Witam wszystkich na forum!
Chciałabym się tutaj wygadać bo już nie daję sobie rady, ze sobą i swoimi emocjami. Ostatnio brakuje mi motywacji do wszystkiego, jeśli już coś sobie postanowię to albo po pewnym czasie się poddaję albo w ogóle nie zaczynam. Tak jakbym z góry się bała,że skończy się to niepowodzeniem. Mam pełno kompleksów, w zasadzie nie widzę w sobie nic co mogłoby być atrakcyjne, czuję się bardzo brzydka, a każde żarty na temat mojego wyglądu wpędzają mnie w bardzo zły nastrój. Nikt nigdy na poważnie nie powiedział mi,że jestem brzydka, ale ja mimo wszystko mam samoocenę poniżej zera. Ogólnie kiedyś byłam zupełnie inna osobą. Samoocena zawsze była niska, ale miałam tą motywację i chęć do spełniania marzeń. Teraz nie widzę w tym żadnego sensu. Zauważyłam,że bardzo nie lubię wychodzić w dzień, no chyba, że muszę gdzieś iść, ale najlepiej i tak jest wieczorem. Tak jakbym bała się ludzi, a dzisiaj zauważyłam, że każde spojrzenie obcego mężczyzny w moją stronę napawa mnie strachem, lękiem. Czuję, że robię się chyba coraz bardziej nieśmiała... Z jednej strony chcę być kobieca, pewna siebie itd, a z drugiej strony wiem,że tego nie osiągnę. Nawet komplementów nie umiem przyjmować, zawsze zaprzeczam. Próbowałam mówić dziękuję za komplement, ale to i tak później wraca do mnie i neguje to co ktoś powiedział. Ostatnio zauważyłam, że poprawiam sobie humor słodyczami przez co później jeszcze gorzej się czuję sama ze sobą. Nasiliło się też u mnie obgryzanie paznokci, kiedyś lepiej nad tym panowałam... W taki sposób odreagowuje to wszystko. Męczę się ze sobą. Już sama nie wiem co robić...
Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi...
Podobne tematy
2 2015-04-28 01:13:37 Ostatnio edytowany przez ZrezygnowanaSky (2015-04-28 01:52:40)
Zauważyłam,że bardzo nie lubię wychodzić w dzień, no chyba, że muszę gdzieś iść, ale najlepiej i tak jest wieczorem. Tak jakbym bała się ludzi, ..
Ja uwielbiam noc,jest piekna,tajemnicza,bez tego zgielku chalasu dziennego ![]()
Niestety niewiele doradze,bo sama ledwo daje rade,ale kup sobie ksiazke z tych"pozytywnych" Joseph Murphy,ma swietne,moze Cie obudzi,nasunie mysl,pomysl,zycze Ci tego ![]()
" Lubię wieczory właśnie takie jak ten. Kiedy mam wrażenie, że nie otacza mnie nic innego, jak tylko ciepła cisza i przyjazny szmer wiatru, a towarzyszy mi jedynie jasny blask tysiąca gwiazd. Wtedy Cię czuję i tak pewnie wydaje mi się, że znów jesteś przy mnie, jedną z nich. I to wcale nie tą najpiękniejszą, a tą najdalszą i najbledszą, mającą jak zawsze ukryte wewnątrz piękno.
Podobno noce łączą ludzi. Wszystkich.. Nawet tych naprawdę najdalszych."
"Siedzisz sama na ławce, w oddali widać jak słońce powoli chowa się za chmurami, niebo przybiera wszystkie kolory tęczy, podziwiasz jego piękno... W zamyśleniu aż łza spływa po policzku. Ze szczęścia, z żalu? Chłód otaczającego Cię miejsca znika gdy pojawia się On, siada obok Ciebie, chwyta za rękę, ociera łzę, w ciszy nasłuchujecie jak dzień ustępuje miejsca nocy... Kim On jest? Marzeniem..."
