netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

czy jestem zbyt wybredna?

16 odpowiedzi4 789 wyświetleńzałożony przez ola_kwiatek, 02.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy jestem zbyt wybredna?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: czy jestem zbyt wybredna?

Hej,
jestem singielką od kilku lat. Ostatnio nie narzekam na powodzenie , bo tu chodzi o pewność siebie, uśmiech. Dopiero niedawno zaczęłam do tego dochodzić. Przez ostatnie pół roku-rok nie spotkałam żądnych nowych ludzi, zauraczałam się w pierwszym lepszym facecie tylko dlatego, że na mnie zwrócił uwagę.
Jednak w pewnym momencie chyba z 2 miesiące temu stwierdziłam, że tu nie chodzi o wygląd ale o sposób myślenia o sobie. Nie mogę mówić, że jestem najgorsza, ohydna itp, że nikogo nigdy nie spotkam. I kiedy zaczęłam spotykać się ze znajomymi, wchodzić w inne kręgi poznawać nowe osoby jakoś nabywałam pewności siebie. Przez to też spotykałam 'niezależnych' facetów , którzy chcieli mieć dziewczynę na 1 noc, albo takich którzy mi się nie podobali- a ja im się podobałam.

Już zastanawiałam się dlaczego pewne typy facetów do mnie 'podbijają'. Analizowałam swój wygląd, zachowanie. Jestem dość ładna, nie mam problemu np z partnerem do tańca na domówce, w klubie, do rozmowy. Ale widzę, że taki mężczyzna chce przejść od razu do rzeczy.
Nie ubieram się wulgarnie, ostatnio zaczęłam ubierać się kobieco. Wg mnie wyglądam przeciętnie, nie noszę szpilek, ani dekoltów - ale nie jestem typem zakonnicy.
Wiem, że chłopaka należy poznać, ale właśnie zauważyłam, że im częsciej gdzieś wychodzę tym tylko osoby, które mi się nie podobaja zwracają na mnie uwagę.  Nie wiem od czego to zależy. Kiedy ktoś mi się podoba- ja się strasznie spinam. Jestem miła ogólnie do każdego- może dlatego wysyłam sprzeczne sygnały? Mam pełno znajomych, ale nie mogę wejść w związek...
Jakoś dobrze mi samej ze sobą, ale fajnie by było jednak kogoś mieć?
2 miesiące temu dałam kosza fajnemu chłopakowi- teraz żałuję , że wtedy nie byłam zainteresowana. A dlaczego? Bo opłakiwałam i analizowałam chłopaka który miał mnie tylko na 1 noc.....I nie myślałam o nikim innym a o tamtym, a tego spławiłam...
Robię jakieś błędy, staram się uśmiechać, być miła. Ale czasem dopadają mnie jakieś pesymistyczne myśli i depresja. Przez to ludzie np mogą też brać mnie za aliena- mogę się zamknąć i często nie wychodzić, nie poznawać ludzi hmm

Nie miałam czegoś takiego przez ostatni rok, że po imprezie ktoś do mnie zadzwonił, napisał na fb z pytaniem co u mnie,  czy zaproszeniem gdzieś. Wiem, że znajome tak mają. Nie wiem z czego to wynika. Zwykle po imprezie wracam do domu, i jest cisza. Tych ludzi zwykle spotykam później na innych imprezach i jest tak samo- koleżeńsko.
Nie wiem jakim cudem moje koleżanki np nie mają takich problemów i np po 1 czy 2 imprezach są z kimś już, albo zaczynają randkować. Wiem, że ten proces jest szybki. Może ja się nikomu nie podobam? O co chodzi? Może się za bardzo staram łądnie wyglądać? Może powinnam chodzić w bluzach z kapturem anie w sukienkach, być bardziej na luzie?

