Hej,
jestem singielką od kilku lat. Ostatnio nie narzekam na powodzenie , bo tu chodzi o pewność siebie, uśmiech. Dopiero niedawno zaczęłam do tego dochodzić. Przez ostatnie pół roku-rok nie spotkałam żądnych nowych ludzi, zauraczałam się w pierwszym lepszym facecie tylko dlatego, że na mnie zwrócił uwagę.
Jednak w pewnym momencie chyba z 2 miesiące temu stwierdziłam, że tu nie chodzi o wygląd ale o sposób myślenia o sobie. Nie mogę mówić, że jestem najgorsza, ohydna itp, że nikogo nigdy nie spotkam. I kiedy zaczęłam spotykać się ze znajomymi, wchodzić w inne kręgi poznawać nowe osoby jakoś nabywałam pewności siebie. Przez to też spotykałam 'niezależnych' facetów , którzy chcieli mieć dziewczynę na 1 noc, albo takich którzy mi się nie podobali- a ja im się podobałam.
Już zastanawiałam się dlaczego pewne typy facetów do mnie 'podbijają'. Analizowałam swój wygląd, zachowanie. Jestem dość ładna, nie mam problemu np z partnerem do tańca na domówce, w klubie, do rozmowy. Ale widzę, że taki mężczyzna chce przejść od razu do rzeczy.
Nie ubieram się wulgarnie, ostatnio zaczęłam ubierać się kobieco. Wg mnie wyglądam przeciętnie, nie noszę szpilek, ani dekoltów - ale nie jestem typem zakonnicy.
Wiem, że chłopaka należy poznać, ale właśnie zauważyłam, że im częsciej gdzieś wychodzę tym tylko osoby, które mi się nie podobaja zwracają na mnie uwagę. Nie wiem od czego to zależy. Kiedy ktoś mi się podoba- ja się strasznie spinam. Jestem miła ogólnie do każdego- może dlatego wysyłam sprzeczne sygnały? Mam pełno znajomych, ale nie mogę wejść w związek...
Jakoś dobrze mi samej ze sobą, ale fajnie by było jednak kogoś mieć?
2 miesiące temu dałam kosza fajnemu chłopakowi- teraz żałuję , że wtedy nie byłam zainteresowana. A dlaczego? Bo opłakiwałam i analizowałam chłopaka który miał mnie tylko na 1 noc.....I nie myślałam o nikim innym a o tamtym, a tego spławiłam...
Robię jakieś błędy, staram się uśmiechać, być miła. Ale czasem dopadają mnie jakieś pesymistyczne myśli i depresja. Przez to ludzie np mogą też brać mnie za aliena- mogę się zamknąć i często nie wychodzić, nie poznawać ludzi ![]()
Nie miałam czegoś takiego przez ostatni rok, że po imprezie ktoś do mnie zadzwonił, napisał na fb z pytaniem co u mnie, czy zaproszeniem gdzieś. Wiem, że znajome tak mają. Nie wiem z czego to wynika. Zwykle po imprezie wracam do domu, i jest cisza. Tych ludzi zwykle spotykam później na innych imprezach i jest tak samo- koleżeńsko.
Nie wiem jakim cudem moje koleżanki np nie mają takich problemów i np po 1 czy 2 imprezach są z kimś już, albo zaczynają randkować. Wiem, że ten proces jest szybki. Może ja się nikomu nie podobam? O co chodzi? Może się za bardzo staram łądnie wyglądać? Może powinnam chodzić w bluzach z kapturem anie w sukienkach, być bardziej na luzie?
Dodam,że staram się nie palić, nie pić dużo. 3 piwa max na imprezie, albo połowa wina. Kiedyś paliłam, teraz jeśli już to ktoś mnie częstuje. Może jestem uważana za osobę niezależną, kobietę wyzwoloną?
Od 5 lat- od poczatku studiów zauważyłam, że interesuję się męskimi rzeczami, na kieurnku złapałam kontakt z chłopakami szybciej niż dziewczynami- a jesli z dziewczynami to takimi jak ja- towarzyskimi, otwartymi, mającymi dużo KOLEGÓW a nie koleżanek.
Właśnie moje bliskie znajome są takie same jak ja: ogarnięte życiowo, zawodowo, poświęcające się dla pracy ( niestety) , dobre w tym co robią, dość pewne siebie, zajmujące się jakby męskimi rzeczami, mające dużo mężczyzn za kolegów a nie koleżanki. Dodam , że one palą i dużo piją. Dlatego tą jedną rzeczą się rożnię od nich- nie piję i tyle nie palę. Jeśli już to w damskim gronie na jakimś wieczorze kobiecym. Ale staram się przy facetach nie być 'typem feministki'.
Czuję się młodo , jeszcze nie chciałabym zakładać rodziny, ale po prostu żyć, mieć znajomych, podróżować, zwiedzać, poznawać ludzi. A zauważyłam, że znajomi w moim wieku już myślą o zakładaniu rodziny, wspólnym mieszkaniu o życiu ustabilizowanym. Ja tak nie chcę- kiedy dzielę się takimi opiniami ze znajomymi, albo zostaję 'delikatnie wyśmiana' albo nazwana kobietą wyzwoloną.
Czy coś robię źle? Czy błędem jest mówienie ludziom o tym, że pragnę podróżować po Bałkanach z grupą znajomych Vanem?
Teksty typu 'Ale ty masz marzenia, też tak chcę, ale wiesz- praca praca praca.
Też mam ten problem, ale zawsze jak się chce to się może......Nie uważam, marzeń za rzeczy do zostawienia i niezrealizowania...
Wracając do chłopaków. Większość moich kumpli ze studiów czy z liceum z klas matematycznych ma dziewczyny z uniwersytetów, po lekkich kierunkach. Średni wzrost szczupłe, zwykle blond albo czarne włosy - taki sam styl ubierania, mówienia. Nie generalizuję ale tak jest. Ładne, zadbane, w grupie nic nie mówiace, nie mające własnego zdania.
Ja jestem inna i to mnie dobija.