Cześć pisze tu bo chyba potrzebuje obiektywnej , prawdziwej opinii mojego zachowania nie wiem co robić i czy robie dobrze , ale wiem ,że inaczej nie mogę otóż przejdę do rzeczy:
Jestem z chłopakiem 2,5 roku od pół roku mieszkamy razem on ma 25 lat ja 20 . od pół roku mieszkamy razem bo wprowadziłam się do niego po podjęciu studiów które jakoś za bardzo mnie nie kręcą ale chciałam się wyrwac z domu i w sumie nie chciałam z nim zamieszkac bo hmm mieszkanie przed ślubem raczej nie wnosi zbyt wielu dobrych rzeczy . On przed zamieszkaniem ze mna był zdecydowany na nasz związek nawet miał w planach oświadczyny a teraz jak go o to pytam to " nie teraz"
probem tkwi w tym że ona chce jechać do siostry i mamy a głównie to do pracy do Anglii. a ja nie mogę teraz wyjechać po pierwsze mam rozpoczęte leczenie ortodontyczne po drugie nie mogę tak po porstu rzucic studiów to nie logiczne po trzecie jego siostra za mną nie przepada nawet mnie tam nie zaprosiła a on chce byśmy tam mieszkali . Z drugiej strony nie wyobrażam sobie zycia , codzienności bez niego może jestem uzależniona w jakiś sposób emocjonalny bardzo jestem z nim związana , jego siostra naciska na JEGO wyjaza podkreślam nie wspominając o mnie my się ciagle kłócimy bo ja nie chce by on jechał proszę go chociaż o rok by tu jeszcze spróbował ja przynajmniej skończę leczenie on mi na to że dojade ,,, moja rodzina nie chce bym leciała nie wiem co robic . on tam przez np. ten rok zacznie nowe zycie poukłada wszystko " chce być z nim to mam iśc za nim a jak nie to ja potrafie się rozstać"
jego siostra powiedziła ze wpakował się w gówno .... super
bardzo mnie to boli naprawdę on jest dla mnie wszystkim pozwolić mu jechać ... widząc ze to prawdopodobnie koniec , rzucic wszystko i jechać z nim jak mi mówi że sobie bezemnie poradzi nei chce to nie , jak jego rodzina mnie nei zaprasza . co prawda mam brata a anglii ale on mówi zrób studia to ci się przyda ... naprawdę nie wiem co robic ... baoje ise tej rozłąki mielismy już taką 2 tygodniową jak pojechał tam na wakacje przez to wszystko się rozchorowałam ,, wariuje po porstu błagałam by wrócił ...
co robic przepraszam ze to takie długie ,,, ale jakoś tak się wylało mam nadzieje że ktoś mnie zrozumie i mądrze podpowie...
Podobne tematy
Trudna sytuacja. Czy on zamierza tam na stałe jechac? Nie ma mozliwosci pracy w kraju? Racjonalne, że nie chcesz rzucać studiowu i nie rób tego, myśl o przyszlosci. Wyjazd tymczasowy może moglibyscie jakoś przetrwać, ale jeśli on zamierza tam jechać na stałe, a Ty bedziesz jeszcze z 4 lata tutaj studiowac, to może być z tym ciężko...
Na obecną chwilę nie wyjeżdżaj - czyli obcesowo - nie pchaj się tam, gdzie Cie nie chcą, dopóki nie będzie miał warunków, żebyście zamieszkali razem - w wynajętyym mieszkaniu. Poza tym masz tu swoje sprawy, które jeszcze Cię "trzymają". Zakończ je, nie działaj pochopnie.
Rozumiem, że jesteś z nim silnie związana. Ale brat ma rację. Skończ studia. Nie wiesz, co Cię jeszcze czeka. Piszesz "... pozwolić mu jechać ... widząc ze to prawdopodobnie koniec". Dlaczego ma być koniec? Jeżeli Wasz związek jest silny, to przetrwa. Każda rozłąka jest próbą dla związku. I tylko od Was załeży, czy wyjdziecie z tej próby zwycięsko.
Na obecną chwilę nie wyjeżdżaj - czyli obcesowo - nie pchaj się tam, gdzie Cie nie chcą, dopóki nie będzie miał warunków, żebyście zamieszkali razem - w wynajętyym mieszkaniu. Poza tym masz tu swoje sprawy, które jeszcze Cię "trzymają". Zakończ je, nie działaj pochopnie.
Rozumiem, że jesteś z nim silnie związana. Ale brat ma rację. Skończ studia. Nie wiesz, co Cię jeszcze czeka. Piszesz "... pozwolić mu jechać ... widząc ze to prawdopodobnie koniec". Dlaczego ma być koniec? Jeżeli Wasz związek jest silny, to przetrwa. Każda rozłąka jest próbą dla związku. I tylko od Was załeży, czy wyjdziecie z tej próby zwycięsko.
Po tym co jej powiedział domniemam, że związek nie przetrwa jak pojedzie sam.. Rozpadnie się na kawałki, ileż można żyć na odległość? Widzieć się raz w tygodniu czy na dwa tygodnie- spoko, a oni ile razy zobaczą się w tym czasie? Jak on będzie pracował, a ona będzie miała studia? I poza tym skoro teraz jej szkoda rzucić studia to po roku będzie ciężej..
Słuchaj swojego głosu, ja będąc na Twoim miejscu, za moim narzeczonym wyjechałabym, ale ja nie mam studiów i mamy małe dziecko.
Twój chłopak zachowuje się nie fair.
Fajnie i miło, że chce jechać z Tobą, ale przecież nie rzucisz wszystkiego, by lecieć z nim. Brak szacunku do cb, przecież też masz tu sprawy jakieś do załatwienia przed wyjazdem.
Lepiej będzie jak będziesz myśleć o sobie też.
W razie czego zawsze możesz do niego dolecieć.