Dodam,że staram się nie palić, nie pić dużo. 3 piwa max na imprezie, albo połowa wina. Kiedyś paliłam, teraz jeśli już to ktoś mnie częstuje. Może jestem uważana za osobę niezależną, kobietę wyzwoloną?
Od 5 lat- od poczatku studiów zauważyłam, że interesuję się męskimi rzeczami, na kieurnku złapałam kontakt z chłopakami szybciej niż dziewczynami- a jesli z dziewczynami to takimi jak ja- towarzyskimi, otwartymi, mającymi dużo KOLEGÓW a nie koleżanek.
Właśnie moje bliskie znajome są takie same jak ja: ogarnięte życiowo, zawodowo, poświęcające się dla pracy ( niestety)  , dobre w  tym co robią, dość pewne siebie, zajmujące się jakby męskimi rzeczami, mające dużo mężczyzn za kolegów a nie koleżanki. Dodam , że one palą i dużo piją. Dlatego tą jedną rzeczą się rożnię od nich- nie piję i tyle nie palę. Jeśli już to w damskim gronie na jakimś wieczorze kobiecym. Ale staram się przy facetach nie być 'typem feministki'.

Czuję się młodo , jeszcze nie chciałabym zakładać rodziny, ale po prostu żyć, mieć znajomych, podróżować, zwiedzać, poznawać ludzi. A zauważyłam, że znajomi w moim wieku już myślą o zakładaniu rodziny, wspólnym mieszkaniu o życiu ustabilizowanym. Ja tak nie chcę- kiedy dzielę się takimi opiniami ze znajomymi, albo zostaję 'delikatnie wyśmiana' albo nazwana kobietą wyzwoloną.

Czy coś robię źle? Czy błędem jest mówienie ludziom o tym, że pragnę podróżować po Bałkanach z grupą znajomych Vanem?
Teksty typu 'Ale ty masz marzenia, też tak chcę, ale wiesz- praca praca praca.
Też mam ten problem, ale zawsze jak się chce to się może......Nie uważam, marzeń za rzeczy do zostawienia i niezrealizowania...

Wracając do chłopaków. Większość moich kumpli ze studiów czy z liceum z klas matematycznych ma dziewczyny z uniwersytetów, po lekkich kierunkach. Średni wzrost szczupłe, zwykle blond albo czarne włosy - taki sam styl ubierania, mówienia. Nie generalizuję ale tak jest. Ładne, zadbane, w grupie nic nie mówiace, nie mające własnego zdania.

Ja jestem inna i to mnie dobija.

2

Odp: czy jestem zbyt wybredna?

Wszystko z Tobą w porządku smile  Spokojnie.

Jedyny 'błąd' jaki zauważyłam nw Twoim postępowaniu, z tego co zdążyłaś napisać (domyślam się, ze to spory skrót), to fakt, że masz tendencję do rozpamiętywania osób i pielęgnowania wspomnień z nimi, kiedy Ci nie wyszło.
Blokujesz się wtedy na inne osoby i stają się dla Ciebie 'niewidzialne', ale Ty tracisz na tym najwięcej, bo nie jesteś otwarta na nowa znajomość, czyli kogoś kto będzie Cię chciał z WZAJEMNOŚCIĄ, nie dajesz sobie nawet szansy sprawdzić, zakładając z góry, że tamten był lepszy.

To klasyka. Większość młodych, niedoświadczonych jeszcze w relacjach osób tak ma. Skupiają się na 1 jedynej osobie z przeszłości i stawiają ja na piedestał, dalsze życie w zasadzie podporządkowując porównywaniu innych osób do niej (oczywiście na niekorzyść) lub pielęgnowaniu wspomnień i podbijaniu tęsknoty -tzw. psychiczni masochiści wink

Taką osobę poznasz właśnie po tym, że nie ma życia w sobie - taki chodzący duch, zombie.

Cała reszta co napisałaś, włącznie z marzeniami - jest jak najbardziej normalna i tak trzymać. Trzeba mieć swoje cele i marzenia i w miarę możliwości dążyć do ich realizacji, o ile nie są z dupy wink

3 Ostatnio edytowany przez ola_kwiatek (2015-05-02 14:39:13)

Odp: czy jestem zbyt wybredna?
Elle88 napisał/a:

Wszystko z Tobą w porządku smile  Spokojnie.

