netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

mąż uważa, że nie dałam mu wsparcia ...

5 odpowiedzi2 502 wyświetleniazałożony przez Stanka1, 01.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » mąż uważa, że nie dałam mu wsparcia ...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1 Ostatnio edytowany przez Stanka1 (2015-05-01 15:54:19)

Temat: mąż uważa, że nie dałam mu wsparcia ...

cześć dziewczyny,
Mój mąż ma za tydz.poważny egzamin zawodowy, od kiedy po ślubie zamieszkaliśmy ze sobą pojawiło się dużo spięć, ja chciałam urządzać mieszkanie i "wić gniazdko", on chciał świętego spokoju do nauki. Mijały tygodnie, średnio raz na miesiąc kłóciliśmy się o coś w stylu "Nie zrobiłeś zakupów mimo,że widzisz że nic nie ma", "Czego oczekujesz pracuję i uczę się i nie mam do tego głowy". Kilka razy usłyszałam,że jestem jak dziecko i nie umiem zrozumieć, że on musi się skupić na nauce. Od jakiegoś czasu robię już co mogę by dać mu spokój i nie truć głowy, jednak w zeszłym tyg. kiedy powiedziałam,że mam nadzieję że zda , wywołałam lawinę, spytał czy nie mogłam być taka wyrozumiała wcześniej ? Że te spięcia ze mną nie pomogły  mu w nauce, że nie czuje się przygotowany do egz., że możliwe że go nie zda....Dziś mąż wysłał mi sms (jestem u rodziców) żebym jednak nie wracała wcześniej bo on jest zestresowany, wykończony i ma do mnie żal że go nie wspierałam i że lepiej jak przyjadę PO egzaminie.
Próbowałam cały czas ,a przynajmniej ostatnie 2mieś. (mieszkamy ze sobą od 5mieś) dawać mu spokój, nie angażować go w nic, nic nie chcieć , czasem nie wychodziło, czasem jednak musiał mi coś tam zawiesić na oknie etc. ale kompletnie nie umiałam się wtopić w ścianę, wyjechałam za mężem za granicę, uczę się języka, nie mam wielu znajomych, było mi ciężko i czułam się samotna...on wiecznie albo w pracy ,albo w drugim pokoju uczący się...Jestem w stanie ponieść jakąś część winy, ale napewno nie 100%,starałam się, ale jestem tylko człowiekiem. Jest mi strasznie przykro, że on uznał, że nie dałam mu wsparcia, że wręcz mu przeszkadzałam , rozrywa mi to serce, ale płacz mi i tak nie pomoże.
Co myślicie ? Jak rozmawiać z nim by 1) poprawić naszą sytuację, 2) nie utracić siebie w tym wszystkim !???

P.S. Egzamin jest dobrze widziany, ale nie niezbędny, można podchodzić do niego ile razy się chce, nie skutkuje jakimiś problemami zawdowymi, jest to dodatkowy egzamin zawodowy, tylko międzynarodowy, stąd taki trudny.

2

Odp: mąż uważa, że nie dałam mu wsparcia ...

A co Ty tam robisz?
Bo z Twojego posta wynika, że poza uczeniem się języka, to siedzisz w domu?

Chodzi mi o to, że jeśli mąż faktycznie pracuje, uczy się, to w domu spędza mniej czasu niż Ty. W dodatku jak już jest w domu, to właśnie przygotowuje się do egzaminu. A Ty miałaś dużo wolnego czasu dla siebie już wcześniej. I chciałabyś coś tam z mężem zrobić, porozmawiać, spędzić czas itd. Chyba nie umiem tłumaczyć. Napiszę na przykładzie, bo mam taką parę w rodzinie. Wujek pracuje, ciotka nie, zajmuje się domem i wcześniej dziećmi. On wraca, ona się cieszy i zakłada z automatu, że teraz obydwoje mają wolne i coś tam chce. Tyle że różnica taka, że ona od rana sprzątnęła dom, zrobiła coś do jedzenia, ewentualnie jakieś zakupy, a w międzyczasie zajmowała się sobą - czy to film, czy serial, czy co tam jej do głowy przyszło. I ona już tę część "zajmowania się wyłącznie sobą" ma odhaczoną, chce spędzić czas z mężem. A mąż też ma jeszcze coś do naprawienia, chce zjeść, odpocząć i mieć trochę tego świętego spokoju. Od żony i od tego, co ona chce też. big_smile

Pisałaś o wtapianiu się w ścianę. Chyba nie o to chodzi. Raczej o to, co Ty tam robisz poza uczeniem się języka i spędzaniem czasu z mężem. Czy on miał być tam Twoim głównym "umilaczem czasu", czy miałaś co robić, nie oczekiwałaś od niego dotrzymywania Ci towarzystwa cały czas po pracy/nauce i faktycznie to on ma jakieś fanaberie. Bo ciężko to określić po tym, co napisałaś - z jednej strony piszesz, że starałaś się być niewidoczna, a z drugiej nic o tym, co przez to rozumiesz - tyle tylko, że uczysz się języka i wijesz gniazdko.

3

Odp: mąż uważa, że nie dałam mu wsparcia ...

Tak, ja tylko się uczę języka, robię zakupy, dbam o dom, sprzątam, organizuje to co dotyczy naszych obu rodzin w Polsce etc.
Oczywiście może uznałaś, że jestem rozpieszczoną kurą domową. Może i tak.