Pozdrawiam,
Czytalam kilka książek typu "Potega podswiadomosci" itp. Mam kilka w domu i nie wniosły nic dobrego do mojego życia. U mnie zmianę zapoczatkowała publikacja o.Adama Szustaka "Nocny złodziej" oraz inne tego autora (jest wiele filmików na youtube).
Polecam tez stronke - langustanapalmie.pl - Mozna tam znależć wiele odpowiedzi na dręczace nas pytania, np. ze sie nam wydaje, ze jestesmy brzydcy, nieciekawi, nudni, do niczego itp. Albo ze zycie sie nam takie wydaje.
Ciekawie tez mówi o tym ks. Pawlukiewicz, dlaczego tak zle myslimy o sobie na youtube: "Pokonaj strach - Uwierz w swoje piękno" i inne
Wlasnie wczorajj wpadlam na filmik na youtube o.Adama Szustaka,bardzo ciekwy przekaz daje,rowniez polecam.
Dziękuję za odpowiedzi, ale już próbowałam czytać książki motywacyjne i oglądać takie filmiki, zapisuję sobie także cytaty z książek, które bardzo mi się podobają i dają do myślenia, ale to pomaga tylko na chwilę niestety...
o.Adam Szustak zmienił całkowicie mój sposób patrzenia na swiat i ludzi. Dzięki niemu zaczęłam rozumiec Biblię i ja czytać. Bo taki ze mnie byl wielki katolik, a Biblii w ogole nie znalam ;( I podobno kiedy sie modlisz, Bóg cię słucha, a kiedy czytasz Pismo Sw. Bóg mówi do ciebie.
Ale warto tez posłuchac innych księzy. Jest kilku, ktorzy maja cos fajnego do powiedzenia. Widacznie otrzymali ten dar.
Wiem, że to pomaga tylko na chwilę, bo szybko sie to zapomina. Dlatego ja bardzo często (czasem nawet codziennie) wracam do wartosciowych rzeczy i ładuje sie na nowo.
A po co przepłacać, skoro modlitwa jest za darmo i w dodatku działa. Mozna przetestować na sobie tez ZA DARMO i to bez negatywnych skutków ubocznych.
A co jeśli nie bardzo wierzę w modlitwę i w to, że może mi pomóc?
A po co przepłacać, skoro modlitwa jest za darmo i w dodatku działa. Mozna przetestować na sobie tez ZA DARMO i to bez negatywnych skutków ubocznych.
Wytlumacz, w jaki sposob pomoze modlitwa i w czym? Siedze i modle sie i wszystko przychodzi samo, tak?
A co jeśli nie bardzo wierzę w modlitwę i w to, że może mi pomóc?
nie myslisz, ze potrzebna by Ci byla profesjonalna pomoc, bo za daleko wszystkie problemy zaszly i sie one poglebiaja? Nieraz przychodzi taki moment w zyciu czlowieka, gdzie potrzebna jest fachowa pomoc aby wyjsc na prosty.Mysle, ze wszystkie te smutki, leki oraz negatywne emocje napietrzaly sie przez wiele lat a teraz objawiaja sie apatia, lekiem przed swiatem oraz zanizona samoocena.
A co jeśli nie bardzo wierzę w modlitwę i w to, że może mi pomóc?
Masz rację, jeżeli nie uwierzysz, to nie zadziała. Jest wielu ludzi, ktorzy duzo się modlą (np. moja tesciowa), ale nie wierza w to do konca. I nie pomaga. Ba, w Polsce co prawda koscioły są prawie pełne, ale podobno niewiele ludzi tak naprawdę wierzy w Boga. Chodza do kościoła z przyzwyczajenia. Sa nawet tacy, którzy codziennie sie modlą, codziennie chodzą do kościoła i przyjmują komunie - i tez nie wierzą tak naprawdę (ostatnio słuchałam bardzo ciekawej wypowiedzi ks. egzorcysty Piotra Glasa).