Jedyny 'błąd' jaki zauważyłam nw Twoim postępowaniu, z tego co zdążyłaś napisać (domyślam się, ze to spory skrót), to fakt, że masz tendencję do rozpamiętywania osób i pielęgnowania wspomnień z nimi, kiedy Ci nie wyszło.
Blokujesz się wtedy na inne osoby i stają się dla Ciebie 'niewidzialne', ale Ty tracisz na tym najwięcej, bo nie jesteś otwarta na nowa znajomość, czyli kogoś kto będzie Cię chciał z WZAJEMNOŚCIĄ, nie dajesz sobie nawet szansy sprawdzić, zakładając z góry, że tamten był lepszy.

To klasyka. Większość młodych, niedoświadczonych jeszcze w relacjach osób tak ma. Skupiają się na 1 jedynej osobie z przeszłości i stawiają ja na piedestał, dalsze życie w zasadzie podporządkowując porównywaniu innych osób do niej (oczywiście na niekorzyść) lub pielęgnowaniu wspomnień i podbijaniu tęsknoty -tzw. psychiczni masochiści wink

Taką osobę poznasz właśnie po tym, że nie ma życia w sobie - taki chodzący duch, zombie.

Cała reszta co napisałaś, włącznie z marzeniami - jest jak najbardziej normalna i tak trzymać. Trzeba mieć swoje cele i marzenia i w miarę możliwości dążyć do ich realizacji, o ile nie są z dupy wink

chodzi o to, że faktycznie, nie mam wielkiego doświadczenia w związkach i po prostu kiedy ktoś mi się spodoba a nie wyjdzie- od razu analizuję i zaczynam myśleć, to myślenie trwa i trwa. a wiem, że tych osób ja np nie obchodzę po tygodniu czy nawet 2 dniach wink

tutaj problemem wg mnie jest też brak takiej grupy znajomych, którą miałabym od zawsze. niby mowię- mam znajomych, ale to nie jest tak, że zajmujemy się tym samym- organizacja studencka, aktywność pozaakademicka-. znamy się z liceum i spotykamy się raz na tydzien raz, może czasem częściej.

zawsze robię sobie jakąś wymówkę. że mieszkam z rodzicami - i że nie jestem spontaniczna w relacjach, że konczę studia, za każdym razem kiedy wyjdę mam ciśnienie- że muszę być w domu i zakuwać a nie cieszyć się ze spotkań ze znajomymi.
że moje życie towarzyskie jest mniej ważne od akademickiego.
a przecież zycie studenckie tak nie wygląda. nie chcę się jeszcze 'stabilizować życiowo'. czeka mnie 2 stopien studiów. zobaczę jak będzie.

zresztą studiuję trudny kierunek i nawet w majówkę zamiast wyjechać gdzies ( i tak nie miałam zaproszenia wink ) siedzę w domu i robię projekt...a na facebook widzę, że ludzie siedzą na działkach.
wczorja byłam w mieście na imprezie- ale znowu z tymi samymi ludźmi.
tak jakbym nie potrafiła poznać nowych? jakbym ciągle z tymi samymi się widywała. nie wiem dlaczego ktoś do mnie spontanicznie po imprezie sam nie napisze. ja piszę do ludzi co tam co słychać. od jakiegos czasu nie dostaję sama takich wiadomości...

może obracam się nie w tych kręgach co powinnam? Może myslę, że jestem otwarta i towarzyska a wcale tak nie jest.. Nie publikuję nic na facebooku od pewnego czasu, nie wstawiam zdjęc, nie komentuję. A może powinnam?? Może jednak facebook jest ok jesli chodzi o kontakty towarzyskie. Ja przez facebook kontaktuje się tylko z przyjaciółmi, pomaga mi także na studiach- stworzyliśmy grupę.

