Witajcie
W sumie wątpię by ktokolwiek mi odpisał a jeśli już to pewnie zostanę potępiona ![]()
Ale jestem już taka zrezygnowana .
Sprawa dotyczy się mojego męża mnie i mojego nowego faceta.
Za mąż wyszłam w wieku 20 lat za chłopaka który był wtedy dla mnie ideałem. Kochałam go.
Po ślubie zmienił się diametralnie z dnia na dzien okazał się innym człowiekiem.
Przestał być kochany , miły , czarujący. Był chamski wulgarny w stosunku do mnie , brak szacunku.
Po tygodniu wróciłam do rodziców , ale Oni nie chcieli przyjąć mnie s powrotem. Moja mama zresztą zawsze powtarzała że jak już wyjdę c domu powrotu nie ma. Wszystkich nas chciała się szybko pozbyć.
Tak czy siak wróciłam do męża . Mieszkaliśmy z jego rodzicami 8 miesięcy później zaszłam w ciążę. To był dar od boga! Potrzebowałam dziecka bardzo chciałam marzyłam o dziecku. Chciałam kochać i być kochaną.
Mój mąż do pracy dwie lewe ręcę tylko by studiował i ciągnął ile się da od rodziców. Gdy mała miała dwa latka oddałam ją do żłobka i poszłam do pracy. Pamiętam że było to dla mnie bardzo trudne.
Po 6 latach mąż podjął pracę . Oboje dobrze zarabialiśmy. Chciałam byśmy w koncu poszli na swoje On jednak nie chciał bo u mamusi dobrze.
Postawiłam ultimatum albo wyprowadzka albo zabieram małą i odchodzę. Oczywiście w ciągu tych 6 lat wiele razy chciałam od niego odejść. Niszczył mnie psychicznie. Nigdy nie byłam z nim szczęśliwa. Nie potrafiłam, bałam się że sobie nie poradzę z dzieckiem . Wynajęcie mieszkania opłaty pieniądze na życie. Przerażało mnie to.
W końcu udało mi się postawić na swoim i wyprowadziliśmy się . 3 lata bez jego rodziców to był o wiele fajniejszy czas choć nadal On był wobec mnie nie miły i chamski , ciągle kłótnie krzyki. Rok temu pierwszy raz oficjalnie poinformowałam moich rodziców i męża że chce rozwodu. Mam dość. Złożyłam pozew o rozwód.
Moj mąż robił wiele bym zmieniła zdanie. Musisz być moją żoną i koniec. Nigdy nie czułam by mnie kochał , raczej czułam się jak ktoś kto ma przy nim być. Zaczął chodzić do psychiatry dostał leki na opanowanie ataków złości. Zmiana o 360 stopni a ja tyle lat się męczyłam ech... Stał się spokojniejszy nie było już kłótni i wulgaryzmów w naszym domu.
Dałam mu szanse , widziałam ze sie zmienił , zresztą jest dziecko. Dla dziecka chciałam jeszcze zawalczyć o związek.
Czas mijał , a ja nadal czułam sie nikim przy nim ,nie czułam się kochana. Taki pusty związek On traktował mnie jak powietrze czasem coś wyrzucił z siebie miłego ale to i tak jak zapytałam czy np. ładnie wyglądam . Na pytanie czy Ty mnie kochasz odpowiadał Następne pytanie proszę.
Mówiłam , kochaj mnie , głaszcz , całuj bo znajdzie się ktoś taki kto to zrobi a Ty będziesz płakał.
Stało się .
Poznałam faceta o 10 lat starszego . Zakochałam się .
Ja jestem romantyczką lubię romantyzm , brakowało mi tego w małżeństwie . A ten drugi coś pięknego , przy nim poczułam się kobietą, oczarował mnie zauroczył . Romantyczny , czarujący. Zabawny , inteligentny, Zakochany na zabój. Jedyna wada jego to taka że do Brada Pita mu daleko
Przystojny nie jest. Za to bardzo zadbany i ma świetny gust. Moje koleżanki próbowały mnie zniechęcić do niego. Stać Cię na lepszego na przystojniaka możesz mieć każdego. Jesteś piękna nie pasujecie do siebie. Wiele takich tekstów słyszałam. Ale czy wygląd jest taki ważny ? Wkurzające jest to ze same mężów mają nie za urodziwych ale mnie stać na lepszego tak?
A my teraz
Jesteśmy jak dzieci jak nastolatki przeżywającą swoją pierwszą odwzajemnioną miłość. Jestem taka szczęśliwa.
Po pierwszym spotkaniu powiedziałam do męża że odchodzę że poznałam kogoś ze spotkam się z nim drugi raz i ze nie mam zamiaru go zdradzać dlatego chce rozwodu. Nie zgodził sie oczywiście. Błagał bym zaczekała parę miesięcy , że mu nie przeszkadza to ze kogoś poznałam. Chciał też składać o takie papiery a do tego potrzebna ja mu byłam jaka zona , Nie istotne zgodziłam sie bo wiem że to dla niego było ważne.
Mój nowy facet mieszka 400 km ode mnie co troszkę kąpilikuje sprawę. Spotykamy sie co drugi weekend i zawsze jest cudownie.
Zbliża się czas składania papierów o rozwód i znowu sie zaczyna mąż się stawia nie chce mnie wypuścić , znęca się nade mną. Gdy już nic nie działa zaczął mi wytykać ze jestem okropną matką skoro chce zabrać dziecko od ojca że chce ją wywieść do innego miasta.
Próbuje wywrzeć na mnie poczucie winny.
I udaje mi się to
tak się czuje jak okropny człowiek moja córka ma dobry kontakt ze swoim tatom a ja chce ją zabrać tak daleko. Bo jestem zakochana , bo jestem szczęsliwa. Czuje sie jak egoistka ! Czuje że nie powinnam tego robić , Powinnam być z mężem ze względu na córkę. Wszyscy mi mówią dziecko jest najważniejsze prawda a skoro tak jest to dla dziecka muszę zostać ?
Jakie jest wasze zdanie , co byście zrobili na moim miejscu. Dodam że wsparcia od rodziców nie mam . Taka zły bo z wyglądu mu się nowy zięć nie podoba. A mama próbuje na chama wepchnąć mnie w ramiona męża.