Ale mozna przecież szukać. Ja, kilka lat temu, gdy byłam w głębokiej depresji, przestałam na jakiś czas wierzyc w Boga i sie modlić. Wtedy zaczęłam szukać. Musiałam przecież znależć odpowiedź. I wtedy zaczełam czytać po prostu Biblię. To był u mnie początek poszukiwań Boga. Potem doszły konferencje o. A. Szustaka itd. Teraz moja wiara jest mocniejsza, co nie znaczy, że nie miewam czasami chwili wątpliwości. Na szczęscie są bardzo krótkie, ale wciąż mi się zdarzają niestety.
Mila511 napisał/a:A po co przepłacać, skoro modlitwa jest za darmo i w dodatku działa. Mozna przetestować na sobie tez ZA DARMO i to bez negatywnych skutków ubocznych.
Wytlumacz, w jaki sposob pomoze modlitwa i w czym? Siedze i modle sie i wszystko przychodzi samo, tak?
Spróbuj a sama sie przekonasz. Nic nie ryzykujesz.
1,5 roku chodziłam do psychologa (b.dobrego) i brałam antydepresanty przepisane od psychiatry (b.dobrego) i co? Pomagało tylko na chwilę, a potem znów wracało. Ileż można brac te leki, które niszcza przy okazji mózg!!!!!!!??????? A ile pieniędzy wydałam, bo w PL do lekarzy chodzi sie oczywiście prywatnie.
Cytra007,
Myślałam nad tym, żeby iść do psychologa, niestety nie stać mnie na prywatną wizytę, a na NFZ pewnie długo będę czekała i wolałabym się jednak dostać na indywidualną niż na grupową... Jak pracować nad sobą w tym czasie kiedy czekałabym na wizytę?
Kochani na wszystkie problemy najlepsza jest modlitwa. Polecam Nowennę Pompejańską. Prawie od trzech lat borykam się z natrętnymi myślami, lękami. Byłam nawet u psychiatry, ale to nic nie dało. Teraz widzę, że wychodzę na prostą, lęki powoli zanikają. Jeśli macie wrażenie, że dotykacie dna i już nic Wam nie może pomóc sięgnijcie po różaniec. Ja właśnie byłam w takim stanie i Matka Boska wyciągnęła do mnie dłoń. Uwierzcie cuda naprawdę się zdarzają
Jeśli mój wpis pomoże choć jednej osobie to będę bardzo szczęśliwa bo wiem jak lęk dezorganizuje życie. Pozdrawiam ![]()
Dodam, że już nic potem nie będzie takie jak przedtem. Trzeba tylko się odważyć!
16 2015-05-06 21:11:14 Ostatnio edytowany przez agata75 (2015-05-06 21:17:05)
Cytra007,
Myślałam nad tym, żeby iść do psychologa, niestety nie stać mnie na prywatną wizytę, a na NFZ pewnie długo będę czekała i wolałabym się jednak dostać na indywidualną niż na grupową... Jak pracować nad sobą w tym czasie kiedy czekałabym na wizytę?
Skuteczna moze okazac sie terapia w dziennym oddziale leczenia nerwic - znajoma chodzi tam I pomaga jej to. Brala leki na bezsennosc, nie pomagaly, potem doszly objawy depresyjno-nerwicowe. Jest juz dluzszy czas na zwolnieniu ale dopiero ta terapia zaczela jej pomagac i zaczyna odstawiac antydepresanty.
Aby dostac sie na taka terapie potrzebne jest skierowanie zdaje sie od lekarza psychiatry. W Warszawie oddzial jest w Szpitalu na Sobieskiego i chyba tez w Tworkach.
Nie wiem jak z oczekiwaniem na wizyte - do psychiatry nie jest wymagane skierowanie a mozesz isc w dowolnym miejscu i wybrac sobie placowke. Korzystalam ze 3lata temu ze specjalistow w poradni przy szpitalu MSWiA na Woloskiej i nie czekalo sie wcale dlugo.
Zagubiona posłuchaj rad dziewczyn i udaj się do specjalisty.Jesli udajesz sie po raz pierwszy, to nie czeka sie długo.Powoli wpadasz w depresję,a zapewniam Cię, że z niej znacznie trudniej wyjśc.pozwól sobie pomóc i zacznij walczyc o siebie.
