Witam,
Postaram się wam szybko naszkicować mój problem z którym chyba nie do końca chcę sie pogodzić, ale też nie wiem czy jest jeszcze sens to ratować.
Z X. przyjaźnimy się od czasów podstawówki i szczerze była to najbliższa mi osoba, kiedy poszłyśmy do innych szkół średnich bałam się że wtedy nasza przyjaźń na tym ucierpi bo widywałyśmy się tylko raz w tygodniu ale mam wrażenie że wtedy właśnie był najpiękniejszy okres tej znajomości. Kiedy chciałyśmy coś zrobić to zawsze myślałyśmy że fajnie byłoby to zrobić właśnie z tą drugą i działało to w obie strony, ale coś się zepsuło chyba w momencie kiedy ona poszła na studia do innego miasta, nowi ludzie, nowi znajomi z czasem coraz rzadziej się spotykałyśmy. Później ja wyjechałam na rok, przez ten czas jakoś mało ze sobą rozmawiałyśmy, praktycznie nie wiedziałyśmy co się u nas dzieje.
Jak wróciłam to chciałam się spotkać ale troche minęło nim do tego doszło, ok ja rozumiem ale czasem to boli, mimo że wtedy byłam w totalnej rozsypce i nie mogłam na nią liczyć.
Wakacje też spędziłyśmy zupełnie osobno, spotkałyśmy się może 1-2 a mieszkamy w jednej wsi, X. spędziła ten czas bardzo intensywnie tylko że w tych planach zupełnie zabrakło dla mnie miejsca, a mam wrażenie że nie o to chodzi. Wiele razy mówiłam jak bardzo jej zazdroszcze że tak fajnie spędza wolny czas i żeby kiedyś o mnie pomyślała jak będzie planować kolejny wypad, no ale na tym sie skończyło.
Teraz mam wrażenie że staje się dla mnie coraz bardziej obcą osoba a była dla mnie jak siostra o wszystkim mogłyśmy porozmawiać, spędzić razem czas, wyjść w góry a teraz tego wogóle nie ma,
Ostatni raz dłużej rozmawiałyśmy w listopadzie
bardzo bym chciała to jakoś odbudować ale mam wrażenie że przy jej intensywnym życiu X. się ze mną nudzi, raz na jakiś czas porozmawiamy, ale jeśli się gdzieś wybiera w podróż to woli w necie poszukać obcych ludzi niż do mnie zadzwonić
Doradźcie mi jak naprawić to co straciłyśmy, bo czasami myśle że już nie ma czego ratować a ta myśl jest straszna ;(