Nie wiem dlaczego będąc mieszkanką miasta X nie jestem jakby w środowisku, nie znam welu ludzi którzy nawet są spoza mojego miasta a się jakoś wkręcili. Wiem, że są jakieś domówki imprezy zamknięte. Nie jestem zapraszana. Nie mieszkam w akademiku, nie znam ludzi z akademików robiących imprezy.
Było kiedyś takie przekonanie, że dziewczyna idąca do akademika idzie tylko w jednym celu. Nie wiem czasem czuję, że rodzice nawpajali mi jakiś dziwnych rzeczy przez wszystkie lata a ja się ich trzymałam kurczowo - bo to powiedzieli rodzice. Dopiero teraz się buntuję. W moich 20 latach życia.

Nie wiem czemu tak jest. Widzę, że fajni ludzie, ogarniający dużo w mieście znają się, znają nawet najmlodsze roczniki z uczelni a ja nie. Widzę co organizują , bez spiny, na luzie. Ogarniają i uczelnię i życie towarzyskie. Tylko ze nikt nie studiuje tego co ja hmm

Kiedy mowię co studiuję ludzie twierdzą - wow to nie masz na nic czasu nie? A ja myslę sobie że jednak to prawda. Że chyba zostałam wyalienowana spolecznie i muszę 'nadrabiać' i doganiać innych bo widze ze oni mają zycie a ja nie -_-

nigdy nie byłam osobą chcącą zostać samą, poswięcić się dla uczelni, zrezygnować z rodziny, przyjaciól, życia towarzyskiego. im bardziej wpadam w krąg uczelni, możliwości wyjazdów zagranicznych, praktyk, pracy- tym widzę, że zmniejsza mi się krąg znajomych w moim mieście- bo się z nimi nie spotykam, bo nie mam czasu, pracuję nad sobą w sensie studiów, kariery.
poznaję ludzi takich jak ja- którzy pędzą, łapią się wielu możlwości, praktyk, wyjazdów. a zmniejsza im się krąg starych znajomych.

mam wiele zainteresowan. jedną jest muzyka alternatywna, indie. od zawsze jezdzilam na festiwale. mialam z kim. teraz nawet nie wiem z kim moglabym wyjechać, bo ludzie pracują, albo sami tworza sobie grupy. znam pobierznie znajomych którzy zajmują się muzyką, organizują koncerty, wydarzenia. ale zrezygnowali ze studiów, dorabiają sobie po kątach, ale żyją muzyką, pracą z tym związaną i mają znajomości. mają towarzystwo, grupę znajomych. a ja studiuję i czuję że nie należę ani tu ani tu.

PS czy moja wypowiedź swiadczy o tym, że jestem jednostką pragnącą być akceptowaną przez daną grupę ludzi? Czy dowodzi to, że nadal jestem niepewna siebie i swojej wartości i uzależniam ją od akceptacji grupy znajomych?
Też czasem tak mi się wydaje hmm

4

Odp: czy jestem zbyt wybredna?

Oluś, przesadzasz.. wink

Nie wiem co to za studia, być może jakiś kierunek medyczny lub inny ścisły, ale sama na siebie narzucasz presję by być "jakaś".
Jesteś jeszcze bardzo młodziutka (skoro to 1 stopień studiów), więc mogę tylko sobie sama przypomnieć jak to jest gdy człowiek bardzo chce 'przynależeć' do jakiejś grupy, a nie czuje się do końca akceptowany. Na pocieszenie powiem Ci, że to przechodzi z wiekiem - potrzeba"dopasowania się", co przekłada się paradoksalnie na większe powodzenie towarzyskie, co nie oznacza, że człowiek taki rzuca się nagle w wir takiego towarzyskiego życia wink

Rób to co sprawia Ci w życiu przyjemność i do czego odczuwasz autentyczną pasję, a właściwi ludzie znajdą się sami. To nie jest żadna tajemnica czy czary, tylko proste zasady, na których opiera się Prawo Przyciągania.  Identyczne wibracje przyciągają podobne okoliczności, zdarzenia i ludzi. Zastanów się po prostu czego chcesz i się z tym pragnieniem zsynchronizuj, reszta wyjdzie sama smile