Tylko ,że ja zrezygnowałam z pracy, z mojego życia w Polsce, z przyjaciół i całej reszty i jestem za granicą praktycznie sama.
Nie wiem jak Ty byś się czuła jakby mąż spędzał z Tobą 45minut dziennie i nawet jak się akurat NIE uczy to chce świętego spokoju. Jednym słowem czuję się tam potrzebna przez około godzinę dziennie.
Sądziłam ,że chociaż na chwilę odpoczynku będzie sobie pozwalał, ale tu od 2miesięcy nie ma chwili przerwy, chyba że na dodatkową drzemkę, więc żadne to spędzanie ze mną czasu. I nie mówię o wyjściu do teatru, tylko na zwykły spacer.

Moje pretensje na początku wspólnego mieszkania wynikały też z tego, że mój mąż prócz łóżka i dywanu nic w mieszkaniu nie miał, ciuchy w kartonach, łazienka bez lustra, kuchnia bez krzesła i stołu, nie mogłam czekać do Maja aż kupimy szafkę na ciuchy. Kiedy już zaopatrzyliśmy się w niezbędne meble naprawdę przestałam cisnąć, może czasem chciałam by wyniósł śmieci.
Tylko ,że od miesiąca naprawdę próbuje mu nie stawać na drodze, to jednak nie zmniejszyło jego pretensji do mnie.
Stąd nie wiem co mogę teraz zrobić.

4

Odp: mąż uważa, że nie dałam mu wsparcia ...

Nie chodziło mi o to, że jesteś kurą domową. tongue Tylko o to, że patrzysz na to z innej perspektywy. Spędzasz w domu większość czasu, poza nauką robisz to, na co masz ochotę. Znaczy, nie chodzi mi o to, że jesteś rozpieszczona i spełniasz swoje zachcianki, tylko że nie masz tylu obowiązków, jak chcesz, to możesz wyjść do południa na spacer, później - jak chcesz - możesz poczytać, później - obejrzeć film, później - coś tam. A potem wraca mąż i - co naturalne - chcesz coś z nim robić, spędzić czas, bo pojawia się Twoje towarzystwo, na które pewnie jakoś tam w ciągu dnia czekałaś.
A Twój mąż jest w pracy, musi zrobić to, to i to, wraca do domu, musi się uczyć, a potem też chciałby pewnie w końcu coś robić. Mniej więcej to, na co Ty miałaś szansę przez cały ten czas, kiedy go nie było. Mniej więcej o to mi chodzi. ;p

Ja tak mam np. ze współlokatorami. Wiadomo, że nie to samo co z mężem, ale zasada taka sama. Ja np. siedzę cały dzień w domu, któreś z nich wraca, ja mam jakiś "genialny" pomysł, nie wiem, chcę film, spacer, coś tam - i najczęściej nie są zachwyceni, wolą ten film obejrzeć nawet sami, w świętym spokoju. Odwrotnie jest tak samo - któreś z nich ma wolne, ja wracam, "o, super, obejrzymy coś?" - a z mojej strony tylko wzrok bazyliszka, bo ja sobie zamknięta w pokoju chcę obejrzeć serial. Mimo że - normalnie - milion razy bardziej wolę oglądać czy robić coś z nimi. Ale wtedy chcę mieć spokój, pobyć sama - oni siedzieli cały dzień i mają potrzebę "towarzystwa", a ja całkowicie odwrotnie. Może Twój mąż ma podobnie. wink

5

Odp: mąż uważa, że nie dałam mu wsparcia ...

OK, zdarzają się gorsze okresy, ok, on się musi skupić na nauce, a ona może w tym czasie więcej wziąć na siebie, zwłaszcza że nie pracuje.
Tyle, że tutaj widzę wyładowywanie stresu na osobie, która jest najbliżej, plus przygotowywanie sobie gruntu pod ewentualność, że się nie zda i wtedy całą winę za niepowodzenie zwali się na żonę. Nie, że wzięło się na siebie zbyt trudne zadanie, nie, że się nie wypracowało zdrowych sposobów wyładowywania stresu, tylko ona nie wspierała i to wszystko dlatego.

6

Odp: mąż uważa, że nie dałam mu wsparcia ...

Niestety każdy dzień przynosi kolejne sms'y z pretensjami z jego strony. Że ten egz.to było jego marzenie, że już wie, że nie podoła, że moje narzekania skutecznie mu utrudniały naukę ...jest tego tyle, że nie nadążam...doszło też że mam się zastanowić i zacząć robić coś więcej, że on wziął tak dużo na siebie, a ja tylko szkołę i jeszcze mi źle...że nie chciałam dziecka, a teraz nie wiadomo czy wogóle będę w ciąży ...
Bałam się od razu po ślubie zajść w ciążę, ale w żaden sposób tego nie hamowałam, nie chciałam po prostu by wyjazd z Polski był nie dość ,że stresujący z uwagi na nową sytuację, to jeszcze żebym martwiła się o warunki dla dziecka etc. Jakieś 4mieś temu okazało się, że mam pewien problem zdrowotny, nie wiem na ile to może uniemożliwić ciążę, bo od wielu miesięcy współżyjemy sporadycznie, a od Kwietnia to już wcale. Nie można więc zwalać braku ciąży tylko na mnie.

Piszę by pokazać jak szeroki przekrój problemów wyciąga teraz mój mąż, nie wiem czemu to robi, zamiast skupić się na sobie , ja go nie zaczepiam ,nie robię już kompletnie nic co mogłoby mu przeszkadzać, a wciąż jest źle.
Zupełnie nie wiem jak ogarnąć sytuację, jak ujarzmić męża, uświadomić mu że nie jest pępkiem świata i nie może mnie tak ranić. Wiem też że rozwiązać możemy to dopiero za tydzień, ale nie wiem czy do niego coś dotrze, skoro od tak dawna zbierał różne urazy, to czy teraz mnie zrozumie ?
Podpowiedzcie coś mądrego....

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » mąż uważa, że nie dałam mu wsparcia ...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026