18 2015-05-06 22:18:33 Ostatnio edytowany przez KasiaPie (2015-05-06 22:37:07)
Dziękuję za odpowiedzi, ale już próbowałam czytać książki motywacyjne i oglądać takie filmiki, zapisuję sobie także cytaty z książek, które bardzo mi się podobają i dają do myślenia, ale to pomaga tylko na chwilę niestety...
Jeśli książki nie pomogły Ci się otrząsnąć to może warto wybrać się do specjalisty ? Oni nie gryzą a wręcz przeciwnie bardzo wspierają i mają odpowiednią wiedzę by Ci pomóc, spróbuj. http://viverum.pl/
Witaj, zagubiona. Mam bardzo podobny problem, właściwie to taki sam jak Ty. Brak motywacji do życia, zaniżona samoocena, zero pewności siebie. Najgorsze jest to, że żyć TRZEBA, trzeba załatwiać codzienne sprawy, uczyć się, chodzić do pracy i na zajęcia. A ja najchętniej siedziałabym w domu i zalewała się łzami. Wczoraj w pracy miałam ochotę płakać przy ludziach. Nawet szef to zobaczył, zabrał mnie na zaplecze i chciał, żebym mu wyjaśniła co sie dzieje, ale szybko zmieniłam temat i przekonałam go, że wszystko OK. To dlatego, że się wstydzę mówić o swojej depresji, uważam, że moje powody do zmartwień są dziecinne i śmieszne. Nienawidzę siebie. Nie mam żadnej pasji, talentu, ani ciekawego zajęcia, do którego mogłabym uciec w smutnych chwilach. Nie jestem też inteligentna.
Kocham jeździć na rowerze, ale ostatnio te długie trasy mnie nie cieszą, bo gdy dojadę nad jezioro to siadam sama na ławce i wszędzie widzę szczęśliwych, zakochanych ludzi w gronie przyjaciół, uśmiechniętych, pełnych radości. Ja nie mam chłopaka, zawsze byłam sama. Nie mam też szansy na to, że ktoś mnie pokocha, jestem brzydka i nie mam nic do zaoferowania drugiej osobie. W zasadzie nie wiem, po co żyję. Mam kilka koleżanek, ale to są osoby, które rozmawiają ze wszystkimi, bo lubią ludzi i są wesołe. Ja nie mam w sobie charyzmy i przywiązuję się do ludzi, ale oni do mnie nie. Na uczelni podoba mi się kilku chłopaków, chciałabym z nimi być, ale wiem, że oni nawet by na mnie nie spojrzeli, bo mają wokół siebie super dziewczyny. Wiecie, takie ogarnięte, pozytywne, dowcipne i piękne, pełne wdzięku. Nie taki smutny pasztet jak ja. Nie mam nawet siły już pilnować swoich spraw, oblałam egzamin i mam poprawkę w czerwcu. Czuję się strasznie, jakby ktoś zamknął mnie w klatce i odciął dopływ życiodajnych soków. A jeszcze kilka tygodni temu byłam w miare szczęśliwa, nagle wszystko zmieniło się o 180 stopni. Nie wiem jak sobie poradzić. Po cichu liczę, że samo przejdzie, a jeśli nie?
A jakie podloze moze miec Twoja niska samoocena? z jakiego domu sie wywodzisz? masz meza, dzieci, mieszkasz z rodzicami?
Moze przyczyna lezy wlasnie gdzies tam. Moze powinnas pojsc do terapeuty, to przeciez nic zlego, ja tez chodzilam bo jestem DDA i też zawsze mialam niska samoocene.
Poza tym uwazam że dobrze radza Ci na forum, jesli wpadniesz w depresje to pozniej jest bardzo ciezko, bardzo. A teraz jesli udasz sie do terapeuty powoli powoli i Ci sie uda. Ja kiedys wpadlam w depresje i teraz powiedzialam sobie ze juz nigdy nie doprowadze sie do takiego stanu i bede robila wszystko zeby tak sie nie stalo jesli tylko wyczuje ze powoli opadam z sil i checi do zycia.