5

Odp: czy jestem zbyt wybredna?
Elle88 napisał/a:

Oluś, przesadzasz.. wink

Nie wiem co to za studia, być może jakiś kierunek medyczny lub inny ścisły, ale sama na siebie narzucasz presję by być "jakaś".
Jesteś jeszcze bardzo młodziutka (skoro to 1 stopień studiów), więc mogę tylko sobie sama przypomnieć jak to jest gdy człowiek bardzo chce 'przynależeć' do jakiejś grupy, a nie czuje się do końca akceptowany. Na pocieszenie powiem Ci, że to przechodzi z wiekiem - potrzeba"dopasowania się", co przekłada się paradoksalnie na większe powodzenie towarzyskie, co nie oznacza, że człowiek taki rzuca się nagle w wir takiego towarzyskiego życia wink

Rób to co sprawia Ci w życiu przyjemność i do czego odczuwasz autentyczną pasję, a właściwi ludzie znajdą się sami. To nie jest żadna tajemnica czy czary, tylko proste zasady, na których opiera się Prawo Przyciągania.  Identyczne wibracje przyciągają podobne okoliczności, zdarzenia i ludzi. Zastanów się po prostu czego chcesz i się z tym pragnieniem zsynchronizuj, reszta wyjdzie sama smile

Czyli mówisz, że kiedy będzie się po prostu robić swoje, dążyć do swojego celu małymi kroczkami- wtedy i tak znajdą się jacyś ludzie? Że paradoksalnie kiedy nie interesuję się daną sferą życia za bardzo i tak na niej zyskam? Czyli powinnam myśleć odwrotnie i mieć niektórze rzeczy po prostu w pupie ( brzydko mówiąc) nie angażować się za bardzo a i tak to mi się uda? tongue

6

Odp: czy jestem zbyt wybredna?

Nie chodzi o to, że masz udawać brak zainteresowania jakąś sferą życia, która tak naprawdę żywo cię interesuje. Masz się po prostu nie spinać na wynik, robić swoje, czerpać jak najwięcej przyjemności z tego co robisz, a reszta "zrobi się sama". Ale warunkiem żeby się "zrobiło" jest autentyczny brak przywiązania do wyniku, brak spiny.

U Ciebie spina jest duża, w tym problem.

7

Odp: czy jestem zbyt wybredna?
Elle88 napisał/a:

Nie chodzi o to, że masz udawać brak zainteresowania jakąś sferą życia, która tak naprawdę żywo cię interesuje. Masz się po prostu nie spinać na wynik, robić swoje, czerpać jak najwięcej przyjemności z tego co robisz, a reszta "zrobi się sama". Ale warunkiem żeby się "zrobiło" jest autentyczny brak przywiązania do wyniku, brak spiny.

U Ciebie spina jest duża, w tym problem.

tak jest. przyznaję się do tego. jak to zmienić?
dużo osób mi to mówi/ło.

może coś w charakterze? może chcę być perfekcjonistką?

kiedyś byłam inna i się nie spinałam- nie chciałam być najlepsza. a teraz chyba spinam się wyścigiem szczurów i rekrutacją na 2 stopień- czy się dostanę czy nie. ile będę miała punktów. blabla. wazne ale wpływa na moje inne sfery życia hmm

8

Odp: czy jestem zbyt wybredna?

Byłam taka sama. smile
Przejdzie Ci, jak ostatecznie przekonasz się, że nigdzie dalej (od tych zdrowo wyluzowanych ludzi wink) Cię to nie zaprowadzi, albo zwyczajnie polubisz siebie w 100%. Ten drugi sposób jest wbrew pozorom trudniejszy i człowiek uczy się tego latami big_smile Za to jest najtrwalszy i najskuteczniejszy jeśli chodzi o zmianę optyki na wiele upierdliwych pseudo-problemów w dłuższej perspektywie.

9

Odp: czy jestem zbyt wybredna?

