkałąm się rano z przyjaciółką, która się koleguje również z jego byłą. Powiedziała mi, że on od dwóch dni do niej pisze (wczoraj i dzisiaj) i że chce do niej wrócić.. Przed chwilą rozmawiałam z nim przez telefon, powiedział mi, że ona (jego była) jest dla niego powietrzem i że coś mu podpowiada ciągle, że powinien odpuścić ten związek, bo jest źle traktowany. Suma sumarum wyszło tak, że powiedział, że jak skończy pracę to się odezwie...
CO JA MAM O TYM WSZYSTKIM MYŚLEĆ? Była któraś z Was w podobnej sytuacji? Dla mnie to jest cyrk na kółkach, ale jestem w nim tak zakochana, że nie potrafię nawet odpuścić, nikt mi nie dawał tyle energii, co on tydzień wstecz.. Co byście zrobiły na moim miejscu?
Podobne tematy
Zakładam, ze masz 17 lat, a Twoja "mega" miłość dwa miechy wiecej... Wybacz, ale dla mnie to wszystko jest porażająco zenujące i trąci "mega" histerią nastolatków. Przeczytaj ze dwa razy cały swój opis i oceń, czy to trąci dzieciarnią pozującą na "mega" dorosłość, czy też nie?
Dla mnie to "mega" niedojrzałe.
A odpowiadając na Twoje pytanie z tematu watku: tak, odpuś sobie tego "mega" faceta/chłopaczka, bo to jeszcze dziecko jest. I to wcale nie jest trudne ![]()
Dokładnie. Co w tym trudnego?
Widocznie poszukujesz tego typu akcji i niezdecydowania w relacjach, inaczej byś gościa spuściła.
może i dziecinny post, pisałam pod wpływem emocji, nie czytałam co piszę, mój błąd. Mam 21 lat, on starszy o 2 lata.. Znam go od lat, to mój sąsiad, graliśmy tyle lat razem.. stąd pewnie moje zaangażowanie nastolatki. W końcu ''dostałam'' to, o co tak długo walczyłam.
Mam znajomą,lat 20.Co 8-10 mcy taką miłość zalicza.Raz się wtrąciłam,pomogłam ,oj jak ja byłam na siebie zła.On sypiał z byłą a ona stwierdziła że jej to nie zależy...
wczoraj spędziliśmy razem wieczorem kilka godzin, zapewniał mnie, że on nie chce wrócić do byłej, bo potrzebuje kobiety, a nie gówniary... Zamieszanie...
wczoraj spędziliśmy razem wieczorem kilka godzin, zapewniał mnie, że on nie chce wrócić do byłej, bo potrzebuje kobiety, a nie gówniary... Zamieszanie...
No i co z tego, że Cie zapewniał, jak przy najbliższej okazji znowu będzie próbował z nią kontaktu. Mówi o niej, że gówniara i traktuje jak powietrze bo wie, że to Cie uspokoi i nie będziesz się wtrącać. Ja bym sobie odpuściła takiego faceta, widać, że myśli o byłej i chyba prędko mu nie przejdzie, a Ciebie traktuje jako pocieszenie. Może coś więcej czuje, a może zwyczajnie myśli, że przy Tobie zapomni o niej.
spędza ze mną każdą wolną chwilę, nie wiem czy to tylko moja naiwność, ale widzę, że znów zaczął się starać, dzwonił i pytał czy się spotkamy dziś po pracy, pisze mi, że nie potrafi przestać myśleć o mnie i nie wie co jest we mnie takiego, że pomimo wszystko ciągle go do mnie ciągnie...