Tak w życiu bywa, że 90% będzie chciało cie zaliczyć, 8% będzie udawało że nie chce, a któryś się zakocha i go olejesz smile

10

Odp: czy jestem zbyt wybredna?
Elle88 napisał/a:

Byłam taka sama. smile
Przejdzie Ci, jak ostatecznie przekonasz się, że nigdzie dalej (od tych zdrowo wyluzowanych ludzi wink) Cię to nie zaprowadzi, albo zwyczajnie polubisz siebie w 100%. Ten drugi sposób jest wbrew pozorom trudniejszy i człowiek uczy się tego latami big_smile Za to jest najtrwalszy i najskuteczniejszy jeśli chodzi o zmianę optyki na wiele upierdliwych pseudo-problemów w dłuższej perspektywie.

ok czyli akceptacja siebie w 100% . Czasem mam tak , ze po prostu za duzo slucham ludzi, za czesto slysze rozne glosy, analizuje je i sama juz nie wiem co jest moim zdaniem.
od zawsze bylam wplywowa i chce to zmienic wink

11

Odp: czy jestem zbyt wybredna?
TKZ napisał/a:

Tak w życiu bywa, że 90% będzie chciało cie zaliczyć, 8% będzie udawało że nie chce, a któryś się zakocha i go olejesz smile

i jak mam się zoientować kto sie zakocha, kto akurat nie bedzie chcial mnie zrobic w jajo tongue?

12

Odp: czy jestem zbyt wybredna?

Nie da się. Bierzesz to co tobie podpasuje z dostępnych ofert smile

13 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-05-02 17:49:46)

Odp: czy jestem zbyt wybredna?
ola_kwiatek napisał/a:
TKZ napisał/a:

Tak w życiu bywa, że 90% będzie chciało cie zaliczyć, 8% będzie udawało że nie chce, a któryś się zakocha i go olejesz smile

i jak mam się zoientować kto sie zakocha, kto akurat nie bedzie chcial mnie zrobic w jajo tongue?

No biorąc to na logikę to ten, który będzie chciał tylko zaliczyć dążyć do tego będzie przy najmniejszym nakładzie pracy i będzie czynił dziwne podchody o których możesz poczytać na forum wink. Człowiek, któremu zależy na rozwoju relacji ma szczere intencje i swoimi czynami nie raz to udowodni.

14

Odp: czy jestem zbyt wybredna?
Nektarynka53 napisał/a:
ola_kwiatek napisał/a:
TKZ napisał/a:

Tak w życiu bywa, że 90% będzie chciało cie zaliczyć, 8% będzie udawało że nie chce, a któryś się zakocha i go olejesz smile

i jak mam się zoientować kto sie zakocha, kto akurat nie bedzie chcial mnie zrobic w jajo tongue?

No biorąc to na logikę to ten, który będzie chciał tylko zaliczyć dążyć do tego będzie przy najmniejszym nakładzie pracy i będzie czynił dziwne podchody o których możesz poczytać na forum wink. Człowiek, któremu zależy na rozwoju relacji ma szczere intencje i swoimi czynami nie raz to udowodni.

tak dlugo nie bylam w zwiazku i slucham problemów i klopotow znajomych ze po prostu nie wiem juz co myslec. sama tez wkrecam sobie czasem chlopakow. a pozniej okazuje sie ze nic z tego.
kiedy nie jestem zainteresowana okazuje sie ze facet jest ale tylko chce jednego.
kiedy natomiast ktos mi sie srednio podoba ja go olewam a pozniej zaluje ( jakbym miala opozniony zaplon)

chodzi mi o to zeby po prostu miec fajnego kompana do zycia nawet na 2miesiace /pol roku - nie mysle o slubie, nie chce wywierac na sobie czy  kims presji, chce by wsyztsko mialo jakis 'flow'.
a wlasnie nie spotkalam jeszcze ( albo spotkalam a nie wiem o tym) czlowieka ktory np zainteresowalby sie mna nie tylko na 1 raz. zebym go po prostu obchodziła.

15

Odp: czy jestem zbyt wybredna?

Dokładnie. Wbrew pozorom bardzo łatwo to rozróżnić. Wystarczy tylko odrobina doświadczenia z dupkami, a potem już z górki i wystarczy być dobrym i uważnym obserwatorem oraz słuchać Intuicji. smile

16

Odp: czy jestem zbyt wybredna?

Może tutaj nie chodzi o Twoje wymagania tylko wkraczanie w nowe niekorzystne towarzystwo. Nie oszukujmy się na imprezach przynajmniej połowa Panów szuka przygodnej znajomości. Masz jak najbardziej adekwatne wymagania co do Twojej osoby smile.
Uważaj na słodkie sms-y, przyciskanie do pewnych rzeczy np. zbliżenia, pocałunków oraz od początku okazuj chłopakowi na jaki związek liczysz - jasny przekaz to podstawa. Jeśli wystraszysz tym chłopaka to oznacza, że albo miał "pewne" plany względem Ciebie i według niego nie OPŁACA mu się tyle poświęcać, albo nie ma do zaoferowania tyle ile Ty jesteś w stanie dać i tym samym boi się/nie chce coś z tym faktem zrobić.
Czyli nie zniechęcaj się wink! Nadal miej pozytywne myślenie i niestety musisz mieć świadomość, że czasami napatoczą się pewne osobniki tongue. Najważniejsze, abyś nauczyła się dostrzegać mężczyzn, który z powodu nie wyglądu, a charakteru/stosunku do życia ci nie odpowiadają.

17

Odp: czy jestem zbyt wybredna?

ola_kwiatek ja Cię biorę w ciemno dziewczyno tongue a poważnie, to przedstawię Ci to od 2 strony, czyli z męskiego doświadczenia.
"sama tez wkrecam sobie czasem chlopakow. a pozniej okazuje sie ze nic z tego.
kiedy nie jestem zainteresowana okazuje sie ze facet jest ale tylko chce jednego.
kiedy natomiast ktos mi sie srednio podoba ja go olewam a pozniej zaluje ( jakbym miala opozniony zaplon)"
Facet musi Ci się podobać, tak samo jak facetowi kobieta. Ja też miałem mnóstwo sytuacji gdzie kobiety dawały mi jasny przekaz, iż są zainteresowane. Tak samo kiedyś żałowałem, że nie dałem im szansy, że nie zadziałałem i nawet moje znajome stwierdziły że jestem za wybredny. Ale prawda jest taka, że nie warto szukać ideałów bo takich nie ma, ale z 2 strony skoro ktoś nam się podoba średnio, nie wywołuje napięcia seksualnego, fascynacji, to nie oszukujmy się, ale zarówno dla kobiety jak i mężczyzny taka relacja będzie koszmarem. Dlatego nie ma czego żałować, że nie dałaś drugiej osobie szansy, bo skoro nie dałaś, to znaczy, że podświadomie coś Ci w tej osobie nie pasowało. Wiele osób twierdzi, że wygląd nie jest najważniejszy, ale prawda jest taka, że bez chemii, bez przyciągania, bez fascynacji druga osobą ciężko będzie zakochać się w samym charakterze. Nie obniżaj standardów, choć życie w pojedynkę bywa nie raz dołujące. Sama próbuj szukać kontaktów z innymi mężczyznami. Może jest jakiś znajomy znajomej który Ci się podoba. Niech was zeswatają tongue Samemu trzeba się postarać i podchodzić do tego z rozumem, jak do partii szachów, na chłodno, z pomysłem. Tak kobiety jak i mężczyzn zdobywa się sposobem, dobrym pomysłem, z dystansem, poczuciem humoru. I na koniec: nawet nie wiesz ilu ciekawych facetów szukających dojrzałej relacji, a nie przygody na raz chodzi po tym świecie i ma dokładnie takie same problemy. A nie oszukujmy się, internety, komputer, kultura masowa spowodowały, że dzisiaj ludzie mają cholerne problemy z odczytywaniem intencji płci przeciwnej.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy jestem zbyt wybredna?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026